Strona główna Blog Strona 1557

Wielkopolska: 656 zakażeń koronawirusem

656 zakażeń koronawirusem – o tylu w Wielkopolsce poinformowało dziś Ministerstwo Zdrowia. Mamy też 38 zgonów, w tym 19 z powodu covid-19.

powiat ostrzeszowski 5
powiat obornicki 12
powiat leszczyński 6
powiat kolski 11
powiat rawicki 4
powiat słupecki 6
powiat średzki 4
powiat jarociński 2
powiat nowotomyski 3
powiat wągrowiecki 11
powiat czarnkowsko-trzcianecki 15
powiat złotowski 40
powiat kościański 11
powiat grodziski 8
powiat szamotulski 16
powiat ostrowski 27
powiat chodzieski 6
powiat międzychodzki 4
powiat gostyński 6
powiat kaliski 5
powiat pilski 23
powiat śremski 12
powiat kępiński 1
powiat turecki 14
powiat wrzesiński 37
powiat gnieźnieński 12
powiat pleszewski 10
powiat krotoszyński 14
powiat wolsztyński 9
powiat poznański 96
powiat koniński 28

Leszno 7
Kalisz 11
Konin 18
Poznań 162

MZ

Poseł PiS zawieszony. Za szczepienie

0
Zbigniew Girzyński, poseł Prawa i Sprawiedliwości i pracownik naukowy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, zawieszony w prawach członka PiS. Za to, że się zaszczepił poza kolejnością.

Jak informuje Onet.pl, poseł Zbigniew Girzyński został zaszczepiony razem z grupą zero wraz z innymi pracownikami uczelni po otrzymaniu informacji o takiej możliwości od rektora, prof. Andrzeja Sokali. Według informacji, jakie wówczas posiadały władze uczelni, w tej grupie mogli się znaleźć wszyscy chętni pracownicy UMK. Dopiero 14 stycznia Ministerstwo Zdrowia wydało rozporządzenie precyzujące kolejność szczepień w grupie zero – i wtedy okazało się, że w ramach tej grupy można zaszczepić jedynie nauczycieli akademickich pracujących na uczelni medycznej. Pozostali nauczyciele akademiccy znajdują się w grupie 1.

Poseł jednak zaszczepił się przed wydaniem rozporządzenia i w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych zapewnia, że jedynie postępował zgodnie w informacjami przekazywanymi przez pracodawcę i wytycznymi z Ministerstwa Zdrowia przekazywanymi mu za pośrednictwem portalu: pacjent.gov.pl na Internetowe Konto Pacjenta.

„Tam otrzymałem stosowne skierowanie oraz termin i miejsce szczepienia wystawione przez MINISTERSTWO ZDROWIA” – pisze poseł. – „Nikogo o żadne pierwszeństwo w kolejce nie prosiłem i w żadnym wypadku nie zaszczepiłem się poza kolejnością. Postąpiłem od A do Z zgodnie z obowiązującym mnie prawem i w myśl zaleceń władz Uczelni, która jest moim podstawowym miejscem pracy. Podzielam opinię sformułowaną przez pana posła Krzysztofa Sobolewskiego, że „zasady obowiązują wszystkich”. Obowiązywać powinny zwłaszcza tych, którzy je ustanawiają. Ja jedynie zgodnie z nimi postępowałem i postępować będę”.

 

Kogo Polacy uważają za lidera opozycji?

0
Pytanie o to, który z polityków cieszy się największym poparciem czy też zaufaniem Polaków, pojawia się dość często. Ale pytanie o to, kto jest liderem opozycji? I tu wynik może zaskoczyć…

W sondażu IBRiS przygotowanego przez „Rzeczpospolitą” nie podano nazwisk potencjalnych liderów do wyboru – to pytani mieli sami podać nazwisko osoby, którą uważają za lidera. Według autorów badania taka metoda była bardziej miarodajna.

I co się okazało? Otóż 12,6 proc. pytanych uważa, że liderem opozycji jest Borys Budka, szef PO. 8,9 proc. jest zdania, że liderem jest Rafał Trzaskowski, a 8 proc. – że Szymon Hołownia. Co ciekawe, wyborcy Platformy Obywatelskiej częściej wskazywali na Rafała Trzaskowskiego jako na lidera – a wyborcy PiS na Borysa Budkę.

4,5 proc. Polaków za lidera uważa Donalda Tuska, a 2,1 proc. Władysława Kosiniaka-Kamysza. Po 1,3 proc. pytanych uznało za liderów Adriana Zandberga i Krzysztofa Bosaka, a 0,4 proc. – Martę Lempart.

Badacze zwrócili też uwagę, że ponad 59 proc. badanych nie umie wskazać żadnego lidera.

Kalisz: Zwłoki owinięte w dywan

0
Wstrząsającego odkrycia dokonano w jednej z kamienic w centrum Kalisza. Znaleziono tam zwłoki 39-letniego mężczyzny zawinięte w dywan.

Znaleziska dokonano w kamienicy przy ulicy Fabrycznej. Jak informuje portal Kalisz24.info, mężczyzna był właścicielem jednej z firm transportowych i zginął od uderzenia w głowę. Czy jednak był to wypadek czy zabójstwo – jeszcze nie wiadomo.

Na miejscu cały czas pracuje policja prowadząc śledztwo w tej sprawie, a przyczyny śmierci będą znane po wykonaniu sekcji zwłok. Jak nieoficjalnie dowiedział się portal, zatrzymano jedną osobę: 30-letniego kaliszanina, co może wskazywać na zabójstwo.

Poznań: 29 wegańskich obiadów od Sylwii Spurek. Dla WOŚP

0
Posłanka do Parlamentu Europejskiego przekazała bon na 29 wegańskich obiadów w jednej z poznańskich restauracji vege na licytację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Już w najbliższą niedzielę, 31 stycznia odbędzie się 29. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. By wspomóc WOŚP, posłanka Sylwia Spurek, włączając się do akcji, przekazała na licytację bon na 29 obiadów w wegańskim barze Zielona Micha w Poznaniu przy Górnej Wildzie 89.
„Osoba, która wygra aukcję, będzie mogła do końca marca smacznie zjeść, wspierając WOŚP, a także naszą planetę, etyczny biznes i prawa zwierząt!” – zachęca posłanka do licytowania oferty.

Licytacja potrwa do 31 stycznia, do godz. 19:44, a licytować można na stronie posłanki, w zakładce poświęconej Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.

 

Konin: Ciało 22-latka znalezione w samochodzie

0
Zamknięty samochód znajdował się na niestrzeżonym parkingu, a w środku były zwłoki 22-letniego mężczyzny. Znalazł go jego ojciec.

Powiadomiona o sprawie policja wszczęła postępowanie. Poddano oględzinom samochód, w którym znaleziono zwłoki, a ciało zostało zabezpieczone do sekcji zwłok, jak podaje portal infokonin.pl. Dopiero po niej będzie można powiedzieć coś pewnego o przyczynie zgonu młodego mężczyzny.

Wielkopolska: Pocztówka z generałem Taczakiem na święto 12 WBOT

0
Z okazji święta 12 WBOT, które przypada 26. stycznia, Poczta Polska wydała kartkę pocztową z wizerunkiem gen. Stanisława Taczaka, pierwszego naczelnego dowódcy Powstania Wielkopolskiego i patrona brygady.

Kartka stanowi pierwszą część edycji pt. „Żołnierze Wolności”. W miejscu znaczka widnieje wizerunek generała Stanisława Taczaka na tle regimentu wojsk Powstania Wielkopolskiego z 26 stycznia 1919 roku, a także emblemat 12 Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej, której generał jest patronem. Autorem projektu kartki oraz datownika jest Jarosław Ochędzan.

Termin wydania kartki nie jest przypadkowy: 26. stycznia to dzień, który przeszedł do historii Wielkopolski. Tego dnia 102 lata temu na placu Wolności w Poznaniu odbyła się uroczysta przysięga Powstańców Wielkopolskich – upamiętnia ją płyta wmurowana w nawierzchnię placu. 26. stycznia to także święto 12 Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej.

„12 Wielkopolska Brygada Obrony Terytorialnej przejęła i z dumą kultywuje tradycje powstańców oraz innych formacji ochotniczych i konspiracyjnych z lat 1918 – 1946” – zapewniają wielkopolscy terytorialsi.

12 WBOT

Poznań: Kłopoty z remontem starego dworca PKP

0
Miało być tak pięknie: miasto podpisało list intencyjny z PKP w sprawie remontu dworca, uzgodnienia zaakceptował Miejski Konserwator Zabytków. Ale teraz PKP ma wątpliwości…

Rok temu, w lutym, miasto podpisało list intencyjny z PKP co do remontu dworca i wszystko wskazywało na to, że remont wreszcie się rozpocznie. Ba, podano nawet konkretne terminy: do końca 2020 miał być gotowy projekt, w 2021 miała się rozpocząć przebudowa, a z nowego dworca poznaniacy korzystaliby już w 2023 roku. Środki na przebudowę zostały zarezerwowane w budżecie PKP.

Jednak minął rok i żaden projekt przebudowy nie powstał, nie mówiąc już o rozpoczęciu jakichkolwiek prac w terenie. A teraz, jak informuje Radio Poznań, nie wiadomo, czy i w tym roku coś się ruszy w tej sprawie. Bo PKP nagle zaczęło mieć wątpliwości, czy aby wnioski miasta Poznania o komunalizację działek, na których stoi dworzec, są zasadne. Bo spółka jednak wolałaby zachować do nich prawo, zanim wyłoży pieniądze na remont budynku, który na nich stoi.

Miasto nie wyklucza wycofania wniosków, ale na razie specjalnie się nie spieszy, traktując to jako swoiste zabezpieczenie swoich interesów przy tej inwestycji. Czyli mówiąc wprost: wycofa je, gdy PKP przeprowadzi remont. Nie wcześniej.

Trudno odmówić słuszności temu rozumowaniu: mimo tylu podpisanych listów, porozumień i siedmiu lat czekania remont nie tylko się nie zaczął, ale nie został nawet wyłoniony wykonawca, który przygotuje projekt odnowionego budynku. Na oddanie gotowego nowego-starego dworca w 2023 roku raczej trudno liczyć…

Poznań: Czy na Młyńskiej zostanie uporządkowane parkowanie?

0
Problem z wolną amerykanką, jeśli chodzi o parkowanie na Młyńskiej, nie jest nowy. Stojące tam auta łamią wszelkie możliwe przepisy o ruchu drogowym. A smaczku sprawie dodaje fakt, że należą głównie do pracowników wymiaru sprawiedliwości…

Trzeba przyznać, że wina nie leży tylko po ich stronie, choć oczywiście nic nie usprawiedliwia łamania przepisów. Jednak wyznaczenie miejsc parkingowych w okolicy sądu pozostawiało wiele do życzenia – i samochody parkowały tak, jak kogo fantazja poniosła. Na przykład na miejscach parkingowych pod ścianą sądu. By do nich dotrzeć, muszą przejechać przez… chodnik.

Teraz samowola parkingowa ma się skończyć – Miejski Inżynier Ruchu zamierza uporządkować parkowanie w tym rejonie. I brak miejsc parkingowych dla pracowników wymiaru sprawiedliwości raczej nie będzie dla niego argumentem – przy ulicy Hejmowskiego, jakieś sto metrów dalej, są piękne parkingi podziemne przy budynku prokuratury i sądu okręgowego.

Jak informuje Radio Poznań, działania całym serce wspiera poznańska policja, która od lat apelowała o uporządkowanie parkowania w tym miejscu, a przede wszystkim zakazu parkowania pod ścianą budynku sądu, bo jest to bardzo niebezpieczne dla przechodzących pieszych.

W tej chwili trwają tam prace zmiany oznakowania ulicy wykonywane przez Zarząd Dróg Miejskich, a w efekcie kierowcy będą mogli parkować wyłącznie równolegle po obu stronach jezdni. A policja będzie przypominała o nowych zasadach tym wszystkim, którzy o tym zapomną.

 

Poznań: Walkę ze smogiem trzeba zacząć od walki z ubóstwem energetycznym – uważa radny Andrzej Rataj

0
– Nie poradzimy sobie ze smogiem, jeśli najpierw nie poradzimy sobie z ubóstwem energetycznym – powiedział podczas sesji radny Rataj. I zapytał, co prezydent zamierza robić w tej kwestii.

Nie jest tajemnicą, jak przypomniał radny w swoim oświadczeniu, że smog od wielu lat jest jednym z największych problemów w Poznaniu, a co roku kilkaset osób umiera z tego powodu. Jednak przy walce ze smogiem zbyt małą uwagę, jak sądzi, zwraca się na zjawisko ubóstwa energetycznego. A to właśnie ono powoduje, że źródeł smogu ubywa znacznie mniej niż powinno.

– Ubóstwo energetyczne jest sytuacją, gdzie gospodarstwo domowe nie ma możliwości finansowych na zapewnienie ogrzewania potrzebnego dla uzyskania odpowiedniej temperatury w pomieszczeniach, optymalnej dla swobodnej egzystencji człowieka – mówił radny. – Wielu osób nie stać na odpowiednie ogrzewanie przyjazne dla środowiska i z konieczności zapewniają sobie ogrzewanie przez spalanie niskiej jakości paliwa, a także odpadów i tworzyw sztucznych.

Dla takich osób programy typu KAWKA czy „Czyste powietrze”, choć są bardzo pożyteczne, mogłyby nie istnieć. Co z tego, że w każdym z nich uzyskaliby zwrot sporej części pieniędzy wydanych na nowe ogrzewanie, skoro ich po prostu nie mają, żeby najpierw za to ogrzewanie zapłacić? Problemem jest też późniejszy koszt użytkowania ogrzewania bardziej przyjaznego środowisku: kosztuje więcej niż najtańszy węgiel dostępny na rynku. Wielu ludzi na to po prostu nie stać.

Zdaniem radnego stosowanie sankcji absolutnie nie rozwiąże problemu.
– Wielu tysięcy osób po prostu nie stać na lepsze ekologiczne ogrzewanie, a kary finansowe tylko pogarszają ich sytuację! – podkreślił. – Upominam się zatem o tych ubogich mieszkańców Poznania, którzy nie mają możliwości finansowych na to, aby się ogrzać w ekologiczny sposób.

Z analizy radnego wynika, że problem jest obecny w całym mieście, w centrum i na peryferiach, dotyczy także różnego rodzaju domów mieszkalnych. Dlatego trzeba jak najszybciej przeprowadzić odpowiednią i gruntowną analizę problemu ubóstwa energetycznego i jego wpływu na powstawanie smogu – a później, uwzględniając jej wyniki, podjąć odpowiednie działania.

Andrzej Rataj zwrócił uwagę, że problem dostrzegły już władze innych miast mających problemy ze smogiem, jak Kraków czy Wrocław, i wprowadziły odpowiednie programy pomoce. Poznań mógłby skorzystać z ich doświadczeń.

 

Wielkopolska: Kolejne łóżka covidowe uwolnione

0
W trzech szpitalach: w Ludwikowie, Wolicy i Chodzieży przywróconych zostanie 170 łóżek dla pacjentów z chorobami pulmonologicznymi. Dotąd były to łóżka dla pacjentów z covid-19.

Kolejne szpitale wracają do stanu i sposobu funkcjonowania oraz leczenia pacjentów sprzed pandemii – to możliwe dlatego, że minister zdrowia podjął decyzję o uruchomieniu z początkiem lutego szpitala tymczasowego na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Teraz to ten szpital, wspólnie ze Szpitalem Miejskim im. Józefa Strusia przy ul. Szwajcarskiej w Poznaniu, będzie stanowił główne zabezpieczenie na czas epidemii w regionie.

Tym razem zostaną zwolnione łóżka dla pacjentów z innymi chorobami niż covid-19 w trzech wielkopolskich szpitalach: dwóch oddziałach Wielkopolskiego Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii, w Ludwikowie i w Chodzieży, oraz w Wojewódzkim Specjalistycznym Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej Chorób Płuc i Gruźlicy w Wolicy.

– Łącznie dla pacjentów nie-covidowych „odmrożone” zostały już 1153 łóżka – mówi Marta Żbikowska-Cieśla, rzeczniczka prasowa wielkopolskiego oddziału NFZ. – W Wielkopolsce dla pacjentów leczonych z powodu covid-19 pozostaje ich jeszcze 1890.

W szpitalu w Ludwikowie od 31 stycznia wszystkie łóżka będą przeznaczone dla pacjentów nie-covidowych. Od tego samego dnia będzie ich mniej w szpitalu w Chodzieży, bo tylko 30. A w połowie lutego zostaną zlikwidowane także i one, a szpital powróci w całości do swoich wcześniejszych zadań – tak samo jak szpital w Wolicy.

To niezwykle ważna i bardzo dobra wiadomość dla wszystkich pacjentów z chorobami pulmunologicznymi, którzy musza poddać się leczeniu szpitalnemu.
– Liczymy, że uwolnienie kolejnych łóżek usprawni leczenie pacjentów z chorobami płuc, a także zmagającymi się z powikłaniami po przejściu covid-19 – tłumaczy Agnieszka Pachciarz, dyrektor Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia. – Bardzo ważne jest, że obecnie „odmrażane” szpitale prowadzą oddziały rehabilitacji pulmonologicznej, które będą musiały sprostać przywracaniu do sprawności osób po przejściu covid-19.

Rekomendacja kolejności „odmrażania” dla wojewody wielkopolskiego była także, jak podkreśla dyrektor Pachciarz, gruntownie konsultowana z ekspertami, by zapewnić bezpieczeństwo i możliwość leczenia wszystkim pacjentom. Byli to: w zakresie chorób płuc i gruźlicy – prof. Szczepan Cofta, w dziedzinie chorób zakaźnych – prof. Magdalena Figlerowicz oraz lek. med. Luiza Maria Korol, pełnomocniczka wojewody do spraw koordynacji transportu pacjentów covid-19.
– Dzięki tym działaniom oddziały szpitalne będą mogły wrócić do swojej pierwotnej roli – podkreśla wicewojewoda wielkopolski Aneta Niestrawska – i ponownie opiekować się pacjentami chorującymi na inne choroby niż covid-19.

NFZ

Wielkopolska: ZUS rozpoczął wysyłkę PIT

0
Około 9,5 mln deklaracji podatkowych za rok 2020 trafi do podatników od ZUS. Dostaną je wszyscy, którzy w ubiegłym roku pobierali jakiekolwiek świadczenie. W Wielkopolsce deklaracje PIT otrzyma 909 710 klientów ZUS.

– Co ważne, w tym roku, ZUS nie rozlicza świadczeniobiorców z nadpłatą podatku – informuje Marlena Nowicka, regionalna rzeczniczka prasowa ZUS w Wielkopolsce. – Takie osoby dostaną PIT 11A, a zwrot z tytułu nadpłaty podatku, otrzymają bezpośrednio z urzędu skarbowego. Zwrot nadpłaty nastąpi w ciągu 45 dni od złożenia zeznania podatkowego. Jeżeli świadczeniobiorca nie otrzymywał innych dochodów i nie korzysta z odliczeń, nie musi składać zeznania podatkowego PIT-37 lub PIT-36. Natomiast świadczeniobiorcy, którzy chcą skorzystać z odliczeń od dochodu lub od podatku, mogą to zrobić w zeznaniu podatkowym PIT-37 lub PIT-36, które powinni złożyć do urzędu skarbowego do 30 kwietnia 2021 r.

Emeryci i renciści mogą także przekazać 1 proc. podatku na rzecz wybranej organizacji pożytku publicznego. Jeżeli wspomagali ją w roku poprzednim, nie będą musieli składać dodatkowych dokumentów. Jeśli jednak w tym roku chcą wspomóc inną organizację, muszą złożyć w urzędzie skarbowym druk PIT-OP.

– Osoby, które z jakiegoś powodu nie otrzymają deklaracji do końca lutego lub mają wątpliwości dotyczące otrzymanego formularza PIT, powinny skontaktować się z placówką ZUS, która wypłacała im świadczenie – podsumowuje Nowicka.

Zeznanie podatkowe można wypełnić przez internet dzięki Krajowej Administracji Skarbowej, która udostępnia PIT w wersji elektronicznej w aplikacji e-Deklaracje, dostępnej na stronie podatki.gov.pl.

ZUS

 

Poznań: Dlaczego tak często mamy awarie sterowania ruchem na dworcu PKP?

0
Stowarzyszenie Inwestycje dla Poznania postanowiło o to zapytać PKP – i otrzymało odpowiedź. Jednak to, czego się dowiedzieli, nie napawa optymizmem.

Jak bowiem poinformowało PKP w przesłanej stowarzyszeniu odpowiedzi, „zastosowanie w roku 2009 systemu sterowania komputerowego w miejsce „tradycyjnego” (elektrycznego w technice przekaźnikowej) pozwala na prowadzenie ruchu o większej przepustowości i z lepszą rejestracją zdarzeń. Dostawcą systemu jest Thales Deutschland, a właściwy system sterowania jest kontrolowany przez system „nadrzędny”, co jest zgodne z wymaganiami stosowania komputerów do sterowania ruchem kolejowym”.

Ale spółka przyznała też, że przez ostatnie 4 lata wystąpiło aż 20 awarii LCS Poznań, z tego 16 ze względu na usterki lokalnych urządzeń komputerowych i 4 awarie zasilania urządzeń. Powodem jest to, że systemy komputerowe, zbudowane w oparciu o elementy elektroniczne, są bardzo wrażliwe na „stany nieustalone spowodowane zakłóceniami elektromagnetycznymi, przepięciami, jakością zasilania czy jakością transmisji. W efekcie zakłócenie w pracy niewielkiego elementu w sieci komputerów zależnościowych czy nadrzędnych może w krytycznym przypadku spowodować negatywne skutki eksploatacyjne”.

Co oznacza, że problemem nie jest obsługa czy infrastruktura przytorowa, ale wystarczą niewielkie kłopoty z dostawą prądu – i mamy awarię.

PKP PLK po dwóch latach od pierwszych awarii w roku 2018 PKP PLK podpisały z Thales Polska umowę serwisu pogwarancyjnego (dotyczącego także LCS Poznań) w zakresie sprzętu i programów komputerowych, analizy zdarzeń i napraw, opracowany został także szczegółowy regulamin obsługi LCS Poznań w sytuacjach awaryjnych. Jednak, jak się o tym przekonało wielu pasażerów dworca PKP w Poznaniu na własnej skórze, te działania jak dotąd nie okazały się bardzo skuteczne.

Stowarzyszenie IdP jest podobnego zdania: „Są wśród nas inżynierowie od technik teleinformatycznych, elektrotechniki i pokrewnych branż. Dlatego choć cieszymy się, że PKP PLK zapewne dobrze rozpoznał przyczyny tak częstych awarii (statystycznie po PIĘĆ poważnych awarii na rok!), nadal dziwimy się, że w ogóle do nich dochodzi”.

Zdziwienie wynika z faktu, że jeśli PKP PLK dobrze zdiagnozowało problem – to dla specjalistów jest on stosunkowo łatwy do usunięcia. W przypadku zakłóceń elektromagnetycznych wystarczy zamknąć urządzenie w izolowanej obudowie i odpowiednio uziemić. W przypadku przepięć czy jakości zasilania – po prostu zadbać o zbudowanie takiego systemu zasilania, którzy dysponowałby mechanizmami chroniącymi przed takimi zjawiskami.
„To nie jest zagadnieniem „trudnym”, lecz najwyżej nieco kosztownym” – podsumowują IdP, wyliczając, jakie technologie i urządzenia warto zastosować.

I może właśnie określenie „kosztowne” jest w tym przypadku słowem-kluczem? O jakości systemu zasilania PKP w odpowiedzi się raczej nie rozwodzi, więc nie wiadomo, gdzie tkwi problem – jednak zdaniem IdP może to być całkiem klasyczna sytuacja: albo ktoś chciał zaoszczędzić na systemie zasilania nie wymieniając go na nowoczesny albo też nie doprecyzowano odpowiednio zakresu napraw pogwarancyjnych i czasu ich wykonania, żeby było taniej.

A przecież nie mówimy o wiejskiej stacyjce. Mówimy o Poznaniu – węźle kolejowym, który tylko w ruchu pasażerskim obsługuje rocznie największą liczbę podróżnych w Polsce…

IdP

Poznań: Prawie 400 rodzin dostało mieszkania komunalne w ubiegłym roku

0
Jak skrupulatnie policzył Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych – 396 rodzinom w 2020 roku wręczono klucze do nowych mieszkań wybudowanych przez miasto. To duży wzrost.

Liczba mieszkań przekazywanych do użytku przez ZKZL regularnie idzie w górę – przypomnijmy, że w roku 2011 było ich tylko 26.
„W kolejnych latach liczba się zwiększała, ale nie można było mówić o sukcesie” – informuje spółka. – „Prawdziwy przełom nastąpił w roku 2017, kiedy liczba przekazywanych lokali wzrosła ze 104 do aż 291 mieszkań. Rok 2019 był równie ważny, ponieważ pierwszy raz w historii udało się przekazać poznaniakom ponad 300 lokali, a dokładnie 346”.

To było trudne zadanie ze względu na obostrzenia związane z epidemią koronawirusa i przedłużanie się prac z tego powodu. Jednak mimo tych przeszkód udało się przekazać 396 mieszkań.
„Na ten sukces składa się wiele czynników” – informuje ZKZL. – „Nowe inwestycje, skuteczniejsze zarządzanie procesem zagospodarowania pustostanów, usprawnienie procesów remontowania i ofertowania mieszkań to najważniejsze z nich. Warto zaznaczyć, że 4 ostatnie lata działalności ZKZL to zdecydowany progres w zakresie najmu miejskich lokali. W tym czasie liczba przekazywanych „M” wzrosła aż o 280%”.

Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych realizuje politykę mieszkaniową miasta – i to nie jest łatwe zadanie. Prawo do ubiegania się o lokal wchodzący w skład miejskiego zasobu przysługuje poznaniakom, którzy spełniają kryterium dochodowe określone w uchwale Rady Miasta Poznania. Na decyzję wpływa też ocena punktowa złożonego wniosku, a przyznawanie punktów również precyzuje uchwała. Na jej podstawie prezydent określa minimalną liczbę punktów, którą należy posiadać, żeby otrzymać lokal od miasta w danym roku. Chętnych, ze względu na deficyt mieszkań i horrendalnie wysokie ceny kupna, nigdy nie brakuje.

„Rekordowy rok to dobry prognostyk na najbliższe lata i jednocześnie wyzwanie, żeby utrzymywać tendencję wzrostową w zakresie przekazywania mieszkań” – podsumowuje spółka. – „Sprawne zarządzanie przejmowanymi pustostanami oraz zakończenie inwestycji przy ul. Hulewiczów oraz ul. Opolskiej to najważniejsze zadanie dla spółki w 2021 roku, które pozwolą przekazywać poznaniakom jeszcze większą liczbę mieszkań niż do tej pory”.

 

 

Poznań: Wolontariusze fundacji Pro Prawo do Życia przepraszają „Jedzenie zamiast bomb”

0
Przeprosiny dotyczą kilku ostatnich demonstracji przy Starym Marychu, gdzie działacze obu akcji, mówiąc delikatnie, weszli sobie w drogę. Wolontariusze uważają, że do takiej sytuacji nie powinno dojść i w związku z tym podjęli decyzje o odejściu z fundacji.

Przypomnijmy, że inicjatywa „Jedzenie zamiast bomb”, całkowicie oddolna i społeczna, rozdaje jedzenie i ciepłą odzież właśnie przy Starym Marychu, jesienią i zimą w niedziele o 16.00. To tradycyjna już pora i osoby bezdomne czekają już na pojawienie się działaczy. Często gorąca zupa wydawana przez nich jest jedynym ciepłym posiłkiem, jaki mieli w ustach od kilku dni.

Ale w grudniu w niedziele o tej samej porze przed Starym Marychem zaczęła się także pojawiać demonstracja fundacji Pro Prawo do Życia, zazwyczaj w asyście policji i mediów. To odstraszało wielu bezdomnych i potrzebujących, którzy bali się podejść, żeby skorzystać z pomocy, widząc zamieszanie na ulicy.

Aktywiści „Jedzenia zamiast bomb” prosili, żeby fundacja wybrała inny termin – łatwiej jej zmienić czas pikiety niż im dotrzeć do wszystkich potrzebujących z informacją, ze zmieniają miejsce i czas wydawania pomocy. Jednak bez efektu. Co więcej, można było nawet odnieść wrażenie, że fundacja celowo wybiera sobie ten termin. Ale w jakim celu? Żeby przeszkodzić innej organizacji? To możliwe, bo aktywiści „Jedzenia zamiast bomb” nigdy nie ukrywali, że obrona życia w tej formule, jaką prezentuje fundacja Pro Prawo dla Życia jest dla nich bez sensu.

– To w ogóle ciekawa sytuacja, bo my przecież jesteśmy za życiem, występujemy przeciwko wojnom i zabijaniu ludzi – mówiła w grudniu jedna z aktywistek „Jedzenia zamiast bomb”. – Oni myślą, że też, ale ich ten człowiek, który się urodził, już nie obchodzi. My pomagamy przeżyć właśnie tym, którzy są już na świecie. A oni są tak bardzo za życiem, że tym żyjącym nie dają w spokoju zjeść…

Podczas ostatniego spotkania, w niedzielę 24 stycznia, konflikt przybrał na sile i doszło do interwencji policji, pojawił się także gaz łzawiący. Ale okazało się, że konflikt nie odpowiada wielu wolontariuszom fundacji Pro Prawo do Życia – obecnie już byłym wolontariuszom. Oto ich przeprosiny skierowane do „Jedzenia zamiast bomb”:

„Szanowni Państwo,
z głębokim ubolewaniem przyjęliśmy działania koordynatora fundacji Pro Prawo do Życia w Poznaniu pana Adriana Karwackiego, zmierzające do konfliktu z Państwa Inicjatywą. Wyrażamy ubolewanie i przepraszamy za wszystko, do czego doprowadziła działalność tego człowieka.

W szczególności przepraszamy za straty wizerunkowe oraz przeszkadzanie w wydawaniu jedzenia osobom najbardziej potrzebującym. Głęboko dotknęła nas ta sytuacja. Nie zgadzamy się ze sposobem działania koordynatora fundacji Pro Prawo do Życia w Poznaniu pana Adriana Karwackiego. W związku z tym podjęliśmy decyzję o zakończeniu współpracy z fundacją Pro Prawo do Życia”.

Poznań: ROD Bogdanka podzielił płot

0
Po zachodniej stronie ROD Bogdanka staje betonowy płot, odcinający spory kawałek ogrodów. Zdaniem prezesa po to, by chronić teren ROD przed złodziejami i dzikami. Zdaniem działkowców to przygotowanie do rozpoczęcia budowy.

Przygotowania do budowy płotu zaczęły się znienacka, w niedzielę 24 stycznia, bez konsultacji z działkowcami. A przecież większość działkowców to starsi ludzie, którzy nie wychodzą teraz z domów ze względu na zimę i pandemię.
– Walne zebranie nie zostało zorganizowane – podkreśla Danuta Kaczmarek, właścicielka jednej z działek „obciętych” przez powstający płot. – Zostaliśmy powiadomieni telefonicznie z dnia na dzień, że mamy sobie szukać dendrologa, jeśli chcemy zachować drzewa, że starszy pan ma przyjechać teraz, zimą, żeby przesadzić krzewy, bo ten płot jest ważniejszy.

Działkowcy podkreślają, że wcześniej nikt ich o tej inwestycji nie informował i podejrzewają, że celowo została zaplanowana na środek zimy, kiedy prawie nikt na działkach nie bywa. Żeby postawić działkowców przed faktem dokonanym.
– Próbowaliśmy nawiązać kontakt telefoniczny z zarządem głównym PZD, z naszym zarządem, ale dowiedzieliśmy się tylko, że płot ma powstać, czy nam się to podoba czy nie – mówi Danuta Kaczmarek.

Płot ma wysokość 2,10 cm, jest nieażurowy, betonowy. Będzie oddzielał działki od terenu przewidzianego w studium jako teren zielony i stanowiącego prywatną własność. Tego też działkowcy nie mogą zrozumieć, bo właściciel do tej pory bardzo życzliwie traktował działkowców i nie zabraniał im korzystać ze swojego terenu. Próbowali dopytać prezesa ROD Bogdanka, Zbigniewa Michalskiego, który dziś pojawił się na terenie ROD z geodetą, by dokładnie wymierzyć, gdzie płot powinien stanąć, żeby było to zgodne z granicą działek. Jednak dużo się nie dowiedzieli.

– Wytyczamy granicę płotu w celu zabezpieczenia terenu ogrodu przed złodziejami i dzikami – rzucił w przelocie prezes. – Zgodnie z ustawą 92 w związku z pandemią takie decyzje podejmuje zarząd. Wszyscy wiedzieli, że będzie budowany płot.
– Nic nie wiedzieliśmy, nikt nas nie poinformował! – denerwuje się Szymon Kaczmarek, kolejny działkowiec. – A ten płot zabiera mi słońce na działce
– To będzie mnie pan mógł odwołać na walnym zebraniu – odpowiada prezes i odchodzi za geodetą.

Jak jeszcze zdążył wyjaśnić prezes, środki na budowę płotu pochodzą z budżetu okręgowego PZD i to ponad 20 tysięcy złotych. Czyli na jego budowę składają się działkowcy, w tym ci, którzy postawienia tego płotu sobie w ogóle nie życzą – i których nikt nawet nie zapytał o zdanie.

Działkowcy podejrzewają, że przy postawieniu płotu nie chodzi ani o dziki, ani o złodziei, ale o zakusy deweloperów na ten teren. Chcieliby tu postawić osiedle, mimo że to część Zachodniego Klina Zieleni, a znajdujące się na tym terenie ogrody działkowe im w tym przeszkadzają.

Sprawy nie ułatwia sytuacja własnościowa tego terenu, która jest mocno skomplikowana: odgradzany właśnie teren jest działką prywatną, za nią, dalej na zachód, zaczynają się tereny sporne – tu sprawa jest w sądzie, który ma ustalić, czy ich właścicielem powinna być firma Darex czy miasto Poznań jako przedstawiciel Skarbu Państwa. Działka została przejęte przez Skarb Państwa po wojnie, ale nikt nie zadbał o to, by to wpisać do ksiąg wieczystych – o czym informowaliśmy.

Ale zdaniem działkowców czy będzie to firma czy władze miasta – nie ma znaczenia, bo magistrat też sprzyja planom zabudowy tego terenu. Z czego to wnioskują? Z planów budowy asfaltowej drogi dojazdowej, która miałaby biec wzdłuż południowej granicy działek.

Urzędnicy tłumaczą, że w ten sposób ułatwią działkowcom dojazd do ich ogrodów, jednak tłumaczenie jest naciągane, bo do działek jest wygodne dojście od ulicy Pułaskiego, a kompleks, zwłaszcza teraz, po kolejnym okrojeniu, jest tak mały, że drugie wejście i nowa droga po prostu nie są potrzebne i nie mają sensu.

Sens jej budowy – tak samo zresztą jak stawianego płotu – staje się oczywisty dopiero wtedy, gdy założy się, że za działkami ma powstać zabudowa mieszkaniowa. I to byłaby droga prowadząca do nowych domów wybudowanych wprost w Zachodnim Klinie Zieleni. A płot oddzielałby działki od zabudowy mieszkaniowej. Tego zdania są nie tylko działkowcy, ale także wspierający ich działacze Zielonej Fali i Kolektywu Rozbrat. Zresztą na jednym ze spotkań w sprawie przyszłości ROD Bogdanka bliżej niezidentyfikowany pan Maciej, przedstawiający się jako społecznik, zaprezentował działkowcom koncepcję zabudowy tego terenu.

– Informujemy wszystkich, których możemy, o tej sprawie – rozkłada ręce pani Danuta. – Poinformowaliśmy radnych z Komisji Ochrony Środowiska, Radę Osiedla Sołacz oraz Wydział Kształtowania Ochrony i Środowiska UMP. Ostatnio zwróciliśmy się też z prośbą o interwencję poselską do posłanki Katarzyny Kretkowskiej, wspiera nas poseł Franciszek Sterczewski. Mamy nadzieję, że powstrzymają powstanie tej betonowej zapory na terenie klina zieleni. Ale mamy wrażenie, że nikogo nie obchodzimy, zostaliśmy pozostawieni sami sobie. Ludzie nawet nie mieli zaproponowanej żadnej rekompensaty w postaci innych działek. Zostaliśmy wyeliminowani.

Wolsztyn: Kolejne ognisko ptasiej grypy

0
W miejscowości Kiełpiny w powiecie wolsztyńskim wykryto pierwsze w tym roku ognisko ptasiej grypy. Do utylizacji przeznaczono 319 tysięcy ptaków w 8 kurnikach.

Jak informuje Wielkopolski Urząd Wojewódzki, obecność wirusa potwierdził już Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach – H5N8 pojawił się w fermie kur niosek w miejscowości Kiełpiny w powiecie wolsztyńskim. Hodowcy zgłosili chorobę kur 22 stycznia i jeszcze tego samego dnia wysłano próbki do laboratorium w Puławach.

„Utylizacja zarażonych kur trwa od wczoraj, a wojewoda wielkopolski wydał rozporządzenie wyznaczające obszar zapowietrzony, obejmujący zasięgiem trzy kilometry i zagrożony – siedem kilometrów” – informuje WUW.

Przypomnijmy, że w związku ze stwierdzeniem ognisk ptasiej grypy mamy w Wielkopolsce obostrzenia w czterech miejscach: jednym w powiecie szamotulskim i aż trzech w wolsztyńskim.

WUW

NIP, KRS, PKD – czy wiesz, co oznaczają te skróty?

Młodzi przedsiębiorcy muszą w szybkim czasie przyswoić bardzo dużą ilość wiedzy. Zdarza się, że już przed zarejestrowaniem działalności, przychodzi im zmierzyć się ze znaczeniem wielu skrótów, których nie znają. Jaką rolę w biznesie mają te najważniejsze i dlaczego warto je poznać?

Jeszcze kilkanaście lat temu większość dorosłych obywateli Polski miała przydzielony swój indywidualny numer NIP, którym posługiwano się między innymi podczas składania corocznych zeznań podatkowych. Z biegiem czasu jego rola została zmieniona.

Dla osób, które nie prowadzą działalności gospodarczej czy fundacji, nadrzędną rolę przejął PESEL. Polacy, którzy osiągnęli pełnoletność po 2011 roku, nie mają już nawet przyznawanego Numeru Identyfikacji Podatkowej. Starsi obywatele Polski wciąż jednak mają swój numer NIP, jednak zwykle jest on nieużywany.

Sam identyfikator składa się z dziesięciu cyfr. Zgodnie z ustawą z 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy o zasadach ewidencji i identyfikacji podatników i płatników oraz niektórych innych ustaw, jest on przyznawany przez właściwego naczelnika Urzędu Skarbowego.

Na szczęście, w zdecydowanej większości przypadków jego założenie jest banalnie proste i nie wymaga nawet wizyty w skarbówce. Młodzi przedsiębiorcy, którzy rejestrują swoją firmę on-line, mogą po prostu zaznaczyć odpowiednią rubrykę w formularzu na stronach CEIDG. NIP stanie się aktywny po kilku dniach roboczych, o czym zostaniemy powiadomieni e-mailem.

Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, identyfikator jest obowiązkowy nie tylko dla firm. Korzystają też z niego organy administracji rządowej oraz samorządowej czy urzędy kontroli skarbowej. Swój własny Numer Identyfikacji Podatkowej muszą mieć też banki oraz osoby o statusie inkasentów podatkowych.

Rejestr NIP jest ogólnodostępny. W szybki sposób można sprawdzić identyfikator wybranej firmy oraz dane teleadresowe przedsiębiorstwa korzystając na przykład z ALEO.com, bazy firm z wygodną wyszukiwarką NIP. To bardzo prosty sposób, by szybko poznać kluczowe informacje na przykład o partnerze biznesowym, z którym chcemy współpracować.

Co to jest KRS?

To kolejna baza danych o Polakach, która dla przedsiębiorców może być bardzo ważną podczas planowania strategii przedsiębiorstwa. Od czerwca 2012 roku elektroniczne odpisy z KRS-u są dostępne przez internet, jednak sam rejestr powstał o wiele szybciej.

Ustawa o Krajowym Rejestrze Sądowym została przyjęta 20 sierpnia 1997 roku. Baza danych zastąpiła m.in. rejestr fundacji, rejestr handlowy i bazę danych, która skupiała informacje o stowarzyszeniach. Sam KRS został uruchomiony pierwszego stycznia 2001 roku, a początkowo można było przeglądać odpisy zawartych w nim dokumentów tylko w wyznaczonych przez Ministerstwo Sprawiedliwości sądach rejonowych.

Z biegiem czasu dodano nie tylko możliwość zapoznania się z danymi z bazy przez sieć. Od grudnia 2020 roku poszerzono funkcjonalność Krajowego Rejestru Sądowego o wykaz dłużników niewypłacalnych. Ustawodawca słusznie zauważył, że dodanie takich rekordów może chronić firmy przed współpracą biznesową z niewypłacalnymi partnerami handlowymi.

W bazie KRS znajduje się bardzo dużo danych. Od informacji teleadresowych, przez dane o zarządzie firmy, ustanowionym prokurencie czy wszczętych postępowaniach upadłościowych. Są tam też informacje o zaległościach podatkowych oraz nieopłaconych składkach na ZUS. KRS ma status rejestru publicznego, co oznacza, że każdy może pobrać odpis, jaki jest tam umieszczony.

PKD, czyli kody Polskiej Klasyfikacji Działalności

Każdy przedsiębiorca zetknie się z PKD już podczas rejestrowania firmy, stąd warto o nich wiedzieć jak najwięcej. Jest to usystematyzowana lista o numeracji w formacie AA.BB.CC.DD.EE. Mimo tego, że podział wygląda na skomplikowany, to w rzeczywistości jest niezwykle intuicyjny.

Poziom pierwszy, oznaczony na przykładzie literami „AA” to sekcja. Następnie mamy działy. Dzielą on zbiór na 88 różnych rodzajów działalności, na jakie składają się czynności według tak zwanych cech zasadniczych, a więc takich, które są kluczowe dla wykonywanych działań w firmie.

Następnie (“CC”) mamy grupy, na jakie składa się aż 272 rodzajów działalności. Później jest 615 klas oraz 715 podklas, które mają możliwie jak najlepiej doprecyzować zakres działania firmy. Używana w Polsce klasyfikacja PKD-2007 jest zgodna z zasadami NACE Rev.2, z jakiej korzysta się na terenie Unii Europejskiej.

To, jakie kody PKD wybierzemy dla firmy, będzie miało duże znaczenie. Nie chodzi tylko o funkcję identyfikacyjną, na podstawie której dobiera się na przykład programy dofinansowania z Unii Europejskiej czy ulgi podatkowe. Jeśli zakład zajmuje się na przykład kompleksową rekultywacją terenu, ale wpisał tylko jeden kod PKD – pomimo tego, że mógł ich umieścić więcej – to tylko na ten jeden przypisany kod można się starać o certyfikację ISO. Na szczęście, kody Polskiej Klasyfikacji Gospodarczej nie są przypisane na zawsze. Można je edytować, usuwając te, które są nam zbędne, lub dodawać nowe.

Artykuł sponsorowany

Jadwiga Emilewicz przeprasza za narty

0
„Nie powinnam była jechać, ale mam wygrała we mnie z posłanką” – powiedziała Jadwiga Emilewicz podsumowując swój słynny już wyjazd z rodziną na narty i burzę, jaka się wokół niego rozpętała.

Była wicepremier w rozmowie z Piotrem Witwickim, redaktorem naczelnym Interii, mówi, że z pokorą przyjmuje krytykę internautów, mediów, klubowych kolegów i opozycji, bo ten wyjazd na narty nie powinien się wydarzyć. Przypomnijmy, że chodzi nie tylko o sam wyjazd, ale też późniejsze oświadczenie posłanki w tej sprawie, w którym minęła się z prawdą.

Jak jednak powiedziała Interii, wie, że popełniła błąd i bardzo za niego przeprasza. Dziś już by nie wyjechała, ale wtedy uważała, że skoro przez ostatnich 5 lat tak mało spędzała czasu z rodziną, a nie łamie prawa – to taki wyjazd jest dobrym pomysłem. Zwłaszcza że, jak podkreśliła, jej synowie naprawdę trenują narciarstwo.

Co do licencji dla synów, która została przyznana w niejasny sposób, posłanka zwróciła uwagę, że w zasadzie nie musieli ich mieć – wystarczyło, że licencję miał klub, który organizował zgrupowanie dla swoich członków. A tak właśnie było w tym przypadku. Jednak przyznaje, że jej samej to nie usprawiedliwia i że powinna zostać w domu, choć nie bardzo rozumie, dlaczego politycy Zjednoczonej Prawicy czasami atakowali ją mocniej niż opozycja.

Jadwiga Emilewicz zadeklarowała też, że będzie się starała odpracować swój błąd i przywrócić dobre imię oraz szacunek, także przeciwników politycznych – to jej powinność, skoro, jak powiedziała „nawet trudny i wymagający Poznań obdarzył mnie wysokim mandatem zaufania w ostatnich wyborach”.

Szczególnie chce się zająć zmianami w polskim systemie energetycznym, by jak najszybciej pojawiło się więcej zielonej energii, a jak najmniej węgla, nie tylko w firmach, ale w i gospodarstwach domowych czy osiedlach zarządzanych przez wspólnoty mieszkaniowe czy spółdzielnie.

Posłanka zwróciła uwagę, że takie działania to konieczność, bo coraz częściej potencjalni inwestorzy w Polsce pytają właśnie o zieloną energię i coraz niechętniej europejskie banki kredytują przedsięwzięcia, które są oparte na energii węglowej. Jej zdaniem musimy działać intensywniej w dziedzinie OZE, bo zostaniemy bez inwestorów i wpływów do budżetu, z a to z ogromnymi rachunkami za prąd z elektrowni węglowych.

Ważna jest także kwestia zdrowia: z powodu covid-19 w Polsce zmarło 35 tys. osób, a z powodu smogu rocznie umiera ok. 50 tys. osób. A źródłem smogu są przede wszystkim stare piece opalane węglem.

„Mam nadzieję, że moje narty będą się kojarzyć z matką i politykiem, która co prawda popełniła błąd, ale potrafiła się przyznać, przeprosić i odzyskać zaufanie” – powiedziała posłanka Interii. – „Czy to się uda? Nie wiem, ale będę na to ciężko pracować”.