Marszałek Marek Woźniak

Poznań: Konkurs WARP – przedsiębiorcy, którzy dostali grant, zabierają głos

Będziemy protestować! – zapowiadają ci przedsiębiorcy, którzy zdobyli granty z Wielkopolskiej Tarczy Antykryzysowej. Uważają, że odwołanie konkursu i ogłoszenie go ponownie będzie niesprawiedliwe.

Przypomnijmy: chodzi o konkurs grantowy ogłoszony w sierpniu na podstawie wytycznych rządowych przez marszałka Wielkopolski Marka Woźniaka. Przedsiębiorcy, którzy ucierpieli z powodu pandemii koronawirusa, mogli się starać o wsparcie finansowe w ramach Wielkopolskiej Tarczy Antykryzysowej. Operatorem konkursu na zlecenie marszałka była Wielkopolska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Chętni mogli złożyć wnioski online od godziny 9.00 rano 24 sierpnia.

Ale praktycznie zaraz po naborze zaczęły się problemy. Wielu przedsiębiorców twierdziło, że nie mogło wysłać wniosku już o 9.00 rano, bo system twierdził, że pula środków się wyczerpała. Nie mogli się też skontaktować z nikim z WARP, by wyjaśnić swoje wątpliwości.

Gdy okazało się, że problem dotyczy nie kilku, ale kilkudziesięciu tysięcy chętnych – w konkursie złożyło wnioski 50 tys. firm – marszałek nakazał wstrzymanie procedury i przeprowadzenie audytu, który miał sprawdzić, czy wszystko odbyło się uczciwie i zgodnie z zasadami. Pojawiły się zarzuty, że wiele firm wykorzystało boty, by zwiększyć swoje szanse na dotacje. I chociaż nie było to zakazane w zasadach konkursu, to jednak przez wielu przedsiębiorców zostało uznane za nieuczciwe.

9 października marszałek przedstawił pierwsze wyniki audytu. Pierwsze – ponieważ audyt nie wyjaśnił wszystkich wątpliwości. Przeprowadzający go pracownicy Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego na podstawie zebranych informacji postawili firmie, która dostarczyła system do przeprowadzenia konkursu, szereg pytań. I dopiero po otrzymaniu odpowiedzi będą w stanie podać wyniki audytu. A od nich zależy, czy konkurs zostanie przeprowadzony ponownie – czy też nie.

Przeciwko ponownemu ogłoszeniu konkursu protestują jednak ci przedsiębiorcy, którym granty udało się dostać. Założyli na Facebooku grupę “Warp Wielkopolska – przyjęte wnioski” i zapowiadają, że będą walczyć o sprawiedliwość.

“Proszę Państwa, stanowczo NIE dla anulowania naborów do funduszy EU organizowanych przez Państwa i WARP. Uczciwie wzięliśmy udział w naborze – jesteśmy w stanie udostępnić Państwu nasze numery IP, oferujemy pełną współpracę” – napisał do nas jeden z nich, Zenon Miękiszak. – “Za skandaliczne uważamy też korzystanie z pomocy PCSS – tam również pracują osoby, które na grant się nie zakwalifikowały (lub ich rodziny), co czyni ich audyt bezużytecznym. Należało wziąć pod uwagę firmy spoza Wielkopolski! Uważamy że kolejny nabór nie będzie ani legalny, ani zgodny z procedurami”.

Kolejna osoba, która dostała grant, Marta Zblewska, zwraca uwagę, że jak dotąd audyt tak naprawdę nie ustalił nic, co podważa uczciwość naboru.
“Wiele wątpliwości budzi także to, że mimo tak długiego postępowania audytowego PCSS nie ustalił żadnych konkretnych nieprawidłowości, ale doszukują się ich na siłę” – napisała. – “Podają informacje o udziale botów (które nie były zabronione i nie przekreślały równego dostępu, gdyż większość osób klikała samodzielnie), jednak nie potrafią podać żadnej konkretnej informacji odnośnie tego zjawiska. Jeśli nie wiadomo, ile było botów i które wnioski były wysłane przez bota, to na jakiej podstawie stwierdzony został udział botów? Wychodzi na to, że trwający tak długo audyt okazał się bezużyteczny, gdyż nie wniósł nic istotnego do sprawy, tylko niepotrzebnie wydłużył procedurę. Z wypowiedzi Marszałka wynika, że decyzja o anulowaniu naboru, nie ma żadnego merytorycznego ani prawnego uzasadnienia, lecz charakter czysto polityczny i jest skutkiem nacisku niezadowolonej większości. To, że nasz głos jest cichszy, nie znaczy,że można nas ignorować i pozbawić należnych, uczciwie zawnioskowanych środków. Byłoby to niezgodne z prawem, a także wysoce krzywdzące”.

Kolejny przedsiębiorca, Michał Pater, zwraca uwagę na wiele nieprawdziwych informacji krążących o tym konkursie, rozpowszechnianych także przez tych, którym grantu nie udało się otrzymać.
“Rozważmy kilka faktów i rozprawmy się z paroma mitami” – proponuje. – “Jedynym sposobem na otrzymanie dotacji było skorzystanie z bota. Otóż nie! Absurdem jest twierdzenie, że 3000 przedsiębiorców (lub chociaż większość z tej liczby) skorzystała z takiego wspomagania. Poza tym warunki konkursu były takie, że boty nie dawały dużej przewagi – wystarczyło kliknąć jeden link. O ile bot może to zrobić równo o 9.00.00,00000000 (tj. równo o 9, z dokładnością do 8 miejsc po przecinku, tak jak serwer to zliczał), tak człowiek może to zrobić bez większego problemu o 9.00.00100000 (czyli tysięczną część sekundy po 9). Nabór skończył się po półtorej sekundy, co oznacza, że klikali głównie ludzie (boty kliknęłyby zdecydowanie szybciej). Ponadto są dostępne w sieci wypowiedzi o kiepskiej (czy wręcz zerowej) skuteczności Snajpera Dotacji, bodajże jedynego znanego bota.

Pan Michał pyta także, czym właściwie różni się skorzystanie z bota od skorzystania z usługi kancelarii prawnej, która wypełni wniosek. I to, i to jest pomocą.
“Z całą pewnością część wniosków ma braki formalne, gdyż osoby składające nie miały 2000 PLN na kancelarię prawną i popełniły błędy” – pisze. – “Czym skorzystanie z pomocy kancelarii w wypełnianiu wniosku różni się od skorzystania z bota? Obie te formy pomocy zwiększają teoretycznie szanse na uzyskaniu grantu. Ja sam nie korzystałem, nie miałem zaufania do tego oprogramowania, wniosek również sam wypełniałem. Jeśli konkurs nie zostanie odwołany, a mój wniosek nie przejdzie ze względów formalnych – czy powinienem protestować i mówić o nierównych szansach, bo nie miałem pieniędzy na kancelarię?

Marszałek powiedział „narzędzia w postaci botów, których skali udziału w tym konkursie nie potrafimy na tę chwilę precyzyjnie określić”. Jeśli audytorzy nie są w stanie określić skali, to znaczy, że nie potrafią odróżnić wniosku złożonego przez człowieka od tego złożonego przez boty, ergo, nie wiadomo, jaki miały wpływ na konkurs.

Osoby chcące odwołania konkursu zarzekają się, że kliknęły link o 9.00. Tym samym potwierdzają nie fakt wykorzystania botów, ale prawidłowości konkursu. Nikt nie bierze pod uwagę faktu, że czas był mierzony z dokładnością do 8 miejsc po przecinku. Decydowały tysięczne części sekundy, czego osoby, które grantu nie otrzymały, wydają się nie widzieć”.

Twierdzącym, że warunki konkursu nie były sprawiedliwe, pan Michał odpowiada, że owszem, można się o to spierać – ale każdy te warunki znał przed przystąpieniem do konkursu. Jeśli mu nie odpowiadały, mógł przed konkursem zaprotestować, że nie są uczciwe albo zwyczajnie nie brać w nim udziału.

“Dlaczego nikt nie protestował wcześniej?” – pyta retorycznie. – “Odpowiedź jest prosta. Każdy z przedsiębiorców, którzy wniosek zarejestrowali, sądził, że 100 milionów to dużo, że wystarczy kliknąć o 9.00 i będzie! Nikt wtedy nie sądził, że tak samo pomyśli 40 000 innych przedsiębiorców”.

Pan Michał podsumowuje: “z informacji, które do tej pory dotarły, wynika, że audyt nie wykazał nieprawidłowości. Na ten moment wygląda to tak, jakby miał być odwołany, bo grupa osób uważa, że to boty go rozstrzygnęły. Nie ma na to co prawda dowodów (ponownie, audytorzy nie byli w stanie tego sprawdzić), a nawet jakby były to nie było to zabronione, ale i tak konkurs odwołajmy. W końcu zadowolenie większej grupy osób (przedsiębiorcy, którzy grantu nie dostali) jest ważniejsze od przestrzegania przepisów prawa. Odwołanie konkursu byłoby decyzją czysto polityczną”.

el

4.5 8 votes
Oceń artykuł
7 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze