Strona główna Blog Strona 2092

Smog w Poznaniu. Zakaz ogrzewania domów kominkami i piecami

0
Ze względu na złą jakość powietrza w Poznaniu, w mieście pojawił się zakaz ogrzewania domów kominkami i piecami.

Zakaz obowiązuje 25 października 2019. Został on wprowadzony, ponieważ dzień wcześniej przekroczono wartości 50 µg/m3 stężeń pyłów drobnych PM10. Jest to trzeci tego typu zakaz w tym tygodniu. 

– Z uwagi na przekroczenie wczoraj (tj. 24.10) wartości 50 µg/m3 stężeń pyłów drobnych PM10 oraz prognozowanie utrzymania się tego przekroczenia, wprowadza się dzisiaj, na obszarze Poznania zakaz stosowania kominków opalanych drewnem, piecy kaflowych lub typu „koza” oraz kotłów węglowych nie spełniających wymagań Ekoprojektu dla posiadających drugi sposób ogrzewania z miejskiej sieci ciepłowniczej, gazowe, elektryczne bądź inne spełniające wymagania Ekoprojektu – poinformowali urzędnicy.

Zła jakość powietrza nie upoważnia dzisiaj do skorzystania z miejskiej komunikacji za darmo.

Jednocześnie urzędnicy apelują, żeby wszystkie podejrzenia łamania zakazu zgłaszać straż miejskiej (tel. 986).

Podstawą prawną do wprowadzenia zakazu jest uchwała Sejmiku Województwa Wielkopolskiego z dnia 18.12.2017 r., nr XXXIX/942/17, tzw. „antysmogowa”.

 

„Zabierali kluczyki od luksusowych samochodów”. Zatrzymani przez policję (film)

0
Policjanci zatrzymali mężczyznę odpowiedzialnego za kradzieże luksusowych przedmiotów. Wiele ze skradzionych przedmiotów udało się odzyskać.

Mężczyzna został zatrzymany w Poznaniu 22 października 2019 roku. Wcześniej miał dokonać wielu włamań, zarówno do mieszkań, jak i domów jednorodzinnych. Podczas przeszukania policjantom udało się zabezpieczyć m.in. skradzioną wcześniej biżuterie, obrazy, a nawet samochody, które pochodziły z włamań.

Policjanci podczas prowadzenia śledztwa połączyli ze sobą przypadki włamań na terenie Wielkopolski. – Nasi eksperci doszli do wniosku, że niektóre z nich łączy wiele wspólnych cech. Na przykład to, że w wielu z nich włamania odbywały się poprzez wyłamanie zamków w drzwiach wejściowych. Uwagę policjantów zwrócił także fakt, że włamywacze zabierali kluczyki od luksusowych samochodów i także kradli te auta. W ten sposób funkcjonariusze zajmujący się tą sprawą powiązali włamania w Poznaniu, Kościanie, Borówcu, Sierakowie koło Kórnika i Rawiczu. Tylko w tych miejscach zostały skradzione przedmioty o łącznej wartości sięgającej miliona złotych – tłumaczy Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Policjanci zidentyfikowali, a następnie zatrzymali podejrzanego. Jest nim 34-letni mieszkaniec Komornik. Wiadomo, że działał on ze wspólnikiem, który obecnie jest poszukiwany. Zatrzymanemu grozi do 10 lat więzienia.

KMP / NA

 

Poznań: W mieście pojawi się więcej zieleni. Ogłoszono przetarg

0
Ławki i donice z roślinami (znane chociażby z ulicy Półwiejskiej) mają się pojawić na ul. Wielkiej i ul. Paderewskiego.

Dwie ulice znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie Starego Rynku ma ozdobić 25 donic w których pojawią się drzewka. Na obu ulicach ma się również pojawić 18 nowych ławek. Co istotne, planowane zmiany nie zakładają usunięcia miejsc parkingowych. 

Inicjatorem przedsięwzięcia jest Marek Sternalski, radny miejski z Koalicji Obywatelskiej, który złożył poprawkę do budżetu na 200 tysięcy złotych.

Jest to kolejna decyzja w ostatnim czasie o stworzeniu dodatkowych miejsc zielonych na terenie Poznania. Władze miasta już wcześniej zazieleniły część terenów na Łazarzu i Jeżycach, a ostatnio ogłosiły nawet, że zieleń będzie miała w mieście priorytet. W jego ramach jeszcze jesienią wzdłuż ulic Poznania pojawi się 600 drzew i 1200 krzewów. Nowe nasadzenia planowane są na Grunwaldzie, Jeżycach, Wildze oraz Starym Mieście.

– Musimy zmienić podejście do projektowania ulic i dać priorytet zieleni tak, by najpierw planowane były nasadzenia a dopiero potem cała infrastruktura podziemna. Dzięki temu będziemy mogli sadzić w centrum więcej drzew i zadbać o poprawę retencji. Jest to konieczne w obliczu zachodzących zmian klimatycznych. Tego oczekują też od nas mieszkańcy, których priorytety w ostatnim czasie zaczęły się odwracać. Chcą więcej zieleni w miejskiej przestrzeni nawet kosztem miejsc parkingowych – tłumaczył Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania.

W jakimś stopniu jest to prawdopodobnie również odpowiedź miasta na silne protesty mieszkańców, które pojawiły się na początku tego roku. Wówczas w mieście masowo wycinano drzewa, co głośno krytykowali mieszkańcy, społecznicy oraz część polityków. Ilość dokonywanych wycinek była imponująca, a w tym samym czasie oficjalna strona miasta przekonywała, że Poznań w rzeczywistości jest zieloną metropolią. Radni osiedlowi zwracali uwagę, że drzewo drzewu nierówne. W miejsce wycinanych zdrowych i potężnych drzew, pojawiały się małe drzewka doniczkowe.

– Sadzenie przy ulicach drzewek typu głóg czy klon polny elegant, które nie przekroczą 12 m w warunkach miejskich, nie jest żadnym zastępstwem dla dużych drzew. Obrona obecnej “szyszkodnikowej” polityki nie ma podstaw! – tłumaczył wówczas Włodzimierz Nowak, radny osiedla Grunwald.

Poznań: Klub Punto Punto ma problemy finansowe? Pracownicy mają nie otrzymywać pensji

0
Byli pracownicy Punto Punto przez kilka miesięcy mieli nie otrzymywać pensji. Długi mają sięgać co najmniej kilkudziesięciu tysięcy złotych.

O całej sprawie alarmuje Inicjatywa Pracownicza. To właśnie do niej po pomoc mieli zwrócić się byli pracownicy lokalu, którzy nie otrzymali należnych im pensji. Pracownicy są zdesperowani. Żeby móc przeżyć zaciągnęli długi u znajomych i rodziny, a teraz chcieliby odzyskać pieniądze od klubu. Właściciel lokalu ma na ich próby kontaktu nie reagować. Bezradnie ręce rozkłada również Państwowa Inspekcja Pracy.

Punto Punto jest lokalem, który miał być miejscem w którym osoby wykluczone będą czuły się dobrze. Od początku istnienia miejsce jest przyjaźnie nastawione dla osób LGBT, a lokal mocno współpracuje z tzw. „drag queens” (mężczyźni przebierający się za kobiety). Za sprawą jednego z nich lokal miał swoje „pięć minut” w mediach w całej Polsce. Podczas wyborów Mr Gay Poland w ramach „występu artystycznego” jeden z drag queen imitował podcinanie gardła nagiej lalce arcybiskupa Jędraszewskiego. Zbyt korzystnie na wizerunek lokalu to nie wpłynęło.

Sam lokal, mający być przyjazny dla osób LGBT, okazał się wyjątkowo nieprzyjazny dla własnych pracowników. Z informacji Inicjatywy Pracowniczej okazuje się, że ci naprawdę zostawiali serce w swojej pracy, angażując się całkowicie w prowadzenie lokalu.

Punto Punto generuje straty?

Z relacji pracowników wynika, że klub jest niewypłacalny, a oni nigdy nie otrzymywali pensji na czas. Nie przeszkadza to lokalowi w organizowaniu występów, zapraszaniu kolejnych gości i zatrudnianiu nowych pracowników.

– W czerwcu znów obiecywano, że spółka wszystko ureguluje: zapewniano nam, że wezmą kredyt, który miał sfinansować poprzednie wypłaty. Ale przyznano niższy kredyt, dlatego spłacono nas tylko częściowo za marzec i kwiecień. Już nie chcieliśmy pracować za darmo – tłumaczy Darek, były pracownik lokalu, w rozmowie z Inicjatywą Pracowniczą.

Jego koleżanka Justyna dodaje, że sytuacja była w pewnym momencie tak ciężka, że pracownicy nie byli w stanie opłacić swoich rachunków za mieszkanie. – Za marzec i kwiecień nie dostaliśmy normalnej pensji, tylko zaliczki, o które zresztą musieliśmy się prosić. Mamy screeny rozmów, gdzie prosimy o 100 zł, 500 zł – tłumaczy.

Inicjatywa Pracownicza początkowo była mediatorem w sporze, ale właściciel lokalu szybko miał urwać kontakt. Jeżeli wynagrodzenia nie zostaną wypłacone pracownikom do 23 listopada 2019 IP zorganizuje protest pod lokalem.

Drastyczny wypadek. „Kierująca subaru właściwie nie hamowała”

0
Pod Koninem doszło do tragicznego wypadku samochodowego. 18-latka śmiertelnie potrąciła 42-latkę.

Do wypadku doszło o godz. 18:05 w miejscowości Zygmuntowo w gminie Wilczyn. W wyniku wypadku samochodowego zginęła 42-letnia mieszkanka gminy.

Szczegóły wypadku przybliżają funkcjonariusze z Konina. – Mężczyzna jechał motorowerem, który nagle się zepsuł. Zadzwonił po syna, aby ten przyjechał po niego. Syn przyjechał wraz z matką (właśnie 42-latką). Odczepili przyczepkę i pojechał nawrócić samochodem. W tym czasie z naprzeciwka nadjechała subaru 18-latka także mieszkanka gminy Wilczyn. Mężczyzna stał na poboczu, ale kobieta niemal na środku drogi. Kierująca subaru właściwie nie hamowała i z całym impetem wjechała w stojącą obok przyczepki 42-latkę. Kobieta zginęła na miejscu.

 

Lech Poznań: od euforii po marazm

0
Forma piłkarzy Lecha Poznań w tym sezonie przypomina istną sinusoidę, z jednej strony na drugą, od euforii zwycięstw po marazm. Podopieczni Dariusza Żurawia nie dają w ostatnich tygodniach powodów do optymizmu, a niestety nie zapowiada się też, by letnie transfery faktycznie okazywały się być wzmocnieniem. Muhar, Hart czy Crnomarkovic mocno zawodzą, a zmienników na horyzoncie nie widać. „Kolejorz” zajmuje w tabeli PKO Ekstraklasy odległe, ósme miejsce i najbliższy mecz z Zagłębiem Lubin będzie pojedynkiem ligowych – jak wynika z wyników bieżącego sezonu – średniaków.

Wraz z pierwszymi meczami PKO Ekstraklasy przychodziły nowe nadzieje. Pożegnano zawodników, których wszyscy uważali za wielkich przegranych, a w ich miejsce ściągnięto nowe twarze, potencjalne wzmocnienia pierwszej jedenastki. Czy faktycznie wzmocnienia? Mickey van der Hart z Wisłą Płock zachwycił, to trzeba przyznać. Pewne interwencje, a do tego bardzo dobra gra techniczna, nie trzeba również przypominać jego podania rozpoczynającego akcję bramkową dla poznańskiej drużyny. Wraz z upływem czasu rywale znaleźli sposób na grę Lecha, który starał się rozgrywać już od samego bramkarza – wysoki pressing, uniemożliwienie swobodnych podań i już zaczęły pojawiać się schody. Hart przestał dokładnie podawać, jego wybicia częściej przypominały te Jasmina Buricia, a zaczął także popełniać głupie błędy, jak chociażby ten z ostatniego meczu z warszawską Legią, gdzie zaliczył pusty przelot do piłki, co spowodowało utratę drugiej bramki.

Dość długo broniłem także Karlo Muhara, pokazujacego, że jednak potrafi grać do przodu, umie przyspieszać akcje – czego nie miał chociażby Łukasz Trałka, grający obecnie dla Warty Poznań, a przed laty kapitan „Kolejorza”. Z przedsezonowych obserwacji, a także rozmów z kilkoma ekspertami od ligi chorwackiej zauważyłem jednak ogromny minus. Trzeba przyznać, że Muhar jest bardzo dobrze zbudowany, ma świetne warunki fizyczne, ale zwrotności to on nie ma żadnej. Rywale typu Luquinhas traktowali defensywnego pomocnika Lecha jak treningową tyczkę. Czarę goryczy przelała także głupia strata na połowie Legii, po której rywale wyprowadzili kontratak i strzelili gola. Sporo niepewności w poczynaniach defensywnych wprowadza także inny nabytek, Djordje Crnomarkovic. Ciężko go oceniać, bo w niektórych momentach zachowuje się po profesorsku, to jednak są takie chwile, kiedy całkowicie odcina mu prąd i gra dramatycznie, na poziomie co najmniej pierwszoligowym. Już o głupich żółtych kartkach nie wspominając.

Transfer Lubomira Satki przez pryzmat potencjału oceniam pozytywnie, nie popełnia rażących błędów i potrafi także rozegrać piłkę do przodu, to jednak spodziewałem się po nim czegoś więcej. Być może to kwestia zgrania z drużyną i partnerami z defensywy, czas pokaże. O ile uważam, że Crnomarkovic może być jeszcze solidnym zawodnikiem na miarę PKO Ekstraklasy, tak niczego wielkiego już po Harcie i Muharze się nie spodziewam. Zadajmy sobie pytanie, w jakim klubie mieliby oni zagwarantowane miejsce w pierwszej jedenastce? Najgorsze jest także to, że wśród bramkarzy „Kolejorza” nie ma praktycznie żadnej rywalizacji, bo kto tam jest jeszcze? Młody Mleczko i Szymański, którzy nie zaliczy nawet debiutu w oficjalnych rozgrywkach w barwach Lecha.

Obecnie znajdujemy się na sinusoidzie i jesteśmy w fazie marazmu, bo tak zazwyczaj wygląda krajobraz w Wielkopolsce po porażkach z Legią Warszawa. Sytuację zmienią jedno czy dwa zwycięstwa, ale tylko na moment, bo pojawi się porażka i znów będziemy przeżywać dokładnie to samo. Problemem nie jest trener, nie są też piłkarze, problemem są osoby, które od kilku sezonów są odpowiedzialne za scouting i przeprowadzanie transferów, ponieważ obecna skuteczność na rynku w ich wykonaniu to pasmo samych porażek. O nowych Rudnevsach, Lewandowskich czy Stiliciach można pomarzyć. Zmiany są nieodzowne, ale najpierw trzeba przyznać się do popełnianych błędów, a do tego w stolicy Wielkopolski raczej droga daleka.

Poznań: Autostrada Wielkopolska musi zwrócić prawie 895 milionów euro. Plus odsetki

0
Sąd Unii Europejskiej w Luksemburgu uznał, że skarga AW na decyzję Komisji Europejskiej nakazującej zwrot pobranych rekompensat od państwa jest bezzasadna i oddalił ją. Rekompensaty zostały uznane za nielegalną pomoc państwa.

Jak informuje Radio Poznań, polskie władze w latach 2005 do 2011 wypłaciły spółce rekompensaty, które miały jej wynagrodzić straty wynikłe ze zmian w prawie i zwolnienia samochodów ciężarowych z obowiązku płacenia winiet za przejazdy autostradą A2. Natomiast w 2014 roku złożyły wniosek do Komisji Europejskiej, by przeprowadziła postępowanie i orzekła, czy rekompensaty w tej wysokości były zasadne czy nie. Bo zdaniem ówczesnego rządu było to nadmierne wsparcie dla spółki.

Komisja Europejska po wnikliwym dochodzeniu w 2017 roku przychyliła się do stanowiska rządu Polski uznając rekompensaty za nadmierne. Eksperci ustalili, że obliczono je opierając się na błędnych i mocno zawyżonych danych ruchu pojazdów, a więc i niewpłaconych opłat, które spółka straciła.

Autostrada Wielkopolska odwołała się jednak do Sądu Unii Europejskiej w Luksemburgu ze skargą na decyzję komisji. A teraz sędziowie ponownie uznali, że KE oraz polski rząd mieli rację – i oddalili skargę AW. teraz spółka musi zwrócić pobrane pieniądze – albo próbować odwołać się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Radio Poznań, el

Gniezno: Milena Piasecka zginęła podczas wyprawy przez Wielki Szlak Himalajski

0
Himalaistka rozpoczęła wyprawę we wrześniu i jeszcze 12 października Milena Piasecka wysłała zdjęcie panoramy gór. Kilka dni później jej ciało znaleźli nepalscy szerpowie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło tę informację.

Wielki Szlak Himalajski jest niezwykle trudną i wymagającą trasą, jak powiedział Radiu Poznań Bartłomiej Wróblewski, himalaista. Wysokości wahające się od 3 tys. go 6 tys. metrów dają się we znaki, a żeby przejść cały szlak trzeba co najmniej 150 dni. To trasa dla osób o ogromnej wytrzymałości i świetnej kondycji fizycznej.

Nie wiadomo jeszcze, co było powodem śmierci Mileny Piaseckiej. Jak dotąd wiadomo tylko tyle, że po 12 października zdecydowała o odłączeniu się od grupy i rozpoczęciu samotnego trekkingu przez góry. Kilka dni później szerpowie znaleźli jej ciało.

Radio Poznań, el

Poznań: Mężczyzna zaczepiał dzieci. Czy twoje dziecko również?

0
Policja zatrzymała mężczyznę, który wypatrywał dzieci w miejskiej komunikacji, zagadywał je i dotykał. Mężczyzna „działał” na terenie całego Poznania. Policjanci proszą, by rodzice porozmawiali z dziećmi i jeśli one również spotkały tego mężczyznę – by powiadomili o tym policję.

Policja została poinformowana we wtorek, że po mieście krąży mężczyzna zaczepiający dzieci. Najczęściej wybierał autobusy i tramwaje – we wtorek zainteresował się grupą dzieci w autobusie linii nr 191, gdzie jedną z dziewczynek głaskał po głowie i dotykał. Dzieci wysiadły na przystanku Stoińskiego, a on udał się za nimi – na szczęście rezolutni młodzi poznaniacy zorientowali się, że ich śledzi i poprosili o pomoc panią z psem spacerującą nieopodal, która odprowadziła ich aż do drzwi szkoły.

Policja, powiadomiona o tym wydarzeniu, natychmiast rozpoczęła poszukiwania mężczyzny – i zatrzymała go w środę na osiedlu Pod Lipami. Udało się to tak szybko dzięki jednemu z taksówkarzy, który zauważył, że jakiś mężczyzna zaczepia nastolatkę. Jego zachowanie wydało mu się podejrzane i powiadomił o tym policję. I chociaż zanim przyjechali policjanci, mężczyzna już gdzieś odszedł, to udało im się go znaleźć i zatrzymać.

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że mężczyzna zaczepiał dzieci nie tylko w północnej części Poznania, ale próbował to robić w całym mieście. Mógł być też agresywny, szczególnie wobec dorosłych. Policjanci proszą rodziców, by porozmawiali ze swoimi dziećmi i dowiedzieli się, czy nie przydarzyło im się coś takiego. Jeśli tak – niech poinformują o tym policję. Funkcjonariusze wiedzą na pewno o dwójce zaczepianych dzieci tuż przed zatrzymaniem mężczyzny na osiedlu Pod Lipami.

Mężczyzna ma 22 lata, choć wygląda na sporo starszego, i jest mieszkańcem Poznania. Jest szczupły i niski, ma około 160 cm wzrostu i kuleje na jedną nogę. Ma też aparat słuchowy i niewyraźnie mówi.

Wszyscy, którzy mogliby udzielić informacji na ten temat, proszeni są kontakt z policjantami z komisariatu Poznań Północ osobiście lub pod nr telefonu 61 84 146 11.

KWP, el

Poznań: Zwłoki kobiety na Łazarzu

0
Policjanci w jednym z bloków przy ulicy Marcelego Mottego na Łazarzu znaleźli ciało 80-letniej kobiety.

Trwa dochodzenie w tej sprawie i dopiero po jego zakończeniu będzie można powiedzieć więcej o przyczynach śmierci starszej pani. Wstępne oględziny nie wykazały udziału osób trzecich, ale postępowanie nadal trwa.

KWP, el

Kalisz: W Zespole Szkół Ekonomicznych „Tęczowego piątku” nie będzie. Bo to nieporozumienie

0
Jedna z nauczycielek szkoły chciała zorganizować w szkole zajęcia antydyskryminacyjne z okazji „Tęczowego piątku”. Ale dyrekcja szkoły nie pozwoliła jej na to, nazywając pomysł „nieporozumieniem”.

Jak informuje Radio Poznań, informacja o włączeniu się szkoły w międzynarodową akcję pojawiła się na profilu społecznościowym placówki. Młodzi ludzie mieli przyjść ubrani na kolorowo i mogli wziąć udział w konkursie na plakat na temat równości – a wszystko to w ramach promowania tolerancji dla odmienności, m.in. rasowych i seksualnych.

Ale komunikat szybko został usunięty. Agnieszka Korolczuk, dyrektor szkoły, nie wiedziała o akcji, a gdy się dowiedziała, nakazała jej odwołanie i opublikowała oświadczenie:
„W związku z pojawieniem się na stronie szkoły oraz szkolnym profilu Facebook informacji na temat włączenia się naszej placówki w akcję „tęczowy piątek”, informuję, iż nasza szkoła nie włącza się w/w akcję. Informujemy, iż raz w roku szkoła przeprowadza szczegółową diagnozę wśród uczniów, rodziców i pracowników szkoły z której nie wynika, że kiedykolwiek wystąpiły przypadki braku tolerancji i braku akceptacji na terenie naszej szkoły”.

Dyrektor szkoły powiadomiła o sprawie kuratorium oświaty, a z nauczycielką – pomysłodawczynią „Tęczowego piątku” – przeprowadziła rozmowę dyscyplinującą.

Radio Poznań, el

Poznań: Jeździł bez prawa jazdy, bo… zabrano mu je za jazdę po pijanemu

0
Nawet rutynowe kontrole nieprawidłowo zaparkowanych samochodów przynoszą niekiedy nieoczekiwane rezultaty. Strażnicy rejonowi z Referatu Grunwald w ten sposób właśnie wykryli kierowcę samochodu, który jeździł bez prawa jazdy. Zabrano mu je za jazdę pod wpływem alkoholu.

Niemal codziennie strażnicy interweniują wobec kierowców, którzy ignorują podstawowe przepisy z zakresu zatrzymywania i postoju pojazdów. Między innymi parkując na chodniku często zapominają o pozostawieniu odpowiednio szerokiego przejścia dla pieszych, które wynosi co najmniej 1,5 m.

Przy ul. Włodkowica kierowca fiata zaparkował na chodniku pozostawiając dla pieszych przejście o szerokości ok. 60 cm. Powiadomieni o tym strażnicy referatu Grunwald akurat doszli do samochodu, gdy – prawdopodobnie z powodu ich obecności – do auta przyszedł mężczyzna, który, jak się okazało, jest jego kierowcą. I to on, jak przyznał w rozmowie ze strażnikiem, przyjechał tym samochodem parkując go beztrosko na chodniku.

Strażnicy poprosili kierowcę o dokumenty – i wtedy okazało się, że mężczyzna jeździł samochodem bez prawa jazdy. Zatrzymała mu je policja za jazdę pod wpływem alkoholu. Cóż, w tym przypadku można powiedzieć, że jedno przestępstwo wygenerowało kolejne – sprawę przekazano policji.

Należy dodać, że samochód został zabrany przez innego kierowcę.

SMMP, el

Czarnków: Policjanci odzyskali skradziony rower

0
Czarnkowscy kryminalni ustalili i zatrzymali sprawcę kradzieży roweru. Jednoślad też się udało odzyskać, choć ,,nowy właściciel” zdążył go sprzedać.

Kilka dni temu kryminalni z Komendy Powiatowej Policji w Czarnkowie zostali powiadomieni o kradzieży roweru z parkingu jednej z miejscowych firm. Jego wartość właściciel wycenił na kwotę około 1,5 tys. złotych.

Policjanci natychmiast zajęli się sprawą. Podjęte przez nich czynności pozwoliły na ustalenie i zatrzymanie sprawcy, którym okazał się 32-letni mieszkaniec gminy Wieleń. Pomocny w zidentyfikowaniu złodzieja okazał się monitoring, zamontowany na budynku firmy. Kryminalni odzyskali również skradziony rower, który mężczyzna już zdążył sprzedać w komisie.

32-latek już usłyszał zarzut kradzieży, za co grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.

KPP Czarnków, el

Poznań: Anarchiści napisali list do prezydenta: „Miastu brakuje cywilnej odwagi”

0
Agnieszka Holland, Ewa Wójciak, Adrian Zandberg, Zbigniew Libera – razem 126 osób podpisało list wystosowany przez anarchistów z „Rozbratu” do prezydenta Jacka Jaśkowiaka. Wspierają w nim obronę skłotu „Rozbrat”, który już niedługo może przestać istnieć.

„Rozbrat”działa w Poznaniu od 25 lat na tyłach ulicy Pułaskiego, w barakach po firmie Darex. Dopóki trwały przepychanki prawne, kto jest właścicielem tego terenu i budynków, „Rozbrat” mógł tam funkcjonować. teraz jednak sytuacja prawna tego terenu się wyjaśniła i ma zostać sprzedany na licytacji. A wtedy koniec ze skłotem.

Anarchiści od wielu miesięcy protestują przeciwko likwidacji „Rozbratu”. Zorganizowali wystawę w Galerii Miejskiej „Arsenał z okazji 25. lat istnienia, a we wrześniu zorganizowali marsz protestacyjny, w którym wzięło udział kilkaset osób. Teraz postanowili napisać do prezydenta, a wsparli ich działacze kultury, naukowcy oraz artyści, doceniający kulturotwórcze działanie „Rozbratu”.

Bo w skłocie odbywały się festiwale muzyki alternatywnej, dyskusje i debaty, warsztaty, kursy języków obcych – razem ponad tysiąc wydarzeń! No i zawsze mógł tam znaleźć pomoc dyskryminowany lokator. Przecież gdyby nie anarchiści z „Rozbratu” czyściciele kamienic działaliby nadal,a wszystkie organy prawa udawałyby, że tego nie widzą. To oni nagłośnili sprawę kamienicy przy Stolarskiej i to oni nakłonili lokatorów do walki. Z „Rozbratu” wywodzi się też Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów.

„To Rozbrat stawał za ofiarami bezdomności, bezrobocia, przemocy i reprywatyzacji, jego aktywistki i aktywiści przez całe dziesięciolecia robiły i robili to, co słuszne, narażając się na procesy, konflikty i walki” – przypominają w liście anarchiści.

Dla nich likwidacja tak zasłużonego ośrodka wiele mówi o mieście i jego władzach. Anarchiści nazywają to, co się dzieje ze skłotem „prawdziwym teatrem absurdu”, w którym osoby „działające na rzecz kultury niezależnej, sztuki, najbardziej poszkodowanych grup społecznych, ekologii, kobiet i mniejszości, feminizmu i ofiar bezdomności, są wyrzucane na bruk, ponieważ biznes nie ma sumienia, a miasto – cywilnej odwagi”.

Jacek Jaśkowiak nie jest pierwszym prezydentem, z którym anarchiści usiłują się dogadać w sprawie swojej siedziby. W 2009 roku, w marcu, doszło do spotkania z Maciejem Frankiewiczem, zastępcą prezydenta Poznania, jak piszą na swoim portalu anarchiści: „Jednak oprócz zapewnień z jego strony o dużym znaczeniu Rozbratu dla Poznania, możliwości dofinansowywania działań z nim związanych, a także deklaracji pomocy w znalezieniu dla jego aktywistów innego lokum w mieście, nic więcej się nie wydarzyło. Nie doszło tez już więcej do żadnych rozmów”.

W 2011 roku, po spotkaniu otwartym w sprawie „Rozbratu”, które zorganizowała „Gazeta Wyborcza”, prezydent Ryszard Grobelny obiecał poszukać alternatywnego lokalu dla skłotu. I znalazł: przy ul. Sypniewo ze zrujnowanymi budynkami, 15 km od centrum Poznania. Na tę propozycję anarchiści się nie zgodzili, za to zaproponowali, że przejmą budynek po byłej drukarni przy ulicy Pułaskiego, a nawet go wyremontują. Jarosław Pucek, ówczesny szef ZKZL, obiecał im za to zerowy czynsz. I gdy wydawało się, że już wszystko zmierza ku satysfakcjonującemu rozwiązaniu, okazało się, że sytuacja prawna budynku nie jest jasna. A jej wyjaśnienie może się skończyć tym, że przyjdzie nowy właściciel i wyrzuci anarchistów – tuż po wyłożeniu przez nich pieniędzy na remont budynku, który ZKZL oszacował na około 200 tysięcy złotych. Anarchiści podziękowali więc za była drukarnię – która stoi pusta i niszczeje do dziś.

Jak potoczą się dalej losy „Rozbratu”? Istnieje od 25 lat, a co najmniej od 10 walczy o stałą siedzibę. Jak dotąd żaden z prezydentów nie umiał poradzić sobie z tym problemem. Czy uda się Jackowi Jaśkowiakowi?

Rozbrat.org, el

Poznań: Policjanci chcieli wylegitymować sędzię, i to na sali rozpraw. Bo kandydat Konfederacji poczuł się urażony wyrokiem

0
Markowi M., niedoszłemu posłowi Konfederacji, sędzie oddaliła apelację w sprawie o alimenty. W uzasadnieniu powiedziała, że nie płaci na dzieci, a powinien po 500 zł na każde dziecko. Wyrok tak oburzył niedoszłego posła, że… wezwał policję. A ta przyjechała.

Marek M. uznał, że taki wyrok i uzasadnienie są dla niego obraźliwe, więc wyszedł z sali i wezwał policję. Powiedział, że w sali sądowej doszło do awantury, a on sam został znieważony przez sędzię Beatę Woźniak.

Dyżurny wysłał patrol, który spotkał się z Markiem M. przed salą sądową. Po krótkiej rozmowie z nim policjanci weszli na salę sądową, gdzie wyjaśnili sędzi, po co przyszli. Sędzia powiedziała, żeby poczekali przed salą sądową, aż skończy i tak się też stało.
– Rzeczywiście pojawił się z ich strony element pokazania dowodu osobistego, do czego nie powinno dojść – przyznaje Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji. – Bardzo przepraszam panią sędzię, to się nie powinno wydarzyć i na pewno się nie powtórzy. Komendant wojewódzki wszczął postępowanie w tej sprawie i zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe.

Najprawdopodobniej powodem takiego działania policjantów był ich młody wiek i brak doświadczenia – najwyraźniej zapomnieli, że sędzię chroni immunitet i że droga postępowania w sytuacji, gdy ktoś uważa, że wyrok sądu nie jest sprawiedliwy, jest zupełnie inna. Każdy niezadowolony z wyroku może złożyć zażalenie do prezesa Sądu Okręgowego w Poznaniu lub zwrócić się z prośbą o pomoc do policji sądowej.

Jednak Marek M. wolał tego nie robić, ponieważ policjanci z sądu zbyt dobrze go znają: często się z nimi kłócił, pisał na nich skargi i nawet miał sprawę o odmowę pokazania dokumentu tożsamości. Dlatego zadzwonił na policję.

Wykłócanie się z policją sądową i sprawa alimentacyjna to nie jedyne zatargi z prawem Marka M. Niedoszły poseł Konfederacji ma sprawę karną o znęcanie się nad swoją partnerką – matką córek, na które nie chce płacić alimentów. Mężczyzna nękał ją telefonami i SMS-ami, śledził ją, bił i szarpał, a także groził odebraniem dzieci. Raz rzeczywiście porwał jedną z córek. Miało to miejsce w listopadzie 2016 roku.

Gazeta.pl, el

Co z cenami prądu w przyszłym roku? Minister Emilewicz: zrobię wszystko, żeby nie wzrosły

0
Rok 2020 zbliża się coraz szybciej – a razem z nim zapowiadane od dawna i podobno spore podwyżki prądu. Jeśli wejdą – uderzą po kieszeni nie tylko przedsiębiorców, ale też zwykłych obywateli. Czy wejdą?

Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości, została o to zapytana przez Gazeta.pl. W odpowiedzi zapewniła, że tak rząd, jak i ona sama robią wszystko , by tych podwyżek nie było. Jednak gwarancji, że ceny nie wzrosną, nie da, bo skoro nie jest tego pewna w stu procentach, nie będzie tego obiecywać. Nie byłaby w takim przypadku odpowiedzialnym politykiem.

Najłatwiej było jej odpowiedzieć na to pytanie w odniesieniu do gospodarstw domowych. Tu ceny są regulowane ustawowo, więc jest prawie pewne, że nie wzrosną. W przypadku przedsiębiorstw nie będzie to już takie łatwe, ale zostały specjalnie dla nich przygotowane rozwiązania buforowe oraz system rekompensat aż do 2030 roku. Rząd przygotował an ten cel prawie miliard złotych.

Minister zapewniła też, że rządowi specjaliści przyglądają się kosztom produkcji energii na każdym etapie i że do końca roku planują uporządkowanie sytuacji na rynku energetycznym, a to będzie miało bezpośredni wpływ na ceny. Minister zapowiedziała też zwiększenie inwestycji na OZE, w tym elektrownie wiatrowe, na lądzie i na morzu. Zwłaszcza na lądzie wiatraków jej zdaniem powinno przybywać szybciej.

Co do energii atomowej i zapowiedzi Michała Sołowowa o tym, że chce wybudować elektrownię atomowa, minister skomentowała, że nie on jeden jest zainteresowany taką inwestycją, choć nie podała nazwisk innych zainteresowanych. Ale na razie rząd zamierza się skupić na inwestycjach w instalacje fotowoltaiczne na wielką skalę.

Gazeta.pl, el

Konin: Uszkodzili rzeźbę konia. „Kryminalni zapukali do drzwi sprawców”

0
Policjanci zatrzymali dzisiaj trzy osoby, które mają być odpowiedzialne za uszkodzenie rzeźby w Koninie.

Do aktu wandalizmu doszło w nocy z 11 na 12 października 2019 roku. Sprawa natychmiast została zgłoszona na policję, a władze miasta uspokajały, że tereny te są objęte monitoringiem miejskim, więc z ustaleniem sprawców nie powinno być problemów. Dzisiaj policjanci potwierdzili zatrzymanie trzech osób odpowiedzialnych za wandalizm. Złapanie ich ostatniego kolei ma być kwestią czasu.

– Funkcjonariusze operacyjni od tamtej pory starali się ustalić sprawcę bądź sprawców tego chuligańskiego wybryku – wyjaśnia Marcin Jankowski z konińskiej policji. – Sami już nie pamiętają ile godzin monitoringu przeanalizowali. W końcu wytypowali potencjalnych sprawców, ale nikt ich nie rozpoznawał. Zdecydowali się więc na publikację nagrania z monitoringu z jednego z lokali gastronomicznych. Film obiegł media społecznościowe wczoraj, a dzisiaj rano kryminalni zapukali do drzwi sprawców. Na ile pomogła w tym publikacja monitoringu pozostanie ich operacyjną tajemnicą.

Policjanci ustalili, że zamieszanych w akt wandalizmu było czterech mężczyzn. Wszyscy są mieszkańcami gminy Kramsk i do Konina wybrali się, żeby odwiedzić jeden z klubów. Po spożyciu alkoholu mężczyźni wpadli na pomysł, żeby „dosiąść” rzeźbę konia. Pierwszą dwójkę rzeźba jeszcze wytrzymała, ale przy trzecim koń runął. Zawiedziony takim obrotem sprawy, mężczyzna postanowił dodatkowo zniszczyć dysze do wody i oświetlenie rzeźby.

Zatrzymany 23-latek przyznał, że to on jest odpowiedzialny za dewastację. Nie potrafił podać dokładnych motywów swoich działań, zrzucając winę na alkohol. Grozi mu do pięciu lat więzienia.

Dewastacja nie jest jednym zarzutem, jaki stawiają złapanym policjanci. Mężczyźni wcześniej mieli ukraść rower. W tej sprawie policja zbiera jeszcze materiał. – Ten wątek jednak jest jeszcze badany, a poszczególny udział mężczyzn w kradzieży będzie dopiero ustalany. Policjanci poszukują też osoby, do której rower należy, ponieważ nikt nie zgłosił kradzieży. Prosimy o kontakt osobisty bądź telefoniczny pod nr tel (63) 247 25 16 lub (63) 247 24 50 – mówi Marcin Jankowski.

Poznań: Radni PiS chcą walczyć ze smogiem. Komunikacja miejska będzie darmowa?

0
Radni Prawa i Sprawiedliwości zaprezentowali trzy projekty uchwał, które mają doprowadzić do poprawy jakości powietrza w Poznaniu.

Tradycyjnie, razem z pogarszającą się pogodą wraca temat smogu w Poznaniu. Co przyczynia się do złej jakości powietrza w stolicy Wielkopolski? Przeważnie sami ludzie, którzy palą w piecach niewłaściwym opałem, a w skrajnych przypadkach potrafią do tego celu wykorzystywać nawet śmieci. Kary finansowe są minimalne, a wykrywalność zjawiska słaba. Efektem tego jest beznadziejna jakość powietrza w Poznaniu.

Radni Prawa i Sprawiedliwości problem ze smogiem w powietrzu dostrzegają i z tego powodu zdecydowali się na przygotowanie „Kompleksowego pakietu antysmogowego”. Składa się z trzech projektów.

Zielone ściany i zielone dachy

Projekt zakłada wsparcie dla przedsiębiorców, które miałoby ich zachęcać do tworzenia na terenie miasta tzw. „zielonych ścian” i „zielonych dachów”. – Program przyczyni się do poprawy jakości powietrza i wpłynie pozytywnie na estetykę miasta – tłumaczy Łukasz Kapustka, radny PiS, jako przykład podając Kraków, gdzie podobne rozwiązanie jest właśnie pilotażowo wdrażane.

– Proponujemy, żeby już w przyszłorocznym budżecie zabezpieczyć środki na realizację tego projektu – podkreśla Kapustka.

Zielone przystanki

Projekt zakłada powstanie na terenie miasta tzw. „zielonych przystanków”. Jest to powszechnie chwalone rozwiązanie, które pomaga walczyć m.in. z wyspami ciepła w miastach. Pomysł jest już wdrażany w kilku miejscach w Polsce. Ostatnio przekonał się do niego m.in. Kalisz, który powoli modernizuje swoje przystanki.

Według koncepcji polityków Prawa i Sprawiedliwości „zielone przystanki” miałyby najpierw powstawać w centrum Poznania, a docelowo objąć swoim zasięgiem całe miasto. – Chcemy by miasto zmieniało się na lepsze i żeby każdy mieszkaniec miał możliwość oddychania świeżym powietrzem – tłumaczy Sara Szynkowska vel Sęk, radna PiS-u.

Dzięki podobnemu rozwiązaniu, które powstaje właśnie w Kaliszu, znamy przybliżony zarys kosztów. Zazielenienie jednego przystanku to wydatek około 2 tysięcy złotych, co z perspektywy budżetu miasta nie jest dużym wydatkiem.

Bezpłatna komunikacja miejska podczas dni ze słabą jakością powietrza

Takie rozwiązanie oficjalnie już istnieje. Jeżeli jakość powietrza danego dnia jest bardzo słaba, to mieszkańcy mogą skorzystać z komunikacji miejskiej za darmo. Tyle teoria. W praktyce, mimo często fatalnej jakości powietrza, komunikacją miejską za darmo jeździć nie można.

– Chcemy obniżyć próg (pyłów, który sprawia, że komunikacja w mieście jest darmowa – red.), żeby ta uchwała stała się realna – tłumaczy Klaudia Strzelecka, radna PiS-u.

Przy założeniach przedstawionych w projekcie, mieszkańcy Poznania powinny mieć możliwość skorzystania z darmowej komunikacji miejskiej przez około 20 dni w ciągu roku. – Być może to ciągle zbyt wysoki próg, ale mamy na względzie, że jeden dzień bezpłatnej komunikacji to jest około 250 tysięcy złotych – wyjaśnia radna.

Koszty propozycji zaproponowanych przez Prawo i Sprawiedliwość

Stworzenie na terenie miasta „zielonych przystanków” budżet bez problemu powinien udźwignąć. Kosztowna może być propozycja udzielenia wsparcia dla przedsiębiorców w tworzeniu „zielonych ścian i ogrodów”. – Rodzaj wsparcia, czy miałaby to być ulga w podatku od nieruchomości, czy dofinansowanie utworzenia takiego „zielonego dachu” pozostawiamy panu prezydentowi – wyjaśnia Kapustka. Koszty bezpłatnej komunikacji w mieście oszacował natomiast ZTM i mogą one być znaczącym obciążeniem.

Wprowadzenie projektów w życie może blokować zła sytuacja finansowa miasta, o której pisaliśmy m.in. wczoraj. – Aby uratować wiszący na włosku budżet, Poznań będzie więc musiał ograniczyć bieżące wydatki o 134 mln zł w taki sposób, aby było to jak najmniej uciążliwe dla samych mieszkańców – tłumaczyła Joanna Żabierek, rzeczniczka Jacka Jaśkowiaka. Problem z finansami może skutecznie zablokować wszystkie przyszłe inwestycje, łącznie te związane ze smogiem. Co ciekawe, miasto o sytuację obwinia rząd Prawa i Sprawiedliwości. 

– Warto pamiętać, że środki, które wpływają do samorządów w perspektywie ostatnich lat, każdego roku się zwiększały. Nie można więc mówić, że zabrakło pieniędzy w kasie miejskiej – podkreśla Kapustka. – Od pewnego czasu toczy się dyskusja na temat walki ze smogiem. Wszyscy podkreślają, że są to ważne tematy. Liczymy, że konkretne programy uchwały znajdą poparcie radnych, którzy deklarują poparcie dla walki ze smogiem. Trzeba też sobie zadać pytania czy na zdrowiu i bezpieczeństwie należy oszczędzać. 

– Chcemy wreszcie realnie zacząć działać, ponieważ tego brakuje – podsumowuje Sara Szynkowska vel Sęk. – Prezydent miasta dużo mówi i mało działa, a my przygotowaliśmy kilka konkretnych rozwiązań, które poprawią jakość powietrza.

Zaatakował policjantów. „Był nietrzeźwy i nadpobudliwy”

0
Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla mężczyzny, który zaatakował policjantów. W więzieniu może spędzić nawet dziesięć lat.

Policjanci otrzymali 18 października zgłoszenie o awanturze domowej. Jeden z członków rodziny miał się zachowywać agresywnie i grozić własnej rodzinie nożem.

– Policjanci, aby wyjaśnić okoliczności zgłoszenia, natychmiast udali się pod wskazany adres. Na miejscu zastali 31-latka, który był nietrzeźwy i nadpobudliwy – relacjonuje Karolina Górzna-Kustra. – Mężczyzna ignorował policjantów i nie wykonywał ich poleceń o zachowaniu zgodnym z prawem. Był agresywny i wulgarny. Kiedy funkcjonariusze próbowali obezwładnić 31-latka, wówczas mężczyzna zaczął szarpać ich za mundur, uderzać pięściami w różne części ciała, wyzywać, obrażać oraz grozić im pozbawieniem życia.

Policjanci zatrzymali mężczyznę i przewieźli na izbę wytrzeźwień. Następnie trafił do policyjnego aresztu. Z ustaleń policjantów wynika, że od kilku lat znęcał się nad rodziną.

31-latek został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy. Za popełnione przestępstwa grozi mu nawet dziesięć lat więzienia.

Źródło: KPP Czarnków / zdjęcie ilustracyjne