Strona główna Blog Strona 1529

Poznań: Cytadela rozjeżdżana kołami samochodów

0
W piękną, słoneczną niedzielę wiele osób wybrało się na spacer na Cytadelę. Problem w tym, że zabrali ze sobą samochody. I zaparkowali także na Cytadeli: na trawnikach, wśród drzew, gdzie popadnie.

„Tragedia na Cytadeli” – skomentowała ten widok radna Halina Owsianna. – „Ludzie nie szanują trawników. Dziś został zdewastowany dopiero założony trawnik wokół MDK. Szkoda społecznej pracy i poniesionych nakładów finansowych na jego urządzenie”.

Rozjechane kołami samochodów zostały zresztą także wszystkie inne trawniki – tam, gdzie jest dogodny dojazd. Zmotoryzowani miłośnicy odpoczynku na łonie natury za nic mieli przepisy zakazujące tam parkowania – tak samo jak to, że koła samochodów niszczą rzadkie rośliny znajdujących się na tych trawnikach.

To nie jest jednostkowa sytuacja, jak podkreśla radna. Kierowcy rozjeżdżają Cytadelę podczas każdego ładniejszego dnia, chociaż nie zawsze jest ich tak wielu. Co ciekawe, w okolicy Cytadeli jest całkiem sporo legalnych parkingów, i przy tym darmowych, ale żaden z nich najwyraźniej nie zamierza z nich korzystać. Bo po co, skoro można stanąć na trawniku na samej Cytadeli i nie trzeba daleko chodzić na ten spacer?

Radna Owsianna, jak informuje, prosiła kiedyś o rozważenie zmiany organizacji ruchu w tym rejonie i w weekendy zrobienia jednej nitki ul. Za Cytadelą miejscem parkingowym. Niestety, jej pomysł nie został wdrożony w życie, więc kierowcy rozjeżdżają Cytadelę. Radna próbowała zaalarmować straż miejską, ale nie udało jej się dodzwonić. „SM jest niewydolna, niestety” – podsumowała. – „Więc pytam oficjalnie co Władze miasta zamierzają?”.

Ale jak zapewnia rzecznik prasowy straży miejskiej, strażnicy wczoraj byli na miejscu i ciężko pracowali, o czym może świadczyć liczba wczorajszych interwencji: na 195 zgłoszeń mieszkańców aż 107 spraw dotyczyło nieprawidłowego parkowania pojazdów.

– Tylko w tym jednym miejscu, na trawnikach wzdłuż ul. Za Cytadelą, za parkowanie na terenach „zielonych” i inne wykroczenia, wczoraj strażnicy ukarali 79 kierowców – podkreślił rzecznik. – Zakładane były blokady na kołach, wystawiano wezwania do stawiennictwa w siedzibie SM, a także karano mandatami na miejscu.

Rzecznik zwraca uwagę, że wczoraj w ogóle strażnicy miejscy mieli dużo pracy, bo nie tylko na Cytadelę przyjechali zmotoryzowani spacerowicze.
– W całym mieście mieszkańcy „ruszyli” na łono natury – wyjaśnił rzecznik. – Nawet przy jeziorze Rusałka, gdzie znajduje się bardzo duży parking, kilkanaście samochodów pozostawiono na poboczu drogi dojazdowej. Powód był jeden: z uwagi na spotkanie morsów parking był płatny.

Łącznie dyżurny SMMP otrzymali 21 lutego 195 zgłoszeń, w tym 81 telefonicznie na numer 986, 83 – pocztą elektroniczną, a 31 innymi drogami. I to było jednym z powodów, dla których radna nie mogła się dodzwonić do straży miejskiej – bo wielu innych poznaniaków dzwoniło w tym samym czasie i w tym samym celu…

– Czas oczekiwania na połączenie 986 to 3 minuty- tłumaczył Przemysław Piwecki. – Jeżeli w tym czasie nie zgłosi się dyżurny SM, automat rozłącza połączenie. Z uwagi na różne natężenie zgłoszeń, tak pod względem ilości osób jednocześnie dzwoniących, jak również przekazywanych spraw, czas oczekiwania niekiedy wydłuża się.

Do natłoku rozjeżdżających zieleń odniósł się także Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania, któremu podlega straż miejska.
„Jutro ze straży miejskiej pójdą do zarządców pisma o zabezpieczenie terenów zieleni słupkami” – napisał w mediach społecznościowych. – Bo chodzi o prewencyjne działania, a nie o mandatowanie dla mandatowania, ani też o wystawianie patrolu 24 h na dobę”.

Poznań: Czy seniorzy są bezpieczni w komunikacji miejskiej?

0
To właśnie chce zbadać Zarząd Transportu Miejskiego we współpracy z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza. Ankieta przeprowadzona wśród osób powyżej 60. roku życia ma dać odpowiedź na to pytanie.

Zarząd Transportu Miejskiego od lat wdraża rozwiązania mające poprawić komfort jazdy podróżujących, także tych najstarszych. Badanie na temat poczucia bezpieczeństwa w miejskiej komunikacji dla osób powyżej 60. roku życia jest jednym z elementów takich działań.
– Zależy nam na poznaniu opinii seniorów na temat poczucia bezpieczeństwa w komunikacji miejskiej. Na podstawie uzyskanych odpowiedzi przygotowany zostanie raport, który pozwoli na dalsze doskonalenie oferty transportowej – mówi Jan Gosiewski, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Poznaniu.

W ankiecie będzie można napisać, co powoduje brak poczucia bezpieczeństwa, a co może je zwiększyć. Seniorzy są też pytani o godziny, w których korzystanie z komunikacji uważają za niebezpieczne oraz kogo zawiadamiają w pierwszej kolejności w przypadku zagrożenia. Są w niej poruszone także kwestie bezpieczeństwa epidemiologicznego w związku z pandemią koronawirusa.

Badanie potrwa do 8 marca 2021 r. Link do elektronicznej wersji ankiety dostępny jest na stronach ZTM Poznań i Centrum Inicjatyw Senioralnych. Będzie możliwość jej wypełnienia w Punktach Obsługi Klienta ZTM, a także w samorządach gminnych, z którymi ZTM ma podpisane porozumienia transportowe. Są to: Czerwonak, Dopiewo, Duszniki, Kaźmierz, Kleszczewo, Komorniki, Kostrzyn, Kórnik, Luboń, Mosina, Murowana Goślina, Pobiedziska, Puszczykowo, Rokietnica, Suchy Las, Swarzędz, Szamotuły, Tarnowo Podgórne, Zaniemyśl.

ZTM

Poznań: Miasto zaktualizowało swoją informację o raporcie „Polska pod mikroskopem”

0
Po materiale opublikowanym na stronie miasta krytycznie odnoszącym się do poznańskiej części raportu „Polska pod mikroskopem” – firma PSG Polska, jego autor, opublikowała oświadczenie. A miasto zaktualizowało swoją informację.

Przypomnijmy, że raport oceniał ogólnie rzecz biorąc stan czystości w 10 największych miastach Polski, w tym w miejskiej komunikacji. I Poznań w tej kategorii wypadł najgorzej, co oburzyło tak Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, jak i władze miasta, które w specjalnym materiale krytycznie oceniły metodologię badań przyjętą w raporcie.

Firma PSG Polska zareagowała i wysłała swoje oświadczenie, przekonując, że nikogo nie zamierzała tym raportem atakować. A wtedy władze miasta zaktualizowały swoją informację na stronie, dodając do pierwotnego tekstu kilka akapitów.

Oto one:

„19.02.2021 do sprawy szerzej odniosło się Centrum Badań Mikrobiologicznych i Autoszczepionek:

„Centrum Badań Mikrobiologicznych i Autoszczepionek imienia dr Jana Bobra sp. z o. o. nie odcina się od wyników przeprowadzonych badań, ma pełną świadomość udziału w badaniu poprzez przygotowanie firmy do pobrania próbek, wyhodowanie drobnoustrojów i przeprowadzenie ich szczegółowej identyfikacji.

Dodatkowo wyjaśnienia wymaga sformułowanie „interpretacja wykonanych badań”, które w naszym rozumieniu dotyczyć powinno całości procesu badawczego, po zakończeniu analiz i wnikliwym przemyśleniu formy przedstawienia wyników.
Analiza (obraz) czystości na podstawie liczby znalezionych drobnoustrojów jest formą zainteresowania środowiska problemem czystości mikrobiologicznej naszego otoczenia i przypomnieniem jak ważne jest zachowanie środków ostrożności w każdej przestrzeni publicznej. Docelowa interpretacja realnej czystości przestrzeni publicznej jest problemem bardzo złożonym i powinna być oceniana z uwzględnieniem również innych czynników jak np. ilości i częstotliwości pobieranych próbek, obecności wszystkich drobnoustrojów (bakterie, grzyby drożdżopodobne, pleśnie, wirusy), co nie oznacza, że przyjęta przez autorów metodologia prowadzenia badan jest błędna.

Analizując otrzymane dane należy mieć świadomość, że nie wiemy jakie byłyby wyniki badań, gdyby próbki zostały pobrane z innych powierzchni np. poręczy, siedzeń lub kasowników. Nie wiemy też, jak bardzo różniłyby się wyniki, gdyby np. wymaz pobrano z innego miejsca badanej powierzchni. To właśnie w tym kontekście należy rozumieć nasze sformułowanie zawarte w tymże piśmie, że interpretacja badań wymaga wiedzy specjalistycznej i „przedstawienie wyników punktowych badań powierzchni jako rankingu czystości miast jest błędne”.

W imieniu Centrum Badań Mikrobiologicznych i Autoszczepionek mogę zapewnić, że badanie zostało przeprowadzone w oparciu o obowiązujące standardy badania czystości mikrobiologicznej powierzchni metodą wymazową. Także identyfikację drobnoustrojów przeprowadzono w oparciu o obowiązujące standardy z wykorzystaniem systemu identyfikacji Vitek 2 oraz metodą spektrometrii masowej (MALDI TOF MS) z użyciem desorpcji/jonizacji laserowej wspomaganej matrycą z analizatorem czasu przelotu przy użyciu analizatora MALDI Biotyper firmy Bruker. Zaznaczam przy tym również, że przedstawione w zestawieniu wyniki, które dotyczą ilości bakterii na badanych powierzchniach, wcale nie są wartościami wysokimi”.

UMP

Pandemia koronawirusa: Jakie obostrzenia w marcu?

0
Mamy ostatni tydzień lutego – a właśnie do końca tego miesiąca mają obowiązywać obostrzenia wprowadzone przez rząd w połowie lutego. A co dalej?

Jak poinformowała dziś „Rzeczpospolita”, rząd jeszcze pracuje nad nowymi restrykcjami, a decyzję ma podać do środy. Przecieki nie są zbyt optymistyczne: rozważane są opcje zaostrzenia zasad przekraczania granic i ograniczenie korzystania z hoteli. W dodatku w ubiegłym tygodniu minister Niedzielski oficjalnie uznał, że trzecia fala pandemii koronawirusa jest już w Polsce. Poinformował także o pierwszym stwierdzonym przypadku południowoafrykańskiej mutacji w Polsce, którą wykryto u pacjenta w okolicach Suwałk.

Na złagodzenie restrykcji raczej więc nie możemy liczyć. Ale jeśli zaostrzenie – to jakie? Z przecieków wynika, że wszyscy przekraczający granice będą musieli mieć aktualny negatywny wynik testu na obecność koronawirusa. Obecnie obowiązuje to tylko osoby, które korzystają z transportu publicznego.

Młodsze dzieci nadal będą chodzić do szkół, ale ich starsi koledzy raczej w marcu nie wrócą do stacjonarnego nauczania. Rząd rozważa także ograniczenie przyjmowania gości w hotelach do osób pełnoletnich. Chodzi o to, by zapobiegać masowym wyjazdom rodziców z dziećmi uczącymi się zdalnie, na ferie.

Niestety, nie ma też co liczyć na zniesienie obowiązku noszenia maseczek. Wręcz przeciwnie: wszystko wskazuje na to, że nie tylko trzeba je będzie nadal nosić, ale też zastąpić nimi przyłbice i chusty, które mają zostać zakazane.

Poznań: Znaleziono dużą sumę pieniędzy. Czyja to zguba?

0
Znalezioną całkiem sporą kwotę mają w depozycie poznańscy policjanci z Komisariatu Policji Poznań Jeżyce – i szukają jej właściciela. Czy ktoś przypadkiem nie zgubił…?

O nietypowym znalezisku poinformował Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji.
„Ktoś zgubił może ostatnio gotóweczkę? Jest do odbioru u policjantów z Komisariatu Poznań Jeżyce” – napisał na Twitterze. I od razu ostrzegł, że chętni na gotówkę będą musieli odpowiedzieć na kilka pytań, zanim dostaną pieniądze. Żeby policjanci nie mieli wątpliwości: wydać pieniądze czy nie…

 

 

 

Poznań: Anna Pawłowska nową dyrektor sanepidu w Poznaniu

0
Anna Pawłowska, dotychczasowy kierownik oddziału epidemiologii, zgodnie z naszymi informacjami została nowa dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu. Nominację otrzymała dzisiaj.

Poprzedni dyrektor, Witold Draber, zrezygnował z funkcji w ubiegłym tygodniu. Powodem był fakt, że… był lekarzem. Jadwiga Kuczma-Napierała, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu, zadecydowała, że lekarze, którzy są dyrektorami stacji, powinni zrezygnować z prowadzenia praktyki lekarskiej – albo z bycia dyrektorem stacji.

Na jego stanowisko została powołana Anna Pawłowska, zgodnie z naszymi nieoficjalnymi informacjami. Będzie ona jednocześnie pełnić funkcję Dyrektora Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej.

Anna Pawłowska ukończyła Wydział Biologii i Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Od początku swojej kariery zawodowej, tj. od 1995 r., związana jest z Państwową Inspekcją Sanitarną. W roku 2017 uzyskała tytuł specjalisty epidemiologa. Ostatnio zajmowała stanowisko Kierownika Oddziału Epidemiologii w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu.

Anna Pawłowska jest także tą kierowniczką, która nagłośniła sprawę mobbingu w stacji, braku personelu do pracy i nieprawidłowościach w zarządzaniu. Za to została zwolniona ze stanowiska kierownika – co prawda przez dyrektora Drabera, ale za zgodą tej samej Jadwigi Kuczmy-Napierały, która teraz nominowała ją na stanowisko dyrektora.

Wolsztyn: Poważny wypadek w Karpicku. Są ranni

Na drodze wojewódzkiej nr 305 samochód osobowy uderzył w drzewo. Są ranni, na miejsce leci śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Wypadek miał miejsce około 14.30. Kierowca samochodu z nieznanych przyczyn stracił panowanie nad kierownica, wypadł z trasy i uderzył w przydrożne drzewo. Droga na Nowy Tomyśl jest zablokowana, na miejscu pracują służby.

Poznań: Wielkopolska zasługuje na więcej, twierdzą posłowie Platformy Obywatelskiej

Parlamentarzyści ruszają w trasę po regionie, by uświadamiać mieszkańców, co oznacza przyznanie regionowi aż 60 proc. środków unijnych mniej niż w poprzednim rozdaniu – i których inwestycji z tego powodu nie będzie.

– Chcemy zaangażować w tę akcję pozytywnego lobbingu wszystkich mieszkańców Wielkopolski – wyjaśniał poseł Jakub Rutnicki. – Bo te pieniądze są dla Wielkopolan: na przedszkola, żłobki, nowe drogi i szpitale. Przede wszystkim żądamy uczciwych i jasnych reguł dotyczących podziału tych środków, także będziemy stać pod biurami posłów PiS, bo chcemy ich obudzić. Chcemy ich zmobilizować do działania – a niestety jest z tym problem.

Poseł Tomasz Nowak, przewodniczący Wielkopolskiego Zespołu Parlamentarnego, podkreślił, że wszyscy spodziewali się spadku dofinansowania unijnego z powodu wzrostu zamożności Wielkopolski – ale spadek dotacji z tego powodu powinien wynieść 24 proc. A wynosi 60 proc. Tomasz Nowak zaapelował do posłów PiS, by nie czynili gestu Piłata, nie umywali rąk i nie oddalali tego problemu od siebie.

– Podczas posiedzenia Wielkopolskiego Zespołu Parlamentarnego i zdecydowaliśmy, że występujemy do premiera, by środki przyznawane Wielkopolsce były przyznawane w sposób transparentny, sprawiedliwie według określonej metodologii – mówił poseł. – Żeby nie było dysproporcji między na przykład świętokrzyskim, które na osobę dostaje krocie a Wielkopolską, która dostaje zdecydowanie mniej.

Stanowisko poparli wszyscy wielkopolscy posłowie Koalicji Obywatelskiej, a także Lewicy i PSL. A posłowie PiS?
– Na posiedzeniu był jeden poseł i jedna posłanka, pani Emilewicz – wyjaśnił Tomasz Nowak. – I była deklaracja pani Emilewicz, że oni przygotują jakieś inne pismo, nie taki apel, jaki my mamy, pod którym się podpiszą i wyślą do premiera. Po czym pani poseł Emilewicz przeprosiła i powiedziała, że się jednak posłowie PiS nie podpiszą się pod żadnym pismem. Posłowie PiS jakby stracili orientację. Jesteście nie na usługach Nowogrodzkiej, tylko jesteście na usługach wielkopolskich obywateli i obywatelek. Po to zostaliście wybrani.

Teraz także samorząd Wielkopolski przygotował specjalne stanowisko, w którym wyraził zaniepokojenie zasadami podziału środków unijnych między regiony. W ubiegłym tygodniu o wsparcie u wielkopolskich parlamentarzystów prosił marszałek Marek Woźniak.

– Te środki dzielone są po pierwsze niesprawiedliwie, a po drugie zupełnie nie znamy kryteriów, wobec których rząd wymyślił sobie tego rodzaju podział – mówiła radna sejmiku Tatiana Sokołowska. – Określenie „wymyślił” nie jest tu przypadkowe, ponieważ nie możemy się dowiedzieć, jakie są kryteria, jakie są standardy, wiemy jedynie to, że Wielkopolska dostanie mniej, a na przykład województwa ze wschodniej Polski dostają wielokrotnie więcej środków unijnych.

Radna zwróciła uwagę, że Wielkopolska jest regionem dobrze zarządzanym i dobrze rządzi środkami unijnymi, za co wielokrotnie dostawała nagrody.
– Ja mam takie wrażenie, że w tej chwili spotyka nas jakaś kara za to, że do tej pory radziliśmy sobie bardzo dobrze – mówiła. – Ale to nie znaczy, że Wielkopolska nie ma regionów, które są w troszeczkę gorszej sytuacji. I te pieniądze mają być skierowane między innymi do tych regionów na inwestycje, które pozwolą im się rozwijać w taki sam sposób jak na przykład Poznań. Te regiony nie dadzą sobie rady bez środków unijnych.

Radna przypomniała też o sztandarowej wielkopolskiej inwestycji, czyli szpitalu dziecięcym, który nigdy by nie powstał, gdyby nie środki unijne.
– Dzisiaj będziemy apelować na sesji sejmiku do radnych PiS, żeby poparli nasze stanowisko, ponieważ tutaj chodzi o dobro Wielkopolski – zapowiedziała.

Nieco ponad miliard euro, który jest planowany dla Wielkopolski, to zaledwie 3,1 proc. środków na całą Polskę, jak zwrócił uwagę Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. To także ponad 60 proc. mniej pieniędzy względem obecnego okresu programowania. A to oznacza, że brak pieniędzy odczują także duże miasta. Na przykład Poznań.

– Miasto ze środków regionalnych, które są w dyspozycji urzędu marszałkowskiego, zrealizowało bądź realizuje między innymi przebudowę ronda Rataje, tunel Plewiska, Wartostradę, Centrum Szyfrów Enigma – wyliczał Mariusz Wiśniewski. – Można mnożyć przykłady. I teraz dokonajmy cięcia, wybierzmy tylko 40 proc. z tych projektów. To jest trudne, wręcz niemożliwe z punktu widzenia interesów i potrzeb mieszkańców i pokazuje dramatyczną sytuację, w jakiej się znajdą wszystkie miasta i gminy Wielkopolski, jeśli tych środków będzie o 60 proc. niż obecnie.

Zastępca prezydenta przypomniał, że w tej perspektywie unijnej Poznań chciał się starać między innymi o pieniędzy na modernizacja węzłów integracji przesiadkowej z uwzględnieniem kolei aglomeracyjnej, rozbudowa linii tramwajowych, parkingów P&R, małą retencję, zieloną infrastrukturę.
– To jest naprawdę bardzo trudna sytuacja i apelujemy do parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości, żeby włączyli się zdecydowanie mocniej w obronie wszystkich mieszkańców naszego regionu – podsumował. – Aby ten podział pieniędzy był sprawiedliwy.

Poseł Jakub Rutnicki przypomniał, że kilka dni temu, podczas swojej wizyty w województwie dolnośląskim minister Michał Dworczyk zapowiedział dodatkowe pieniądze dla Dolnego Śląska. Tymczasem Dolny Śląsk, jeśli chodzi o zamożność regionu, plasuje się nawet troszeczkę wyżej niż Wielkopolska. Jak to więc jest, że dla Dolnego Śląska dodatkowe pieniądze są, a dla Wielkopolski nie?

– Dlatego my, parlamentarzyści PO wzywamy wszystkich do wspólnego działania, bo te 2 200 000 000 euro Wielkopolsce się należą. Walczymy o dobry rozwój i dobrą przyszłość dla regionu – podsumował poseł.

Dzisiaj posłowie pojadą do Szamotuł, później do Czarnkowa, Trzcianki i Piły. Jutro Kalisz, Ostrów, a w kolejnych dniach odwiedzą Wielkopolskę wschodnią: Konin, Września i Gniezno.

Poznań: Wilki w Garbach porywają psy

0
Mieszkańcy miejscowości Garby, tuż przy granicach Poznania, skarżą się, że wilki robią się coraz bardziej zuchwałe. Potrafią zaatakować psa nawet w obecności ludzi. „Ludzie zaczynają się bać o dzieci” – mówią.

Jak informuje Radio Poznań, mieszkańcy naliczyli już osiem porwanych przez wilki psów, i to tylko od początku listopada, w tym kilka z terenów posesji. Zdarzenia miały miejsce tak w dzień, jak i w nocy. Zdarza się, że wilki atakują psa w obecności właściciela, na spacerze. Ludzie zaczynają bać się o dzieci.

I są to na pewno wilki, nie dzikie psy. Obecność watahy wilków na tym terenie potwierdzają nagrania z fotopułapek i leśniczy. Ataki są potwierdzone przez weterynarzy. Mieszkańcy chcą więc, by gmina zajęła się problemem i jakoś go rozwiązała. Wysłali w tej sprawie pismo do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu i gminy Swarzędz.

Zdanie jednak nie jest łatwe, bo wilki są pod ochroną. Nie można ich odstrzelić. Takie działanie jest możliwe tylko przy udokumentowanym zagrożeniu stwarzanym przez chronione zwierzę i w tym celu gmina musi złożyć wniosek w tej sprawie do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu.

Jednak jak dotąd dostali w odpowiedzi jedynie… ulotki od gminy, które informują, jak się mają zachować podczas spotkania z wilkiem. Tylko że, jak twierdzą mieszkańcy, te spotkania wyglądają zupełnie inaczej niż opisuje ulotka.

Z problemem sąsiedztwa wilków zmagają się także mieszkańcy Szczepankowa, dzielnicy Poznania sąsiadującej z Garbami – i z lasem, w którym żyją wilki. Oni również zaapelowali do prezydenta Poznania o pomoc w rozwiązaniu problemu.

Polska: Niespełna 4 tysiące zakażeń koronawirusem

0
Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 3 890 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem. Zmarło 17 osób.

Zakażenia zdiagnozowano w województwach: mazowieckim (699), pomorskim (545), podkarpackim (363), śląskim (306), dolnośląskim (254), małopolskim (234), kujawsko-pomorskim (217), wielkopolskim (217), lubuskim (204), warmińsko-mazurskim (158), łódzkim (138), zachodniopomorskim (111), lubelskim (101), świętokrzyskim (85), podlaskim (79), opolskim (52).

„127 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną” – poinformowało ministerstwo. – „Z powodu COVID-19 zmarły 3 osoby, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 14 osób”.

Liczba zakażonych koronawirusem: 1 642 658/42 188 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe). Wykonano też 24 924 testy na obecność koronawirusa.

MZ

Wielkopolska: Ponad 200 zakażeń koronawirusem w regionie

Ministerstwo Zdrowia poinformowało dziś o 217 zakażeniach koronawirusem w Wielkopolsce. Mamy też 3 zgony, w tym 1 z powodu covid-19.

powiat ostrzeszowski 7
powiat obornicki 5
powiat leszczyński 1
powiat Leszno 14
powiat kolski 0
powiat rawicki 2
powiat słupecki 1
powiat średzki 1
powiat jarociński 8
powiat nowotomyski 3

powiat wągrowiecki 4
powiat Poznań 53
powiat Konin 4
powiat czarnkowsko-trzcianecki 11
powiat złotowski 2
powiat kościański 10
powiat grodziski 4
powiat szamotulski 0
powiat ostrowski 5
powiat Kalisz 2

powiat chodzieski 2
powiat międzychodzki 0
powiat gostyński 2
powiat kaliski 0
powiat pilski 2
powiat śremski 1
powiat kępiński 7
powiat turecki 2
powiat wrzesiński 3
powiat gnieźnieński 19

powiat pleszewski 1
powiat krotoszyński 9
powiat wolsztyński 2
powiat poznański 37
powiat koniński 3

MZ

Poznań: Strażnicy pomogli bezdomnemu. Trzeba było wzywać karetkę

0
60-letni mężczyzna z nogą w gipsie i bólem klatki piersiowej mieszkał w starej altance przy Lechickiej. Strażnicy wezwali pogotowie i namówili go, żeby przeniósł się do ośrodka dla bezdomnych.

Informację o bezdomnym potrzebującym pomocy otrzymali funkcjonariusze z referatu Jeżyce i pojechali z nim porozmawiać. Okazało się, że sytuacja 60-latka nie jest dobra: mężczyzna od kilku miesięcy mieszkał w starej altance przy ulicy Lechickiej, a miał poważne kłopoty ze zdrowiem.

– W trakcie rozmowy ze strażnikami 60-latek uskarżał się na ból w klatce piersiowej oraz nogi, do tego kaszlał i oświadczył, że leczy się na serce, dodatkowo na nodze miał założony gips – wylicza Przemysław Piwecki, rzecznik prasowy SMMP. – Okazało się, że dzień wcześniej został wypisany ze szpitala z rozpoznaniem urazu stawu skokowego.

Strażnicy ze względu na stan bezdomnego wezwali na miejsce karetkę pogotowia, która zabrała go do szpitala. Namówili go też na zamieszkanie w ośrodku dla osób bezdomnych – a gdy mężczyzna wyraził zgodę, znaleźli dla niego miejsce w e w ośrodku Kobylepole.

SMMP

Likwidacji odmowy przyjęcia mandatu nie będzie?

0
Wszystko wskazuje na to, że nowelizacji kodeksu wykroczeń, a więc i likwidacji zasady odmowy przyjęcia mandatu nie będzie. Projekt nie trafi na obrady Sejmu w tym tygodniu i później zapewne też nie.

Wszystko wskazuje na to, że rewolucyjny pomysł, by przerzucić na ukaranych odpowiedzialność za zbieranie dowodów w ich sprawie i wymusić aktywność procesową – trafił do kosza. Przypomnijmy, że w ramach zmian w kodeksie wykroczeń PiS i Solidarna Polska chcieli, by ukarani mandatem nie mogli już odmówić jego przyjęcia – mogliby natomiast odwołać się od niego do sądu, ale musieliby to zrobić w ciągu zaledwie 7 dni. I złożenie wniosku do sądu nie wstrzymywałoby wykonania kary.

Jak tłumaczyli autorzy pomysłu, chodziło o usprawnienie pracy sądów, które mają bardzo dużo spraw o wykroczenia. Ich zdaniem podobne rozwiązania funkcjonują w innych krajach Unii Europejskiej.

Jak jednak sprawdził Onet.pl, niezupełnie tak jest. Bo na przykład w Holandii taka procedura dotyczy wyłącznie mandatów drogowych, przy tym na odwołanie od mandatu obywatel ma aż 6 tygodni. We Francji jest to 45 dni, a we Włoszech aż 60 dni. A w Polsce miałoby być 7. To zdecydowanie mniej.

Jednak projektu od razu nie poparło Porozumienie uznając, że jest antyobywatelski, skrytykował go także Sąd Najwyższy ze względu na niezgodność z Konstytucją. Zgodnie z nią nakaz zapłaty mandatu od razu po jego wręczeniu będzie przesądzał o winie, nawet jeśli ukarany mandatem odwoła się do sądu – czyli zostanie ukarany bez prawomocnego zakończenia postępowania.

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, jak informuje Onet.pl, nie tracił nadziei, że uda mu się przekonać koalicjantów do poparcia tego projektu, jednak najwyraźniej to się nie udało, skoro ani w ubiegłym tygodniu, ani w obecnym nie ma go w planie obrad.

Co dalej z projektem? Drugi wiceminister sprawiedliwości, Michał Woś, przekonuje, że rozmowy trwają.

 

Poznań: Duże zmiany na ul. Hulewiczów i Mateckiego

0
Zamknięcia jezdni, chodników i pobocza oraz objazdy – tego wszystkiego mogą się spodziewać w nadchodzącym tygodniu kierowcy na ulicy Hulewiczów, gdzie trwa przebudowa.

Roboty odbywają się etapami, więc także etapami będą wprowadzane zamknięcia jezdni, chodników i pobocza oraz wyznaczane będą objazdy zamkniętych odcinków ulicy. Prace będą koordynowane z pracami toczącymi się po sąsiedzku na ul. Mateckiego.

„W pierwszym części prac, które rozpoczęły się 19 lutego, ul. Hulewiczów będzie bez przejazdu w rejonie ul. Herbowej. Objazd wyznaczono ulicami: Obornicką, Błeńskiej i Stróżyńskiego” – informują Poznańskie Inwestycje Miejskie. – „W drugim etapie wygrodzona zostanie północna część jezdni ul. Hulewiczów oraz przyległe pobocze. Ruch jednokierunkowy na odcinku prac odbywać się będzie od strony ul. Obornickiej w kierunku ul. Stróżyńskiego. W ramach trzeciego etapu zamknięty zostanie ruch na odcinku ulicy Hulewiczów przyległym do ul. Obornickiej. Objazd wyznaczono ulicami: Obornicką, Błeńskiej i Stróżyńskiego”.

Mimo utrudnień PIM zapewnia, że będzie możliwy dojazd do szkoły, a także ruch pieszych i dojście do posesji. Wszystkie trzy etapy potrwają około miesiąca, jednak to zależy od pogody. Mróz, śnieg i deszcz wydłużą czas przebudowy ulicy.

24 lutego zmieni się organizacja ruchu w tym rejonie.  Poznańskie Inwestycje Miejskie zdecydowały umożliwić na okres zamknięcia ul. Hulewiczów przejazd ul. Mateckiego. Kierowcy proszeni są jednak o zachowanie szczególnej ostrożności, bo ulica Mateckiego jest nadal placem budowy.

UMP

Czy rząd rzeczywiście skutecznie walczy z mafiami vatowskimi?

0
Postanowił to sprawdzić Superwizjer TVN i z tego, co ustalili jego dziennikarze, wynika, że nie. Ich reportaż zatytułowany „Kłamstwo vatowskie” wywołał ogromne oburzenie po prawej stronie sceny politycznej.

Dziennikarze postanowili policzyć pieniądze, które odzyskała prokuratura – bo ostatecznie w walce z mafiami vatowskimi o to przecież chodzi: by odzyskać pieniądze, które powinny wpłynąć do budżetu państwa.

Ale, co ciekawe, Prokuratura Krajowa nie była w stanie odpowiedzieć dziennikarzom TVN, ile pieniędzy odzyskała dzięki rozbiciu mafii vatowskich. A dziennikarze zwracają uwagę, że w komunikatach wysyłanych do pracy mówi się o rozbiciu grup przestępczych, aresztowaniu ich członków i ewentualnych wyrokach – natomiast bardzo rzadko pojawia się jakakolwiek informacja o odzyskanych pieniądzach. A z rozmów, które oni sami przeprowadzili z kilkoma podejrzanymi, wynika, że są tylko słupami, a wyłudzone pieniądze trafiły do kogoś zupełnie innego. Autorzy reportażu zwracają też uwagę, że nawet jeśli w sprawach zostały zabezpieczone jakieś pieniądze – to nie znaczy, że państwo może je od razu wydać.

Jak informuje Onet.pl, jako jeden z pierwszych skrytykował materiał premier Mateusz Morawiecki. Nazwał go „tyleż brawurową, co totalnie zafałszowaną próbę zdyskredytowania polityki fiskalnej rządów Zjednoczonej Prawicy”. I dodał, że luka VAT od 2015 roku zmniejszyła się o połowę, a w latach 2016-2019 wpływy z podatków rosły: z VAT o 47 proc., z PIT o 46,7 proc., z CIT o 54,7 proc.

Minister Michał Wójcik przypomniał, że to rząd PiS zaostrzył kary dla przestępców vatowskich, którzy teraz mogą dostać nawet 25 lat więzienia. Rząd PO karał ich grzywnami, a „przestępcy byli tym raczej rozbawieni”.

Z kolei zdaniem wiceministra Sebastiana Kalety nie odzyskane pieniądze są tu najważniejsze, ale to, że utrudniono okradanie Polaków, bo wysokie kary dały „efekt mrożący” i przestępcy już tak chętnie nie popełniają tego rodzaju przestępstw. „Dlatego sukces w walce z mafiami vatowskimi to przede wszystkim PREWENCJA. Polaków dziś trudniej okraść, budżet przestał przeciekać” – podsumował na Twitterze.

Europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk zapytał z kolei w mediach społecznościowych: „skoro uszczelnienie poboru VAT to ściema, to skąd wypłacono rodzinom z dziećmi 135 mld zł, a emerytom corocznie 13.emeryturę za 11 mld zł, a w tym roku także 14. (łącznie za 20 mld zł), przy redukcji długu pub. do PKB?”

To pytanie zadają też sobie posłowie opozycji – i uważają, że trzeba to sprawdzić. W związku z tym, jak zapowiedział poseł Cezary Tomczyk z Koalicji Obywatelskiej, w poniedziałek zostanie złożony wniosek o nadzwyczajne posiedzenie Komisji Finansów Publicznych. „Kłamstwo trzeba nazwać kłamstwem” – podsumował poseł na Twitterze.

 

Wielkopolska: Rzeki w regionie przybierają. IMiGW wydał ostrzeżenie hydrologiczne

0
Wezbranie z przekroczeniem stanów ostrzegawczych – takie ostrzeżenie drugiego stopnia wydał Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej dla terenów południowej Wielkopolski.

W okresie obowiązywania ostrzeżenia w zlewni Widawy i Baryczy synoptycy przewidują wahania lub wzrost stanów wody w strefie powyżej stanów ostrzegawczych. W zlewni Orli stan wody będzie wzrastał w strefie powyżej stanu alarmowego.

Niestety, nie można liczyć na poprawę sytuacji w ciągu kilku najbliższych dni: temperatury będą rosły, więc lód będzie topniał – a rzeki przybierały. Oznacza to, że w okolicach Leszna, Rawicza, Krotoszyna czy Odolanowa może dochodzić do lokalnych podtopień.

W przypadku Warty stan ostrzegawczy nie został przekroczony i sporo mu do tego brakuje. Obecnie wodowskaz przy moście Rocha pokazuje 267 cm, a stan ostrzegawczy wynosi 400 cm. Jednak za kilka dni, gdy do Warty spłyną wody wezbranych rzek, sytuacja może ulec zmianie.

Czy w tym roku grozi nam powódź? Nie wiadomo, ale wojewoda Michał Zieliński jeszcze w ubiegłym tygodniu w piśmie skierowanym do samorządów zaapelował o sprawdzenie procedur oraz przeprowadzenie przeglądu sprzętu zgromadzonego w magazynach przeciwpowodziowych.

Lech wygrywa ze Śląskiem. Johannsson trafia w debiucie

0
Piłkarze Lecha Poznań pokonali na swoim boisku Śląsk Wrocław 1:0. Autorem bramki dla „Kolejorza” był Johannsson. Mimo cennego zwycięstwa sytuacja lechitów w tabeli ciągle nie wygląda dobrze.

Efektowna gra z przodu, wspaniałe zwycięstwa i mała przygoda w Europie. Tak wyglądał początek tego sezonu w wykonaniu piłkarzy Lecha Poznań. Podopieczni Dariusza Żurawia zaczęli nieźle, ale w pewnym momencie coś się zacięło… „Kolejorz” zakończył przygodę w europejskich pucharach w niezbyt dobrym stylu, a dodatkowo słabo radził sobie w ligowej tabeli.

Tłumaczenie? Ciężki terminarz, duża ilość spotkań, krótka ławka rezerwowych. Brzmiało rozsądnie – z tego też powodu przed przerwą zimową w Poznaniu nie było dużego niepokoju. W rundzie wiosennej Lech miał konsekwentnie punktować i gonić czołówkę.

Rzeczywistość okazała się natomiast brutalna. Lech od początku nowej rundy nie radził sobie zbyt dobrze i w konsekwencji bliżej niż do europejskich pucharów było mu do strefy spadkowej. „Kolejorz” został nawet przegoniony przez drugi zespół z Poznania – Wartę, mimo że w teorii to lechici mają znacznie większy potencjał. Oprócz słabych wyników w lidze doszły problemy w Pucharze Polski. Ze znacznie słabszym Radomiakiem Radom lechici wygrali, ale dopiero po rzutach karnych.

Z tych powodów przed meczem ze Śląskiem coraz częściej pojawiały się sygnały, że może to być mecz „o wszystko” dla Dariusza Żurawia, trenera poznańskiej drużyny. Goście z Wrocławia chociaż są zdecydowanie wyżej w tabeli niż „Kolejorz”, to „na papierze” lechici mają mocniejszy skład. Z tego też powodu mimo słabszych wyników w ostatnim czasie, uchodzili za faworyta tego starcia.

Mimo problemów z wytrzymaniem presji Lechowi udało się sięgnąć po trzy punkty. Zdecydowaną przewagę optyczną na bramkę zamienił Aron Johannsson, który ostatnio dołączył do „Kolejorza” i przy okazji swoim występem pokazał, że w piłkę grać potrafi.

Wygrana nieco poprawiła pozycję Lecha w tabeli, gdzie obecnie zajmuje 10 pozycję (9 straty do miejsca dającego możliwość walki o europejskie puchary, 14 do lidera tabeli). Sytuacja ta może nieco się jeszcze zmienić, ponieważ za plecami „Kolejorza” jest kilka zespołów (w tym poznańska Warta), które rozegrały o jedno spotkanie mniej.

ZUS: E-wizyta w języku migowym

0
Szacuje się, że liczba osób głuchych w Polsce sięga około 500 tys., a 900 tys. Polaków ma poważny uszczerbek słuchu. To właśnie z myślą o tych osobach 16 lutego ZUS uruchomił e-wizytę w języku migowym PJM.

E-wizyta to wideorozmowa z ekspertem ZUS, która pozwala na załatwienie większości spraw bez konieczności przychodzenia do siedziby ZUS. W ten sposób klienci mogą załatwić sprawy dotyczące emerytur i rent, zasiłków, kwestii związanych z prowadzeniem firmy czy potwierdzeniem profilu PUE. Codziennie taką formę kontaktu wybiera kilkaset osób.

Teraz z wideorozmowy w ZUS mogą skorzystać także osoby głuche i niedosłyszące.
– Od 16 lutego klienci ZUS mogą umawiać się na konsultacje w języku migowym PJM w sprawie zasiłków oraz emerytur i rent – informuje Marlena Nowicka, rzeczniczka prasowa ZUS w Wielkopolsce. – Aby skorzystać z e-wizyty, wystarczy mieć komputer z kamerą i z mikrofonem lub smartfon. Na stronie www.zus.pl wybrać „umów e-wizytę”, a następnie „umów e-wizytę w języku migowym (PJM)”. W kolejnym kroku należy wskazać temat wideorozmowy oraz jej termin. Warto dodać, że e-wizytę mogą również zarezerwować osoby niedowidzące. Na stronie e-wizyt zastosowaliśmy kolory i kontrast zgodne ze standardami dostępności WCAG 2.0.

ZUS

Poznań: Kto i kiedy powinien zapłacić podatek spadkowy?

0
Jak się okazuje, w postępowaniach spadkowych jest sporo pułapek podatkowych. Warto wiedzieć, kto i kiedy powinien zapłacić podatek – i najlepiej się z tym zwrócić do notariusza.

Jak zwraca uwagę Izba Notarialna w Poznaniu, największa od czasów II wojny światowej liczba zgonów w Polsce spowodowana koronawirusem ma także wpływ na postępowania spadkowe i uzyskanie potwierdzenia dziedziczenia.

W Polsce dziedziczenie można potwierdzić albo przez postępowanie sądowe albo uzyskując notarialny akt poświadczenia dziedziczenia. Ta druga opcja jest znacznie szybsza: u notariusza sprawę spadkową przeprowadzić można nawet w ciągu 2-3 dni, a w sądzie wydanie orzeczenia może potrwać od 3 miesięcy do nawet roku. A trzeba pamiętać, że w czasie epidemii terminy mogą się jeszcze wydłużyć.

W dodatku w przypadku sprawy sądowej sprawę trzeba przeprowadzić w ostatnim miejscu zamieszkania osoby zmarłej, tymczasem notariusza można wybrać dowolnie. Wybór sposobu rozwiązania kwestii należy do spadkobierców, jednak, jak ostrzegają notariusze, gdy okaże się, że podział spadku wywołuje spory, to wtedy jednak niezbędne będzie udanie się do sądu.

– Notarialne poświadczenie dziedziczenia można przeprowadzić w ciągu kilku dni u każdego notariusza w kraju, co jest niezwykle szybkim terminem w porównaniu do wielomiesięcznych procedur sądowych – informuje notariusz dr Andrzej Rataj, Prezes Rady Izby Notarialnej w Poznaniu. – Jesteśmy wzorem w szybkości postępowań spadkowych w całej Europie. Należy tylko ustalić termin z notariuszem i dostarczyć wskazane dokumenty, potwierdzające pokrewieństwo rodzinne. Następnie odbywa się spotkanie, podczas którego notariusz sporządza protokół dziedziczenia i akt poświadczenia dziedziczenia. Dokument ten jest natychmiast wpisywany do centralnego Rejestru Spadkowego i nabiera mocy prawnej równej prawomocnemu postanowieniu sądu. Ponadto notariusze zawsze udzielają wielu informacji o dalszych procedurach, przede wszystkim związanych z koniecznością terminowego zgłoszenia się do urzędu skarbowego, aby uniknąć, zwłaszcza w najbliższej rodzinie, zapłacenia podatku spadkowego.

Ustawa o podatku od spadków i darowizn przewiduje, że zwolnieni od podatków są: małżonek, zstępni (dzieci, wnuki, prawnuki), wstępni (rodzice, dziadkowie, pradziadkowie), pasierbowie, rodzeństwo, ojczym i macocha. Warunkiem uzyskania zwolnienia z podatku przez te osoby jest zgłoszenie nabycia spadku do urzędu skarbowego w terminie 6 miesięcy od dnia zarejestrowania aktu poświadczenia dziedziczenia albo uprawomocnienia się orzeczenia sądu stwierdzającego nabycie spadku. Jeśli nie dochowa się tego terminu, to spadkobierca, nawet z najbliższej rodziny, będzie musiał zapłacić podatek od spadku w stawce od 3 do 7 proc.

– Należy jednak pamiętać, że spadkobiercy, którzy nie należą do grupy osób z najbliższej rodziny, mają tylko miesięczny termin na zgłoszenie nabycia spadku – zwraca uwagę Małgorzata Marciniak, notariusz z Grodziska Wielkopolskiego. – I będą musieli zapłacić podatek, jeśli wartość nabytego spadku przewyższy nikłą kwotę wolną od podatku, wynoszącą niewiele ponad 7000 zł, albo niecałe 5000 zł, w zależności od stopnia bliskości rodzinnej.

Właściwym urzędem skarbowym do dokonania zgłoszenia nabycia spadku jest ten, na terenie działania którego położone są przedmioty majątkowe nabyte w spadku. A jeżeli przedmioty spadku są położone na obszarze właściwości dwóch lub więcej organów podatkowych – właściwość tę ocenia się według ostatniego miejsca zamieszkania (pobytu) spadkodawcy.

– Jednym i tym samym aktem poświadczenia dziedziczenia (albo postanowieniem sądu) należy wykazywać prawo do całej masy spadkowej – wyjaśnia notariusz Małgorzata Marciniak. – Dlatego też każdy z notariuszy upewnia się, dokonując procedury poświadczenia dziedziczenia, że odnośnie do danego zmarłego nie zostało już wcześniej wydane postanowienie sądu lub akt poświadczenia dziedziczenia.

Raczej nie należy liczyć na to, że urząd skarbowy „przegapi” nasz spadek i nie upomni sie o podatek. Tak sądy, jak i notariusze mają obowiązek poinformowania urząd skarbowy o fakcie nabycia spadku przez daną osobę. Dlatego władze skarbowe dowiedzą się o spadku i będą czekać, aż spadkobierca sam się zgłosi. Jeśli tego nie zrobi, to urząd sam rozpocznie procedury, które są kosztowne dla spadkobierców.

INP