protest ZKZL

Poznań: Protest przed siedzibą ZKZL. “Najbardziej haniebna i niesprawiedliwa forma wyzysku”

Kilkudziesięciu związkowców protestowało dzisiaj przed siedzibą ZKZL w obronie pracowników, którzy nie otrzymali pensji za wykonaną pracę.

Problem dotyczy tzw. outsourcingu. Firma lub spółka miejska do niektórych czynności nie zatrudnia pracowników bezpośrednio, tylko wynajmuje podwykonawcę, który teoretycznie w danej dziedzinie się specjalizuje i to on zajmuje się organizacją. Praktyka ta jest często stosowana m.in. w ochronie. I tutaj pojawia się problem. ZKZL miał wynająć firmę do ochrony swoich obiektów. I to ta firma bezpośrednio zatrudniała pracowników u siebie. Po zeszłorocznych protestach w tej sprawie ZKZL zdecydował się na rozwiązanie umowy z podwykonawcą. Ucierpieli na tym pracownicy, którzy nie otrzymali dwóch wypłat. 

– Powiadomiona o tym wszystkim Inspekcja Pracy okazała się bezradna. PIP wielokrotnie podejmowała próby skontaktowania się z firmą, jednakże okazały się one bezskuteczne. PIP, podobnie jak wcześniej Inicjatywa Pracownicza, zawiadomiła wobec tego prokuraturę. Przesłuchania świadków nadużyć rozpoczęły się dopiero w maju 2019 r. Do dziś nie wiemy, jakie są ostateczne ustalenia i decyzje prokuratury w tej sprawie – tłumaczy Jarosław Urbański z Inicjatywy Pracowniczej.

Związek Zawodowy uważa, że ZKZL powinien wziąć odpowiedzialność za tych pracowników, ponieważ pilnowali oni jego obiektów. ZKZL natomiast podkreśla, że nie jest stroną w tej sprawie i nie może zaspokoić roszczeń byłych już pracowników firmy, z którą kiedyś współpracował. 

Niesmak budzi też fakt, że firma z którą współpracować ZKZL miała ignorować prawa pracownicze. – Realnie wypłacano zatrudnionym 8 zł netto za godzinę, czyli ok. złotówkę poniżej minimum. Wymuszono na pracownikach oświadczenia, że zgadzają się, by za tę różnicę firma prała ich uniformy. Jednak takowych nawet im nie wydano. Latem na różnych forach zaczęły pojawiać się w tej sprawie komentarze. Osoba, która zaczęła przeciwko temu protestować i ujawniła nieprawidłowości, straciła pracę – mówi Urbański.

I dodaje: – Związek od samego początku domagał się, aby portierki i portierów zatrudniono bezpośrednio. ZKZL, a szerzej miasto, nie chce jednak zagwarantować tej grupie pracujących takich samych warunków pracy jak innym pracownikom w instytucjach miejskich. Przeciwnie – jest zdeterminowane utrzymać outsourcing, najbardziej haniebną i niesprawiedliwą formę wyzysku pracy.

2
Dodaj komentarz

avatar
Janusz
Janusz

Przecież to twór komunistyczny, wielka mafia,układy rodzinne i partyjne to czego się spodziewać?

Drogowypies
Drogowypies

Dlaczego ZKZL umywa ręce jak podpisał kontrakt z bandycką firmą. Wtedy było O.K. a teraz niech pracownicy radzą sobie sami