Strona główna Blog Strona 1348

Koło: Jak strażacy eskortowali… łabędzie

0
Kierowcy jadący dziś rano drogą krajową nr 92 w miejscowości Straszków przecierali ze zdumienia oczy: środkiem drogi, jakby nigdy nic, szło sobie całe stado łabędzi. Na szczęście poradzili sobie z nimi strażacy.

O godzinie 10.00 strażacy z OSP Trzęśniew otrzymali dość nietypową dyspozycję – trzeba było usunąć z DK92 stado łabędzi, które wędrowały sobie drogą i stwarzały zagrożenie tak dla siebie, jak dla kierowców.

Strażacy z Trzęśniewa znaleźli łabędzie w Straszkowie: dwa dorosłe i siedem młodych, jeszcze opierzonych na szaro. Przy pomocy policji i weterynarza strażacy przeprowadzili ptaki w bezpieczne miejsce.

 

Poznań: Sinice mogą być bardzo pożyteczne, twierdzą naukowcy

0
Kojarzymy je głównie z utrudnieniami podczas wakacyjnego wypoczynku nad jeziorami – kiedy kwitną, nie można się kąpać, bo grozi to nieprzyjemnymi dolegliwościami. A tymczasem sinice są bogatym źródłem związków biologicznie aktywnych. Badają to polscy i litewscy naukowcy.

Od 3 lat badacze z polskich i litewskich instytucji naukowych gromadzą dane na temat zakwitów sinic.

– Pomysł na projekt narodził się podczas jednej z konferencji ekologicznych – mówi prof. Beata Messyasz z Wydziału Biologii UAM. – Cała nasza trójka koordynatorów zajmuje się fykologią i bardzo leży nam na sercu, aby wody jezior i rzek były w dobrym stanie ekologicznym. Założyliśmy, że nasz projekt będzie próbą całościowego rozwiązania problemów związanych z przeżyźnieniem zbiorników wodnych.

Cały projekt ma na celu zbiór biomasy makroglonów i sinic oraz przetworzenie jej na produkty wysokiej i niskiej jakości. Eksperci z PAN podkreślają, że „obok negatywnego wpływu na środowisko i człowieka, sinice są także bogatym źródłem związków biologicznie aktywnych. Wiele z nich znalazło zastosowanie w medycynie, kosmetyce, rolnictwie. Są wykorzystywane do wzbogacania gleby w związki azotowe, a także jako herbicydy i insektycydy. Metabolity sinicowe mają działanie immunosupresantów, leków antybakteryjnych, antyrakowych, a syntetyczne analogi peptydów sinicowych testowane są jako środki przeciwzakrzepowe krwi. Metabolity sinic (w tym hepatotoksyny) mają wielki potencjał w leczeniu chorób, takich jak choroba Parkinsona, rak, białaczka szpikowa lub przerost serca”.

W dodatku w badaniach może pomóc każdy chętny. Wystarczy, jeśli – kiedy nad wodą dostrzeże sinice – prześle informację do ankiety, pomagając w ten sposób w tworzeniu specjalnej mapy. Ankieta dostępna jest w trzech językach: polskim, angielskim i litewskim na specjalnej stronie. Liczba miejsc zaznaczonych w ankiecie systematycznie wzrasta, w tej chwili jest tam już kilkaset wpisów.

Projekt „Algae – Economy Based Ecological Service of Aquatic Ecosystems/ Glony – gospodarka ekologiczna” finansowany jest w ramach Programu Komisji Europejskiej Life oraz funduszy agencji rządowych Polski i Litwy i został rozpisany na 5 lat (2018-2023). Kierownikiem projektu jest dr Judita Koreivienė z Litewskiej Akademii Nauk natomiast w Polsce za jego realizację odpowiedzialne są dwie jednostki: Instytut Ochrony Środowiska PAN w Krakowie z prof. Elżbietą Wilk-Woźniak oraz Wydziały Biologii i Chemii UAM pod
kierunkiem właśnie prof. Beaty Messyasz.

Poznań: Rzeźnia, liceum i arsenał, czyli Garbary od kuchni

0
Zazwyczaj przejeżdżamy lub przechodzimy tą ulicą – i zazwyczaj nie poświęcamy jej tyle uwagi, ile na to zasługuje. Na szczęście są przechadzki z cyklu “Kino, kawiarnia i spacer”, które pozwalają chętnym na zapoznanie się z historią i teraźniejszością tej ulicy.

Wyprawa zaczyna się w nietypowe galerii „W Bramie” – bo właśnie w bramie się mieszczącej. To bardzo dobry punkt wyjścia do zwiedzania ulicy, którą w XIX wieku obudowano takimi właśnie secesyjnymi, pięknie dekorowanymi kamienicami.

Ale historia Garbar zaczęła się znacznie mniej reprezentacyjnie: w średniowieczu była to osada służebna garbarzy. Położenie między fosą miejską a Wartą było idealne dla tego fachu, bo garbowanie skór wymaga bardzo dużo wody. Nie była to wtedy miła dzielnica, jak teraz: było brudno, panował tu niesamowity smród garbowanych skór, nie mówiąc już o śmierdzących resztkach skór i toksycznych substancjach używanych do garbowania. Prawdziwa toksyczna bomba dla środowiska.

Na szczęście z tamtych czasów został w zasadzie jedynie podział ulicy na trzy odcinki, które do dziś różnią się między sobą: północny, czyli Tama Garbarska, od ul. Estkowskiego do stacji Poznań Garbary, środkowy, czyli Garbawy właściwe zwane Wielkimi oraz południowy poniżej placu Bernardyńskiego, zwany też Piaskami.

W XIX wieku ulica wyglądała już zupełnie inaczej: pojawiły się efektowne kamienice, a w podwórzach warsztaty lub niewielkie zakłady przemysłowe. Tę ulice bez problemu rozpoznaliby dzisiejsi poznaniacy, no, może z pewnymi wyjątkami: wtedy nie było Solnej przecinającej Stare Miasto, nie było też trasy tramwajowej od placu Wielkopolskiego do skrzyżowania Garbar i Solnej. By powstały i ulica, i trasa tramwajowa, musiano wyburzyć całkiem sporo budynków przy Garbarach.

Co warto zobaczyć przy Garbarach? Poza zdobieniami kamienic godna uwagi jest zabudowa placu Bernardyńskiego, nie tylko kościoła i klasztoru, ale także budynków mieszkalnych. Jest to też jedno z najstarszych miejsc w Poznaniu, gdzie odnotowano obecność… diabła. Pojawiał się rzekomo na Piaskach, nad Wartą, strasząc praczki i trzeba było wielu modlitw, żeby się stamtąd wyniósł.

Na pewno warto zobaczyć odnowioną neogotycką przepompownię ścieków, remontowany właśnie kantor Krzyżanowskiego oraz pozostałości dawnego portu rzecznego na Warcie ze stojącym dyskretnie z boku pomnikiem Akcji Bollwerk. Na uwagę zasługuje też szkoła podstawowa nr 40, prawdziwa perełka architektoniczna z wewnętrznym dziedzińcem, pozostałości osady św. Gotarda oraz zabudowania rzeźni miejskiej. Każdy z tych budynków zasługuje na osobna opowieść, ale wówczas spacer po Garbarach trwałby nie dwie godziny, ale co najmniej dziesięć…

Warto więc się wybrać na spacer, bo jest on doskonałym punktem wyjścia do dokonywania później swoich własnych odkryć na Garbarach. No i pokaże, że jest co odkrywać…

Na kolejną przechadzkę można się wybrać 14 sierpnia o godzinie 12.00, pod charakterystyczną kamienicą z numerem 47, gdzie mieści się Galeria w Bramie. Tam kurator wystawy Marcin Muth będzie opowiadał o mieszkańcach Garbar i projektach rewitalizacyjnych fyrtla.

Koronawirus Wielkopolska. Lista zakażeń w powiatach

W ciągu ostatniej doby na terenie Wielkopolski odnotowano 5 zakażeń koronawirusem. Nie mamy ani jednego przypadku śmiertelnego z powodu chorób współistniejących z covid-19.

powiat ostrzeszowski 0
powiat obornicki 0
powiat leszczyński 0
powiat Leszno 0
powiat kolski 0
powiat rawicki 0
powiat słupecki 0
powiat średzki 0
powiat jarociński 0
powiat nowotomyski 0

powiat wągrowiecki 0
powiat Poznań 3
powiat Konin 0
powiat czarnkowsko-trzcianecki 0
powiat złotowski 0
powiat kościański 0
powiat grodziski 0
powiat szamotulski 0
powiat ostrowski 1
powiat Kalisz 0

powiat chodzieski 0
powiat międzychodzki 0
powiat gostyński 0
powiat kaliski 0
powiat pilski 0
powiat śremski 0
powiat kępiński 0
powiat turecki 0
powiat wrzesiński 0
powiat gnieźnieński 0

powiat pleszewski 0
powiat krotoszyński 0
powiat wolsztyński 0
powiat poznański 1
powiat koniński 0

Na kwarantannie w Wielkopolsce przebywa 6118 osób, wykonano 2215 testy, w tym z wynikiem pozytywnym 5. W całej Polsce odnotowano ostatniej doby 122 nowe zakażenia.

MZ

PTT zaprasza na Wieczór z Teatrem Tańca Zawirowania

0
„Real Love”, misterium miłości, oraz „Lullababy for the restless”, czyli podróż wątpiącego umysłu Teatru Tańca Zawirowania – te dwa spektakle można było zobaczyć na scenie Polskiego Teatru Tańca.

„Real Love” to misterium narodzin, przemijania i śmierci w wykonaniu trzech kobiet w różnym wieku. Czym jest dla nich prawdziwa miłość? Być może jest nią uczucie jakim darzy matka swoje dziecko. Jak czuje się kobieta będąc matką? Co czuje, kiedy ktoś z jej bliskich umiera? Miłość i śmierć to dwa wątki, które pojawiają się ustawicznie w spektaklu „Real Love” i oddziaływają na siebie w każdej chwili. Bycie matką i bycie blisko śmierci. „Real Love” to forma choreograficznego wiersza, przepełnionego poetycką symboliką oraz znaczeniami z pogranicza metafizyki.

choreografia: Daniel Abreau
obsada: Ilona Gumowska, Karolina Kroczak, Izabela Prokopek
reżyseria świateł: Witold Kaczkowski
obsługa techniczna: Piotr Asser
kierownik prób: Karolina Kroczak
czas trwania: 50 min

„Lullaby for the Restless” to podróż wątpiącego umysłu, myśli zakłócającej spokój. Tutaj, pomiędzy snem a rzeczywistością, czas płynie inaczej. Brutalna fizyczność spotyka się tu z delikatnością oddając emocje, konflikty, wątpliwości oczekiwania i marzenia które okupują przestrzeń z tyłu głowy.

choreografia: Aleksandra Krajewska
mentorzy: Alleyne Dance: Kristina i Sadé Alleyne
muzyka: ‘Ambush’ by Tomi Balogh, ‘Attack/Transition’ by alva noto + Ryuichi Sakamoto + with Ensemble Modern ‘Du bist nicht einer von uns (2014)’ by Hassan Zanjirani Farahani
czas trwania: 10 min

Letnie prezentacje spektakli w Polskim Teatrze Tańca w ramach Polskiej Sieci Tańca (PTT jest jednym z jej partnerów) to rzadka okazja, aby zobaczyć w Poznaniu spektakle z całej Polski, stworzone przez artystów niezależnych i instytucjonalne zespoły taneczne. Wyselekcjonowane przez partnerów Sieci – tj. organizacje wspierające rozwój tańca współczesnego w Polsce – wybrane produkcje jako najciekawsze na polskiej scenie tańca wyruszają w trasę w całym kraju, by mogli zobaczyć je widzowie w różnych ośrodkach.

PTT

 

Polska: Ponad sto zakażeń koronawirusem

0
„Mamy 122 nowe i potwierdzone przypadki zakażenia koronawirusem” – poinformowało dziś Ministerstwo Zdrowia. Nie odnotowano ani jednego zgonu. Wykonano 36 723 testów na obecność koronawirusa.

Zakażenia stwierdzono w województwach: małopolskim (21), mazowieckim (14), śląskim (13), lubelskim (10), podkarpackim (8), warmińsko-mazurskim (8), zachodniopomorskim (7), pomorskim (5), wielkopolskim (5), kujawsko-pomorskim (4), łódzkim (4), podlaskim (4), lubuskim (2), świętokrzyskim (2), dolnośląskim (1), opolskim (1). 13 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.

Z powodu covid-19 nie zmarła żadna osoba. Żadna osoba nie zmarła też z powodu współistnienia covid-19 z innymi schorzeniami. W ciągu ostatniej doby wykonano 36 723 testów na obecność koronawirusa.

Liczba zakażonych koronawirusem 2 884 098/75 285 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe).

MZ

Oborniki: Tragiczny wypadek. Jedna osoba nie żyje

0
Do wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę w Dąbrówce Leśnej, w powiecie obornickim. Samochód osobowy z nieznanych przyczyn wypadł z trasy i uderzył w drzewo. Jedna osoba zginęła na miejscu.

Samochodem podróżowały trzy osoby – pozostałe dwie odniosły obrażenia i zostały przewiezione do szpitala.

Utrudnienia na drodze trwały do rana. Przyczyny wypadku zbada policja.

Poznań: Kino, kawiarnia i spacer, czyli przechadzka po Świętym Marcinie

0
Dlaczego ulica nazywa się Święty Marcin? Na jakie zabytki warto tu zwrócić uwagę i co ma na celu Miejski Program Rewitalizacji? Odpowiedzi na te pytania znajdą ci, którzy dziś wybiorą się na wycieczkę w cyklu „Kino, kawiarnia i spacer”.

Wycieczka rozpocznie się o godzinie 13.00 na placu Adama Mickiewicza, jest bezpłatna, a poprowadzi ją Karolina Dąbrowska-Wiśniewska, licencjonowany przewodnik miejski. Uczestnicy usłyszą krótką opowieść o historii dzielnicy oraz realizowanego na ulicy Święty Marcin Miejskiego Programu Rewitalizacji, a później zwiedzą sam plac Adama Mickiewicza, zajrzą też do zakamarków Teatru Animacji.

Z Teatru Animacji pójdą na zwiedzanie ulicy i poznawanie jej historii, a na zakończenie czeka ich pokaz filmu o dzielnicy oraz słodki poczęstunek i kawa w lokalnych kawiarniach (Hotel Altus Poznan Old Town, Szef Szaszłyk). Chętni będą mogli wziąć też udział w quizie z wiedzy zdobytej podczas spaceru – będą nagrody!

Zadanie finansowane z budżetu Miasta Poznania.

Poznań: Wypadek na A2. Kobieta zakleszczona w samochodzie

0
Do poważnego wypadku doszło dziś rano na autostradowej obwodnicy Poznania, między węzłami Krzesiny i Poznań Wschód. Samochód osobowy wbił się w tył ciężarówki. Autostrada jest zablokowana.

Jak informuje GDDKiA, do wypadku doszło na 176 km. Na miejscu pracują strażacy, starając się wydobyć z samochodu zakleszczoną w środku kobietę. Jest ranna.

Autostrada w kierunku Warszawy jest całkowicie zablokowana. Jak długo potrwają utrudnienia – nie wiadomo.

Poznań: Bambrzy zapraszają na święto!

0
Zaczęło się piknikiem, a dziś przez miasto przejdzie korowód Bambrów w tradycyjnych strojach. Będzie też można zobaczyć i posłuchać potyczek Bambra z… Krakusem. W ten weekend obchodzimy Święto Bambrów Poznańskich.

W sobotę Bambrzy bawili się na pikniku w parku noszącym ich imię, a mieszczącym się na Dębcu. Były gry i zabawy, występ Zespołu Pieśni i Tańca „Wielkopolanie” oraz koncert Kameralnej Orkiestry Dętej pod dyrekcją Pawła Joksa. Dziś natomiast odbędę się główne uroczystości – początek o godzinie 15.00 przed Muzeum Etnograficznym – i Muzeum Bambrów Poznańskich – przy ul. Mostowej. Wtedy właśnie odbędzie się potyczka Bambra z Krakusem, a kto wygra – dowiedzą się ci, którzy się wybiorą…

O godzinie 16.00 sprzed muzeum wyruszy tradycyjny korowód Bambrów w tradycyjnych i najbardziej odświętnych strojach – jego uczestnicy przejdą ulicą Wielką na Stary Rynek, gdzie udekorują kwietną girlandą pomnik Bamberki i obowiązkowo zrobią sobie zdjęcie przed Ratuszem. Później ulicą Wodną wrócą na skwer przed muzeum.

O godzinie 17.00 w parku rozpoczną się Śpiewanki Poznańskie, a o 19.00 – przejazdy BimbaBusem ulicami Poznania. Jednak miejsce na przejazd trzeba będzie… wygrać w bezpłatnej loterii. Miejsc jest mało, a chętnych z roku na rok coraz więcej.

Nie zabraknie oczywiście muzyki: na scenie przed muzeum wystąpi kapela Teofil z Katowic, zespół muzyki dawnej Huskarl, usłyszymy także Orkiestrę Miasta Poznania przy MPK, a całość poprowadzi Szwagier z Krakowa – Kazimierz Hojna.

Poznań: Podpis pod petycją ustanowienia 27 grudnia świętem państwowym także online

0
Teraz już łatwiej dołączyć do grona osób wspierających inicjatywę ustanowienia 27 grudnia świętem państwowym. Każdy może się już podpisać online pod apelem na stronie poświęconej Powstaniu Wielkopolskiemu.

Pomysł, by dzień wybuchu zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego ustanowić świętem narodowym, zrodził się dwa miesiące temu i jest wspólnym przedsięwzięciem Instytutu Pamięci Narodowej w Poznaniu, Fundacji Zakłady Kórnickie, Wielkopolskiego Muzeum Niepodległości, Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego 1918-1919, Muzeum Narodowego w Poznaniu oraz Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Wielkopolski.

Do tej pory zebrano już ponad półtora tysiąca podpisów poparcia ze strony samorządów, instytucji, stowarzyszeń i osób prywatnych. Inicjatywę poparli już między innymi Metropolita Poznański, Abp Stanisław Gądecki, Prezydent Miasta Poznania Jacek Jaśkowiak, Marszałek Województwa Lubuskiego Elżbieta Anna Polak, Starosta Poznański Jan Grabkowski, Wielkopolski Kurator Oświaty Robert Gaweł, Wojewoda Wielkopolski Michał Zieliński, dowódca 12 Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej płk. Rafał Miernik, Wielkopolski Związek Pracodawców Lewiatan. Apel poparło tuż przed wakacji wiele samorządów, wśród nich Rada Miasta Poznania i Samorząd Województwa Wielkopolskiego. Jednymi z pierwszych były samorządy w Kórniku, Śremie i Gołańczy.

Na wspólnej konferencji prasowej twórcy apelu podkreślili, „iż jest to inicjatywa oddolna, która wymaga działań ponad wszelkimi podziałami, stałej troski i zaangażowania, by heroizm i oddanie naszych przodków znalazło należne im miejsce w historii oraz zyskało narodową formę upamiętnienia w postaci święta państwowego”.

Apel, po zebraniu jak największej liczby deklaracji poparcia, po wakacjach zostanie złożony na ręce Prezydenta RP Pana Andrzeja Dudy, Marszałek Sejmu Pani Elżbiety Witek, Marszałka Senatu Pana Tomasza Grodzkiego, Parlamentarzystów Rzeczypospolitej Polskiej oraz Prezesa Rady Ministrów Pana Mateusza Morawieckiego, który goszcząc niedawno w Wielkopolsce z entuzjazmem odniósł się do pomysłu ustanowienia nowego święta państwowego honorującego wkład Wielkopolan w  odbudowę Ojczyzny po latach zaborów.

Jak poprzeć ten pomysł? Wystarczy wejść na stronę Powstania Wielkopolskiego i dopisać swoje imię, nazwisko oraz adres email – i w ten sposób przyczynić się do upamiętnienia wielkopolskiego zrywu niepodległościowego w całym kraju.

Wielkopolskie Muzeum Niepodległości

Poznań: Przyrost masy na Głuszynie, czyli spacer granicami Poznania

0
Głuszyna jest częścią Poznania, choć bardzo łatwo o tym zapomnieć, szczególnie gdzieś na brzegach Głuszynki albo przy dworku Unrugów. Ale i tu idą zmiany, o czym mówił Jakub Głaz podczas spaceru z cyklu „Przyrost masy”, który tym razem był poświęcony Głuszynie.

Spacer nie bez powodu nazywał się „Lotniskowiec na peryferiach” – bo ta Głuszyna, do niedawna zapomniana, żyjąca swoim, bynajmniej nie wielkomiejskim życiem, zaczyna być odkrywana przez mieszkańców i przez deweloperów. A będzie jeszcze bardziej, gdy rzeczywiście zacznie się budowa tunelu na Starołęce, który ułatwi do niej dojazd. Na razie tylko się o niej mówi.

Warto więc obejrzeć Głuszynę dziś, póki jeszcze trwa nieco senna w letnim słońcu i zachwyca spokojna urodą – bo już wkrótce może jej nie być.

Ale zacznijmy od początku: Głuszyna leży na południowo-wschodnim krańcu miasta, przepływa przez nią rzeczka Głuszynka. Na początku wcale nie była dzielnica Poznania, tylko wsią. I to stara wieś: najstarsze wzmianki o niej odnotował Jan Długosz przy okazji najazdu Krzyżaków na Wielkopolskę w 1331 roku. W nowszych czasach Głuszyna zasłynęła tym, że urodził się w niej w 1797 roku Paweł Edmund Strzelecki, polski podróżnik i odkrywca. Teraz stoi tu upamiętniający go obelisk, jest też pamiątkowy głaz.

Chlubą Głuszyny jest zabytkowy kościół z XII wieku pod wezwaniem św. Jakuba Większego Apostoła – stąd na ogrodzeniu świątyni można znaleźć ornament w kształcie muszli św. Jakuba. W kościele znajdują się dziewiętnastowieczne organy zbudowane przez Friedricha Ladegasta, a wokół urokliwy, stary cmentarz. Wszystko razem mieści się między dwoma ramionami ulicy Głuszyna, co bardzo urokliwie wygląda.

Obrazu podmiejskiej wsi dopełniają przydrożne krzyże i dwie cenne kapliczki – podobno jedną z nich ufundował gospodarza w podzięce za to, że na swoim polu wykopał skarb. W Głuszynie znajduje się także dworek Unrugów, w którym bywał Witkacy – jego żona, Jadwiga, była właśnie z domu Unrug.

Częścią Poznania Głuszyna stała się w 1942 roku, ale niewiele to zmieniło w życiu wsi. Dopiero powstanie osiedla mieszkaniowego dla lotników stacjonujących w Krzesinach nieco ożywiło osadę, bo przybyło w niej mieszkańców – ale jednocześnie zablokowało rozwój dzielnicy. Na długie lata o tym, co powstanie w dzielnicy, decydowały względy wojskowe, a nie potrzeby mieszkańców. Nie trzeba chyba mówić, że nader rzadko szły w parze…

Tak było na przykład przy planach budowy zbiornika rekreacyjnego w dolinach rzeczek Kopli i Głuszca z lat 1977-78. Zbiornik miał mieć powierzchnię 2100 ha i zajmować znaczną część doliny, miało nad nim wypoczywać nawet 50 tys. osób. Jednak ze względów militarnych – sąsiedztwo lotniska – do budowy nie doszło, a miasto skierowało swoje zainteresowania i pieniądze na Maltę.

Dziś Głuszyna jest prawie tak samo daleko od centrum Poznania jak w 1942 roku, gdy ja przyłączano. Co prawda środki komunikacji rozwinęły się od tego czasu, jeździ się szybciej – ale też i korki są większe, tłok na drogach, więc w sumie prawie na jedno wychodzi. Głuszynie z jednej strony wyszło to na dobre, bo nie zniszczyła jej rabunkowa „nowoczesna” zabudowa, ale z drugiej mieszkańcy narzekają na trudności z dojazdem do centrum, na brak dróg i chodników.

Ale i tu przychodzi nowe: pojawiły się nowe i nowoczesne ogrody działkowe, powstają nowe domy, jeszcze nieco nieśmiało, bo dojazd tu rzeczywiście nie zachęca. Ale miasto podpisało już list intencyjny z władzami PKP na temat budowy tunelu w ciągu ulicy Starołęckiej. A to odblokuje komunikacyjnie tę część miasta i wtedy ruszą budowy na potęgę. Dlatego wybierzcie się na Głuszynę, dopóki jeszcze zachowała swój staroświecki urok: zajrzyjcie do dworku Unrugów i malowniczych stawów za domem, obejrzyjcie kościół i cmentarzyk, spróbujcie odnaleźć w okolicznych lasach Głuszynkę i zobaczcie na własne oczy, jak lotnisko zmieniło charakter dzielnicy.

Pleszew: Szpital stawia na fotowoltaikę

0
135 paneli fotowoltaicznych jest właśnie instalowanych na dachu Pleszewskiego Centrum Medycznego. To spory wydatek, bo 300 tys. zł, ale dzięki nim placówka docelowo będzie sporo oszczędzać na energii elektrycznej.

Nad zamontowaniem paneli fortowoltaicznych pleszewski szpital zastanawiał się już od dawna. Z jednej strony placówce zależało na wdrożeniu ekologicznego rozwiązania bezpiecznego dla środowiska, a z drugiej – uzyskaniu oszczędności w gospodarowaniu energią elektryczną.

Lecznica rocznie przyjmuje blisko 27 tys. pacjentów nie tylko z powiatu, ale i całego regionu, przeprowadza tysiące zabiegów i operacji- toteż trudno się dziwić, że w skali roku za prąd płaci blisko 800 tys. zł.

– To ogromna kwota – przyznaje Błażej Górczyński, prezes PCM. – Dlatego tak bardzo zależało nam na tym, aby na dachu naszego szpitala stanęły panele fotowoltaiczne. Dzięki energii uzyskanej ze słońca uda nam się sporo zaoszczędzić i tym samym zmniejszyć rachunki za prąd. Szacujemy, że po uruchomieniu instalacji nie będzie konieczności tzw. odsprzedawania prądu, bo w całości zostanie on wykorzystany przez naszą placówkę. Inwestycja powinna zwrócić się w ciągu 8 lat. Niewykluczone, że przy cieplejszych latach może się zwrócić jeszcze szybciej.

W sumie na dachu najwyższego, bo sześciokondygnacyjnego budynku szpitala, w którym znajduje się większość oddziałów – będzie zainstalowanych przy użyciu stelaży wraz z obciążeniem 135 paneli o łącznej mocy 49,95 kWp.
– Jest to system montażu uniemożliwiający uszkodzenie powierzchni dachu, który wcześniej został pokryty nową papą – tłumaczy Jarosław Marciniak, dyrektor do spraw technicznych PCM. – Ta wymagała już wymiany, dlatego przy okazji została zastąpiona nowym poszyciem. Oczywiście panele będą ustawione w odpowiednim kierunku, tak, aby zmaksymalizować uzysk energii.

Wykonawca musi też m.in. przygotować niezbędny osprzęt dla potrzeb przyłączenia mikroinstalalcji do sieci energetycznej budynku i dostosować istniejący układ pomiarowo-rozliczeniowy znajdujący się w budynku transformatorowni. Cała instalacja ma zostać uruchomiona już pod koniec sierpnia.

PCM

Koronawirus? 0,1 proc. osób w szpitalach to zaszczepieni

0
Pozostali pacjenci, którzy trafiają do szpitali zakażeni z koronawirusem – to osoby niezaszczepione. Tak wynika z danych profesora Krzysztofa Simona, ordynator oddziału zakaźnego w szpitalu we Wrocławiu.

Jak powiedział profesor Simon w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” ci zaszczepieni, którzy trafili do szpitala, to osoby, które nie uzyskały odporności albo zarazili się koronawirusem, zanim szczepionka zdążyła zadziałać. I to tych jest 0,1 proc. Pozostali znajdujący się na oddziałach zakaźnych wrocławskich szpitali to osoby, które nie zostały zaszczepione.

Jak ustaliła „Gazeta Wyborcza”, podobna sytuacja jest w wielu innych szpitalach na Dolnym Śląsku – w Legnicy na przykład osoby niezaszczepione stanowią 100 proc. przyjętych pacjentów.

Jak walczyć z antyszczepionkowcami?

0
Badania State of Science Index, które zostało zrealizowane przez firmę 3M w Polsce oraz kilkunastu innych krajach wskazują, że pandemia wpłynęła na wzrost zaufania do nauki. Skąd więc tyle nieufności do szczepień? Na to pytanie odpowiada prof. Andrzej W. Nowak z Wydziału Filozoficznego UAM.

Zaufanie do nauki osiągnęło obecnie najwyższy poziom, odkąd prowadzone jest badanie i wyniosło ok. 91 proc. A jednak ruchy any-naukowe, które negują wszystkie zdobycze nauki, a im nowsze tym gorzej – również są silniejsze niż kiedykolwiek. Dlaczego tak się dzieje?

Jak wyjaśnia prof. Andrzej W. Nowak, jeśli chodzi o ruchy antyszczepionkowe, mamy osoby, które można nazwać „zawodowymi” antyszczepionkowcami, osoby, które w podważaniu idei szczepień mają interes polityczny i ekonomiczny, należy ich odróżnić od zwykłych zaniepokojonych osób. Te ostatnie stają się mniej lub bardziej świadomymi zakładnikami tej mniejszościowej, ale radykalnej grupy. Analizując to, nie możemy też zapominać o roli mediów społecznościowych i wytwarzanych przez nie „baniek”. Aktualnie próby podpalenia punktu szczepień w Grodzisku Mazowieckim, napady na punkt szczepień w Zamościu, lżenie służby zdrowia w internecie pokazują, że ta kombinacja „paliwa internetowego” i działalności „zawodowych” antyszczepionkowców spowodowała, że przekroczyli oni pewną granicę. W pewnym sensie powinien to być dla nas sygnał podobny jak wydarzenia w USA, gdzie w styczniu tłum zwolenników napadł na Kapitol, próbując przeszkodzić zatwierdzeniu wyniku wyborów.

Podobieństwo polega na tym, że mechanika sieci społecznościowych, działania trolli, botów, „handlarzy wątpliwościami” mobilizuje uwagę i pozwala na multiplikowanie fałszywych treści. O skali świadczyć może fakt, że w raporcie dotyczącym anglojęzycznego internetu zidentyfikowano 409 kluczowych kont, które mają 58 milionów followersów. Z kolei specjalistka od zagrożeń sieciowych Anna Mierzyńska zidentyfikowała 25 najbardziej popularnych stron i kont mających 1,66 miliona followersów na Facebooku (a trzeba pamiętać też o innych kanałach dystrybucji). Do tego warto zauważyć, że są one często związane ze skrajną prawicą, szczególnie aktywna na tym polu jest Konfederacja (Justyna Socha ze StopNOP jest np. asystentką posła Grzegorza Brauna).

Czyli strona antyszczepionkowa ma armie karnych internetowych żołnierzy, prowadzonych przez wytrenowanych generałów, podczas gdy po drugiej stronie mamy do czynienia z pospolitym ruszeniem. Dotyczy to też kampanii rządowej, która poniosła porażkę, przynajmniej z dwóch powodów. Jeden to chybiona strategia reklamowa – przyjęto formułę marketingową podobną do stosowanej przy sprzedaży jogurtu, bilbordy ze sportowcami i „fajniacka” atmosfera.

Do tego chybionym pomysłem jest loteria szczepionkowa. Promuje on obraz szczepień jako loterii, co daje fatalny, sprzeczny z logiką efekt. Szczepienia są zjawiskiem bazującym na solidarności i wspólnocie, gdyż działają wtedy, gdy uda się osiągnąć odporność grupową (przy zaszczepieniu większości populacji). Do tego szczepienia powinny być promowane przez wytwarzanie zaufania i poczucia bezpieczeństwa systemowego. To choroba jest losem, fatum. Szczepienia, działania naukowe, medyczne i związane z nimi działania polityczne powinny dawać poczucie stabilności i bezpieczeństwa.

Stąd wzrost zaufania do nauki w czasie pandemii – wzrosło oczekiwanie na to, że oparta na faktach naukowych medycyna i powiązane z tym działania polityczne będą stanowić mur, zaporę, parasol między nami a wirusem. Niestety, działania antyszczepionkowców wysadzają tę zaporę, sabotują nasze wspólne działania na rzecz bezpieczeństwa.

Musimy jednak pamiętać, by nie ulec szantażowi i wrażeniu, jakie robi ta głośna, choć w swym rdzeniu nieliczna, grupa.
Działania (w tym rządowe czy samorządowe) powinny z jednej strony polegać na restrykcji wobec tych „zawodowych” antyszczepionkowców. Z drugiej na wzmacnianiu postaw proszczepionkowych powinny wspierać zaszczepionych np. poprzez urlopy dzień po szczepieniu, uzależnienie dostępu do imprez masowych, szkół, kin, basenów etc. od tego, czy jesteśmy zaszczepienie.

Spór ten to test, na ile jesteśmy w stanie ochronić wbrew pozorom całkiem kruchy żywot nauki, medycyny i państwa, które gwarantują nasze życiowe bezpieczeństwo i wolność – gdyż dopiero dzięki zdrowiu (i życiu) możemy w ogóle o wolności myśleć.

Porozumienie postawiło PiS ultimatum

0
Partia Jarosława Gowina popiera uporządkowanie i zabezpieczenie polskiego rynku medialnego – ale nie w taki sposób, jak tego chce Prawo i Sprawiedliwość w lex TVN. Od rozpoczęcia rozmów w tej sprawie uzależnia swój dalszy udział w koalicji.

Jak informuje Onet.pl, zarząd Porozumienia przygotował swoje stanowisko podczas dzisiejszego posiedzenia zarządu partii, na którym jej członkowie mieli podjąć decyzję, co dalej z koalicją. I zdecydowali.
Porozumienie wyraziło poparcie dla wielu rozwiązań programowych Polskiego Ładu, na czele z podniesieniem kwoty wolnej od podatku, co partia postulowała od lat, ale nie godzi się na tak drastyczne podniesienie podatków i danin dla „milionów ciężko pracujących Polaków” – czytamy w oświadczeniu. Porozumienie chce także uzupełnienia Polskiego Ładu o rozwiązania, które zabezpieczą polskie samorządy i ich stabilność finansową,

Kolejnym problemem do rozwiązania jest lex TVN. Tak jak ogólnie Porozumienie zgadza się, że polski rynek medialny powinien być zabezpieczony i uporządkowany – tak nie zamierza się zgodzić na takie zmiany, które w ustawie o radiofonii i telewizji zaproponował PiS, czyli lex TVN. Zdaniem polityków Porozumienia zmiany proponowane przez PiS niczego nie porządkują, natomiast narażają Polskę na zarzut naruszania zasady wolności mediów, zniechęcają potencjalnych inwestorów i uderzają w nasz sojusz z USA.

Porozumienie nie ograniczyło się do wypunktowania problemów – dla każdego ma konkretne rozwiązanie. Teraz czeka na decyzje PiS co do dalszych rozmów. Politycy partii zapowiadają jasno, że jeśli PiS wprowadzi planowane zmiany podatkowe, zmiany w finansowaniu samorządów i lex TVN – Porozumienie wyjdzie z koalicji.

To zdecydowane postawienie sprawy, jednak zapytany przez Onet.pl Ryszard Terlecki, szef klubu PiS, zbagatelizował stanowisko partii twierdząc, że niczego nowego nie powiedzieli, ponieważ te postulaty są już znane. Teraz rozpoczną się rozmowy w tej sprawie, które z pewnością doprowadzą do jakichś uzgodnień, jednak stanowczo zaprzeczył, by koalicji rządzącej groził rozpad.

Poznań: Dagadana z nowa płytą na Dziedzińcu Zamkowym

0
Zespół od 2008 roku łączy elementy polskiej i ukraińskiej kultury za pomocą jazzu, elektroniki i world music, nieźle mieszając na rodzimej scenie muzycznej. Ich nowa, piąta już studyjna płyta zatytułowana jest „Tobie”.

Album, jak deklarują sami muzycy, powstał z potrzeby przebudzenia życzliwości i dzielenia się Dobrem ze Wszystkimi, ponad wszelkimi podziałami, nie tylko od święta. To album, na którym słychać bogactwo stylistyczne wynikające z wędrówek po różnych krajach oraz otwartości na łączenie muzycznych światów z szacunkiem dla swoich korzeni. Ludowe melodie, transowość i wielogłos korespondują z jazzowym groove’em, improwizacjami, taneczną elektroniką.

W czasach starożytnych, na początku nowego czasu, w Dniach Przejścia (calendae – pierwsze dni miesiąca) obchodzono domy z dobrym słowem, życzeniem, najlepszą intencją. Reliktami owego czasu i tamtych zwyczajów są m.in. kolędy noworoczne, życzące, znane pod różnymi nazwami (na Ukrainie jako szczedriwky, na polskim pograniczu wschodnim – jako szczodrówki lub szczodraczki). Album przynosi wybór takich właśnie pieśni w zaskakująco świeżych reinterpretacjach zachowujących ducha pierwowzorów – zabytków dawnej kultury tradycyjnej – i przenoszących ich treści w czasy obecne, „aktualizujących” ich wymowę z szacunkiem dla głębokiej, symbolicznej warstwy tekstów.

Ten właśnie album zaprezentowała Dagadana podczas koncertu w cyklu „7 Wspaniałych” na zamkowym dziedzińcu. Sądząc po bisach i reakcjach publiczności – płyta przekonała do siebie słuchaczy. Takie było zresztą jej założenie: „Album oddany do rąk słuchacza w czasach niełatwych ma nieść nadzieję, która jest nieodłącznym elementem życzeń” – twierdzą muzycy.

skład zespołu:
Daga Gregorowicz (śpiew, elektronika)
Dana Vynnytska (śpiew, instrumenty klawiszowe),
Mikołaj Pospieszalski (kontrabas, śpiew),
Bartosz Mikołaj Nazaruk (perkusja, śpiew)

 

Poznań: Pracownik socjalny? To zawód z przyszłością

0
– To zawód ciekawy lecz wymagający, z misją. Wykonując go, pracuje się z ludźmi – twierdzi Piotr Czajka, zastępca dyrektora MOPR w Poznaniu. Kolejną zaletą tego zawodu jest to, że pracownik socjalny ma gwarantowane zatrudnienie.

Wrażliwość, empatia, poszanowanie godności drugiego człowieka, odporność na stres, chęć niesienia pomocy – takie między innymi cechy powinien mieć kandydat na pracownika socjalnego. W tym fachu można pracować po ukończeniu studiów na kierunku praca socjalna lub np. pedagogika, psychologia, politologia czy socjologia.

Jest jeszcze inna możliwość: w ramach Wielkopolskiego Samorządowego Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr 2 przy Mostowej 6 w Poznaniu funkcjonuje Kolegium Pracowników Służb Społecznych. Po uzyskaniu dyplomu kolegium otrzymuje się uprawnienia pracownika socjalnego.
– Przy przyjęciu do kolegium wymagana jest matura, nauka jest bezpłatna, nie ma egzaminów czy ograniczeń wiekowych – mówi Agnieszka Niedzielska, kierownik praktyk zawodowych kolegium. – Naszym słuchaczem był na przykład pan w wieku przedemerytalnym.

Nauka w kolegium trwa trzy lata, prowadzona jest w systemie dziennym lub zaocznym. Warto dodać, że centrum posiada także internat. W ciągu semestru jest 11-12 zjazdów. Zajęcia rozpoczynają się w październiku, odbywają się w piątek po południu, sobotę i niedzielę.

– Nasze sale wykładowe i ćwiczeniowe są klimatyzowane, wyposażone w nowoczesny sprzęt, w tym multimedialny. Posiadamy profesjonalne laboratoria, pracownie komputerowe, mamy doświadczoną kadrę, zapewniamy naszym słuchaczom bezpłatne praktyki – zaznacza Justyna Dutkiewicz, kierująca działalnością Kolegium wicedyrektor WSCKZiU.

Centrum dysponuje nowoczesną biblioteką i czytelnią, fantomami do nauki udzielania pierwszej pomocy czy symulatorem starości GERT, który umożliwia doświadczanie zmian fizycznych zachodzących w organizmie wraz z wiekiem (po jego założeniu odczuwamy m.in. sztywność stawów, drżenie rąk, zmniejszenie pola widzenia, pogarsza się nam koordynacja, słuch i wzrok).

Po pierwszym roku słuchacz kolegium trafia na praktyki do ośrodka pomocy społecznej, gdzie zdobywa praktyczne umiejętności pod okiem doświadczonego pracownika socjalnego.
– Po drugim roku praktyki odbywają się w całodobowych jednostkach organizacyjnych pomocy społecznej, między innymi domach pomocy społecznej, domach dziecka, domach dla samotnych matek – tłumaczy Agnieszka Niedzielska, kierownik praktyk. – Na trzecim roku są praktyki specjalizacyjne, przygotowujące do dyplomu. Także praca dyplomowa ma charakter praktyczny i zespołowy, bo oceniany jest wdrożony w życie projekt socjalny.

Pracownik socjalny może znaleźć zatrudnienie m.in. w ośrodkach pomocy społecznej, opiekuńczo – wychowawczych, leczniczych, domach pomocy społecznej, stowarzyszeniach, fundacjach, ośrodkach zakładach karnych, szpitalach i domach dziecka. Ale to nie jedyny zawód, który tu można zdobyć. W ofercie są również 9-miesięczne, bezpłatne kursy zawodowe na kierunkach florysta, fotograf i technik reklamy, a ukończenie Medycznego Studium Zawodowego im. PCK daje zawód asystentki stomatologicznej, higienistki stomatologicznej, technika dentystycznego, asystenta osoby niepełnosprawnej, opiekuna osoby starszej, opiekuna medycznego lub dziecięcego. Do wyboru – do koloru! Wystarczy wejść na stronę WSCKZiU i coś sobie wybrać.

 

Poznań: Dlaczego miasto ma taki problem z hałasem?

0
Ogródki i domówki nad Wartą, lokale przy Starym Rynku, imprezy plenerowe nad Maltą, no i słynne już imprezownie na Grunwaldzie. Wszędzie tam mieszkańcy skarżą się na hałas. Czy uchwała hałasowa nie działa?

Po opisaniu przez nas problemów mieszkańców Grunwaldu, którym wśród domów mieszkalnych zafundowano głośne imprezownie: Plener Promienista i Skwer Play przy stadionie dostaliśmy wiele maili od kolejnych poznaniaków z innych dzielnic. Wszędzie problemem jest imprezowy hałas.

Z maili wynika jasno: taki hałas to nie wyjątek, ale norma w Poznaniu. I nie mówimy tu o kawiarnianym ogródku, gdzie trochę głośniej gra muzyka, a goście, wychodząc żegnają się głośno tuż pod oknami okolicznych mieszkańców. Mówimy tu o muzyce puszczanej na pełen regulator i słyszanej w odległości kilkuset metrów.

– Doskonale wiem, kiedy są większe imprezy nad Maltą, bo dokładnie je wtedy słyszę u siebie w domu – opowiada pani Mariola, która mieszka na osiedlu Tysiąclecia. – A to jest około kilometra. Sąsiedzi mieszkający bliżej mają jeszcze gorzej. Nie raz wzywaliśmy straż miejską, ale nawet jak przyjechała i szła porozmawiać z organizatorami, to na chwilę było ciszej, a potem znów wszystko wracało do normy. I przy następnej imprezie czy koncercie znów nam łomotało w okna. z naszych doświadczeń wynika, że nikt się tym nie przejmuje.

Pan Tadeusz Nowicki mieszka z kolei przy Garbarach i doskonale słyszy z jednej strony KontenerArt, a z drugiej – Stary Rynek.
– W domu, w upał, nie da się wysiedzieć w weekend wieczorem – mówi. – Dobrze chociaż, że Stary Rynek słychać słabiej, bo jest dalej. Ale nie każdy ma tak dobrze, że ma okna na dwie strony. Ci od strony Warty czasami nie mogą spać do drugiej nad ranem.

Pani Beata z kolei mieszka na Ostrowie Tumskim, a to oznacza, że doskonale słyszy każdą imprezę w KontenerArt z jednej strony, a z drugiej – zabawy w lokalach położonych na Piotrowie. Ona i sąsiedzi także nie raz już wzywali straż miejską – i również bez efektów. Kilka lat temu, gdy imprezy nad Wartą dopiero się zaczynały, a oni zaczynali swoją walkę, zaświtało im światełko nadziei: z najemcami, którzy nie przestrzegali obowiązku wyciszenia muzyki, miasto rozwiązało umowę.

– Mieliśmy nadzieję, że to już będzie stała zasada – wzdycha pani Beata. – Niestety, okazało się, że nie. Teraz są nowi najemcy, hałas jest ten sam, a miasto nic nie robi. Przy czym zaznaczę, że ja nie mam nic przeciwko muzyce i imprezom jako takim, nawet dość głośnym, sąsiedzi też nie. Rozumiemy, że w weekend wszyscy chcą się bawić. Ale tak się składa, że jestem też z zawodu muzykiem i doskonale wiem, że można tak ustawić dźwięk, by ludzie się świetnie bawili, a nie przeszkadzało to sąsiadom. Tylko do tego trzeba być zawodowcem, a sądząc po efektach zawodowców wśród organizatorów nie ma.

Pani Beata wyliczyła, że mieszka około pół kilometra od najbliższego lokalu. Jej zdaniem na tę odległość muzyka może być słyszalna, ale na pewno nie aż tak, żeby utrudniała na przykład oglądanie telewizji przy zamkniętych oknach.
– Muzyka może być, a nawet powinna, ustawiana o połowę ciszej – uważa. – To nie przeszkadza ani w tańcu, ani w słuchaniu muzyki, a ułatwia życie sąsiadom.

Na narastający problem zwracają też, i to od lat, uwagę radni ze Starego Miasta. A wiedzą, o czym mówią, bo to w końcu ta dzielnica ma najwięcej lokali. i to tych najgłośniejszych. Tylko że władze miasta ich zdania nie biorą pod uwagę.
– Na terenie Starego Miasta obecnie obserwujemy nadreprezentację funkcji rozrywkowej, która w coraz większym stopniu uniemożliwia normalne funkcjonowanie i zaspokajanie potrzeb życiowych mieszkańcom – ostrzegała już w 2019 roku radna Lidia Koralewska. – Od wielu lat wskazujemy na ten niebezpieczny proces negatywnych przemian na Starym Mieście. Niestety sytuacja pogarsza się i coraz więcej osób cierpi z powodu nadmiernego hałasu.

Co prawda Poznań ma uchwałę hałasową – ale jak widać, nie do końca spełnia ona swoją rolę. Zdaniem radnych ze Starego Miasta uchwała powinna być przede wszystkim doprecyzowana, by pozwalała na skuteczne egzekwowanie przyjętego prawa. Bo na razie, jak twierdzą służby, straż miejska i policja, przyjęte w niej kryteria nie pozwalają na korzystanie z jej zapisów ku korzyści mieszkańców.

Już dwa lata temu Rada Osiedla Stare Miasto wnioskowała, by „zapisy uchwały hałasowej określały mierzalne wartości dopuszczalnego hałasu, warunki dokonywania tych pomiarów w jasno określonych sytuacjach i kryteriach – czyli bez dopuszczenia uznaniowości i tym samym bagatelizowanie ważnego z punktu widzenia mieszkańców problemów”.

Jak dotąd do doprecyzowania uchwały jakoś nie doszło – ale warto pamiętać o tym, że i bez uchwały hałasowej służby mają narzędzie do egzekwowania zachowania porządku i nie przesadzania z hałasem. To artykuł 51 Kodeksu Wykroczeń. W § 1. czytamy, że „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicz­nym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

Zauważmy: nie ma tu mowy wyłącznie o nocnym wypoczynku – każde zakłócanie spokoju i porządku publicznego, także w dzień, może być ukarane. Dodajmy, że zgodnie z policyjną definicją zakłócenie porządku publicznego to stan, który w danym miejscu, czasie i okolicznościach, zgodnie z przyjętymi zwyczajami, obowiązujący­mi przepisami, uważa się za utrudnienie lub uniemożliwienie ludziom normalnego zachowania się w miejscu dostępnym dla bliżej nieokreślonej liczby osób.

Tu już nie ma żadnej niejednoznaczności w zapisie i wątpliwości co do interpretacji. Dlaczego więc tak trudno skłonić służby do zastosowania tego paragrafu w praktyce?

Oto jest pytanie.