Do wypadku z udziałem samochodu osobowego doszło na drodze ekspresowej S5 między węzłami Rawicz i Bojanowo. Jedna osoba odniosła obrażenia. Utrudnienia na trasie mogą potrwać do 21.00.
Jak informuje GDDKiA, wypadek miał miejsce 8 września tuż po godzinie 18.00 na pasie w kierunku Poznania. Jeden pas ruchu jest zablokowany. Ranną osobą zajmują się ratownicy medyczni, obecni na miejscu policjanci badają okoliczności i przyczyny wypadku. Utrudnienia w ruchu mogą potrwać nawet do godziny 21.00.
To koniec pewnej epoki. Tego zdania są także ci, którzy nie popierali albo monarchii, albo samej Elżbiety. Królowa Elżbieta II zmarła dziś w zamku Balmoral mając 96 lat. Była najdłużej panującą monarchinią Wielkiej Brytanii.
Królowa miała 26 lat, gdy wstąpiła na tron w 1952 roku. W czasie jej rządów zaszły ogromne zmiany obyczajowe, ale bez względu na to, co się działo, Elżbieta II zawsze była dla swoich poddanych ostoją i opoką. Pełniła głównie funkcje reprezentacyjne i dyplomatyczne, podejmowała szefów innych państw i składała wizyty zagraniczne. Mimo tych ograniczonych funkcji miała jednak ogromny wpływ na to, co myślą Brytyjczycy i cieszyła się ich powszechnym szacunkiem za to, że zawsze, bez względu na to, jak zmieniały się czasy, umiała zachować się jak należy.
8 września królowa poczuła się gorzej, jak poinformowało BBC, i została objęta opieka medyczna, a do Balmoralu, w którym przebywała, pospiesznie udały się jej wszystkie dzieci, a także wnuk, książę William. Drugi wnuk, książę Harry, jest w drodze.
Niestety, królowej nie udało się uratować. Pałac Buckingham wydał oświadczenie informując, że królowa zmarła w pokoju w Balmoral dziś po południu. „Król i królowa-małżonka pozostaną dziś wieczorem w Balmoral, a jutro wrócą do Londynu” – poinformowano.
Monarchia brytyjska jest dziedziczna, więc tron po Elżbiecie II objął jej najstarszy syn książę Karol, choć pojawiały się spekulacje, że ze względu na wiek zrezygnuje z tronu na rzecz swojego najstarszego syna Williama. Tak się jednak nie stało i to on jest nowym królem Wielkiej Brytanii. Jak podało BBC: „Jego Wysokość Król powiedział, że śmierć ukochanej matki Królowej jest „momentem największego smutku dla mnie i wszystkich członków mojej rodziny”.
Piłkarze Lecha Poznań przegrali na wyjeździe z Villarreal 4:3. Gospodarze bramkę, która dała im zwycięstwo zdobyli w końcówce meczu.
Lech Poznań jechał do Hiszpanii, żeby dobrze się zaprezentować, bo o korzystnym wyniku marzyło naprawdę niewielu. Najwięksi optymiści liczyli, że poznaniacy mogą sprawić niespodziankę, ale większość liczyła, że porażka po prostu nie będzie zbyt wysoka… I Lech przegrał, ale z całą pewnością może zaliczyć ten mecz do udanych.
Różnica między zespołami jest ogromna – chyba nikt tego nie podważa. Od początku na boisku jednak nie było jej widać. „Kolejorz” długimi momentami potrafił nawiązać równorzędną walkę z Hiszpanami. To też lechici zdobyli pierwszą bramkę w tym spotkaniu – już w pierwszych minutach po błędzie obrońcy piłkę przejął Ishak, podał do Skórasia, który z najbliższej odległości wpakował ją do siatki.
Villarreal rzucił się do odrabiania wyniku i szybko pokazał jak doskonałych posiada piłkarzy. Osiem minut wstrząsnęło Lechem! Najpierw fenomenalnie z pierwszej piłki uderzył Chukwueze, nie dając szans Bednarkowi. Następnie dwie bramki zdobył Baena. Koniec emocji? Dopiero pierwszej połowy.
Poznaniacy efektownie zaczęli pierwszą połowię i tak samo było w drugiej. Po uderzeniu Amarala, jeden z obrońców zagrywał piłkę ręką i już w 46′ minucie Lech miał rzut karny. Ishak zamienił go na bramkę. Napastnik Lecha zdobył też trzecią bramkę dla „Kolejorza” – tym razem wykorzystał doskonałe podanie od Skórasia, a następnie spokojnie umieścił piłkę obok interweniującego bramkarza.
Gospodarze w końcówce coraz mocniej naciskali i w 89′ minucie wyszli na prowadzenie. Coquelin fenomenalnie uderzył z dystansu na bramkę Bednarka i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo.
Jak przegrywać to tylko w takim stylu. Za tydzień Lech Poznań zmierzy się z Austrią Wiedeń na swoim stadionie. W międzyczasie lechitów czeka spotkanie ligowe z Pogonią Szczecin. W drugim spotkaniu tej grupy, które zostało dzisiaj rozegrane, Austria Wiedeń bezbramkowo zremisowała z Hapoelem Beer Sheva.
Do poważnego wypadku doszło w Wilczy w powiecie jarocińskim. 50-letni mężczyzna, pracownik energetyki, doznał porażenia prądem w czasie prac przy stacji transformatorowej. Wezwano do niego śmigłowiec LPR.
Jak ustalił portal „Jarocinska”, mężczyzna wykonywał prace na linii wysokiego napięcia. Do porażenia prądem doszło, gdy mężczyzna podczas pracy wszedł do trafostacji. Jego kolega natychmiast zaalarmował służby – na miejscu zdarzenia pracowali strażacy z JRG Jarocin, OSP Racendów i OSP Wilcza.
Porażonego prądem zabrał do szpitala śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Do szpitala trafił także 37-letni mężczyzna, który pracował z porażonym prądem. Źle się poczuł i karetka zabrała go do szpitala. Jak sprawdzili policjanci – obaj mężczyźni byli trzeźwi.
Funkcjonariusze badają teraz okoliczności i przyczyny wypadku. Zajmuje się nim także Państwowa Inspekcja Pracy.
Funkcjonariusze Komisariatu Policji w Wyrzysku zatrzymali dwie osoby podejrzane o kradzież z włamaniem do zbiornika paliwa ciężarówki. Sprawcy zostali spłoszeni z miejsca przestępstwa, ale jeszcze tego samego dnia policjanci zatrzymali podejrzanych.
Do kradzieży doszło 31 sierpnia bieżącego roku na terenie gminy Łobżenica, jak informuje Komenda Powiatowa Policji w Pile. Pracownicy firmy, do której należy okradziona specjalistyczna ciężarówka z paliwem, zauważyli podejrzane osoby, które na ich widok uciekły w pobliskie zarośla. Gdy zorientowali się, że doszło do kradzieży paliwa, wezwali policję.
„Na miejsce zostali skierowani funkcjonariusze Komisariatu Policji w Wyrzysku, którzy potwierdzili zgłoszenie” – informuje KPP w Pile. – „Sprawcy uszkodzili zabezpieczenie wlewu zbiornika, z którego następnie dokonali kradzieży 30 litrów oleju napędowego”.
Funkcjonariusze jeszcze tego samego dnia wytypowali podejrzanych o tę kradzież i zatrzymali ich – to 29-letnia kobieta oraz 26-letni mężczyzna. Obojgu podejrzanym za dokonanie kradzieży z włamaniem grozi kara do 10 lat więzienia.
To pierwsza w Polsce taka eksmisja, poprzedzona wieloma latami sporów, także w sądzie, między byłym księdzem Michałem Woźnickim a zakonem salezjanów. Dziś komornik w asyście ślusarza wszedł do celi zajmowanej przez byłego księdza.
Wojna byłego księdza i salezjanina ze swoim zakonem trwa od wielu lat. W 2018 roku został wydalony z zakonu za konflikty z innymi zakonnikami i nieposłuszeństwo wobec przełożonych. Jednak mimo usunięcia z zakonu nie chciał się wyprowadzić ze swojej celi w domu zakonnym. W dodatku odprawiał w niej msze, mimo że było to złamanie prawa kanonicznego, ponieważ jest suspendowany.
O byłym zakonniku stało się głośno w październiku 2020 roku – obowiązywał wówczas zakaz zgromadzeń ze względu na pandemię, a mimo to Michał Woźnicki nadal odprawiał tam msze dla wiernych, więc po jednym z nabożeństw usunęła go policja. A salezjanie zapowiedzieli oddanie sprawy do sądu – i sąd w 2021 roku wydał nakaz eksmisji byłego księdza z domu zakonnego salezjanów, nie przyznając mu prawa do lokalu socjalnego i obciążając kosztami procesu. Wyrok upublicznił sam ksiądz Woźnicki na swoim kanale YouTube.
Jednak na czas pandemii wykonanie wyroków eksmisyjnych wstrzymano, dlatego dopiero 8 września 2022 roku o godzinie 9.00 rano, jak informuje Gazeta Wyborcza, odbyła się formalna eksmisja, a komornik w towarzystwie ślusarza wszedł do dwupokojowej celi, którą zajmował były ksiądz. W czerwcu komornik próbował porozumieć się z byłym księdzem i skłonić do dobrowolnego opuszczenia budynku salezjanów, ale ten się na to nie zgodził.
Według gazety już dobrą godzinę przed eksmisją przed domem zakonnym zebrało się kilkunastu zwolenników księdza, by go wspierać. Nie podobała im się obecność mediów podczas eksmisji. Modlili się razem z nim na klęczkach przed drzwiami zamkniętego kościoła, a później poszli do kawiarni i na spacer. Jak podało Radio Poznań – bezdomność księdzu nie grozi, przynajmniej przez najbliższe pół roku. Na ten czas dostał od ZKZL na wynajem kawalerkę przy ulicy Kluczborskiej.
Nowy most został oddany do użytku – a stary jest właśnie rozbierany. Wkrótce po dawnym moście przez Wartę w Rogalinku, w ciągu DW431, nie pozostanie nawet ślad. „To już ostatnie tygodnie rozbiórki starej przeprawy w Rogalinku” – informuje WZDW.
Stary most, zbudowany w 1960 roku, nie był w stanie obsłużyć rosnącego ruchu, a jest stan techniczny pogarszał się z roku na rok. Jesienią 2020 roku rozpoczęła się więc budowa nowej przeprawy przez Wartę: pięcioprzęsłowego mostu o najwyższej klasie nośności „A” (obciążenia taborem samochodowym 50 ton), jezdni o długości blisko 800 metrów, z dwoma ciągami pieszo-rowerowymi oraz kanalizacją deszczową.
Inwestycja kosztowała 63,2 mln złotych, z czego prawie 52 mln to środki unijne. Most został otwarty 8 lipca tego roku, mimo że wokół trwały jeszcze prace wykończeniowe i trzeba było na jakiś czas wprowadzić ruch wahadłowy.
Teraz most został oddany do użytku już w całości, więc stara przeprawa powoli znika z krajobrazu.
„Trwają prace przygotowujące do ostatecznego demontażu konstrukcji stalowej, usuwana jest płyta betonowa” – informuje Wielkopolski Zarząd Dróg Wojewódzkich. – „Ciężki sprzęt pracuje, trwa wyburzanie. Finał inwestycji coraz bliżej. To już ostatnie fotograficzne kadry dawnej przeprawy nad Wartą”.
Fabryka Volkswagena we Wrześni od 12 września wstrzyma pracę. Powodem jest brak półprzewodników i innych części niezbędnych do produkcji samochodów. Już kolejny raz w ciągu ostatnich miesięcy firma musi przerywać produkcję z tego powodu.
Przerwa w pracy ma potrwać tydzień, jak poinformowało Radio Poznań. Nie dotyczy odlewni i fabryki w Poznaniu – tam produkcja będzie się odbywała zgodnie z planem.
Nie wiadomo jeszcze, co kolejna przerwa w produkcji oznacza dla pracowników zakładu. Związkowcy z zakładowej Solidarności nie mają wątpliwości, że roczny plan produkcyjny nie zostanie wykonane, a to będzie miało wpływ na płace w przyszłym roku.
Jak powiedział radiu Piotr Olbryś, przewodniczący zakładowej Solidarności, rozmowy z pracodawcą o dodatkowym bonusie, zależą od sytuacji finansowej firmy i stanu produkcji. Tak jest zapisane w porozumieniu. W obecnej sytuacji nie bardzo jest o czym rozmawiać, choć dzięki wcześniejszym ustaleniom pracownicy za czas przestoju dostaną pełne wynagrodzenie, dostaną także 8 tys. brutto jednorazowego wyrównania inflacyjnego, co wynegocjowali związkowcy.
W całym regionie może dziś popadać i zagrzmieć. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenie meteorologiczne pierwszego stopnia przed burzami i ulewnym deszczem dla całej Wielkopolski. Padać może naprawdę intensywnie: do 40 mm!
„Prognozowane są opady deszczu o natężeniu umiarkowanym, okresami silnym. Wysokość opadu miejscami od 25 mm do 35 mm, lokalnie 40 mm. Opadom towarzyszyć będą burze z porywami wiatru do 70 km/h. Możliwy grad” – informuje IMiGW.
Deszczu i burz możemy spodziewać się około godziny 18.00 i padać może aż do 8.00 rano 9 września. Prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska wynosi 80 proc.
Strażników miejskich w Gnieźnie zainteresowały meble pozostawione na chodniku przed jednym z budynków na ulicy Farnej. Na ich prośbę operator monitoringu przejrzał nagrania i wyjaśniło się, co meble robią przed domem.
Cała historia wydarzyła się 5 września około godziny 14.00. Strażnicy początkowo myśleli, że może ktoś wystawił je jako gabarytowe śmieci, ale nie był to dzień wywozu tych śmieci z tej części Gniezna. Po sprawdzeniu monitoringu okazało się, że meble przywiozły dwa samochody dostawcze. Ale dla kogo? I czemu zostawili je na chodniku?
Strażnicy rozpoczęli poszukiwania właścicieli i kierowców pojazdów i wkrótce okazało się, że pewna starsza, schorowana pani mieszkająca ww centrum zamówiła transport mebli do swojego mieszkania. Ale mężczyźni, którzy je przywieźli tymi właśnie dwoma samochodami dostawczymi, wnieśli kobiecie do mieszkania tylko kanapę. Resztę pozostawili na chodniku i ulotnili się.
Strażnicy miejscy postanowili pomóc starszej pani i poprosili o pomoc podopiecznych schroniska dla osób bezdomnych na ul. Pocztowej. Razem z nimi, z panem Patrykiem i panem Wojtkiem, wnieśli meble do mieszkania.
W Jezierzycach Kościelnych zderzyły się dwa samochody: kierująca fordem uderzyła w tył volkswagena, który skręcał w stronę Zbarzewa. Pasażerka forda odniosła obrażenia i trafiła do szpitala.
Jak informuje portal „Leszno24”, do wypadku doszło 7 września około godziny 7.00 rano. Ford Fiesta prowadzony przez 54-letnią mieszkankę Święciechowy uderzył w Volkswagena Polo, za którego kierownicą siedziała 32-letnia mieszkanka Włoszakowic.
57-letnia pasażerka forda odniosła obrażenia i musiała zostać przewieziona do szpitala. Funkcjonariusze czekają teraz na opinię lekarzy dotyczącą obrażeń ciała – jeśli okaże się, że ich leczenie będzie wymagało więcej niż 7 dni, zdarzenie zostanie zakwalifikowane jako wypadek.
Budowa wieżowca przy plac Andersa została wstrzymana w 2021 roku – ale teraz ponownie ruszyła i jak zapewnia wykonawca, budynek zostanie ukończony w przewidzianym terminie. Kiedy?
Jak przypomina portal „Urbanity”, budowa Andersii Silver rozpoczęła się w 2020 roku i stanęła w miejscu po ukończeniu trzech poziomów podziemnych, które mają pomieścić parking na 244 samochody. Inwestor tłumaczył przerwę działaniami przygotowawczymi, która jednak trwała trochę długo, bo budowa ruszyła ponownie dopiero we wrześniu tego roku.
Jak powiedzieli portalowi przedstawiciele firmy Probuild, inwestora zastępczego, projekt autorstwa Pracowni Projektowej Ewy i Stanisława Sipińskich nie uległ zmianie tak samo jak funkcja budynku, który ma być nowoczesnym biurowcem klasy A z certyfikatem LEED na poziomie Gold. Najemcy będą mieli do dyspozycji przestrzeń biurową wyposażoną także w prysznice i szatnie dla rowerzystów, stacje do ładowania pojazdów elektrycznych oraz taras do wspólnego użytku. Na parterze przewidziano funkcję usługową
Budynek w najwyższym punkcie sięgnie 117,5 m, przy czym niższa część będzie się znajdowała od strony ulicy Królowej Jadwigi. Będzie liczył 25 kondygnacji i prawie 40 tys. metrów kwadratowych powierzchni użytkowej. Inwestycja ma zostać zakończona do czerwca 2025 roku i będzie elementem domykającym zabudowę placu Andersa realizowaną od 25 lat przez Von der Heyden Group.
Ciało 56-letniego mężczyzny znaleziono dryfujące na wodach zalewu Radzyny w powiecie szamotulskim. Według wstępnych ustaleń był wędkarzem. Wezwany lekarz stwierdził zgon, a przyczynę śmierci bada policja.
Jak informuje portal „eSzamotuły” dryfujące ciało zauważył przechodzień 8 września przed godziną 9.00 rano i natychmiast zawiadomił straż pożarną.
Wezwane służby wyciągnęły ciało z wody, jednak na ratunek było już za późno. Lekarz stwierdził zgon. 56-letni mężczyzna według nieoficjalnych informacji prawdopodobnie był wędkarzem, który wybrał się na połów nad zalew.
Przyczyny zgonu i okoliczności zdarzenia bada obecnie szamotulska policja.
„Pomnik betonowego Jaśkowiaka ku pamięci wszystkich wyciętych drzew” – taki napis można przeczytać na tablicy zdobiącej drewniany pieniek. W tle rośnie dąb. To pomnik prezydenta Jacka Jaśkowiaka wystawiony mu przez aktywistów Rozbratu i Zielonej Fali.
Pomnik został dziś uroczyście odsłonięty w obecności mediów na skrzyżowaniu Al. Niepodległości i ulicy Libelta. A za pomnikiem został posadzony dorodny dąb.
– Każdy wielki Polak w tym kraju ma swoje drzewo – wyjaśniał Łukasz Kawowski z Kolektywu Rozbrat i Zielonej Fali – Marszałek Piłsudski ma swoje drzewo, różni generałowie, byli prezydenci mają swoje drzewa. Dlatego postanowiliśmy, żeby jako przedłużenie pięknej pomnikowej alei drzew na skrzyżowaniu al. Niepodległości z ulicą Libelta posadzić dąb. Mamy nadzieję, że ten pomnik będzie tym jedynym drzewem na terenie miasta, z którym prezydent Jaśkowiak nie będzie walczył.
Dąb posadzony w charakterze pomnika pochodzi z Wolnego Ogrodu Miejskiego Bogdanka, części Rodzinnego Ogrodu Działkowego Bogdanka, o który Rozbrat i działkowcy walczą. Działacze zapewnili też, że drzewo, posadzone na odbrukowanej przestrzeni, zostało porządnie nawiezione i podlane, a aktywiści będą do niego zaglądać i podlewać tak długo, jak długo będzie to potrzebne.
Wyjaśnił też, skąd pomysł na sam pomnik i taką jego formę.
– To jest związane z tym, że ostatnim czasie wszystkie konflikty dotyczące ochrony terenów zieleni bardzo się nasiliły – mówił. – mamy coraz więcej sytuacji konfliktowych: choćby sytuacja związana z lasem Dębińskim, ulicą 27 Grudnia, a wcześniej ulicą Kurlandzką, tramwaju na Naramowice. Wszędzie na terenie miasta zieleń pełni funkcję drugoplanową, a prezydent Jaśkowiak razem z urzędnikami najprawdopodobniej mają podpisane jakieś kontakty z deweloperami, producentami betonu i kostki brukowej, bo całe miasto jest coraz bardziej zabetonowane.
Maciej z Rozbratu przypomniał z kolei o Rodzinnym Ogrodzie Działkowym Bogdanka, który obchodzi właśnie 28. urodziny, gdzie również są zakusy, by zamiast ogródków powstały betonowe bloki. Ma to także związek z walka o eksmisję Rozbratu, który sprzeciwia się zabudowie doliny Bogdanki ze wszystkich sił.
– Tak naprawdę park Wodziczki jest ścieżką obsadzoną drzewami, a nie parkiem – podsumował. I zaprosił na demonstrację w obronie Rozbratu o godzinie 13 w sobotę 10 września.
„Dziś chcielibyśmy uhonorować głównego pilarza miasta” – czytamy w oświadczeniu Rozbratu opublikowanym z tej okazji. – „Osobę, która na widok terenu zieleni odpala betoniarkę i przekazuje kielnię murarzom. Mowa oczywiście o prezydencie Jacku Jaśkowiaku. Jego druga kadencja powoli dobiega końca. Już zawsze jednak będzie nam się kojarzył z hasłem „zastał Poznań zielonym, a zostawił betonowym”. Pamięć o nim zostanie też zachowana dzięki licznym betonowym pomnikom, które sobie postawił. Niemniej my również, jako mieszkańcy i mieszkanki miasta, zostawiamy mu pomnik w postaci dębu. Podobne monumenty mają już wielkie osobistości historyczne – marszałkowie, królowie, generałowie. Dlatego należy się on również betonowemu królowi”.
Zniszczone dwa samochody i zatarasowana droga krajowa nr 92. To efekt kolizji, do której doszło w podsłupeckiej Wólce. Na szczęście nikt poważnie nie ucierpiał.
Jak informuje portal „Twoja Słupca”, do zdarzenia doszło 6 września około godziny 14.00, tuż za wiaduktem na drodze krajowej nr 92. Zdarzenie mocno utrudniło ruch na DK92, ale na szczęście żadne z jego uczestników nie został poważnie ranny.
Na miejscu pracowali strażacy z KP PSP Słupca i OSP Strzałkowo. Przyczyny i okoliczności zdarzenia ustala policja.
Z nadejściem chłodnych dni strażnicy miejscy tradycyjnie już namawiają osoby w kryzysie bezdomności, aby w czasie zimy skorzystały z pomocy, jaką oferuje miasto. „Pierwsze małe sukcesy już są” – informują funkcjonariusze.
Akcja co roku jest organizowana wspólnie z pracownikami socjalnymi z MOPR-u. Strażnicy i pracownicy socjalni odwiedzają znane im koczowiska bezdomnych i namawiają ich, by na zimę przenieśli się do ośrodków dla bezdomnych.
– Pierwsze małe sukcesy już są – informuje Przemysław Piwecki, rzecznik prasowy straży miejskiej. – Dwie osoby wyraziły chęć przeniesienia się do ośrodka. Dla nas to aż dwie osoby, ponieważ bardzo ciężko jest skłonić osoby niemające dachu nad głową do skorzystania z tej formy pomocy. Przed strażnikami jeszcze kilka tygodni, nim kontrole ruszą „pełną parą”. Ale jeśli możemy pomóc znacznie wcześniej, to dlaczego tego nie zrobić?
W Poznaniu funkcjonuje kilkanaście placówek, które przyjmują osoby w kryzysie bezdomności, a strażnicy mają kontakty do wszystkich tych miejsc, łącznie z informacjami, ile miejsc jest w nich jeszcze wolnych. Schroniska zapewniają swoim podopiecznym nie tylko nocleg, ale też co najmniej jeden ciepły posiłek dziennie, a także wsparcie opiekuna, pracownika socjalnego, psychologa, pedagoga oraz terapeuty. Schroniska nie przyjmują jednak osób będących pod wpływem alkoholu lub substancji psychoaktywnych i to często jest powodem, dla którego osoby bezdomne rezygnują ze skorzystania z tej pomocy.
Remonty tras tramwajowych w Poznaniu nie cieszą się ostatnio dobrą opinią, głównie dlatego, że na placach budowy niewiele się dzieje. MPK Poznań najwidoczniej chciało pokazać, że na prowadzonym przez spółkę remoncie PST jest inaczej.
Spółka właśnie pokazała nagranie pierwszych dni prac na trasie przygotowane przez wykonawcę, z którego wynika, że prace idą pełną parą.
Przypomnijmy, że MPK odpowiada za remont pierwszego odcinka trasy, od ulicy Roosevelta do przystanku Słowiańska. Ekipy remontowe weszły na trasę 1 sierpnia i zgodnie z umową mają pół roku na jej wyremontowanie. To pierwszy kompleksowy remont trasy PST od czasu jej oddania do użytku 25 lat temu.
Zarząd Transportu Miejskiego zapowiedział, że w październiku trasa linii 98 zostanie wydłużona i tramwaje będą dojeżdżać do pl. Ratajskiego, choć wcześniej twierdził, że to nie do zrobienia. Ale jak powiedział dyrektor ZTM Jan Gosiewski, ZTM stosuje niestandardowe rozwiązania, kiedy jest to możliwe…
Dzięki temu rozwiązaniu pasażerowie będą mogli dojechać tramwajem bezpośrednio do centrum od strony placu Wielkopolskiego.
– Kiedy jest to możliwe, stosujemy w Poznaniu niestandardowe rozwiązania, które mogłyby ułatwić podróżowanie pasażerom – mówi Jan Gosiewski, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Poznaniu. – Przykładami może być tymczasowy łuk torowy na pl. Wiosny Ludów, dzięki któremu możliwe było prowadzenie ruchu tramwajowego przez centrum, czy też obsługa odcinka trasy tramwajowej na Naramowice pomiędzy przystankami Włodarska i Lechicka/Naramowicka dwukierunkowo po jednym torze jeszcze w czasie trwania prac na dalszym jej przebiegu.
ZTM pracował także nad niestandardowym rozwiązaniem umożliwiającym dojazd tramwajów bliżej centrum od strony Śródki. Początkowo miała to umożliwić tzw. nakładka torowa na ul. 23 Lutego, ale to wymagałoby podwieszenia dodatkowej sieci trakcyjnej na fasadach kamienic, co nie okazało się możliwe.
Możliwy natomiast okazał się montaż rozjazdu umożliwiającego przejazd z jednego toru na drugi w rejonie pętli na placu Wielkopolskim, choć to rozwiązanie wymagało ustawienie dwóch tymczasowych słupów trakcyjnych doprowadzających zasilanie. Wszystkie te działania nie były możliwe do wykonania w czasie regularnego ruchu tramwajowego, a taki odbywał się na tej trasie do końca sierpnia. Prace więc ruszyły dopiero we wrześniu.
Dzięki temu rozwiązaniu już w październiku pomiędzy pl. Cyryla Ratajskiego a pl. Wielkopolskim tramwaje będą mogły poruszać się po jednym torze – ale pomiędzy placem Wielkopolskim a rondem Śródka kursować będą już normalnie, po właściwych torach, co pozwoli na zwiększenie przejrzystości komunikacji. Dzięki temu pasażerowie będą mieli pewność, z której strony nadjedzie tramwaj.
Dwukierunkowe kursowanie tramwajów po jednym torze w ul. 23 Lutego wymagać będzie wprowadzenia odpowiednich zmian organizacji ruchu, ale te informacje zostaną podane później.