Strona główna Blog Strona 992

Wielkopolska: Wypadek na A2. Lądował śmigłowiec LPR

0

Samochód osobowy zderzył się z motocyklem na 244 kilometrze autostrady A2, na pasie w kierunku warszawy. Dwie osoby podróżujące motocyklem odniosły obrażenia, w tym jedna ciężkie. Do szpitala zabrał ją śmigłowiec LPR.

Do wypadku doszło przed godziną 10.00 rano na wysokości węzła Sługocin – Modła, jak informuje portal lm.pl. Utrudnienia trwały ponad 4 godziny, na miejscu wypadku pracowali strażacy z JRG Konin, OSP Golina i OSP Osiecza. Policja ustala przyczyny wypadku.

Wielkopolska: Dwie bójki na rynku. Interweniowała policja

0

44-letni mężczyzna został pobity przez 36-latka metalowym prętem. Powodem pobicia miała być bójka między mężczyznami, do której doszło dzień wcześniej. Sprawą zajmuje się policja, która zatrzymała jedną osobę w tej sprawie.

Wszystko wydarzyło się 19 lipca około godziny 16.30 i była to kolejna bójka w tym miejscu, jak podaje portal pleszew.naszemiasto.pl. Pierwsza miała miejsce dzień wcześniej. Wtedy także mieszkańcy wezwali policję, zwłaszcza że w bójce brał udział 36-latek, doskonale znany pleszewskich funkcjonariuszom z agresywnych zachowań.

Najwidoczniej pobici dzień wcześniej postanowili się zemścić, więc podeszli do 36-latka z metalowym prętem w charakterze broni. Jednak sytuacja szybko odwróciła się na ich niekorzyść, bo zaatakowany odebrał im pręt i dotkliwie pobił 44-latka. Świadkowie twierdzą, że kopał go po całym ciele i skakał po jego głowie.

Jak poinformowała portal st. asp. Monika Lis- Rybarczyk z Biura Prasowego Komendy Powiatowej Policji w Pleszewie, 36-latek został zatrzymany przez policję. Przebywa w Pomieszczenia dla Osób Zatrzymanych w Kaliszu.

Poznań: Na Starym Rynku odkryto tajemnicze pomieszczenie. To nie tylko kanał!

0

Archeolodzy pracujący na Starym Rynku 22 lipca dokopali się do starego kanału – ale okazuje się, że to nie koniec podziemi w tym rejonie. Wszystko wskazuje na to, że kanał był częścią drugiej, niższej kondygnacja piwnic tzw. Nowego Ratusza.

Przypomnijmy, że pracownicy wykonujący wykop pod zbiornik retencyjny na Starym Rynku odkryli tajemnicze pomieszczenie, które nie było zaznaczone na żadnej mapie. W znalezionym ceglanym stropie wykonano więc próbny odwiert, by sprawdzić, co jest w środku. I to właśnie z tego otworu wydobył się nieznany gaz, który sprawił, że na miejsce wezwano strażaków, na wypadek zagrożenia.

„Specjalistyczna jednostka pomagała ustalić, czym jest nietypowy zapach i jakie ma pochodzenie” – informuje spółka Poznańskie Inwestycje Miejskie. – „Z uwagi na nieznany charakter woni, prace te prowadzone były z zachowaniem odpowiednich środków ostrożności. Po wykonaniu rozpoznania nie stwierdzono jednak, by była ona niebezpieczna. Strażacy podejrzewają, że przed zamknięciem pomieszczenia przeprowadzona została w środku dezynfekcja, a zapach pozostał z uwagi na dużą szczelność tego miejsca”.

Odnalezione pomieszczenie właśnie badają archeolodzy. Prawdopodobnie był to dawny kanał, który łączył się w piwnicami Nowego Ratusza. Jak się okazało, były one dwupoziomowe. Konstrukcja została odpowiednio zabezpieczona i teraz archeolodzy mogą zbadać tajemnicze podziemia.

Wielkopolska: Strażacy uratowali młodego bociana. Wypadł z gniazda

0

Ekstremalny upał daje się we znaki nie tylko ludziom, ale też zwierzętom. Właśnie z powodu przegrzania młody bocian wypadł z gniazda i nie wiadomo, jakby to się skończyło, gdyby nie strażacy.

Bocianie gniazdo w Zamętach niedaleko Kalisza jest usytuowane na betonowym słupie energetycznym. To bardzo dobra lokalizacja, ale nie wtedy, gdy z nieba leje się taki żar jak dziś. Młode bociany w tak posadowionym gnieździe nie mają żadnej osłony przed gorącem.

Jak informuje portal kalisz24.info, 20 lipca przed godziną 20.00 jeden z maluchów z przegrzania wypadł z gniazda, a po drodze zaplątał się w linię energetyczną. Na pomoc wezwano strażaków z JRG2 KM PSP w Kaliszu, bo ona dysponowała podnośnikiem koszowym, niezbędnym do tej akcji, oraz OSP Mycielin i OSP Zamęty. Na miejscu był także weterynarz.

Strażacy wyplątali osłabionego ptaka z przewodów i oddali w ręce weterynarza, który go zbadał. Na szczęście okazało się, że ptak nie odniósł poważniejszych obrażeń, więc lekarz tylko go nawodnił, podał witaminy, a strażacy przetransportowali go z powrotem do gniazda.

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid0eekS9EtVjyH9qGZWPpVQfnndKyxUpQjhtLXte6KhSSytrP8S9QjgDtwgPdXfeZeal&id=100958028325835

Poznań: Czy dane ze stacji meteo uratują Żurawiniec?

0

Stacja meteorologiczna, znajdująca się w Lesie Piątkowskim, została udostępniona przez miasto Uniwersytetowi Przyrodniczemu. Obie strony mają nadzieję, że uzyskiwane dzięki niej wyniki pomogą w rewitalizacji Żurawińca.

„Żurawiniec to unikatowy w skali kraju rezerwat torfowiskowy o wysokich walorach naukowych i przyrodniczych” – informują władze miasta. – „Wraz z otaczającym go Lasem Piątkowskim stanowi ogromną wartość dla stolicy Wielkopolski i jej mieszkańców”.

Stopniowa degradacja rezerwatu

Mimo tego znaczenia przez lata Żurawiniec ulegał stopniowej degradacji, głównie z powodu coraz gęstszej zabudowy wokół tego niewielkiego przecież terenu – Żurawiniec ma powierzchnię 1,67 ha. Uchwalenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w 2012 roku dla tego terenu powstrzymało zabudowę, ale teraz trzeba przywrócić tam równowagę hydrologiczną. Bo dopiero to doprowadzi do odtworzenia tam roślinności torfowiskowej, zwiększenia bioróżnorodności i zachowania korzystnego mikroklimatu.

Bo Żurawiniec wysycha: przez lata, wskutek wielu czynników, w tym w wyniku intensywnej zabudowy, wody opadowe trafiały do kanalizacji deszczowej i były odprowadzane bezpośrednio do Warty zamiast zostawać na miejscu i nawadniać torfowisko. Wskutek uszczelniania gruntu poprzez tworzenie chodników czy dróg, wsiąkanie wód opadowych w ziemię było ograniczone.

Czy dane ze stacji pomogą?

Jak to odwrócić? Właśnie w tym mają pomóc badania prowadzone przez naukowców. W kwietniu tego roku władze miasta i Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu podpisały porozumienie o współdziałaniu, w ramach którego automatyczna stacja meteorologiczna w Żurawińcu zostanie udostępniona naukowcom. Stacja niedługo zostanie uruchomiona, a odczyty z urządzeń pomiarowych będą analizowane przez badaczy z Pracowni Bioklimatologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

– Walka o ochronę Żurawińca zaczęła się wiele lat temu. W 2012 roku uchwalono miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu. Kilka lat później powołano zespół interdyscyplinarny i wypracowano metodę rewitalizacji polegającą na wykorzystaniu retencji wodnej. To był dopiero pierwszy krok, ale bardzo ważny – mówi Bartosz Guss, zastępca prezydenta miasta. – W kwietniu podpisaliśmy porozumienie o współpracy z Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu, ponieważ chcemy, żeby nasze działania jeszcze silniej wsparł świat nauki. Stacja meteorologiczna zostanie udostępniona uczelni, tak żeby w oparciu o swoich najlepszych ekspertów mogła pomóc nam poprzez monitoring lokalnego ekosystemu i badania. Dzięki temu będziemy mogli jeszcze lepiej zarządzać tym terenem, a dobre praktyki i standardy tu wypracowane przenosić na inne miejsca w Poznaniu.

Jak tłumaczy prof. Bogdan Chojnicki z Pracowni Bioklimatologii UPP, zmiany klimatu to z jednej strony intensywne ulewy, ale z drugiej strony – coraz bardziej dolegliwe susze.
– Stacja pomiarowa w Żurawińcu została zaprojektowana do badań mikroklimatu tego podmokłego terenu, jednak będzie też służyć do oceny intensywności parowania z powierzchni rezerwatu – wyjaśnia. – Ma to znaczenie dla tego środowiska, albowiem cierpi ono szczególnie w okresach suszowych. Dzięki tym obserwacjom nie tylko zdobędziemy wiedzę na temat funkcjonowania Żurawińca, ale także będzie możliwa skuteczniejsza ochrona tego wartościowego miejsca w naszym mieście.

Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu od wielu lat rozwija programy badawcze na tym terenie. Dotychczas koncentrowano się na ocenie jakości ekosystemów wodnych, monitoringu szaty roślinnej oraz stabilności ekosystemów leśnych.
– Stacja znacznie rozszerzy wachlarz realizowanych przez nas badań – mówi prof. Krzysztof Szoszkiewicz, rektor Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – Będą to precyzyjne pomiary termiczne, wilgotnościowe, które pozwolą na uruchomienie monitoringu parametrów klimatycznych oraz sprawdzenie, jak przebiegają zmiany w tym specyficznym mikroklimacie tego ekosystemu. Dzięki tym danym będziemy mogli lepiej interpretować zachodzące w rezerwacie procesy.

Kosztowny system pomaga, ale…

Żurawiniec wysycha od lat 90., ale dopiero w XXI wieku rezydent Poznania powołał specjalny zespół do ratowania rezerwatu, w pracach którego brali udział naukowcy z UPP i UAM. Od 2015 r. woda z kanałów burzowych już nie trafia do Warty, ale po oczyszczeniu w specjalistycznych urządzeniach wędruje do Lasu Piątkowskiego w okolicy rezerwatu. System był kosztowny – koszt całej inwestycji wyniósł 1,4 mln zł, z czego 800 tys. zł dał Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska, a 44 tys. zł dorzuciła Rada Osiedla Naramowice – ale po latach zaniedbań nie było innego wyjścia, żeby ratować rezerwat.

Monitorowanie wpływu tego systemu retencji na rezerwat trwa, teraz do danych zbieranych przez naukowców dojdą te ze stacji meteo. A informacje będą na bieżąco przekazywane Zakładowi Lasów Poznańskich i innym zainteresowanym instytucjom, by zebrane dane pomogły im w pracy nad utrzymaniem rezerwatu w dobrym stanie – poza tym, że posłużą także jako podstawa prac badawczych i naukowych.

Poznań: Kolejowa obwodnica nie dostała unijnego dofinansowania

0

Towarowej obwodnicy, która po przebudowie miała służyć także celom pasażerskim, nie udało się dostać dofinansowania w ramach unijnego programu CEF „Łącząc Europę” w perspektywie finansowej 2021-2027. Czy jest szansa na przebudowę bez niego?

Kolejowa obwodnica Poznania to jedno z nielicznych tego rodzaju rozwiązań w kraju, które pozwala pociągom towarowym omijać miasto. I tylko towarowym, choć władze Poznania od lat walczą, by przystosować tę obwodnicę do ruchu pasażerskiego, dzięki czemu mieszkańcom peryferyjnych dzielnic mieliby znacznie lepszą komunikację z centrum Poznania. Obecnie dla części Naramowic, Umultowa, Strzeszyna czy Podolan jedyną możliwością dojazdu do centrum Poznania – poza własnym samochodem – są miejskie autobusy, które grzęzną w korkach. Owszem, Strzeszyn czy Podolany mają swoje stacje kolejowe, ale częstotliwość kursowania tam pociągów jest daleko niezadowalająca. Uruchomienie obwodnicy poprawiłoby sytuację.

Przygotowania do przekształcenia obwodnicy towarowej w pasażerską są już mocno zaawansowane. Miasto przygotowuje projekt węzłów komunikacyjnych, dowożących pasażerów do przystanków obwodnicy, a także nowego układu linii autobusowych. Dzięki dofinansowaniu z RPO województwa wielkopolskiego są pieniądze na wykonanie niezbędnej dokumentacji. A PKP PLK rozpisała przetarg na budowę nowych przystanków osobowych, licząc na pieniądze z CEF.

Jednak brak środków z konkursu mocno utrudni realizację tego projektu. A czy uniemożliwi? Jak informuje portal rynek-kolejowy.pl, PKP PLK chciało przeznaczyć na jego realizację niespełna 2 mld zł. Ale wszystkie oferty złożone w przetargu przekraczają budżet, i to sporo. Najtańsza, konsorcjum firm DOM, Alusta, Intop Warszawa i AZD Praha, przekracza budżet o 588 milionów złotych. Pozostałe, złożone przez Budimex, Starbag, Intercor i kilka innych są jeszcze wyższe. Najdroższa jest oferta konsorcjum SBM, Track Tec Construction oraz Schweerbau GmbH & Co.KG nieco ponad 4,5 mld złotych.

Co zrobi PKP PLK w takiej sytuacji? Jak powiedział portalowi Radosław Śledziński z PKP PLK, trwa teraz analiza najlepszych rozwiązań sfinansowania przebudowy obwodnicy. Jedną z możliwości jest zgłoszenie projektu do kolejnego konkursu CEF2, ale żadne konkretne decyzje jeszcze nie zapadły.

Wielkopolska: Trzylatek sam na plaży. Ratownicy ostrzegają

0

Ratownicy z Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Gołuchowie apelują o odpowiedzialność odpoczywających nad wodą. Trzyletnie dziecko bez opieki i kobieta pod wpływem alkoholu pływająca z dzieckiem to tylko dwa z incydentów, z jakimi musieli sobie ostatnio poradzić.

21 lipca ratownicy najpierw musieli zaopiekować się trzylatkiem, który był na plaży bez opieki. Ponieważ przez dłuższy czas przy dziecku nie pojawił się żaden opiekun, a maluch bardzo płakał, plażowicze powiadomili ratowników WOPR. Ci wezwali pogotowie i policję, a czekając na nich zaopiekowali się dzieckiem, w czym bardzo pomogła jedna z plażowiczek. Dzięki niej maluch uspokoił się i przestał płakać.

Nie upłynęły dwie godziny, gdy ratownicy zauważyli w wodzie kobietę, ewidentnie pod wpływem alkoholu. Pływała na dmuchanym kole z dzieckiem, w dodatku na niestrzeżonym odcinku kąpieliska! Ratownicy zwrócili jej uwagę, ale nie zareagowała, dopiero po dłuższej wymianie zdań, w którą włączyli się plażowicze, wyszła z wody. Kobieta, jak się okazało, była cudzoziemką. W jej przypadku ratownicy także powiadomili policji.

Ratownicy z Gołuchowa w mediach społecznościowych przypominają, że absolutnie nie wolno wchodzić do wody pod wpływem alkoholu. Podziękowali też plażowiczom za odpowiedzialną postawę.

https://www.facebook.com/woprgoluchow/posts/pfbid02Qi3j1GBDjUMETYbmi45DeuVK9itw9khbGKVnyZXXANgz473pULL5t9sRLUHpFEWJl

Wielkopolska: Policja szuka 15-latki. Czy ktoś ją widział?

0

15-letnia Marika Stróżyk 19 lipca wyszła z domu i dotąd nie wróciła ani nie nawiązała kontaktu z rodziną. Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Kościanie obecnie poszukują 15-latki. Czy ktoś może pomóc?

Jak ustalili funkcjonariusze, dziewczyna 19 lipca około godziny 11.00, bez zgody opiekunów i nikogo nie powiadamiając o tym, dokąd się wybiera, wyszła z domu. Od tamtej pory nie nawiązała jakiegokolwiek kontaktu z rodziną ani nie wróciła do miejsca zamieszkania. Ostatni raz była widziana tego samego dnia wieczorem, w Czempiniu.

Marika Stróżyk ma około 168 cm wzrostu, wygląda na 18 lat, jest szczupłej budowy ciała, ma włosy koloru ciemny blond, proste, długości do ramion i wygolone po bokach. Cechą charakterystyczną są jej tatuaże: krzyż wytatuowany na środkowym palcu lewej dłoni oraz dinozaur na prawej kostce.

Wyjechała z domu rowerem typu „damka” koloru czarnego, wzięła ze sobą różnokolorowy plecak. Nie wiadomo, jak była ubrana. Ma przy sobie dokumenty.

Kościańscy policjanci apelują, by wszelkie informacje dotyczące nieletniej i jej obecnego miejsca pobytu kierować do dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Kościanie tel. 47 77 26 211 lub najbliższej jednostki policji.

Wielkopolska: Burze z gradem i upał w regionie

0

W środkowo-wschodniej części Wielkopolski obowiązuje ostrzeżenie pierwszego stopnia przed burzami z gradem. W południowej – przed burzami z gradem i dodatkowo trzeciego stopnia przed upałami. Jedynie na zachodnich i północnych krańcach Wielkopolski będzie trochę spokoju.

Ostrzeżenia meteorologiczne przed upałem obowiązuje dziś do godziny 20.00 w powiatach: konińskim, tureckim, pleszewskim, kaliskim, krotoszyńskim, rawickim, ostrowskim, kępińskim i ostrzeszowskim.

„Temperatura maksymalna w środę od 33°C do 37°C, w czwartek od 33°C do 38°C, w piątek i sobotę od 30°C do 32°C. Temperatura minimalna w nocy od 16°C do 20°C, tylko w nocy ze środy na czwartek od 19°C do 22°C” – ostrzega IMiGW.

Dodatkowo w tych powiatach również można się spodziewać burz z gradem.

Z kolei w powiatach wągrowieckim, gnieźnieńskim, słupeckim, poznańskim, średzkim, jarocińskim, śremskim, kościańskim, leszczyńskim i gostyńskim obowiązuje ostrzeżenie pierwszego stopnia przed burzami z gradem.

„Prognozowane są burze, którym miejscami będą towarzyszyć opady deszczu od 15 mm do 25 mm oraz porywy wiatru do 85 km/h. Miejscami grad” – informuje IMiGW.

Ostrzeżenie przed burzami obowiązuje 23 lipca od godziny 11.00 do godziny 17.00.

Poznań: Kolejny etap remontu szkoły przy ul. Różanej. Wrócą dzwonek i zegar

0

To kolejny etap prac remontowych przy pięknym, zabytkowym budynku szkoły przy ulicy Różanej na Wildzie. Wyremontowane zostały elewacje zachodnia i północna – teraz zaczyna się remont wschodniej elewacji, tej od strony dziedzińca.

Prace obejmują remont i konserwację tynku elewacyjnego ściany wschodniej, naprawę wszelkich rys, pęknięć i ubytków w murze, a także wykonanie izolacji przeciwwilgociowej ściany fundamentowej. Z tej strony także zostaną zamontowane nowe okna i nowe parapety wewnętrzne, a zabytkowa stolarka drzwiowa zostanie poddana konserwacji.

„Wykonawca ustawił potrzebne rusztowanie i rozpoczął skuwanie tynków” – informuje spółka Poznańskie Inwestycje miejskie, która odpowiada za ten remont. – „Równolegle trwają prace polegające na izolacji ścian fundamentowych. Oczyszczone zostały już także filary podcieni arkad dziedzińca. W najbliższych dniach rozpocznie się wymiana okien przedszkola, nowe będą nawiązywać kolorem niebieskim do zabytkowych pierwowzorów. W zakres zadania wchodzi również renowacja filarów podcienia arkadowego, które zostaną oczyszczone, a wszelkie ubytki uzupełnione. Filary będą ujednolicone kolorystycznie. Ławki w podcieniach zostaną odnowione, wykonawca zamontuje również drewniane siedziska”.

Budynek Zespołu Szkół nr 5 jest zabytkiem, nawiązującym w swej architekturze do budownictwa renesansowego i barokowego, a trwający remont przywraca okazałej budowli dawną świetność. Po remoncie ponownie zacznie działać zegar na ścianie budynku i zabytkowy już dzwonek, który dawniej przywoływał uczniów na lekcje.

„Zegar i dzwonek szkolny odzyskają dawną świetność, zachowane elementy kute wykonane z metalu najpierw będą dokładnie wyczyszczone, a później nabiorą popielatego koloru” – informuje PIM. – „Przywrócony mechanizm zegara zostanie wyeksponowany w przeszklonej gablocie. Przewidziany jest także demontaż starych lamp na elewacji i zastąpienie ich nowymi”.

Roman Giertych apeluje do mieszkańców Kórnika. „Przywitajmy wodza gorąco”

0

Adwokat i znany oponent Prawa i Sprawiedliwości, który pochodzi z Kórnika, zachęca mieszkańców, by „gorąco” przywitali Jarosława Kaczyńskiego, który w sobotę ma odwiedzić tę miejscowość, by spotkać się tu z mieszkańcami powiatu.

Od kilku tygodni politycy PiS objeżdżają Polskę, tłumacząc Polakom, dlaczego ceny idą w górę i nie spadają, a wszystko to w kontekście przyszłorocznych wyborów. Do Wielkopolski postanowił się wybrać sam Jarosław Kaczyński, ale od samego początku był spory problem z jego spotkaniami.

Najpierw szkoła w Zalasewie, gdzie miało się odbyć spotkanie dla mieszkańców powiatu, stwierdziła, że żadnej umowy z nikim w tej sprawie nie podpisywała i nie podpisze, bo szkoła nie jest miejscem spotkań politycznych. Później się okazało, że do Poznania prezes PiS przyjedzie o innej godzinie niż zapowiadał, więc trzeba było zrezygnować z rezerwacji sali na MTP i przenieść spotkanie do Politechniki Poznańskiej.

W Poznaniu ze znalezieniem sal konferencyjnych raczej nie ma problemu, ale najwidoczniej w powiecie jest inaczej, choć może to dziwić: eleganckich i przestronnych centrów biznesowych i hoteli przecież nie brakuje. Ostatecznie dopiero dziś, czyli dzień przed planowanym spotkaniem, podano oficjalnie, że Jarosław Kaczyński przyjedzie właśnie do Kórnika, do hotelu Daglezja, a spotkanie rozpocznie się o godzinie 15.00.

I to właśnie tam powinni się stawić ci mieszkańcy, którzy chcą „gorąco”, zgodnie z namową Romana Giertycha, powitać prezesa PiS.
„Zachęcam moich ziomków z Kórnika, aby przyszli pod salę, gdzie z przywiezionymi przez siebie klakierami spotka się Jarosław Kaczyński” – poinformował adwokat na Twitterze. – „Przywitajmy wodza gorąco, aby zapamiętał moją rodzinną miejscowość. Niech Biała Dama z Zamku Kórnickiego nie da mu w nocy zasnąć!”.

Wielu internautów przyklasnęło pomysłowi, ale spora grupa pytała też, czy sam adwokat się wybiera, by stanąć na czele witających…

Roman Giertych nie zdradził, czy zamierza się wybrać do Kórnika czy nie, jednak z pewnością witających Jarosława Kaczyńskiego stosownymi transparentami i okrzykami ani w Kórniku, ani w Poznaniu nie zabraknie. Opozycja już zapowiedziała akcje w obu miejscach.

Wielkopolska: Nastolatek nagle zmarł podczas lekcji. Prokuratura podała przyczynę śmierci

0

Prokuratura badała przyczyny śmierci 15-letniego ucznia Zespołu Szkół nr 1 we Wronkach, który na początku kwietnia nagle zasłabł w czasie lekcji informatyki i zmarł. Jest już znana opinia biegłych w tej sprawie.

Przypomnijmy, że mimo szybkiej pomocy chłopca nie udało się uratować, a sekcja zwłok nie wyjaśniła jednoznacznie, co było przyczyną śmierci. Dopiero szczegółowe, dodatkowe badania biegłych medycyny sądowej wykazały, że przyczyną śmierci 15-latka była ukryta wada serca, która spowodowała nagłe zatrzymanie krążenia, jak informuje Radio Poznań. Badanie nie wykazało też obecności alkoholu ani narkotyków we krwi 15-latka.

Jak powiedział prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, śledczy ustalili, że nastolatek nie skarżył się wcześniej na kłopoty z sercem czy złe samopoczucie, nie zdiagnozowano u niego też wady serca. Nie ma też żadnych dowodów na to, że pomoc została udzielona zbyt późno lub w niewłaściwy sposób.

Śledztwo prawdopodobnie zostanie umorzone.

Poznań: Porwana 14-latka uwolniona. Dziewczyna przeżyła prawdziwy horror!

0

Podczas akcji w Złotnikach poznańscy policjanci zatrzymali samochód marki BMW, w którego bagażniku znaleźli poszukiwaną 14-latkę. Dziewczyna została uprowadzona sprzed sklepu na osiedlu Przyjaźni. Zanim ją znaleziono, była torturowana.

Koszmar nastolatki rozpoczął się 22 lipca około godziny 15.30 – została porwana sprzed sklepu na osiedlu Przyjaźni. Jej matka niezwłocznie powiadomiła policję, a funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania dziewczynki. Jak informuje Fakt, błyskawicznie udało im się ustalić, że 14-latka znajduje się w samochodzie marki BMW. Informację o tym otrzymały wszystkie poznańskie patrole i około godziny 17.00 udało się namierzyć ten samochód w Złotnikach.

Policjanci natychmiast zatrzymali auto – i w środku, w bagażniku znaleźli poszukiwaną dziewczynkę. Jak poinformował Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, dziewczyna w ciągu tych kilku godzin porwania przeżyła horror i była torturowana: oprawcy częściowo ogolili jej głowę, zgolili też brwi i zmuszali do tzw. „innych czynności seksualnych”. Była też częściowo rozebrana.

Kim są sprawcy? Policja nie ujawnia szczegółów, ale wiadomo, że to jedna dorosła kobieta, dwie nastolatki i jeden nastolatek w wieku 13-14 lat, oraz jeden siedemnastolatek. Przynajmniej część z nich znała dziewczynę.

Śledztwo w tej sprawie trwa, dlatego policja nie ujawnia zbyt wielu szczegółów dotyczących sprawy. Na razie najważniejsze, że dziewczynka jest bezpieczna i pod opieką lekarzy w szpitalu.

Sejm przegłosował ustawę o dodatku węglowym. Jednak trzeba spełnić pewne warunki

Każde gospodarstwo domowe, w którym piec na paliwo stałe jest głównym źródłem ogrzewania, będzie mogło otrzymać 3 tys. zł dodatku węglowego – zadecydował Sejm. W dodatku pieniądze będzie można wydać nie tylko na zakup węgla. Czas na składanie wniosków mija 30 listopada.

Jak informuje money.pl, o dodatek będzie mogło wystąpić każde gospodarstwo domowe ogrzewane przede wszystkim piecem na węgiel kamienny, brykiet lub pellet zawierający co najmniej 85 proc. węgla kamiennego – o ile piec jest wpisany do centralnej ewidencji emisyjności budynków (CEEB).

Pieniądze mogą być wydane nie tylko na kupno węgla – ministerstwo środowiska poinformowało, że celem dodatku jest ogólnie wsparcie gospodarstw najuboższych energetycznie. Według danych ministerstwa 42 proc. gospodarstw domowych ogrzewane jest węglem.

Posłowie opozycji chcieli, by o dodatek mogli występować także ci, którzy ogrzewają swoje domy pelletem, olejem opałowym, gazem, LPG czy energią elektryczną oraz by wynosił on nie 3, ale 6 tys. zł. Byli również zdania, że nie powinny go dostać te gospodarstwa domowe, gdzie dochód na osobę jest wyższy niż przeciętne wynagrodzenie w 2021 r. Jednak wszystkie te poprawki Sejm odrzucił. Za ustawą głosowało 261 posłów, przeciwko było 36, a wstrzymało się 149.

Beneficjenci mogą składać wnioski do 30 listopada, a gmina, bo wypłacać je będą samorządy, ma miesiąc na wypłatę pieniędzy. Według szacunków rządu na ten cel trzeba będzie wydać 11,5 mld zł, a pieniądze mają pochodzić z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19. Zgodnie z ustawą do tego funduszu NBP ma przekazać nadwyżkę swojego zysku, czyli wszystko powyżej kwoty założonej w ustawie budżetowej. W tym roku ma to być, jak szacuje resort finansów, około 9,5 mld zł. Pozostałe pieniądze, czyli 2 mld zł, przewidziano na gwarancje dla linii kredytowej, jaką BGK ma utworzyć dla przedsiębiorstw ciepłowniczych.

Poznań: Wypadek na Koszalińskiej. Lądował śmigłowiec LPR

0

Trzy osoby, kierowca i dwie pasażerki, trafiły do szpitala z powodu wypadku, do którego doszło na ulicy Koszalińskiej. Samochód uderzył w drzewo, po rannych lądował śmigłowiec LPR.

Do wypadku doszło 22 lipca przed południem. Według wstępnych ustaleń policji 21-letni mężczyzna wsiadł za kierownicę wypożyczonego renault i podczas jazdy ulicą Koszalińską stracił panowanie nad kierownicą.

W efekcie samochód uderzył w drzewo, a cztery osoby, kierowca i towarzyszące mu trzy młode kobiety, stracili przytomność. Do jednej osoby, jak poinformował Michał Kucierski, rzecznik prasowy KM PSP w Poznaniu, musiał przylecieć śmigłowiec LPR. Poza nią jeszcze dwie osoby do szpitali odwiozły karetki. Jedna osoba wyszła z wypadku bez większych obrażeń.

Ulica Koszalińska przez kilka godzin była zablokowana dla ruchu. Policja prowadzi śledztwo w sprawie przyczyn wypadku.

Wielkopolska: Zderzenie dwóch samochodów. Jedna osoba w szpitalu

0

Jeden samochód na torach kolejki wąskotorowej, drugi – w przydrożnym rowie. Tak zakończyło się zderzenie dwóch aut na drodze wojewódzkiej nr 260 w Małachowie Złych Miejsc w gminie Witkowo.

Jak informuje portal gniezno24.com wypadek miał miejsce 22 lipca około południa, tuż przed Małachowem. Oba samochody po zderzeniu wyrzuciło poza jezdnię. Jeden wylądował na torach wąskotorówki, a drugi w przydrożnym rowie.

Trzy zastępy straży pożarnej – dwa z OSP Witkowo i JRG z Gniezna – zabezpieczyły miejsce wypadku i samochody, strażacy udzielili także pierwszej pomocy podróżującym samochodami. Okazało się, że jedna z nich wymaga pomocy medycznej i została przewieziona do szpitala.

Warta Poznań rozbita. Fatalny występ „Zielonych”

0

Warta Poznań przegrała w Grodzisku Wielkopolskim z Wisłą Płock aż 0:4. Momentami na grę „Zielonych” nie dało się patrzeć.

Poznański zespół w poprzednim sezonie długo był wymieniany jako jeden z głównych kandydatów do spadku z Ekstraklasy. Dzięki świetnej rundzie wiosennej, Warta Poznań zdołała się jednak spokojnie utrzymać w najwyższej lidze. Niestety, po sezonie z klubem pożegnało się kilku zawodników, którzy mieli znaczny wpływ na postawę „Zielonych”…

Efekty było dzisiaj widać. Warta Poznań była zdecydowanie zespołem słabszym i całkowicie zasłużenie wysoko przegrała. Gdyby Wisła Płock była nieco bardziej zdeterminowana, to pewnie zdobyłaby jeszcze kilka bramek. O grze „Zielonych” w ofensywie lepiej nic nie pisać… Strzelanie w Grodzisku Wielkopolskim rozpoczął Rafał Wolski. Ten sam zawodnik zdobył również drugiego gola dla gości. Kolejne dwie bramki dołożył Davo.

Warta Poznań po dwóch kolejkach zajmuje ostatnie miejsce w tabeli (zero punktów, pięć bramek straconych i żadnej strzelonej). Kolejnym rywalem poznaniaków będzie Miedź Legnica.

Poznań: Dwa nowe przypadki małpiej ospy!

0

Na oddział zakaźny Szpitala Miejskiego im. Józefa Strusia przyjęto dwóch kolejnych pacjentów ze zdiagnozowaną małpią ospą, a jedna osoba jeszcze czeka na wyniki badań. Obecnie w Poznaniu jest już sześcioro pacjentów z tą chorobą.

Jak informuje Radio Poznań, wszyscy są w dobrym stanie i nie ma zagrożenia dla ich życia. Sanepid przeprowadził we wszystkich przypadkach dochodzenie epidemiologiczne, wiadomo więc, że dwaj pacjenci zarazili się od osoby, która przyjechała do nich z wizytą, nie mając jeszcze objawów choroby. Stwierdziła je dopiero po powrocie do domu i właśnie już w domu została objęta opieką medyczną.

Jedna z pozostałych, przyjętych wcześniej osób, Amerykanin, zaraziła się za granicą, dwie następne w Hiszpanii.

Chorzy, zgodnie z nakazem ministerstwa zdrowia, mają być izolowani w szpitalu do ustąpienia zewnętrznych objawów, czyli wysypki, co najmniej 21 dni.

Poznań: Z centrum znikną paczkomaty?

0

Stały się już praktycznie stałym elementem centrum Poznania – ale wkrótce może ich już nie być. Bo paczkomaty stojące w strefie ochrony konserwatorskiej nie mają zgody na funkcjonowanie. A na takim terenie muszą ją mieć.

Chodzi o całkiem spory teren, bo Stare Miasto, Łazarz, Wildę, Jeżyce i Śródkę. Wszędzie tam każdy ze stojących i stawianych paczkomatów powinien mieć zgodę Miejskiego Konserwatora Zabytków na ustawienie w tej lokalizacji, zgodnie z Ustawą o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Ale jak powiedziała Radiu Poznań Joanna Bielawska-Pałczyńska, Miejska Konserwator Zabytków, ani jeden z nich jej nie ma. Owszem, spłynęły dwa wnioski – ale ponieważ dotyczyły paczkomatów, które już stoją, zostały rozpatrzone odmownie. Teraz biuro MKZ zamierza zmusić właścicieli paczkomatów do ich usunięcia, choć w zasadzie nie bardzo wiadomo, jak to zrobić…

Jednym z nielegalnie stojących paczkomatów jest ten przy ulicy Piaskowej. Na jego lokalizację już dawno zwracał uwagę Tomasz Dworek, wiceprzewodniczący Rady Osiedla Stare Miasto.

„Wczoraj nielegalnie wspólnota Garbary 100 [jeżeli jest ktoś na tej grupie to przydałby się komentarz] próbowała ustawić urządzenie przy ślepej ulicy Piaskowej [gdzie obowiązuje strefa ograniczonego postoju do 1 min]” – pisał już w lutym tego roku w mediach społecznościowych. – „Co prawda maszyna miała pojawić się na działce wspólnoty, ale bez możliwości legalnego dojazdu, brak podpisanej umowy służebności z PTBS”.

Radny zastrzega, że nie jest przeciwny stawianiu paczkomatów, ale trzeba to robić z głową. Tymczasem do paczkomatu przy Piaskowej nie ma legalnego dojazdu, więc kierowcy dostarczając tam paczki za każdym razem łamią prawo, i to nawet kilkakrotnie: bo najpierw nielegalnie naruszają własność prywatną, czyli dojazd do TBS, a potem parkują, mimo że to także jest niezgodne z prawem.

Sprawa tego paczkomatu trafiła do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego i ten, po rozpatrzeniu, nakazał usunięcie paczkomatu. O jego legalizacji nie ma mowy, mimo że inwestor złożył taki wniosek, ponieważ paczkomat nie ma zgody Miejskiego Konserwatora Zabytków.

Jak zauważa Radio Poznań, rzecznik prasowy InPostu niejednokrotnie zapewniał o współpracy z konserwatorami zabytków, więc rozgłośnia zadała mu pytanie, jak to się ma do sprawy paczkomatu na Piaskowej. Jeszcze nie dostała odpowiedzi. Ale dowiedziała się, że z problemu zdają sobie sprawę miejscy urzędnicy i właśnie pracują nad przepisami, które określą, gdzie i na jakich zasadach można postawić paczkomat. Na pewno w centrum nie będzie to możliwe tam, gdzie obowiązuje Park Kulturowy.