protest rolników, archiwum fot. AgroUnia

Rolnicy z AgroUnii zablokowali drogę krajową

Dzisiaj zaczynamy tutaj 24-godzinny strajk – zapowiedział Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii, stojąc na DK15 w Sampławie, w województwie warmińsko-mazurskim.

Miejsce zostało wybrane nieprzypadkowo: tędy turyści wracają z wakacji z Mazur i znad morza, tutaj hodowcy trzody chlewnej i drobiu są w wyjątkowo trudnej sytuacji ze względu na afrykański pomór świń i ptasią grypę.
– Jesteśmy w miejscu, gdzie jest bardzo duża hodowla drobiu i świń i to jest dzisiaj wybijane – mówił Kołodziejczak . Kilka miesięcy temu potężna epidemia grypy ptaków, a dziś epidemia ASF, która dziesiątkuje gospodarstwa, będące bardzo ważnym elementem całego łańcucha produkcji polskiej żywności.

Także w tym województwie, w sąsiednim Brzydowie, miała też miejsce słynna ustawka premiera Morawieckiego ze sprzętem rolniczym: premier chwalił sprzęt rolniczy ustawiony na podwórku jednego z rolników. Jednak całą sprawę zdemaskowała AgroUnia, informując, że rolnik dostał polecenie schowania swojego sprzętu za stodołę, a za premierem ustawiono sprzęt wypożyczony przez firmę, która go sprzedaje.

Rolnicy protestują, bo z powodu ASF nie mogą sprzedawać swoich świń od 60 dni, z kolei hodowcom drobiu dała się we znaki ptasia grypa. Jeden z protestujących, Mateusz Kępka, zwrócił też uwagę na ceny w skupie: rolnikom proponuje się na przykład po 5 zł za kilogram indyka – a koszt wyprodukowania tego kilograma to 6,50 – 6,60 zł. Cena nie pokrywa kosztów produkcji, więc niedługo trzeba będzie importować mięso, bo rolnicy będą rezygnować z hodowli.

Rolnicy twierdzą też, że przepisy o bioasekuracji każą im robić z chlewni szpitale, co kosztuje ogromne pieniądze – ale rząd nie daje im na to środków. A w obecnej sytuacji mało kogo stać na to, żeby wyłożyć 100 lub 200 tysięcy zł na wprowadzenie zasad bioasekuracji, zwłaszcza że nie wiadomo, czy za miesiąc albo dwa hodowla nie zostanie zlikwidowana. Rząd przeznaczył na pomoc 200 mln zł, ale to po pierwsze śmiesznie mało, a po drugie – rolnicy najpierw muszą sami wyłożyć pieniądze, żeby potem starać się o zwrot. A skąd wziąć te pieniądze?

– Rolnicy nie są w stanie spełnić wymogów sanitarnych, nie stać ich na to – mówił Michał Kołodziejczak. – Rząd o tym wie, ale nic nie robi. Dzisiaj wielu rolników jest już tak załamanych, że nie wierzą, że rząd cokolwiek może lepszego zrobić. To jest niesamowite, że dziś robi się to samo, co robiło się w PRL, czyli ukrywa się prawdę i rzeczywistość.

Rolnicy z AgroUnii będą blokować drogę krajową nr 15 w okolicach Sampławy i Lubawy przez 24 godziny, jednak zapowiadają już kolejne protesty za siedem dni. Zaplanowano je w wielu miejscach w kraju i potrwają nawet 48 godzin.

5 1 vote
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze