Przechadzka z przewodnikiem po Garbarach fot. Sławek Wąchała

Poznań: Rzeźnia, liceum i arsenał, czyli Garbary od kuchni

Zazwyczaj przejeżdżamy lub przechodzimy tą ulicą – i zazwyczaj nie poświęcamy jej tyle uwagi, ile na to zasługuje. Na szczęście są przechadzki z cyklu “Kino, kawiarnia i spacer”, które pozwalają chętnym na zapoznanie się z historią i teraźniejszością tej ulicy.

Wyprawa zaczyna się w nietypowe galerii “W Bramie” – bo właśnie w bramie się mieszczącej. To bardzo dobry punkt wyjścia do zwiedzania ulicy, którą w XIX wieku obudowano takimi właśnie secesyjnymi, pięknie dekorowanymi kamienicami.

Ale historia Garbar zaczęła się znacznie mniej reprezentacyjnie: w średniowieczu była to osada służebna garbarzy. Położenie między fosą miejską a Wartą było idealne dla tego fachu, bo garbowanie skór wymaga bardzo dużo wody. Nie była to wtedy miła dzielnica, jak teraz: było brudno, panował tu niesamowity smród garbowanych skór, nie mówiąc już o śmierdzących resztkach skór i toksycznych substancjach używanych do garbowania. Prawdziwa toksyczna bomba dla środowiska.

Na szczęście z tamtych czasów został w zasadzie jedynie podział ulicy na trzy odcinki, które do dziś różnią się między sobą: północny, czyli Tama Garbarska, od ul. Estkowskiego do stacji Poznań Garbary, środkowy, czyli Garbawy właściwe zwane Wielkimi oraz południowy poniżej placu Bernardyńskiego, zwany też Piaskami.

W XIX wieku ulica wyglądała już zupełnie inaczej: pojawiły się efektowne kamienice, a w podwórzach warsztaty lub niewielkie zakłady przemysłowe. Tę ulice bez problemu rozpoznaliby dzisiejsi poznaniacy, no, może z pewnymi wyjątkami: wtedy nie było Solnej przecinającej Stare Miasto, nie było też trasy tramwajowej od placu Wielkopolskiego do skrzyżowania Garbar i Solnej. By powstały i ulica, i trasa tramwajowa, musiano wyburzyć całkiem sporo budynków przy Garbarach.

Co warto zobaczyć przy Garbarach? Poza zdobieniami kamienic godna uwagi jest zabudowa placu Bernardyńskiego, nie tylko kościoła i klasztoru, ale także budynków mieszkalnych. Jest to też jedno z najstarszych miejsc w Poznaniu, gdzie odnotowano obecność… diabła. Pojawiał się rzekomo na Piaskach, nad Wartą, strasząc praczki i trzeba było wielu modlitw, żeby się stamtąd wyniósł.

Na pewno warto zobaczyć odnowioną neogotycką przepompownię ścieków, remontowany właśnie kantor Krzyżanowskiego oraz pozostałości dawnego portu rzecznego na Warcie ze stojącym dyskretnie z boku pomnikiem Akcji Bollwerk. Na uwagę zasługuje też szkoła podstawowa nr 40, prawdziwa perełka architektoniczna z wewnętrznym dziedzińcem, pozostałości osady św. Gotarda oraz zabudowania rzeźni miejskiej. Każdy z tych budynków zasługuje na osobna opowieść, ale wówczas spacer po Garbarach trwałby nie dwie godziny, ale co najmniej dziesięć…

Warto więc się wybrać na spacer, bo jest on doskonałym punktem wyjścia do dokonywania później swoich własnych odkryć na Garbarach. No i pokaże, że jest co odkrywać…

Na kolejną przechadzkę można się wybrać 14 sierpnia o godzinie 12.00, pod charakterystyczną kamienicą z numerem 47, gdzie mieści się Galeria w Bramie. Tam kurator wystawy Marcin Muth będzie opowiadał o mieszkańcach Garbar i projektach rewitalizacyjnych fyrtla.

5 3 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze