Działacze rolniczego związku zapowiedzieli blokadę dróg w całym kraju na 24 sierpnia. Teraz podali, w których miejscach będą blokować drogi. Także w Wielkopolsce.
Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii, zapowiedział kolejne blokady podczas akcji 17 sierpnia w Sampławie.
– ASF dziesiątkuje polskie gospodarstwa, rolnicy nie mają, gdzie sprzedawać swoich świń – mówił. – Tymczasem premier i minister rolnictwa urządzają ustawki, pokazując, jak cudownie żyje się na wsi.
24 i 25 sierpnia AgroUnia planuje 24 i 48-godzinne blokady na drogach. Rolnicy domagają się dwustronnych rozmów z rządem. W Wielkopolsce 48-godzinną blokadę zaplanowano 24 sierpnia od godziny 9.00 w Nowym Mieście nad Wartą, na drodze krajowej nr 11 Jarocin – Poznań. 25 sierpnia o 9.00 rano rozpocznie się blokada 24-godzinna na drodze krajowej nr 11 w Rzetni w powiecie kępińskim, natomiast o 9.30 traktory przejadą droga krajową nr 25 z Kalisza do Ociąża.
Rolnicy utworzą korytarz życia dla służb za każdym razem, gdy będzie potrzebny, ale przez cały czas trwania blokady nie zamierzając przepuszczać nikogo innego.
Koce, pościele, ręczniki – o to wszystko proszą pracownicy poznańskiego schroniska dla zwierząt. Wszystko się przyda ich podopiecznym w nowej siedzibie.
Nowe schronisko dla zwierząt przy ulicy Kobylepole 51 dzięki nowym, obszernym budynkom może przyjąć więcej zwierzaków potrzebujących pomocy. Dlatego prosi o pomoc.
„Jeśli macie lub możecie wspomóc naszych podopiecznych, to prosimy Was o koce, pościele i ręczniki” – napisali pracownicy schroniska na swoim profilu społecznościowym. – „Dostarczyć możecie nam je codziennie w dni robocze, najlepiej od 7.00 do 19.00 w weekendy od 7 do 15.00, bardzo będziemy wdzięczni i już bardzo dziękujemy za pomoc!”.
Na stronie schroniska jest zakładka informująca o tym, jak pomóc placówce i co przyda się jej podopiecznym. Wbrew pozorom nie każda karma czy nie każdy sprzęt będzie odpowiedni, ponieważ zwierzęta przebywające w schronisku mają inne potrzeby niż koty i psy mieszkające w domach. Muszą dostawać lepszą karmę, Brit lub Purina, bo są bardziej narażone na stres i choroby, często są też ranne czy schorowane.
Zawsze przydadzą się smakołyki dla zwierząt (szczególnie naturalne gryzaki, np. żwacze wołowe), zabawki dla psów i kotów, koce i ręczniki, obroże, szelki (zwłaszcza typu guard) oraz smycze dla psów średnich i dużych.
Nie przydadzą się natomiast kołdry, poduszki, materace czy śpiwory. Psy nudząc się w boksach rozrywają je i mogą połknąć wypełnienie. Nieprzydatne są także pościele ani stara odzież, dywany i wykładziny.
Resort zdrowia poinformował o 15 zakażeniach koronawirusem ostatniej doby na terenie Wielkopolski. Sprawdź ile było zakażeń w poszczególnych powiatach województwa.
Kolejno: nazwa powiatu i liczba zakażeń
powiat ostrzeszowski 1
powiat obornicki 1
powiat leszczyński 0
powiat Leszno 0
powiat kolski 0
powiat rawicki 0
powiat słupecki 0
powiat średzki 0
powiat jarociński 1
powiat nowotomyski 0
powiat wągrowiecki 0
powiat Poznań 4
powiat Konin 0
powiat czarnkowsko-trzcianecki 0
powiat złotowski 0
powiat kościański 0
powiat grodziski 0
powiat szamotulski 0
powiat ostrowski 2
powiat Kalisz 0
powiat chodzieski 0
powiat międzychodzki 0
powiat gostyński 0
powiat kaliski 1
powiat pilski 0
powiat śremski 0
powiat kępiński 1
powiat turecki 0
powiat wrzesiński 0
powiat gnieźnieński 0
powiat pleszewski 0
powiat krotoszyński 0
powiat wolsztyński 1
powiat poznański 3
powiat koniński 0
500 zł mandatu, 10 punktów karnych i utrata prawa jazdy na trzy miesiące. Tak skończyła się podróż pewnego kierowcy w Zbąszyniu. jechał 112 km na godzinę w terenie zabudowanym.
Zdarzenie miało miejsce w Zbąszyniu przy ulicy Granicznej. Zatrzymany kierowca z rozbrajającą szczerością wyjaśnił policjantom z grupy SPEED, że… śpieszy się do fryzjera.
Funkcjonariusze nie wykazali zrozumienia dla wymogów urody i ukarali kierowcę mandatem w wysokości 500 zł, 10 punktami karnymi i zatrzymaniem prawo jazdy na okres 3 miesięcy.
Trasa na Naramowice jest gotowa na pasażerów – informowały od kilku dni władze Poznania, zapowiadając uruchomienie jej pierwszego etapu, do ulicy Włodarskiej, na 21 sierpnia. Postanowiliśmy to sprawdzić.
Dziś od godziny 4.34 dzienne tramwaje linii nr 3 kursowały już na ulicę Włodarską, a nie jak dotąd – na Wilczak. To tylko dwa przystanki od Wilczaka: Serbska i Włodarska właśnie, ale milowy krok w rozwoju komunikacji publicznej w tym rejonie miasta. Dzięki tej trasie znacznie mniej mieszkańców tej części winogradzkich osiedli i części Naramowic będzie stało w korkach.
Przejazdy techniczne, przypomnijmy, odbyły się w lipcu, a 21 sierpnia oficjalnie na trasę ruszyły tramwaje linii nr 3 – wszystkie dwukierunkowe, by mogły wrócić do centrum z Włodarskiej. Trasa prowadzi od pętli Wilczak przez ul. Słowiańską, wzdłuż Naramowickiej do przystanku przy ul. Serbskiej, a dalej właśnie do ul. Włodarskiej, gdzie do chwili otwarcia torowiska do ul. Błażeja będzie znajdował się tymczasowy przystanek końcowy.
Trasa jest gotowa, jednak wychodzą już jej pewne niedostatki: na przykład przejścia dla pieszych łączące nowe chodniki z tymi już istniejącymi, tradycyjnie zaprojektowane nie tak, jak chodzą ludzie, ale tak, jak fantazja kazała projektantowi. W efekcie na nowiutkich trawnikach w kilku miejscach już widać wydeptane ścieżki, starannie omijające fantazyjne zawijasy zieleni, z powodu których trzeba nadłożyć kilkanaście metrów drogi. nie jest chyba żadnych odkryciem, że ludzie tego nie lubią…?
Starannie wyżwirowane przestrzenie przy równie starannie postawionych solidnych barierkach budzą kolejne wątpliwości: nie tylko zdecydowanie lepsza byłaby tam zieleń, ale też trudno doszukać się sensu ustawienia takiej przegrody na całkiem równej nawierzchni. Ale z pewnością projektant i wykonawca miał w tym jakiś swój tajny cel.
Wiaty przystankowe już stoją, kosze na śmieci również, są też tablice informacji pasażerskiej, aczkolwiek jeszcze nie wszystkie z nich działają. Na torowisku rośnie już słynny rozchodnik, a jak obiecują władze miasta – więcej zieleni pojawi się po zakończeniu wszystkich prac.
Poza tym trasą jedzie się bardzo wygodnie, choć jak na tak wyczekiwaną inwestycję tramwaje kursują nieco rzadko. No, ale w końcu jest sobota, dzień wolny od pracy. No i ZTM zapowiedział dodatkowo w dwa pierwsze dni funkcjonowania trasy puszczenie po niej dodatkowej linii nr 33, która będzie obsługiwana historycznymi helmutami.
Przypomnijmy, że cała trasa tramwajowa na Naramowice, do przystanku przy ul. Błażeja, a także towarzyszący jej układ drogowy mają być gotowe w przyszłym roku. W sumie trasa będzie liczyła ok. 3,3 km długości, a od pętli Wilczak do ul. Błażeja będzie to osiem przystanków. Z kolei długość dróg, włącznie z dojazdowymi i skrzyżowaniami, wyniesie prawie 7,5 km.
Było spontanicznie, radośnie, a muzycy kolektywu Natura 2000 najwyraźniej świetnie się bawili pokazując światu to, co mają do powiedzenia. Ale te talenty trzeba jeszcze solidnie oszlifować.
Natura 2000 to kolektyw kreatywnych muzyków uzupełniających się wzajemnie, dla których priorytetem jest rozwój. Tak właśnie o sobie mówią członkowie Natury 2000: barekprzestań, EMTE, Bartii, saburrakap, AZ-YL, kosmaty. Ich kreatywność i pasja, z jaką tworzą i łączą najróżniejsze style muzyki – nie ulega najmniejszych wątpliwości.
Jednak jeśli chodzi o poziom techniczny – tu jeszcze młodzi ludzie mają sporo do odkrywania, od dykcji i emisji głosu począwszy po historię muzyki rozrywkowej. Warto ją znać, choćby po to, żeby nie iść po śladach poprzedników z przekonaniem, że odkrywa się coś nowego. Z pewnością jednak jest to grupa, którą warto obserwować. Za kilka lat mogą naprawdę namieszać na rynku muzycznym.
Natura 2000 kolektyw Scena nad Rusałką fot. Sławek Wąchała
Natura 2000 kolektyw Scena nad Rusałką fot. Sławek Wąchała
Natura 2000 kolektyw Scena nad Rusałką fot. Sławek Wąchała
Natura 2000 kolektyw Scena nad Rusałką fot. Sławek Wąchała
Natura 2000 kolektyw Scena nad Rusałką fot. Sławek Wąchała
Natura 2000 kolektyw Scena nad Rusałką fot. Sławek Wąchała
Natura 2000 kolektyw Scena nad Rusałką fot. Sławek Wąchała
Natura 2000 kolektyw Scena nad Rusałką fot. Sławek Wąchała
Natura 2000 kolektyw Scena nad Rusałką fot. Sławek Wąchała
Natura 2000 kolektyw Scena nad Rusałką fot. Sławek Wąchała
Natura 2000 kolektyw Scena nad Rusałką fot. Sławek Wąchała
Natura 2000 kolektyw Scena nad Rusałką fot. Sławek Wąchała
Ze względu na narastające emocje dotyczące uchodźców przebywających na granicy polsko-białoruskiej premier Mateusz Morawiecki wydał dziś oświadczenie. „Ani Komisja Europejska, ani ja, nie mamy wątpliwości, że to zaplanowana akcja reżimu Aleksandra Łukaszenki” – napisał.
Oto treść oświadczenia premiera:
Szanowni Państwo,
na naszej granicy z Białorusią dzieją się rzeczy niepokojące, ale nasze służby w pełni kontrolują sytuację. Ani Komisja Europejska, ani ja, nie mamy wątpliwości, że to zaplanowana akcja reżimu Aleksandra Łukaszenki. Są na to dowody.
Tym bardziej trudno zrozumieć nieodpowiedzialne zachowanie części polskich parlamentarzystów, którzy wbrew faktom i polskiej racji stanu, sieją dezinformację, próbują obniżyć morale i zasługi Straży Granicznej, która wykonuje swoje obowiązki i zapewnia bezpieczeństwo naszych granic. Trudno zrozumieć ich motywację. Zasiadają przecież w polskim parlamencie i powinni reprezentować interesy swojego kraju i dbać o bezpieczeństwo obywateli Polski, a nie obcego, niedemokratycznego reżimu, na złość rządowi.
Chcę wyrazić swoje pełne wsparcie dla funkcjonariuszy Straży Granicznej i podziękować im za dotychczasową pracę. Apeluję również o rozsądek do posłów opozycji. Jest wiele sposobów prowadzenia sporu politycznego. Igranie z bezpieczeństwem obywateli i naruszanie interesu państwa jest najgorszym sposobem z możliwych.
W najbliższy weekend, 20-23 sierpnia, przejazd ulicą Kościelną nie zostanie zamknięty, jak poinformował Zarząd Dróg Miejskich. Taką informację otrzymał od wykonawcy robót.
Przez kilka kolejnych weekendów wiadukt miał być zamknięty w związku z pracami prowadzonymi na ul. Kościelnej, w obrębie wiaduktu kolejowego. Ekipy firmy deweloperskiej pracują tam nad osadzeniem kanalizacji deszczowej i z tego powodu przez dwa kolejne weekendy sierpnia przejazd pod wiaduktem kolejowym nie byłby możliwy.
Jak jednak poinformował dziś Zarząd Dróg Miejskich zamknięcie ul. Kościelnej zaplanowane na 20-23.08 nie odbędzie się. Takiej informacji udzielił wykonawca robót.
To dobra wiadomość dla mieszkańców Jeżyc i tych, którzy przez Jeżyce jeżdżą, bo będą mieli wystarczająco dużo kłopotów z przejazdem przez Niestachowską i Żeromskiego – tam są poważne zmiany w organizacji ruchu ze względu na budowę ulicy św. Wawrzyńca. Jeszcze jedna zamknięta duża jeżycka ulica, i to prowadząca w tym samym kierunku, zablokowałaby dzielnicę na dobre.
Zresztą nie tylko Jeżyce: problem miałyby także Winiary, Sołacz, Golęcin, Podolany i Strzeszyn, bo mieszkańcy wszystkich tych osiedli, chcąc dostać się do centrum, korzystają albo z Niestachowskiej – albo z Kościelnej.
Kilkadziesiąt osób zebrało się dziś przed Starym Marychem, by okazać dziś swoją solidarność z uchodźcami z Afganistanu, którzy koczują na granicy polsko-białoruskiej. Żądali wpuszczenia ich do Polski i zapewnienia pomocy zgodnie z Konwencją Genewską podpisana przez Polskę.
Jeden z mówców, Kuba, przypomniał historię drugiej wojny światowej, której nikt z obecnych nie pamięta, ale znają ją z opowieści dziadków i pradziadków. Oni wtedy też musieli uciekać z domów, cierpieli głód i byli zabijani przez wrogów.
– W tych uchodźcach powinniście zobaczyć swoje babcie i swoich dziadków, a nie jakieś odczłowieczone kreatury, które pokazują nam media – podsumował. I poradził wszystkim tym, którzy proponują zwolennikom przyjęcia uchodźców, by wzięli takich do domów, żeby sobie przypomnieli, że Polska podpisała Konwencję Genewską, a więc przyjęcie ich to nasz obowiązek zgodnie z nią. Nie mówiąc już o moralnym obowiązku pomocy bliźniemu, jak to nakazuje religia katolicka, podobno wyznawana przez większość Polaków.
– Jestem mieszkanką planety Ziemia i uważam, że to wystarczające kwalifikacje, by wypowiadać się o tym, co rozdziera mi serce i nie daje spać. Przyszłam tu, żeby powiedzieć, że to się nie dzieje w moim imieniu – mówiła kolejna mówczyni, mając na myśli trzymanie afgańskich uchodźców na polsko-białoruskiej granicy.
Kolejna osoba przypomniała, że na granicy litewskiej przebywa około tysięcy uchodźców z Iraku i Afganistanu w bardzo różnych warunkach i nie zawsze w bezpiecznych warunkach, ponieważ zjeżdżają się tam też litewscy nacjonaliści. Odpychanie uchodźców od granicy jest praktyką nielegalną – Konwencja Genewska nakazuje okazać im pomoc, mają do niej prawo.
– Na polsko-białoruskiej granicy znajduje się obecnie grupa 23 osób, w tym 15-letnie dziecko – mówiła. – Wszystkie proszą od 12 dni o ochronę międzynarodową. Również w języku angielskim.
Dzięki fundacji „Ocalenie” udało się zapewnić tym ludziom pomoc prawną, posłowie odebrali od nich podpisane pełnomocnictwa. Jednak nadal problemem jest agresywne zachowanie funkcjonariuszy straży granicznej. Wczoraj do granicy dotarła dziesięcioletnia dziewczynka, która dowiedziała się z telewizji o uchodźcach i o tym, że są głodni. Postanowiła ich więc nakarmić. Straż graniczna nie pozwoliła jej jednak przekazać paczki z żywnością.
– Pojawił się natomiast lider narodowców Bąkiewicz nawołując do budowy muru i obiecał sołtysowi pomoc przed nachodźcami, by w ten sposób jeszcze bardziej odczłowieczyć osoby potrzebujące pomocy – mówiła protestująca. – To nie są nachodźcy! To są osoby ze swoimi lękami, historią, rodzinami i marzeniami.
Zdaniem kolejnego mówcy, Michała Kucharskiego, pole do popisu mają tu samorządy.
– Bardzo mi się nie podoba, kiedy słyszę, że prezydent Poznania chce przyjąć uchodźców, ale tylko i wyłącznie wtedy, jeśli rząd zgodni się na ich przybycie – mówił. – Miasto jako takie ma duże możliwości działania w granicach prawa. Tu jest przykład Opola, które przyjmuje 13-osobową rodzinę jednego z pracowników Uniwersytetu Opolskiego, ona zostanie przywieziona przez polskie samoloty. Możemy działać i musimy działać, musimy wymuszać działania na politykach, to jest nasza odpowiedzialność i nasza możliwość.
Głos zabrała też Aleksandra Banasiak, bohaterka Poznańskiego Czerwca. Przypomniała, jak pomagała opatrywać rannych powstańców i zbierać zabitych spod kul. Opowiadała, jak matka Romka Strzałkowskiego znalazła w kostnicy ciało swojego synka, jak dziewczyna w ósmym miesiącu ciąży – swojego przyszłego męża.
– Był czwartek, a oni w sobotę mieli brać ślub – opowiadała. – To nie do opisania, co oni przeżywali,jak reagowali i nikomu nie życzę, by przeżywał coś takiego. Dlatego ciągle musimy walczyć, by nikt nie musiał tego przeżywać. I dlatego jestem tutaj, bo ciągle jeszcze ta walka trwa.
Nie dla wszystkich jednak, jak się okazuje, było to jasne, że można porównać walkę poznaniaków o wolność w 1956 roku i walkę. Zarzuciła to pani Aleksandrze jedna z przechodzących kobiet, pytając, co to ma wspólnego.
– My pani powiemy, co to ma wspólnego – odpowiedziała za panią Aleksandrę Katarzyna Czarnota z Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów, też obecna na demonstracji. – Romek Strzałkowski także był dzieckiem, ofiarą reżimu, tak jak te dzieci, które są na granicach codziennie! To jest wspólne!
Za wsparcie i za pomoc podziękował zebranym Afgańczyk, Ajmal Tabibi, który studiuje w Poznaniu.
– Miałem nadzieję, że po studiach wrócę do Afganistanu, będę tam pracował, rozwijał swój kraj – opowiadał. – Ale to, co się dzieje, jest straszne. Płaczę codziennie, bo cała moja rodzina mieszka w Kabulu, tylko ja jestem tutaj. To był szok dla nas. Talibowie nie mają serca i nie maja religii. Oni nie są muzułmanami! Ja jestem muzułmaninem i szanuję kobietę, każdego człowieka. Nie jest ważne, jaką religię kto wyznaje i skąd jest. Najważniejszy jest człowiek i to, co ma w sercu!
Otwórzmy serce! Otwórzmy granice! – takim okrzykiem zakończyła się dzisiejsza demonstracja. I to chyba jej najlepsze podsumowanie.
demonstracja Solidarni z Afgańczykami fot. L. Łada
demonstracja Solidarni z Afgańczykami fot. L. Łada
demonstracja Solidarni z Afgańczykami fot. L. Łada
demonstracja Solidarni z Afgańczykami fot. L. Łada
demonstracja Solidarni z Afgańczykami fot. L. Łada
demonstracja Solidarni z Afgańczykami fot. L. Łada
Lech porozumiał się z francuskim klubem En Avant Guingamp w sprawie transferu Pedro Rebocho, który występuje na lewej stronie obrony. Piłkarz w poniedziałek ma przejść w Poznaniu testy medyczne.
Zawodnik w stolicy Wielkopolski pojawi się dzień wcześniej i z trybun ma oglądać mecz z Lechią Gdańsk oraz swojego głównego konkurenta do walki o miejsce w składzie, którym jest Barry Douglas.
„Na papierze” Rebocho prezentuje się bardzo dobrze. Obrońca ma 26 lat i jest wychowankiem SL Benfica. Występował również w Moreirense FC i En Avant Guingamp, z którego po drodze był wypożyczany do Besiktasu i FC Paços de Ferreira (tam występował z Joao Amaralem).
Jeżeli wszystko wypadnie pomyślnie podczas testów medycznych, piłkarz podpisze umowę z „Kolejorzem”.
Pewien 40-latek, który nie zna miasta, zgodził się na propozycję napotkanego przypadkowo mężczyzny, że wskaże mu drogę na przystanek. Ale zamiast doprowadzić go na przystanek – mężczyzna pobił go i okradł.
Wszystko wydarzyło się w nocy 7 sierpnia, na ulicy Ratajczaka. To tam napotkany przypadkowo mężczyzna zaproponował 40-latkowi, że go zaprowadzi na przystanek. Ale zamiast na przystanek – zaprowadził go do pobliskiej bramy, gdzie go pobił i ukradł mu telefon, zegarek, portfel z dokumentami i plecak z całą zawartością.
Poszkodowany zawiadomił policję, a funkcjonariusze ruszyli na poszukiwania. Tej nocy go nie znaleźli, ale po kilku dniach kryminalni już wiedzieli, kim jest agresor i gdzie go można znaleźć. Jak się okazało, mężczyzna ma 27 lat i już był karany za podobne przestępstwa. Został już zatrzymany na Starym Mieście i usłyszał zarzut dokonania rozboju, za co grozi mu do 12 lat więzienia. Sąd zadecydował też o osadzeniu go na 3 miesiące w areszcie. Ale ostatecznie wyrok może być wyższy – 27-latek popełnił przestępstwo w warunkach recydywy.
– Składam dzisiaj zawiadomienie do prokuratury na Jarosława Kaczyńskiego, jako osoby odpowiedzialnej za łamanie prawa w Polsce – powiedział dziś poseł Adam Szłapka. Poseł uważa, że to Jarosław Kaczyński stoi za słynną reasumpcją podczas głosowania w sprawie lex TVN.
– W ubiegłym tygodniu w Sejmie doszło do złamania podstawowych elementów regulaminu sejmu i naruszenia zasad parlamentaryzmu – powiedział dziś poseł, mając na myśli głosowanie w Sejmie z 11 sierpnia. – Parlamentarzyści zagłosowali za wnioskiem o odroczenie obrad. Rola pani marszałek Witek w tym momencie polegała na zamknięciu obrad, jednak wbrew regułom przeprowadziła reasumpcję głosowania. Jest już wniosek posłów Koalicji Obywatelskiej do prokuratury na marszałek Witek w związku ze złamaniem prawa, o którym mówi art. 231 kk. Czekamy, aż prokuratura zajmie się tym wnioskiem.
To jednak dopiero początek sprawy. Przewodniczący Nowoczesnej podejrzewa, że marszałek Witek będzie się broniła mówiąc, że tylko wykonywała rozkazy, co oczywiście nie znaczy, że nie powinna ponieść odpowiedzialności za swoje czyny i słowa.
– Ale to nie jest jedyna osoba, która powinna ponieść odpowiedzialność – podkreśla poseł. – System polityczny w Polsce wygląda dziś tak, że wszystkie decyzje podejmuje Jarosław Kaczyński. Takie działania również opisane są w kodeksie karnym – mówi o tym art. 18 par. 1 Kodeksu Karnego w sprawie sprawstwa kierowniczego. Dlatego w związku z tym artykułem składam dzisiaj zawiadomienie do prokuratury na Jarosława Kaczyńskiego, jako osoby odpowiedzialnej za łamanie prawa w Polsce.
Przypomnijmy, że 11 sierpnia Sejm na wniosek Władysława Kosiniaka-Kamysza przegłosował odroczenie obrad Sejmu do września – chodziło tu głównie o odroczenie głosowania nad lex TVN, czyli nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji, która, ze względu na wprowadzone obostrzenia co do właścicieli (tylko z Europejskiego Obszaru Gospodarczego), uniemożliwiała TVN24 staranie się o koncesję w Polsce, bo jej właścicielami są Amerykanie.
Za odroczeniem obrad głos oddało 229 posłów, przeciwko – 227. Głosowanie odbyło się bez zakłóceń, bez
problemów technicznych, bez protestu któregokolwiek z posłów – a mimo to po jego zakończeniu nie marszałek Elżbieta Witek zarządziła przerwę i zwołała konwent seniorów, gdzie postawiła wniosek o reasumpcję głosowania twierdząc, że we wniosku przed głosowaniem nie podała terminu odroczenia obrad.
– Art. 189 ust. 1 Regulaminu Sejmu mówi jasno – komentuje poseł Szłapka. – W razie gdy wynik głosowania budzi uzasadnione wątpliwości, Sejm może dokonać reasumpcji głosowania. W sytuacji, o której mowa, nie ma żadnych uzasadnionych wątpliwości, jednak marszałek Witek zarządziła i przeprowadziła reasumpcję.
Działania marszałek Witek stanowią naruszenie Regulaminu Sejmu. Marszałek Sejmu jako funkcjonariusz publiczny dopuściła się przestępstwa z art. 231 ust. 1 kodeksu karnego, przekraczając uprawnienia, na co we wnioskach do prokuratury wskazywali już posłowie ugrupowań demokratycznych.
Ponieważ jednak zdaniem posła marszałek nie działała sama, a jest w polityce osobą niesamodzielną i całkowicie uzależnioną od decyzji Jarosława Kaczyńskiego – to za zaistniałą sytuację powinien odpowiedzieć przed sądem także Jarosław Kaczyński.
Poseł ostrzegł też prokuratorów – jeśli podpiszą się pod umorzeniem tak oczywistej sprawy, to będą się musieli liczyć z tym, że po zmianie władzy odpowiedzą za to przed sądem.
Wszystko wydarzyło się około 9.15 na ulicy Głogowskiej. Strażniczki z zespołu profilaktyki właśnie rozdawały ulotki w ramach programu profilaktycznego „odpowiedzialny sprzedawca”, gdy usłyszały krzyk: „Pomocy! Złodziej!”.
Strażniczki właśnie przechodziły obok jednej z kamienic i zwróciły uwagę na mężczyznę wychodzącego z bramy.
– Wyraźnie było widać, że pod bluzą przytrzymuje jakieś przedmioty. W tej samej chwili rozległ się okrzyk innego mężczyzny: „Złodziej! Pomocy! Zatrzymajcie go!” – opowiada Przemysław Piwecki, rzecznik prasowy straży miejskiej w Poznaniu. – Słysząc to mężczyzna z ukrywanymi „fantami” zaczął uciekać. Strażniczki puściły się w pościg, szybko go dogoniły i skutecznie zatrzymały.
Po chwili na miejscu pojawił się też mężczyzna wzywający pomocy, który zgłosił kradzież, a w przedmiotach ukrywanych pod bluzą złapanego rozpoznał swoje rzeczy: drogie elektronarzędzia.
Strażniczki wezwały policję i przekazały jej zatrzymanego złodzieja. Zdążył się już przyznać do kradzieży – wszystkie przedmioty wyniósł z okradzionego mieszkania przez otwarte okno.
Zamknięta ulicy św. Wawrzyńca, zwężenie do jednego pasa na Niestachowskiej i Żeromskiego. To będzie trudny weekend dla kierowców na Jeżycach. W związku z budową ul. św. Wawrzyńca będą obowiązywać kolejne zmiany na skrzyżowaniu z ulicami Niestachowską i Żeromskiego.
Na czas robót, od piątku wieczór, w całości zamknięty zostanie istniejący fragment ul. św. Wawrzyńca – od skrzyżowania z ul. Niestachowską do skrzyżowania z ul. Dąbrowskiego. Nie będzie możliwości skrętu w ul. św. Wawrzyńca z ul. Niestachowskiej oraz z ul. Żeromskiego. Zachowany zostanie przejazd przez skrzyżowanie ul. Niestachowskiej i Żeromskiego w relacji północ-południe, jednak jezdnia będzie tu zwężona do jednego pasa ruchu w każdym kierunku. W związku z zamknięciem fragmentu ul. św. Wawrzyńca między Niestachowską i Żeromskiego a Dąbrowskiego, dojazd do posesji możliwy będzie od ul. Nałkowskiej.
Dodatkowo w noce 18-20 sierpnia montowane będą pętle indukcyjne (detektory) w rejonie skrzyżowania ul. św. Wawrzyńca, Niestachowskiej i Żeromskiego. To oznacza dodatkowe utrudnienia: zamknięcia poszczególnych pasów ruchu oraz możliwy hałas w porach nocnych.
Prace na skrzyżowaniu ulic Niestachowskiej i Żeromskiego wynikają z konieczności włączenia do układu komunikacyjnego powstającego fragmentu ul. św. Wawrzyńca na odcinku od tego skrzyżowania do ul. Kościelnej. Wprowadzone zostaną w piątek, 20 sierpnia w godzinach wieczornych i potrwają do niedzieli 22 sierpnia (do końca dnia).
Stacjonarnie czy zdalnie? W jakim trybie rozpoczną zajęcia studenci UAM w tym roku akademickim? Samorząd Studentów UAM poprosił rektor o wyjaśnienie. „Proces legislacyjny dobiega końca” – odpisała prorektor Joanna Wójcik.
Studenci są zaniepokojeni, ponieważ zbliża się wrzesień i gdyby zajęcia w semestrze zimowym miały się odbywać stacjonarnie, to osoby spoza Poznania musiałyby już zacząć szukać sobie mieszkań. Dlatego samorząd studencki zwrócił się do władz rektorskich z prośbą o wyjaśnienie tej kwestii.
„W imieniu JM Rektor informuję, że od momentu ogłoszenia rozporządzenia Ministra Edukacji i Nauki uchylającego rozporządzenie w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania niektórych podmiotów systemu szkolnictwa wyższego i nauki (10.08.2021), na UAM trwają intensywne prace nad zarządzeniem Rektora w sprawie działania Uniwersytetu w warunkach epidemii w semestrze zimowym roku akademickiego 2021/2022” – czytamy w odpowiedzi prorektor UAM, prof. Joanny Wójcik.
Profesor Wójcik zaznacza, że przygotowanie zarządzenia stanowi proces legislacyjny wymagający czasu oraz konsultacji, które właśnie dobiegają końca. Zarządzenie ukaże się najpóźniej w poniedziałek i jest w zgodzie z założeniami, które zostały przedstawione środowisku akademickiemu 7 lipca w liście prof. Bogumiły Kaniewskiej.
„Należy jednocześnie pamiętać, że w związku z rozwojem sytuacji epidemicznej w kraju oraz trwającymi w MEiN pracami legislacyjnymi, możemy spodziewać się kolejnych uregulowań, do których jako uczelnia będziemy się dostosowywać. Dlatego raz jeszcze chciałabym podkreślić, że gorąco zalecamy i rekomendujemy zaszczepienie się, by planowany powrót na Uniwersytet był możliwy i bezpieczny dla nas wszystkich” – podsumowuje prorektor UAM.
Jeśli prezydent Polski dostanie do podpisu kontrowersyjną nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji zwaną lex TVN – zamierza ją zawetować. Andrzej Duda uważa, że należy być lojalnym wobec sojuszników i dotrzymywać zobowiązań.
Taka decyzję zamierza podjąć prezydent według informacji Gazety.pl. Jak informuje portal, prezydent jest zdania, że ustawa jest szkodliwa i zagraża wolności słowa, prawa do równego traktowania, zasady proporcjonalności, czyli wszystkiego, co stanowi o demokracji w państwie. Ustawa łamie nasze zobowiązania międzynarodowe, choćby zapisy Paktu Północnoatlantyckiego. Prezydent zapewnia, że Polska zawsze dotrzymywała zawartych umów i zawsze będzie ich dotrzymywać.
Czy prezydent rzeczywiście podejmie taką decyzję? Gazeta.pl informuje, że to ma być jego powrót do wielkiej polityki i przypomina, że już raz prezydent wystąpił w obronie demokratycznych wartości. W 2018 roku zablokował zmianę w ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego, mimo że projekt był autorstwa Prawa i Sprawiedliwości.
Przypomnijmy, że lex TVN został już przyjęty przez Sejm 11 sierpnia, teraz czeka na swoją kolej w Senacie.
Od 29 sierpnia wchodzi w życie nowy rozkład jazdy. Tym razem pasażerowie nie muszą się obawiać drastycznych zmian w rozkładzie jazdy – poza tymi, które wynikają z zakończenia wakacji.
W nowym rozkładzie skrócone zostaną trasy typowo „wakacyjnych” pociągów. Trudniej będzie dojechać do Świnoujścia, Kołobrzegu, Ustki czy Szklarskiej Poręby i Zakopanego. Ale za to łatwiej poruszać się po regionie, bo wrócą pociągi „szkolne”, które latem nie kursowały.
Od 29 sierpnia będzie więc więcej połączeń z Poznania do Kłodawy, Kalisz, Kępna, Wągrowca i Gniezna, będą też kursowały w godzinach umożliwiających dojazd do pracy i szkoły, jak zapewnia PKP.
Jeśli chodzi o zmiany godzin odjazdów – w większości przypadków różnice wynoszą kilka lub kilkanaście minut od obecnej godziny. jednak lepiej się na wszelki wypadek upewnić przed odjazdem po 29 sierpnia i sprawdzić rozkład.
Miały być miejscem do sąsiedzkiej wymiany niepotrzebnych, a w dobrym stanie przedmiotów czy ubrań, które mogą się jeszcze komuś przydać. I spełniają swoją rolę, ale problemem staje się bałagan, jaki powstaje wokół nich.
Paradoksalnie powodem kłopotów z giveboxami jest ich popularność i to, że naprawdę są potrzebne. Wiele osób korzysta z możliwości wymiany ubrań, butów czy nawet mebli na sąsiedzkich grupach, jednak dla tych nie-internetowych giveboxy są szansą na danie drugiego życia temu, co im niepotrzebne, a zyskanie czegoś, co się przyda.
Dlatego rzeczy przekazanych do giveboxów nie brakuje – ale właśnie dlatego, że jest ich dużo, wokół tworzy się bałagan. Wiele osób przeglądając rzeczy w giveboxie nie odkłada ich na miejsce, inni przynoszą ich zbyt dużo, zostawiając w workach i kartonach, ponieważ nie mieszczą się w wyznaczonych pojemnikach. Efektem jest bałagan wokół, który sprawia, że wiele rzeczy pierwotnie w dobrym stanie, po tygodniu na zimnie i deszczu nadaje się tylko do wyrzucenia.
Na sprawę zwrócili uwagę mieszkańcy Łazarza, dyskutując na forum, jak rozwiązać ten problem. To przecież oddolna inicjatywa społeczna, nie ma ekipy sprzątającej, która układałaby rzeczy po wizycie każdego zainteresowanego albo dbała o to, by nie znalazło się ich tam za dużo.
Ale, jak informuje „Głos Wielkopolski”, problem nie dotyczy tylko Łazarza. Bałagan jest także w innych giveboxach: na Śródce, Grunwaldzie, Starym Mieście, Piątkowie i w Suchym Lesie. A poza bałaganem, który utrudnia korzystanie z giveboxa, wiele osób zostawia tam na przykład meble, albo zwyczajnie śmieci. Mimo że na każdym giveboxie jest wywieszony regulamin, który dokładnie określa, do czego służy givebox i jak z niego korzystać.
Givebox na Łazarzu ma już 5 lat i nadal cieszy się powodzeniem, jak podkreśla w rozmowie z „Głosem…” Kalina Olejniczak, jedna z inicjatorek wprowadzenia giveboxów do Poznania. To oznacza, że coś takiego jest potrzebne, wiele osób z nich korzysta, a idea ponownego wykorzystywania rzeczy zamiast ich wyrzucania jest też przyjazna środowisku.
Jak jednak poradzić sobie z problemem bałaganu wokół giveboxów? Wszystko zależy od korzystających z nich ludzi. Może rozwiązaniem byłoby ustawienie ich przy miejskich jednostkach lub domach kultury? To ograniczałoby korzystanie z nich do godzin otwarcia placówki, ale jednocześnie pozwoliłoby się ustrzec bałaganu. Jednak jeśli problem będzie narastał, a użytkownicy nie będą się stosować do regulaminu, to punkty mogą zostać zlikwidowane. Tak się już stało na Jeżycach i Wildzie.