Protest ROD Bogdanka 1

Poznań: Czy uda się ocalić ROD “Bogdanka”? Działkowcy protestują

1073 osób podpisało się pod petycją do prezydenta Jaśkowiaka “ROD Bogdanka Zostaje”. Chcą walczyć o zachowanie swojego ogrodu. – Przecież to część Zachodniego Klina Zieleni – mówią. – Nie można pozwolić na jego zabudowę!

“Dość niszczenia klinów zieleni” i “Deweloperzy, zostawcie nasz ROD” – takie hasła można przeczytać na ogrodzeniu ogródków od strony ulicy Pułaskiego. Działkowcy chwytają się każdej szansy na ocalenie ogrodu, a nagłośnienie sprawy jest jedną z nich – jak informowaliśmy. Dziś zaprosili dziennikarzy na konferencję prasową, by pokazać im ogród i wytłumaczyć, dlaczego tak ważne jest by został – i dlaczego tak trudno to osiągnąć.

Sprawa jest skomplikowana i zaczyna się jeszcze… przed wojną. Wówczas właścicielem tego terenu był niejaki Szczepan Jeleński. Po wojnie teren znacjonalizowano i przejął go Skarb Państwa, ale nikt nie zadbał o to, by pojawił się o tym wpis w księgach wieczystych. W efekcie nadal jako właścicielka gruntu figurowała córka pana Jeleńskiego. Po drodze decyzją Rady Narodowej Poznania utworzono tam ogródki działkowe, co było zgodne z obowiązującym wówczas prawem, ale nadal nikt nie zadbał o zmianę wpisu w księdze wieczystej. I tak było do 1991 r., kiedy to sprzedała nieruchomość Przedsiębiorstwu Handlowo – Produkcyjnemu “Darex”. Teraz w księdze wieczystej jako właściciel figuruje firma Darex, ale warunkowo – bo teren kupiła na kredyt i tego kredytu nigdy nie spłaciła.

Spór o to, kto jest faktycznym właścicielem gruntu, toczy się w sądzie. Firma Darex chce odzyskać teren ze względów oczywistych, czyli finansowych. Stara się też o to miasto jako przedstawiciel Skarbu Państwa, który w końcu przez wiele lat był właścicielem gruntu, chociaż nie wpisanym do ksiąg, Anarchiści ze skłotu Rozbrat, który się mieści po sąsiedzku, również uważają, że po 25 latach mają prawo do terenu, na którym mieści się skłot, przez zasiedzenie.

Najgorzej w tym całym sporze mają działkowcy. Zarząd okręgu Polskiego Związku Działkowców, pod który podlega ROD “Bogdanka” chce oddać teren działek spółce Darex, bo spółka zagroziła mu sądem i olbrzymimi karami. Tak tłumaczył to działkowcom przedstawiciel zarządu na dzisiejszej konferencji prasowej. Zarząd obiecał też inne ogrody tym działkowcom, którzy zgodzą się podpisać rezygnację. Kilkoro osób się zgodziło.
– Zgodziłam się, bo nie mam zdrowia i lat na sprawy sądowe – mówi starsza pani, która ugodę podpisała. Na proteście trzyma planszę z napisem “Uchwała rady Miasta Poznania z 1964 roku nadal obowiązuje”. – Ale odziedziczyłam tę działkę po rodzicach, a oni mieli ją tu od początku. Naprawdę nie chciałabym z niej odchodzić…

Zdaniem Pawła Dzidka, architekta, który również ma tu działkę, ten teren trzeba za wszelką cenę ochronić przed zabudową – a tak się stanie, jeśli odzyska go spółka Darex, która chce go sprzedać warszawskiemu deweloperowi – takie informacje mają działkowcy.
– To przecież część Zachodniego Klina Zieleni, najbardziej wartościowa część zieleni Poznania – mówi. – Jak architekt obserwuję postępującą zabudowę miasta i to naturalne. Ale tutaj mamy do czynienia z chęcią budowy dzielnicy mieszkaniowej. Zamiast klina zieleni będą ulice. Myślę, że warto byłoby tu przytoczyć słowa znanej piosenki “Pamiętajmy o ogrodach”. Przecież rozwój musi być zrównoważony!

Działkowcy wysłali już petycję do prezydenta Jaśkowiaka w tej sprawie i wiedzą, że miasto walczy o odzyskanie tego terenu. Ale i tak się boją – bo z jednej strony wiedzą też, że PZD chce przekazać teren Darexowi, a z drugiej – widzą, jak wygląda zabudowa ulica Drzymały, znajdująca się po sąsiedzku na drugim brzegu Bogdanki.
– Powstały dwa wielkie apartamentowce, ale gdy było spotkanie z mieszkańcami, to obiecywano nam, że zabudowa będzie delikatna, w stylu sołackim – dorzuca gorzko kolejna działkowiczka.

I to powoli dzieje się także na terenie ROD “Bogdanka”. Jeden z ogrodów został przejęty przez nowego dzierżawcę, który wyciął zieleń do gołej ziemi i urządził tam wysypisko śmieci. Jakim cudem PZD nie zareagował? Dlaczego nie weszła tam jeszcze straż miejska i nie ukarała dzierżawcy mandatem? Nikt nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Przedstawiciel zarządu PZD też nie. Czyżbyśmy tu mieli do czynienia z czyścicielem, tylko że tym razem nie kamienicy, a gruntu…?

Działkowcy i anarchiści domagają się także ochrony tego terenu jako części Zachodniego Klina Zieleni i jego otuliny w obecnej lub szerszej formie.
– Utrzymanie na tym terenie Rozbratu i działek będzie gwarancją, że przeznaczenie tego terenu, czyli zieleń, nie zostanie zmienione – podsumowują.

Działania działkowców wspiera poseł Franciszek Sterczewski, a także  SARP, Stowarzyszenie Miłośników ROD „Bogdanka”, Organizacja Ekologiczna „Zielona Fala”, Koalicja ZaZieleń Poznań, Stowarzyszenie Prawo do Przyrody, Stowarzyszenie Centrum Promocji Ekorozwoju, Extinction Rebellion Poznań, Młodzieżowy Strajk Klimatyczny Poznań oraz Towarzystwo Miłośników Sołacza. Miejmy nadzieję, że wesprze ich też miasto Poznań i Wojewódzki Sąd Administracyjny.

Lilia Łada

1 1 vote
Oceń artykuł
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze