Strona główna Blog Strona 518

Niezwykły pociąg wyjechał na tory. „Ten wyjątkowy projekt jest hołdem dla historii regionu”

0

15 grudnia na wielkopolskie tory wyjechał niezwykły pociąg: jeden z Elfów Kolei Wielkopolskich został oklejony specjalną grafiką z historycznymi scenami z Powstania Wielkopolskiego.

– Ten wyjątkowy projekt jest hołdem dla historii regionu, łącząc nowoczesność z naszym dziedzictwem – powiedział Wojciech Jankowiak, wicemarszałek Województwa Wielkopolskiego. – Pociąg będzie jeździł przez cały rok po wielkopolskich torach, niosąc ducha bohaterów z tamtego okresu. To nie tylko środek transportu, ale pewnego rodzaju mobilne muzeum, które przypomina o ważnych wydarzeniach z historii i kultywuje pamięć o bohaterach Wielkopolski.

Na zewnętrznych ścianach pojazdu zostały przedstawione kluczowe momenty Powstania Wielkopolskiego oraz najważniejsze postaci powstania, a każda scena została starannie odwzorowana.
– Wierzymy, że nasza inicjatywa zachęci do refleksji nad historią regionu – wyjaśnił Marek Nitkowski, prezes zarządu spółki Koleje Wielkopolskie. – Pragniemy, aby podróżując naszym pojazdem, pasażerowie odkrywali nie tylko nowoczesność, ale również korzenie, które ukształtowały współczesną Wielkopolskę. Kultywowanie historii pomaga zachować pamięć o ważnych wydarzeniach i dlatego już dzisiaj pragnę zaprosić do udziału inscenizacji przyjazdu Ignacego Jana Paderewskiego do Poznania w przeddzień wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Warto przyjechać na Dworzec Letni 26 grudnia o godzinie 16.00 i wspólnie przeżywać ten wyjątkowy moment. Dzisiaj natomiast cieszymy się, że pojazd z powstańczą okleiną, tak bardzo podoba się publiczności.

Grafika jest też hołdem dla bohaterów Powstania Wielkopolskiego.
– Każdy detal, każdy kadr, przenosi nas w czas, ukazując bohaterstwo i ducha walki tamtych dni – podkreślał Mikołaj Grzyb, członek zarządu Kolei Wielkopolskich. – Poprzez tę wyjątkową prezentację pragniemy oddać hołd bohaterom Powstania Wielkopolskiego i uczcić ich niezwykłe dokonania.

Projekt powstał przy współpracy z artystką SiXi, która jest laureatką trzeciej edycji konkursu „Pociąg do sztuki” organizowanego przez Koleje Wielkopolskie, a przygotowanie projektu ze względu na jego skalę trwało kilka tygodni. Przy projekcie pracowali pracownicy spółki i kilka zespołów zewnętrznych.
– Cieszymy się, że efekt końcowy jest tak niesamowity i został pozytywnie odebrany – przyznał Dariusz Kaszyński, Naczelnik Wydziału Promocji i Marketingu KW. – Wierzymy, że będzie on sprawiał ogromną przyjemność i dumę naszym pasażerom.

Okupujący opuszczają Jowitę

0

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami studenci okupujący dom studencki Jowita opuszczą go wieczorem 17 grudnia – mimo że nie wszystkie ich postulaty zostały spełnione.

Przypomnijmy: studenci i aktywiści ze Studenckiej Inicjatywy Mieszkaniowej i Inicjatywy Pracowniczej od 8 grudnia okupowali Jowitę, sprzeciwiając się w ten sposób jej sprzedaży lub wyburzeniu. Oba rozwiązania oznaczały dla nich utratę dostępnych cenowo pokoi w centrum Poznania. Uniwersytet im. Adama Mickiewicza planował sprzedaż budynku, ponieważ na remont Jowity uczelni nie stać – jego koszt został oszacowany na około 100 mln zł.

Okupacja była konsekwencją trwających od kilku tygodni rozmów między studentami a władzami uczelni, które nie doprowadziły do osiągnięcia porozumienia. Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że część gruntu pod budynkami Jowity nie należy do uczelni. Przełom w sprawie nastąpił 14 grudnia, gdy do Poznania przyjechał Dariusz Wieczorek, nowy minister nauki, który zapowiedział przyznanie pieniędzy na projekt przebudowy Jowity, a także opracowanie kompleksowego programu rozbudowy domów studenckich w Polsce. Wówczas protestujący zgodzili się opuścić budynek.

Opuszczenie Jowity ma nastąpić wieczorem 17 grudnia, ale protestujący wystąpili o dalsze udostępnienie im sal konferencyjnych Jowity „na samorządną przestrzeń naukowo-kulturalną”. O tym poinformowała rektorka Bogumiła Kaniewska na swoim profilu na Facebooku, zamieszczając także swoją odpowiedź na ten postulat studentów.

„W odpowiedzi na „List otwarty z dnia 15 grudnia 2023 roku w sprawie zagospodarowania sal konferencyjnych w DS Jowita na samorządną przestrzeń naukowo-kulturalną” uprzejmie informuję, że przedstawiony przez Państwa postulat zachowania przestrzeni sal konferencyjnych w DS Jowita „jako oddolnego centrum społeczno-kulturowego” może zostać spełniony dopiero po zakończeniu modernizacji budynku” – czytamy w odpowiedzi prof. Kaniewskiej. – „Dnia 1 grudnia 2023 roku wydałam Zarządzenie nr 399/2023/2024 dotyczące wyłączenia Domu Studenckiego Jowita z funkcjonowania. Wchodzi ono w życie 1 stycznia 2024 roku i obejmuje także sale konferencyjne, o udostępnienie których Państwo wnioskują. Poniżej przesyłam link do tego Zarządzenia. Podkreślę raz jeszcze, że powodem zamknięcia budynku Jowity są względy bezpieczeństwa, w związku z czym pozostawienie dostępu do części konferencyjnej DS-u jest obecnie niemożliwe. Po zakończeniu modernizacji i ponownym otwarciu tego domu studenckiego w budynku zostanie stworzone miejsce służące aktywizacji społeczności studenckiej – również zrzeszonej w związkach zawodowych działających na terenie UAM – po stworzeniu stosownych ram prawnych. Jednocześnie zapewniam, że wszystkie funkcjonujące na terenie UAM organizacje studenckie i pracownicze mogą korzystać z pomieszczeń uczelni, po uzyskaniu zgody administratora budynku (dziekana, kanclerza, rektora). Reguła ta będzie dotyczyła także Studenckiej Inicjatywy Mieszkaniowej po uzyskaniu przez nią formalnego statusu”.

Wildecki jarmark z bajkowym klimatem (ZDJĘCIA)

0

Przepiękne rękodzieło, doskonałe koncerty, smakołyki od zupy grzybowej po rozpływające się w ustach serniki – świąteczny jarmark na Wildzie okazał się rzeczywiście bajkowy. Zgodnie z zapowiedzią organizatorów.

Wilda już od kilku lat zaprasza na swój świąteczny jarmark, który tym różni się od wielu innych, że swoje stragany rozstawiają na nim głównie przedsiębiorcy, rzemieślnicy i restauratorzy z dzielnicy, o co dbają organizatorzy: Wildecka Inicjatywa Lokalna Wildzianie i Rada Osiedla Wilda.

W efekcie zamiast tradycyjnego bigosu, szaszłyka czy chleba ze smalcem gość jarmarku miał do wyboru zupę grzybową z kluseczkami, naprawdę domowy bigos, pysznego pieczonego kurczaka z doskonałymi frytkami oraz kilkadziesiąt rodzajów ciast i ciasteczek od pierników poprzez domową szarlotkę aż po przepyszne serniki od „Yes, ser”.

Zdecydowanie ciekawsze były także pozostałe stragany: wildeccy rzemieślnicy za odpowiednie prezenty na Gwiazdkę uznają ręcznie robioną, iście bajkową ceramikę, urokliwą, oryginalną biżuterię, ręcznie robione torebki i pluszaki oraz ciepłe, kolorowe chusty. Dużym powodzeniem cieszyło się stoisko z bluzami i swetrami w bożonarodzeniowe wzory, gdzie można było negocjować ceny – a wszyscy sprzedawcy zapraszali i doradzali kupującym – bo to oni byli twórcami oferowanych przedmiotów.

Dużo się działo także na scenie: były koncerty Witolda Żuromskiego, Uqusqad, Pawła Kozicza, Michała Sobierajskiego i zespołu Blubry Jazz. Wielu widzów przyciągnął spektakl teatru Mozaika i popisy dzieci z MDK nr 1, a prawdziwy aplauz wywołał doskonały koncert Dixie Company, który zakończył jarmark. I co ważne – jak podkreśliła Dorota Bonk-Hammermeister, radna miejska i radna osiedla Wilda – w większości byli to lokalni, wildeccy artyści.

Wildecki jarmark rzeczywiście okazał się niezwykle udany i naprawdę bajkowy, a przede wszystkim zupełnie inny od komercyjnych jarmarków świątecznych. Sekretem sukcesu jest chyba właśnie to, że nie ma tu atmosfery zarobku za wszelką cenę, bo ten jarmark organizują go mieszkańcy dla samych siebie, by się spotkać, napić grzańca, chwilę odpocząć od przygotowań świątecznych i kupić oryginalne prezenty. I chyba nie ma odpowiedniejszego miejsca, by zacząć się cieszyć nadchodzącymi świętami.

Ale ten jarmark ma też jedną, poważną wadę: trwa tylko jeden dzień. Jeśli więc ktoś nie zdążył 16 grudnia, to następną szansę będzie miał dopiero za rok…

Na wiadukcie nad torami kolejowymi znaleźli 28 butelek z benzyną. „Tylko przypadek sprawił, że pociąg był skierowany przez kolejarzy na górny tor”

0

Funkcjonariusze zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o przygotowanie kilkudziesięciu tzw. koktajli Mołotowa.

Przypomnijmy: 31 lipca tego roku policjanci na wiadukcie nad torami kolejowymi w Antoninku znaleźli 28 butelek z benzyną, tzw. koktajli Mołotowa. Funkcjonariusze połączyli to z faktem, że kilka godzin wcześniej tą trasą kolejową jechał pociąg specjalny wiozący prawie 1000 kibiców Widzewa Łódź, którzy wracali z meczu w Szczecinie do Łodzi.

– Policjanci Wydziału do Walki z Przestępczością Pseudokibiców KWP Poznań ustalili, że osoby z tzw. ekipy swarzędzkich fanatyków chciały obrzucać improwizowanymi ładunkami zapalającymi pociąg specjalny – wyjaśnia Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji. – W tym celu weszli na wiadukt kolejowy w Antoninku. Czekali na pociąg, który ich zdaniem miał przejeżdżać torem pod wiaduktem. Tylko przypadek sprawił, że pociąg był skierowany przez kolejarzy na górny tor. Plan sprawców nie powiódł się.

Funkcjonariusze zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o przygotowanie kilkudziesięciu koktajli Mołotowa i zamiar obrzucenia nimi pociągu z kibicami z Łodzi.
– Na podstawie materiałów dowodowych prokuratura jednemu z zatrzymanych postawiła zarzut z art. 171 par. 1 KK, za co grozi mu do 8 lat więzienia – informuje Andrzej Borowiak. – Drugi z zatrzymanych po przesłuchaniu został zwolniony.

Jak jednak podkreślił rzecznik, śledztwo trwa i nie wykluczone są dalsze zatrzymania.

 

Wypadek na wiadukcie w Poznaniu. Były utrudnienia w ruchu

0

Do groźnego zdarzenia doszło w nocy z 16 na 17 grudnia w Swarzędzu. Kierowca samochodu osobowego stracił panowanie nad autem i uderzył w barierki na remontowanym wiadukcie.

Jak informują wielkopolscy strażacy, wypadek miał miejsce około godziny 2.00 nad ranem. Wyglądało to bardzo groźnie, bo auto dosłownie zawisło na barierce, ale okazało się, że nikomu nic się nie stało.

W czasie pracy służb na miejscu zdarzenia były utrudnienia w ruchu.

Zderzenie dwóch samochodów. Nie żyje dziewiętnastolatek

0

Między Czerwoną Wsią a Kątami doszło do tragicznego wypadku. Zderzyły się tam dwa samochody, jeden dachował. 19-latek zginął na miejscu, a dwie osoby, które z nim podróżowały, uciekły do lasu.

Do wypadku doszło 16 grudnia około godziny 21.00. Jak informuje portal „koscianiak”, ze wstępnych ustaleń policji wynika, że do wypadku doszło, gdy opel astra wyprzedzał karetkę pogotowia. Kierowca auta nie zachował odpowiedniej ostrożności przy wyprzedzaniu i zderzył się czołowo z jadącym z przeciwka citroenem, kierowanym przez 38-letnią mieszkankę gminy Krzywiń.

Opel wypadł z trasy i dachował. Podróżowały nim trzy osoby – dwóch mężczyzn uciekło do lasu, trzeci, 19-letni mieszkaniec Leszna, został w aucie. Wydostali go dopiero strażacy – niestety, na pomoc już było za późno.

Służby rozpoczęły poszukiwania pasażerów opla – znaleźli ich około 12 kilometrów od miejsca wypadku. Teraz policja ustala, kto siedział za kierownicą samochodu. Pobrano krew im także krew na obecność alkoholu i środków odurzających.

Obrażenia odniosła także kobieta kierująca drugim samochodem. Została zabrana do szpitala.

John van den Brom nie jest już trenerem Lecha. „Potrzebujemy impulsu, który pozwoli wydobyć olbrzymi potencjał, jaki drzemie w piłkarzach”

0

Władze Lecha Poznań zdecydowały o pożegnaniu się z Johnem van den Bromem, po serii słabych wyników. Jego obowiązki będzie pełnił do końca sezonu Mariusz Rumak, który w przeszłości już był trenerem „Kolejorza”.

O potencjalnym zwolnieniu holenderskiego trenera mówiło się już od dłuższego czasu. Przypomnijmy – John van den Brom dołączył do Lecha latem 2022 roku, po tym jak z klubu dość niespodziewanie odszedł Maciej Skorża. Holender w swoim pierwszym sezonie nie obronił tytułu mistrza Polski, ale w Lidze Konferencji „Kolejorz” radził sobie bardzo dobrze i odpadł dopiero w ćwierćfinale tych rozgrywek.

Obecny sezon to już pasmo rozczarowań. Lechici latem odpadli z eliminacji do Ligi Konferencji po dwumeczu ze Spartakiem Trnava. Wtedy część kibiców mogła liczyć, że wobec awansu do europejskich pucharów Legii Warszawa i Rakowa Częstochowa (a co za tym idzie większej ilości spotkań, które będą musiały rozegrać), poznaniacy będą mieli prostą drogę do mistrzostwa.

Rzeczywistość okazała się brutalna. Lechici regularnie zawodzili w lidze i na koniec roku są dopiero na trzeciej pozycji w tabeli. Do lidera, którym niespodziewanie jest Śląsk Wrocław, „Kolejorz” traci już osiem punktów.

Kibiców szczególnie irytowały seryjnie tracone punkty, w meczach, które mogły się wydawać wygrane. Lech potrafił zremisował z Jagiellonią, chociaż już prowadził 3:0. Podobnie było chociażby wczoraj w starciu z Radomiakiem – poznaniacy prowadzili 2:0 i tylko to spotkanie zremisowali. Ten mecz okazał się być ostatnim van der Broma w roli trenera.

– Podjęliśmy decyzję o rozstaniu. Od dłuższego czasu analizowaliśmy sytuację i doszliśmy do wniosku, że to będzie w tym momencie najlepsze rozwiązanie. Trener Brom wykonał świetną pracę w poprzednim sezonie, kiedy osiągnęliśmy historyczny ćwierćfinał Ligi Konferencji Europy. Kibice długo będą wspominać boje z Villarreal, Bodø/Glimt, Djurgårdens IF czy Fiorentiną. Za to wszystko, za te emocje, jakie mogliśmy wspólnie z kibicami przeżyć, należą się wielkie ukłony dla naszego dotychczasowego szkoleniowca. Rozstajemy się w zgodzie, wyrażając podziękowanie za pracę, jaką tutaj wykonał John van den Brom. Ta zakończona właśnie jesień nie była tak udana, jak byśmy tego oczekiwali, nie tylko ze względu na przedwczesne odpadnięcie z europejskich pucharów, ale również sytuację w lidze, w której jesteśmy w czołówce, ale uciekło nam po drodze sporo punktów. Trenerowi Bromowi życzymy powodzenia w dalszej karierze trenerskiej – mówi dyrektor sportowy Lecha, Tomasz Rząsa.

Dziś ranko klub poinformował, że nowym trenerem Lecha, do końca tego sezonu, został Mariusz Rumak, czyli postać doskonale znana w Poznaniu (prowadził „Kolejorza” w latach 2012-14).
– Potrzebujemy impulsu, który pozwoli wydobyć olbrzymi potencjał, jaki drzemie w piłkarzach, których mamy w kadrze pierwszej drużyny. Uznaliśmy, że to nie moment na rewolucję na ławce trenerskiej i wywracanie wszystkiego do góry nogami. Potrzebowaliśmy osoby, która doskonale zna realia klubu i ma przy tym odpowiednie doświadczenie szkoleniowe. Trener Rumak od dłuższego czasu był blisko zespołu, analizował na bieżąco grę drużyny, zna jej problemy. Ma wiedzę i narzędzia, żeby poprawić naszą postawę na boisku i na to liczymy – podkreśla dyrektor Rząsa.

Półmetek Betlejem Poznańskiego. Co cieszy się największym powodzeniem?

0

Wprawdzie Boże Narodzenie już za 8 dni, jednak dla Betlejem Poznańskiego to w zasadzie dopiero półmetek. Jarmark na MTP potrwa do 22 grudnia, ale za to ten na placu Wolności aż do 7 stycznia. Co najbardziej podoba się poznaniakom?

Sarkastycznie można byłoby spuentować, że chyba… ceny – sądząc po ilości „paragonów grozy”, zalewających media społecznościowe, począwszy od słynnego już szaszłyka za 60 zł i grzańca za 18 zł. Przypomnijmy, że już od pierwszego dnia jarmarku poznaniacy byli zaskoczeni aż tak drastycznym wzrostem cen towarów na jarmarku – zwłaszcza gastronomii.

Wprawdzie prezydent Jacek Jaśkowiak próbował usprawiedliwiać wystawców, zwracając uwagę na koszty, które ponoszą, a które też wzrosły. Ale to średnio przekonujący argument w sytuacji, gdy wystarczy wybrać się do któregoś lokalu przy Starym Rynku, by zapłacić za posiłek, i to z grzańcem, znacznie mniej niż na jarmarku. A przecież restauratorzy też mają koszty, i to wyższe, bo dochodzi choćby koszt obsługi kelnerskiej.

Oliwy do ognia dolał Jarosław Pucek, były szef ZKZL, który zamieścił na swoim profilu zdjęcia z jarmarku świątecznego w Lipsku – razem z obowiązującymi tam cenami. Okazało się, że w wielu wypadkach jest taniej niż w Poznaniu, a przecież trudno mówić o niższych kosztach działalności gospodarczej w Niemczech, gdzie choćby stawka wynagrodzenia za godzinę jest znacznie wyższa niż w Polsce. Przypomnijmy, że w Polsce to 23,50 zł brutto, w Niemczech – 12 euro.

Dodatkowo atmosferę podgrzała Młodzież Wszechpolska, która na jarmarku urządziła „Januszową Wigilię”, czyli przyszła z własnym stolikiem, krzesłami – i prowiantem. Tak zresztą radził tym poznaniakom, dla których ceny na jarmarku są zbyt wysokie, prezydent Jacek Jaśkowiak: by przychodzili z grzańcem w kubku termicznym i kanapkami. Rada prezydenta nie bardzo, mówiąc delikatnie, spodobała się poznaniakom, za to „Januszowa Wigilia” Młodzieży Wszechpolskiej spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem, a jak twierdzą działacze – wiele osób dosiadało się spontanicznie do ich stolika.

Poza cenami, stanowiącymi atrakcję samą w sobie dla wielu odwiedzających, dużym powodzeniem cieszą się oczywiście młyńskie koła i widok, jaki można z nich podziwiać. Wiele osób zachwyca się choinką na MTP, no i oczywiście lodowiskiem pod chmurką, które zostało uznane za najlepsze lodowisko w Europie tej zimy. Z dań dostępnych na jarmarkach najwięcej osób kupuje oscypki w wersji z boczkiem lub z żurawiną. Ale trudno powiedzieć, ile z nich naprawdę je lubi, a ile kupuje ze względu na fakt, że to jedna z bardziej dostępnych cenowo atrakcji.

Dzieci są zachwycone karuzelami na placu Wolności oraz domkiem św. Mikołaja i gadającym łosiem Marcinem na MTP, a wiele z nich próbuje swoich sił na lodzie. Z kolei oferta prezentów nie zachwyca: poza pojedynczymi straganami z wyrobami rzemieślniczymi większość oferuje to, co można kupić normalnie w sklepach, w dodatku taniej.

Przypomnijmy, że jarmark na pl. Wolności będzie czynny do 7 stycznia przez 7 dni w tygodniu w godz. 11.00-21.00, z wyjątkiem 24 grudnia (nieczynne), 25 i 26 grudnia oraz 1 stycznia (krótsze godziny otwarcia – od 13.00 do 21.00). Natomiast druga część Betlejem Poznańskiego na Międzynarodowych Targach Poznańskich będzie otwarta do 22 grudnia, od wtorku do czwartku oraz w niedzielę w godzinach 11.00-21.00, natomiast od piątku do soboty w godzinach 11.00-22.00. Na oba jarmarki można dojechać świąteczną bimbą – specjalną linią nr 24.

Lech Poznań powinien ten mecz wygrać. „Kolejorz” znowu rozczarowuje

0

Mogło się wydawać, że Lech tego meczu już nie przegra – poznaniacy w pewnym momencie prowadzili dwoma bramkami. Po czerwonej kartce dla Karlstroma, Radomiak całkowicie zdominował lechitów i w końcówce doprowadził do wyrównania.

Ostatnia kolejka w tym roku okazała się niezwykle bolesna dla kibiców z Poznania. W piątek wysoko przegrała Warta Poznań. Dziś Lech Poznań zaledwie zremisował spotkanie, które powinien wygrać.

Zaczęło się z perspektywy „Kolejorza” nieźle. Poznaniacy mieli małą przewagę, a po 50′ minutach prowadzili dwoma bramkami. Najpierw do siatki Radomiaka trafił Kvekveskiri, a w następnie Pereira.

Kiedy wydawało się, że Lech zakończy tę przeciętną jesień zwycięstwem, drugą żółtą kartkę w tym meczu obejrzał Karlstrom i goście kończyli spotkanie w osłabieniu. Radomiak natychmiast rzucił się do ataku, a lechici głównie próbowali przeszkadzać.

Bramkę na 1:2 zdobył w 79′ minucie Abramowicz. Drugą bramkę dla Radomiaka zdobył w doliczonym czasie gry Rocha i lechici muszą się zadowolić tylko jednym punktem.

Obecnie poznaniacy do Śląska Wrocław, który jest pierwszy w tabeli, tracą już osiem punktów. W następnej kolejce (rozgrywanej w lutym) Lech zmierzy się z Zagłębiem Lubin.

Pan Peryskop na placu Bernardyńskim (ZDJĘCIA)

0

„Selfie Watcher” – taką nazwę nosi rzeźba poznańskiego artysty, Noriakiego, która stanęła na placu Bernardyńskim. Jak wygląda pan Peryskop w trójwymiarze, a nie na rysunku?

Pana Peryskopa (Watchera) zna chyba większość poznaniaków: charakterystyczny rysunek czarnej postaci z okiem pojawia się w miejscach zasługujących na uwagę – niestety, zwłaszcza tych zapuszczonych i zaniedbanych. Możemy go także zobaczyć w… sygnalizacji świetlnej: na przejściu przez Krakowską przy Starym Browarze światła nie mają kształtu typowych ludzkich sylwetek, ale właśnie Pana Peryskopa.

Teraz trójwymiarowy Watcher stanął na placu Bernardyńskim, a inicjatorem postawienia tu tej rzeźby była Rada Osiedla Stare Miasto. Ona też zabezpieczyła w swoim budżecie pieniądze na wykonanie i montaż dzieła. Prace już się zakończyły i od 15 grudnia wszyscy poznaniacy i poznanianki mogą podziwiać gotową rzeźbę.

– Celem było ożywienie tej części placu, na której nie działają kupcy – wyjaśnia Jacek Maleszka, przewodniczący Komisji Polityki Przestrzennej i Rewitalizacji Rady Osiedla Stare Miasto. – Rzeźba dobrze wpisuje się w koncepcję zagospodarowania tego fragmentu przestrzeni, w oczekiwaniu na przyszłą rewitalizację.

Jak wygląda Pan Peryskop w postaci rzeźby? Przede wszystkim jest sporych rozmiarów – żeby wygodnie można było sobie z nim zrobić selfie, zgodnie z nazwą rzeźby – „Selfie Watcher”. Zamiast wszystkowidzącego oka ma natomiast lustro. Kto więc chciałby sprawdzić, co widzi Pan Peryskop – zobaczy siebie…

Kolejne zatrucie tlenkiem węgla. Jedna osoba w szpitalu

0

Kaliscy strażacy zostali wezwani do kamienicy przy ul. Nowy Rynek 6, w której ulatniał się tlenek węgla. Jedna osoba, 35-letnia kobieta, została zabrana do szpitala z objawami zatrucia.

Około godziny 3.00 w nocy z 14 na 15 grudnia straż pożarna została wezwana do kamienicy, gdzie zaczął się ulatniać tlenek węgla i doszło do zatrucia jednej z mieszkanek budynku. Jak powiedział portalowi „kalisz24 INFO” mł. asp. Jakub Pietrzak, oficer prasowy KM PSP w Kaliszu, na miejsce wysłano zastępy z JRG nr 1 KM PSP Kalisz oraz OSP Dobrzec i OSP Sulisławice. Strażacy na miejscu zastali już pomieszczenia wstępnie przewietrzone, jednak mimo to ich mierniki w łazience i w jednym z pokojów wykazały wysoki poziom tlenku węgla.

Mieszkanka z objawami zatrucia została przewieziona do szpitala, a strażacy zabezpieczyli pomieszczenie, w którym ulatniał się czad i dodatkowo przewietrzyli całe mieszkanie.

Wandale na Jeżycach. Rada osiedla apeluje do policji i straży miejskiej

0

Kilka samochodów, elewacje kamienic i drzwi wejściowe do kilku budynków padły ofiarą nocnego ataku wandali na ulicach Wawrzyniaka i Szamarzewskiego. Rada Osiedla Jeżyce apeluje do policji i straży miejskiej o więcej patroli.

„W nocy w okolicach ul. Wawrzyniaka i Szamarzewskiego szajka chuliganów-graficiarzy wymalowała auta, elewacje kamienic i drzwi wejściowe do budynków” – poinformowali osiedlowi radni na swoim profilu na Facebooku. – „Od dłuższego czasu odnotowujemy powtarzające się incydenty tego rodzaju: zniszczono nawet świeżo wyremontowaną elewację Szkoły Podstawowej nr 36 (tzw. szkoły z zegarem). Rada Osiedla Jeżyce podejmuje właśnie interwencję: żądamy więcej patroli na ulicach Jeżyc”.

Osiedlowi radni zaapelowali do policji i straży miejskiej o zwiększenie liczby patroli, bo obecnie jest ich po prostu za mało – ale zwrócili się także o większą czujność do mieszkańców.
„Gdy widzisz w swojej okolicy akt chuligański, reaguj: zrób zdjęcia i nagraj filmik” – napisali. – „To pomoże złapać sprawców. Natychmiast dzwoń też na policję”.

Policjanci już otrzymali informację o aktach wandalizmu i prowadzą działania w tej sprawie. Jak jednak powiedział Głosowi Wielkopolskiemu mł. asp. Łukasz Kędziora z zespołu prasowego wielkopolskiej policji, na razie zgłosił się tylko jeden właściciel uszkodzonego samochodu, choć policjanci ustalili, że pomazanych zostało pięć aut. Apelują też, by zgłaszali się pozostali poszkodowani – także właściciele budynków, którym zniszczono drzwi albo elewację. Bo z każdą kolejną informacją rośnie szansa na złapanie wandali.

Samochód osobowy uderzył w drzewo. Ranny ośmiolatek

0

Do groźnego wypadku doszło w miejscowości Garzew w powiecie kaliskim. Samochód osobowy wypadł z drogi i uderzył w drzewo. Podróżujący nim mężczyzna i ośmioletni chłopiec trafili do szpitali.

Wypadek miał miejsce 14 grudnia przed godziną 18.00. Jak powiedziała portalowi „kalisz24 INFO” podkom. Anna Jaworska-Wojnicz, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Kaliszu, 53-letni kierowca na łuku drogi stracił panowanie nad samochodem, wypadł z drogi i uderzył w drzewo. I on, i jadący z nim ośmioletni chłopiec odnieśli obrażenia i zostali przewiezieni do szpitali w Kaliszu i Ostrowie Wielkopolskim.

Jak sprawdzili obecni na miejscu funkcjonariusze – kierowca był trzeźwy. Policjanci prowadzą działania, mające wyjaśnić dokładne przyczyny wypadku.

IMiGW wydał ostrzeżenie trzeciego stopnia!

0

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenie hydrologiczne trzeciego stopnia przed wezbraniem z przekroczeniem stanów alarmowych w zlewni rzeki Orli na południu Wielkopolski.

Prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska wynosi aż 90 proc. i jest efektem ostatnich intensywnych opadów śniegu na południu Polski oraz obecnej odwilży. IMiGW podwyższył stopień ostrzeżenia z drugiego na trzeci.
„W zlewni Orli przewiduje się jeszcze tendencję wzrostową, w Korzeńsku powyżej stanu alarmowego” – informuje IMiGW. – „Ze względu na utrzymujące się przekroczenie i ciągły wzrost stanu wody podniesiono stopień zagrożenia”.

Ostrzeżenie trzeciego stopnia obowiązuje do 16 grudnia, do godziny 20.00.

Na Górczynie będzie park linowy? „Wykonano pierwszy krok”

0

W 2024 roku ma powstać projekt, na który miasto już zabezpieczyło pieniądze, a później rozpoczną się konsultacje społeczne. Ich efektem ma być park linowy w nowym parku na Górczynie.

Przypomnijmy, że park powstaje na terenie po dawnych torach „kolei berlińskiej”, na powierzchni około 83 ha między torami kolejowymi, ulicą Głogowską i ulicą Krauthofera. To tam miałby powstać park linowy, o ile pomysł poprą mieszkańcy w konsultacjach społecznych.

„Wykonano pierwszy krok w stronę stworzenia parku linowego na Górczynie!” – poinformował Zarząd Zieleni Miejskiej. – „Wraz z uchwaleniem przez radnych miejskich miejscowego planu zagospodarowania przygotowanego przez MPU w Poznaniu ruszą kolejne kroki urzędnicze”.

Budowa parku linowego była jednym z tematów spotkania prezydenta Mariusza Wiśniewskiego z przedstawicielami Rady Osiedla Górczyn, które odbyło się 14 grudnia. Omówiono m.in. dalsze działania dla realizacji zamierzenia, a Szymon Prymas, Pełnomocnik Prezydenta Miasta Poznania ds. terenów zieleni miejskiej, zapewnił, że dla Zarządu Zieleni Miejskiej zostaną zabezpieczone środki w budżecie miasta na 2024 na etap koncepcyjno-projektowy, o co zadbał radny Tomasz Stachowiak.

Gdy koncepcja i projekt będą już gotowe – miasto ogłosi konsultacje społeczne.

Gniezno walczy z betonozą. Nowe drzewa w centrum miasta

0

Władze Gniezna postanowiły odbetonować miasto. Projekt nosi nazwę „Antybetonoza” i polega na sadzeniu drzew na odbrukowanych fragmentach centrum. Właśnie zaczęła się jego realizacja.

„Antybetonoza” to projekt radnego Tomasza Dzionka. W 2022 roku zwyciężył w głosowaniu nad Budżetem Obywatelskim wśród tzw. małych projektów, zdobywając aż 1871 głosów. Jego celem jest posadzenie 40 drzew na ulicach: Jeziornej, Warszawskiej, Mickiewicza, Mieszka I i Łaskiego, na odbrukowanych fragmentach chodników.

Nasadzenia właśnie się zaczęły.
– Miasto Gniezno konsekwentnie wprowadza coraz więcej zieleni na terenie Gniezna, również w centrum – podkreśla Joanna Śmigielska, zastępczyni prezydenta Gniezna. – Tylko w tym roku Zakład Zieleni Miejskiej posadził 70 drzew. Systematycznie również kawałek po kawałku odbrukowujemy fragmenty chodników w centrum. Tak się działo np. na ul. św. Michała, Grzybowo czy na samym Rynku. Tego właśnie oczekują mieszkańcy, co głosowanie w Budżecie Obywatelskim potwierdziło.

Na ulicy Warszawskiej zostaną powiększone misy przy już rosnących drzewach, zostanie odbrukowana część chodnika, przybędzie też 14 nowych drzew – będą to klony polne „Elegant”. Na wysokości targowiska na pl. J. Piłsudskiego zostaną posadzone drzewa i dekoracyjne byliny: hiacynt, kocimiętka Faassena, bodziszek Rozanne, rozchodnik okazały Brillant, rozplenica japońska Hameln i zimozielona turzyca Morrowa Variegata – a wszystko na odbrukowanym fragmencie chodnika. Byliny kwitnące zostały dobrane pod względem terminu kwitnienia, aby zapewnić efekt dekoracyjny przez jak najdłuższy czas sezonu wegetacyjnego. Przesunięto nawet przejście dla pieszych, by nie kolidowało z projektowaną zielenią.

Nowe drzewa pojawią się także przy ul. Jeziornej (6 lip drobnolistnych), ul. Mickiewicza (4 lipy drobnolistne i 3 klony zwyczajne), ul. Mieszka I i Łubieńskiego (2 klony polne odm. Elsrijk), ul. Łaskiego (4 klony zwyczajne), ul. św. Jana (2 klony polne odm. Elsrijk). Natomiast w misach przy ul. Mieszka I, ul. Łubieńskiego oraz św. Jana zostanie posadzonych 170 krzewów gatunku śnieguliczka Chenaulta Hancock.

Ogółem zostanie posadzonych 35 sztuk drzew, 310 sztuk krzewów oraz 480 sztuk roślin cebulowych, a wszystkie zostaną wykonane do końca roku, żeby zdążyły się ukorzenić przed wiosną. Całkowita wartość zadania to 140 826 zł.

Mężczyzna potrącony przez pociąg. Zginął na miejscu

0

Do tragicznego wypadku doszło na torach kolejowych przy ulicy Leśnej w Opatówku pod Kaliszem. 54-letni mężczyzna został potrącony przez pociąg osobowy. Niestety, nie udało się go uratować.

Wypadek miał miejsce 15 grudnia po południu. Jak powiedziała portalowi „kalisz24 INFO” podkom. Anna Jaworska-Wojnicz, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Kaliszu, ofiarą wypadku jest 54-letni mężczyzna, mieszkaniec powiatu kaliskiego.

Okoliczności i przyczyny tragedii nie są jeszcze znane. Ustalają je policjanci pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Kaliszu.

Kłopoty z kolejnym dworcem. Nie działają windy

0

Windy nie działają, a usługa dla osób starszych i niepełnosprawnych nie jest dostępna – tak wygląda dworzec Poznań Wschód. Na nieczynnych windach nawet nie było informacji, że nie działają, dopóki jedna z pasażerek nie zwróciła na to uwagi.

Nie można tu też zamówić asysty dla osoby niepełnosprawnej, co dla pasażerki, która opisała sytuację Głosowi Wielkopolskiemu, jest poważnym problemem. Przyjeżdża regularnie do Poznania i właśnie na tym dworcu odbiera od niej dziecko 70-letnia babcia. Bez działających wind i możliwości asysty osoby starsze i niepełnosprawne nie mają szans, by sobie poradzić z komunikacją na tym dworcu.

Jednak kiedy pasażerka zgłosiła sprawę PKP – okazało się, że za windy na dworcu odpowiada PKP SA, a na peronie PKP PLK – to jedyną zmianą świadczącą o tym, że jej skarga wpłynęła, była… kartka przyklejona do wind z informacją, że nie działają. Natomiast gdy zwróciła się o asystę dla osoby niepełnosprawnej, to dowiedziała się, że na Dworcu Poznań Wschód nie ma takiej usługi.

Warto dodać, że zgodnie z planem dworzec Poznań Wschód miałby się stać bardzo ważnym węzłem i punktem przesiadkowym kolei miejskiej, a miasto już zaplanowało budowę przedłużenia trasy tramwajowej z pętli na Zawadach do stacji kolejowej (na razie na tę inwestycję nie ma pieniędzy).

Dramatyczna sytuacja na przejeździe kolejowym. Samochód między zaporami

0

Do niebezpiecznego incydentu doszło na przejeździe na ul. Bartodziejskiej przy skrzyżowaniu z ul. Rogozińską w Wągrowcu. Samochód utknął między opuszczonymi zaporami, ale na szczęście maszynista prowadzący nadjeżdżający szynobus zdążył zahamować.

Sprawą zajęli się policjanci Zespołu Wykroczeń KPP w Wągrowcu – samo zdarzenie miało miejsce w listopadzie i zarejestrował je inny kierowca. Na nagraniu widać wyraźnie, że kierująca samochodem marki Toyota zignorowała sygnalizator informujący o opuszczaniu zapór i wjechała na przejazd.

– System opadania zapór na przejeździe jest tak skonstruowany, że wpierw opuszczają się zapory lewe, stąd kierująca powinna zjechać z torowiska – wyjaśnia asp. Dominik Zieliński z KPP Wągrowiec. – Zatrzymała się ona jednak i cofnęła autem, wówczas zamknęła się zapora prawa. Szczęśliwie na tym przejeździe nie doszło do kolidowania z pociągiem. Maszynista szynobusu zgodnie z procedurą wyhamował skład.

Policjanci ustalili, że za kierownicą samochodu siedziała 40-letnia mieszkanka gminy Ujście – kobieta usłyszała zarzut stworzenia zagrożenia w ruchu drogowym przez naruszenie zakazu wjazdu na przejazd kolejowy na czerwonym świetle i zatrzymanie pojazdu na przejeździe.

– Kobieta tłumacząc sytuację twierdziła, że zapory nagle zamknęły się przed maską pojazdu – mówi Dominik Zieliński. – Policjanci postanowili więc skonfrontować jej stanowisko z posiadanym nagraniem. Wówczas kobieta przyznała się do wykroczenia. Kierująca otrzymała 3 tys. złotych mandatu karnego i 15 punktów karnych.

Policjanci przy tej okazji ostrzegają kierowców, by zachowali szczególną ostrożność na przejazdach kolejowych. A gdyby zdarzyło im się wjechać na przejazd i nie mogliby zjechać ze względu na zamknięte zapory – to lepiej, żeby nawet wyłamali zaporę i zjechali z torowiska niż zderzyli się z pociągiem.