Strona główna Blog Strona 690

Marsz Królowej Polski przejdzie przez Poznań. „Naszą intencją jest, aby ten marsz stał się uroczystością cykliczną”

0

Wyruszy 3 maja o godzinie 17.00 z Góry Przemysła przed Krzyż Papieski na Łęgach Dębińskich, a dalej do kościoła Maryi Królowej na rynku Wildeckim. Przez Poznań przejdzie pierwszy Poznański Marsz Królowej Polski.

„Marsz będzie okazją do wyrażenia naszej wdzięczności dla Maryi Królowej Polski oraz przywiązania do naszej tradycji i Ojczyzny. Zgromadzenie przejdzie pod hasłami „Królowo Pokoju módl się za nami” oraz „Jan Paweł II na patrona Polski” – informuje Maciej Kamiński, organizator marszu, oraz Stowarzyszenie Marsz Powstania Wielkopolskiego.

Uczestnicy marszu wyruszą sprzed kościoła ojców franciszkanów na Górze Przemysła w kierunku Krzyża papieskiego na łęgach Dębińskich, a stamtąd przejdą na rynek Wildecki, do kościoła Maryi Królowej. Jak informują organizatorzy, podczas marszu niesiona będzie figura Maryi Królowej na tronie, a w tle będą emitowane fragmenty homilii Jana Pawła II dotyczące naszych korzeni państwowych i religijnych (homilie z Gniezna i z Poznania).

„Naszą intencją jest, aby ten marsz stał się uroczystością cykliczną, obchodzoną w Poznaniu co roku 3 maja” – wyjaśniają organizatorzy. – „Każda tradycja kiedyś się zaczyna”.

Koziołek znaleziony na S5. Schronisko szuka jego właściciela

0

Na drodze S5 został złapany młodziutki koziołek, który nie mógł się przedostać przez ogrodzenie drogi. Zwierzę, gdy już udało się je złapać, trafiło do Schroniska dla Zwierząt w Gnieźnie i trwają poszukiwania jego właściciela.

„Szukamy właściciela młodego koziołka który biegał dziś po drodze S5, na wysokości Goślinowo – Obora stawiając na równe nogi wszystkie wszystkie możliwe służby!” – poinformowało 29 kwietnia Schronisko dla Zwierząt w Gnieźnie.

Jak podał portal „gniezno24”, zwierzę zostało zauważone po południu na S5 między węzłami Gniezno Północ a Kłecko, na wysokości Pyszczyna. Nie mógł się wydostać z trasy, bo jest ona ogrodzona, ale też nie dał się złapać, więc patrol S5, który został wezwany do tego zdarzenia, poprosił o pomoc strażaków z OSP Zdziechowa i OSP Modliszewo. Wspólnymi siłami udało się wreszcie złapać wystraszonego malucha, choć na jakiś czas trzeba było wstrzymać ruch na trasie.

Koziołek jest cały, żywy i zdrowy, został przekazany do Schroniska dla Zwierząt w Gnieźnie. I to ono teraz szuka jego właściciela.

Powstaje nowy Klub Seniora i Seniorki w Poznaniu. I to w teatrze!

0

Ma być miejscem spotkań i działalności osób w wieku 60 plus, a zapisy trwają do 8 maja. Nowy klub będzie działał w Teatrze Polskim w Poznaniu, a powstanie dzięki współpracy teatru z Centrum Inicjatyw Senioralnych.

Kluby Seniora to miejsca spotkań osób w wieku 60 plus będących na emeryturze.
„Są to grupy nieformalne, tworzone spontanicznie i prowadzone przez samych seniorów, choć najczęściej wspierane przez jednostki, przy których powstają” – wyjaśnia centrum Inicjatyw Senioralnych. – „Większość klubów funkcjonuje przy organizacjach pozarządowych, ośrodkach kultury, spółdzielniach mieszkaniowych lub radach osiedli czy parafiach. To miejsca, które mają integrować i wspierać aktywność osób starszych, ale przede wszystkim zapewniać im dobre towarzystwo w pobliżu domu”.

Kluby działają na różnych zasadach: są takie przeznaczone tylko dla mieszkańców danego osiedla albo przedstawicieli konkretnego zawodu. W niektórych trzeba płacić składki członkowskie, z których później są organizowane wycieczki czy inne atrakcje dla członków. W wielu klubach działają koła zainteresowań: taneczne, szachowe, języków obcych i inne. Jedynym uniwersalnym kryterium jest wiek: do klubu mogą należeć osoby powyżej 55. lub 60. roku życia.

Nowy klub będzie działał w Teatrze Polskim i jest dostępny dla wszystkich zainteresowanych. Nie ma tu ograniczeń dzielnicowych czy innych, ale trzeba się zapisać, bo liczba miejsc jest ograniczona. Zapisy ruszają 8 maja. Pierwsze, inauguracyjne spotkanie ma się odbyć 17 maja, o godz. 12.00 w Teatrze Polskim.

Kierowca uderzył w drzewo. Trafił do szpitala

0

Kierowca peugeota 307 kombi jadąc z Goliny do Zakrzewa stracił panowanie nad samochodem, zjechał na przeciwległy pas i uderzył w drzewo. Z obrażeniami trafił do szpitala w Jarocinie.

Do zdarzenia doszło 30 kwietnia przed godziną 21.00 na drodze Golina – Zakrzew, jak informuje portal „jarocinska”. Pomoc dla kierowcy peugeota wezwali świadkowie zdarzenia, oni także usiłowali wydostać mężczyznę z samochodu. Jednak karoseria była tak mocno zakleszczona wskutek uderzenia, że poradzili z nią sobie dopiero strażacy przy pomocy narzędzi hydraulicznych. I to oni uwolnili kierowcę, a później przekazali w ręce ratowników medycznych, którzy zawieźli go do szpitala.

Jak powiedziała portalowi asp. sztab. Agnieszka Zaworska, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Jarocinie, policja ustala przyczyny i okoliczności zdarzenia.

Klerycy z Gniezna będą się uczyć w Poznaniu. Maleje liczba powołań

Jak poinformował abp Wojciech Polak, Prymas Polski, w nowym roku akademickim 2023/2024 klerycy z Gniezna będą odbywać formację seminaryjną w Poznaniu wspólnie z alumnami z archidiecezji poznańskiej, diecezji bydgoskiej i diecezji kaliskiej.

Powodem zmiany jest, jak czytamy na stronie archidiecezji, „jest niewielka liczba kandydatów do kapłaństwa oraz konieczność zapewnienia jak najlepszej formacji klerykom, także pod względem wspólnotowym, w duchu zasad określonych przez obowiązujące wskazania Kościoła”.

– Formacja seminaryjna musi być przeżywana we wspólnocie, nie w pojedynkę. Malejąca liczba alumnów sprawia, że wspólnoty seminaryjne są coraz mniej liczne stąd konieczność łączenia sił – mówił abp Wojciech Polak w rozmowie z dziennikarzami, choć podkreślił, że nie oznacza to likwidacji Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie.

– Seminarium w Gnieźnie nie przestaje istnieć – zapewnił. – Kandydaci do kapłaństwa z terenu archidiecezji gnieźnieńskiej nadal będą przyjmowani przez arcybiskupa gnieźnieńskiego, tutaj będą odbywać swoje praktyki parafialne, pastoralne i pedagogiczne oraz uczestniczyć w celebracjach z okazji świąt, uroczystości jak choćby odpustu św. Wojciecha. W katedrze gnieźnieńskiej będą im również udzielane święcenia kapłańskie, a po ich przyjęciu staną się kapłanami archidiecezji gnieźnieńskiej i na jej terenie będą posługiwać. Ten kontakt nie będzie więc zerwany.

Sam budynek seminarium w części będzie nadal pozostawiony do dyspozycji wspólnoty seminaryjnej, w większości jednak ma służyć działalności powołaniowej. Natomiast formatorzy i wykładowcy gnieźnieńskiego PWSD będą zaangażowani w proces formacyjny w seminarium w Poznaniu – dokładnie tak, jak to ma miejsce w Kaliszu, gdzie funkcjonuje wspólny dla archidiecezji poznańskiej i gnieźnieńskiej oraz diecezji kaliskiej i bydgoskiej rok propedeutyczny czyli wstępny, służący wprowadzeniu kandydatów w życie duchowe i doświadczenie Kościoła, uzupełnieniu ewentualnych braków w wiedzy oraz przyjrzeniu się motywom wstąpienia do seminarium.

Ruiny garaży w korycie potoku. Tak ma wyglądać mała retencja?

0

Brudne, rdzewiejące i rozpadające się garaże, pomiędzy nimi sterty śmieci i butelek świadczących o tym, że w tym miejscu zbierają się zwolennicy tanich alkoholi. Tak wygląda dawne koryto potoku Wierzbak między osiedlami Bonin a Winiary.

– Taki mam widok z okna – pokazuje ruiny garaży mieszkanka jednego z bloków na osiedlu Bonin i nasza Użytkowniczka. – Jak jeszcze trochę liście urosną, to nie będzie tego tak widać, bo przykryją. Ale czy to na tym ma polegać, że śmieci przykryją liście?

Potok pełen garaży

Z góry widać dachy i odrapane ściany starych garaży stojących w dawnej dolinie potoku. Dawnej – bo kilkadziesiąt lat temu potok został skanalizowany i płynie pod ziemią, pod swoim dawnym korytem. A miejsce po potoku zagospodarowali okoliczni właściciele samochodów, budując bez ładu i składu garaże. Te blaszane są kompletnie przerdzewiałe i jak najbardziej dosłownie się rozpadają. Między nimi biegnie gruntowa, błotnista i zasypana śmieciami droga. A między garażami i na drodze walają się plastikowe pojemniki po olejach i smarach, puste puszki i butelki po alkoholach, można znaleźć stare krzesła, kanapy, a nawet dywany.

Murowane garaże są w trochę lepszym stanie niż blaszane, ale ogólnie wszystkie stanowią przygnębiający widok, jakby od lat nikt do nich nie zaglądał. Zdaniem naszej Użytkowniczki, rzeczywiście wiele z nich jest nieużywanych.
– To stare osiedle, ludzie, którzy się tu wprowadzali, mają po 60, 70 i więcej lat – wyjaśnia. – Wtedy stawiali te garaże, gospodarskim sposobem, z tego, co było pod ręką. No i dlatego teraz tak wyglądają… Może i w niektórych stoją jeszcze jakieś samochody, ale nawet jeśli, to ich właściciele są w tym wieku, że już raczej samochodami nie jeżdżą. A nowi lokatorzy zazwyczaj tu tylko wynajmują i raczej trzymają samochody na parkingach albo przed blokami.

Odkopać Wierzbak!

Użytkowniczka, tak jak i wielu jej sąsiadów, chcieliby, żeby paskudne garaże zostały wyburzone, a na nich miejscu zrobić park. A jeszcze lepiej – odkopać potok Wierzbak i po obu stronach zrobić zieleńce z alejkami spacerowymi.
– Pisaliśmy do spółdzielni, ale odpisała, że to teren miasta – mówi. – Ktoś z sąsiadów rozmawiał z Radą Osiedla Winiary, w końcu po sąsiedzku, po drugiej stronie torów tramwajowych, ale też w korycie potoku Wierzbak, zrobili cały teren rekreacyjny, z boiskami, ławkami i wszystkim. Tu też by się taki przydał, przecież to jedyny teren zielony w okolicy, do parku Sołackiego czy na Rusałkę mamy kilka przystanków autobusem albo tramwajem. Ale powiedzieli, że jest problem z tymi garażami i nic się nie da zrobić.

Dlaczego nic się nie da zrobić? Zapytaliśmy o to władze Poznania. Marek Drozdowski, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Nieruchomościami UMP, potwierdził, że teren należy do miasta.
– Blaszane garaże posadowione na działce 104/1 cz. nie posiadają wymaganych prawem zgód i zostały postawione tam samowolnie i bez zgody miasta Poznania – wyjaśnił. – W celu uregulowania sytuacji prawnej oraz z uwagi na fakt, że garaże zostały zlokalizowane na gruncie bez pozwolenia na budowę, zostały zawarte umowy najmu na czas określony do 3 lat z obowiązkiem ich legalizacji. Do czasu zakończenia terminów obowiązywania umów do Wydziału nie wpłynęła żadna decyzja Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, która potwierdzałaby, że posadowienie garaży jest zgodne z prawem budowlanym. Oznacza to, że miasto nie miało żadnej podstawy do przedłużenia którejkolwiek z umów.

Garaże niezgodne z prawem. I stoją dalej

Ale mimo jasnej sytuacji prawnej miasto jednak nie przystąpiło do wyburzenia garaży i uporządkowania tego terenu.
– Lokalizacja garaży, która odbywała się bez zgody i wiedzy miasta, stanowi zabudowę zaburzającą ład przestrzenny oraz estetykę – przyznał dyrektor Drozdowski. – Pomimo to, w odpowiedzi na potrzeby mieszkańców okolicy ul. Bonin oraz bardzo wczesny etap prac na projektem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego obejmującego działki 104/1 i 83, miasto wyraziło zgodę na zawarcie kolejnych umów najmu ww. nieruchomości z nowymi właścicielami garaży na czas oznaczony do 28.02.2022 r. (do dnia obowiązywania ostatniej zawartej umowy najmu w tym kompleksie). W nowych umowach zostało wskazane zobowiązanie do usunięcia nakładów do 28.02.2022 r. (do dnia zakończenia obowiązywania umów najmu).

Jednak luty 2022 roku minął już dawno – a garaże jak stoją, tak stały. Dlaczego?
– 26.02.2022r. w związku z niewypracowaniem jeszcze przez MPU ostatecznego przeznaczenia tego terenu, została podjęta decyzja o możliwości zawarcia umów najmu na czas oznaczony do dnia 31.10.2024 r. – wyjaśnił dyrektor.

Garaże więc będą szpecić okolicę półtora roku, a może i dłużej, skoro miasto nie ustaliło jeszcze przeznaczenia tego terenu. A przecież we wszystkich rozmowach prezydent i jego zastępcy podkreślają, jak ważna jest dla Poznania mała retencja i zachowanie rzek czy strumieni płynących przez miasto…

Wkrótce remont na Szelągu w Poznaniu. PIM otworzył oferty

0

Cztery oferty zostały złożone w przetargu na modernizację DPS przy ulicy Ugory na Szelągu. Spółka Poznańskie Inwestycje Miejskie dokonała otwarcia ofert w przetargu na roboty budowlane.

Jak poinformowała spółka, wszystkie oferty mieszczą się w założonym budżecie, rozpoczął się więc proces analizy i weryfikacji przesłanych dokumentów. Pracy wykonawca będzie miał dużo: zgodnie z założeniami przetargu oba budynki DPS mają zostać ocieplone, nieszczelne okna i drzwi wymienione, a elewacja odnowiona.

– Budynek ma już pięćdziesiąt lat i nie jest w najlepszym stanie – mówił Marcin Gołek, wiceprezes spółki Poznańskie Inwestycje Miejskie na początku kwietnia, podczas ogłaszania przetargu. – Na ścianach DPS-u wystąpiły odspojenia elewacji, a także widać zacieki z tarasów i balkonów. Część okien wymaga wymiany z uwagi na liczne nieszczelności. Ponadto ściany piwnic nie spełniają norm cieplnych ze względu na braki izolacji termicznych.

Zadanie obejmuje również renowację balkonów wraz z ich ociepleniem i wymianą balustrad, wykonanie izolacji ścian zewnętrznych piwnic oraz wymianę orynnowania budynku, opierzenia i obróbek blacharskich oraz instalacji odgromowej i kominów. Renowacji poddana zostanie pochylnia dla osób z niepełnosprawnościami wraz ze schodami zewnętrznymi przy głównym wejściu do budynku.

Ktoś namalował na jezdni miejsce parkingowe w Poznaniu. Ale niezgodne z prawem

0

Na ulicy Czerniejewskiej, wąskiej uliczce na osiedlu Warszawskim, przed jednym z domów jest wymalowana biała koperta do parkowania. Kto ją namalował? Nie wiadomo, ale na pewno nie zrobił tego Zarząd Dróg Miejskich.

O sprawie została powiadomiona straż miejska, jak podaje Radio Poznań, która na miejscu potwierdziła, że koperta jest namalowana nielegalnie, wiec poinformowali o tym Zarząd Dróg Miejskich.

Osoba, która namalowała miejsce parkingowe niezgodnie z prawem, powinna zostać ukarana mandatem – bo umieszczenie takiej koperty niezgodnie z przepisami o ruchu drogowym może doprowadzić do kolizji lub wypadku. Jednak w tym przypadku nie można było tego zrobić, bo nie udało się ustalić, kto tę kopertę namalował.

Jednak strażnicy miejscy przypominają, że już wcześniej w tej okolicy została ustawiona tablica z napisem „Parking tylko dla mieszkańców” – także nielegalnie. A to dowód na to, że ktoś w tej okolicy usiłuje sobie nielegalnie rezerwować miejsca parkingowe.

Zaczął się remont ogrodu jordanowskiego w Międzychodzie. Gdzie będą się bawić dzieci?

Rozpoczęła się przebudowa ulubionego ogrodu jordanowskiego międzychodzkich dzieci. Jak jednak zapewnia burmistrz – dzieci nawet w czasie remontu będą miały się gdzie bawić.

Ogródek jordanowski w Międzychodzie istnieje od wielu lat i bawiło się tam już kilka pokoleń międzychodzian. I to właśnie ze względu na wiek niezbędny jest remont ogrodu, jak informuje Radio Poznań. Jednak jak zapewnił Krzysztof Wolny, burmistrz Międzychodu, dzieci mimo remontu będą miały się gdzie bawić. Dotychczasowy plac zabaw będzie dla nich dostępny, a teren przebudowy tak ogrodzony, by zabawy dzieci były bezpieczne.

Po remoncie dzieci będą miały do dyspozycji nowe boiska, centrum spotkań, miasteczko rowerowe, niewielki amfiteatr oraz tor pumptrack. Remont potrwa 9 miesięcy i będzie kosztować prawie 11 mln zł. Przebudowa ogrodu odbywa się na naprawdę dużą skalę – to jedna z największych inwestycji gminy w ciągu ostatnich kilku lat.

Motocyklista bez tablic i bez prawa jazdy. Zatrzymali go policjanci z grupy Speed

0

Policjanci z gnieźnieńskiej grupy Speed zauważyli motocyklistę, którego pojazd nie miał tablic rejestracyjnych. Ruszyli za nim w pościg – a po zatrzymaniu okazało się, że motocyklista nie miał też uprawnień do jazdy…

Grupa Speed to policjanci powołani do zwalczania agresywnych i niebezpiecznych zachowań na drodze. Obecnie prowadzą działania „Jednośladem bezpiecznie do celu”, podczas których szczególną uwagę zwracają na kierujących motocyklami. I właśnie w ramach tej akcji 22 kwietnia w Mielżynie zauważyli motocyklistę, którego pojazd nie posiadał tablic rejestracyjnych.

Funkcjonariusze dali kierującemu sygnał do zatrzymania się, włączając przy tym sygnały świetlne i dźwiękowe nakazujące zatrzymanie do kontroli. Ale kierowca, choć początkowo zwolnił, to nie zatrzymał się do kontroli i zaczął uciekać. Policjanci ruszyli w pościg za motocyklistą, który zjechał z drogi utwardzonej na gruntową, a następnie wprost na pole uprawne. Tam porzucił motocykl i próbował uciekać na piechotę, ale policjanci bez trudu go dogonili i zatrzymali.

Jak się okazało, 24-latek kierujący motocyklem uciekał, ponieważ nie nie tylko nie posiadał tablic rejestracyjnych, ale w ogóle uprawnień do kierowania motocyklem. Przyznał, że na widok patrolu przestraszył się konsekwencji i dlatego zaczął uciekać.

Policjanci zamierzają także wyjaśnić, do kogo należy motocykl – zatrzymany 24-latek twierdzi, że jest jego właścicielem i kupił go dwa tygodnie temu, ale nie okazał na to stosownych dokumentów.

„Motor zabezpieczono na parkingu depozytowym” – podsumowują gnieźnieńscy policjanci. – „24-latkowi za jazdę bez uprawnień i niezatrzymanie się do kontroli grozi wysoka grzywna, zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych i kara pozbawienia wolności w wymiarze do 5 lat pozbawienia wolności”.

Tragiczny wypadek na DK36. Jedna osoba nie żyje

0

70-letni mężczyzna zginął w wyniku wypadku, do którego doszło na drodze krajowej nr 36 między Kobylinem a Wyganowem.

Jak informuje portal „wlkp24 INFO”, do wypadku doszło 30 kwietnia po godzinie 18.00. Skoda kierowana przez 30-letnią mieszkankę powiatu krotoszyńskiego zjechała na przeciwległy pas ruchu i uderzyła w dacię, którą jechały dwie osoby: 70-letni kierowca i 68-letnia kobieta, oboje z powiatu rawickiego.

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że 30-latka prawdopodobnie zasłabła za kierownicą i dlatego zjechała na przeciwległy pas ruchu. I ona, i obie osoby podróżujące dacią trafiły do szpitala w Krotoszynie. Niestety, jak poinformowała portal Paulina Potarzycka z Komendy Powiatowej Policji w Krotoszynie, obrażenia kierowcy dacii okazały się zbyt poważne i nie udało się go uratować.

Obecnie policja pod nadzorem prokuratury ustala szczegóły wypadku.

Śrem bardziej zielony. Trzydzieści nowych drzew w centrum

0

Ponad 30 nowych drzew zostanie posadzonych w Śremie, i to w samym centrum miasta. 27 kwietnia burmistrz Adam Lewandowski, starosta Zenon Jahns oraz młodzież z Zespołu Szkół Specjalnych posadzili pierwsze trzy drzewa.

Nowe drzewa posadzono na Deptaku na ul. Wyszyńskiego i ul. Kościuszki. jak zapowiedział burmistrz, kolejne nasadzenia będą się pojawiać sukcesywnie w miarę postępów prac budowlanych. Zaplanowano również miejsca wypoczynku: ławeczki, stojaki rowerowe oraz klomby kwietne.

W rejonie śremskiej starówki przybędzie ponad 30 drzew: 23 graby kolumnowe aż trzech rodzajów, 4 brzozy pożyteczne doorenbos oraz 4 katalpy. Burmistrz zapewnił Radio Poznań, że ziemia w miejscach nasadzeń została sprawdzona, by drzewa dobrze rosły – było to konieczne, jako że w tych miejscach nigdy wcześniej drzewa nie rosły. Wszystko to, jak ma nadzieję burmistrz, ożywi centrum Śremu i przyciągnie ludzi na starówkę.

Planowany termin zakończenia prac nastąpi z końcem wakacji 2023 r. Cała przebudowa starówki kosztowała 4,5 mln zł, a miasto dostało na ten cel dotację z Polskiego Ładu.

Ulica Dąbrowskiego w Poznaniu ma być szersza. Co na to mieszkańcy?

0

Głównej ulicy Jeżyc, Dąbrowskiego, na odcinku od Janickiego do Żeromskiego, przybędzie nowy pas ruchu. Część mieszkańców jest oburzona. – Będziemy mieć więcej spalin i mniej miejsc parkingowych – podsumowuje jedna z mieszkanek.

Po co ten nowy pas?

Nowy pas ruchu, jak wyjaśnia Tomasz Majchrzak z Wydziału Komunikacji Społecznej Zarządu Dróg Miejskich, powstanie na odcinku od ul. Janickiego do Żeromskiego.
– Ma na celu wyprowadzenie ruchu pojazdów z Jeżyc w kierunku obwodnicy śródmieścia (ul. Żeromskiego, Niestachowska) i granic miasta (ul. Św. Wawrzyńca, Obornicka) – tłumaczy. – Wynika ona również z konieczności zapewnienia obsługi transportowej osiedli mieszkaniowych powstających m. in. na pofabrycznych terenach Powogazu i Wiepofamy. Inwestycja polegać będzie na wydłużeniu pasa ruchu do jazdy w prawo lub prosto na skrzyżowaniu ul. Dąbrowskiego i Żeromskiego. Wykorzystane zostaną do tego istniejące zatoki postojowe znajdujące się po północnej stronie ul. Dąbrowskiego pomiędzy ul. Janickiego i Żeromskiego; parkowanie prostopadłe zastąpione będzie równoległym. Szerokość istniejącego w tym miejscu chodnika, wynosząca 4,5 metra, pozostanie bez zmian. Przedłużenie prawoskrętu na skrzyżowaniu ul. Dąbrowskiego i Żeromskiego zostanie zrealizowane nakładami i staraniem dewelopera realizującego inwestycję mieszkaniową we wspomnianym wyżej rejonie.

Mieszkańcy nie chcą stracić miejsc parkingowych

Problem jednak okazuje się znacznie – nomen omen – szerszy niż tylko wybudowanie nowego pasa ruchu. Mieszkańcom planowana inwestycja nie bardzo się podoba.
– Będziemy mieć więcej spalin i mniej miejsc parkingowych – podsumowuje nasza Użytkowniczka, jedna z mieszkanek bloku przy ulicy Dąbrowskiego. – Już teraz mamy spaliny w domu, bo właśnie obok naszego bloku samochody stoją na światłach. No i nie wiem, gdzie będę parkowała samochód, bo jak zabiorą te miejsca od Dąbrowskiego, to będzie problem.

Bo sporo mieszkańców mających abonament w strefie, zostawia samochody właśnie na tych miejscach parkingowych na Dąbrowskiego. Za blokami nie ma miejsca – to znaczy jest, i nawet sporo, ale wszędzie są też zaparkowane samochody.
– Za blokiem jest przedszkole i trzy wspólnoty, parkują tu także właściciele tych sklepów od ulicy – wylicza nasza Użytkowniczka. – Na jedno mieszkanie wypada średnio dwa auta i nie ma tyle miejsca. A zaparkuj przy sąsiednim bloku, gdzie ludzie mają ten sam problem, to zwrócą ci uwagę, że to ich teren, a im samym nie wystarcza miejsc.

W organizacji terenu za blokami widać rozpaczliwą walkę o miejsca parkingowe: wspólnoty są szczelnie ogrodzone, jest szlaban. Rozjechane są wszystkie trawniki. Co prawda jest pokaźny parking od strony ulicy Janickiego, na którym, gdyby go wyremontować, znalazłoby się jeszcze miejsce dla co najmniej 20 samochodów – ale on nie należy do mieszkańców, jak twierdzi nasza Użytkowniczka. Jest płatny, przy wejściu stoi regulamin korzystania z parkingu i parkomat.

– Wcześniej był parkingiem Wiepofamy, teraz ma go jakaś osoba prywatna i trzeba płacić – wyjaśnia nasza Użytkowniczka. – Czyli co: płacę za abonament w strefie i jeszcze mam dodatkowo płacić za parking? Przecież to bez sensu. Dlatego jestem przeciwko poszerzaniu Dąbrowskiego.

Nowym osiedlom to nic nie da?

Pomysł wydaje się co najmniej dyskusyjny innemu naszemu Użytkownikowi, który mieszka w jednym z nowych osiedli przy Barańczaka, choć on ze swojego domu wyjeżdża właśnie najczęściej w stronę Dąbrowskiego. Powodem w tym przypadku nie są miejsca do parkowania ani spaliny.
– Uważam, że to rozwiązanie nic nie da – mówi. – Bo co z tego, że wybudują dodatkowy pas, skoro samochody wyjadą z Dąbrowskiego, skręcą w prawo – i utkną w korku na Żeromskiego? No bo chyba dla nikogo nie jest tajemnicą, jak zakorkowana jest Żeromskiego i Niestachowska w godzinach szczytu. Czyli tak jak teraz stoję w korku na wyjeździe – tak będę stał nadal, tylko w innym miejscu, bo przepustowość Żeromskiego już teraz jest na granicy i nie zwiększy się od wybudowania pasa na Dąbrowskiego. Oczywiście mogę przemęczyć się ten kawałek i znów skręcić w prawo, w św. Wawrzyńca, w końcu ta ulica została wybudowana właśnie po to, by zapewnić komunikacje takim osiedlom jak moje. Ale znów: dojadę do Kościelnej i utknę na światłach, bo tam wąskim gardłem jest przejazd pod torami. I o ile mi wiadomo, w ciągu kilku najbliższych lat nowy tunel tam nie powstanie.

Zdaniem Użytkownika inwestycja jest też o tyle chybiona, że ma ułatwić życie ludziom jadącym na północ, na Piątkowo, Winogrady czy Sołacz lub na zachód Poznania, na Ogrody czy Wolę, a także tym wyjeżdżającym z miasta. Tymczasem większość jego sąsiadów codziennie dojeżdża do pracy do centrum, na Łazarz, Grunwald albo na Rataje. A tu sytuacja się nie zmieni.
– Oczywiście, oni mogą korzystać z komunikacji miejskiej, która akurat w tym rejonie jest naprawdę dobra, ale już jeśli masz zawieźć do pracy jakiś sprzęt, choćby więcej dokumentów czy laptop, a to wszystko przecież waży, to raczej tramwajem nie pojedziesz – podkreśla.

Mieszkańcy bloków przy Janickiego zamierzają porozmawiać z Radą Osiedla Jeżyce na temat poszerzenia Dąbrowskiego, ale też organizacji parkowania wokół bloków. Chcą też przygotować ankietę, by było wiadomo, ilu mieszkańców jest przeciwnych poszerzeniu ulicy. Mają nadzieję, że osiedlowi radni wesprą ich w Zarządzie Dróg Miejskich, by znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące wszystkich zainteresowanych.

Niestety, na budowę tunelu pod torami, który rzeczywiście poprawiłby sytuację komunikacyjna w tym rejonie, trzeba będzie jeszcze poczekać. Na to musi się zgodzić PKP, no i muszą być też środki na budowę. A ani na jedno, ani na drugie raczej nie można liczyć w ciągu najbliższych kilku lat.

Pożar na Łazarzu w Poznaniu. Paliła się kamienica

0

Dziewięć zastępów straży pożarnej gasiło pożar w kamienicy przy ulicy Kolejowej na Łazarzu. Ewakuowano trzy osoby, pozostali mieszkańcy opuścili budynek jeszcze przed przyjazdem strażaków. Jedna osoba odniosła obrażenia.

Pożar wybuchł 30 kwietnia około godziny 22.00 przed jednym z mieszkań na trzecim piętrze i szybko objął też wyższą kondygnację budynku. Strażacy musieli ewakuować trzy osoby – pozostali mieszkańcy opuścili budynek jeszcze przed przybyciem strażaków. Jedna osoba odniosła obrażenia w pożarze, na szczęście nie zagrażają jej życiu.

Poznański radny Nowoczesnej złożył mandat. „Coś się kończy, a coś się zaczyna”

0

Radny Bartłomiej Ignaszewski poinformował na swoim profilu społecznościowym, że złożył na ręce Komisarza Wyborczego pisemne zrzeczenie się mandatu radnego Miasta Poznania. „Coś się kończy, a coś się zaczyna” – napisał.

Radny opublikował oświadczenie na Facebooku.
„Chciałem Was poinformować, że złożyłem na ręce Komisarza Wyborczego pisemne zrzeczenie się mandatu radnego Miasta Poznania” – napisał. – „Po długim namyśle, postanowiłem wykorzystać zdobyte doświadczenie i podjąć się nowego zadania zawodowego już poza Radą Miasta. Nie znikam jednak z miejskiej przestrzeni, ale skupię się jeszcze mocniej na kwestiach sportowych. Dodam, że wypełniając zaszczytną funkcję radnego naszego Miasta, kierowałem się w swoim działaniu treścią roty ślubowania, które złożyłem obejmując mandat. Wiele udało mi się z Wami osiągnąć. To był niezapomniany czas. Dlatego chciałem bardzo serdecznie podziękować władzom Miasta, wszystkim radnym, pracownikom magistratu i jednostek miejskich oraz mieszkańcom Poznania za dotychczasową współpracę! Dbajmy o nasz Poznań. Najlepiej jak potrafimy. Do zobaczenia!”.

Przypomnijmy, że radny Bartłomiej Ignaszewski, decyzją Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z marca 2022 roku stracił mandat, ponieważ w 2021 roku podpisał umowę z Poznańskimi Inwestycjami Miejskimi na świadczenie usług informatycznych. Tymczasem jako radny nie może prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której uzyskał mandat.

Radny tłumaczył, że gdy tylko zorientował się, że jako radny nie może pracować dla PIM – wycofał się z umowy. Jednak wojewoda Michał Zieliński uznał tłumaczenie radnego za niewystarczające, ponieważ radny na potwierdzenie swoich słów nie przedstawił żadnych dokumentów – i wygasił mu mandat. Radny odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu – a ten podtrzymał decyzję wojewody. Bartłomiej Ignaszewski zapowiedział wówczas złożenie odwołania do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale najwyraźniej zmienił decyzję – i plany na przyszłość.

Lista zakażeń koronawirusem w powiatach Wielkopolski (1 maja 2023)

0

Ministerstwo opublikowało informacje o zakażeniach w powiatach Wielkopolski. Ostatniej doby w całym województwie wykryto 2 zakażenia koronawirusem.

Kolejno: nazwa powiatu, liczba zakażeń, liczba zgonów.
chodzieski 0 0
czarnkowsko-trzcianecki 0 0
gnieźnieński 0 0
gostyński 0 0
grodziski 0 0
jarociński 0 0
kaliski 0 0
kępiński 0 0
kolski 0 0

koniński 1 0
kościański 0 0
krotoszyński 0 0
leszczyński 0 0
międzychodzki 0 0
nowotomyski 0 0
obornicki 0 0
ostrowski 0 0
ostrzeszowski 0 0

pilski 0 0
pleszewski 0 0
poznański 0 0
rawicki 0 0
słupecki 0 0
szamotulski 0 0
średzki 0 0
śremski 0 0
turecki 0 0

wągrowiecki 0 0
wolsztyński 0 0
wrzesiński 0 0
złotowski 0 0
Kalisz 0 0
Konin 0 0
Leszno 0 0
Poznań 1 0

Samochód uderzył w drzewo. Kierowca trafił do szpitala

0

Dość nietypowo zakończył swoją podróż 22-latek ze Żnina. Młody człowiek kierujący oplem astrą nie dostosował prędkości do warunków drogowych, wypadł z jezdni – i zakończył jazdę w lesie.

Jak informuje Komenda Powiatowa Policji w Gnieźnie, do zdarzenia doszło 23 kwietnia w okolicy Kowalewa w gminie Mieleszyn.
„Jak wynika z ustaleń policjantów z Kłecka, 22-letni mieszkaniec Żnina kierując oplem astrą nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze, w wyniku czego stracił panowanie nad pojazdem, po czym wjechał nim do lasu” – informują gnieźnieńscy policjanci.

Mężczyzna został zabrany do szpitala, ale na szczęście nie odniósł obrażeń, jednak policjanci przypominają, że nawet niewielkie przekroczenie dozwolonego limitu prędkości ma duży wpływ na zwiększenie się długości hamowania oraz siły uderzenia w wypadku kolizji. O tym, że to prawda, 22-latek przekonał się na własnym przykładzie.

Koleje Wielkopolskie biją kolejne rekordy. W marcu przewiozły ponad półtora miliona pasażerów

W lutym 2023 przewiozły prawie półtora miliona pasażerów, co było najlepszym wynikiem spółki w czasie jej istnienia – a w marcu Koleje Wielkopolskie przewiozły ponad półtora miliona pasażerów, bijąc lutowy rekord.

O pierwszym rekordzie informowaliśmy w marcu – a tu się okazuje, że to dopiero początek!

„Od początku 2023 roku Koleje Wielkopolskie przewiozły już 4 454 492 pasażerów” – informuje samorządowa spółka na swojej stronie. – „W zeszłym roku w tym okresie osiągnęliśmy wynik 3 090 760, co oznacza, że tegoroczny wynik jest aż o milion pasażerów lepszy. Tak duże zaufanie podróżnych to dla nas wielkie wyróżnienie”.

Koleje Wielkopolskie podkreślają też, że to nie koniec sięgania po rekordy.
„Już niedługo nasz licznik wskaże 100 milionów przewiezionych pasażerów od chwili inauguracji przewozów!” – informują. -„Będzie to wyjątkowa okazja do świętowania, dlatego szykujemy dla naszych pasażerów coś specjalnego. Szczegóły już wkrótce”.

Nielegalne reklamy w Poznaniu. Dlaczego jest ich tak dużo?

0

„W Poznaniu jest około 100 tys. nielegalnych reklam. To 80 proc. wszystkich funkcjonujących w mieście nośników” – poinformował pod koniec lutego prezydent Jacek Jaśkowiak. Dlaczego miasto z nimi nie walczy, a przede wszystkim – dlaczego nie ściąga pieniędzy?

Reklamy na miejskich działkach. Ale to nie miasto zarabia

100 tys. reklam to bardzo dużo i pieniądze, które miasto mogłoby uzyskać z wpływów z tych reklam – też byłyby naprawdę duże. I chodzi nie tylko o opłaty za pozwolenie na postawienie reklamy, ale także, a może przede wszystkim, o kary za wieszanie reklam niezgodnie z prawem na terenach miejskich. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku za powieszenie reklamy bez zgody Zarząd Dróg Miejskich nałożył na jednego z deweloperów karę w wysokości półtora miliona złotych! A mówimy tu tylko o 7 miesiącach, bo tyle wisiała ta reklama.

W Poznaniu większość tych nielegalnych reklam, o których wspomniał prezydent, wisi nie 7 miesięcy, ale całymi latami. Stoją na miejskich działkach, w pasie drogowym, wiszą na ścianach budynków na terenach objętych ochroną konserwatorską lub takich, na których miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego zakazuje umieszczania reklam. I – jak wielokrotnie zwracał uwagę twórca profilu Poznaniator na Facebooku – w tym czasie ktoś na nich bardzo dobrze zarabia, także dzięki temu, że nie płaci ani złotówki miastu za udostępnienie terenu pod swoją reklamę.

Bo nie ma uchwały krajobrazowej?

Dlaczego władze miasta, wiedząc o skali problemu, nic z tym nie robią? Owszem, są prowadzone kontrole, było także liczenie nielegalnych reklam i pojedyncze próby wyegzekwowania prawa  – ale nic poza tym. Oficjalne tłumaczenie jest takie, że nie ma uchwały krajobrazowej, która pozwoliłaby natychmiast nałożyć karę na właściciela takiej reklamy, a także precyzyjnie określiłaby, jakie reklamy można umieszczać i w których miejscach przestrzeni miejskiej.

Uchwałę krajobrazową po siedmiu latach przygotowań udało się uchwalić radnym – ale unieważnił ją wojewoda wielkopolski Michał Zieliński wskazując, że w wielu przypadkach jej zapisy są nieprecyzyjne, co w efekcie może uniemożliwić usunięcie konfliktowej reklamy, a w innych przypadkach wykraczają poza kompetencje samorządu.

Prezydent Jaśkowiak nazwał decyzję wojewody „triumfem bezprawia”, jednak miasto zdecydowało się nie oddawać sprawy do sądu, co mogłoby zrobić, tylko poprawić uchwałę, by – jak głosi oficjalne stanowisko władz miasta – mieć wreszcie narzędzie do walki z nielegalnymi reklamami.

Wojewoda jednak w unieważnieniu uchwały zwrócił uwagę na fakt, że i bez niej miasto ma narzędzia oraz możliwości, by walczyć z nielegalnymi reklamami. To prawda, uchwała tę walkę by znacznie ułatwiła i przyspieszyła, zwłaszcza w kwestii ściągalności kar, co jest najlepszym argumentem dla większości nielegalnie wieszających reklamy. Jednak nie znaczy to, że bez niej ściganie nielegalnych reklam nie jest możliwe.

Społecznicy mówią: „sprawdzam”!

Tomasz Hejna, radny osiedlowy, prowadzący profil „Gemela Poznańska” na Facebooku, codziennie udowadnia, że i bez uchwały nielegalne reklamy można ścigać. Na własną rękę, przy pomocy wolontariuszy – poznaniaków, którzy informują go o nielegalnych reklamach, tropi przejawy takiej działalności w mieście. Za każdym razem pyta stosowną jednostkę: Wydział Architektury i Urbanistyki UMP, Wydział Gospodarki Nieruchomościami UMP, Zarząd Zieleni Miejskiej, Zarząd Dróg Miejskich lub Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego, czy reklama stojąca na terenie przez nie zarządzanym ma ich zgodę.

W przeważającej – i przytłaczającej – większości przypadków okazuje się, że nie. Ale też okazuje się, że dana jednostka nie wszczęła w tej sprawie żadnego postępowania. Czyli: nie sprawdziła legalności posadowienia reklamy, nie wystosowała do jej właściciela pisma z nakazem usunięcia, nie wystąpiła o ukaranie właściciela reklamy za korzystanie z miejskich gruntów bez pozwolenia – i bez zapłaty.

Wszystkie te działania można wykonać i bez obowiązywania uchwały krajobrazowej. Oczywiście procedury bez uchwały są uciążliwe, choćby dlatego, że muszą się przewalić administracyjne korowody, co może trwać latami – a w tym czasie reklama stoi i zarabia. Ale są możliwe.

Miasto nie ściga nielegalnych reklam. Dlaczego?

Z doświadczeń Gemeli Poznańskiej wynika jednak, że niektóre z reklam wiszą bezprawnie na miejskich gruntach nawet 20 lat. I w tym czasie nikt z urzędników miejskich nie zainteresował się nimi, nie mówiąc już o próbie ściągnięcia jakiejkolwiek należności.

Miasto istniejących procedur po prostu nie wdraża, mimo że – jak wynika ze słów prezydenta – doskonale zdaje sobie sprawę z sytuacji reklamowej w mieście. I doprowadza to do takiej sytuacji, że – jak podało Radio Poznań – w 2022 roku ZDM wydał 100 zgód na postawienie rusztowań reklamowych. Nie wiadomo, ile wisiało na nich reklam, ale legalna była tylko jedna…

W ten sposób miastu, którego prezydent podkreśla, że tegoroczny budżet jest trudny, bo mały – co roku umyka kilkadziesiąt milionów złotych. A może i więcej. Dlaczego?

Radna Małgorzata Dudzic-Biskupska, przewodnicząca komisji budżetu, powiedziała Radiu Poznań, że przyjrzy się zarządzaniu reklamami i nadzorowaniu tego, co się dzieje na miejskich działkach w odniesieniu do ZDM i owych stu rusztowań. Ale powiedziała też rozgłośni, że problemem w takich sytuacjach zazwyczaj są właśnie przeciągające się procedury i braki kadrowe w ZDM.

Jeśli tak – to sytuacji nie zmieni uchwała reklamowa, przynajmniej w kwestii braków kadrowych. Bo gdy będzie obowiązywała, tak samo ktoś będzie musiał kontrolować miejskie działki i pasy drogowe, by sprawdzić, czy nie stoją tam nielegalne reklamy. Skoro nie dzieje się to teraz, bo brakuje ludzi, a za uchwałą nie idzie dodatkowe zatrudnienie kilkudziesięciu osób – to co zmieni jej uchwalenie?