Jadwiga Emilewicz

Poznań: Posłanka Emilewicz… na nartach. Z rodziną i mimo zakazów

Posłanka wybrała się na stok w miejscowości Suche pod Poroninem, gdzie ona, jej mąż i trzej synowie jeździli na nartach. Mimo obowiązującego zamknięcia stoków.

Sprawę nagłośniła telewizja TVN24, która ustaliła, że posłanka z Poznania wybrała się z rodziną w Tatry, do miejscowości Suche koło Poronina, i spędziła tam kilka dni jeżdżąc na nartach. A przecież hotele są zamknięte z powodu pandemii, z kolei na stokach mogą być tylko zawodowi sportowcy trenujący do zawodów.

Jak ustalili dziennikarze stacji, trasa, z której korzystali państwo Emilewiczowie, została wynajęta przez szkółkę narciarską i trenowali tam jej zawodnicy – w tym była wicepremier i jej trzej synowie. Wszyscy byli wpisani na listę.

Jednak zgodnie z obostrzeniami pandemicznymi przynależność do szkółki nie wystarczy – trzeba mieć jeszcze licencję Polskiego Związku Narciarskiego. A jak sprawdził dziennikarz, w dniu wyjazdu nikt z rodziny Emilewiczów jej nie miał, bo nie było go na liście osób z licencją. Natomiast kilka dni po tym, jak się zainteresował sprawą, wszyscy synowie posłanki na liście się znaleźli.

Zgodnie z ustaleniami TVN24, rodzina nie mieszkała w hotelu, ale u krewnych, więc obostrzeń dotyczących noclegu także nie złamała.

Sama Jadwiga Emilewicz wydała oświadczenie po publikacji materiału TVN24, żeby, jak napisała, sprostować podane informacje.

“Synowie od 6 roku życia są członkami klubów narciarskich i uczestniczą w zgrupowaniach i zawodach. Najstarszy syn od 2011 był członkiem krakowskiego Klubu Narciarskiego Slalom, później klubu Yeti” – pisze była wicepremier. – “W klubie tym od 2014 jeździł także drugi syn. Co roku przygotowania do zawodów oraz treningi z krakowskimi klubami odbywały się od ostatnich weekendów listopada do marca. Dzieci wyjeżdżały wcześnie rano w soboty i wracały po zamknięciu stoków. Trenowały w Suchem, na Rusińskim Wierchu, w Czarnej Górze czy Jurgowie. Brały udział w zawodach organizowanych przez MOZN (Małopolski Okręgowy Związek Narciarski) w styczniu 2015 w Lubomierzu oraz w lutym 2016 w Suchem. Dodatkowo podczas sezonów uczestniczyli w zawodach narciarskich organizowanych dla klubu Slalom przez licencjonowany przez PZN krakowski klub Lider. Po przeprowadzce do Warszawy wszyscy synowie stali się członkami WTS Deski, gdzie kontynuują trenowanie narciarstwa alpejskiego. Najstarszy syn od 2017 r. posiada licencję nr 01115. Od 2019 ma stopień demonstratora szkolnego PZN. Starsi synowie brali udział w zawodach Młodzieżowego Pucharu Polski oraz Narciarskiego Pucharu Mazowsza w Suchem 14-17/12/2017, Czarnej Górze 2-7/01/2018, Jurgowie 8-11/03/2018 oraz w Rytrze i Białce Tatrzańskiej 15-20/03/2018.
Młodsi synowie posiadają licencje o numerach odpowiednio 02367, 02368.
Najmłodszy syn, który ma 8 lat, będzie uczestniczył w zawodach organizowanych przez PZN po raz pierwszy w tym roku. W ubiegłych latach uczestniczył w zawodach klubowych, a na nartach jeździ od 3 roku życia.
Ponieważ WTS Deski w tym roku nie zorganizował zgrupowania przed zawodami i olimpiadą młodzieżową chłopcy uczestniczyli od 2 do 6 stycznia w Suchem w zgrupowaniu prowadzonym przez szkołę narciarską Ptak-Team.Pl prowadzoną przez Pana Bartłomieja Ptaka, trenera II kl. w narciarstwie. Codziennie od 8:00-10:00 mieli trening na slalomie gigancie, a od 10:30-12:30 na slalomie specjalnym. Ponieważ młodsi nie jeżdżą slalomu specjalnego, od 11:00-13:00 kontynuowali jazdę na tym samym stoku, także slalom gigant, z klubem Sporteum.
Aby uczestniczyć w zgrupowaniu musieli być tam skierowani – stąd ich obecność na skierowaniu wystawionym przez WOZN.
W Suchem mieszkaliśmy u rodziny, do której od lat jeździmy. Ciocia po śmierci męża 7 lat temu nie wynajmuje pokoi. Przyjmuje tylko rodzinę.
Wraz z mężem chodziliśmy w czasie treningów synów na skiturach – między innymi w Suchem, Małem Cichem – poza granicą stoków narciarskich wyznaczoną przez ogrodzenia. Nie naruszyliśmy rozporządzenia o zamknięciu stoków. Nie wiem dlaczego moje nazwisko – dopisane przez kogoś odręcznie, w przeciwieństwie do wydrukowanych nazwisk zawodników, w tym moich synów, znalazło się na liście. Nie trenowałam i nie korzystałam w żaden sposób ze stoku.
Wszyscy ponosimy koszty działań mających na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa. Uważam, że decyzje rządu są słuszne i w pełni się im podporządkowuję. Żadnym swoim działaniem nie lekceważę apeli rządu, ani tym bardziej rządowych rozporządzeń. Jeszcze raz podkreślam, że moi synowie trenują narciarstwo alpejskie i przebywali na szkoleniu przygotowującym do zawodów. Jako rodzic i ich opiekun byłam tam z nimi, ale w żaden sposób nie naruszyłam rządowych wytycznych”.

Sprawę dobitnie skomentował poznański senator KO Marcin Bosacki: “Pozamykani lockdownem w domach Polacy marzą o powrocie do normalności, a “poznańska” posłanka PiS Jadwiga Emilewicz załatwia synom licencje, żeby mogli sobie poszusować na nartach” – napisał w mediach społecznościowych. – “Kiedy przedsiębiorcy nie wiedzieli, skąd wziąć na wypłaty, Emilewicz mówiła, że “koronawirus może być dla nich szansą”. Kiedy poznanianki protestowały przeciw nieludzkiemu wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, Emilewicz chowała się przed nimi w restauracji. Pani Emilewicz od dwóch lat udaje poznaniankę, ale wciąż nie nauczyła się, co to jest porzundek. Takiej poruty poznaniacy nie zapominają!”.

5 1 vote
Oceń artykuł
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze