Strona główna Blog Strona 2126

Marszałek Marek Woźniak: „Nasza gospodarka, wbrew bardzo dobrym wskaźnikom, wymaga naprawy”

Marek Woźniak, marszałek województwa, podczas trwającego Wielkopolskiego Kongresu Gospodarczego skomentował stan gospodarki Wielkopolski.

– Chcemy się wsłuchać w to, co Państwa zdaniem trzeba zmienić i poprawić, bo nasza gospodarka, wbrew bardzo dobrym wskaźnikom, wymaga naprawy – podkreślił Marek Woźniak. – Możemy się pochwalić stałym wzrostem gospodarczym, wielkością PKB dającą nam już status tzw. kraju przejściowego w Unii Europejskiej, mamy najniższy w Polsce poziom bezrobocia, cieszymy się, że wciąż w Wielkopolsce wzrasta liczba firm i poziom nakładów inwestycyjnych. Ale…

Marek Woźniak nie ukrywał – co pokazały prace nad Strategią Wielkopolska 2030 – że regionalna gospodarka odnotowuje niskie wskaźniki dotyczące innowacyjności i całej sfery badawczo-rozwojowej (B+R), które trudno uznać za zadowalające. Dane te lokują Wielkopolskę nawet w drugiej połowie stawki województw – na 8, 10 miejscu.

– Uważam, że to jest problem – powiedział Marszałek. – Mamy potencjał naukowy i gospodarczy, ale formę relacji tych dwóch potencjałów trudno uznać za szczytową. Widać to wyraźnie w naszym konkursach adresowanych do kręgów naukowych i podmiotów gospodarczych w zakresie innowacyjności. Takich wniosków jest niewiele, a jeśli są, są niezadowalające. Brakuje w nich pomysłów na poziomie patentowym, które pozwolą otrzymać wsparcie i zmierzyć się ze światowym rynkiem. Podobnie jest u nas z aplikacjami do europejskiego programu Horyzont 2020, w którym można uzyskać pieniądze na badanie i rozwój. Pytanie, jak sobie z tym problemem poradzić. Nasz samorząd jest otwarty, by podjąć dialog z przedsiębiorcami i zmierzyć się z tym tematem. Kongresowe panele są już taką próbą, ale nigdy dość dyskusji i szczerej, rzetelnej analizy, która pozwoli ustalić, co jest tym hamulcem, który oddala nas od liderów na rynku innowacyjności.

mat. pras. / AS fot. UMWW

Poznań: Ławica ucierpi przez upadek Neckermann Polska?

0
Jeszcze pod koniec maja wydawało się, że Neckermann Polska ma wielkie plany wobec Ławicy, które mogły znacząco pomóc poznańskiemu lotnisku.

Maciej Nykiel prezes biura podróży Neckermann Polska, które dzisiaj ogłosiło upadłość, pod koniec maja przekonywał, że Ławica jest jednym z najlepszych poznańskich lotnisk. – Chcemy rozwijać się dynamicznie razem z tym portem – deklarował.

Z tego też powodu Neckermann Polska planował z Poznania od jesieni wysyłać samoloty na: Kubę, Jamajkę, Mauritius, do Dominikany, do Tajlandii, RPA, na Cypr, Seszele, do Tanzanii i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Nowe kierunki w ofercie biura podróży miały być świetną opcją dla całej północno-zachodniej Polski.

Dzisiejsza wiadomość przekreśliła te plany. Neckermann Polska zdecydował się na ogłoszenie upadłości. – W związku z zaistniałą sytuacją w dniu dzisiejszym zawieszamy wszelką działalność operacyjną związaną ze sprzedażą w Polsce produktów turystycznych – czytamy w oświadczeniu, pod którym podpisał się Maciej Nykiel.

Obecnie panuje duża nerwowość i zamieszanie. Pojawią się pierwsze informacje o turystach z Polski, którzy mają być wyrzucani z hotelów. Za granicami może przebywać obecnie nawet 3,6 tys. turystów z naszego kraju. Nad ich sprowadzeniem do Polski będzie teraz czuwać Mazowiecki Urząd Marszałkowski, który już w poniedziałek powołał sztab kryzysowy.

mat. pras. / archiwum /

Poznań: Demonstracja w obronie klimatu. „Nasz głos się liczy!”

0
Niecałe 50 osób wzięło udział w demonstracji, która miała zwrócić uwagę władz miasta na zmiany klimatyczne. – Nasz głos się liczy – skandowali uczestnicy na dziedzińcu Urzędu Miasta.

– Naszą misją jest zwiększanie świadomości kryzysu klimatycznego i prowadzenie akcji, mających na celu inicjację zmian systemowych przez polityków. Takie zmiany, jak przede wszystkim odejście od spalania paliw kopalnych, konieczne są, aby powstrzymać nieuchronnie zbliżającą się katastrofę klimatyczną – twierdzą organizatorzy demonstracji.

Protest na dziedzińcu Urzędu Miasta miał sprawić, że politycy zaczną podejmować bardziej radykalne kroki w walce ze zmianami klimatycznymi. Wszystko pod hasłem „Nie zabierajcie nam przyszłości!”.

Według organizatorów mamy do czynienia z wielkim wymieraniem na naszej planecie, które zostało spowodowane przez człowieka. – Ten gatunek jest bardzo ekspansywny. Średnio co cztery i pół dnia przybywa jeden milion ludzi na Ziemi! Stanowimy aż 60% biomasy kręgowców na Ziemi, nasze zwierzęta hodowlane to 36% czyli łącznie my i nasze zwierzęta, które hodujemy to 96%. Tysiące innych gatunków to zaledwie 4%, także liczby są dramatyczne – alarmował jeden z przemawiających.

– Żądamy by wszyscy rządzący naszym miastem wiedzieli, że młodzież oczekuję od nich realnych działań, że będziemy protestować aż nasze postulaty nie zostaną spełnione. Nasz głos musi przestać być bagatelizowany. Oczekujemy reakcji wszystkich instytucji wykonawczych na dynamicznie zwiększające się zjawisko katastrofy klimatycznej – podsumowali swoje żądania organizatorzy.

Oborniki: Radny został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBA

0
CBA zatrzymało radnego miejskiego z Obornik na gorącym uczynku, kiedy ten miał przyjmować łapówkę. Oprócz niego została zatrzymana jeszcze jedna osoba.

Radny został zatrzymany chwilę po tym jak przyjął 20 tys. złotych łapówki. Wcześniej miał wziąć już 10 tys. złotych, a cała kwota, którą miał otrzymać miała wynosić 110 tys. złotych. – W zamian za korzyść majątkową podjął się załatwienia uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w sposób umożliwiający przeprowadzenie inwestycji budowlanej przez firmę z województwa wielkopolskiego. Druga z zatrzymanych osób brała udział w procederze jako pośrednik – informują agenci w oficjalnym komunikacie.

Obaj mężczyźni trafili do prokuratury, gdzie usłyszą zarzuty. Funkcjonariusze dodatkowo przeszukali ich mieszkania oraz między innymi Urząd Miasta i Gminy Oborniki.

Źródło: CBA

Sandecja – Warta Poznań. Zieloni zanotowali kolejne zwycięstwo (skrót meczu)

0
Warta Poznań pokonała na wyjeździe Sandecję 1:2. Bramki dla Zielonych zdobyli Gracjan Jaroch i Robert Janicki. Honorowe trafienie dla gospodarzy zanotował Maciej Małkowski.

Karetka została zmiażdżona przez pociąg w Puszczykowie. Kierowcy grozi nawet osiem lat więzienia!

0
Prokuratura w Poznaniu zdecydowała o zmianie stawianych zarzutów kierowcy karetki, który uczestniczył w kwietniowym wypadku w Puszczykowie.

Do tragicznego zdarzenia doszło w Puszczykowie na początku kwietnia. Karetka utknęła między szlabanami na przejeździe kolejowym, a następnie została stratowana przez nadjeżdżający pociąg. Dwie z trzech jadących nią osób straciło życie. Przeżyć udało się jedynie kierowcy i to właśnie mu grozi więzienie.

Początkowo prokuratorzy chcieli postawić mężczyźnie zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. W tym wypadku kierowcy groziło do pięciu lat więzienia. Po zebraniu materiałów śledczy zdecydowali jednak o rozszerzeniu zarzutów. Mężczyzna ma odpowiadać za spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym, w której śmierć poniosły dwie osoby. Za to grozi mu nawet osiem lat pozbawienia wolności.

Źródło: tvn24.pl

Rodzeństwo zabarykadowało się w mieszkaniu. Grożą, że wysadzą je w powietrze!

0
W Godziszewie pod Wolsztynem mężczyzna i jego siostra zabarykadowali się w mieszkaniu i grożą jego wysadzeniem. Na miejsce jadą negocjatorzy z Poznania.

Z zagrożonego obszaru ewakuowano okolicznych mieszkańców. Dotychczasowe próby kontaktu z 27-latkiem i jego o dwa lata młodszą siostrą zakończyły się niepowodzeniem. Obecnie policjanci czekają na dotarcie negocjatorów z Poznania.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że 25-letnia kobieta leczy się psychicznie.

Źródło: rmf24.pl

Neckermann Polska ogłasza upadłość. Co z klientami?

0
Jeszcze dwa dni temu prezes zarządu Neckermann Polska zapewniał, że sytuacja spółki jest w stabilnej sytuacji. Dziś Neckermann Polska zdecydował się na ogłoszenie upadłości.

Zamieszanie w Neckermann Polska jest związane z upadkiem biura podróży Thomas Cook, które było powiązane z polskim biurem. Dzisiaj Maciej Nykiel, prezes zarządu opublikował komunikat w którym poinformował, że i polskie biuro jest zmuszone zakończyć swoją działałność.

Sytuacja jest obecnie dość trudna, ponieważ za granicą może przebywać nawet 3,6 tys. klientów z Polski! – W związku z zaistniałą sytuacją w dniu dzisiejszym zawieszamy wszelką działalność operacyjną związaną ze sprzedażą w Polsce produktów turystycznych – czytamy w oświadczeniu.

W Mazowieckim Urzędzie Marszałkowskim został w poniedziałek powołany sztab kryzysowy, który będzie teraz nadzorował powrót turystów do Polski. Neckermann Polska był ubezpieczony w firmie Allianz i to właśnie środki z ubezpieczenia mają zostać wykorzystane do sfinansowania operacji (25 milionów złotych). Jeżeli okaże się, że ubezpieczenie nie jest w stanie pokryć wszystkich kosztów, wówczas wykorzystany zostanie Turystyczny Fundusz Gwarancyjny.

Pieniądze mają zostać wydane na powroty klientów biura podróży do Polski, ale również zwrot zaliczek, które klienci wpłacali na wyjazdy, które jeszcze się nie odbyły.

PKS Poznań uratowany. „Chodzi o to, aby możliwe było dotarcie do szkół czy miejsc pracy”

Władze powiatu poznańskiego porozumiały się z kilkoma sąsiadującymi powiatami oraz miastem Poznań w celu zachowania komunikacji autobusowej.

Pierwsze informacje o problemach Poznania z finansowaniem przewoźnika pojawiły się w marcu. Wobec fatalnych wyników finansowych i jeszcze gorszych prognoz miasto stanęło przed koniecznością podjęcia zdecydowanych działań w sprawie przyszłości PKS Poznań. Spółka notuje rocznie wielomilionowe straty.

Sytuacja przewoźnika była dramatyczna. W ciągu ostatnich ośmiu lat liczba pasażerów spadła o ponad 50%. Przychody natomiast spadły o ponad 60%… Jednocześnie rosły koszty stałe utrzymania spółki (paliwo, zatrudnienie kierowców), do których okoliczne gminy (to od nich jeździ większość poznańskich PKSów) nie chciała się dokładać.

– Ta działalność jest od lat nierentowna. Z naszego punktu widzenia dopłacanie do funkcjonowania PKS Poznań jest nieracjonalne. Nie ma szans, by w tej formule spółka nie generowała milionowych strat – stwierdził wówczas Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania.

W maju pojawiła się nadzieja dla przewoźnika. Powiat poznański wyraził wówczas zainteresowanie ratowaniem przewoźnika. Według ówczesnych planów spółka miejska miała zostać zamieniona w związek powiatowo – gminny. W czwartek Jan Grabkowski, starosta poznański podpisze porozumienia z powiatami: obornickim, międzychodzkim, nowotomyskim, kościańskim, śremskim i Poznaniem oraz gminami powiatu poznańskiego a także spółką PKS Poznań na utrzymanie sieci linii autobusowych.

– Głównym celem tego porozumienia jest zabezpieczenie możliwości swobodnego przemieszczania się, na terenie objętym porozumieniem osobom, które nie mają własnego transportu. Chodzi o to, aby tak jak to przystało na standardy europejskie, możliwe było dotarcie do szkół, placówek ochrony zdrowia czy miejsc pracy bez względu na miejsce zamieszkania i przebiegające granice poszczególnych samorządów, zwłaszcza tam, gdzie nie dociera Poznańska Kolei Metropolitalna – tłumaczy Katarzyna Wozińska-Gracz, rzecznik prasowy starosty.

Podpisanie porozumień to krok w kierunku powstania związku powiatowo-gminnego, który w całości będzie odpowiadał za przewozy PKS na terenie Metropolii Poznań i na obszarach przylegających.

mat. pras. / SS

W centrum miasta odbędzie się demonstracja. „Na naszych oczach odbywa się szóste wielkie wymieranie”

0
W ramach Światowego Tygodnia dla Klimatu, Młodzieżowy Strajk Klimatyczny organizuje przed Urzędem Miasta „Demonstrację Przyszłości”.

Młodzieżowy Strajk Klimatyczny to grupa młodych ludzi, którzy chcą wymóc na rządzących bardziej zdecydowanie działania w walce ze zmieniającym się klimatem. – Naszą misją jest zwiększanie świadomości kryzysu klimatycznego i prowadzenie akcji, mających na celu inicjację zmian systemowych przez polityków. Takie zmiany, jak przede wszystkim odejście od spalania paliw kopalnych, konieczne są, aby powstrzymać nieuchronnie zbliżającą się katastrofę klimatyczną – twierdzą organizatorzy demonstracji.

Światowy Tydzień dla Klimatu rozpoczął się 20 września. W jego ramach odbędzie się dzisiaj o godz. 14.30 demonstracja przed Urzędem Miasta (Gołębia 1). – Miejsce demonstracji nie jest dziełem przypadku. Działamy w myśl idei „jeśli władza nie chce wyjść do nas, my przyjdziemy do władzy” – wyjaśniają organizatorzy. – Chcemy by nasz protest był słyszalny jeszcze lepiej niż te z placu Wolności, by ta część Urzędu Miasta która jeszcze nie wie o tym w jak wielkim jesteśmy niebezpieczeństwie w końcu uświadomiła sobie skalę problemu. Żądamy by wszyscy rządzący naszym miastem wiedzieli, że młodzież oczekuję od nich realnych działań, że będziemy protestować aż nasze postulaty nie zostaną spełnione. Nasz głos musi przestać bagatelizowany. Oczekujemy reakcji wszystkich instytucji wykonawczych na dynamicznie zwiększające się zjawisko katastrofy klimatycznej.

– Obecnie na naszych oczach odbywa się szóste wielkie wymieranie – straszą organizatorzy. – Naukowcy apelują, że w przeciągu ostatniego stulecia z naszej planety zniknęło 200 gatunków kręgowców, czyli około 2 na rok. Co najbardziej przerażające, jest ono najszybszym i najbardziej gwałtownym w historii Ziemi, a jego powodem jest nie kto inny, a człowiek.

Poznań: Nielegalne eksperymenty medyczne przy Długiej – szpital zabiera głos

0
„Głos Wielkopolski” w serii artykułów opisał nielegalne praktyki medyczne, mające rzekomo miejsce w szpitalu klinicznym przy ul. Długiej. „Doniesienia o nielegalnych praktykach nie mają żadnego potwierdzenia medycznego” – twierdzą władze szpitala.

Oto treść stanowiska Szpitala Przemienienia Pańskiego przy ulicy Długiej, jakie zostało rozesłane do poznańskich redakcji:

W związku z powtarzającymi się artykułami w „Głosie Wielkopolskim” oraz powielanymi jego treściami w części środków masowego przekazu, dotyczącymi sugestii prowadzenia niezgodnie z prawem eksperymentów medycznych oraz badań naukowych, informujemy, że w tej chwili – według wiedzy dyrekcji szpitala – nie zostało wszczęte postępowanie prokuratorskie ani też nie zostały sformułowane oskarżenia w przedmiotowej sprawie.

Uprzednie postępowanie prokuratorskie – o czym dowiedzieliśmy się ze środków przekazu – było prowadzone i zostało umorzone. Jednoznacznie informuję, że po artykułach, które ukazały się w „Głosie Wielkopolskim” na przestrzeni ostatnich miesięcy, nie dotarły do nas żadne skargi dotyczące nieprawidłowej opieki nad pacjentami czy też nielegalnych działań na oddziale chirurgii naczyń.

Sformułowania, które znalazły się w artykułach, nie są poparte żadnymi znanymi nam faktami, a informacje o sprawie pojawiają się tylko w przestrzeni medialnej.

Wszelkie zastrzeżenia odnośnie pobytu pacjentów w szpitalu są na bieżąco i wnikliwie rozpatrywane. Badania kliniczne i naukowe prowadzimy według wymagających reguł wynikających z logiki postępowania medycznego oraz regulacji prawnych. Podlegamy także kontrolom zewnętrznym, które potwierdzały wysoki standard prowadzenia tych badań w naszym szpitalu, z poszanowaniem praw pacjentów.

Nasze zaniepokojenie wzbudza fakt, iż doniesienia prasowe oraz ich powielanie przez kolejne portale informacyjne, bez uprzedniego zweryfikowania, godzą nie tylko w dobre imię szpitala, ale także mogą wzbudzać wśród pacjentów niepokój.

Doniesienia medialne o rzekomych nielegalnych eksperymentach prowadzonych w przeszłości – bez ich medycznego potwierdzenia – mogą godzić w dobre imię szpitala, który stara się zachować najlepsze tradycje oraz cieszy się znaczącą reputacją.

Pod listem podpisał się dr hab. n. med. Sczepan Cofta, dyrektor szpitala.

Przypomnijmy, że zgodnie z informacjami „Głosu Wielkopolskiego” w szpitalu miało dochodzić do podawania pacjentom z zakrzepicą kończyn dolnych leku Actilyse, który nie został dopuszczony w Polsce do tego akurat schorzenia. Podawanie go kończyło się powikłaniami, a również zgonami. Zdaniem „Głosu Wielkopolskiego” sprawą obecnie zajmuje się prokuratura.

el

Poznań: Nowy plan zagospodarowania dla terenów MTP

0
Podczas dzisiejszej sesji poznańscy radni uchwalili miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla działki przy ulicy Matejki, na której znajduje się parking MTP. Teraz będą tam mogły powstać bloki.

Nowy plan obejmuje rejon ulic Ułańskiej, Grunwaldzkiej i Matejki. Największą część tego terenu zajmuje obecnie parking MTP, gdzie swoje samochody zostawiają też okoliczni mieszkańcy. dzięki niemu problemy z parkowaniem w tej części Poznania są nieco mniejsze mimo gęstej, śródmiejskiej zabudowy.

Jednak właśnie dlatego regulacje planu musiały uwzględniać nie tylko ewentualną zabudowę tego terenu, ale też miejsca parkingowe. I dlatego zgodnie z postawieniami mpzp na tym terenie – gdy dojdzie do budowy bloków – muszą powstać dwa parkingi wielopoziomowe. Jeden na pewno na terenie MTP, przede wszystkim dla gości targowych. Drugi przy Arenie, by mógł służyć uczestnikom imprez organizowanych w Arenie, ale także mieszkańcom.

Jak informuje Radio Poznań, mpzp gwarantuje, że zabudowa będzie wpisywała się w otoczenie i miasto będzie miało nad nią kontrolę. A pieniądze, które miasto otrzyma ze sprzedaży działek MTP, będzie mogło przeznaczyć na inwestycje, czyli między innymi na postawienie parkingów wielopoziomowych.

Z uchwalenia planu szczególnie cieszą się członkowie Rady Osiedla Święty Łazarz, którzy już podczas poprzedniej kadencji wnioskowali o powstanie planu. Plan nałoży ograniczenia deweloperom, pozwoli uniknąć chaosu i dowolności w zabudowie oraz szpetoty, która niestety zbyt często charakteryzuje deweloperskie osiedla.

UMP, el

Poznań: 140 projektów w ramach zajęć antydyskryminacyjnych w poznańskich szkołach

0
Przeciwdziałanie wykluczeniu i dyskryminacji – taki cel ma program realizowany od półtora roku w poznańskich szkołach. Do tej pory odbyły się trzy edycje programu. Nabór do czwartej rozpoczął się we wrześniu.

W ramach konferencji pt. „Poznańska szkoła bez dyskryminacji” uczestnicy i uczestniczki projektu wzięli udział w warsztatach poświęconych realizacji zajęć antydyskryminacyjnych i podsumowali ich dotychczasowe efekty.

Lekcje przeciwdziałające dyskryminacji i wykluczeniu są realizowane w ramach zajęć dodatkowych. O tym, jak zostaną przeprowadzone decydują nauczyciele. W ramach projektu zrealizowano już szereg warsztatów – uczennice poszukiwały swoich superbohaterek, młodzież uczestniczyła w zajęciach literackich i plastycznych, poświęconych tematyce antydyskryminacyjnej, pomagała osobom z niepełnosprawnościami i realizowała wiele innych ciekawych pomysłów.

– To, co dzieje się na lekcjach, odpowiada na potrzeby danej szkoły – podkreśla Marta Mazurek, przewodnicząca zespołu ds. Polityki Równości i Różnorodności, wiceprzewodnicząca komisji oświaty i wychowania Rady Miasta Poznania. – Zajęcia antydyskryminacyjne mają sprawić, aby dzieci i młodzież czuli się w swojej szkole dobrze i bezpiecznie. Po tych warsztatach wiedzą na przykład, jak komunikować się bez przemocy oraz co zrobić, gdy są świadkami dyskryminacji i wykluczenia w swojej grupie.

W ramach programu zrealizowano do tej pory ponad 140 cykli zajęć. W pierwszej edycji programu (od stycznia do czerwca 2018 r.) wzięło udział 37 placówek, w drugiej (wrzesień – grudzień 2018 r. ) – 47, a w trzeciej (luty – czerwiec 2019 r.) – aż 59. Największe zainteresowanie organizacją zajęć jest w szkołach podstawowych, ale na liście są także licea ogólnokształcące, technika i szkoła branżowa. Miasto zapewnia także materiały pomocnicze. Powstał m.in. podręcznik pt. „Edukacja antydyskryminacyjna w szkole- pomocnik dydaktyczny”. Plik w wersji PDF można pobrać z zakładki Oświata na stronie Poznan.pl – Pomocnik dydaktyczny.

– Ważne jest, aby szanować drugiego człowieka – mówi Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. – Niezależnie od tego, jaki ma kolor skóry, skąd pochodzi; czy jest biedny, bogaty, zdrowy; czy jest mężczyzną, kobietą oraz ma taki a nie inny pogląd na określone sprawę. Istotne, aby wszyscy mieli świadomość tego, że jesteśmy równi. Każda forma dyskryminacji musi być nazywana po imieniu. Powinniśmy uczyć się też, jak w mądry sposób jej przeciwdziałać. Największe szanse, aby przyswoić sobie te uniwersalne wartości, mają osoby najmłodsze. Dlatego cieszę się, że zajęcia antydyskryminacyjne odbywają się w szkołach podstawowych i średnich.

O tym, jak bardzo potrzebne są zajęcia przeciwdziałające wykluczeniom świadczą liczby. Z raportu „Dyskryminacja w szkole – obecność nieusprawiedliwiona” wynika, że co dziesiąty uczeń doświadcza dyskryminacji lub jest jej świadkiem. Dzieci i młodzież doznają agresji słownej, przemocy fizycznej i psychicznej, cyberprzemocy, izolacji, a także przemocy seksualnej.

Gorzej traktowane są: dzieci ubogie lub postrzegane jako takie, dziewczynki, chłopcy, którzy w jakikolwiek sposób „odstają” od społecznej normy męskości, niepełnosprawni, osoby o odmiennym kolorze skóry lub odmienne etnicznie, oraz przedstawiciele innego wyznania. Przyczyną prześladowania jest też często wygląd np. waga, wzrost, ubiór nieprzystający do wzorca oraz orientacja seksualna.

Podczas konferencji swoje projekty zaprezentowali uczniowie i nauczyciele: Szkoły Podstawowej nr 7 im. Erazma z Rotterdamu, Szkoły Podstawowej nr 11 im. Gen. Dezyderego Chłapowskiego, III Liceum Ogólnokształcącego im. św. Jana Kantego, XI LO im. Jadwigi i Wacława Zembrzuskich, XII LO im. M. Skłodowskiej-Curie oraz Zespołu Szkół Mechanicznych. Wystawę prac prezentującą zrealizowane projekty można oglądać do końca tygodnia w holu na parterze Urzędu Miasta Poznania.

Obecnie trwa drugi nabór do kolejnej, czwartej edycji projektu. Placówki, które są zainteresowane organizacją zajęć dodatkowych z zakresu przeciwdziałania dyskryminacji, będą mogły zgłaszać się w dniach 1-10 października. Wnioski można składać w Wydziale Oświaty UMP: ul. Libelta 16/20. Regulamin i wzór wniosku można znaleźć na stronie Poznański Serwis Oświatowy.

UMP, el

Nie bez problemów, ale Lech gra dalej w Pucharze Polski

0
Lech Poznań pokonał na wyjeździe Chrobrego Głogów 2:0 po bramkach Christiana Gytkjaera oraz Mateusza Skrzypczaka w meczu 1/32 Pucharu Polski i melduje się w kolejnej rundzie. Kibice oglądający to spotkanie i przede wszystkim piłkarze na czele z trenerem, Dariuszem Żurawiem mogą odetchnąć, bo „Kolejorz” miał wiele trudności, by pokonać drużynę prowadzoną przez Ivana Djurdjevicia, która zajmuje jedno z ostatnich miejsc w 1. lidze.

Lechici przyjechali do Głogowa po łatwe i szybkie zwycięstwo, choć w ostatnich latach, jak doskonale pamiętamy, piłkarze ze stolicy Wielkopolski lubili sprawiać niemiłe niespodzianki i odpadać na samym początku rozgrywek z niżej notowanymi rywalami, jak chociażby z Rakowem Częstochowa, Pogonią Szczecin, Olimpią Grudziądz czy Stalą Stalowa Wola. Nikt jednak nie wierzył w fakt, że zespół Dariusza Żurawia z Głogowa nie wyjedzie ze zwycięstwem. Opiekun lechitów od pierwszych minut w porównaniu do meczu z Jagiellonią Białystok w PKO Ekstraklasie mocno odmłodził środek pola, gdzie postawił na duet Skrzypczak-Moder, odstawiając Muhara oraz Tibę. Ci, którzy w piątek odpoczywali i weszli dopiero w długiej połowie: Gytkjaer oraz Jevtic, mecz pucharowy rozpoczęli od początku. Poznaniacy od pierwszego gwizdka nie rozpoczęli huraganowych ataków na bramkę strzeżoną przez Abramowicza, tylko spokojnie, wręcz bardzo wolno rozgrywali ją w defensywie – między Hartem, Crnomarkoviciem, Dejewskim czy Gumnym i powolutku wprowadzając ją wyżej do środkowych pomocników, jednak te próby zazwyczaj kończyły się wycofaniem ponownie pod własne pole karne. Chrobry nastawiał się oczywiście na kontrataki, jednak ich miał bardzo miało, bo Lech mimo braku swoich okazji, nie dopuszczał rywali pod swoją bramkę.

Bardzo słabo prezentował się chwalony od początku sezonu Darko Jevtic, który znowu przypominał bardziej zawodnika z poprzedniego sezonu, aniżeli takiego, jakiego chcą widzieć na boisku sympatycy Lecha Poznań. Początek miał niezły, to jednak z minuty na minutę spisywał się coraz słabiej: niewidoczny, bardzo mało prób podań bezpośrednich, a także dośrodkowania ze stałych fragmentów gry stały na bardzo niskim poziomie. Niestety, przez większy okres czasu nie było widać różnicy między Lechem, czyli zespołem, który teoretycznie walczy o mistrzostwo Polski, a drużyną, która będzie prawdopodobnie biła się o utrzymanie w pierwszej lidze. Przypomnijmy, że poznaniacy grali z ekipą, która w dziesięciu meczach straciła aż dwadzieścia goli.

W drugiej części meczu lechici dalej nie zachwywali. Chrobry stworzył sobie za to jedną, świetną okazję do pokonania Mickeya van der Harta, bo przy lepszej skuteczności Mikołaja Lebedyńskiego to gospodarze mogli cieszyć się pierwsi z objęcia prowadzenia. Obraz gry diametralnie zmienił się, kiedy boisko opuścił Jevtic, a w jego miejsce zameldował się Amaral. Portugalczyk najpierw świetnie podał do wychodzącego Jóżwiaka i ten oddał dobry strzał, lecz ostatecznie za słaby, by pokonać golkipera. Chwilę później Joao Amaral zagrał wręcz identycznie, tyle, że do Christiana Gytkjaera, który był nieco bliżej bramki niż Jóźwiak, a jak przystało na rasowego snajpera i reprezentanta Danii, nie miał żadnych problemów, by strzelił pierwszego gola w tym spotkaniu. Lechici momentalnie po zdobyciu pierwszej bramki, ruszyli do ataku i po kapitalnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego Tymoteusza Puchacza, gola głową zdobył młody Mateusz Skrzypczak. Cieszy, bo nie dość, że akcja wychowanków poznańskiej drużyny, to widać było wyćwiczony schemat, który ostatecznie przyniósł efekt. Podopieczni Dariusza Żurawia mieli jeszcze okazje, by podwyższyć wynik, ale ostatecznie ten się nie zmienił. Po dość nudnym meczu Lech Poznań pokonuje, nie bez problemów, Chrobrego Głogów 2:0 i melduje się w 1/16 Pucharu Polski.

Poznań: Szpital im. Strusia jednak musi wziąć kredyt. Bo NFZ nie zapłacił za nadwykonania

0
Na początku września szpital ogłosił, że jeśli NFZ nie zapłaci za nadwykonania, będzie musiał wziąć kredyt, żeby zapłacić dostawcom leków. Dziś już wiadomo, że NFZ nie zapłaci i szpital będzie musiał ratować się kredytem.

Władze szpitala wyliczyły, że trzeba będzie wziąć kredyt w wysokości 20 mln zł. Bo z tego, co płaci NFZ, wystarcza na bieżącą działalność i pensje, ale na zapłatę dostawcom leków już nie. A za nadwykonania świadczeń medycznych w ubiegłym i tym roku NFZ powinien szpitalowi zapłacić 11 mln zł – jak podaje „Głos Wielkopolski”. Niestety, NFZ zapłacić nie chce. Przede wszystkim dlatego, że skoro szpital ma podpisana umowę o ryczałtowe świadczenie usług, to o nadwykonaniach nie ma mowy. Poza tym przekroczenia nie wynoszą 11 mln zł, a 7,2 mln.

Zdaniem NFZ skoro przekroczenia ryczałtu są tak wysokie, to szpital powinien przeanalizować sposób realizacji świadczeń. Ryczałt w tym roku i tak wzrósł o prawie 6 mln zł. Poza tym, tak jak wszystkie inne placówki, szpital zawarł też umowę na świadczenia specjalistyczne, które są odrębnie finansowane.

Jednak to, co płaci NFZ, nawet przy podwyżkach, nie uwzględnia na przykład braku personelu. Gdy jest za mało pielęgniarek czy lekarzy – tym, którzy są, trzeba dodatkowo płacić za nadgodziny.

Władze szpitala zapewniają, że wszystko to nie ma wpływu na bieżącą pracę placówki i jej działalność nie jest w żaden sposób zagrożona.

Głos Wielkopolski, el

Leszno: Powiat leszczyński najlepszy w inwestycjach!

0
Spośród wszystkich polskich powiatów ziemskich – a jest ich 314 – powiat leszczyński okazał się najbardziej proinwestycyjny według rankingu samorządowego czasopisma „Wspólnota”.

Jak informuje Radio Poznań, autorzy rankingu ujęli inwestycje realizowane w latach 2016-2018, a ich wartość przeliczyli na jednego mieszkańca. W przypadku pow. leszczyńskiego jest to ponad 544 zł. W dodatku powiat na żadną inwestycję nie zaciągnął kredytu, a to już naprawdę ewenement w Polsce. Starosta Jarosław Wawrzyniak zdradził Radiu Poznań, że władze powiatu starają się jak najczęściej pozyskiwać dofinansowania zewnętrzne: unijne i rządowe. Na szczęście obecnie jest naprawdę wiele możliwości zdobycia w ten sposób dodatkowych środków.

W co inwestuje powiat? Najwięcej w budowę i przebudową dróg oraz budowę ścieżek rowerowych. Samorząd zarządza 400-kilometrową siecią dróg powiatowych. W ciągu ostatnich trzech lat na inwestycje poszło prawie 100 mln zł.

Radio Poznań, el

Poznań: Rozpoczął się proces w sprawie nielegalnych wysypisk odpadów

0
Osiem osób jest oskarżonych o składowanie niebezpiecznych odpadów niezgodnie z prawem. Prokuratura oskarża ich o przechowywanie 3500 ton śmieci, które zagrażały środowisku i mieszkającym w okolicy ludziom.

Oskarżeni – Dariusz S., Paweł F., Agata D., Tomasz P., Marek D., Bartosz Sz., Grzegorz G. i Hubert W. – zakładali nielegalne wysypiska w całej Polsce, między innymi pod Radomiem, Warszawą i w Toruniu. Najpierw – jak podaje „Głos Wielkopolski” – wynajmowali magazyn „na słupa”, czyli figuranta, który nie wiedział, o co chodzi i dostawał wynagrodzenie za udostępnienie swoich danych do tej umowy. Po otrzymaniu wynagrodzenia miał obowiązek zniknąć. A właściwi najemcy pakowali do magazynu toksyczne odpady i pobierali za to opłaty, przez jakiś czas dla niepoznaki nawet płacili za wynajem – po czym również znikali.

Zazwyczaj upływało sporo czasu, zanim ktoś zaczynał się interesować zawartością magazynów, a jeszcze więcej, zanim zdał sobie sprawę z tego, że w środku znajduje się bomba chemiczna o nieznanym składzie. W kilku magazynach odpady znajdują się do dziś – bo nie wiadomo, kto miałby je zutylizować i za to zapłacić. A to niebagatelne koszty. Za zniszczenie odpadów w jednym tylko magazynie pod Radomiem trzeba by było wyłożyć około 8 mln zł.

Oskarżeni nie przyznają się do winy. Dariusz S., uchodzący za szefa grupy, twierdził podczas rozprawy, że to znajomy zajmował się tą działalnością, on tylko kontaktował go z zainteresowanymi osobami i na tym jego rola się kończyła. Grozi mu nawet do 10 lat więzienia.

Głos Wielkopolski, el

Poznań: Osiedle dla 8 tysięcy ludzi tuż za granicami miasta?

0
98 wieżowców z mieszkaniami dla 8 tysięcy osób, a wszystko to na terenie lotniska w Ligowcu, z którego wyprowadza się Aeroklub Poznański. Projekt został zaprezentowany swarzędzkim radnym i wzbudził ogromne emocje.

Wyspa Wież – taką górnolotną nazwę nadali swojemu projektowi jego twórcy, znani architekci Sławomir Rosolski i Robert Barełkowski. To ich wizja zagospodarowania terenu po lotnisku Aeroklubu Poznańskiego, który się stamtąd wyprowadza – i był sens ją przygotować, jako że znalazł się chętny inwestor, który chce wyłożyć pieniądze na zagospodarowanie tego terenu.

Architekci zaprezentowali go swarzędzkim radnym na wspólnym posiedzeniu wszystkich komisji Rady Miasta Swarzędza 10 września. Kobylnica, w której znajduje się lotnisko Ligowiec, leży w gminie Swarzędz. I wybuchła burza.

Najpierw projekt przeraził mieszkańców Kobylnicy. To miejscowość niewielka, licząca sobie 1,5 tys. mieszkańców, gdzie jest tak spokojnie,. że głównym problemem był dotąd hałas z lotniska w Ligowcu. Dla nich 8 tysięcy nowych mieszkańców oznacza tłok i korki na drogach i koniec sielskiego spokoju w miejscowości.

Jeszcze bardziej przerażeni tym projektem są mieszkańcy sąsiednich miejscowości, takich jak Jerzykowo, Biskupice czy Pobiedziska. Ich zdaniem dojazd do Poznania, i tak trudny w godzinach szczytu, stanie się po wybudowaniu osiedla zupełnie niemożliwy.
– I argument, że możemy się wszyscy przesiąść do pociągu, jest kompletnie chybiony w tej sytuacji – wyjaśnia Marta Kaczmarczyk mieszkająca w Pobiedziskach. – Już teraz rano i po południu w pociągach jest tłok, poza tym one kursują stanowczo za rzadko. A co będzie, gdy do tych pasażerów, którzy teraz mają problem z wejściem do pociągu w Kobylnicy, dojdzie jeszcze 8 tysięcy osób? To poroniony pomysł.

Jak informuje „Głos Wielkopolski”, projekt powstał na zlecenie gminy Swarzędz, a prace nad nim zaczęły się dwa lata temu, gdy tylko Aeroklub Poznański zapowiedział wyprowadzkę. Architekci nie tylko zaprojektowali Wyspę Wież, ale też dokonali analizy wad i zalet zabudowy niskiej jednorodzinnej oraz wielokondygnacyjnej i wielorodzinnej na tym terenie. Wyszło im, że lepiej wybudować wysokie bloki niż niskie domy jednorodzinne, bo dzięki temu zostanie więcej miejsca na zieleń.

Jak ostatecznie miałaby wyglądać Wyspa Wież? W protokole wspólnego posiedzenia swarzędzkich komisji czytamy: „36 budynków o wys. 53 m – 15 kondygnacji, 17 budynków o wys. 75 m – 22 kondygnacje, 41 budynków o wys. 100 m – 29 kondygnacji, 3 budynki o wys. 130 m – 38 kondygnacji oraz 1 budynek o wys. 160 m. – 47 kondygnacji”. Oprócz nich na tym terenie ma powstać 17 budynków mieszkaniowych o 4 kondygnacjach, 3 budynki usługowe, 5 oświatowych, 8 zakładów produkcyjnych, 1 kościół oraz 1 stacja kolejowa. Praktycznie powstałoby całe nowe i całkiem spore miasto.

Takie osiedle to niezbyt dobra informacja także dla Poznania, codziennie zmagającego się z problemem korków, generowanych między innymi przez samochody. Już w Poznaniu jest zarejestrowanych więcej samochodów niż mamy mieszkańców. A trzeba jeszcze doliczyć te 200 tysięcy, które codziennie rano wjeżdżają do miasta z okolicznych miast i gmin. 8 tysięcy mieszkańców oznacza całkiem sporo kolejnych samochodów chcących codziennie rano wjechać do Poznania. Bo na pewno nie wszyscy wybiorą pociągi, w których już jest tłok i które kursują za rzadko.

Wprawdzie pomysłodawcy Wyspy Wież uspokajają, że na osiedlu powstanie też nowy węzeł komunikacyjny, ale on nie rozwiąże problemu. Bo nawet jeśli samochody komfortowo wyjadą sobie z osiedla, to utkną na poznańskich ulicach, gdzie poszerzenie i budowa nowych dróg z powodu powstania osiedla na Ligowcu nie jest planowane. To samo dotyczy pasażerów podmiejskich pociągów – co z tego, że będą mieli nową stację, skoro przyjedzie na nią tak zatłoczony pociąg, że do niego nie wsiądą?

Mieszkańcy Kobylnicy, poznańscy społecznicy i ekolodzy życzyliby sobie na tym terenie zabudowy jednorodzinnej jako jedynej sensownej. I wskazują, że argument o wysokich budynkach jako tych, które pozwalają na więcej zieleni, jest co najmniej chybiony, skoro przy większości domów jednorodzinnych w tym kraju są ogrody. Pełne roślin. Idealnym rozwiązaniem byłoby jeszcze posadzenie tam pasma lasu oddzielającego Ligowiec od Swarzędza.

Jeszcze jednak kwestia może budzić wątpliwości – skala przedsięwzięcia. Czy rzeczywiście w najbliższej okolicy Poznania, przy tak intensywnej zabudowie, z jaką mamy do czynienia w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, rzeczywiście jest potrzebne aż tak duże osiedle? W dodatku mieszkańców Poznania ubywa, bo rodzi się ich znacznie mniej niż umiera i nic nie wskazuje na to, by ten trend zmienił się w ciągu najbliższych lat. To kto zasiedli te wszystkie budynki? Mieszkańcy okolicznych miejscowości mają do dyspozycji tańsze osiedla u siebie. Poznaniacy już mają problem, jak zapełnić puste lokale w starych kamienicach. Jak powiedział profesor Barełkowski podczas posiedzenia komisji, prognoza demograficzna wskazuje na to, że budowa takiego osiedla ma sens. Ale szczegółów nie przedstawił.

Swarzędzcy radni uspokajają, że osiedle nie powstanie za rok czy za dwa, ale to perspektywa wielu lat, może nawet trzydziestu. I że na razie to tylko koncepcja. Teren nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, a sam proces jego uchwalania to co najmniej dwa lata. Zanim zostaną podjęte konkretne decyzje, mieszkańcy wszystkich zainteresowanych miejscowości będą mogli wyrazić swoją opinię na ten temat.

Marta Kaczmarczyk podchodzi jednak do tych zapewnień bardzo sceptycznie.
– W naszym kraju wiele się obiecuje, a niewiele realizuje – mówi. – A zabudowa mieszkaniowa jest tu bardzo dobrym przykładem. I w Poznaniu, i w okolicach mogę wskazać wiele osiedli, które powstały pod dyktando interesów deweloperów, są niezgodne ani z jakąkolwiek estetyką, ani ze zdrowym rozsądkiem. Dominuje u nas bezguście, zabudowa rabunkowa na zasadzie im więcej tym lepiej. Ten projekt potwierdza tę regułę. Mam tylko nadzieję, że mieszkańcy są bardziej świadomi niż w latach 90., gdy najczęściej powstawały takie koszmary, i teraz już nie pozwolą na coś takiego.

Głos Wielkopolski, UMSwarzędz, el

Poznań: Jednostki armii Stanów Zjednoczonych będą u nas stacjonować na stałe

0
Prezydenci Polski i USA podpisali w Nowym Jorku deklarację o współpracy obronnej. Zgodnie z nią w Poznaniu i kilku innych miastach na stałe będą stacjonować jednostki amerykańskiej armii.

Jak podaje „Głos Wielkopolski”, w samym Poznaniu będzie się mieściła siedziba Wysuniętego Dowództwa Dywizyjnego oraz grupy wsparcia na teatrze Sił Lądowych Stanów Zjednoczonych. Do Powidza trafi lotniczej brygada bojowa, batalion bojowy wsparcia logistycznego oraz siły specjalne .

Amerykańskie oddziały trafią także do innych miast, poza Wielkopolską. W Drawsku Pomorskim będzie się mieściła główna siedziba Centrum Szkolenia Bojowego wspólnego dla sił zbrojnych Polski i Stanów Zjednoczonych. W Lublińcu kolejny obiekty sił specjalnych. W Łasku – siedziba eskadry zdalnie sterowanych statków powietrznych US Army. A we Wrocławiu Strachowicach znajdzie się baza lotnicza załadunkowo-rozładunkowa Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych.

Głos Wielkopolski, el