Strona główna Blog Strona 1663

Poznań: Przebudowa ciepłociągu na Wierzbięcicach zakończona

0
Poznańskie Inwestycje Miejskie prowadzą teraz prace wodno-kanalizacyjne, później zostanie przebudowany gazociąg i dopiero wtedy rozpoczną się prace przy układaniu nowego torowiska.

– Zakończyły się już tu roboty związane z siecią ciepłowniczą. Były dla nas priorytetem ze względu na rozpoczynający się sezon grzewczy. Teraz trwają prace wodno-kanalizacyjne, a już wkrótce zacznie się przebudowa gazociągu – mówi Grzegorz Bubula, wiceprezes zarządu spółki Poznańskie Inwestycje Miejskie.

W ramach całej inwestycji na ponadkilometrowym odcinku przebudowane zostanie torowisko tramwajowe wraz siecią trakcyjną oraz węzeł rozjazdowy u zbiegu ulic Górna Wilda, Wierzbięcice i 28 Czerwca 1956 r. Dzięki wydzielonemu, w dużej mierze zielonemu torowisku, tramwaje nie będą blokowane przez samochody. Przy ul. św. Czesława powstaną przystanki wiedeńskie, a przy rynku Wildeckim – w wyniku przeniesienia przystanków z ul. Wierzbięcice i Górna Wilda – zostanie wybudowany zintegrowany węzeł przesiadkowy w formie antyzatok. Przy rynku powstaną też parkingi rowerowe bike&ride. Wszystkie odnowione przystanki na przebudowywanym odcinku zostaną wyposażone w tablice informacji pasażerskiej. Z kamienic stojących wzdłuż przebudowywanego odcinka znikną przewody trakcyjne i oprawy oświetleniowe.

Po obu stronach torowiska powstanie jednopasowa jezdnia uwzględniająca ruch rowerowy, na której będzie obowiązywało ograniczenie prędkości do 30 km/h. Pojawią się elementy małej architektury: ławki, kosze na śmieci, stojaki rowerowe, a także zieleń.

– Efektem tej inwestycji, oprócz odnowy infrastruktury technicznej, będzie poprawa efektywności komunikacji zbiorowej. Tramwaje pojadą nie tylko ciszej niż obecnie, ale też szybciej. Nie będą bowiem blokowane przez samochody – mówi Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania.

PIM, el

Poznań: Strażnicy miejscy kontrolują… park kulturowy

0
Chodzi o „Park Kulturowy Starego Miasta w Poznaniu”. Strażnicy miejscy dziś sprawdzają, czy przedsiębiorcy prowadzący tu działalność gastronomiczną nie przesadzają z hałasem.

Hałas z lokali gastronomicznych to odwieczny problem Starego Rynku i okolic, który mieszkańcom fyrtla daje się mocno we znaki. Niektórzy właściciele lokali nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć, że tak samo jak wszystkich innych obowiązuje ich przestrzeganie norm hałasu. Jak zwracają uwagę radni ze Starego Miasta, którzy otrzymują takie sygnały od mieszkańców – to niestety są ciągle te same lokale.

Dlatego strażnicy miejscy będą dziś sprawdzać, czy hałas emitowany z urządzeń nagłaśniających w lokalach gastronomicznych nie powoduje przypadkiem uciążliwości dla mieszkańców – i specjalnie starannie sprawdzą te lokale, na które jest dużo skarg. A warto pamiętać, że łamanie przepisów parku kulturowego zazwyczaj kończy się mandatem.

SMMP, el

Poznań: MTP odwołują imprezy

0
Pol Eko, ITM Industry Europe oraz Retro Motor Show. Czerwona strefa, w jakiej od jutra znajdzie się Poznań, spowodowała, że Międzynarodowe Targi Poznańskie musiały odwołać te wszystkie imprezy.

Zgodnie z zasadami czerwonej strefy organizowanie targów i kongresów jest zakazane – MTP musiały więc zawiesić imprezy. Nie odbędą się więc targi ekologiczne Poleko, ITM Industry Europe oraz targi Retro Motor Show. W październiku miały się też odbyć Forum Rozwoju Miast i kongres Move, które również się nie odbędą.

Ponieważ trudno przewidzieć, jak długo będzie obowiązywała czerwona strefa w Poznaniu i powiecie poznańskim, zarząd MTP zdecydował o odwołaniu wszystkich imprez do końca listopada, mając nadzieję, że to wystarczy. Władze targów monitorują sytuację i gdy tylko miasto oraz powiat wrócą do żółtej strefy i organizacja imprez stanie się możliwa – wrócą targowe spotkania, kongresy i imprezy.

Wszyscy, którzy zdążyli kupić bilety na imprezy w październiku i listopadzie – mogą je zwrócić lub wymienić na wejściówki na inną imprezę targową, w późniejszym terminie.

MTP, el

Poseł Adam Szłapka wygrał z TVP. Telewizja musi ujawnić zarobki dziennikarzy

0
Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że Telewizja Polska S.A. musi ujawnić informacje publiczne, o dostęp do których wnioskował przewodniczący Nowoczesnej poseł Adam Szłapka. A konkretnie chodzi o pensje dla dziennikarzy.

Dokładnie poseł miał na myśli wynagrodzenia dla prowadzących główne wydanie “Wiadomości”, “Panoramę Opinii”, “Minęła dwudziesta”, “Minęła 8”, “Woronicza 17”, “Gość Wiadomości”, “Forum”, a także koszty, jakie TVP poniosła w związku z organizacją “Sylwestra Marzeń z Dwójką”.

Przypomnijmy, że TVP odmówiła odpowiedzi na te pytania we wniosku o dostęp do informacji publicznej skierowanym do niej 24 stycznia 2020 roku, argumentując, że choć jest spółką dysponującą majątkiem publicznym i wykonującym zadania publiczne, to działa na zasadach rynkowych, a udostępnienie tych informacji może zagrozić jej interesom.

Adam Szłapka, zaskarżając tę decyzję, wyjaśniał m.in. że TVP realizuje misję publiczną w zakresie telewizji i jest finansowana z budżetu państwa. Jako podmiot wydatkujący środki publiczne podlega szczególnej kontroli społecznej oraz prawnej.

Wojewódzki Sąd Administracyjny uwzględnił skargę powołując się w pierwszej kolejności na art. 61 Konstytucji RP, zgodnie z którym obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to
obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.

Sąd również wykazał, że TVP nie uzasadniła w sposób wyczerpujący, że żądane informacje mają charakter poufny i stanowią o tajemnicy handlowej przedsiębiorstwa.

– Nikt z nas nie ma wątpliwości, że 2 mld przekazane w marcu przez Andrzeja Dudę poszły na propagandę – podsumował sprawę poseł. – To są publiczne pieniądze i my jako obywatele mamy prawo wiedzieć, jak te pieniądze są wydatkowane, ile zarabia Rachoń, Holecka czy Pereira. Wyrok sądu pokazuje, że funkcjonariusze TVP nie są świętymi krowami i nie mogą być ponad prawem. Wygraliśmy z TVP, co oznacza, że Jacek Kurski będzie musiał rozliczyć się z każdej złotówki.

Nowoczesna, el

Poznań: Starosta Grabkowski pod respiratorem

0
Starosta poznański Jan Grabkowski przebywa w szpitalu przy ulicy Szwajcarskiej. Jego stan zdrowia się pogorszył, trzeba go było podłączyć do respiratora.

Taką informację podała dziś „Gazeta Wyborcza”. Katarzyna Wozińska-Gracz, dyrektor gabinetu starosty, potwierdziła nam jedynie pobyt w szpitalu.

Jan Grabkowski poinformował o swoim zakażeniu koronawirusem ponad tydzień temu. Początkowo przebywał w izolacji domowej, ponieważ czuł się dobrze. Do pogorszenia zdrowia doszło w sobotę 10 października i starosta został przewieziony do szpitala przy ul. Szwajcarskiej.

„Gazeta Wyborcza” informuje, że stan starosty jest poważny i trzeba go było podłączyć do respiratora. Starosta ma przebywać na oddziale intensywnej terapii.

el

Poznań: POSiR w czerwonej strefie

0
Nieczynne do odwołania wszystkie pływalnie Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji oraz zamknięte widownie podczas zawodów sportowych. To rezultat objęcia stolicy Wielkopolski strefą czerwoną, która zacznie obowiązywać już 17 października.

Wszelkie zajęcia na pływalniach Atlantis, Chwiałka i Rataje zostają zawieszone.
– W najbliższym czasie podamy do wiadomości sposób kontynuacji/rozliczenia zajęć i karnetów wykupionych przez naszych klientów na basenach. Pozostałe obiekty, takie jak Lodowisko Chwiałka, korty tenisowe, boiska oraz hale sportowe działają i są na nich prowadzone zajęcia zgodnie z harmonogramem. Prosimy jednocześnie o przestrzeganie zasad panujących w naszych ośrodkach – mówi Filip Borowiak, rzecznik prasowy POSiR.

We wszystkich oddziałach POSiR obowiązuje dezynfekcja rąk, zasada zachowania dystansu społecznego oraz konieczność zasłaniania ust i nosa do momentu wejścia na dany obiekt sportowy (kort, boisko, lodowisko). Oznacza to, że w przestrzeniach wspólnych, m.in. na korytarzach, w szatniach, a od 10 października także na terenach otwartych należy nosić maseczkę lub zasłaniać twarz częścią odzieży.

– Prosimy o unikanie skupisk w przestrzeniach wspólnych, takich jak korytarze czy kasy. W naszych obiektach na bieżąco dezynfekowane są szatnie, przebieralnie, toalety. Sprzęt sportowy wypożyczany przez POSiR oraz wykorzystywany na zajęciach jest odkażany po każdym użyciu. Lodowisko Chwiałka ogranicza liczbę osób korzystających z tafli jednocześnie do 150. Z kolei z szatni kortów Oddziału Rataje mogą w tym samym czasie korzystać 3 osoby – wylicza rzecznik POSiR.

Poznańskie Ośrodki Sportu i Rekreacji zachęcają do śledzenia strony internetowej posir.poznan.pl. Publikowane są tam informacje o wszelkich zmianach związanych z pandemią koronawirusa.

POSiR, el

Poznań: „Nie jesteśmy botami!” Protest przedsiębiorców przed urzędem marszałkowskim

0
Około stu osób protestowało dziś przed Urzędem Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego przeciwko zawieszeniu wypłat w konkursie grantowym Wielkopolskiej Tarczy Antykryzysowej. Mieli transparenty z napisem „Nie jesteśmy botami!”.

Przypomnijmy: chodzi o konkurs grantowy marszałka Wielkopolski organizowany przez Wielkopolską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości w sierpniu tego roku, którego rozstrzygnięcie wywołało protesty wielu przedsiębiorców. Twierdzili oni, że klikając wysłanie wniosków o godzinie 9.00, czyli tak, jak zaczął się nabór, otrzymywali informację, że złożyli wniosek za późno. Wskutek ich protestów marszałek zarządził audyt – i do czasu jego zakończenia wypłata pieniędzy tym firmom, którym udało się dostać środki, została zawieszona.

Miesiąc po rozpoczęciu audytu zaprotestowali więc ci przedsiębiorcy, którzy granty zdobyli, ale pieniędzy nie zobaczyli na oczy. Przyjechali dziś z całej Wielkopolski przed urząd marszałkowski.
– Jestem tutaj w imieniu żony, która zajmuje się opieką okołoporodową – wyjaśnia Adam Miński. – W tym konkursie wszystko zrobiliśmy dobrze, zgodnie z regulaminem, mieliśmy po prostu szczęście. Ale od początku było wiadomo, że szczęście i przypadek będą grały dużą rolę, bo było dużo chętnych, a środków mało. Podobnie zresztą było w innych województwach. My odbieramy próbę anulowania tego konkursu jako głęboko niesprawiedliwą. Przychody żony z powodu pandemii spadły w bardzo znaczący sposób, ta pomoc jest nam bardzo potrzebna. A nie sądzę, żeby kolejna edycja konkursu coś zmieniła. Zawsze będą ci, którym się nie udało, więc mimo wszystko liczę na to, że decyzja będzie pozytywna.

Pani Grażyna na protest przyjechała z mężem i córką z Rawicza.
– Przyszliśmy razem z mężem wesprzeć naszą firmę rodzinną – opowiada. – Nasze sklepy zostały zamknięte, kiedy lock down się pojawił, obroty nam spadły. I mąż starał się skorzystać z tej tarczy, sam osobiście napisał wniosek, nikt mu nie pomagał, siedział z tym około dwóch tygodni, sam wysłał – i udało się, że dostaliśmy to.

– Najtańszy abonament internetu mamy – dodaje mąż.
-No właśnie – potakuje pani Grażyna. – Nikt z nas nic nie kombinował. Po prostu nam się udało i jeśli nas się odrzuci, to zostaniemy skrzywdzeni. -A przecież przy 50 tysiącach wniosków i tylko 100 mln do podziału, to wiadomo było, że i tak nie wystarczy dla wszystkich. Jak ten konkurs nie byłby rozpisywany, to i tak będzie dużo ludzi pokrzywdzonych. My jesteśmy otwarci, uczciwi, możemy wszystko udostępnić, żeby udowodnić, że żadne maszyny za nas wniosków nie składały. Po prostu chcieliśmy skorzystać z pomocy.

Podczas spotkania Piotr Bednarski, kolejny przedsiębiorca, odczytał treść petycji, która po
podpisaniu przez protestujących przedsiębiorców została przekazana marszałkowi Markowi Woźniakowi.
– Przybyliśmy tutaj, aby pokazać, że nie jesteśmy ani grupą legendarnych botów, ani anonimową grupą cwaniaków, mimo że tak chciałyby nas przedstawić osoby niezadowolone z wyników naboru i niektóre media – mówił Piotr Bednarski. – Jesteśmy ludźmi, przedsiębiorcami z Wielkopolski, każdy z imieniem i nazwiskiem i własną działalnością gospodarczą.

Zapewnił też, że przedsiębiorcy, którzy tu przyszli, nie są żadną uprzywilejowaną grupą z nadzwyczajnymi możliwościami: są tu biura projektowe, kosmetyczki, lokale gastronomiczne i wiele innych. Pieniądze z Wielkopolskiej Tarczy Antykryzysowej miały im pozwolić utrzymać się na rynku i nie zamykać działalności.

– Grant to dla nas nie wygrana na loterii, nie pieniądze do sponsorowania przyjemności – podkreślał. – Są to środki do rozliczenia się z kontrahentami, dostawcami, sprzedawcami usług czy produktów niezbędnych do dalszej działalności. Czekamy na wsparcie niemal od lipca, bo program grantów był ciągle przesuwany. Miesiąc prac ekspertów-audytorów nie przyniósł żadnych dowodów na łamanie regulaminu czy brak transparentności. Wyrażane przez te instytucje wątpliwości opierają się na przypuszczeniach i mglistych poszlakach. Jako społeczeństwo oczekujemy od instytucji publicznych decyzji na twardych fundamentach, zgodnych z literą prawa, nie kręcenia się w kółko i próbą zadowolenia wszystkich. Niezadowoleni znajdą się zawsze.

Piotr Bednarski zwrócił tez uwagę, że przedsiębiorcy przeanalizowali konkursy w innych województwach, gdzie obowiązywało kryterium kolejności zgłoszeń. Tylko w pięciu przypadkach nastąpiło powtórzenie naboru spowodowane jednoznaczną awarią serwerów. W Wielkopolsce serwery nie zawiodły, co zostało potwierdzone praktycznie do razu.
– Jeśli jakaś część wniosków budzi wątpliwości, należy wyjaśnić to jak najszybciej, ale niezależnie od tych wniosków, gdzie naruszeń nie stwierdzono – apelował. – Nie wylewajmy dziecka z kąpielą i nie stosujmy odpowiedzialności zbiorowej. Nie ma w tym momencie żadnych przesłanek do anulowania trwającego naboru, jedynie domysły i luźne przypuszczenia. Jeśli na ich podstawie nabór zostanie anulowany, to my, jako przedsiębiorcy nie odpuścimy i będziemy bronić naszych praw w zdecydowany sposób.

Marszałek Marek Woźniak wyszedł do protestujących i przede wszystkim przeprosił ich za to, że muszą uciekać się do takich działań. Jednak zwrócił też uwagę, że niektóre z opinii musi sprostować, bo nie są prawdziwe.
– Nasze działania nie są po to, żeby zadowolić niezadowoloną większość, która nie otrzymała środków finansowych -mówił Marek Woźniak. – Chodzi o sprostowanie wielokrotnie powtarzanych zarzutów, że mamy do czynienia z przekrętem, że jakaś grupa urzędników czy pracowników WARP spowodowała zawłaszczenie części pieniędzy dla swoich znajomych, popularnie zwanych przyjaciółmi królika, choć nie wiemy, kto jest królikiem. Te stwierdzenia padły publicznie, mało tego, spowodowały liczne zapytania posłów, rzecznika Małych i Średnich Firm, wystąpienie publiczne wojewody jednoznacznie sugerujące, że złamano prawo i należy powiadomić takie instytucje jak CBA, NIK i prokuraturę, sugerujące, że samorząd województwa dokonał jakiejś malwersacji finansowej przy procedurze grantowej. I tylko temu ma służyć to postępowanie, które prowadzimy.

Marszałek stwierdził też, że od początku miał świadomość, że pieniędzy – 95 mln – nie wystarczy dla wszystkich, aczkolwiek liczba przedsiębiorstw, które aplikowały, nas zaskoczyła. Bo przecież codziennie słyszymy w mediach publicznych, jak to rząd tak wspaniale rozporządził swoimi tarczami, że żadna pomoc nie jest potrzebna…

– Natomiast nie jest prawdą, co państwo pisaliście w licznych mailach do mnie, że my szukamy pretekstu do unieważnienia tego postępowania – podkreślił marszałek. – Wręcz przeciwnie: chcielibyśmy uzyskać odpowiedź na pytanie, czy wszystko było uczciwie przeprowadzone. Mam nadzieję, że tak było, ale dowodu na to nie mamy. Wydaje się, że jest tylko jeden sposób, żeby uzyskać dowód i zmierzamy do tego. Jeśli państwo nam dobrowolnie udostępnią swoje IP, które uda się połączyć z państwa wnioskiem, to uważamy, że sytuacja będzie wyjaśniona, bo będzie można wyselekcjonować te grupy wniosków które składały boty. To nie jest złamanie regulaminu, to prawda, bo mogły być użyte, ale jedna sytuacja jest groźna i to musimy wyjaśnić: czy przed godziną 9.00 boty zablokowały wejście i wpuściły dużą liczbę swoich wniosków powodując blokowanie innych. Nie mamy potwierdzenia, że tak było, ale też nie mamy zaprzeczenia, że tak nie mogło być. Chodzi tylko o wyjaśnienie tej sprawy.

Marszałek zauważył też, że gdybym chciał zareagować na protest tych, którzy nie dostali pieniędzy, to by go unieważnił następnego dnia i pewnie by jeszcze dostał brawa z tego tytułu. Ale nie zrobił tego, bo wiedział, że ci, którzy to uczciwie zrobili, będą mieli słuszne pretensje.
– Jeśli udostępnią nam państwo swoje IP, uda się je powiązać z wnioskami i ustalimy kolejność wniosków, zobaczymy wtedy, czy są duże grupy wprowadzone jakby bocznymi drzwiami i zastanowimy się, co z nimi zrobić – powiedział. – Na razie je wyselekcjonujemy, a państwu zaczniemy wypłacać pieniądze. Taki jest scenariusz i tylko o to chodzi tak naprawdę.

Marszałek zapowiedział też, że na pewno nie będzie korzystał już z tego mechanizmu konkursowego, który rekomendował rząd według zasady kto pierwszy, ten lepszy.
– On powoduje, że ci, którzy mają szybsze urządzenia, szybsze łącza, wykorzystują swoją milisekundową przewagę nad innymi i można mieć do tego zastrzeżenia – zauważył. – Jeśli będzie jakiś następny nabór, być może na dodatkowe pieniądze, jeśli się znajdą, to zrobimy go po swojemu.

Lilia Łada

Poznań: Zmiany godzin otwarcia terminali pasażerskich na Ławicy

0
Jak co roku w okresie jesienno-zimowym wejścia do terminali pasażerskich będą zamknięte w porze nocnej. Okres ten trwać będzie od 16 października 2020 roku do odwołania.

Terminal będzie zamknięty w godzinach od 24:00 do 04:00. W indywidualnych przypadkach wynikających z planu lotów godziny zamknięcia i otwarcia będą na bieżąco korygowane.

Pracownicy Ławicy zapewniają, że tak zmiana nie wpłynie na komfort pasażerów odbywających podróże lotnicze z Poznania.

PLPŁ,

Poznań: Szpital MSWiA szpitalem jednoimiennym? Wojewoda nie wydał takiej decyzji

0
Wczoraj poznańskie media obiegła relacja pacjenta szpitala MSWiA w Poznaniu, który twierdził, że pacjenci zostaną przeniesieni, bo szpital ma być kolejną placówką dla chorych z covid-19. „Wojewoda nie wydał takiej decyzji” – informuje biuro prasowe wojewody.

Pacjenci szpitala są przerażeni, zwłaszcza ci po poważnych operacjach i ci, którzy na takie czekają. Otrzymali informacje ze szpitala, że mają być przeniesieni do innych placówek, również poza Poznaniem. Chodzi tu o 180 osób, niektórzy w stanie tak poważnym, że transport nie jest wykonalny. Sam szpital, jak informuje RMF FM, otrzymał polecenie nie przyjmowania pacjentów, a lekarze mają znaleźć dla nich miejsca w innych placówkach. Tyle że nie bardzo mają gdzie przekazywać swoich pacjentów, bo inne szpitale po prostu nie mają miejsc. Każdy z nich jest i bez tego obłożony ponad miarę, bo przejęły przecież obowiązki tych szpitali, które obecnie sa szpitalami tylko dla chorych na covid-19.

Wojewoda wielkopolski podczas wczorajszej konferencji prasowej powiedział, że są prowadzone rozmowy w sprawie przekształcenia kolejnego szpitala w Poznaniu w placówkę jednoimienną, gdyby zakażeń nadal przybywało w takim tempie. Wojewoda prowadził w tej kwestii konsultacje z wielkopolskim oddziałem NFZ, konsultantem wojewódzkim i dyrekcją szpitala MSWiA, bo ten szpital jest jedną z ewentualności branych pod uwagę. Ale wojewoda nie wydał decyzji w sprawie przekształcenia szpitala MSWiA w Poznaniu w placówkę dedykowaną do walki z covid-19.

– W ostatnich dniach pracowaliśmy nad różnymi scenariuszami, jednak żadna decyzja w sprawie szpitala MSWiA nie zapadła. Zgodnie z naszymi analizami na tym etapie walki z epidemią szpital MSWiA nie będzie placówką dedykowaną do walki z koronawirusem – mówi wojewoda Łukasz Mikołajczyk, który przed południem przekazał tę informację dyrekcji szpitala MSWiA.

Przypomnijmy, że wczoraj wojewoda poinformował o utworzeniu w ciągu najbliższego tygodnia ponad 300 łóżek dla pacjentów z koronawirusem w wielkopolskich szpitalach. W rezultacie baza łóżkowa dla pacjentów z covid-19 zostanie rozbudowana do 1200, więc dodatkowy szpital na razie nie jest potrzebny. Kolejne działania zależą od rozwoju sytuacji epidemicznej. Obecnie na wszystkich trzech poziomach wolnych jest 276 łóżek.

WUW, el

Poznań: Jacek Jaśkowiak o komunikacji: „Spodziewamy się szeregu problemów w najbliższych dniach”

0
Od 17 października Poznań i powiat poznański znajdą się w strefie czerwonej. Oznacza to, że pojazdami komunikacji publicznej będzie mogło podróżować znacznie mniej osób. I mogą mieć problem w dotarciu do celu.

Zgodnie z decyzjami rządu do autobusów i tramwajów będzie mogło wejść tyle osób, ile wynosi 30 procent wszystkich miejsc, przy czym połowa miejsc siedzących musi pozostać niezajęta, jak informuje MPK.

To oznacza, że wielu pasażerów, zwłaszcza w godzinach szczytu, zwyczajnie nie wejdzie do tramwaju czy autobusu. Niestety, tacy pasażerowie nie mogą liczyć na to, że miasto zwiększy liczbę pojazdów na trasach.
– Możliwości systemu są takie, że my nie jesteśmy obecnie w stanie podwoić liczby autobusów i tramwajów – powiedział podczas wczorajszej konferencji prasowej prezydent Jacek Jaśkowiak. – Infrastruktura też nie jest w stanie tego wytrzymać, stąd część osób nie będzie mogła dojechać komunikacją publiczną do szkoły czy do pracy. Spodziewamy się szeregu problemów w najbliższych dniach.

Jeśli zakażeń będzie przybywać w tym tempie co dotychczas, problemem może być nie tylko sprzęt, ale i ludzie. Wystarczy jedno zakażenie koronawirusem i nakaz kwarantanny dla kilku motorniczych czy kierowców – i nie będzie komu wyjechać na poznańskie ulice.

MPK przedsięwzięło wszelkie możliwe środki ostrożności: codziennie dezynfekuje pojazdy, a gdy pojawi się podejrzenie, że którymś z nich podróżowała osoba zakażona – pojazd jest natychmiast wycofywany z trasy i dezynfekowany ponownie. W komunikacji miejskiej i na terenach ogólnodostępnych (na przykład na przystankach) nadal należy zakrywać usta i nos – maseczką, przyłbicą, czy też odzieżą, z czego zwolnione są jedynie osoby ze stosownym zaświadczeniem lekarskim.

Mimo to MPK dodatkowo zwraca się do pasażerów, by w związku z rosnącym zagrożeniem i wprowadzeniem kolejnych obostrzeń osoby, które nie muszą przemieszczać się po Poznaniu, pozostały w domach.

el

Poznań: Kolejki do punktów pobrań wymazów na obecność koronawirusa

0
Trzy godziny czekania z gorączką i fatalnym samopoczuciem – tak opisuje swoje doświadczenie pani Maria, jedna z naszych Użytkowniczek, w punkcie pobrania wymazów do testu na koronawirusa w szpitalu MSWiA w Poznaniu. NFZ radzi, by przed badaniem zadzwonić do punktu i sprawdzić, czy nie ma kolejki.

Punkty pobrań to miejsca, do których zgłaszają się pacjenci chcący skorzystać z badania w kierunku zakażenia Sars-Cov-2. Na miejscu pobierany jest od pacjentów materiał biologiczny, który potem trafia do laboratorium. Narodowy Fundusz Zdrowia płaci za testy osób, którym badanie zlecił lekarz oraz wyjeżdżających do sanatorium.

W każdym powiecie naszego regionu działa co najmniej jeden punkt pobrań wymazów – informuje NFZ. W Poznaniu jest ich aż 7, a w całym województwie 38. Nie powinno więc być problemu z dostępem do badania, jednak zawsze warto najpierw się upewnić.

– Przed udaniem się do punktu pobrań warto sprawdzić, gdzie znajduje się najbliższy punkt, w jakich godzinach jest otwarty, gdyż liczba nowo otwartych punktów codziennie się zwiększa – radzi Marta Żbikowska-Cieśla, rzeczniczka prasowa wielkopolskiego oddziału NFZ. – Dzięki temu możemy uniknąć oczekiwania w kolejce na pobranie wymazu. Przed udaniem się do takiego punktu, warto też zadzwonić i zapytać, o której godzinie najlepiej przyjechać, by nie czekać w kolejce. Niektóre punkty pobrań są bowiem bardziej oblegane od innych. W samym Poznaniu trzy punkty czynne są do późnych godzin popołudniowych, niektóre natomiast otwierane są rano. W zależności od potrzeb można wybrać punkt, którego lokalizacja i godziny otwarcia najbardziej odpowiadają pacjentowi.

Lista punktów pobrań w Wielkopolsce z adresami, numerami telefonów oraz godzinami otwarcia – dostępna jest na stronie internetowej NFZ.

W przypadku jakichkolwiek zgłaszanych problemów, oddziały wojewódzkie NFZ podejmują natychmiastową reakcję, by w pełni zabezpieczyć dostęp do punktów pobrań, szczególnie w tych
miejscach, gdzie występuje wzrost zachorowań.

NFZ, el

Polska: Zakażeń koronawirusem nadal dużo. Ponad siedem tysięcy

0
Dziś nie mamy rekordu – Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 7705 zakażeniach. To mniej niż wczorajszy rekord, który wyniósł 8099 zakażeń – ale więcej niż rekord z zaledwie przedwczoraj, gdy zakażeń było 6526.

„Mamy 7 705 nowych i potwierdzonych zakażenia #koronawirus z województw: małopolskiego (1105), mazowieckiego (911), śląskiego (769), łódzkiego (648), wielkopolskiego (592), podkarpackiego (563), pomorskiego (547), kujawsko- pomorskiego (470), dolnośląskiego (441), świętokrzyskiego (314), zachodniopomorskiego (311), lubelskiego (284), opolskiego (221), podlaskiego (201), warmińsko-mazurskiego (181), lubuskiego (147)” – informuje Ministerstwo Zdrowia. – „Z powodu COVID-19 zmarło 12 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 120 osób.

Liczba zakażonych koronawirusem: 157 608/3 440 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe).

MZ, el

Puszczykowo: Szpital wstrzymał przyjęcia planowe

0
Wstrzymanie przyjęć dotyczy wszystkich oddziałów, dotyczy także kwalifikacji do przyjęcia i wizyt kontrolnych. Przed wejściem na SOR stanął specjalny kontener.

Jak informuje „Gazeta Mosińsko-Puszczykowska”, zarząd szpitala w związku z rozwojem sytuacji epidemiologicznej i objęciem strefą czerwoną powiatu poznańskiego w szpitalu wstrzymał przyjęcia planowe na wszystkich oddziałach. Dotyczy to kwalifikacji do przyjęcia i wizyt kontrolnych.

Przed wejściem do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego uruchomiony został specjalny kontener dla pacjentów, którzy sami zgłaszają się po poradę na oddział. W kontenerze wykonany zostanie pre-traige, zmierzona temperatura i przeprowadzony krótki wywiad medyczny.

Jeśli w kontenerze nie będzie personelu medycznego – pacjenci proszeni są o podejście do wejścia na SOR przy wiacie dla karetek i przywołanie personelu medycznego domofonem.

el

Wielkopolska: Mniej zakażeń koronawirusem – jednak nadal bardzo dużo

Wyniki badań laboratoryjnych potwierdziły zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2 u 598 osób w regionie. Nadal najwięcej – 236 – w powiecie poznańskim. Niestety, jest też 5 kolejnych zgonów.

W izolacji domowej pozostaje 591 zakażonych:
czarnkowsko-trzcianecki -14
gnieźnieński – 8
gostyński – 35
grodziski – 3
kaliski – 32
kępiński – 3
kolski – 8
koniński – 21
kościański – 23
krotoszyński – 12
leszczyński – 8
międzychodzki – 14
nowotomyski – 5
obornicki – 14
ostrowski – 17
ostrzeszowski – 3
pilski – 18
pleszewski – 13
poznański – 234
rawicki – 13
słupecki – 16
szamotulski – 35
średzki – 7
śremski – 10
turecki – 5
wałecki/ m. Narażenia pow. pilski – 1
wągrowiecki – 1
wrzesiński – 10
złotowski – 8

W izolatorium Hotel IKAR przebywa jedna osoba z powiatu tureckiego, w Szpital Klinicznym w Poznaniu – jedna osoba z powiatu poznańskiego, w szpitalu w Ostrowie Wlkp. – 1 osoba z powiatu kępińskiego, w szpitalu w Wolicy – 1 osoba z powiatu kaliskiego. Do Wielospecjalistycznego Szpitala w Poznaniu trafiły trzy osoby: 1 z powiatu kaliskiego, 1 z wrzesińskiego i 1 z poznańskiego.

Liczba zakażeń w powiatach:
czarnkowsko-trzcianecki 14
gnieźnieński 8
gostyński 35
grodziski 3
kaliski 34
kępiński 4
kolski 8
koniński 21
kościański 23
krotoszyński 12
leszczyński 8
międzychodzki 14
nowotomyski 5
obornicki 14
ostrowski 17
ostrzeszowski 3
pilski 18
pleszewski 13
poznański 236
rawicki 13
słupecki 16
szamotulski 35
średzki 7
śremski 10
turecki 6
wałecki/ m. Narażenia pow. pilski 1
wągrowiecki 1
wrzesiński 11
złotowski 8

W Wielospecjalistycznym Szpitalu Miejskim przy ulicy Szwajcarskiej w Poznaniu zmarło 5 osób: 38-letni mężczyzna, mieszkaniec powiatu tureckiego, 42-letni mężczyzna, mieszkaniec powiatu gnieźnieńskiego, 84-letni mężczyzna, mieszkaniec powiatu poznańskiego, 94-letnia kobieta, mieszkanka powiatu poznańskiego, i 82-letnia kobieta, mieszkanka powiatu poznańskiego.

Od początku pandemii w Wielkopolsce odnotowano 13581 przypadków zakażeń koronawirusem, z czego 5916 to przypadki aktywne. 402 osoby zmarły, a 7263 wyzdrowiały.

WUW, el

Poznań: Tysiąc drzew przy rondzie Rataje? Miasto mówi: „nie”

0
Podczas przebudowy ronda Rataje trzeba było wyciąć około stu drzew. Radny Andrzej Rataj walczył o ich zachowanie, a gdy się nie udało, zaproponował posadzenie tysiąca nowych. Ale władze miasta nie wyraziły zgody.

Radny od początku zwracał uwagę, że bardziej rozsądnym rozwiązaniem byłoby przesadzenie drzew. Ale do tego również nie udało mu się przekonać władz miasta.
– Nie dokonano przesadzenia drzew, i to pomimo istnienia takiej możliwości chociażby w odniesieniu do części drzew na obszarze inwestycji – informuje radny – co jest szczególnie smutne dla każdego, kto ma świadomość ogromnej potrzeby ochrony drzew w naszym mieście.

Dlaczego to takie ważne, skoro i tak, zgodnie z prawem, na miejsce wyciętych drzew inwestor i tak musi zasadzić nowe?
– Nowe, nieduże drzewa, sadzone nawet w znacznej liczbie, przez wiele lat nie zrekompensują walorów usuwanych dużych kilkudziesięcioletnich czy starszych drzew – tłumaczy radny Rataj. – Na przykład: jedno duże drzewo wytwarza tyle tlenu ile kilkadziesiąt małych drzew, małe drzewa w małym zakresie chronią przed słońcem i w małym zakresie są naturalnymi klimatyzatorami. Skoro tak, to obecnie powinny zostać podjęte intensywne działania mające na celu dokonanie nasadzeń zastępczych w postaci drzew o jak największych dostępnych rozmiarach oraz w liczbie wielokrotnie wyższej od liczby wyciętych drzew. Liczba nowych drzew powinna być zatem co najmniej 10 razy większa od liczby wyciętych drzew. Stąd jeżeli wycięto około 100 drzew, to powinno zostać posadzonych około 1000 drzew.

Zdaniem radnego nowe drzewa powinny zostać nasadzone w otoczeniu ronda Rataje, tak aby tworzyć naturalne zielone otoczenie dla miejsca o natężeniu ruchu pojazdów w stopniu jednym z najwyższych w naszym mieście. W ten sposób możliwe byłoby stworzenie wielkiej zielonej naturalnej osłony dla osiedli mieszkaniowych w rejonie ronda. Nie wszystkie drzewa z tysiąca udałoby się tam zmieścić, ale na pewno sporo – a dla pozostałych na pewno dałoby się znaleźć miejsce w pobliżu ronda. Byłby to także sygnał dla mieszkańców i innych inwestorów, że władze miasta poważnie traktują ochronę środowiska i swoje własne deklaracje dotyczące ochrony drzew w mieście w ramach przygotowań do zmian klimatycznych.

Jednak okazało się, że nasadzenie tysiąca drzew nie będzie możliwe. Bo decyzja środowiskowa określa, ile trzeba posadzić nowych drzew w zamian za stare – tyle więc zostanie posadzonych. Tak wynika z uzyskanej odpowiedzi na interpelację radnego, którą podpisał Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania.

„Wskazane miejsca tych nasadzeń uwzględniają obszar inwestycji, który jednak jest ograniczony przez rozbudowę układu drogowego, budowę ścieżek rowerowych, chodników oraz dodatkowych pasów ruchu, a także typ bezpośredniego sąsiedztwa inwestycji, szczególnie na terenie osiedla Piastowskiego oraz dworca autobusowego Rataje, a także na terenie Górnego Tarasu Rataj (rejon ulicy Piaśnickiej oraz teren osiedli Lecha i Czecha)” – czytamy w odpowiedzi na interpelację.

Tak więc – jak wskazuje decyzja środowiskowa – w granicach projektowanych pasów drogowych ulic objętych inwestycją zostaną posadzone 34 drzewa oraz 2354 krzewów. Kolejne 35 drzew znajdzie się w bezpośrednim sąsiedztwie inwestycji – na terenie os. Piastowskiego oraz dworca autobusowego Rataje, 30 drzew na terenie Górnego Tarasu Rataj (rejon ul. Piaśnickiej oraz os. Lecha i Czecha) i do 20 drzew na terenie parku nad Wartą, w ramach rezerwy terenowej.

Jak zwraca uwagę prezydent miasta, sadzenie drzew w obszarze silnie zurbanizowanym jest procesem złożonym i niełatwym, między innymi ze względu na przepisy prawa budowlanego, wytyczne gestorów sieci podziemnych, Zarządu Dróg Miejskich, Zarządu Transportu Miejskiego i innych instytucji. Ponadto ze względów bezpieczeństwa z sadzenia drzew wyłączone są obszary tak zwanych kątów widoczności przy wszystkich skrzyżowaniach i wjazdach (drzewo nie może ograniczać widoczności kierowcy, który włącza się do ruchu na skrzyżowaniu). Istotnym ograniczeniem dla wykonania nasadzeń są istniejące sieci i instalacje podziemne.

Posadzenie większej liczby drzew, niż wymagana decyzją środowiskową, nie zostało uwzględnione w budżecie przedmiotowej inwestycji.

Mat. pras., el

Poznań: Lech Poznań – Benfica Lizbona. Mecz przy pustych trybunach

0
To efekt wejścia Poznania do czerwonej strefy z powodu poziomu zakażeń koronawirusem. Jedną z restrykcji jest zakaz obecności widzów na imprezach sportowych. Dotyczy to wszystkich imprez, także meczów.

Kibice nie będą więc mogli zobaczyć spotkania Lecha Poznań z Benficą Lizbona w Lidze Europy na żywo, przy Bułgarskiej, które odbędzie się 22 października. Klub już kilka dni temu wstrzymał sprzedaż biletów czekając na decyzję rządu. Przepisy UEFA pozwalają w czasie pandemii na wpuszczanie tylu kibiców, ile wynosi 30 proc. pojemności trybun, jednak tylko wtedy, gdy pozwala na to także prawo lokalne.

el

Kalisz: Trwa przeprowadzka chorych ze szpitala w Wolicy

0
Od 17 października szpital chorób płuc i gruźlicy w Wolicy koło Kalisza stanie się ponownie szpitalem jednoimiennym dla pacjentów z koronawirusem. Trwają przygotowania do przekształcenia, a przede wszystkim – przeprowadzka pacjentów.

Jak informowaliśmy, taka decyzja zapadła na spotkaniu wojewody Łukasza Mikołajczyka z marszałkiem Markiem Woźniakiem i Pauliną Stochniałek, członkinią zarządu odpowiedzialną za służbę zdrowia. To dodatkowe 120 łóżek dla covidowych pacjentów w regionie – a także pomoc doświadczonego personelu: 12 lekarzy i ponad 50 pielęgniarek.

Obecnie szpital w Wolicy organizuje transport dla swoich pacjentów z chorobami nowotworowymi i pulmonologicznymi, którzy jeszcze przebywają w szpitalu. 12 chorych z Wolicy do jutra zostanie przewiezionych do szpitali ościennych. Pozostali pacjenci zostali wypisani ze szpitala po zakończonym leczeniu chorób pulmonologicznych. Ponownie będzie
zamknięta rehabilitacja oddechowa. W sobotę szpital w Wolicy będzie gotowy na przyjęcie pacjentów z covid-19.

Lecznica w Wolicy będzie po raz drugi przekształcona ze specjalistycznej na szpital jednoimienny. Poprzednie przekształcenie i funkcjonowanie placówki jednoimiennej w Wolicy trwało od 20 kwietnia do 30 czerwca 2020 r. Przed przekształceniami szpital mógł przyjąć
do 140 pacjentów.

Wobec wzrostu liczby zarażonych koronawirusem, każde miejsce jest cenne i może stanowić o ratowaniu życia, dlatego samorząd Wielkopolski zgłosił gotowość do pomocy.

UMWW, el

Światowy Dzień Żywności: traktujmy ją z szacunkiem!

0
16 października na całym świecie  obchodzony jest Światowy Dzień Żywności, którego celem jest pogłębianie świadomości opinii publicznej na temat globalnych problemów żywnościowych i wzmocnienie poczucia solidarności w walce z głodem i niedożywieniem.

W tym roku to święto zbiegło się niemalże z przyznaniem Pokojowej Nagrody Nobla „Światowemu Programowi Żywnościowemu” między innymi za jego wysiłki na rzecz zwalczania głodu. W tym samym czasie szacuje się, że rocznie ok. 1,3 mld ton żywności jest wyrzucane, co stanowi ponad 30% artykułów żywnościowych produkowanych na całym świecie. Statystyki Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) wskazują, że globalnie marnowane jest więcej żywności, niż potrzeba do wyeliminowania głodu. Jak wynika z badań, w samej tylko Europie marnuje się rocznie ok. 88 mln ton żywności.

Jako jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy wskazuje się zróżnicowany poziom życia, który powoduje nadmierną lub ograniczoną ilość środków finansowych przeznaczanych na zakup artykułów żywnościowych. Dominujący w krajach rozwiniętych model nadkonsumpcji oraz niedożywienie i głód w krajach rozwijających się przyczyniają się do braku równowagi pomiędzy popytem a podażą żywności, który stanowi ogromny problem w ujęciu globalnym

– Głównym źródłem marnotrawstwa żywności są gospodarstwa domowe (53%), przetwórstwo (19%), gastronomia (12%), produkcja (11%) oraz sprzedaż (5%). Analizując dane z raportu Federacji Banków Żywności, potwierdzono, że 42% Polaków przyznaje się do marnotrawienia żywności. Najczęściej jest wyrzucane pieczywo (23,7%), wędliny (12,8%) oraz świeże owoce (12,6%) – wymienia prof. Anna Gramza-Michałowska z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Należy się zatem zastanowić nad przyczynami wzrastającej ilości odpadów żywnościowych. Najczęściej wskazywane są między innymi błędy w zarządzaniu zasobami przez producentów żywności i jej dostawców, a także częsta przypadkowość jadłospisu w gospodarstwach domowych i gastronomii.

– W dobie żywności wygodnej i przetworzonej konsument wydaje się nieświadomy znaczenia podejmowanych decyzji żywieniowych – mówi prof. Anna Gramza-Michałowska. – Największym problemem jest brak wiedzy konsumenta na temat alternatywnego sposobu wykorzystania resztek żywności, które nadal nadają się do spożycia i ponownego przetworzenia. Współczesny konsument bardzo często nie potrafi również poprawnie zinterpretować opisu umieszczonego na etykiecie produktu oraz odróżnić datę minimalnej trwałości od terminu przydatności do spożycia, które informują o potencjalnym zagrożeniu bezpieczeństwa konsumenta wynikającym ze zbyt długiego przechowywania żywności.

Jak możemy temu zaradzić w naszym gospodarstwie domowym? Przede wszystkim poprzez zmianę nawyków żywieniowych i codziennych zwyczajów oraz nabycie wiedzy na temat wykorzystania żywności, która wydaje się nieprzydatna do spożycia. Powinniśmy kupować produkty o odpowiedniej jakości, przy czym jakość nie oznacza zawsze idealnych kształtów czy normatywnych wymiarów owoców lub warzyw.

Powinniśmy także unikać nadmiernych zakupów spożywczych, m.in. pod wpływem impulsu lub reklamy, co w konsekwencji prowadzi do składowania i późniejszego przygotowywania zbyt dużych porcji produktów oraz ograniczonych możliwości wykorzystania resztek żywności do sporządzenia nowych i pełnowartościowych posiłków. Ogromny wpływ na ograniczenie ilości marnotrawionej żywności mają niewiedza i brak świadomości negatywnego wpływu tych działań na środowisko naturalne. Dodatkowo relatywnie niska cena zakupu i powszechna dostępność produktów spożywczych powodują, że żywność nie jest traktowana z należytym szacunkiem.

UPP, el

Poznań: Warciarze zasadzili drzewo na Łęgach Dębińskich

0
Platan klonolistny został uroczyście posadzony w parku Jana Pawła II i jest początkiem „Alei Warciarzy”, która ma tu powstać. To efekt współpracy Warty Poznań z Zarządem Zieleni Miejskiej.

Jak podkreślają przedstawiciele Warty Poznań, wybór miejsca, w którym posadzono pierwsze drzewo, był naturalny. Oddalony o kilkaset metrów od siedziby klubu park Jana Pawła II to kolebka „Zielonych”. Właśnie tam na początku XX wieku, na dawnych terenach wojskowych odbywały się mecze tzw. dzikich drużyn piłkarskich. Jedną z nich tworzyła grupa nastolatków, która 15 czerwca 1912 roku założyła pierwszy w Poznaniu polski klub piłkarski, Wartę Poznań.

O tym, jak to się zaczęło, wspominał po latach Edmund Szyc, jeden z założycieli klubu, zawodnik, a potem m.in. prezes Warty Poznań.

– Siedmiu młodzieńców, w wieku od 16 do 18 lat, to nawet nie jedna drużyna piłkarska. Koszulki, choć z wielkim wysiłkiem, kupiliśmy sobie własnym sumptem, buty też, kto mógł grał w „cywilnych”. Ze składek dobrowolnych kupiliśmy sobie pierwszą piłkę. Treningi na bramki z kupek ubrań, a kiedy już byliśmy zasobniejsi (w grosze), na dwie chorągiewki. Boisko? Pierwszy lepszy wolny teren: najpierw jakaś łąka przy Drodze Dębińskiej, później piaski popularnej „Sahary” (dzisiejsze Błonie Wildeckie) – wspominał Edmund Szyc.

– Symbolicznie odwołujemy się do naszych korzeni i wdrażamy jeden z projektów, które zawarliśmy w „Planie Rozwoju 2020-23”. Jako „Zieloni” przywiązujemy wagę do kwestii związanych z ekologią i dbaniem o środowisko naturalne – tłumaczy Jarosław Żubka, dyrektor ds. marketingu i komunikacji Warty Poznań.

Zasadzone drzewo to 3-letni platan klonolistny. Na razie ma niespełna 3 metry, ale powinien wyrosnąć na 30 – z koroną, której szerokość może przekroczyć 30 metrów.

To dopiero początek działań. Za kilka tygodni rozpocznie się sadzenie kolejnych drzewek, które w przyszłości utworzą „Aleję Warciarzy”. Będzie to szpaler drzew, których patronami zostaną osoby zasłużone dla klubu.

– Kontynuujemy dobrą współpracę z miastem. Chcemy też być widoczni na Wildzie, symbolicznie się z nią łączyć, zbliżać się do lokalnej społeczności. W planach mamy szereg działań, realizowanych w porozumieniu z radą osiedla – mówi Jarosław Żubka.

W symbolicznym posadzeniu drzewa uczestniczyli przedstawiciele Warty Poznań, Zarządu Zieleni Miejskiej i Rady Osiedla Wilda.

– Cieszymy się, że Warta wraca na Wildę. Widać po drzewku, że chcą się tutaj zakorzenić. Będziemy dążyć do tego, aby mieszkańcy sobie o tym klubie przypomnieli. Wielki szacunek do Zarządu Zieleni Miejskiej i do Warty, że chcą zazielenić nasze osiedle – mówi Piotr Gładysiak z Rady Osiedla Wilda.

Warta Poznań, UMP, el