Strona główna Blog Strona 2101

Wojna o Sylwię Spurek. Internauci i media atakują europosłankę

Sylwia Spurek, europosłanka z Wielkopolski, od kilku godzin musi walczyć z atakami internautów i mediów, zarzucających jej hipokryzję.

Spurek od początku swojej kadencji kreuje się na osobę, która walczy o prawa zwierząt. Lewicowa europosłanka już w swojej kampani wyborczej podkreślała, że jest to dla niej niezwykle istotne, a sama jest od kilku lat weganką. I właśnie weganizm jest przyczyną jej ostatnich problemów.

Internauci dostrzegli na zdjęciach, które Spurek umieszcza w internecie, że ta nosi skórzane ubrania. Weganie natomiast nie tylko nie spożywają mięsa, ale również dążą do wyeliminowania produktów pochodzenia zwierzęcego ze wszystkich dziedzin życia. Stąd od razu pojawiły się zarzuty o hipokryzję pod adresem europosłanki.

Sam temat pojawił się już w kampanii wyborczej. Wówczas na jedną z konferencji prasowych Sylwia Spurek przyszła w skórzanych butach. Jak wówczas tłumaczyła, na weganizm przeszła kilka lat temu (wcześniej była wegetarianką). Wszystkie ubrania, które kupiła przed tym czasem, w dalszym ciągu wykorzystuje. Podobną linię obrony Spurek zastosowała tym razem.

To nie pierwszy raz kiedy poglądy Sylwii Spurek przyciągają uwagę mediów i krytykę części wyborców. Spurek w kampanii wyborczej była zdecydowanie mniej radykalna. Jej wyrazistość z całą pewnością jest dla niej korzystna. Dzięki głośnym i kontrowersyjnym wypowiedziom (m.in. o gwałconych krowach) Spurek stała się jedną z bardziej medialnych polityczek lewicy.

Wielka obława policji w Wielkopolsce. „Zaangażowanych jest wiele osób”

0
Stu policjantów, przy użyciu specjalistycznego sprzętu, przeszukuje dzisiaj Puszczę Notecką. W dalszym ciągu trwają poszukiwania Jacka D.

Mężczyzny jest podejrzewany o próbę podpalenia domu w Kaplinie pod koniec września. I właśnie od tego czasu jest poszukiwany przez policję. 60-latek w przeszłości był drwalem i doskonale zna Puszczę Notecką. Dzięki temu, mimo zaangażowania przez policję znacznych sił w poszukiwania, mężczyzna w dalszym ciągu pozostaje na wolności.

– Policjanci nadal poszukują Jacka D, mieszkańca wsi Kaplin. W sprawie zaangażowanych jest wiele osób ale i także sporo środków technicznych. Pomimo podjętych czynności do chwili obecnej nie udało się ustalić jego miejsca pobytu – informują funkcjonariusze z Międzychodu. – Policjanci zwracają się z apelem do mieszkańców jak i do osób przejezdnych przez nasz powiat by zwrócili uwagę za tą osobą. Każda informacja mogąca przyczynić się do ustalenia miejsca, w którym może przebywać poszukiwany jest niezwykle ważna. Wszelkie informacje w tej sprawie, nawet anonimowo można przekazywać pod numer 95 748 8211, 510-064-738 lub 112.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że mężczyznę do desperackiego czynu miała skłonić sytuacja rodzinna. Jacek D. przekazał swój dom krewnym w zamian za opiekę nad nim. Ale oni nie wywiązywali się ze zobowiązań. Z rozpaczy podpalił dom, jednak zrobił to niefachowo i straż pożarna szybko ugasiła ogień. To jest jednak ciągle wersja nieoficjalna.

Źródło: Głos Wielkopolski / Radio Poznań / KPP Międzychód / TenPoznan.pl

Poznań: Zaplecze przystani w Starym Porcie jest już gotowe. „Będzie służyć nie tylko żeglarzom”

0
Zakończyła się budowa zaplecza przystani w Starym Porcie nad Wartą. Obiekt kosztował ponad 2,7 miliona złotych.

Nowy obiekt przypomina z wyglądu kontener i został podzielony na dwie części – gastronomiczną i sanitarną. Osoby z niego korzystające będą więc mogły w jednym miejscu zarówno wziąć prysznic i zrobić pranie, ale też pójść na obiad.

– Do mariny prowadzić będzie Wartostrada, którą systematycznie rozbudowujemy – tłumaczy Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. – Jeszcze w tym miesiącu rozpocznie się budowa ponad kilometrowego odcinka od mostu Królowej Jadwigi do Chwaliszewa. Wkrótce rozpoczniemy też budowę odcinka prowadzącego do amfiteatru u podnóża Bramy Poznania. Pracujemy nad koncepcją wydłużenia Wartostrady w kierunku Dębiny i Czerwonaka oraz analizujemy warianty przebicia jej pod ulicą Jana Pawła II.

– Budynek będzie służył nie tylko żeglarzom, którzy znajdą w nim zaplecze socjalne, ale wszystkim poznaniakom. Powstanie w nim punkt gastronomiczny, a dodatkową atrakcją dla mieszkańców miasta i turystów będzie znajdujący się na dachu taras z widokiem na Katedrę – dodaje Bartosz Guss, kolejny zastępca Jacka Jaśkowiaka.

Inwestycja została zrealizowana przez firmę PROMET-BIN Borucki Sp. J. z Obornik. Kosztowała ona budżet miasta ponad 2,7 miliona złotych.

UMP / NA

Krotoszyn: Papierosy bez akcyzy warte… 260 tysięcy złotych

0
Taki transport przechwycili policjanci z Wydziału Kryminalnego i zespołu dw. z Przestępczością Gospodarczą KPP w Krotoszynie. Wprowadzenie do obrotu takiej ilości „lewych” wyrobów tytoniowych, naraziłoby skarb państwa na straty sięgające 260 tys. zł.

Od dłuższego czasu gromadzili policjanci materiał dowodowy, który jasno wskazywał, kto i gdzie dokonuje tego nielegalnego procederu. Tego dnia kryminalni zatrzymali 59-letniego mieszkańca Krotoszyna, który w miejscu zamieszkania przechowywał papierosy i tytoń bez polskiej akcyzy. Podczas przeszukania pomieszczeń policjanci znaleźli prawie 150 tys. sztuk papierosów i około 80 kg tytoniu. gdyby trafiły na rynek, skarb państwa straciłby około 260 tys. zł.

Tego samego dnia policjanci wydziału kryminalnego krotoszyńskiej policji zatrzymali też 25-letniego mieszkańca powiatu ostrowskiego. Podczas przeszukania jego samochodu kryminalni zabezpieczyli 11 tysięcy papierosów, 13 kg tytoniu i 4 l spirytusu nie posiadające polskiej akcyzy. W tym przypadku straty skarbu państwa wyniosłyby 26 tys. złotych.

Obaj mężczyźni usłyszą zarzuty karne i skarbowe. W przypadku 59-latka zabezpieczono też jego majątek nieruchomy na poczet przyszłych kar.

KWP, el

Jacek Jaśkowiak: „Kaczyński liczył, że zmarginalizuje Gowina i Ziobrę”

0
Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, pokusił się o podsumowanie wyborów do Sejmu i Senatu. Polityk PO konsekwentnie broni Grzegorza Schetyny, lidera ugrupowania.

Swoimi przemyśleniami Jaśkowiak podzielił się na Facebooku. Przypomnijmy – ostatnie wybory zdecydowanie wygrało Prawo i Sprawiedliwość, które przekonało do siebie 43,59 proc. wyborców i ma samodzielną większość w Sejmie. W Senacie natomiast większość ma opozycja. Jest to spowodowane różną ordynacją wyborczą do obu izb.

– PiS ma w Sejmie 199 posłów. Kaczyński liczył, że zmarginalizuje Gowina i Ziobrę, a jednemu i drugiemu udało się wprowadzić więcej posłów, niż w poprzednich wyborach (po 18 posłów). Gowin ponadto ma dwóch senatorów ze swojej formacji. Kaczyńskiemu nie udało się wykopać z Sejmu PSL-u. Na prawo nie ma już ściany, tylko Konfederację – opisuje sytuację PiS-u Jaśkowiak.

Jednocześnie prezydent Poznania przyznaje, że Jarosławowi Kaczyńskiemu udaje się dyscyplinować posłów swojego ugrupowania. – U nas w Platformie Obywatelskiej niestety jest inaczej. W obecnej sytuacji jest to w stosunku do Schetyny (Grzegorza, przewodniczącego PO – red.) zwyczajnie niesprawiedliwe, bo gdyby nie jego determinacja w dążeniu do wspólnej listy opozycji do Senatu wspartej samorządowcami, PiS zdobyłby również Senat. To Schetyna otworzył listy KO na osoby z zewnątrz. Od pouczania Schetyny powinni się powstrzymać szczególnie ci, którzy się nie wykazali wynikami w postaci liczby uzyskanych głosów w tych, czy też w innych wyborach – stwierdził Jaśkowiak.

Robert Lewandowski przed meczem spotkał się z niepełnosprawnym chłopcem

0
Robert Lewandowski, przed meczem Polska – Macedonia znalazł chwilę, żeby odwiedzić Kalisz i mieszkającego tam niepełnosprawnego chłopca.

Franek Trzęsowski, jest nieuleczalnie chory. Cierpi on na rdzeniowo-przeponowy zanik mięśni typu SMARD-1, który jest niezwykle rzadką dolegliwością. Według szacunkowych informacji, obecnie na świecie znajduje się około 60 dzieci zmagających się z tą chorobą.

Małego fana Roberta Lewandowskiego kibice zresztą mogą już kojarzyć. Przed meczem Polska – Czarnogóra, mały Franek poruszający się na wózku inwalidzkim, towarzyszył kapitanowi reprezentacji Polski podczas wyjścia na murawę boiska.

– Franek to mój kolega. To ja wyszedłem z tą inicjatywą. Jego wielkim marzeniem było wyjść ze mną na boisko. Pierwszy raz spotkaliśmy się hotelu i potem zaprosiłem go na trening, żeby spróbował, czy da radę wyjechać i ewentualnie aby mu pomóc w tym – mówił Lewandowski dwa lata temu w rozmowie z Radiem Zet.

Trzy dni temu były piłkarz Lecha Poznań ponownie odwiedził małego Franka. – Przytulas z definicji dodaje krzepy, energii, mocy i siły. Należy je rozdawać przyjaciołom i rodzinie. Tuż przed Franka urodzinami na przytulasa zaprosił go przyjaciel, któremu dziś przytulas też bardzo się przyda – napisała mama chłopca dołączając wspólne zdjęcie.

Więcej informacji o chłopcu i jego chorobie można znaleźć tutaj.

GUS: Inflacja spada – ceny żywności rosną. I to dwukrotnie szybciej

0
Warzywa i cukier droższe o ponad 20 proc., niż rok temu, wieprzowina o prawie 13 proc. Jedyną dobrą wiadomością jest taka, że inflacja spada po raz pierwszy w tym roku.

Jak podaje portal Money.pl, według wyliczeń GUS inflacja spadła z 2,9 proc. w sierpniu do 2,6 proc. we wrześniu. To dobra wiadomość, bo prognozy zakładały spadek tylko do 2,8 proc. Ten poziom inflacji oznacza też stabilny poziom oprocentowania kredytów dzięki stopom procentowym, które ustala Rada Polityki Pieniężnej. Czyli oprocentowanie kredytów przez kilka miesięcy nie pójdzie w górę.

Jednak ekonomiści ostrzegają przed zbytnim optymizmem uważając, że powstrzymanie wzrostu inflacji jest chwilowe. Pod koniec tego roku i na początku przyszłego czeka nas jeszcze większa drożyzna.

A już teraz nie jest dobrze. We wrześniu 2019 ceny żywności były średnio o 6 proc. wyższe niż rok wcześniej. Warzywa i cukier są droższe o ponad 20 proc., wieprzowina o 12,9 proc., wędliny są droższe o 7,5 proc., owoce o 8,1 proc. a maka i pieczywo po 8,4 proc. Droższe są także ceny produktów i usług dotyczących zdrowia i edukacji, a także usługi w restauracjach i hotelach.

Potaniała odzież i obuwie (średnio o 1,2 proc.) oraz koszty transportu (średnio o 1,7 proc.) dzięki spadkowi cen paliw: gazu o prawie 14 proc., benzyny o 2 proc. i oleju napędowego o 1 proc. w porównaniu z wrześniem ubiegłego roku.

Money.pl, el

Protest przed biurem PiS. Kretkowska: „Fanatyzm napędza brak reakcji”

0
Około 400 osób protestowało dzisiaj przed biurem Prawa i Sprawiedliwości w Poznaniu. Wszystko przez planowane zmiany w prawie.

Do wyjścia na ulice poznaniaków i poznanianki zachęcił projekt ustawy, który trafił do Sejmu zakładający walkę z „demoralizacją i seksualizacją” dzieci. Protestujący obawiali się, że propozycje zmian w kodeksie karnym, które założono w projekcie ustawy, mogą doprowadzić do sytuacji kiedy odpowiedzialności karnej będą podlegali np. nauczyciele biologii. Podczas trwania protestu uczestnicy liczyli jeszcze, że projekt zostanie odrzucony, ale posłowie zdecydowali inaczej.

Z racji tego, że większość w Sejmie ma Prawo i Sprawiedliwość to przed siedzibą tego ugrupowania odbyło się zgromadzenie. Termin trochę nietrafiony, ponieważ biuro w tym momencie było puste, a posłowie partii przebywali w Warszawie na obradach Sejmu.

Na miejscu natomiast pojawiły się osoby, które w ostatnich wyborach dostały się do parlamentu. Dwie Katarzyny – Kretkowska i Ueberhan, przekonywały protestujących, że mogą na nie liczyć. – Jedziemy do Sejmu, gdzie jest tyle fajnych i zdeterminowanych kobiet, że damy radę – mówiła Katarzyna Kretkowska. – Nie szukajmy w tym projekcie logiki. To odwracanie uwagi wyborców od wybryków PiS-u. Ustawa jest absurdalna, ale jest i jeżeli nie będziemy wychodzić na ulice i krzyczeć to takie rzeczy mogą przejść, ponieważ fanatyzm napędza brak reakcji.

– Nadal możecie na mnie liczyć – przekonywała Katarzyna Ueberhan. – Sejm w którym przyjdzie mi sprawować mandat będzie niezwykle trudny, co widzę już teraz. To będzie Sejm zdominowany przez prawicowców: Prawo i Sprawiedliwość i Konfederację. To będzie Sejm wrogo nastawiony do kobiet i mniejszości, ale nie ma na to mojej zgody. Będę walczyć, protestować, a jeżeli mównica Sejmowa nie wystarczy to znowu wyjdę na ulicę i poproszę żebyście wyszli razem ze mną! Nie boję się wyjść i nie boję się walczyć o nasze prawa!

fot. Karolina Adamska

Poznań: Punkt Profilaktyki Intymnej miał być bezpłatny i całodobowy. A wyszło jak zwykle

0
Od października ubiegłego roku działa w Poznaniu Punkt Profilaktyki Intymnej, czyli bezpłatny punkt ginekologiczny, który miał być czynny 24 godziny na dobę. Ale nie jest – a jak jest, to… nie ma lekarza.

Punkt otwierano z wielką pompą w październiku ubiegłego roku – i nic dziwnego, bo to był pierwszy taki gabinet w Polsce. Prezydent Jacek Jaśkowiak stoczył o niego prawdziwy bój z opozycyjnymi radnymi z PiS i PRO, którzy byli przeciwni postaniu takiego ośrodka. Twierdzili, że prezydentowi chodzi nie o kobiety, a o głosy przed wyborami, które sobie zapewni otwarciem tego gabinetu. Co bardziej fundamentalni protestowali znów przeciwko powstaniu miejsca, gdzie za darmo będzie się rozdawać pigułki aborcyjne – bo tym dla nich są tabletki popularnie zwane „dzień po”.

Punkt działający przy Świętym Marcinie 58/64 od początku cieszył się ogromnym powodzeniem, zwłaszcza że mogły się tam wybrać także pacjentki nieubezpieczone. Były tam też dyżury urologa, więc mogli się zgłaszać także panowie. Ale upłynął rok – i do ginekologa nie sposób się dostać. Tak twierdzi „Głos Wielkopolski” na podstawie rozmów z potencjalnymi pacjentkami ośrodka. Od kilku dni próbują dostać się do gabinetu ginekologicznego, ale albo nie ma lekarza, albo w rejestracji nikt nie odbiera telefonu.

Jedna z nich twierdzi, że lekarz nie przyjmuje codziennie, ale raz na kilka dni. Druga wybrała się tam w sobotę o 23.00 i wszystko było zamknięte na głucho. Inne z kolei skarżą się, że na wizytę trzeba czasem czekać nawet tydzień.

Wydział Zdrowia i Spraw Społecznych UMP wyjaśnia, że pacjentki rzeczywiście muszą poczekać na wizytę dwa albo trzy dni, bo ginekologów przyjmujących w gabinecie jest trzech, czasami czterech. To za mało, żeby pełnić dyżury 24 godziny na dobę. A w przypadkach nagłych pacjentki są kierowane do Szpitala Miejskiego im. Franciszka Raszei. Rzeczywiście mogło się tak zdarzyć, że pacjentka w nocy nie mogła być przyjęta od razu – czas dotarcia lekarza do gabinetu to około godziny, więc lepiej, żeby pacjentka z poważnym problemem od razu udała się do szpitala zamiast czekać przed gabinetem. Ale gdyby się przy tym upierała – to rano następnego dnia na pewno zostanie przyjęta w pierwszej kolejności o 8 rano…

Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania, który nadzoruje Wydział Zdrowia i Spraw Społecznych powiedział „Głosowi”, że to nie gabinet, ale rejestracja jest całodobowa. I że to nie jest możliwe, żeby w Punkcie Profilaktyki Intymnej wciąż był obecny lekarz.

Dlaczego w takim razie rok temu pan prezydent Solarski mówił zupełnie co innego? Oczywiście media mogły przeinaczyć słowa prezydenta, ale poniżej zamieszczamy cytat z materiału, który był przez niego autoryzowany, bo ukazał się na stronie miasta:

„- Punkt jest czynny przez 24 godziny na dobę. To odpowiedź miasta na potrzeby mieszkańców – mówi Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania. – Projekt jest pilotażowy, więc jego pełne podsumowanie będzie możliwe dopiero na koniec roku. Już teraz widać jednak duże zainteresowanie poznanianek usługami świadczonymi w gabinecie, a o szczegóły realizacji tego przedsięwzięcia dopytują też przedstawiciele innych miast”.

Wynika z tego, że jeszcze rok temu lekarze mieli być całodobowo – albo prezydent reklamując tę inicjatywę zapomniał powiedzieć, że nie. Poniżej w materiale widnieje jeszcze naprawdę imponująca oferta dodatkowych badań, od USG po skierowania na konsultacje specjalistyczne. Ale kto ma na nie kierować, skoro lekarza nie ma?

No cóż, w zasadzie można to zrozumieć, w końcu całodobowy Punkt Profilaktyki Intymnej brzmi znacznie lepiej, niż gabinet z lekarzem dyżurującym od czasu do czasu. Oczywiście stwierdzenie „punkt czynny 24 godziny na dobę” to nie to samo, co „lekarz dyżurujący 24 godziny na dobę”. Oczywiście to tylko zwyczaj, że mówiąc o godzinach otwarcia jakiejkolwiek placówki medycznej mamy na myśli dostępność pracujących w niej lekarzy, bo w końcu umawiamy się na wizytę do lekarza, a nie rejestratorki. Oczywiście prezydent mógł o tym nie wiedzieć, nie wziąć tego pod uwagę lub zwyczajnie zapomnieć.  Oczywiście. Ale mimo wszystko pozostaje pewien niesmak.

Głos Wielkopolski, el

Leszno: Podwyżka cen wywozu śmieci od stycznia

0
Mieszkańcy Leszna i 17 okolicznych gmin w przyszłym roku zapłacą ponad dwa razy więcej za wywózkę śmieci niż dotychczas. Powodem są nowe umowy podpisane z firmami wywożącymi odpady.

Komunalny Związek Gmin Regionu Leszczyńskiego poprzednie umowy podpisał 3 lata temu, zastrzegając, że w czasie ich obowiązywania cena wywozu śmieci nie wzrośnie. Umowy wygrały i związek ogłosi kolejny przetarg, ale nie ma wątpliwości, że ceny za wywóz wzrosną. W ciągu tych trzech lat wzrosły koszty energii elektrycznej, wynagrodzenia i wiele innych czynników wpływających na wzrost kosztów funkcjonowania firm.

Jak podaje Radio Poznań, stawka wzrośnie z 11,50 do 24 zł. Osoby, które nie będą segregować odpadów, zostaną obciążone karą w wysokości dwukrotnej opłaty, czyli 48 zł od osoby. Zgodnie z decyzją KZGRL, system odbioru śmieci nie dotyczy tzw. nieruchomości niezamieszkanych, czyli firm, sklepów, restauracji, szkól czy urzędów. One wszystkie będą musiały same pozawierać umowy z firmami na wywóz śmieci.

Radio Poznań, el

Chodzież: Policjanci uratowali życie niedoszłemu samobójcy

0
Do niecodziennej interwencji zostali wezwani policjanci z Chodzieży. Na telefon alarmowy zadzwoniła zdenerwowana kobieta, informując, że jej bliski chce odebrać sobie życie. Policjanci natychmiast ruszyli pod wskazany adres.

Gdy sierżant Mateusz Maćkowiak oraz sierżant Maciej Józefiak weszli do środka, z jednego z pomieszczeń dobiegł ich męski głos powtarzający, że się zabije. Zajrzeli tam i zobaczyli 50-letniego mężczyznę siedzącego na tapczanie i trzymającego nóż skierowany ostrzem w stronę brzucha. Gdy mężczyzna zobaczył policjantów, zamachnął się, by wbić sobie ostrze w brzuch, ale oni zdążyli rzucić się na niego, obezwładnić go i zabrać mu nóż. Tylko dzięki ich szybkiej, zdecydowanej i profesjonalnej reakcji nie doszło do tragedii.

Mężczyzna przyznał się policjantom, że ma problemy osobiste, które doprowadziły go do takiego stanu. Obaj funkcjonariusze pilnowali go, dopóki nie przyjechało pogotowie i nie zabrało go do szpitala.

KPP Chodzież, el

Poznań: Informatyk z Poznańskiego Centrum Świadczeń okradał swoją firmę. Przez 10 lat!

0
Ponad pół miliona złotych, a może nawet więcej, ukradł informatyk z Poznańskiego Centrum Świadczeń. I pewnie kradłby dalej, gdyby nie to, że… w PCŚ rygorystycznie przestrzega się procedur prawnych.

Co jakiś czas w jednostce są przeprowadzane kontrole na zlecenie dyrekcji – to dodatkowy środek ostrożności. I właśnie podczas jednej z nich podejrzenia kontrolerów wzbudziła decyzja o wypłacie wystawiona z jednodniowym opóźnieniem. Kwota była niewielka, a opóźnienie – tylko jeden dzień. Ale kontrolerzy wiedzieli, że w PCŚ decyzja po terminie to coś wyjątkowego i postanowili to sprawdzić.

No i natrafili na prawdziwą finansową bombę, a właściwie gigantyczne oszustwo. Jak podaje „Głos Wielkopolski”, informatyk wymyślił bezpieczny i skuteczny sposób okradania PCŚ. Występował – miał cztery fałszywe tożsamości stworzone w tym celu – o różnego rodzaju świadczenia, jak dodatek mieszkaniowy, zasiłek rodzinny albo 500 plus. Był kierownikiem działu informatycznego i znał system od środka, więc doskonale wiedział, co zrobić, żeby jego fałszywe tożsamości nie podpadły.

Śledczy przypuszczają, że wyłączał w tym celu system do weryfikacji numerów PESEL, bo te jego były fałszywe. Pomogło też to, że nigdy nie występował o większą kwotę, która rutynowo zwróciłaby uwagę personelu PCŚ, no i skutkowałaby dokładniejszą kontrolą. Przy 100 tysiącach osób będących pod opieką PCŚ ten proceder był praktycznie nie do wykrycia – gdyby sprawca nie popełnił tego błędu i nie wystawił decyzji z jednodniowym opóźnieniem.

Wstępne szacunki pokazują, że z kont PCŚ z powodu działalności oszusta zniknęło około 500 tys. zł. Proceder trwał od około 10 lat. Dyrektor PCŚ zwolnił go dyscyplinarnie i o sprawie zawiadomił prokuraturę. Teraz w Poznańskim Centrum Świadczeń trwa kontrola i dopiero po jej zakończeniu będzie wiadomo, ile tak naprawdę ukradł informatyk.

Głos Wielkopolski, el

Kalisz: Samorządowcy przenoszą się do Warszawy

0
Janusz Pęcherz, były prezydent Kalisza, i Karolina Pawliczak, była wiceprezydent – będą reprezentować swoje miasto w Warszawie. Janusz Pęcherz został senatorem, a Karolina Pawliczak – posłanką.

Janusz Pęcherz był prezydentem Kalisza przez trzy kadencje, w ostatnich wyborach nie wystartował, ale poparł kandydata stowarzyszenia Krystiana Kinastowskiego, który wygrał wybory. Sam natomiast został radnym i przewodniczącym rady miasta z ramienia stowarzyszenia Samorządny Kalisz. Jednak do senatu startował jako kandydat Koalicji Obywatelskiej.

Karolina Pawliczak z kolei była kaliską radną w latach 2002 – 2006, 2010 – 2014, a od 2014 do 2018 roku pełniła funkcję wiceprezydenta Kalisza.. Do sejmu wystartowała z list Sojuszu Lewicy Demokratycznej – jest wiceprzewodniczącą struktur krajowych SLD.

Odejście Janusza Pęcherza sprawi, że na jego miejsce do rady miasta wejdzie społecznik Grzegorz Chwiałkowski, bo to on dostał – po senatorze – największą liczbę głosów ze Stowarzyszenia Samorządny i Wszystko dla Kalisza. Natomiast na miejsce Karoliny Pawliczak wejdzie Łukasz Włodarek, syn Zbigniewa Włodarka, który już jest radnym.

el

Poznań: Chłopcy w spódniczkach? Szkoła kusi brakiem odpytywania

0
Na nietypowy pomysł świętowania „dnia spódniczki” wpadła jedna ze szkół podstawowych w Poznaniu. Chłopcy, którzy założą spódniczki mają nie być tego dnia odpytywani.

„Dzień spódniczki” przypada 30 października. Ciężko znaleźć informacje skąd się wziął pomysł na stworzenie specjalnego dnia dla tej części garderoby. W kalendarzu jest natomiast wiele podobnych pomysłów, więc prawdopodobnie nikt na to nie zwróciłby uwagi, gdyby nie akcja Szkoły Podstawowej nr 7 w Poznaniu.

Rodzice uczniów placówki dostali taki komunikat w dzienniku elektronicznym: – „24 października będzie w naszej szkole „Dzień spódniczki”. W tym dniu przychodzimy do szkoły w spódniczkach (CHŁOPCY RÓWNIEŻ) góra mundurek. Uczeń w spódniczce nie będzie pytany. Miłej zabawy i pięknych spódniczek. Pozdrawiam” (pisownia oryginalna).

Pojawiły się głosy rodziców, że akcja jest dość kontrowersyjna. Z zarzutami nie zgadza się Monika Kasprowicz, nauczycielka w szkole. – Jestem zaskoczona reakcją rodziców. Organizujemy wiele akcji mających wydobyć z uczniów spontaniczność. Nie rozumiem emocji wywołanych akcją, która jest dobrowolna i skierowana dla każdego. Została zorganizowana przez Samorzad Uczniowski, któremu nie możemy podcinać skrzydeł kiedy się chce zaangażować. Miała to być radość i zabawa – podkreśla.

Na co dzień uczniowie placówki noszą mundurki i prawdopodobnie to był jeden z głównych powodów na tak nieszablonową akcję. Ta mimo protestów części rodziców ma się w szkole odbyć. – Uczniowie mieli czyste intencje. Chcieli zrobić coś trochę szalonego! Nie godzimy się na przypisywanie temu ideologii – tłumaczy Monika Kasprowicz.

NA

Poznań: Protest przed siedzibą ZKZL. „Najbardziej haniebna i niesprawiedliwa forma wyzysku”

0
Kilkudziesięciu związkowców protestowało dzisiaj przed siedzibą ZKZL w obronie pracowników, którzy nie otrzymali pensji za wykonaną pracę.

Problem dotyczy tzw. outsourcingu. Firma lub spółka miejska do niektórych czynności nie zatrudnia pracowników bezpośrednio, tylko wynajmuje podwykonawcę, który teoretycznie w danej dziedzinie się specjalizuje i to on zajmuje się organizacją. Praktyka ta jest często stosowana m.in. w ochronie. I tutaj pojawia się problem. ZKZL miał wynająć firmę do ochrony swoich obiektów. I to ta firma bezpośrednio zatrudniała pracowników u siebie. Po zeszłorocznych protestach w tej sprawie ZKZL zdecydował się na rozwiązanie umowy z podwykonawcą. Ucierpieli na tym pracownicy, którzy nie otrzymali dwóch wypłat. 

– Powiadomiona o tym wszystkim Inspekcja Pracy okazała się bezradna. PIP wielokrotnie podejmowała próby skontaktowania się z firmą, jednakże okazały się one bezskuteczne. PIP, podobnie jak wcześniej Inicjatywa Pracownicza, zawiadomiła wobec tego prokuraturę. Przesłuchania świadków nadużyć rozpoczęły się dopiero w maju 2019 r. Do dziś nie wiemy, jakie są ostateczne ustalenia i decyzje prokuratury w tej sprawie – tłumaczy Jarosław Urbański z Inicjatywy Pracowniczej.

Związek Zawodowy uważa, że ZKZL powinien wziąć odpowiedzialność za tych pracowników, ponieważ pilnowali oni jego obiektów. ZKZL natomiast podkreśla, że nie jest stroną w tej sprawie i nie może zaspokoić roszczeń byłych już pracowników firmy, z którą kiedyś współpracował. 

Niesmak budzi też fakt, że firma z którą współpracować ZKZL miała ignorować prawa pracownicze. – Realnie wypłacano zatrudnionym 8 zł netto za godzinę, czyli ok. złotówkę poniżej minimum. Wymuszono na pracownikach oświadczenia, że zgadzają się, by za tę różnicę firma prała ich uniformy. Jednak takowych nawet im nie wydano. Latem na różnych forach zaczęły pojawiać się w tej sprawie komentarze. Osoba, która zaczęła przeciwko temu protestować i ujawniła nieprawidłowości, straciła pracę – mówi Urbański.

I dodaje: – Związek od samego początku domagał się, aby portierki i portierów zatrudniono bezpośrednio. ZKZL, a szerzej miasto, nie chce jednak zagwarantować tej grupie pracujących takich samych warunków pracy jak innym pracownikom w instytucjach miejskich. Przeciwnie – jest zdeterminowane utrzymać outsourcing, najbardziej haniebną i niesprawiedliwą formę wyzysku pracy.

Poznań: Rozpoczął się remont Kramarskiej

0
W okolicach Starego Rynku pojawi się kolejna ulica z równą – częściowo — nawierzchnią. To Kramarska. Właśnie trwają tam prace dzięki zwycięskiemu projektowi z Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego.

Obecnie prowadzone są prace na odcinku ul. Kramarskiej pomiędzy ulicami Żydowską a Wroniecką. Docelowo nawierzchnia zmieniona będzie aż do ul. Rynkowej (z wyłączeniem skrzyżowań z ulicami Żydowską, Wroniecką i Rynkową).

Remont polega na rozbiórce istniejącej nawierzchni z kostki rzędowej i kamienia łamanego i jej przełożeniu. Nowością jest to, że w jezdni wykonany będzie pas o szerokości dwóch metrów z kostki rzędowej z przyciętym licem (takiej, z jakiej wykonano ulice: Woźną, Wodną i Ślusarską). Celem jest wyznaczenie wygodnego „korytarza” dla rowerzystów. Pozostała część jezdni odtworzona będzie z wyselekcjonowanej kostki rzędowej z obłym licem. Wyrównany zostanie istniejący krawężnik granitowy oraz naprawione chodniki – w miejscach tego wymagających.

Na wykonanie powyższych prac Zarząd Dróg Miejskich posiada pozwolenie konserwatorskie. Ponieważ jezdnia ulicy Kramarskiej ma szerokość od 3,1 do 4,8 metra (rozszerza się na około 30 metrów skrzyżowaniami) będzie odcinkami zamykana dla ruchu kołowego.

Zakończenie prac przewidziane jest na 22 listopada. Koszt to niemal 340 tysięcy złotych. Wymiana nawierzchni jest projektem z Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego.

UMP, el

Środa Wielkopolska: Po nitce do… gresu

25 kartonów płytek gresowych padło łupem dwóch złodziei ze Środy Wielkopolskiej. Skradli go z budowy, ale policjanci już dzień później odzyskali skradzione płytki i zatrzymali obu mężczyzn.

O kryminalnym incydencie zawiadomił stróżów prawa kierownik inwestycji. Sąsiad zajmujący teren przylegający do budowy powiedział mu, że dwóch mężczyzn zapakowało 25 kartonów gresu z budowy i odjechało w nieznanym kierunku. W trakcie załadunku sąsiad pytał wprawdzie o powód zabierania towaru, jednak mężczyźni stwierdzili, że robią to na wyraźne polecenie kierownika. Po czasie okazało się, że żadnego polecenia nie było, kierownik budowy nic nie wie o tej sprawie, a sąsiad został zwyczajnie okłamany przez samych złodziei.

Kryminalni, który zajęli się wykryciem sprawy, zaczęli poszukiwania złodziei. Śledczy wzięli pod uwagę nie tylko rysopisy sprawców, ale również pojazd, którym poruszali się przestępcy. Policjanci odnaleźli właściciela auta, ale wszystko wskazywało na to, że zupełnie nie ma związku z całym zajściem, ponieważ jego samochód od dłuższego czasu pozostaje w naprawie.

Detektywi skupili się zatem na samym warsztacie naprawczym. To spowodowało, że dzień po przestępstwie, 3 października, sprawcy byli już zatrzymani. Odpowiedzialnymi za kradzież okazali się znajomy właściciela warsztatu samochodowego oraz jego kolega. 29 i 28-latek zostali zatrzymani w policyjnym areszcie.

Policjanci odzyskali cały skradziony materiał wykończeniowy. Skradziony gres wrócił do prawowitego właściciela. Mieszkańcy Środy usłyszeli zarzuty związane z przywłaszczeniem cudzej rzeczy. Grozi za to do 5 lat więzienia.

KWP, el

Poznań: Przed siedzibą PiS odbędzie się protest. „Jesteśmy za edukacją, wiedzą i różnorodnością”

0
Nawet kilka tysięcy osób może wziąć udział w proteście przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości w Poznaniu. Wszystko przez… edukację seksualną.

Protesty są spowodowane projektem ustawy autorstwa katolickiej fundacji Pro – Prawo do życia, którego pierwsze czytanie odbyło się wczoraj na przełożonym posiedzeniu Sejmu (jeszcze w składzie „przedwyborczym”). Projekt zakłada walkę z „demoralizacją i seksualizacją” dzieci. Autorzy projektu sugerują kilka zmian w kodeksie karnym, które według protestujących mogą doprowadzić do tego, że osoby odpowiedzialne za edukację seksualną będą narażone na kary.

– Bądźmy jutro pod biurem PiS, żeby pokazać, że jesteśmy za edukacją, wiedzą i różnorodnością, żeby zaprotestować przeciwko homofobii, uprzedzeniom, indoktrynacji – wyjaśniają organizatorzy na facebooku.

Na chwilę obecną swój udział w wydarzeniu zadeklarowało ponad tysiąc osób. Kolejne sześć tysięcy jest zainteresowanych. Siedziba Prawa i Sprawiedliwości w Poznaniu znajduje się na ulicy św. Marcin. Jeżeli frekwencja faktycznie się potwierdzi, to od godz. 17.30 (wtedy rozpocznie się protest) należy spodziewać się znacznych utrudnień w tym rejonie miasta.

Chodzież: Tytoń i papierosy bez akcyzy

0
366 kilogramów krajanki tytoniowej i 112,5 litra spirytusu o stężeniu alkoholu 83 proc., a wszystko to bez polskich znaków akcyzy. Taki „łup” znaleźli policjanci z Chodzieży w zatrzymanym busie.

Chodziescy funkcjonariusze i współpracujący z nimi policjanci z Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy 11 października otrzymali informację, że przez powiat chodzieski przejeżdżać będzie samochód z nielegalnym towarem.

Około godziny 8.00 na drodze krajowej zauważono jadący w kierunku Poznania bus. Policjanci z Ogniwa Ruchu Drogowego zatrzymali go do kontroli drogowej. I w części ładunkowej citroena policjanci znaleźli 18 worków jutowych krajanki tytoniowej o wadze 366 kilogramów oraz 112,5 litra spirytusu o stężeniu alkoholu 83 proc. – a wszystko to bez polskich znaków akcyzy.

Samochód prowadził 43-letni mieszkaniec powiatu złotowskiego. Został zatrzymany i przewieziony do aresztu. Równolegle policjanci ze Złotowa przeprowadzili przeszukanie mieszkania mężczyzny. Tam ujawnili 600 sztuk papierosów bez banderoli.

43-latek poniesie odpowiedzialność karną zgodnie z kodeksem karnym skarbowym za posiadanie wyrobów akcyzowych bez polskich znaków akcyzy i tym samym narażenie Skarbu Państwa na uszczuplenie należności w łącznej kwocie ponad 382 000 złotych. Grozi mu do 3 lat więzienia.

KWP, el