28 dni - fot. M_Zakrzewski

“28 dni”, czyli pierwsza premiera w sezonie śliwkowym Teatru Polskiego

Nadkomplety widowni i miejsca zarezerwowane na kilka tygodni naprzód. “28 dni” Olgi Szylajewej cieszy się ogromnym zainteresowaniem poznańskiej publiczności. Czyżby dlatego, że jest o… menstruacji?

Bo “28 dni” opowiada właśnie o 28 dniach kobiecego cyklu – o procesach, jakim podlegają kobiety, o biologii i o tym, jak są kobiety przez pryzmat cyklu postrzegane. I o tym, że krew podczas aktów przemocy jest jak najbardziej w porządku, ale krew menstruacyjna jest obrzydliwa…

A wie to każda, która choć raz usłyszała, że jej zachowanie sterowane jest zmianami hormonalnymi. Każda, której wartość pomniejszana była tylko dlatego, że jest kobietą. Każda, która doświadczyła przemocy z tego samego powodu. Która z pań nie usłyszała chociaż raz w życiu pytania: “A tobie co? Okres masz?”

Reżyserka Kamila Siwińska stawia w swoim spektaklu pytania: W jakim stopniu kobieta zdeterminowana jest przez biologię? Gdzie kończy się dyktat hormonów? Czy biologiczny determinizm w równym stopniu dotyczy kobiet i mężczyzn? Czy cykl hormonalny u kobiet i legendarny męski testosteron mogą być usprawiedliwieniem czynów potępianych społecznie?

Warto się wybrać na ten spektakl, żeby spróbować sobie odpowiedzieć na te pytania. A kto wie, może odkryć kilka nowych…

W listopadzie spektakl będzie jeszcze grany 20, 21, 22 i 24 tego miesiąca. Uwaga! Może być problem z dostaniem biletów!

Teatr Polski

0 0 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze