Strona główna Blog Strona 2093

Zaatakował policjantów. „Był nietrzeźwy i nadpobudliwy”

0
Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla mężczyzny, który zaatakował policjantów. W więzieniu może spędzić nawet dziesięć lat.

Policjanci otrzymali 18 października zgłoszenie o awanturze domowej. Jeden z członków rodziny miał się zachowywać agresywnie i grozić własnej rodzinie nożem.

– Policjanci, aby wyjaśnić okoliczności zgłoszenia, natychmiast udali się pod wskazany adres. Na miejscu zastali 31-latka, który był nietrzeźwy i nadpobudliwy – relacjonuje Karolina Górzna-Kustra. – Mężczyzna ignorował policjantów i nie wykonywał ich poleceń o zachowaniu zgodnym z prawem. Był agresywny i wulgarny. Kiedy funkcjonariusze próbowali obezwładnić 31-latka, wówczas mężczyzna zaczął szarpać ich za mundur, uderzać pięściami w różne części ciała, wyzywać, obrażać oraz grozić im pozbawieniem życia.

Policjanci zatrzymali mężczyznę i przewieźli na izbę wytrzeźwień. Następnie trafił do policyjnego aresztu. Z ustaleń policjantów wynika, że od kilku lat znęcał się nad rodziną.

31-latek został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy. Za popełnione przestępstwa grozi mu nawet dziesięć lat więzienia.

Źródło: KPP Czarnków / zdjęcie ilustracyjne

Poznań: Policjanci weszli na salę rozpraw i chcieli wylegitymować sędzię. „Zupełnie niedopuszczalne”

0
Do kuriozalnej sytuacji doszło dwa dni temu w Poznaniu. Policjanci weszli na salę rozpraw i próbowali wylegitymować sędzię, która prowadziła rozprawę.

Funkcjonariusze zostali wezwani na teren sądu przez mężczyznę, który chwilę wcześniej brał udział w procesie alimentacyjnym. Ów mężczyzna zarzucił sędzi znieważenie. W tym momencie policjanci mieli wejść na salę rozpraw i próbować wylegitymować sędzię.

– Sąd wykonywał w tym czasie czynności urzędowe i legitymowanie sędziego, którego dane personalne są widoczne na wokandzie, która znajduje się przed salą rozpraw oraz na tabliczce, która zgodnie z przepisami, stoi teraz przed każdym sędzią na stole sędziowskim, jest zupełnie niedopuszczalne – podkreśla sędzia Aleksander Brzozowski, rzecznik Sądu Okręgowego w rozmowie z Radiem Poznań. – Sędzia była w trakcie wykonywania swoich czynności służbowych. Sędzia była sądem, występowała jako organ sprawujący wymiar sprawiedliwości razem z pozostałymi członkami składu orzekającego.

Za zachowanie policjantów w tej sytuacji przepraszał już wczoraj Andrzej Borowiak, rzecznik poznańskiej policji. Dzisiaj zostało wszczęte postępowanie wyjaśniające w sprawie zachowania policjantów. Mają w tej sprawie zostać wyciągnięte konsekwencje służbowe.

Źródło: Radio Poznań

Ostrów: Pół kilograma narkotyków. Właściciel może trafić do więzienia na 10 lat

0
Na trzy miesiące do aresztu trafił 36-latek, u którego policjanci znaleźli pół kilograma marihuany i kilkanaście gramów amfetaminy.

– 16 października br. policjanci Wydziału Kryminalnego z Komendy Powiatowej Policji w Ostrowie Wielkopolskim podczas przeszukania posesji w miejscu zamieszkania 36-letniego mieszkańca powiatu ostrowskiego ujawnili ponad pół kilograma marihuany. Dodatkowo, funkcjonariusze w trakcie przeszukania mężczyzny, znaleźli w kieszeni jego bluzy kilka woreczków z amfetaminą – relacjonuje Małgorzata Michaś z wielkopolskiej policji.

Mężczyzna został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy. Docelowo w więzieniu może spędzić nawet dziesięć lat.

Źródło: KWP

Poznań: Pogrzeb prof. Jacka Łuczaka odbędzie się w przyszłym tygodniu

0
Prof. Jacek Łuczak zostanie pochowany w przyszły czwartek (31 października 2019) w Alei Zasłużonych na cmentarzu Junikowskim.

Twórca opieki paliatywnej w Polsce, wspaniały lekarz, twórca, ideolog i szef Hospicjum Palium. Trudno wyliczyć wszystkie zasługi profesora Jacka Łuczaka, w tak wielu dziedzinach był prekursorem. To on stworzył opiekę paliatywną w Polsce praktycznie od podstaw, on był twórca pierwszej w Polsce poradni walki z bólem w czasach, gdy lekarze uważali, że “musi boleć”. On stworzył Hospicjum Palium, a wszystko to robił bez zbędnego zamieszania, z niezwykłą skromnością, jakby przepraszając, że zawraca głowę…

Cieszył się ogromnym szacunkiem i miłością nie tylko pacjentów i ich rodzin, ale wszystkich, którzy mieli okazję kiedykolwiek się z nim zetknąć. Człowiek ogromnej dobroci, pełen ciepła i poświęcenia dla swojej pracy zdobywał ludzkie serca wszędzie, gdzie się pojawiał. Swoją działalnością budził też ogromny szacunek. Profesor Waldemar Łazuga, znakomity historyk, powiedział kiedyś otwierając koncert charytatywny, z którego dochód miał zasilić Hospicjum Palium, że gdy profesor Łuczak prosi – to mu się nie odmawia…

14 września profesor Jacek Łuczak został odznaczony przez prezydenta Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za współtworzenie nowoczesnej opieki paliatywnej w Polsce.

Profesor Łuczak był rodowitym poznaniakiem. Ukończył poznańską Akademię Medyczną, Wydział Lekarski, w 1959 roku. Od 1965 roku jest pracownikiem naukowym uczelni, zajmując się chorobami serca. W roku 1971 zajął się problemami anestezjologii i intensywnej terapii. Już jako profesor został kierownikiem Zakładu Anestezjologii PAM i dziekanem Wydziału Lekarskiego AM.

Pracuje z chorymi nowotworowymi od roku 1987 poświęcając się niesieniu wszechstronnej pomocy i wsparciu psychicznemu chorym w pierwszym w Polsce Oddziale Opieki Paliatywnej. Tworzył też w Poznaniu jedną z trzech katedr medycyny paliatywnej. Od roku 2004 jest profesorem zwyczajnym, promotorem prac magisterskich, doktorskich, autorem ponad 450 publikacji, od 1998 członkiem zwyczajnym Royal College of Physicians w Londynie. Stoi na czele opieki paliatywnej w krajach Europy Środkowej.

Opieka paliatywna (łac. palium – płaszcz) polega na wszechstronnym zajmowaniem się śmiertelnie chorym człowiekiem, na złagodzeniu objawów choroby, zmniejszeniu ich aż do eliminacji bólu, wspomaganiu psychicznym osoby cierpiącej, a także jej najbliższych. Ważny jest w tych działaniach każdy człowiek, bez względu na stan, w którym się znalazł, aż do ostatniej chwili życia. Opiekunowie robią wszystko, aby żył pełnią życia do końca, by spokojnie opuszczał świat “trzymany do końca za rękę”. Jak mówi sam profesor, ludzie umierają często w złych warunkach, w biedzie, poniżeniu, zapomnieniu i trzeba im pomagać.

W roku 2003 wyróżniono go nagrodą “Amicus hominis et veritatis” (razem z ks. Janem Twardowskim), rok później otrzymał Krzyż Oficerki Orderu Odrodzenia Polski, w 2012 Europejską Nagrodę Obywatelską Parlamentu Europejskiego za wybitne osiągnięcia w życiu społecznym. Poznańscy radni napisali w uchwale XI w dniu 17 maja 211 roku, nadając mu tytuł Zasłużony dla Miasta Poznania, że robią to: “W uznaniu dla dorobku naukowego ze szczególnym uwzględnieniem działalności na rzecz utworzenia i prowadzenia Hospicjum Palium”.

Pogrzeb profesora Jacka Łuczaka odbędzie się w przyszły czwartek (31 października 2019) na cmentarzu junikowskim w Poznaniu. Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się o 13:50. Wcześniej tego dnia, o godz. 11, odbędzie się msza święta za zmarłego.

el / na

Poznań: Pies pogryzł 10-letnie dziecko. Nie był szczepiony przeciwko wściekliźnie

0
Na Grunwaldzie pies zaatakował i pogryzł 10-letnie dziecko. Obrażenia chłopca były tak poważne, że musiał on trafić do szpitala.

Z relacji rodziców wynika, że zwierzę biegało bez nadzoru właściciela. Żeby go ustalić musieli poprosić o pomoc straż miejską z Poznania. Rodzice wiedzieli jak wygląda pies oraz znali prawdopodobne miejsce zamieszkania właściciela zwierzęcia.

– Strażnicy od razu udali się we wskazane miejsce. Po kilku przeprowadzonych rozmowach z mieszkańcami funkcjonariuszom udało ustalić się właścicielkę psa, który pokąsał dziecko. Okazało się, że pies nie posiada aktualnych szczepień przeciwko wściekliźnie – tłumaczy Przemysław Piwecki, rzecznik straży miejskiej.

Właścicielka psa otrzymała… jedynie mandat za brak szczepień oraz niezachowanie ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia.

zdjęcie ilustracyjne

Ksiądz z Wielkopolski oskarżony o pedofilię. Grozi mu 12 lat więzienia

0
Do sądu w Wolsztynie trafił ak oskrżenia przeciwko księdzu Marianowi B. Mężczyzna miał się onanizować przy 8-latce, zapewniając ją, że to normalna procedura przed Komunią.

Sprawę opisuje portal rawicz.naszemiasto.pl. Marian B. jest byłym proboszczem parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Rawiczu. Wcześniej był kapłanem również m.in. w Poznaniu, Lesznie i pod Jarocinem. W 2018 roku ksiądz poprosił swoich przełożonych o przeniesienie do innej parafii oraz niekomentowanie tej decyzji publicznie. Chwilę wcześniej do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez duchownego.

Teraz do sądu trafił akt oskarżenia w tej sprawie. Proces ze względu na dobro oskarżonej jest niejawny. Nie wiadomo czy ksiądz złożył wyjaśnienia w tej sprawie. Mężczyzna dostał natomiast zakaz zbliżania się do swoich ofiar oraz dozór policyjny. Duchowny nie jest już też proboszczem. Taką decyzję podjęła kuria. Ze względu na procedury, postępowanie kanoniczne wobec księdza może nastąpić dopiero po wyroku sądowym.

Szokująca jest relacja z wydarzeń Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, którą w swoim artykule zamieszcza portal. Ksiądz miał wykorzystywać 8-latkę podczas przygotowywania do Komunii. Duchowny miał kazać jej opowiadać o tym jak się onanizuje i czy chciałaby wystąpić w filmie pornograficznym za pieniądze. Mówiąc to wszystko mężczyzna miał się onanizować, a następnie wmówić dziecku, że nie wolno o tym nikomu mówić, a całość jest „tajemnym rytuałem który przechodzą wszystkie dzieci idące do komunii”

Księdzu grozi do 12 lat więzienia.

Źródło: rawicz.naszemiasto.pl

RPO przypomina MEN dlaczego „ważna jest edukacja antydyskryminacyjna”

0
Rzecznik Praw Obywatelskich przypomina Ministerstwu Edukacji Narodowej „jak przestrzegać praw uczniów i rodziców oraz dlaczego ważna jest edukacja antydyskryminacyjna”. „Tęczowy piątek” już jutro.

– Jak stanowi Prawo oświatowe, do wychowawczych zadań szkoły należy rozwijanie wśród uczniów postaw tolerancji i otwartości światopoglądowej, a także zapewnienie każdemu uczniowi bezpieczeństwa i warunków do prawidłowego rozwoju – przypomina Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich.

Komunikat jest związany z „tęczowym piątkiem”, który odbywa się w części szkół w Polsce. Jest to dzień poświęcony środowiskom LGBT, którego głównym celem jest walka z dyskryminacją i zwracanie uwagi na potrzeby środowisk homoseksualnych. Inicjatywa jest mocno krytykowana przez środowiska prawicowe.

Adam Bodnar wyjaśnia, że zajęcia antydyskryminacyjne pomagają eliminować z placówek szkolnych zjawiska dyskryminacji, uprzedzeń i przemocy. Z drugiej strony równie istotne jest prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami. W tej sytuacji Bondar podkreśla jak istotna jest rada rodziców w szkołach, która ma gwarantować rodzicom, że ci będą mieli realny wpływ na akcje wychowawcze placówek do których uczęszczają ich dzieci.

RPO przypomina również MEN, że kuratorzy mają prawo kontrolować szkoły, ale nie mogą tępić „tęczowego piątku”. Szkoły mają natomiast prawo zapraszać do udziału w akcji organizacje pozarządowe i nie jest do tego wymagana zgoda wszystkich rodziców.

Źródło: Rzecznik Praw Obywatelskich

Poznań: Niedziałające światła na rondzie Rataje i wypadek na A2. Korki!

0
Na trzech poznańskich rondach – Starołęka, Rataje i Żegrze – korki są imponujące. Kierowcy muszą się wykazać dużą dawką cierpliwości.

Sytuacja na rondzie Rataje była spowodowana awarią sygnalizacji świetlnej. ZDM poradził już sobie z problemem, ale na miejscu ciągle są znaczne korki. O ile sytuacja na rondzie Rataje jest zła, to na rondzie Starołęka – tragiczna. Wszystkie wjazdy są obecnie mocno zakorkowane. Sytuacja nie jest też najlepsza w okolicach ronda Śródka. W korku obecnie stoi cała ulica Jana Pawła II.

Do wypadku, który spowodował korki, doszło na ulicy Bułgarskiej. W jego wyniku cały ruch praktycznie stoi. Ciężka jest też sytuacja na skrzyżowaniu Kurlandzka/Szwajcarska. Tam kierowców miała zaskoczyć nowa organizacja ruchu.

Sytuacja źle też wygląda na A2, gdzie kilka minut temu doszło do kolizji.

Z samego rana doszło natomiast do wykolejenia się tramwaju.

Poznań: Tramwaj się wykoleił i uszkodził torowisko! Objazdy do piątku

 

Poznań: Tramwaj się wykoleił i uszkodził torowisko! Objazdy do piątku

0
Z samego rana wykoleił się tramwaj linii 7. Pojazd co prawda udało się ponownie umieścić na torach, ale podczas zdarzenia uszkodzone zostało torowisko.

To natomiast oznacza konieczność wprowadzenia objazdów. – Z powodu wykolejenia tramwaju linii 7 przy wjeździe na pętlę Zawady „siódemki” przekierowane zostały do pętli Miłostowo – informuje MPK Poznań.

Zmiana ma potrwać do pierwszych kursów porannych 25 października 2019.

Międzychód: Zniszczono stanowisko archeologiczne – osadę sprzed 2,5 tysiąca lat!

0
Przekopana, a raczej przeryta i ponownie zasypana piaskiem – osada naszych przodków został kompletnie zniszczona. Archeolodzy w warstwach piachu znajdują teraz fragmenty ceramiki i ludzkie kości, przemieszane bez ładu i składu. Kto chciałby zniszczyć dawną osadę?

Jak nie wiadomo, o co chodzi – to chodzi o pieniądze. I tak też było w tym przypadku. Do odbudowy mostu na Warcie w Międzychodzie potrzebny był żwir. Jak się później okazało, ten żwir, który użyto na budowie, pochodził z nielegalnej kopalni, którą właściciel uruchomił na swoim terenie. Gdy sprawa wyszła na jaw – przestraszył się konsekwencji i zasypał powstałą dziurę piaskiem z okolicy. Zdaniem archeologów nie mógł zrobić nic gorszego, bo w ten sposób bezpowrotnie zniszczył stanowisko. Archeolodzy odczytują przeszłość nie tylko ze znalezionych przedmiotów, ale też tego, w jakich warstwach się znajdują i jak leżą względem siebie.

A stanowisko było cenne. jak podaje „Głos Wielkopolski”, już po wstępnych oględzinach zniszczonego terenu archeolodzy znaleźli fragmenty ceramiki i ludzkie kości, co świadczy o tym, że znajdowało się tu cmentarzysko popielnicowe kultury łużyckiej z wczesnej epoki żelaza. Jednak zniszczenia są tak duże, że wielu grobów już nie ma, bo zostały zniszczone przez spychacz, jak stwierdził Robert Jędrzejczak, archeolog z . Muzeum Zamku Opalińskich w Sierakowie.

Zniszczenia są tym bardziej znaczące, że teren na północ od rzeki Warty od Międzychodu do Sierakowa to pod względem archeologicznym bardzo cenne miejsce. Wykopaliska i wykopy sondażowe robione na tym terenie przez archeologów potwierdzają, że od tysięcy lat kwitło tu życie, prowadziły tędy szlaki handlowe i kwitła wymiana gospodarcza. Wszystko, co znaleźli, niezwykle wzbogaciło naszą wiedzę o kulturach żyjących tu przed przybyciem Słowian. Teraz część z tego dziedzictwa przepadła bezpowrotnie.

Sprawą zajmuje się Wojewódzki Konserwator Zabytków w Poznaniu i prokuratura. Niszczenie dóbr kultury jest poważnym przestępstwem. Trwa też inwentaryzacja tego miejsca. Po zakończeniu dochodzenia przez prokuraturę konserwator podejmie decyzję o dalszych losach tego miejsca.

Głos Wielkopolski, el

Poznań: 70-letnią pacjentkę wypuszczono ze szpitala w… piżamie. O piątej rano

0
Pani Barbara wezwała pogotowie w nocy z czwartku na piątek z powodu silnego bólu. Pogotowie zabrało ją do szpitala. Podano jej kroplówki i rano uznano jej stan za na tyle dobry, że wypuszczono do domu. W tej piżamie, w której ją przywieziono. Kobieta przeszła w niej przez miasto do domu – a wszystko to o 5 rano.

Pani Barbara od czas do czasu cierpi na silne bóle – w czasie operacji grasiczaka uszkodzono jej nerw to powoduje ból. Na co dzień radzi z nim sobie biorąc leki przeciwbólowe zapisane przez lekarza, jednak w nocy z czwartku na piątek w ubiegłym tygodniu czuła się tak źle, że wezwała pogotowie.

Jak podaje „Głos Wielkopolski” pogotowie przyjechało, a lekarz stwierdził, że to może być zawał i zadecydował o zabraniu pacjentki do szpitala przy ulicy Grunwaldzkiej. Pani Barbara zapytała, czy powinna coś ze sobą wziąć, bo mieszka sama i nie będzie komu jej donieść rzeczy. Ale sanitariusz odpowiedział, że nie, bo zrobią jej tylko badania i nie zostanie w szpitalu. I żeby tylko coś włożyła na piżamę, to wystarczy.

Pani Barbara pojechała więc do szpitala w piżamie. Tam zrobiono jej obiecane badania i podłączono kroplówkę. Okazało się, że jej stan nie jest tak poważny jak się wydawało, więc nie przyjęto jej na oddział, tylko wypisano do domu z poleceniem kontroli u lekarza rodzinnego. Była piąta rano, pani Barbara miała na sobie piżamę, a przy sobie tylko dowód osobisty, bo nic więcej nie wzięła, więc zapytała, czy dostanie jakiś transport do domu. Ale usłyszała, że nie ma takiej możliwości i że może do domu wrócić pieszo. Nikt nie zaproponował jej jakiejkolwiek pomocy, więc pani Barbara zgodnie z radą udała się do domu pieszo. W piżamie i o piątej rano. I całą drogę płakała.

Jak można wypuścić pacjentkę 70-letnią, którą niedawno podejrzewano o zawał serca i która jest w nie najlepszej kondycji, jesienią, o piątej rano, ze szpitala – w piżamie? „Głos Wielkopolski” zapytał o to Krystynę Mackiewicz, dyrektor Szpitala Klinicznego im. Heliodora Święcickiego w Poznaniu. Dyrektor wyjaśniła, że pacjentka powinna przyjechać do szpitala ubrana, a jeśli była w piżamie – to zawiadomić rodzinę, żeby ubranie przywiozła. Jak to się stało, że w przypadku pani Barbary to nie podziałało – nie umiała odpowiedzieć.

Oczywiście zespoły karetek pogotowia nie są od tego, żeby pilnować, czy pacjent jest odpowiednio przygotowany do wizyty w szpitalu – chociaż, z drugiej strony, zwrócenie na to uwagi może oszczędzić mnóstwo kłopotów już w samym szpitalu. Bo gdyby tak pani Barbara zapomniała nie o ubraniu, ale o leku, który musi przyjmować regularnie?

A skoro już przyjechała w tej piżamie do szpitala, bo stres, nerwy, czy to aby nie zawała, no i nikt nie miał głowy, żeby pilnować takich rzeczy jak ubranie – to czy naprawdę tak trudno pacjentce w jej sytuacji udostępnić telefon, żeby mogła do kogoś zadzwonić, kto ubranie jej przywiezie? I poprosić, żeby sobie poczekała na tę osobę w poczekalni? Telefonów i miejsc w poczekalni szpitalowi chyba nie brakuje?

Głos Wielkopolski, el

Poznań: Rozpoczyna się przebudowa Gdyńskiej poza granicami Poznania

0
Pierwsze prace przy rozbudowie Gdyńskiej rozpoczną się w październiku i potrwają rok. Dzięki nim Poznań i Czerwonak zyskają 1,2 km znacznie bezpieczniejszego i wygodniejszego połączenia.

Przebudowa ul. Gdyńskiej od granic Poznania jest kontynuacją przebudowy tej drogi od ul. Bałtyckiej oraz rozbudowy dróg dla potrzeb dojazdu do spalarni śmieci (ITPOK). W sierpniu 2018 roku podpisano umowę z generalnym wykonawcą – spółką Budimex Budownictwo.

– Przebudowa jednej z głównych tras wyjazdowych z Poznania, to ostatni z etapów budowy i rozbudowy dróg do spalarni. Decyzja o jej rozpoczęciu była efektem uzgodnień i dobrej współpracy samorządów w ramach Stowarzyszenia Metropolia Poznań, a szczególnie z gminą Czerwonak – mówi Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. – To kolejna inwestycja drogowa na północy Poznania, po wcześniejszej przebudowie ulic Gdyńskiej i Bałtyckiej, a także kończącego się remontu mostu Lecha. Znacznie poprawią one komfort poruszania się wszystkim użytkownikom ruchu.

Dzięki rozbudowie ul. Gdyńskiej w Koziegłowach kierowcy będą mieli do dyspozycji dwie jezdnie po dwa pasy ruchu w każdym kierunku. Przejazd mają ułatwić dwa ronda: jedno na skrzyżowaniu z ul. Poznańską, a drugie – Piaskową. Między nimi wybudowany zostanie jeszcze dodatkowy pas ruchu, który zapewni bezpieczny dojazd do posesji przy ul. Gdyńskiej.

Rozbudowa drogi przyniesie również ułatwienia dla pasażerów komunikacji publicznej, pieszych i rowerzystów – inwestycja obejmuje budowę zatok autobusowych, chodników i dróg rowerowych. Całość będzie oświetlona. Wszystko to sprawi, że przejazd czy spacer ul. Gdyńską będzie komfortowy i przede wszystkim bezpieczniejszy.

Równie ważna, zwłaszcza z perspektywy mieszkańców, jest rozbudowa infrastruktury podziemnej. Inwestycja obejmuje budowę kanalizacji deszczowej i sieci wodociągowej, a także przebudowę sieci gazowej i teletechnicznej. Z kolei przed hałasem z drogi uchronią ekrany akustyczne po stronie zabudowań, których ustawienie także wchodzi w zakres inwestycji.

Pierwsze zmiany w organizacji ruchu wprowadzone zostaną w nocy z 25 na 26 października. Już 23 października generalny wykonawca rozpocznie prace poza istniejącym pasem drogowym.

Termin rozpoczęcia prac jest wcześniejszy niż zakładano. Przyspieszenie wynika z koordynacji z inwestycją Zarządu Dróg Powiatowych, który wiosną przyszłego roku planuje przebudowę ul. Poznańskiej w Koziegłowach. Gmina Czerwonak dostała dofinansowanie na te prace. Gdyńska jest powiązana z tą inwestycją, bo najpierw należy wybudować w niej m.in. kanalizację deszczową, do której podpięta zostanie infrastruktura wykonana w ramach przebudowy Poznańskiej.

Rozbudowa ulicy podzielona jest na etapy tak, by jak najbardziej ograniczyć uciążliwości dla kierowców i mieszkańców. Gdyńska ma być przejezdna po jednym pasie w każdą stronę do końca trwania roku szkolnego. W początkowej fazie przebudowy jedynymi utrudnieniami dla kierowców będą: ograniczenie prędkości do 30 km/h oraz zakaz wyprzedzania na całym przebudowywanym odcinku drogi. Główne prace na ul. Gdyńskiej toczyć się będą po otwarciu przebudowywanego mostu Lecha.

Na czas prac na ul. Poznańskiej mieszkańcy tej ulicy kierowani będą objazdem przez ul. Piaskową, natomiast piesi będą mogli nadal bezpiecznie przejść przez remontowaną ulicę. Zamknięcie ul. Poznańskiej mogłoby być szczególnie uciążliwe w zbliżającym się dniu Wszystkich Świętych, gdy mieszkańcy odwiedzają cmentarze i na drogach jest duży ruch. Z tego względu całkowite zamknięcie wjazdu na ul. Poznańskiej planowane jest dopiero po 11 listopada.

Z nowej ul. Gdyńskiej będzie można korzystać już w ostatnim kwartale 2020 roku. Środki na inwestycję pochodzą z budżetu miasta Poznania oraz dofinansowania w wysokości 12,3 mln zł z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

PIM, RB

Poznań: Lokatorka ze zlicytowanego mieszkania wróciła do domu. Ale na jak długo?

0
Lokatorka z osiedla Kopernika, którą nowy właściciel lokalu wyrzucił na ulicę wraz z dziećmi, wróciła do mieszkania dzięki akcji społeczników. Sam właściciel będzie miał postawione zarzuty. To nie znaczy jednak, że problem został rozwiązany.

Przypomnijmy: pani Magda, lokatorka jednego z mieszkań na osiedlu Kopernika została wyrzucona z lokalu przez nowego właściciela, który kupił je na licytacji komorniczej. Rodzice lokatorki popadli w długi i nie zdążyli ich spłacić – dlatego mieszkanie poszło na sprzedaż na poczet długów.

Nowy właściciel zdawał sobie sprawę z tego, że kupił mieszkanie po okazyjnej cenie dlatego, że było z lokatorami: panią Magdą i jej dwójką dzieci. Zgodnie z prawem kobieta musi się teraz z lokalu wyprowadzić, jednak musi to być załatwione formalnie, a termin jej wyprowadzki musi wyznaczyć komornik, który w tej sytuacji jest wykonawcą wyroku sądowego. Zgodnie z ostatnią nowelizacją ustawy o ochronie praw lokatorów komornik ma też obowiązek zorientowania się, czy lokatorka ma się dokąd przeprowadzić i w przypadku takiej konieczności – zapewnić jej lokal zastępczy. W tym konkretnym przypadku taka konieczność zaistniała, ponieważ oprócz pani Magdy miały być też eksmitowane jej małoletnie dzieci.

Zazwyczaj takim osobom lokal zastępczy proponuje gmina, w tym przypadku miasto Poznań. Zgodnie z prawem w takim przypadku osoba czekająca na lokal socjalny pozostaje w tym lokalu, z którego ją eksmitowano, aż do czasu przekazania jej lokalu socjalnego. A to może trwać całe lata, skoro gmina takich lokali nie posiada – a jak wiadomo, Poznań z brakiem lokali socjalnych boryka się od bardzo dawna.

I to najprawdopodobniej nie spodobało się nowemu właścicielowi mieszkania, bo aż czterokrotnie usiłował wejść siłą do lokalu. Dotąd wszystkie próby były nieudane – za każdym razem interweniowała policja, która nie pozwalała na siłowe przejęcie mieszkania i informowała właściciela, co powinien zrobić, żeby lokatorka się wyprowadziła.

Mężczyźnie jednak postępowanie zgodnie z prawem nie wydało się atrakcyjne, wykorzystał więc czas w poniedziałek, gdy pani Magda była w pracy, a jej dzieci w szkole, wszedł do mieszkania, wymienił zamki i zabarykadował się w nim z dwoma kolegami. Kobieta, gdy wróciła z pracy, zastała zamknięte i zabarykadowane drzwi, a przed nimi dzieci, psa i dwa koty. Właściciel mieszkania nikogo nie wpuścił do środka, nie reagował też na próby mediacji ze strony obecnych na miejscu działaczy Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów, którzy poinformowali go, że przejęcie lokalu odbyło się niezgodnie z prawem, bo bez asysty komornika.

Wezwano policję, a społecznicy próbowali sforsować drzwi, jednak ze względu na ciszę nocną postanowili poczekać do rana. Pani Magda ze zwierzętami i starszym synem spędziła noc na schodach razem ze społecznikami. Rano działacze Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów przecięli drzwi i weszli do mieszkania. Na miejscu pojawił się też patrol policji, który jednak nic nie zrobił, jedynie wylegitymował wszystkich obecnych, łącznie z Magdaleną Górską, pełnomocniczką prezydenta Poznania do spraw lokatorskich.

Gdy społecznicy weszli do środka, zobaczyli kompletnie zdemolowane mieszkanie. Meble i książki pani Magdy posłużyły za elementy barykady znajdującej się tuż za drzwiami wejściowymi. W środku znajdowali się trzej mężczyźni, którzy zostali zatrzymani przez policję. Właściciel usłyszy zarzuty za uniemożliwienie lokatorce korzystania z mieszkania i zajęcie go niezgodnie z prawem, a zapewne także za zniszczenie jej mienia.

Wszystkie zniszczenia zostały udokumentowane przez policyjnych techników, którzy zbadali wnętrze po otwarciu drzwi. Później do mieszkania mogła wrócić pani Magda i jej dzieci. Jednak zdaniem i społeczników, i pełnomocnik prezydenta Poznania, lokal w tym stanie nie nadaje się do zamieszkania – zniszczone zostały także łózka i rodzina nie ma gdzie położyć się spać. Magdalena Górska zadeklarowała, że miasto poszuka tymczasowego lokalu dla kobiety.

Zdaniem Magdaleny Górskiej ta sytuacja nie musiała trwać aż 18 godzin i powinna się zakończyć dużo wcześniej, oszczędzając lokatorce i jej dzieciom ogromnego stresu i konieczności nocowania na klatce schodowej. A zakończyłaby się, gdyby policja od razu podjęła odpowiednie, zgodne z prawem działania. tego samego zdania są także społecznicy z WSL. Tymczasem policja ograniczyła się do legitymowania obecnych, bo… nie mieli zgody prokuratora na działania siłowe, a jedynie na asystę dla lokatorki i osób jej towarzyszących. Dopiero gdy społecznicy sforsowali drzwi, policjanci zatrzymali sprawców całej afery, czyli właściciela mieszkania i jego kolegów.

Jednak tak jak można mieć zastrzeżenia do działań policji, a raczej prokuratury, bo to ona w tym przypadku wydawała rozkazy – tak samo można je mieć do służb prezydenta. Skoro kobieta, którą właśnie wyrzucono z dziećmi z mieszkania, musiała spędzić noc na klatce schodowej, bo nikt nie wymyślił dla niej lepszego rozwiązania – to po co nam takie instytucje jak Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie i pełnomocnik do spraw lokatorów? Przecież, jak się okazało, ani rodzina, ani lokatorzy nie mogą liczyć na ich pomoc dokładnie wtedy, gdy tej pomocy najbardziej potrzebują.

Oczywiście, to była nagła i niespodziewana sytuacja. Ale to właśnie w takich sytuacjach pomoc jest najbardziej potrzebna.  Nie sztuką jest pomagać, gdy problemy są niewielkie, a na pomoc – dużo czasu.  Jakość pomocy i jakość służb, które powinny ją obywatelowi zaoferować, widać właśnie w takich nagłych sytuacjach.

Lilia Łada, KMP

Poznań: Miasto musi szukać pieniędzy. Będą masowe zwolnienia? „Sytuacja jest trudna”

0
Jest takie ryzyko – alarmują związkowcy z Inicjatywy Pracowniczej. Miasto: – Sytuacja jest trudna – przyznaje Joanna Żabierek, rzeczniczka prezydenta.

Wielkie cięcia w budżecie miasta zapowiadał dwa miesiące temu Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta. – Obietnice wyborcze rządu PiS realizowane zabieraniem dochodów samorządom spowodują od przyszłego roku wielkie cięcia, które uderzą w mieszkańców wszystkich gmin w Polsce – mówił zastępca Jaśkowiaka. – Ograniczone będą inwestycje, remonty i inne wydatki społeczne oraz jakość usług komunalnych. Tylko w Poznaniu będzie to redukcja na poziomie ok. 175 mln zł. Decyzje rządu, bez żadnych rekompensat dla samorządów, to w istocie polityka przeciwko państwu polskiemu, które rozwijało się w sporej części dzięki samorządom.

Wszystko wskazuje na to, że oszczędności będą oznaczały redukcję etatów w jednostkach miejskich. Tak przynajmniej uważają związkowcy z Inicjatywy Pracowniczej. – OZZ Inicjatywa Pracownicza z oburzeniem przyjęła informacje, spływające z kolejnych placówek i instytucji miejskich, w których dyrektorowie wydziałów miasta nadzorujących te jednostki, zasugerowali by oszczędności w budżetach na rok 2020 wprowadzać poprzez redukcję zatrudnienia. Miasto wyraziło to też w oficjalnym piśmie skierowanym do placówek i instytucji miejskich. Zarząd miasta próbował już wcześniej nas przekonywać, że ograniczone lub brak możliwości podwyżek wynagrodzenia dla pracujących w placówkach i instytucjach finansowanych z budżetu miasta, są pochodną działań rządu. Nie negujemy faktu, że niektóre decyzje władz centralnych czy to dotyczące zmian w systemie edukacji czy zmian podatkowych, mogą mieć różne konsekwencje dla funkcjonowania naszego miasta. Jednak warto zaznaczyć, iż przez poprzednie lata Poznań odnotowywał znaczący wzrost dochodów z różnych źródeł – podkreśla Jarosław Urbański z Inicjatywy Pracowniczej.

Trudnej sytuacji miasta nie ukrywa Joanna Żabierek, rzeczniczka Jacka Jaśkowiaka. – Na skutek ostatnich decyzji rządu – przede wszystkim zmian w podatku PIT, który jest najważniejszym składnikiem dochodów Miasta – przyszłoroczny budżet Poznania skurczy się o 175 mln zł. Sytuacja jest trudna, zwłaszcza w kontekście przerzucania na samorząd kosztów, które powinny być pokrywane z budżetu państwa (przykładem jest oświata, do której Miasto dopłaci aż 545 mln zł). Aby uratować wiszący na włosku budżet, Poznań będzie więc musiał ograniczyć bieżące wydatki o 134 mln zł w taki sposób, aby było to jak najmniej uciążliwe dla samych mieszkańców. Dyrektorzy miejskich instytucji mają zweryfikować swoje wydatki, ale z założenia nie ma się to odbywać na drodze zwolnień. W budżecie nie przewidziano nawet środków na odprawy dla pracowników, którzy mogliby przez to stracić pracę. Oszczędności mogą poszukać m.in. przez redukcję wakatów czy nałożenie na pozostałych pracowników dodatkowych obowiązków, które będą wynagradzane bonusami. Takie działanie jest podyktowane wyłącznie obecną sytuacją finansową. Jeśli miasto nie zmniejszy wydatków bieżących, zagrożone będą nie tylko najważniejsze inwestycje, ale cały budżet. Poznań musi więc oszczędzać na wielu płaszczyznach – nie tylko w 2020 roku, ale i w kolejnych latach.

– Jest rzeczą zrozumiałą, że zmiany w systemie podatkowym mogą mieć wpływ na sytuację finansów miejskich, ale – po pierwsze – w kontekście poprzednich lat mamy wątpliwości czy na tyle dramatyczny, aby szukać oszczędności w masowych zwolnieniach i braku podwyżek wynagrodzeń, lub uzależniać podwyżki od redukcji etatów. Tym bardziej, że już dziś w wielu zakładach zwracają uwagę braki kadrowe, co jest też związane m.in. z oferowaniem przez nie niskich płac i problemami z rekrutacją pracowników. Po drugie – inne czynniki powodują wzrost dochodów np. wspomniane podwyższenie płacy minimalnej. Nic nie wskazuje, aby dochody z tytułu PIT miały się radykalnie skurczyć, w stosunku do 2019 r. Przeciwnie. Wiele wskazuje na to, że pomimo zmiany stawki PIT z 18% do 17% i zwolnienia od podatku PIT osób które nie ukończyli 26 lat, dochody budżetu miasta z tytułu podatku od osób fizycznych będą w 2020 r. o przynajmniej kilkanaście milionów wyższe, niż te zakładane na rok 2019 (1209 mln zł). Dodatkowo samorządy będą mogły liczyć na inne dochody wprowadzone przez zmiany w systemie podatkowym (np. wprowadzenie minimalnego podatku dochodowego przy nieruchomościach) – podkreśla Urbański.

– Biorąc pod uwagę, że losy naszego miasta leżą nam na sercu, z chęcią podjęlibyśmy rzeczową debatę na temat tego, jak wygląda sytuacja z perspektywy zarządu Poznania. Tymczasem decyzjami miasta dotyczącymi oszczędności jesteśmy zaskakiwani. Mamy prawo nie dawać wiary z góry zadekretowanemu przez władze miasta kryzysowi finansów miejskich. A naszą nieufność pogłębia właśnie fakt, że zarząd miasta nie zdecydował się na poddanie swojej diagnozy dotyczącej przyszłej sytuacji w finansach miejskich pod osąd opinii publicznej, ani nie podjęto żadnej rzeczowej na ten temat dyskusji ze związkami zawodowymi. Wobec powyższego stanowczo sprzeciwiamy się redukcji zatrudnienia w miejskich placówkach i instytucjach oraz narzucanym oszczędnościom budżetowym zakładom finansowanym z budżetu miasta. W dalszym ciągu liczymy na podjęcie merytorycznej debaty w sprawie programu kształtowania płac w miejskiej sferze budżetowej – podsumowuje Jarosław Urbański.

ROSM narzeka na władze miasta. „Czy głos mieszkańców ma znaczenie?”

0
Rada Osiedla Stare Miasto krytykuje postępowanie miasta. Chodzi o zmiany na ulicy Kwiatowej, gdzie realizacja ma całkowicie odbiegać od przeprowadzanych wcześniej konsultacji. – Czy głos mieszkańców ma znaczenie? – pyta radny Dworek.

– Celem działań rewitalizacyjnych jest nie tylko poprawa estetyki przestrzeni, ale również stworzenie miejsca przyjaznego i użytecznego dla mieszkańców i Poznaniaków. Cieszą działania Zarządu Dróg Miejskich w zakresie rewitalizacji ulicy Kwiatowej, ale do końca nie wiadomo jaki jest ich cel i czy jest to dobre rozwiązanie dla mieszkańców tej okolicy? Najpierw urzędnicy zaproponowali przestrzeń współdzieloną przez różnych użytkowników, później zamknięty dla aut deptak. Mieszkańcy obawiają się dominującej funkcji rozrywkowej, która negatywnie może wpłynąć na jakość życia w tym fyrtlu – tłumaczy Tomasz Dworek, radny osiedlowy.

Konsultacje dotyczące przebudowy ulicy Kwiatowej odbyły się w maju. Zarówno mieszkańcy, jak i radni osiedlowi złożyli sugestie swoich poprawek. – Teraz okazuje się, że wprowadzono radykalne zmiany w projekcie, powołując się na konsultacje internetowe. Tylko że w nich głos mogą zabrać mieszkańcy Naramowic, Lubonia, Szamotuł, czy Mosiny. Jeśli ktoś przyjeżdża na Stare Miasto w celach rozrywkowych, to oczywistym jest, że będzie postulował utworzenie na ulicach deptaków z ogródkami kawiarnianymi, ale wątpliwe czy takiej zmiany funkcji ulicy chcieli mieszkańcy – uważa radna Lidia Koralewska.

Radni ze Starego Miasta boją się, że może się powtórzyć sytuacja z przebudowy ulicy Wrocławskiej. – Miało być cicho i spokojnie po wyeliminowaniu ruchu samochodowego, a ulica stała się niemożliwa do zamieszkania i nieliczni mieszkańcy, którzy jeszcze tam pozostali cierpią przez hałas i nocne wybryki zwłaszcza w weekendy. Równie głośno jest po zapadnięciu zmroku na Półwiejskiej, gdzie funkcja rozrywkowa stanowi dużą i wzrastającą uciążliwość. Przez całe lato jeden z lokali miał wystawione na ulicy automaty do gier generujące drażniące dźwięki, z lokali wydobywa się głośna muzyka – wyjaśnia Dworek.

– Już podczas majowych konsultacji padały głosy, że hałas dochodzący z ogródków kawiarnianych na Rybakach i Kwiatowej w godzinach wieczornych stanowi dużą uciążliwość. Centrum miasta to nie nadmorski deptak. Trzeba równoważyć funkcje ulicy tak, by można było na niej mieszkać, by zaspokajała potrzeby okazjonalnych użytkowników, ale przede wszystkim mieszkańców – dodaje radna Koralewska.

mat. pras. / NA

„Inicjacja” Polskiego Teatru Tańca z prestiżowym wyróżnieniem

0
„Inicjacja” Polskiego Teatru Tańca otrzymała Nagrodę Lyncha (Lynch Award) dla najlepszego filmu Austin Arthouse Film Festival.

Organizowany w stolicy stanu Texas w USA Austin Art Film Festival dedykowany jest prezentacji filmów krótkometrażowych z całego świata. Pomysłodawcami festiwalu są miłośniczki kina autorskiego i twórczynie filmowe, Elizabeth Tabish and Giselle Marie Muñoz. W centrum uwagi organizatorów znajdują się filmy artystyczne o unikalnej konstrukcji i eksperymentalnym charakterze, kwestionujące schematy i zastane tropy, rzucające wyzwanie oczekiwaniom publiczności i standardom kultury masowej. Festiwal umożliwia artystom podzielenie się swoimi pracami, korzystając z przychylnego dla sztuki klimatu miasta Austin, które cechuje otwartość na oryginalność, kreatywność i niezwykłość.

Przypomnijmy, że „Inicjacja” , wyprodukowana przez Polski Teatr Tańca w 2017 roku, to muzyczno – filmowy eksperyment w reżyserii Iwony Pasińskiej, z hipnotyzującą muzyką Jacka Sienkiewicza i ascetyczną scenografią Andrzeja Grabowskiego, w wykonaniu artystów – tancerzy Polskiego Teatru Tańca. Tej jesieni film prezentowany był kilkakrotnie w USA – podczas Unseen Festival w Denver (20.09), Portland Dance Film Festival (2.10) i Rethink Dance Film Festival w Fargo (8.10). Znalazł się także w programie Nice Dance Film 2019 (11.10) w Nicei oraz 6th International Meeting on Video-dance and Video-performance w Walencji.

Jest to kolejne ważne wyróżnienie dla filmu po nagrodzie głównej Best of Fest na Arts Triangle Dance Film Festival w Dallas, nagrodzie głównej w kategorii „Najlepszy film zagraniczny” w 3. edycji Mexico City Videodance Festival, pierwszej nagrodzie w kategorii video – art podczas 8. edycji On Art Film Festival 2019 oraz 2 nagrodzie w kategorii „Best Dance or Music Related Film” podczas Annual ReelHeART International Film and Screenplay Festival w Toronto.

 

mat. pras. / fot. Andrzej Grabowski

Chcieli okraść drogerię. Odpowiedzą za kradzież i posiadanie narkotyków

0
Trójka mężczyzn została zatrzymana przez policję za udział w obrabowaniu drogerii. Przy dwójce z nich znaleziono narkotyki.

Plan zakładał stworzenie zamieszania w drogerii, które miało zostać wykorzystane do dokonania kradzieży. W tym celu jeden z mężczyzn udawał omdlenie, a drugi wykorzystał tę chwilę na kradzież perfum o wartości ponad dwóch tysięcy złotych. Pracownice sklepu natychmiast zadzwoniły po policję i zatrzymały jednego z mężczyzn, któremu chwilę wcześniej „zrobiło się słabo”.

– Policjanci natychmiast po otrzymanym zgłoszeniu udali się do drogerii, gdzie zastali 33-letniego mężczyznę, który przyznał się, że udawał omdlenie, aby umożliwić kradzież koledze. 33-latek został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie – usłyszał już zarzut kradzieży – relacjonuje Ewelina Grzeszkowiak z wielkopolskiej policji. – Jeszcze tego samego dnia policjanci ustalili i zatrzymali drugiego mężczyznę, który uciekł ze skradzionymi perfumami. 31-latek zdążył już sprzedać skradziony towar. Ponadto mężczyzna miał przy sobie kilkaset złotych oraz woreczek strunowy z amfetaminą. Mieszkaniec Szamotuł trafił do policyjnego aresztu, usłyszał już zarzut kradzieży oraz posiadania narkotyków.

To nie był koniec akcji. Policjanci zatrzymali również kupca perfum, który jak się okazało, również miał przy sobie narkotyki. Funkcjonariusze zdecydowali się przeszukać dodatkowo jego mieszkanie, gdzie znajdowało się jeszcze więcej narkotyków. – Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu, usłyszał zarzuty posiadania i udzielania narkotyków oraz zakup perfum pochodzących z kradzieży – informuje Ewelina Grzeszkowiak.

Wszyscy zatrzymani przyznali się stawianych im zarzutów.

Źródło: KPP Szamotuły

Poznań: Obchody 63. rocznicy wybuchu Powstania Węgierskiego

0
Na poznańskich Jeżycach odbyły się uroczyste obchody 63. rocznicy wybuchu Powstania Węgierskiego 1956r.

Kombatanci, władze miasta oraz młodzież szkolna złożyły kwiaty pod tablicami: Petera Mansfelda i Romka Strzałkowskiego, którzy byli najmłodszymi ofiarami Powstania Węgierskiego. Te wybuchło w 1956 roku i nawiązywało do poznańskiego zrywu robotników. Studenci z Węgier próbowali wyrwać się spod komunistycznej okupacji.

W odpowiedzi do kraju weszły wojska sowieckie. W wyniku interwencji życie straciło 2700 Węgrów, a prawie 20 tysięcy zostało rannych. Po rewolucji kolejne 200 tysięcy osób zostało zmuszonych do opuszczenia kraju. Władze komunistyczne postawiły przed sądem ponad 20 tysięcy osób, a 260 z nich zostało skazanych na śmierć.

fot. Karolina Adamska

 

Poznań: „Dąb stulecia” został posadzony na Morasku.

0
W ramach upamiętnienia jubileuszu 100-lecia Uniwersytetu Poznańskiego na Morasku został posadzony „Dąb Stulecia”.

– Chcieliśmy tą symboliczną uroczystością dać wyraz pamięci o 100-letniej historii Uniwersytetu Poznańskiego, która zbiega się ze 100-leciem Powstania Wielkopolskiego i 100-leciem Odrodzenia Państwa Polskiego – mówił prof. Przemysław Wojtaszek, dziekan Wydziału Biologii.

– Dąb, symbol dostojeństwa i siły, jest idealnym wyborem. Z jednej strony obrazuje owo dostojeństwo Uniwersytetu, w znaczeniu tak pięknie opisanym przez Kazimierza Twardowskiego. Z drugiej, żyjąc, rosnąc i rozwijając się, pokazuje, że nie zamykamy się w historii i obchodzeniu rocznic, ale idziemy do przodu, ku górze, ku szczytom – wszak dąb to również najwyższe polskie drzewo. No i nawiązujemy do przepięknych przykładów historycznych dębów polskich: do „Bartka”, Dębów Rogalińskich, czy „Chrobrego”. Wszystkie one są dębami szypułkowymi, tak jak nasz „Dąb Stulecia” – wyjaśnia prof. Wojtaszek.

„Dąb Stulecia” został przycięty, aby lepiej się ukorzenić w warunkach Moraska. Na żołędzie trzeba będzie nieco poczekać – według różnych źródeł może to potrwać nawet kilkadziesiąt lat. – Idealną koincydencją byłoby, gdyby żołędzie pojawiły się na 150-lecie UAM – mówi z uśmiechem dziekan Wojtaszek.

mat. pras. / AS Fot. Wydział Biologii UAM