Strona główna Blog Strona 2125

Kalisz: Będzie przebudowa drogi nr 450

0
Wojewoda wielkopolski wydał pozwolenie na rozpoczęcie przebudowy strategicznej drogi dla Kalisza. Prace na drodze nr 450 mają ruszyć wiosną.

Jak informuje Radio Poznań, początkowo przebudowa miała objąć 6 kilometrowy odcinek, ale projekt okazał się niedoszacowany. Miasto musiało więc zrezygnować z fragmentu planowanej drogi, aby nie stracić blisko 30 mln zł unijnego dofinansowania. Ostatecznie zostanie przebudowany 2,5 km odcinek przebiegający przez centrum miasta, od Rogatki do ulicy Budowlanych.

W ciągu nowej drogi powstaną też dwa nowe ronda, nowe chodniki i ścieżki rowerowe, przebudowana zostanie także ulica Częstochowska, na której zostanie dobudowany pas do skrętu w lewo. Z powodu braku tego pasa obecnie na tej ulicy tworzą się ogromne korki.

Radio Poznań, el

Gniezno: Czy starostwu grozi bankructwo?

0
Zbyt rozbudowana administracja, szpital tonący w długach i remontach oraz finanse w fatalnym stanie. Zarząd starostwa w Gnieźnie postanowił radykalnie ciąć wydatki, by nie doszło do bankructwa

Jak informuje Radio Poznań, zdaniem starosty Piotra Gruszczyńskiego z PO, który rządzi od 10 miesięcy, wszystkiemu winna jest poprzednia ekipa rządząca z Prawa i Sprawiedliwości, która rozpoczęła wielomilionową rozbudowę powiatowego szpitala i jej nie ukończyła. Postawiła w ten sposób obecnego starostę przed nie lada problemem, jak skończyć remont i skąd wziąć na to pieniądze. Na to wszystko nałożyły się jeszcze obciążenia samorządów nałożone przez obecny rząd, czyli choćby podwyżki dla nauczycieli. Już brakuje na te cele ponad 300 tys. zł, a do końca roku będzie to okrągły milion.

Radni PiS uważają, że starosta przesadza, bo nie potrafi sobie poradzić z finansami. Razem z nim do starostwa przyszli nowi, niedoświadczeni ludzie i to dlatego są problemy z zarządzaniem pieniędzmi.

Starosta zaczął od odchudzania administracji w szkołach. Teraz będzie jedna ekipa administracyjna j księgowa dla wszystkich szkół i jednostek starostwa. Co z remontem szpitala? Decyzja jeszcze nie zapadła. Być może zapadnie dopiero po audycie finansów starostwa, który ma wykonać zewnętrzna firma.

Jeśli oszczędności nie przyniosą efektów, to – jak powiedział starosta podczas sesji rady powiatu – w 2022 można będzie „zgasić światło” w starostwie.

Radio Poznań, el

Poznań: Smog nad miastem! Zakaz palenia w kominkach i piecach

0
Jeszcze się na dobre jesień nie zaczęła, a w Poznaniu jakość powietrza w ciągu kilku dni spadła na łeb, na szyję. I tyo tak, że od 25 września obowiązuje zakaz ogrzewania domów kominkami i piecami dla tych, którzy posiadają inne, bardziej przyjazne źródła ciepła.

Wskaźniki są mocno niepokojące: dziś przed południem stężenie pyłu PM2.5 wynosiło 35 µg/m³ – to ponad 140 proc. normy, bo dobowe stężenie nie powinno przekraczać 25µg/m³. Pyłu PM10 mieliśmy w powietrzu 74 µg/m³, czyli aż 185 proc. normy! A powinno go być najwyżej 50µg/m³ i to nie częściej niż 35 dni w roku. Co prawda teraz sytuacja się nieco poprawiła: pyłu PM2.5 mamy 33 µg/m³, czyli 133 proc. normy, a PM10 – 50µg/m³, czyli dokładnie 100 proc.

Skąd taki smog? Sporo zawiniła pogoda – jak zawsze, gdy jest wyż, wilgotno i bezwietrznie. Wilgoć zatrzymuje pyły nad miastem, nie ma też wiatru, który wywiałby je poza Poznań. Ale skąd pyły? No cóż, mimo wysokich jeszcze temperatur wielu poznaniaków, widząc pierwsze jesienne deszcze, uruchomiło kominki i piece. A to natychmiast przełożyło się na jakość powietrza. Nie bez winy są też kierowcy samochodów – jak zawsze podczas deszczu wiele osób rezygnuje z podróży miejską komunikacja i wsiada w auto, stojąc później w korkach i emitując całe chmury spalin.

Z uwagi na przekroczenie 24 września wartości 50 µg/m3 stężeń pyłów drobnych PM10 oraz prognozowanie utrzymania się tego przekroczenia, władze miasta wprowadziły 25 września na obszarze Poznania zakaz stosowania kominków opalanych drewnem, pieców kaflowych lub typu „koza” oraz kotłów węglowych nie spełniających wymagań Ekoprojektu dla posiadających drugi sposób ogrzewania z miejskiej sieci ciepłowniczej, gazowe, elektryczne bądź inne spełniające wymagania Ekoprojektu. Bo głównym źródłem emisji pyłów drobnych PM10 w miastach jest spalanie paliw stałych (węgla i drewna) w kominkach, piecach kaflowych także typu „koza” oraz w kotłach węglowych.

Przy takiej pogodzie nawet pojedyncze źródło zanieczyszczeń zauważalnie pogarsza stan powietrza. Dlatego wszyscy, którzy zauważyli, że sąsiedzi nie przestrzegają zakazu – powinni poinformować straż miejską. Podstawę prawną stanowi uchwała Sejmiku Województwa Wielkopolskiego z dnia 18.12.2017 r., nr XXXIX/942/17, w sprawie wprowadzania na obszarze miasta Poznania ograniczeń lub zakazów w zakresie eksploatacji instalacji, w których następuje spalanie paliw. Uchwała ta nazywana jest popularnie „antysmogową”.

Na szczęście prognoza pogody na kolejne dni zapowiada stopniową poprawę – a przede wszystkim wiatr. W sobotę powinno się oddychać już znacznie lżej.

SMMP, el

Kobieta z Wielkopolski gotowała swoje koty? „Nikt do tej pory nie reagował”

0
Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt twierdzi, że 87-letnia mieszkanka gminy Poniec z premedytacją gotowa koty, które służyły jako pokarm dla innych zwierząt.

Inspektorat oskarża również lokalnych pracowników socjalnych. Ci mieli o sprawie wiedzieć i nie reagować. – Okoliczni mieszkańcy informowali o tej sytuacji lokalne służby, jednak nikt do tej pory nie reagował. Sprawę ujawniła wolontariuszka socjalna, na której oczach rozgrywał się dramat – w garnku smażyły się koty – relacjonują pracownicy Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt.

– Najbardziej oburzające w tej sprawie jest podejście pracowników Ośrodka Pomocy Społecznej w Pońcu, według których ta sprawa nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego. Pracownica socjalna „Beata” nie przejęła się tym, że u starszej kobiety może rozgrywać się horror kotów, ale tym, że sprawa jest głośna na całe województwo – dodają pracownicy inspektoratu.

Pracownica socjalna „Beata” miała zresztą zostać nagrana. Z filmu, na którym słychać rozmowę dwójki osób, faktycznie wynika, że jedna z osób przejmuje się tylko i wyłącznie szumem medialnym jaki powstał w związku ze sprawą, a los kotów wydaje się jej być obojętny. Kobieta w pewnym momencie próbuje nawet bronić starszej kobiety.

– Ludzie o takiej empatii, jak pracownice pomocy społecznej w Pońcu, nie powinny nigdy w życiu piastować takich funkcji publicznych za pieniądze podatków. Zrobimy wszystko, by pociągnąć do odpowiedzialności zarówno „Panią Beatę”, jak i kierownika OPS – zapowiadają pracownicy Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt.

Sprawa jest rozwojowa.

Źródło: FB Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt

Motorowerzysta wpadł pod pociąg. Wstrzymany ruch pociągów

0
Tuż przed godziną 12 na niestrzeżonym przejeździe kolejowym motorowerzysta wpadł pod pociąg. Pasażerka, która z nim jechała nie przeżyła.

Do wypadku doszło pomiędzy miejscowościami Kaczanów i Bronów, na przejeździe kolejowym bez rogatek. Z pierwszych informacji wynika, że motorowerzysta wjechał pod pociąg towarowy. Kierowca pojazdu przeżył, ale jego pasażerka nie miała tyle szczęścia. Zginęła na miejscu.

Motorowerzysta został przewieziony do szpitala. Ruch pociągów na trasie Poznań – Kluczbork został wstrzymany.

Poznań: Wypadek na skrzyżowaniu Hetmańskiej i Dmowskiego. Ucierpiało małe dziecko

0
Około 9 rano doszło do zderzenia samochodu z tramwajem w okolicach skrzyżowania Hetmańskiej i Dmowskiego. Ruch tramwajów przez dwie godziny był utrudniony.

Na miejscu zderzyły się dwa samochody. Jeden z nich następnie uderzył w tramwaj. W wyniku kolizji ucierpiało małe dziecko, którego wózek się przewrócił w tramwaju. Maluch trafił do szpitala.

Przez dwie godziny ruch tramwajów i samochodów w stronę ulicy Głogowskiej był utrudniony. Przyczyny wypadku będzie badać policja.

Ponad sześć milionów na ratowanie PKS. „Pokazaliśmy, że jesteśmy odpowiedzialni za swych mieszkańców”

PKS został uratowany. Było to możliwe dzięki porozumieniu kilku gmin i powiatów z miastem Poznań, które dzisiaj zostało oficjalnie podpisane.

Informacje o problemach przewoźnika pojawiły się w marcu. Wobec fatalnych wyników finansowych i jeszcze gorszych prognoz miasto stanęło przed koniecznością podjęcia zdecydowanych działań w sprawie przyszłości PKS Poznań. – Ta działalność jest od lat nierentowna. Z naszego punktu widzenia dopłacanie do funkcjonowania PKS Poznań jest nieracjonalne. Nie ma szans, by w tej formule spółka nie generowała milionowych strat – mówił wówczas Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania.

W związku z decyzją władz stolicy Wielkopolski przewoźnik zakończyłby swoją działalność na początku lipca. Wówczas z inicjatywą ratowana linii autobusowych wyszedł starosta poznański. W toku kolejnych spotkań część powiatów i gmin obsługiwanych przez spółkę zadeklarowała chęć powołania celowego związku powiatowo-gminnego, który w przyszłości przejąłby nieodpłatnie akcje poznańskiego PKS a następnie mógł aplikować po środki unijne na odnowę taboru.

– Podjęte przez nas działania mają zapobiec wykluczeniu transportowemu mieszkańców poszczególnych gmin. To z kolei pozwoli zapewnić podobny standard funkcjonowania przewozów autobusowych na całym obszarze metropolii Poznań i na obszarach przylegających. Dzięki naszej inicjatywie uda się też ograniczyć liczbę miejscowości, które obecnie nie są obsługiwane przez żaden transport zbiorowy – wyjaśnia Jan Grabkowski, starosta poznański.

Zgodnie z podpisanym porozumieniem samorządy uczestniczące w projekcie będą przekazywały środki powiatowi poznańskiemu na zapewnienie organizacji przewozów.

– Po raz kolejny pokazaliśmy, że jesteśmy odpowiedzialni za swych mieszkańców. To dzięki pełnej solidarności możemy dziś mówić o sukcesie i sile samorządów – podkreśla Jan Grabkowski.

Porozumienie będzie funkcjonować do końca 2020 roku i do tego czasu powstać ma spółka powiatowo-gminna, która przejmie 100 procent udziałów PKS Poznań. Do 2020 roku powiat poznański przeznaczy na realizację zadania 1,7 mln zł, pozostali członkowie porozumienia – 4,5 mln zł. Na podpisanie porozumienia zdecydowały się powiaty obornicki, międzychodzki, nowotomyski, kościański, śremski, podpoznańskie gminy i sam Poznań. Od października porozumienie zostanie poszerzone o powiaty grodziski i szamotulski.

mat. pras. / AS

Poznań: Rozbita hulajnoga i parawan policyjny w centrum miasta

0
Rozbita hulajnoga i parawan, którym zwykle zakrywa się ciało. Taki widok czekał dzisiaj rano mieszkańców Poznania na ulicy Królowej Jadwigi.

Na szczęście tym razem nie doszło do żadnego nieszczęścia. Całość została zorganizowana przez policję w ramach projektu EDWARD (European Day Without a Road Death) – Europejski Dzień Bez Ofiar Śmiertelnych na Drogach, którego celem jest zero osób martwych i rannych tego dnia na drogach w Europie.

Pomysłodawcy projektu wierzą, że kluczem do poprawy sytuacji na drogach jest zmiana zachowań kierowców. W tym celu przygotowali m.in. deklarację dla każdego kierowcy, która ma (oczywiście pod warunkiem, że będzie stosowana) poprawić bezpieczeństwo na drogach w Europie.

Deklaracja kierowcy.
Obiecuję, że:

  • Będę przypominał członkom mojej rodziny, przyjaciołom i znajomym, by szczególnie dbali o bezpieczeństwo na drogach.
  • By poprawić bezpieczeństwo, zadbam o oświetlenie swoje i pojazdu.
  • Będę jeździć tak bezpiecznie, jak to możliwe, niezależnie od rodzaju pojazdu, którym będę się poruszał (samochód, motocykl, rower).
  • Będę zwracał szczególną uwagę na pieszych, rowerzystów, dzieci, starszych oraz jeżdżących konno.
  • Będę poruszał się z prędkościami dozwolonymi i bezpiecznymi.
  • Będę zwracał uwagę na stan ogumienia mojego pojazdu.
  • Będę zachowywać szczególną ostrożność jadąc w pobliżu szkół i w miejscach, gdzie znajdują się grupy dzieci.
  • Nigdy nie wsiądę za kierownicę po spożyciu alkoholu, narkotyków/niedozwolonych leków, które to mogą spowolnić moje reakcje.
  • Będę przewidującym kierowcą i będę zachowywać/utrzymywać bezpieczne odstępy między pojazdami.
  • Zawsze będę zapinał pasy bezpieczeństwa i upewnię się, że wszyscy współpasażerowie mają je zapięte.
  • Nie będę korzystał z telefonu komórkowego podczas kierowania pojazdem.
  • Upewnię się, że nic w pojeździe, poza nim, jak również w mojej głowie mnie nie rozprasza.
  • Będę dawał swoim pasażerom dobry przykład, prowadząc pojazd bezpiecznie i spokojnie.
  • Jeśli jestem pasażerem, upewnię się, że kierujący jest w pełni sprawny i może w zgodzie z prawem usiąść za kierownicą pojazdu.

 

Źródło: KWP

 

Wągrowiec: Dyrekcja szkoły zamknęła wszystkie drzwi. Poza wejściowymi

0
Wszystkie drzwi zamknięte na głucho – z wyjątkiem wejściowych. Rodzice uczniów Zespołu Szkół nr 1 przy ul. Kcyńskiej w Wągrowcu pytają: „a co będzie, gdy wybuchnie pożar?”

Pozamykane wszystkie drzwi i nawet powyjmowane klamki – taką sytuację zastali w swojej szkole uczniowie po wakacjach. Otwarte są tylko jedne drzwi do budynku – te główne. Sytuacja stała się źródłem wielu żartobliwych memów w mediach społecznościowych, bardzo jednak zaniepokoiła rodziców. „Co będzie, gdy wybuchnie pożar? – pytali.

Jak informuje „Głos Wielkopolski”, chodzi o dobro i bezpieczeństwo uczniów. To dlatego otwarte są tylko jedne drzwi, te, przy których stoi ochrona. Jednak pozostałe drzwi bez problemu można otworzyć, bo klucze do nich mają wszyscy nauczyciele. jak się okazało, wkładki w zamkach pozostałych drzwi zostały wymienione i teraz do wszystkich pasuje ten sam klucz. I każdy nauczyciel taki klucz otrzymał.

Głos Wielkopolski, el

Ciężarówka w katastrofalnym stanie zatrzymana w Poznaniu (zdjęcia)

0
Inspektorzy Transportu Drogowego w Poznaniu zatrzymali w mieście ciężarówkę znajdującą się w katastrofalnym stanie technicznym.

– Zatrzymany pojazd był w złym stanie technicznym. Stwierdzona została nieszczelność układu hamulcowego, niesprawność układu kierowniczego, brak drogomierza oraz tachografu. Kierowca nie posiadał ważnych badań lekarskich i psychologicznych oraz dodatkowo wymaganego szkolenia okresowego lub kwalifikacji wstępnej – informują inspektorzy.

Przedsiębiorcy grozi teraz kara finansowa, która może wynieść nawet 12 tysięcy złotych.

Źródło: Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego w Poznaniu

E-doręczenie zamiast listu poleconego?

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o doręczeniach elektronicznych. To oznacza, że każdy, kto będzie chciał, będzie mógł wysłać i otrzymywać urzędową korespondencję elektronicznie. Nie będzie musiał iść na pocztę.

To prawdziwa rewolucja, o czym najlepiej wiedzą ci, którym zdarzyło się nie otrzymać ważnego dokumentu pocztą, ponieważ wtedy, gdy przychodził listonosz, byli w delegacji lub w szpitalu i nie odebrali awiza. W ten sposób po mniej więcej czterech tygodniach list wracał do nadawcy, a adresat musiał wykonywać długą i żmudną pracę odzyskania dokumentu. Jeszcze większym kłopotem były wezwania do sądów lub urzędów, których adresat mógł z tych samych powodów nie odebrać, a które – po trzykrotnej próbie doręczenia – uważano za doręczone. Mimo że adresat nie tylko nie widział pisma na oczy, ale nawet nie wiedział, że takowe na niego czeka.

Projekt ustawy, który został przyjęty przez Radę Ministrów, wprowadza możliwość wysyłania i odbierania dokumentów drogą elektroniczną z taką samą ważnością, jak robiliśmy to do tej pory listem poleconym ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru – informuje „Głos Wielkopolski”. Chętni będą musieli tylko posiadać adres do doręczeń. Jak go zdobyć? Albo od operatora, z którego usług korzystać będą wszystkie instytucje administracji publicznej (obywatel będzie miał do niej dostęp ze strony GOV.PL), czyli Poczty Polskiej, lub od komercyjnego dostawcy, ale wtedy adres będzie trzeba kupić. Sama usługa doręczenia będzie jednak darmowa.

Projekt przewiduje, że ustawa zacznie obowiązywać od 1 października 2020 r.. Będą jednak pewne wyjątki wyjątkami takie jak: korespondencja sądowa. Tu elektroniczne doręczenia zaczną obowiązywać później. Jednak jeśli ktoś nadal będzie chciał otrzymywać korespondencję urzędową tradycyjną metodą, będzie miał nadal taką możliwość.

Głos Wielkopolski, el

Poznań: Park na Dębinie nosi imię Bambrów Poznańskich

0
Nowy park przy ulicy Dolna Wilda, niedawno oddany do użytku, ma już swoje imię. Na wtorkowej sesji radni zadecydowali, że będzie to park imienia Bambrów Poznańskich.

Nazwa nawiązuje do ludności niemieckiej, pochodzącej z okolic Bambergu, którzy w XVIII w. zostali sprowadzeni przez władze Poznania, aby zasiedlić podmiejskie wsie, wyludnione podczas wojny północnej i epidemii cholery. Duża ich grupa zamieszkała właśnie na Dębcu, który był wówczas podpoznańską wsią. W tym roku świętowana jest 300. rocznica przybycia niemieckich osadników do Wielkopolski.

Nowy park ma powierzchnię 2,6 ha. Jest zlokalizowany u zbiegu ulic Dolna Wilda i Orzechowej, w miejscu dawnych ogrodów działkowych. Park sąsiaduje z wielorodzinnym osiedlem mieszkaniowym składającym się głównie z 4-kondygnacyjnych bloków. Od ruchliwej ulicy izolowany jest na całej długości przez podwójny szpaler drzew. Park oświetlają lampy solarne. Alejki wykonane zostały z nawierzchni wodoprzepuszczalnej z kruszywa naturalnego.

– To drugi park zbudowany w Poznaniu od podstaw, po parku Rataje. Chcemy, aby zielonych punktów na mapie miasta było, jak najwięcej. Dlatego w trakcie realizacji są inne tego typu inwestycje – tłumaczy Katarzyna Kierzek – Koperska, zastępczyni prezydenta Poznania. – Teren parku na Dębcu został podzielony na trzy strefy – przestrzeń ciszy i spokoju, gdzie można sobie odpocząć wśród klombów i kwiatów, plac zabaw oraz wybieg dla psów. Każdy, kto odwiedzi park znajdzie tutaj miejsce dla siebie.

Na obrzeżach, w części północnej zlokalizowany został tor agility z miejscem do wyprowadzania psów. W strefie dziecięcej aktywności ruchowej, nad którą góruje dinozaur diplodok, urządzono plac zabaw. Znajduje się tam szereg urządzeń zabawowych i edukacyjnych dostosowanych do różnych grup wiekowych i stopnia sprawności. Maluchy mogą korzystać z gier interaktywnych i zręcznościowych, urządzeń do aktywności ruchowej oraz huśtawki (siedziska z koszem typu „maluch” oraz typu „bocianie gniazdo” służą również osobom niepełnosprawnym). Dla dzieci starszych zamontowano zestaw zawierający: zjazd linowy, linarium, ściankę wspinaczkową, drabinkę poziomą, podwójną huśtawkę wahadłową oraz takie urządzenia, jak kosmiczny surfer i ważka miejska.

Centralna i południowa część parku zostały zagospodarowane zielenią. Głównym elementem kompozycyjnym jest klomb z ozdobną rabatą składającą się z roślin mało wymagających, przystosowanych do warunków miejskich. Miejsce to polubią osoby poszukujące ciszy i spokoju. Elementem kompozycyjnym parku są również przemyślnie przeplatające się alejki z zielenią towarzyszącą i aleją główną wyróżnioną szpalerem drzew – idealne do spacerów i biegania.

UMP, el

Poznań: Marokańczyk zaatakował nożem poznaniankę

0
Narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia i usiłowanie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu Katarzyny K. oraz usiłowanie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu jej kolegi Adama G. Takie zarzuty postawiła prokuratura Marokańczykowi Fuadowi F.

Zdarzenie miało miejsce w sierpniu ubiegłego roku na Jeżycach. Katarzyna K. i jej kolega Adam około 2 w nocy przechodzili koło przystanku autobusowego, na którym stał Fuad F. Mężczyzna poprosił ich o pomoc w zamówieniu taksówki i podał Katarzynie telefon komórkowy, żeby ją wezwała. Dziewczyna wzięła telefon i przeszła na drugą stronę ulicy, żeby zobaczyć, jaki to adres i gdzie taksówka ma przyjechać. I wtedy jej kolega krzyknął, żeby uciekała. Bo zauważył, że Fuad wyjął scyzoryk.

Katarzyna i Adam zaczęli uciekać, a Marokańczyk pobiegł za nimi. W pewnej chwili dziewczynie wydało się, że uderzył ją pięścią w plecy – później okazało się, że dostała cios nożem. Jak podaje „Głos Wielkopolski”, w sądzie Katarzyna K. zeznawała, że gdy leżała na ziemi i Fuad zadawał jej kolejne ciosy, krzyczał „Wy ku*wy Polki. Pozabijam was”.

Adam G. starał się odciągnąć napastnika od dziewczyny, ale wtedy Fuad ruszył z nożem i na niego. Zatrzymała go dopiero policja.

Sam Fuad F. nie przyznaje się do winy. Według jego wersji para próbowała mu ukraść telefon komórkowy, a on tylko usiłował ich nastraszyć, żeby mu go oddali. Nie miał zamiaru ani nikogo zranić, ani tym bardziej zabić.

Prokuratura oskarża Fuada F. o narażenie Katarzyny K. na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia i usiłowanie spowodowania ciężkiego uszczerbku na jej zdrowiu oraz usiłowanie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu Adama G.

Głos Wielkopolski, el

Godziszewo: Rodzeństwo grożące wysadzeniem budynku w rękach policji

0
27-latek, który wraz z siostrą zabarykadował się w mieszkaniu i groził wysadzeniem budynku w powietrze, został ujęty przez policyjnych kontrterrorystów. Na szczęście nikt nie ucierpiał we czasie akcji.

27-letni mężczyzna mieszkał z młodszą, 25-letnią, siostrą. Oboje są pod opieką Ośrodka Pomocy Społecznej. Rano rodzeństwo przyszła odwiedzić ich siostra, ale nie wpuścili jej do środka. Kobieta poszła więc do OPS-u, który opiekował się jej rodzeństwem, poprosić o pomoc. Pracownik socjalny wrócił z nią do mieszkania, ale zabarykadowani jego również nie chcieli wpuścić do środka. Nie dali się też przekonać do wyjścia. 27-latek powiadomił go tylko, że zamierza wysadzić dom w powietrze z pomocą butli gazowej z kuchenki.

Pracownicy OPS powiadomili służby. Policja natychmiast po przyjeździe wspólnie ze strażą pożarną obstawiła okolicę, ewakuowano też innych mieszkańców tego budynku. Próby rozmów z zabarykadowanymi nadal nie dawały żadnych rezultatów i trzeba było wezwać policyjnych negocjatorów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. To im udało się doprowadzić negocjacje do takiego etapu, w którym kontrterroryści z poznańskiej jednostki mogli wejść do środka. Udało się to około godziny 16.00.

27-latek nie stawiał oporu i został zatrzymany. Jak podaje Onet.pl, w kuchence rzeczywiście znajdowała się butla gazowa, ale w żaden sposób nie była przygotowana do wysadzenia budynku w powietrze, czego mężczyzna najwyraźniej nie miał zamiaru zrobić. Funkcjonariusze ustalili też. że siostra, która znajdowała się w tym czasie w mieszkaniu, nie miała z całą akcją nic wspólnego, po prostu była w środku.

Dlaczego mężczyzna postanowił zagrozić wysadzeniem budynku w powietrze – to będą się starali ustalić śledczy w czasie dochodzenia.

Onet.pl, el

Poznań: Będą zmiany na placu Bernardyńskim

0
Część handlowa, ale i przestrzeń rekreacyjna dla mieszkańców oraz możliwość budowy parkingu podziemnego. Rada Miasta Poznania przyjęła nowy plan zagospodarowania przestrzennego dla placu Bernardyńskiego.

Poprzedni plan zagospodarowania przestrzennego dla placu Bernardyńskiego pochodził z 2005 roku i już się mocno zestarzał.
– Zawarte w nim zapisy szczegółowe zdezaktualizowały się i wymagają zmiany – mówiła podczas sesji rady miasta Elżbieta Janus, dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej. – W historii Poznania plac Bernardyński był miejscem, w którym targowiska odbywały się doraźnie. Dziś wymaga on uporządkowania i odnowy.

Przed sporządzeniem miejskiego planu zagospodarowania przestrzennego miasto przeprowadziło szerokie konsultacje społeczne.
– Pytaliśmy o opinię wszystkich poznaniaków: mieszkańców, sprzedawców, osoby, które robią tam zakupy albo pracują w pobliżu – mówi Bartosz Guss, zastępca prezydenta Poznania. – Z przeprowadzonych konsultacji wynikało, że poznaniacy chcą zachować funkcję handlową placu Bernardyńskiego, ale oczekują wydzielenia przestrzeni rekreacyjnej i wypoczynkowej, która będzie służyć mieszkańcom. Chcą też wyznaczenia miejsc postojowych dla samochodów oraz ustawienia na placu toalet i stacji rowerów miejskich. Ich postulaty zostały wzięte pod uwagę przy tworzeniu nowego planu zagospodarowania przestrzennego.

Nowy plan dzieli przestrzeń placu Bernardyńskiego na dwie strefy. Pierwsza z nich pełnić będzie funkcję handlową – znajdzie się tam miejsce dla wszystkich sprzedawców, którzy obecnie mają podpisane umowy ze spółką Targowiska. Wszystkie stragany i pawilony zostaną odsunięte od ulic i chodników, na placu pojawią się śmietniki (plan dopuszcza również podziemne).

Druga strefa będzie miejscem rekreacji i wypoczynku przyjaznym dla mieszkańców okolicy. Plan dopuszcza tam postawienie straganów, ale wyłącznie mobilnych, które będą mogły zostać złożone. Na placu będą mogły stanąć również ogródki gastronomiczne.

Obie strefy oddzielać będzie od siebie szerokie przejście – oś widokowa, która zapewni nie tylko łatwiejsze poruszanie się pieszym, ale także odsłoni widok na stojący przy placu kościół św. Franciszka Serafickiego.

Dokument dopuszcza możliwość zbudowania pod targowiskiem parkingu podziemnego. Na placu będzie mogła stanąć stacja roweru miejskiego i parking dla rowerów na co najmniej 30 miejsc. Plan pozwoli również zamienić miejscami biegnącą obecnie przy placu drogę rowerową z chodnikiem – jeśli będzie taka potrzeba.

UMP, el

Kórnik: Biblioteka Kórnicka i jej zbiory są w internecie

0
Średniowieczne księgi, rękopisy Mickiewicza i Słowackiego – 6758 wybranych zasobów naukowych wejdzie w skład tworzonej właśnie Platformy Cyfrowych Zasobów Biblioteki Kórnickiej.

Platforma powstaje jako część Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej, a jej przyszła zawartość skanuje obecnie aż sześć zespołów pracowników Biblioteki Kórnickiej. Wkrótce więc – jak zapewnia „Głos Wielkopolski” –  dla wszystkich zainteresowanych będą dostępne w postaci cyfrowej najcenniejsze zbiory Biblioteki Kórnickiej, w tym średniowieczne rękopisy i inkunabuły. I co szczególnie ważne dla studentów i badaczy – w postaci skanów bardzo wysokiej jakości.

Przez trzy lata realizacji zeskanowano rękopisy średniowieczne do 1530 r, dokumenty pergaminowe do 1530 r., wybór kolekcji rękopisów staropolskich (z okresu XVI-XVIII w.), inkunabuły – druki XV-wieczne, dokumenty związane z początkami drukarstwa polskiego (XVI w.), a także mapy i atlasy do 1945 r. Ponadto powstały dokładne fotografie kolekcji malarstwa i dokumentów ikonograficznych. Miesięcznie biblioteczni archiwiści przygotowują około 25 tysięcy skanów.

Do najciekawszych zbiorów, które wkrótce będą dostępne, z pewnością należy rękopis III części „Dziadów” czy „Pani Twardowskiej” Adama Mickiewicza, a także „Smutno mi Boże…” Juliusza Słowackiego i autografy prac i listów Tadeusza Kościuszki, Juliana Ursyna Niemcewicza, Józefa Wybickiego, a nawet Napoleona.

Postępy prac nad tworzeniem Platformy Cyfrowej Biblioteki Kórnickiej można śledzić na profilu projektu.

Głos Wielkopolski, el

Wyłudziła 170 tys. zł i doprowadziła do próby zabicia córki

0
Wyłudzenie 170 tys. zł i doprowadzenie sąsiadki do próby zabicia córki, by nie trafiła do niemieckiego burdelu. Za to wszystko sąd skazał Katarzynę Ch. na osiem lat więzienia.

Sprawa nieprawdopodobnego szantażu i znęcania się psychicznego wyszła na jaw w styczniu 2018 roku. Wtedy to szantażowana, Małgorzata G., przy pomocy syna Tomasza próbowała zabić swoją dziesięcioletnią córkę Olgę. Po to, by nie trafiła do niemieckiego burdelu.

Taki był finał konfliktu między Małgorzatą G. i Katarzyną Ch., która była jej sąsiadką. Jak podaje „Głos Wielkopolski”, zaczęło się od przekonania Katarzyny Ch., że jej syn trafił do więzienia, bo syn Małgorzaty doniósł na niego na policję. Zaczęła więc szantażować Małgorzatę G. i grozić jej, że odbierze jej córkę i sprzeda do niemieckiego burdelu. Mówiła, że jest kobietą mafii, w co Małgorzata, znając kontakty jej syna, bez trudu uwierzyła. Szantażystce udało się „na mafię” wyłudzić od kobiety aż 170 tysięcy złotych.

Jednak rodzina G. była już u kresu sił psychicznych. Małgorzata i jej syn Tomasz uznali, że jedynym uwolnieniem się od tej sytuacji jest zabicie Olgi, by nie trafiła do burdelu, i popełnienie samobójstwa. Olga miała zostać otruta gazem, ewentualnie uduszona, a matka z synem chcieli się rzucić pod ciężarówkę. Na szczęście jednak wszyscy troje przeżyli, a Katarzyna Ch. stanęła przed sądem za wymuszenie rozbójnicze, groźby w stosunku do rodziny G. oraz spowodowanie uszczerbku na zdrowiu.

Katarzyna Ch. nie przyznawała się do winy. Twierdziła, że nigdy czegoś takiego nie mówiła, nie brała żadnych pieniędzy od Małgorzaty G., nie groziła jej córce, a wszystkie opowieści o wyłudzaniu pieniędzy i niemieckim burdelu to kłamstwa. Sąd jednak nie dał wiary jej zeznaniom i uznał ją winną zarzucanych czynów. Została skazana na 8 lat więzienia. Musi też zwrócić rodzinie G. 170 tys. zł i dopłacić jeszcze 150 tys. – po 50 dla Małgorzaty, Tomasza i Olgi. Ma też zakaz zbliżania się do rodziny G. na odległość mniejszą niż 100 metrów – poza przypadkowymi spotkaniami wynikającymi z tego, że nadal obie rodziny mieszkają w tej samej kamienicy…

Trwa jeszcze postępowanie w sprawie Małgorzaty G. i jej syna, których oskarżono o próbę zabicia Olgi. Sprawa przeciąga się, ponieważ sąd był zmuszony do powołania nowego zespołu biegłych psychiatrów. Ten, który już badał Małgorzatę G., nie potrafił wyjaśnić, dlaczego kobieta dała się tak zastraszyć sąsiadce.

Głos Wielkopolski, el

Gniezno: Zwłoki kobiety w Żółczu

0

Wielkopolscy strażacy w jednym z mieszkań w Zółczu w powiecie gnieźnieńskim znaleźli ciało 42-letniej kobiety.

Jak podaje „Głos Wielkopolski”, strażacy zostali wezwani do pomocy w otwarciu jednego z mieszkań, którego lokatorka nie dawała znaku życia. Na miejscu znaleźli zwłoki kobiety.

Najprawdopodobniej przyczyną śmierci było zatrucie dwutlenkiem węgla – pomiar wykonany przez strażaków wykazał obecność tego gazu w mieszkaniu.

Strażacy powiadomili prokuraturę rejonową w Gnieźnie. Na miejscu pracuje już prokurator i policjanci z Witkowa.

Głos Wielkopolski, el

Konfederacja zapowiada, że benzyna będzie za 3 złote. „W kieszeniach Polaków powinno pozostać jak najwięcej pieniędzy”

0
Przedstawiciele Konfederacji zaprezentowali dzisiaj część swoich postulatów wyborczych, które chcą zrealizować w przypadku dojścia do władzy.

Program 1000+ oraz wprowadzenie dobrowolności opłacania składek ZUS. To jedne z kluczowych pomysłów polityków Konfederacji w tej kampanii wyborczej. – Co róż płacimy kolejne podatki i daniny. I te kwoty ciągle rosną. Jako Konfederacja opowiadamy się za prostymi i niskimi podatkami – wyjaśnił Jakub Mierzejewski, lider poznańskiej listy Konfederacji. – Uważamy, że w rękach Polaków powinno pozostać jak najwięcej owoców ich pracy! Nie chcemy, żeby politycy korumpowali nas naszymi własnymi pieniędzmi, które zabierają nam w postaci podatków. Dlatego proponujemy reformę finansów publicznych: likwidację podatku dochodowego PIT, ale też zlikwidowanie składek na ZUS w obecnym kształcie. Chcemy, żeby młodzi ludzie mieli wybór: czy chcą się ubezpieczać w ramach ZUSu, robić to prywatnie czy też odkładać do przysłowiowej skarpety. Dzięki temu wyborowi, uważamy, że Polacy będą podejmować korzystniejsze decyzje. Będą mieli wybór, ale jednocześnie będą ponosić odpowiedzialność za swoje czyny.

Kolejnym pomysłem ugrupowanie jest obniżenie ceny benzyny w Polsce do zaledwie 3 złotych. – Transport jest żyłami gospodarki. Jeżeli zmniejszymy koszty transportu w gospodarce to zwiększymy znacząco wzrost gospodarczy, ponieważ przedsiębiorcy będą mogli transportować swoje dobra na znacznie dalsze odległości w tej samej cenie – wyjaśnił Paweł Malicki, kandydat w wyborach do Sejmu z Konfederacji. Rosnące zyski przedsiębiorców mają się przełożyć na wyższe dochody do budżetu z tytułu podatków (m.in. VAT). 

– Zamiast sztucznie podnosić płacę minimalną, uważamy że w kieszeniach Polaków powinno pozostać jak najwięcej pieniędzy. To jest droga do dobrobytu – wyjaśnił Mierzejewski.