Poznań: Są wyniki audytu konkursu w ramach Wielkopolskiej Tarczy Antykryzysowej

Marek Woźniak
Marszałek Marek Woźniak przedstawił dotychczasowe ustalenia audytu w sprawie konkursu na granty z Wielkopolskiej Tarczy Antykryzysowej. Audyt od ponad miesiąca prowadzą specjaliści z Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego. I nadal nie wszystko jest jasne.

Przypomnijmy: chodzi o konkurs grantowy przeprowadzony przez Wielkopolską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, który został rozstrzygnięty 24 sierpnia w atmosferze skandalu. Przedsiębiorcy, którzy wzięli w nim udział – około 50 tys. firm z całego regionu – twierdzili, że kliknęli wysłanie wniosku punktualnie o 9.00, dokładnie wtedy, gdy miał się zacząć nabór, ale system ich wniosku już nie przyjął.

Sprawa wywołała takie poruszenie i tyle wątpliwości, że marszałek Marek Woźniak zarządził audyt w tej sprawie, a o jego przeprowadzenie zwrócił się do Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego. Dziś zostały przedstawione pierwsze wnioski, które wynikają z audytu – jednak nadal nie ma odpowiedzi na wszystkie pytania.
– Ustalenia audytu wymagają jeszcze ustosunkowania się firmy, która była usługodawcą WARP, dostarczającym system informatyczny przeprowadzający nabór wniosków – tłumaczył marszałek. – Ponieważ na szereg wątpliwości, które audytorzy wyrazili, nie ma odpowiedzi w dostarczonych im danych informatycznych. Będziemy starali się zapytać firmę, czy potrafi odpowiedzieć na te pytania i wątpliwości. To umożliwi zamknięcie audytu i decyzję, czy cała procedura była w pełni transparentna, z zachowaniem wszelkich warunków konkurencyjności – czy też na tyle niedoskonała, że będzie trzeba uznać ten konkurs za nieudany i podejść do dystrybucji środków dla przedsiębiorców od nowa, ale już według zupełnie nowych zasad. Nie chciałbym już kontynuować tego schematu rządowego, który regionom zaproponowano i który przyjęliśmy.

Jakie wątpliwości mają audytorzy? Jak powiedział dyrektor Cezary Mazurek z Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego, audytorzy pracowali na kopii danych i podstawowym problemem okazało się to, że nie wszystkie informacje z działanie systemu zostały zarejestrowane w czasie trwania procesu.
– Nie byliśmy więc w stanie jednoznacznie sprawdzić funkcjonowania systemu – powiedział dyrektor. Dodał jednak, że audytorzy nie stwierdzili przypadku zarejestrowania przez system wniosku wysłanego przed 9.00.
– Nabór zaczął się o 9.00, czyli ktoś mógł kliknąć wysyłkę nieco wcześniej – tłumaczył. – I biorąc pod uwagę czas przetwarzania danych oraz przesyłanie, wniosek mógł zostać zarejestrowany tuż po 9.00.

Dane dostarczone przez dostawcę systemu konkursowego nie pozwalają też ustalić, ilu starających się o granty korzystało z botów. Wiadomo na pewno, że boty działały, ale ile? Nie wiadomo. W trakcie audytu okazało się, że dostawca systemu zrezygnował z kilku funkcji, między innymi z zapisu adresów IP, żeby zwiększyć przepustowość serwerów – w innych województwach, które korzystały z tego systemu, największym problemem była właśnie przepustowość serwerów, dlatego przy zamawianiu systemu dla Wielkopolski szczególny nacisk położono właśnie na to, rezygnując z innych funkcji.
– U nas, jak widać, ta metoda spowodowała dużą aktywność firm informatycznych, którzy z dużą wiedzą potrafili wykorzystać narzędzia w postaci botów, których skali udziału w tym konkursie nie potrafimy na tę chwilę precyzyjnie określić – przyznał marszałek.- Natomiast niewątpliwie narzędzia tego rodzaju były wykorzystane i to spowodowało, że ci, którzy z nich korzystali, zyskali przewagę nad innymi.

Jednak regulamin konkursu nie zakazywał używania botów. Unieważnienie go z tego powodu może być pewnym problemem formalnym, choć z etycznego punktu widzenia wygląda to inaczej.
– Wchodzenie bez kolejki też nie jest zabronione – wyjaśnił na przykładzie marszałek. Jeżeli do sklepu stoi kolejka stuosobowa, i kilkanaście osób wciśnie się bez kolejki i wejdzie do tego sklepu, też nie jest to łamanie prawa…

Czy to oznacza, że konkurs jednak zostanie unieważniony?
– Dopóki nie mamy odpowiedzi na te wszystkie wątpliwości, nie chcemy w sposób pochopny podejmować decyzji o unieważnieniu tego konkursu – powiedział Marek Woźniak. – Zdajemy sobie sprawę, że ci którzy są na liście, są tymi szczęśliwcami, będą mieli do nas pretensje, że odbieramy im szansę na otrzymanie dotacji. Ale z drugiej strony jeśli przyjmiemy zupełnie inne warunki nowego konkursu, w którym będzie głównie decydować to, jak duża była strata poniesiona przez firmę w czasie pandemii, to najbardziej potrzebujący będą się mogli ponownie znaleźć na liście. Z punktu widzenia sprawiedliwości będzie to znacznie lepsze rozwiązanie niż ciągłe poczucie, że ten konkurs był nie do końca transparentny, nie do końca być może dający szansę każdemu na równy udział. Bo to jest dla nas bardzo istotne.

Marszałek ma nadzieję, że wątpliwości w tej sprawie wyjaśnią się do połowy października i wtedy podejmie decyzję, co dalej. gdyby to miał być nowy konkurs – zostanie ogłoszony jak najszybciej, na przełomie października i listopada. Bo przedsiębiorcy czekają jak na szpilkach na jakiekolwiek informacje. Jednak do tej pory nie można ich było informować – bo nie było o czym. Trwał audyt.
– Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych dni odpowiemy na wszystkie pytania, o ile firma nam odpowie, zamkniemy sprawę tego audytu i tym samym podejmiemy decyzję, czy już nie ma szans dla tego konkursu – podsumował marszałek. – Natomiast już uruchamiamy procedurę alternatywną, która, jeśli konkurs nie będzie unieważniony, zostanie pozostawiona sama sobie, ale nie chcemy tracić czasu, więc już mamy wypracowane pewne propozycje dla związków zawodowych i dla przedsiębiorców do dyskusji. Jeśli zatwierdzą, zaakceptują, to będziemy prowadzić postępowanie alternatywnego konkursu. I natychmiast jak podejmę decyzję, czy unieważnić konkurs czy nie – w dalszej kolejności będą przebiegać te procesy.

Lilia Łada

Podziel się: