Witold Draber fot. UMP

Poznań: Witold Draber, dyrektor poznańskiego sanepidu, złożył rezygnację

To kolejna dyskusyjna zmiana w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu. Tym razem jej dyrektor złożył rezygnację. powodem był brak zgody Wojewódzkiej Inspektor Sanitarnej na… leczenie pacjentów.

Witold Draber jest lekarzem, diabetologiem i od 20 lat prowadzi poradnię diabetologiczną. Jest także od kilku lat dyrektorem powiatowej stacji i nigdy dotąd nie było problemów z tym, że poza zarządzaniem stacją leczy także pacjentów.

Teraz jednak Jadwiga Kuczma-Napierała, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu, nagle zadecydowała, że lekarze, którzy są dyrektorami stacji, powinni zrezygnować z prowadzenia praktyki lekarskiej. Dlaczego? Nie wiadomo. Takie pytanie zadało dyrektor Radio Poznań i nie otrzymało odpowiedzi. Nie tylko ono zresztą. wszystkim pozostałym mediom pytającym o odejście dyrektora potwierdzono tylko, że rzeczywiście złożył rezygnację.

Dyrektor Draber musiał wybrać, czy woli być lekarzem – czy dyrektorem stacji. I zdecydował, że woli być lekarzem, bo pacjenci są do niego zapisani w kolejce już do kwietnia, więc nie może ich tak zostawić, zwłaszcza teraz, gdy z powodu pandemii kontakt ze specjalistami jest utrudniony.

Całą sytuacją jest zdziwiony Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania odpowiedzialny za służbę zdrowia. Jak powiedział Radiu Poznań, współpracę z dyrektorem Draberem ocenia bardzo dobrze i ta nagła decyzja dyrektor Kuczmy-Napierały jest dla niego niezrozumiała. Jędrzej Solarski zwrócił uwagę, że mówimy nie tylko o Poznaniu, ale także o powiecie poznańskim, czyli o opiece sanitarnej na ponad milionem osób.

Co na to Główny Inspektor Sanitarny, który przecież niedawno, bo w styczniu, kontrolował poznańską stację? Okazuje się, że decyzja należy do wojewódzkiego dyrektora, jakie zasady pracy narzuca w regionie. GIS nie wprowadził żadnego odgórnego zakazu łączenia funkcji dyrektora stacji i lekarza.

Co ciekawe, 8 lutego zrezygnował z pracy Krzysztof Pałczyński, dyrektor PSSE we Wrześni, który jest także ortopedą i przyjmował pacjentów. Był szefem wrzesińskiego sanepidu przez 21 lat, ale gdy musiał wybrać, czy chce być lekarzem, czy dyrektorem sanepidu – wybrał leczenie.

Najwyraźniej dyrektor Jadwiga Kuczma-Napierała uważa, że środek pandemii koronawirusa jest najlepszym momentem na wymianę kadr w wojewódzkim sanepidzie. Przypomnijmy, że wcześniej w podobny sposób pracę straciła dyrektor stacji z Kościana i dyrektor w Nowym Tomyślu. Zwolniona ze stanowiska została Anna Pawłowska, kierowniczka oddziału epidemiologii w Poznaniu – rzekomo za brak kompetencji w zarządzaniu zespołem. Ale nieoficjalnie mówi się, że teraz to ona ma zastąpić dyrektora Drabera na stanowisku szefa stacji. To w końcu była niekompetentna czy nie?

Od początku pandemii podkreślany jest fakt, że pracowników w sanepidzie jest za mało. I to rzekomo właśnie dlatego nie powiadamiają na czas o obowiązku kwarantanny osób mających kontakt z zakażonymi koronawirusem. Do pomocy pracownikom sanepidu ściągnięto urzędników z urzędu miasta i urzędu wojewódzkiego, a i tak informacje są przekazywane z dużym opóźnieniem. I w takiej sytuacji dyrektor doprowadza do masowych odejść pracowników? Dość trudno traktować poważnie narzekania, że pracowników sanepidu jest za mało – skoro jednocześnie zwalnia się ludzi.

Warto pamiętać, że 28 stycznia posłanka Paulina Hennig-Kloska złożyła zawiadomienie do prokuratury o procederze “zerowania zaległości”, czyli odznaczania wywiadów epidemiologicznych w systemie jako odbytych, mimo że żaden telefon nie został wykonany. Posłowie interweniowali też w sprawie mobbingu w stacji, a przed siedzibą sanepidu regularnie jest wylewany kwas masłowy.

 

3.6 5 votes
Oceń artykuł
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze