20 km od Leszna, we Wschowie, w województwie lubuskim, znaleziono dzika z wirusem afrykańskiego pomoru świń, czyli ASF. Zgodnie z procedurą okolice miejsca, w którym znaleziono zwierzę, zostaną objęte obszarem ochronnym. Prawdopodobnie znajdzie się w nim Wielkopolska.
Na początku listopada samicę dzika potrącił samochód na drodze między Sławą a Nową Solą, właśnie niedaleko Wschowy. Zwierzę przebadano w Puławach, w Państwowym Instytucie Weterynaryjnym. 14 listopada podano oficjalnie do wiadomości, że u zwierzęcia wykryto pierwszy przypadek ASF w powiecie wschowskim.
Co prawda Główny Inspektorat Weterynarii uspokaja, że to przypadek odosobniony i bez możliwości powiązania epidemiologicznego oraz geograficznego z dotychczas występującymi przypadkami ASF w Polsce. Od zdiagnozowanych ognisk tej choroby dzieli lubuskie około 300 km. Jednak wielkopolscy rolnicy i tak się boją, że wirus może także pojawić się w Wielkopolsce.
A Wielkopolska trzodą chlewną stoi. Nigdzie w Polsce nie hoduje się więcej świń niż u nas. W dodatku powiaty słynne z doskonałej wieprzowiny: leszczyński, rawicki, gostyński czy kościański, znajdują się właśnie przy granicy z województwem lubuskim. Dla nich obecność wirusa tak blisko granic oznacza realne kłopoty i straty, nawet jeśli choroba się nie pojawi. Jeśli strefa ochronna obejmie także część Wielkopolski – a tego się należy spodziewać, skoro dzika znaleziono raptem kilka kilometrów od granicy regionu – to producentów trzody chlewnej czekają spore ograniczenia podnoszące koszty produkcji. Żaden transport świń nie będzie mógł wyruszyć do skupu bez świadectwa zdrowia wystawionego przez lekarza weterynarii oraz decyzji o zgodzie na ich przewiezienie.
Rolnicy żądają od rządu zdecydowanych działań w walce z afrykańskim pomorem świń, zmiany i zaostrzenia przepisów utrudniających przenoszenie się choroby – a także większego odstrzału dzików.
W kilku miejscach w Poznaniu pojawi się jutro wielki znak symbolizujący równość. Miasto zachęca do robienia sobie przy nim zdjęć.
Zdjęcia następnie mają trafiać na portale społecznościowe. W tym celu nawet powstał specjalny hashtag #MiastoRóżnoRówności. Znak ma się pojawić w trzech miejscach Poznania: na Starym Rynku; przy CK Zamek oraz na placu Wolności.
– Każdy będzie mógł zrobić sobie przy nim zdjęcie i pokazać, że w Poznaniu wszyscy jesteśmy równi. Akcja organizowana jest z okazji Międzynarodowego Dnia Tolerancji – tłumaczy miasto w komunikacje prasowym.
Międzynarodowy Dzień Tolerancji jest corocznym świętem obchodzonym od 1996 roku. Zostało ustanowione przez ONZ z inicjatywy UNESCO. Powodem były pojawiające się przejawy rasizmu, antysemityzmu, nazizmu itd. Samo święto ma się skupiać na szacunku oraz docenianiu różnorodności kultur na świecie.
Tomasz J., oskarżony o spowodowanie wybuchu w kamienicy na Dębcu, nie przyznaje się do winy. Mężczyzna odmówił składania wyjaśnień.
Dodatkowo Tomasz J. dodał, że chce ponownie trafić do celi i nie uczestniczyć w dalszym ciągu swojego procesu. Ma do tego prawo, na sali rozpraw może go reprezentować adwokat. Zaskoczenia jednak takim obrotem spraw nie krył prokurator. Obrońca oskarżonego przekonywał natomiast, że ta sprawa wbrew pozorom nie jest oczywista.
Na rozprawie został przesłuchany dzisiaj tylko jeden świadek. Siostra zmarłej żony oskarżonego, powiedziała w sądzie, że kobieta przed śmiercią bała się swojego męża. Spowodowane to było wypadkiem w jakim uczestniczył Tomasz J. i ich wspólny syn Kacper. Chłopiec nabawił się bardzo poważnych obrażeń i do dziś musi być leczony. Według matki chłopca oskarżony mógł chcieć celowo zrobić krzywdę sobie i dziecku.
Tomasz J. jest oskarżony o zamordowanie pięciu osób oraz próbę zabicia trzydziestu czterech innych. Mężczyzna miał być zazdrosny o relację żony z jednym z kolegów i z tego powodu ją zabić. Tak przynajmniej uważa prokuratura. Następnie, żeby zamaskować swoją zbrodnię, Tomasz J. odkręcił gaz w kamienicy i doprowadził do jej wybuchu. Zginęły cztery kolejne osoby, a wiele zostało rannych (w tym sam oskarżony).
Kolejna rozprawa w tej sprawie odbędzie się 22 listopada.
Edyta Górniak, Dezerter, IRA, Kult, Dido, Kamil Bednarek i Julia Pietrucha. Wszyscy oni zagrają w Poznaniu w ten weekend.
Piątek 15 listopada 2019
Weekend ze Zdzisławem Beksińskim / Świat obrazów
15 listopada @ 16:00 – 17 listopada @ 16:00
W jesiennej aurze wybrzmi mocne i wizjonerskie malarstwo Zdzisława Beksińskiego. Weekend 15-17 listopada stanie się wyjątkową okazją do podziwiania dzieł tego niezwykłego malarza w zbiorach Muzeum Narodowego w Poznaniu. Cztery obrazy jego autorstwa: ,,Obraz XIII. Głowy” z 1968 roku, ,,Obraz XII. Akt” z 1969, ,,TS” z 1986 i ,,AO” z roku 1987 będzie można zobaczyć na ekspozycji stałej przez cały weekend w godzinach otwarcia Muzeum.
Bieguny. Dialogi młodych: INNY
15 listopada @ 18:00 – 21:00
Problemem do rozważań w tej edycji był drugi człowiek, czyli jak u Emmanuela Levinasa INNY. Drugi człowiek, ale i obca osoba. Słowo zawiera bowiem w sobie więcej niż jedno znaczenie. INNY to nie ja, czyli ten drugi, ale INNY to również przybysz, odmieniec, obcy… W dzisiejszych czasach stajemy wobec dramatycznych reakcji na inność, sprawdzamy własną i cudzą tolerancję i otwarcie na INNEGO. Studenci UAP pracowali przez kilka miesięcy, rozważając treść oraz szukając kształtu dla swojej artystycznej wypowiedzi. Młodzi artyści wchodzili w dialog, którego śladem jest ta wystawa. Jest ona efektem wielu spotkań, dyskusji, pracy wspólnej i indywidualnej.
Medytacje w muzeum: światłość
15 listopada @ 18:00 – 19:00
Obcowanie ze sztuką często służy wewnętrznemu wyciszeniu, w czym zbliżone jest do medytacji. Chcąc połączyć te dwie drogi poznawania wewnętrznego świata swoich myśli i uczuć, stworzyliśmy cykl „Medytacje w muzeum”. Każde ze spotkań krążyć będzie wokół wybranego dzieła z kolekcji MSU związanego z tematem rozwoju duchowego. Tym razem będzie to żyrandol wenecki, a hasłem przewodnim stanie się dla nas światłość. Po wysłuchaniu krótkiej historii przejdziemy do półgodzinnej medytacji.
Bieg Nocny 2019
15 listopada @ 19:00 – 16 listopada @ 09:00
Nic tak nie hartuje ducha jak zdrowa rywalizacja na świeżym listopadowym powietrzu! Zapraszamy wszystkich wyczekujących, ale też nowych zainteresowanych na tegoroczną edycję Biegu Nocnego o tematyce Legendy Warte Poznania.
Teatr asz.teatr / W małym dworku / Spektakl charytatywny
15 listopada @ 19:00 – 20:15
„A taki miał być przyjemny nastrój po podwieczorku w małym, zacisznym, ukrytym w drzewach dworku” Spektakl w iście absurdalnym i witkacowskim klimacie.
Koncert / Fertile Hump / + Burn This Song / Pan Gar / Poznań
15 listopada @ 19:30 – 22:00
Ich debiut muzyczny miał premierę na ekranach światowych kin, a koncertowy odbył się na tegorocznym festiwalu Enea Spring Break. Mowa o Burn This Song, zespole z Poznania, który swoim wykonaniem piosenki ‘Black Betty’ (legendy bluesa rozsławionej przez amerykańską grupę Ram Jam) zachwycił twórców amerykańskiej superprodukcji “The Choice”. Reżyser Ross Katz bez wahania wybrał wersję Burn This Song spośród dziesiątek innych nadesłanych przez mniej i bardziej znane amerykańskie grupy, bo walka o miejsce na hollywoodzkiej ścieżce dźwiękowej była zaciekła.
Usłyszymy jej największe przeboje, ale także utwory z płyt, które wcześniej nie były wykonywane publicznie. To wielka gratka, szczególnie dla największych smakoszy twórczości Edyty.
Dezerter + Janusz Reichel / 15.11 / Blue Note / Poznań
15 listopada @ 20:00 – 22:00
Dezerter to zespół punkrockowy, który powstał w Warszawie w maju 1981 r. Grupa przyjęła prowokacyjną wówczas nazwę SS-20 (pochodzącą od radzieckich rakiet z głowicami nuklearnymi), którą była zmuszona zmienić w okresie stanu wojennego. Już jako Dezerter zespół nagrał singiel „Ku przyszłości” (1983). W 1985 r. ukazały się dwie kompilacje z piosenkami Dezertera: „Fala” i „Jak punk to punk”. Rok 1987 przyniósł wydanie w USA przez Maximum Rock’n’Roll pierwszej długogrającej płyty Dezertera „Underground Out Of Poland” oraz pierwszej (ocenzurowanej) płyty w kraju – „Kolaboracja”. Rok 1989 to kolejny album – „Kolaboracja II”, a 1990 – „Wszyscy przeciwko wszystkim” (wydana w Polsce i we Francji) oraz dwumiesięczna trasa po Europie Zachodniej (Szwajcaria, Niemcy, Francja, Holandia) i Japonii.
IRA The Best Of Poznań B17 club
15 listopada @ 20:00 – 23:00
Trzy dekady aktywności scenicznej, 11 albumów studyjnych, występy na największych polskich festiwalach rockowych, trasy koncertowe po USA i Kanadzie, supportowanie legendarnej grupy Aerosmith oraz niezliczona ilość najbardziej prestiżowych statuetek przemysłu muzycznego – to tylko krótkie podsumowanie muzycznej kariery formacji IRA, która od trzydziestu lat zajmuje czołowe miejsce na polskich listach przebojów.
Doktor Sen | premiera w Rialto
15 listopada @ 20:45 – 23:15
Minęło wiele lat od czasu wydarzeń, które rozegrały się w „Lśnieniu”. Dorosły już Dan Torrence spotyka dziewczynkę, która przejawia podobne do niego zdolności. Stara się ją chronić przed kultem o nazwie Prawdziwy Węzeł, którego członkowie polują na dzieci obdarzone mocami, aby zachować nieśmiertelność.
Targi HOBBY 2019 – Z Pasji Się Nie Wyrasta!
16 listopada @ 10:00 – 17 listopada @ 18:00
Już 16 i 17 listopada 2019 roku na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich odbędą się wyjątkowe Targi HOBBY. Zarówno naszemu wydarzeniu jak i życiu przyświeca hasło „Z PASJI SIĘ NIE WYRASTA”!
Visual Concert – Koncert Muzyki Filmowej i Epickiej – Poznań
16 listopada @ 18:00 – 20:00
Visual Concert: Koncert Muzyki Filmowej i Epickiej z filmową projekcją najpiękniejszych miejsc świata to niezwykłe, multimedialno-muzyczne show, które na początku 2019 roku odwiedziło już kilka polskich miast, wypełniając po brzegi areny w Poznaniu, Gdyni i Wrocławiu.
Dido: 16.11.2019 Poznań, Sala Ziemi Poznań Congress Center
16 listopada @ 18:30 – 22:00
Dido to jedna z najbardziej popularnych popowych wokalistek. Rozwój jej kariery przypadł na przełom XX i XXI wieku – wszystko za sprawą płyty „No Angel”, która była jedną z najlepiej sprzedających się płyt w Wielkiej Brytanii (ponad 22 mln sprzedanych egzemplarzy na świecie!). Każde kolejne wydawnictwo okazało się podobnym sukcesem. Utwór „Here With Me” znalazł się w ścieżce dźwiękowej filmu „Love Actually” czy „Bridget Jones: W pogoni za rozumem”. Wydany w 2010 roku singiel „Everything to Lose” pojawił się w filmie „Seks w wielkim mieście 2”.
ARMIA + supporty – 17 XI U Bazyla, Poznań
17 listopada @ 18:00 – 22:00
Zespół ARMIA powstał w 1984 roku na skutek zetknięcia trzech osobowości naszej niezależnej sceny: Tomasza Budzyńskiego (Siekiera), Roberta Brylewskiego (Brygada Kryzys, Izrael) i filozofa Sławomira Gołaszewskiego. Wielokrotnie porównywana do nazw takich jak Killing Joke czy New Model Army formacja szybko stworzyła własny styl, w którym ciężar hardcore punka balansują bajkowe, uduchowione teksty Budzyńskiego.
Bednarek zapowiada trasę koncertową “back to the past”! Już 17 listopada w Poznaniu formacja Kamila Bednarka rozpocznie cykl energetycznych koncertów, w trakcie których fani będą mogli usłyszeć korzenne reggae, a także utwory z najnowszego albumu.
Julia Pietrucha – FOLK it! Tour / Poznań 17.11
17 listopada @ 19:00 – 22:00
Zapraszamy na najnowszą trasę koncertową Julii Pietruchy. Artystka ze zmienionym składem i na nowo zaaranżowanymi utworami odwiedzi jesienią polskie miasta.
Władze miasta podkreślają, że to pierwsze podwyżka cen biletów od siedmiu lat. Wynika to nie tylko z mniejszych wpływów, ale również rosnących kosztów (pensje oraz energia elektryczna). – Jeżeli chcemy żeby został zachowany standard jazdy, to nie ma innej opcji – tłumaczył Mariusz Wiśniewski, zastępca Jacka Jaśkowiaka.
Na chwilę obecną nie wiadomo o ile wzrosną ceny biletów komunikacji miejskiej. Mariusz Wiśniewski podkreślał, że miasto w dalszym ciągu będzie chciało zachęcić do korzystania z dzielonego transportu, dlatego zmiany zostaną skoordynowane z podniesieniem opłat za parkowanie. W Poznaniu pojawi się też dodatkowo strefa płatnego parkowania na Łazarzu i Wildzie.
Propozycje podwyżek mają zostać przedstawione teraz radnym. Wiadomo, że nie wejdą one w życie od 1 stycznia, tylko będą stopniowo wprowadzane w ciągu roku.
Wzrosną koszty nie tylko komunikacji miejskiej. Jak zapowiedział dzisiaj Jacek Jaśkowiak należy się spodziewać wyższych cen biletów chociażby w palmiarni czy zoo.
Juliusz Paetz, arcybiskup senior archidiecezji poznańskiej nie żyje. Informację o jego śmierci podała kuria metropolitarna.
Paetz był arcybiskupem metropolitą poznańskim od 1996 roku do 2002 roku. Następnie otrzymał tytuł arcybiskupa seniora archidiecezji poznańskiej. Stało się to po informacjach, które pojawiły się w mediach, że arcybiskup miał molestować młodych kleryków w seminarium.
W wyniku oskarżeń stolica apostolska zakazała mu brania udziału w publicznych uroczystościach, ale duchowny nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności z powodu stawianych mu zarzutów.
– Pogrzeb śp. abp. Juliusza Paetza odbędzie się w formie ściśle prywatnej w katedrze poznańskiej. Miejsce pochówku, jak również forma pogrzebu, zgodne z normami Kodeksu Prawa Kanonicznego (kan. 1178, kan. 1242), zostały ustalone w wyniku konsultacji ze Stolicą Apostolską i Nuncjaturą Apostolską w Polsce oraz Rodziną Zmarłego – poinformowała archidiecezja poznańska.
PGNiG wypowiada umowę rosyjskiemu Gazpromowi. Za trzy lata dostawy z Rosji mają się zakończyć.
PGNiG przekazał dzisiaj rosyjskiemu partnerowi oświadczenie woli o zakończeniu obowiązywania kontraktu kupna gazu. Kontrakt został podpisany w 1996 roku.
Wypowiedzenie ma obowiązywać do 31 grudnia 2022. Po tym czasie Polska przestanie importować gaz z Rosji, chyba, że zdecyduje się na podpisanie nowej umowy.
Wydanie oświadczenia było bezpośrednio związane z warunkami umowy podpisanej w 1996 roku. Zgodnie z nią, trzy lata przed upływem terminu jej zakończenia, należało złożyć oświadczenie czy chce się współpracę kontynuować.
Podczas rutynowego patrolu policjanci postanowili skontrolować grupę podejrzanie zachowujących się mężczyzn. Skończyło się śmiercią jednego z nich.
O sprawie informowaliśmy już wczoraj. Trójka mężczyzn przyciągnęła uwagę policjantów, którzy postanowili ich wylegitymować. Na widok zbliżających się funkcjonariuszy, najstarszy z nich zaczął uciekać. Policjanci pobiegli za mężczyzną i w pewnym momencie doszło do użycia broni przez jednego z nich. Mimo reanimacji 21-latek zmarł. Znaleziono przy nim nożyczki i biały proszek.
Ta druga rzecz, w połączeniu z młodym wiekiem pozostałych członków grupy (mieli po 15 lat) spowodowała, że pojawiły się domysły sugerujące, że mężczyzna mógł handlować narkotykami. Niespodziewanie okazuje się, że istotniejsze w tej historii są… nożyczki.
Mężczyzna miał próbować nimi ranić jednego z policjantów. To właśnie dlatego miało dojść do użycia broni, a w konsekwencji śmierci 21-latka. Prokuratura Regionalna w Koninie będzie teraz badała, czy funkcjonariusz nie przekroczył uprawnić w tej sytuacji. Swoje śledztwo zapowiedziała też policja.
Na miejscu zostały zabezpieczone nagrania z monitoringu. Pierwsze ustalenia mają się pojawić w przyszłym tygodniu.
Półtora roku od wybuchy kamienicy na Dębcu rozpoczyna się jeden z głośniejszych procesów w Poznaniu i Polsce. Tomasz J. jest oskarżony m.in. o zabójstwo żony i czterech innych osób.
To nie koniec zarzutów pod adresem oskarżonego. Według prokuratury miał on również próbować zabić 34 osoby; znieważyć zwłoki swojej żony oraz doprowadzić do wypadku w którym ucierpiał jego syn.
Wszystko zaczęło się od zazdrości. Tomaszowi J. miało przeszkadzać, że jego żona często widuje się z jednym z kolegów. Z tego powodu miał ją zabić. Następnie, żeby zatrzeć ślady uszkodził instalację gazową w kamienicy na Dębcu i doprowadził do wybuchu. Nie przeżyły cztery osoby, a wiele innych zostało rannych (w tym sam Tomasz J.).
Media i osoby poszkodowane w tej sprawie będą siedziały na dole sali, a publiczność zasiądzie na balkonie. Tomasz J. podczas procesu będzie umieszczony w specjalnej szklanej klatce.
Podczas dzisiejszej rozprawy oskarżony ma zostać przesłuchany. Odczytane zostaną też zeznania jego zmarłej żony, która wcześniej chciała się z nim rozwieść. Przesłuchany ma zostać tylko jeden świadek – siostra żony oskarżonego, która obecnie wychowuje jego syna.
Nadkomplety widowni i miejsca zarezerwowane na kilka tygodni naprzód. „28 dni” Olgi Szylajewej cieszy się ogromnym zainteresowaniem poznańskiej publiczności. Czyżby dlatego, że jest o… menstruacji?
Bo „28 dni” opowiada właśnie o 28 dniach kobiecego cyklu – o procesach, jakim podlegają kobiety, o biologii i o tym, jak są kobiety przez pryzmat cyklu postrzegane. I o tym, że krew podczas aktów przemocy jest jak najbardziej w porządku, ale krew menstruacyjna jest obrzydliwa…
A wie to każda, która choć raz usłyszała, że jej zachowanie sterowane jest zmianami hormonalnymi. Każda, której wartość pomniejszana była tylko dlatego, że jest kobietą. Każda, która doświadczyła przemocy z tego samego powodu. Która z pań nie usłyszała chociaż raz w życiu pytania: „A tobie co? Okres masz?”
Reżyserka Kamila Siwińska stawia w swoim spektaklu pytania: W jakim stopniu kobieta zdeterminowana jest przez biologię? Gdzie kończy się dyktat hormonów? Czy biologiczny determinizm w równym stopniu dotyczy kobiet i mężczyzn? Czy cykl hormonalny u kobiet i legendarny męski testosteron mogą być usprawiedliwieniem czynów potępianych społecznie?
Warto się wybrać na ten spektakl, żeby spróbować sobie odpowiedzieć na te pytania. A kto wie, może odkryć kilka nowych…
W listopadzie spektakl będzie jeszcze grany 20, 21, 22 i 24 tego miesiąca. Uwaga! Może być problem z dostaniem biletów!
Od 2018 roku w Poznaniu działa program Kawka Bis, dzięki któremu mieszkańcy wymieniający stare piece będą mogli dostać nawet stuprocentowy zwrot kosztów. Jeszcze dalej idzie Wrocław, który również ma problem ze smogiem. Tam wymieniający piece w lokalach komunalnych mogą dodatkowo liczyć jeszcze na obniżkę czynszu.
W Poznaniu na najbliższej sesji miejscy radni zajmą się projektem zmian w Kawce Bis. Zgodnie z propozycją prezydenta wsparcie dla tych osób lub firm, które zechcą skorzystać z Kawki Bis, będzie większe. Obecnie górny limit dofinansowania dla jednego lokalu wynosił 6 tys. zł, po zmianach będzie to 12 tys. zł, a nawet 15 tys. zł – w przypadku fotowoltaiki. I będzie można się starać o zwrot 100 proc. kosztów, a nie jak dotąd 80 proc. Uproszczone zostaną także procedury, wydłużeniu ulegnie czas składania wniosków i rozliczania inwestycji – jak o tym informowaliśmy z okazji Dnia Czystego Powietrza.
Jeśli radni uchwalą tę propozycję – będzie to duży krok naprzód. Bo właśnie skomplikowane procedury administracyjne i wysoki wkład własny blokowały wielu mniej zamożnym poznaniakom drogę do starania się o środki na wymianę swojego starego pieca. A przypomnijmy, że zgodnie z uchwałą rady miasta obowiązującą od 2018 roku poznaniacy mają 10 lat, by usunąć wszystkie piece starej generacji.
Kawka Bis to kontynuacja rządowego programu Kawka z 2015 roku, dzięki któremu udało się wymienić 130 źródeł niskiej emisji na te bardziej ekologiczne. Miasto chce zrobić więcej i mają w tym pomóc nie tylko uproszczone procedury oraz wyższe dotacje, ale też i kampania informacyjna, która ma dotrzeć dom wszystkich potencjalnych beneficjentów programu w całym mieście. Większy ma być też budżet – 10 mln zł, bo taka jest propozycja, pozwoli na wymianę około tysiąca pieców rocznie. To niestety niewiele – według szacunków miasta w Poznaniu nadal jest jeszcze około 25 tysięcy źródeł niskiej emisji, w tym około 4 tys. w zasobach komunalnych.
W swojej walce ze źródłami niskiej emisji znacznie dalej poszedł Wrocław, będący w podobne sytuacji co Poznań – informuje Onet.pl. Władze stolicy Dolnego Śląska uruchomiły program Kawka+. Zgodnie z nim od 2020 roku do końca 2021 wymiana starych pieców będzie w całości finansowana przez miasto – wcześniej samorząd zwracał 70 proc. kosztów.
Dodatkowo mieszkańcy lokali komunalnych, którzy sami zdecydują się zlikwidować piece, przez dwa lata nie będą płacić czynszu,a przez kolejne dwa – tylko połowę. Dodatkowo miasto uruchomiło program Termo Kawka: w latach 2020-2024 mieszkańcy będą mogli otrzymać 5 tys. zł dotacji na wymianę nieszczelnych okien.
Do 2024 r. Wrocław zamierza wydać na likwidację starych pieców 330 mln zł. Jak zbadała Politechnika Wrocławska, w mieście jest ponad 20 tys. źródeł niskiej emisji.
Linia kolejowa w zasadzie jest, i nawet czynna. Tylko że od Rogoźna kursują nią wyłącznie pociągi towarowe. Andrzej Tadla, burmistrz Czarnkowa, chciałby powrotu pociągów osobowych na tej trasie. Dzięki temu mieszkańcy zyskaliby połączenie kolejowe z Poznaniem.
Jak przypomina Radio Poznań, transport osobowy na tej trasie zawieszono w 1992 roku. Wtedy nie było rentowne. Jednak teraz burmistrz zlecił wykonanie badania rynku, z którego wynika, że połączenie mogłoby się opłacać. Inicjatywę burmistrza popierają też lokalni przedsiębiorcy i mieszkańcy. Aż kilka tysięcy osób zadeklarowało, że chętnie podróżowałoby tą linią, i to codziennie.
Samorządowcom z Czarnkowa udało się zainteresować pomysłem urząd marszałkowski, który zamierza przeprowadzić analizy techniczne, by sprawdzić, czy rzeczywiście takie połączenie miałoby sens, także od strony finansowej.
Bo poprowadzenie ruchu pasażerskiego na tej trasie wymaga jednak sporych inwestycji, nie tylko w stacje i perony, także w tory. Pociągi musiałyby tu kursować z prędkością co najmniej 100 km na godzinę, by były konkurencyjną formą transportu. Mowa o poważnych pieniądzach – już widać, że rewitalizacja nie będzie kosztowała mniej niż 200 mln zł. Ale za to z Poznania do Czarnkowa jechałoby się zaledwie godzinę…
Nie tyle nowa – ile przywrócona. Bo kiedyś już te dwa wielkopolskie miasta łączyła linia kolejowa, ale została zlikwidowana z powodów finansowych w 2012 roku. Teraz samorządowcy napisali petycję do ministra infrastruktury o przywrócenie linii.
Oprócz Leszna i Jarocina petycję poparli wójtowie i burmistrzowie z gmin leżących na trasie dawnej linii: Osiecznej, Krzemieniewa, Gostynia, Piasków i Borku Wielkopolskiego, jak podaje Radio Poznań.
Za przywróceniem linii przemawia fakt, że połączeń między Lesznem i Jarocinem w zasadzie brak – nie ma ani jednego połączenia autobusowego. Można, oczywiście, pojechać pociągiem – ale dookoła,. przez Poznań. Z Leszna do Jarocina jest około 70 km, natomiast koleją przez Poznań – 130 km…
Dzięki przywróceniu linii mieszkańcy wszystkich miejscowości na trasie mogliby znacznie łatwiej dojechać do pracy czy do szkoły w Lesznie, Gostyniu czy Jarocinie. Byłoby to z korzyścią dla gmin i ułatwiłoby ich rozwój. Obecnie żadna z gmin nie była nawet w stanie przystąpić do rządowego programu dodatkowych połączeń autobusowych – bo żadna nie ma na to środków.
By rano wjechać samochodem do Poznania od strony Czerwonaka – trzeba odstać w korkach przynajmniej godzinę. Wschodnia część miasta jest sparaliżowana – alarmują mieszkańcy nie tylko Czerwonaka, ale i północno-wschodnich dzielnic miasta.
I co gorsza, w tym konkretnym przypadku problemu nie rozwiązuje komunikacja publiczna. Autobusy również stoją w korkach. Jak przyznaje Zarząd Transportu Miejskiego, który na bieżąco monitoruje sytuację, spóźnienia autobusów po wschodniej stronie miasta są większe niż przeciętna i wynikają właśnie z konieczności stania w korkach na Lechickiej i Bałtyckiej. W godzinach szczytu zdarzają się opóźnienia sięgające nawet 30 minut.
Najlepszym rozwiązaniem w obecnej sytuacji jest pociąg. Dzięki nowym przystankom i nowym szynobusom to teraz najbardziej komfortowa – i bezkorkowa – podróż do Poznania. Sęk w tym, że nie wszyscy z gminy Czerwonak mają stację na tyle blisko, by przejść do niej spacerkiem i wsiąść w pociąg. Poza tym to rozwiązanie tylko dla tych, którzy nie kończą podróży na stacji Poznań Wschód czy Poznań Garbary – oni nadal mają przed sobą konieczność pokonania korków – ale jadą dalej. Oczywiście jest już o tyle łatwiej, że mogą skorzystać z tramwaju, który jednak w korku stoi rzadziej. Ale nadal jest to sytuacja daleka od komfortowej – i średnio przekonująca do korzystania z komunikacji publicznej.
Powód tych wyjątkowych nawet jak na Poznań korków nie jest tajemnicą – to oczywiście trwający remont mostu Lecha. Dopiero po jego zakończeniu podróżujący w tej części miasta odczują ulgę. Remont zakończy się w grudniu tego roku, jak o tym informowaliśmy, o ile, oczywiście, na przeszkodzie nie stanie pogoda. W końcu mamy prawie połowę listopada, mróz w tym czasie nie jest niczym dziwnym – ale jeśli się zdarzy, spowolni prace na moście. A wtedy korki potrwają dłużej.
„Jesteśmy bardziej eko!” – informują z dumą szefowie Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego, prezentując swoje nowe, napędzane gazem samochody. Ale żeby zatankować te eko-cuda, trzeba jeździć… do Komornik.
Nowe pojazdy wykorzystywane będą przez służby zaplecza technicznego, m. in. brygady torowo-sieciowe wykonujące naprawy i niezbędne prace związane z utrzymaniem infrastruktury. MPK ma już ich osiem. To auta marki Iveco Daily w dwóch rodzajach zabudowy, spełniające najsurowsze normy emisji spalin Euro 6. Zastąpią wyeksploatowane technicznie oraz przestarzałe konstrukcyjnie pojazdy marki Lublin zasilane olejem napędowym.
Nowe auta są droższe od samochodów zasilanych olejem napędowym o ok. 10-20 proc. Samochód Iveco Daily – furgon kosztuje 112 900,00 zł netto za sztukę, a zakupiliśmy 4 takie pojazdy. Natomiast Iveco Daily z zabudową brygadową to koszt 120 750,00 zł netto za jeden. Ale o zakupie droższych aut zadecydowała… ekologia, która, jak zapewniają szefowie spółki, jest jednym z jej priorytetów.
– Argumentem koronnym, który niewątpliwie miał wpływ na podjęcie decyzji o zakupie pojazdów technicznych napędzanych gazem CNG były zapisy ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, obligujące przedsiębiorstwa działalności publicznej do wprowadzania oraz stopniowego zwiększania udziału pojazdów z napędami alternatywnymi w ogólnej liczbie taboru – mówi Wojciech Tulibacki, prezes zarządu poznańskiego MPK. – Wymagania prawne stanowią pewną formę ożywienia działań mających na celu zwiększanie udziału pojazdów z napędami alternatywnymi, ale powinny za tym podążać także zewnętrzne źródła dofinansowania tego typu przedsięwzięć. Dzisiaj, niestety, bardzo wielu samorządów oraz przedsiębiorstw po prostu nie stać na wprowadzanie nowoczesnych ekologicznych technologii bez środków zewnętrznego dofinansowania. Ekologia kosztuje, ale te inwestycje w kontekście zagrożeń dla środowiska i perspektyw dla przyszłych pokoleń, są koniecznością a ich wymiar staje się bezcenny.
– Zalety Iveco Daily Natural Power, to znacząco niższa emisja CO2, NOx i cząstek stałych w spalinach oraz zmniejszona głośność względem napędu diesla, a z drugiej strony większy zasięg i niższa cena niż aut elektrycznych – dodaje Maciej Garstecki, Prezes Zarządu Przedsiębiorstwa Motoryzacyjnego POL-CAR Sp. z o.o.
Najnowsze pojazdy techniczne MPK Poznań uzyskały już wszelkie wymagane przepisami dopuszczenia dozoru technicznego – to konieczne ze względu na zamontowanie zbiorników ciśnieniowych oraz czynności obsługowe związane z zasilaniem gazowym silnika. Będą tankowane w Komornikach, gdzie znajduje się jedyna w okolicach Poznania, publicznie dostępna stacja umożliwiająca tankowanie sprężonego gazu ziemnego.
I tu jest właśnie pewien problem. Auta są co prawda ekologiczne i wytwarzają mniej szkodliwych cząstek – ale za to będą znacznie dalej jeździć po paliwo. A skoro będą robić dłuższe trasy, by zatankować – to ta szkodliwa emisja do atmosfery nie bardzo się zmniejszy. A w każdym razie – o wiele mniej, niż gdyby stacja paliw była w Poznaniu.
Oczywiście Komorniki to nie koniec świata, zaledwie kilka minut jazdy od granic miasta – o ile nie ma korków. Samochody będą tę trasę pokonywały raz na kilkanaście dni. Z doświadczeń MPK wynika, że na tyle wystarczy jedno tankowanie auta poruszającego się po mieście. Emisja szkodliwych substancji więc rzeczywiście spadnie. Ale gdyby w Poznaniu była stacja – spadłaby jeszcze bardziej. No i rozwiązanie byłoby wtedy bardziej kompleksowe i kompletne – żeby nie powiedzieć „poznańskie”…
Wyjaśniła się sytuacja sprzed dwóch dni, kiedy na jednej z ulic w Poznaniu wyrzucono z samochodu mężczyznę.
Przypomnijmy. Późny wieczór, na jednej z ulic w Poznaniu pojawia się biały dostawczak z którego wychodzi dwóch mężczyzn i wyrzuca worek na chodnik. Po ich odjeździe worek zaczyna się ruszać, a następnie wydostaje się z niego mężczyzna, który natychmiast ucieka. Nagranie pojawiło się w internecie dwa dni temu.
Wczoraj twórcy filmu wydali oświadczenie w tej sprawie. Zamieszczając je oczywiście w internecie. – Nagranie nie było autentyczne. Całość była jedynie eksperymentem społecznym, a wszystko zostało wyreżyserowane. Film miał badać reakcję ludzi na działania przestępcze. Na skutek nagrania filmu nikomu nie stała się krzywda. Odpowiednie służby zajęły się sprawą i szybko ją wyjaśniły. Wniosek: w Poznaniu można czuć się bezpiecznie i w społeczeństwie nie występuje znieczulica. Ludzie zareagowali, a policja szybko wszczęła postępowanie – czytamy w oświadczeniu.
Biblioteka Raczyńskich i Muzeum Narodowe na kilka dni zmieniły się w plan filmowy. To za sprawą zdjęć do drugiej części filmu familijnego Marty Karwowskiej „Tarapaty”. Poznań w „Tarapatach”? Jak najbardziej!
Tym razem jego bohaterowie, Julka i Olek, muszą rozwikłać zagadkę kradzieży obrazu Claude’a Moneta.
– Kiedy z Muzeum Narodowego w Poznaniu znika perła kolekcji, „Plaża w Pourville” Claude’a Moneta, o kradzież zostaje fałszywie oskarżona ciotka Julki, dzieci muszą odnaleźć obraz i odkryć tożsamość prawdziwego złodzieja – opowiada Agnieszka Skalska, specjalistka ds. PR w Koi Studio. – Zgrany duet rozpoczyna śledztwo, ale na horyzoncie pojawia się Felka, zwariowana dwunastolatka, a razem z nią kłopoty…
W „Tarapatach 2” zobaczymy znaną z poprzedniej części Polę Król w roli Julki i Jakuba Janotę-Bzowskiego, wcielającego się w rolę Olka. Felkę zagra Mia Goti, a profesor Strzałkowską – Joanna Szczepkowska. Towarzyszyć im będą Zbigniew Zamachowski, Marta Malikowska, Tomasz Ziętka i Sandra Korzeniak.
Film jest produkcją warszawskiego Koi Studio. Za kamerą ponownie stanie Marta Karwowska. Oprócz Poznania zdjęcia do filmu realizowane są także w Warszawie, na Warmii i Mazurach oraz na terenie województwa podkarpackiego.
Pierwsza część filmu „Tarapaty” w 2017 roku podbiła serca polskiej publiczności. Do kin wybrało się ponad 320 000 widzów, a produkcja doczekała się wersji książkowej oraz wydania DVD. Produkcja drugiej części będzie miała swoją premierę we wrześniu 2020 roku. Partnerami filmu są: Miasto Poznań i Poznańska Lokalna Organizacja Turystyczna.
Zespół „U Studni” to ciepła, intymna atmosfera na scenie. To dbałość o niebanalną oprawę muzyczną. To także dbałość o słowo: w swoich piosenkach artyści wykorzystują teksty poetów: Adama Ziemianina, Krzysztofa Cezarego Buszmana, Edwarda Stachury i własne.
Jako zespół „U Studni” występują razem dopiero od 2012 roku. Wcześniej Ryszard Żarowski, Ola Kiełb-Szawuła i Darek Czarny byli przez wiele lat muzykami Starego Dobrego Małżeństwa, zespołu, którego miłośnikom poezji śpiewanej nie trzeba przedstawiać. W zespole grają również Joanna Radzik – skrzypce i Robert Jaskulski – gitara basowa.
Twórcze osobowości, naturalność i swoboda bycia na scenie, i świetny kontakt z publicznością gwarantują wyjątkowość każdego koncertu . Zespół brzmi swojsko i świeżo, a mądra refleksja, pochwała życia, liryka najwyższej próby i optymizm sprawiają, że każdy koncert jest niezapomnianym wydarzeniem duchowym dla odbiorców. Kontakt ze słuchaczami, budowanie duchowego porozumienia, no i wspólne śpiewanie z publicznością – to wyróżniki ich koncertów, budujące naprawdę wyjątkową całość.
Niedawno mieliśmy okazję słuchać ich w klubie Blue Note w Poznaniu. Kto nie był – niech żałuje i nie przepuści następnej okazji. Żeby pomilczeć w zadumie, posłuchać dobrej, mądrej muzyki, pomyśleć i pośpiewać. Jak często mamy okazję robić to wszystko na jednym koncercie…?