60-letni mężczyzna został znaleziony wczoraj martwy na terenie Miłosławia. Według nieoficjalnych informacji sprawcą zabójstwa może być jego syn.
Na chwilę obecną w tej sprawie mamy praktycznie same nieoficjalne informacje. Pewne jest, że 60-letni mężczyzna nie żyje. Dokładną przyczynę zgonu ma ustalić sekcja zwłok, która dopiero się odbędzie. Jak powiedział Paweł Karpiesiuk z Prokuratury Rejonowej we Wrześni w rozmowie z Radiem Poznań śmierć mężczyzny wystąpiła „najprawdopodobniej” w wyniku działania innej osoby. W tej samej rozmowie przyznał on, że syn zmarłego został zatrzymany, ale jeszcze nie usłyszał zarzutów.
Według kolejnych nieoficjalnych informacji 60-latek miał mieć poderżnięte gardło. Jego ciało miał odnaleźć drugi z jego synów.
Braki w uzębieniu mają wiele przykrych konsekwencji. Są nieestetyczne i powodują dyskomfort, prowadzą też do zaniku kości żuchwy, wad wymowy, problemów z przeżuwaniem pokarmu, a w konsekwencji do schorzeń układu pokarmowego.
Jednym z rozwiązań umożliwiających uzupełnienie braków w uzębieniu są implanty. Co warto wiedzieć na ten temat? Zachęcamy do lektury.
Czym są implanty zębowe?
Zacznijmy od wyjaśnienia, czym są implanty zębowe. Implant zębowy, nazywany również wszczepem stomatologicznym, swoim kształtem przypomina śrubkę i pełni funkcję korzenia zębowego. Implanty wykonane są z bezpiecznego i tolerowanego przez ludzki organizm materiału, najczęściej z tytanu, choć spotykane są również implanty wykonane z tlenku cyrkonu. Implant zostaje umieszczony w dziąśle i jest całkowicie niewidoczny.
Do implantu mocowana jest korona protetyczna, której zadaniem jest zastąpienie naturalnej korony zęba. Korona dopasowywana jest pod względem kształtu i koloru do pozostałych zębów.
Zalety implantów?
Kiedy implanty są w szczególności wskazane? Specjalista może zaproponować implanty w przypadku pojedynczych braków w uzębieniu, braku kilku zębów, jak i całkowitego bezzębia. Uzupełnienie braków w uzębieniu za pomocą implantów uważane jest za najbardziej skuteczną metodę. Jakie zalety mają implanty? Wymienić tutaj możemy takie kwestie, jak:
trwałość – implanty są bardzo trwałe i zazwyczaj starczają już na całe życie,
korony – dobrze dobrane kolor i kształt korony, która będzie umieszczona na implancie sprawiają, że ząb wygląda naturalnie i nie wyróżnia się spośród pozostałych,
implant z koroną spełnia funkcję naturalnego zęba, umożliwia swobodne przeżuwanie pokarmów.
Jak przebiega wszczep implantu?
Zabieg wszczepienia implantu przebiega w kilku etapach. Pierwszy krok to oczywiście wizyta u specjalisty, który przeprowadzi przegląd stanu uzębienia i zaproponuje odpowiednie rozwiązania. Czasem przed rozpoczęciem zabiegu implantologicznego wymagane są procedury dodatkowe takie, jak odbudowa kości czy podniesienie dna zatoki szczękowej.
Zabieg właściwy przebiega w znieczuleniu miejscowym i polega na wywierceniu w kości niewielkiego otworu, w którym zostanie umieszczony implant. Implant zrasta się z kością przez około 6 miesięcy. Drugi etap to odsłonięcie implantu i wkręcenie śruby gojącej – śruba przyspiesza proces gojenia błony śluzowej. Ostatni etap to umieszczenie korony zębowej.
Stankowscy & Białach – nowoczesna stomatologia
Leczenie implantologiczne wykonują między innymi specjaliści w zlokalizowanej w Poznaniu klinice stomatologicznej Stankowscy & Białach (sprawdź ofertę). Specjaliści oprócz leczenia implantologicznego specjalizują się w stomatologii estetycznej, ortodoncji, protetyce, periodontologii, stomatologii zachowawczej. Specjaliści koncentrują się na tym, by zabieg przebiegał w komfortowych dla pacjenta warunkach i nie powodował dolegliwości bólowych.
W poniedziałek uczniowie wielkopolskich szkół rozpoczną ferie zimowe. Wojewoda przypomniał dzisiaj, że w tym okresie należy pamiętać o bezpieczeństwie.
446 tys. uczniów z Wielkopolski rozpocznie ferie zimowe już w przyszły poniedziałek, 27 stycznia 2020. W związku z tym powstała akcja „Bezpieczne Ferie 2020”, w ramach której pracownicy służb będą pomagali rodzicom w zapewnieniu bezpieczeństwa nad ich pociechami, które wyjeżdżają na kolonie.
Wspólnymi siłami urzędnicy oraz policjanci będą dążyli do tego, żeby wyjazdy dzieci przebiegały sprawnie i nie było podczas nich nieprzewidzianych nieprzyjemnych zdarzeń. Funkcjonariusze już zapowiedzieli m.in. kontrole techniczne pojazdów, które zabierają dzieci na różnego rodzaju wyjazdy. Podczas nich sprawdzania będzie również trzeźwość kierowców.
Co ciekawe na stronach Kuratorium Oświaty można znaleźć rejestr placówek, w których wypoczywać mogą dzieci. – Z wszelkimi wątpliwościami i pytaniami związanymi z kontrolą bezpieczeństwa miejsc wypoczynku można zwracać się do Wielkopolskiego Kuratora Oświaty. Na stronach Kuratorium znajduje się aktualizowany na bieżąco rejestr placówek wypoczynku zimowego dla dzieci i młodzieży. Zaświadczenie wydane przez Kuratorium gwarantuje, że sprawdzono kartę kwalifikacyjną obiektu przez Stacje Sanitarno – Epidemiologiczną, Straż Pożarną oraz wójta/burmistrza. Posiadanie karty gwarantuje również, że sprawdzone zostały kwalifikacje pracowników i kierownika placówki, a także zatwierdzono plan pracy z dziećmi i młodzieżą – tłumaczy Tomasz Stube, kierownik oddziału Mediów i Komunikacji Społecznej Gabinet Wojewody.
– Jesteśmy gotowi do tego, aby zapewnić bezpieczeństwo dzieciom i młodzieży. Bezpieczeństwo jest dla nas priorytetowe – zapewnił Łukasz Mikołajczyk, wojewoda wielkopolski.
Radni miejscy dzisiaj zadecydują czy w Poznaniu zostaną wprowadzone drastyczne podwyżki opłat parkingowych. Większość opozycji mocno krytykuje proponowane zmiany.
Siedem złotych. Tyle ma wynosić opłata za godzinę parkowania w Poznaniu. Dotychczas cena wynosiła trzy złote, co pokazuje jak drastyczna dla mieszkańców jest proponowana podwyżka opłat. Co ciekawe, kolejne godziny postoju w Poznaniu mają kosztować jeszcze więcej. Kluczowym argumentem ZDM za wprowadzeniem podwyżek jest fakt, że cena od kilku lat nie została zwiększana. Najbardziej drastyczna podwyżka cen pojawi się w centrum miasta, ale zaczną też płacić mieszkańcy innych części Poznania, którzy dotychczas strefy płatnego parkowania u siebie nie mieli.
– W naszym odczuciu jest to projekt uderzający w wolność obywateli do swobodnego parkowania na drogach publicznych i swobodnego wyboru środka komunikacji publicznej jakim chcą podróżować – komentuje Jakub Mierzejewski z Konfederacji, która dzisiaj zwołała specjalną konferencję prasową w tej sprawie. – Siedem złotych to zdecydowanie zbyt wysoka opłata, nie opłacająca się kierowcom, co w konsekwencji spowoduje, że centrum miasta będzie wyludnione, ponieważ nikomu nie będzie się opłacało do niego przyjechać. Warto zwrócić uwagę, że centrum miasta jest jego sercem. Powinno kwitnąć oraz się rozrastać. Idąc tą drogą doprowadzimy do tego, że nikomu nie będzie się tutaj opłacało przyjeżdzać ze względów ekonomicznych.
Lider poznańskiej Konfederacji zwrócił uwagę, że oprócz cen parkowania rosną też ceny komunikacji miejskiej, co sprawia, że duża część mieszkańców stolicy Wielkopolski nie ma możliwości ucieczki przed rosnącymi opłatami. – Jakiego środka komunikacji mieszkańcy by nie wybrali, to zostaja uderzeni po kieszeni – gorzko podsumowuje Mierzejewski.
– Siedem złotych to stawka, która w danym momencie będzie najwyższa w Polsce. Generalnie można powiedzieć, że jest to podwyżka o ponad 100 procent – wyjaśnia Krzysztof Rosenkiewicz, radny miejski Prawa i Sprawiedliwości. – Stanowisko klubu generalnie jest przeciwne proponowanym zmianom. Jestem za zrównoważonym transportem i uważam że strefa w tym systemie swojej roli nie spełnia. Miasto mówi o transporcie zrównoważonym i poprawie komunikacji, ale te działania w dużej mierze są takie punktowe, drobne i w zasadzie trudno powiedzieć, żeby ta oferta dla ludzi, którzy nawet chcieliby wysiąść ze swoich samochodów się istotnie poprawiła. Nas też bulwersuje duża podwyżka abonamentowa dla mieszkańców strefy. Oni tutaj przecież mieszkają i nie można zabronić im posiadania samochodów – podsumowuje Rosenkiewicz.
Mogłoby się natomiast wydawać, że propozycje miasta, które wprowadzenie podwyżek tłumaczy zachęcaniem poznaniaków do komunikacji miejskiej, zyska poparcie Lewicy. – To by się nam podobało, gdyby za tym szła jakaś konkretna i spójna polityka – wyjaśnia Przemysław Czechanowski z partii Razem. – Gdybyśmy rzeczywiście podwyższali strefę płatnego parkowania w Poznaniu, ograniczając tym samym ten gigantyczny armagedon, który codziennie wjeżdza do naszego miasta powodując smog, korki oraz wypadki, ale też dbali o transport zbiorowy, nie podwyższając jego cen. A tak z jednej strony mamy słuszną podwyżkę cen za parkowanie, ale także absurdalnie głupie podwyżki w komunikacji publicznej. To jest oczywiście obecnie tylko propozycja, ale znając negatywne nastawienie Platformy Obywatelskiej do wszelkich usług publicznych, w tym też do komunikacji publicznej, to niestety się obawiam, że większość radnych zagłosuje za podwyżkami.
O tym jak dokładnie będzie wyglądała strefa parkowania w Poznaniu będą decydowali dzisiaj radni podczas sesji. Zmiany miałyby zostać wprowadzone od początku kwietnia.
Na trasie Budzyń – Podanin doszło do czołowego zderzenia dwóch samochodów. Ruch na trasie odbywa się obecnie wahadłowo.
Do wypadku doszło około godz. 10. Z nieznanych przyczyn kierowca Volkswagena zjechał na przeciwległy pas i zderzył się czołowo z nadjeżdżającym samochodem. W wyniku zderzenia oba samochody dachowały. Dwie osoby zostały ranne.
Ruch na tym odcinku odbywa się obecnie wahadłowo. Na miejscu działają odpowiednie służby, które dokładnie będą ustalały przebieg wypadku. Utrudnienia mogą potrwać nawet kilka godzin.
Od jakiegoś czasu znaliśmy już wstępny zarys nowego cennika komunikacji miejskiej, który przygotowuje miasto dla mieszkańców. Teraz poznaliśmy propozycje ZTM. Będzie drogo…
Na wstępie należy zaznaczyć, że zaproponowane ceny są jedynie propozycją. Żeby weszły w życie muszą zostać zaakceptowane przez radnych miejskich. Nowe ceny miałyby wejść w życie 1 lipca 2020.
Linia miasta jest niezmienna. Winę za konieczność wprowadzenia podwyżek według władz Poznania ponosi rząd Prawa i Sprawiedliwości. Wszystkiemu winne są zmiany w podatku PIT, które chociaż są bardzo korzystne dla obywateli naszego kraju, to jednocześnie wiązały się z ograniczeniem dopływu pieniędzy samorządom. – Zmiany nie będą musiały być wprowadzone, jeżeli rząd zwróci samorządowi kwoty poniesione na oświatę i wynikające z mniejszych wpływów z PIT – czytamy w komunikacie ZTM dotyczącym propozycji nowych cen.
Odrzucając polityczny konflikt przejdźmy od razu do konkretów…
Ceny biletów w Poznaniu. Ile zapłacimy od lipca?
Jedno jest pewne. Zapłacimy więcej. Dużo więcej. Podwyżki cen biletów mogą sięgnąć do nawet 30 procent. Duże zmiany odczują wszystkie osoby sporadycznie korzystające z komunikacji miejskiej. Miasto planuje likwidację biletów 10-minutowych i zastąpienie ich 15-minutowymi. Oczywiście za tym pójdzie wzrost jego ceny i to dość znaczący. Obecnie bilet kosztuje 3 złote. Po podwyżce będzie to już o złotówkę więcej. – Za dodatkową złotówkę pasażerowie zyskają dodatkowe pięć minut – podkreśla Jan Gosiewski, Dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Poznaniu.
Ceny pozostałych biletów czasowych liczonych w minutach również wzrosną o złotówkę. W przypadku biletu 24-godzinnego podwyżka będzie bardziej odczuwalna – ma wynieść aż trzy złote. Za siedem dni możliwości jazdy będziemy już musieli zapłacić aż 10 złotych więcej. I to tylko w strefie A. W pozostałych strefach podwyżki są jeszcze bardziej dotkliwe.
Wyższe ceny odczują wszyscy. Masa poznaniaków preferuje jazdę przy użyciu karty PEKA, dzięki czemu płacą za przejechane przystanki. Opłata w tym wypadku jest degresywna, czyli im dalej jedziemy tym cena za każdy kolejny przystanek jest niższa. To się akurat nie zmieni. Wzrosną natomiast ceny za kilka pierwszych przystanków. – Proponujemy wprowadzenie zmian cen za przystanki od pierwszego do siódmego. Cena za ósmy przystanek i każdy kolejny pozostaje bez zmian – wyjaśnia Jan Gosiewski.
Ze względu na to, że każdy kolejny przystanek ma inną cenę, tutaj podwyżkę najlepiej będzie wyjaśnić na przykładzie. Obecnie za przejechanie ośmiu przystanków płacimy 2,68 złotego. Po zmianach będzie to 3,16 zł. Jest to wzrost o 18 procent. W przypadku przejechania trasy do czterech przystanków ceny mogą wzrosnąć nawet do 20 procent!
Podwyżek nie unikną też kupujący co miesiąc bilety okresowe. Tutaj sytuacja jest nieco skomplikowana ponieważ inna stawka obowiązuje osoby odprowadzające podatki na terenie miasta lub jednej z gmin z którymi miasto ma podpisane porozumienie (Czerwonak, Dopiewo, Duszniki, Luboń, Kaźmierz, Kleszczewo, Komorniki, Kostrzyn, Kórnik, Mosina, Murowana Goślina, Pobiedziska, Puszczykowo, Rokietnica, Suchy Las, Swarzędz, Szamotuły, Tarnowo Podgórne i Zaniemyśl), a inna wszystkich pozostałych.
Obie grupy łączy to, że zapłacą więcej. Mieszkańcy Poznania i sąsiednich gmin muszą się zmierzyć ze wzrostami cen o 20 procent. Reszta osób, która postanowi kupić bilety okresowe będzie zmuszona zapłacić aż 30 (!) procent więcej!
Na koniec prorodzinny i prosenioralny Poznań postanowił uderzyć w obie te grupy. Dotychczas duże rodziny oraz seniorzy mogli jeździć komunikacją miejską za stosunkowo symboliczne stawki. W propozycjach przygotowanych przez ZTM zarówno jedna, jak i druga grupa będzie zmuszona zapłacić prawie dwa razy więcej niż dotychczas.
– Planowane przez miasto podwyżki cen biletów komunikacji publicznej dadzą skutek odwrotny od zamierzonego – ostrzegają członkowie IdP, którzy dokładnie przeanalizowali propozycję. Dlaczego?
Wystarczy spojrzeć na grafikę przygotowaną przez członków stowarzyszenia, która prezentuje porównanie ceny miesięcznego biletu imiennego na wszystkie linie w największych miastach Polski. „Już teraz Poznań stoi na przysłowiowym pudle, oferując jedną z najdroższych sieciówek” – zwracają uwagę społecznicy. – „Jednak po planowanej podwyżce staniemy się niekwestionowanym liderem. Nie rozumiemy tych planów. Prawdziwa i najlepsza komunikacja publiczna to ta, z której korzysta najwięcej osób. Nie osiągniemy tego podwyższając już i tak wygórowane ceny”.
Przypomnijmy to, o czym mówił radny Paweł Sowa, analizując dotychczasowe podwyżki cen biletów miejskiej komunikacji: w roku 2013 ceny wywindowano do tak absurdalnego poziomu (sieciówka kosztowała 107 zł), że pomimo podwyżki wpływy ze sprzedaży biletów spadły, bo po prostu ubyło klientów. Wniosek: duże podwyżki skutkują spadkiem wpływów do kasy miejskiej, a nie wzrostem.
„Co z tego, że będziemy mieli nowoczesne autobusy, tramwaje jeżeli jednocześnie podnosimy ceny biletów i ograniczamy liczbę wozokilometrów (dotarły do nas informacje, że w bieżącym roku wysokość nakładów na pracę przewozową spada do 90% planu z zeszłego roku!)?” – pytają społecznicy.
Szczególną uwagę trzeba zwrócić na drugi biegun tego wykresu. Kraków w maju ubiegłego roku wprowadził zmiany w cenniku biletów m.in. obniżając cenę biletu miesięcznego!
„Jeżeli mieszkasz w Krakowie i płacisz tam podatki to za miesięczny bilet płacisz jedynie 68 zł! Brawo!” – podsumowują działacze IdP.
Tylko jak przekonać władze Poznania, że to jest ten kierunek, w którym należy podążać?
Z prośbą o rozważenie budowy przystanku kolejowego na Jeżycach zwrócił się do PKP Polskie Linie Kolejowe poseł Bartłomiej Wróblewski. Inicjatywa wyszła od Marka Jerzaka, radnego osiedla Jeżyce.
Przez Jeżyce przebiega linia kolejowa nr 351 prowadząca do Szczecina i dalej do Świnoujścia. Kursuje nią sporo lokalnych pociągów, dowożących pasażerów z Wronek, Szamotuł, Rokietnicy czy Pamiątkowa na dworzec Poznań Główny. Rano, gdy ludzie jadą do pracy – i po południu, gdy z niej wracają, pociągi są zapchane do niemożliwości.
Z pewnością przynajmniej dla części z nich przystanek na Jeżycach miałby sens, jeśli pracują lub mają coś do załatwienia na przykład w okolicy Dąbrowskiego albo na Sołaczu. Lub też mogliby się na przykład przesiąść tam na tramwaj czy autobus do innej części miasta, omijając zatłoczone centrum. Obecne przystanki nie zapewniają tego komfortu, bo po Poznaniu Głównym jest od razu Poznań Wola. A trudno tę stację uznać za dogodny punkt przesiadkowy.
Jednak pewien problem sprawiłaby lokalizacja takiego przystanku. Na odcinku do Niestachowskiej na pewno nie, bo nie ma tam miejsca. Może za Niestachowską, ale bliżej Ogrodów? Tylko że tam ma powstać przedłużenie ulicy Świętego Wawrzyńca. Nie wiadomo, czy udałoby się zmieścić jeszcze i stację kolejową.
Jak informuje poseł Wróblewski, na razie PLK zobowiązały się przeprowadzić analizy i konsultacje w tej sprawie. Zobaczymy, jaki będzie ich efekt.
Ponad 160 mln euro – tyle będą kosztowały poznańskie inwestycje japońskiego producenta opon. Dziś wmurowano kamień węgielny pod budowę nowych hal produkcyjnych. W uroczystej inauguracji budowy wziął udział Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania.
Bridgestone nie zwalnia tempa. Producent opon rozpoczął budowę nowych hal. W budynkach będą mieścić się działy walcowni i wulkanizacji. Ich powierzchnia użytkowa będzie wynosiła ponad 50 tys. m kw. Dzięki inwestycji pojawią się także nowe miejsca pracy. Firma planuje zwiększyć zatrudnienie o ok. 150 osób.
– Bridgestone jest jednym z największych pracodawców w Wielkopolsce. Cieszymy się, że firma chce inwestować w naszym mieście i że wciąż się rozwija. Dzięki rozbudowie hal produkcyjnych, Bridgestone będzie w stanie jeszcze mocniej przyczyniać się do pozytywnej sytuacji gospodarczej regionu – powiedział Jacek Jaśkowiak.
Rozbudowa poznańskiej fabryki to nie tylko nowe budynki, ale też nowe maszyny i wyposażenie produkcyjne. Jak zaznaczył Roman Staszewski, dyrektor Bridgestone Poznań, w fabryce już zainstalowano lub w najbliższej przyszłości zostanie zamontowanych 67 nowych maszyn. Chodzi o zwiększenie wydajności fabryki i podwyższenie produkcji opon do ponad 40 tys. dziennie, przy jednoczesnym podniesieniu komfortu pracy zatrudnionych osób. Zakończenie inwestycji planowane jest na 2022 r.
– Oprócz wzrostu wyników istotnym dla nas celem rozwojowym jest to, by naszym pracownikom pracowało się u nas po prostu dobrze – mówił dyrektor Staszewski. – To właśnie dzięki ich aktywnej postawie jesteśmy w stanie osiągać sukcesy i bić własne rekordy, takie jak choćby wyprodukowanie 35 199 opon w ciągu jednego dnia. Wynik ten osiągnęliśmy 4 stycznia tego roku.
Bridgestone działa w Poznaniu od ponad 20 lat i zatrudnia ok. 2 tys. pracowników. Rozbudowa zakładu rozpoczęła się w 2017 r. W jej ramach firma między innymi w zeszłym roku otworzyła powiększony magazyn wyrobów gotowych przy ul. Bałtyckiej w Poznaniu. Obecnie ma on 65 tys. m kw. i można w nim pomieścić nawet milion opon.
Miała być głosowana jeszcze podczas grudniowej sesji, ale została wycofana z porządku obrad. Czy tym razem uda się w Poznaniu chociaż podyskutować o przyjęciu Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym?
Od początku wprowadzenia Karty Równości w Poznaniu chcieli radni Koalicji Obywatelskiej (radni PiS byli przeciwni), których dodatkowo wspierał Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania – jak o tym informowaliśmy. Debata nad karta i głosowanie nad jej przyjęciem miały się odbyć 2 grudnia.
Ale się nie odbyły. Projekt uchwały w tej sprawie został kilka dni wcześniej wycofany przez Katarzynę Kierzek-Koperską, zastępczynię prezydenta Poznania. Dlaczego? Nie wiadomo. Być może jednak zasada równości kobiet i mężczyzn jest zbyt rewolucyjna dla poznańskich radnych? A może chodziło o protesty prawicowych organizacji, które uważają, że zasady karty są zagrożeniem dla polskich rodzin?
Przeciwko karcie protestowała między innymi Społeczna Rada Edukacji i Wychowania „Rodzinny Poznań”. Nie podoba im się zapis, że głównym źródłem stereotypów, które potem skutkują nierównym traktowaniem kobiet i mężczyzn, jest rodzina. To, ich zdaniem, narusza prawa rodziców.
Teraz jednak temat karty wrócił na sesję, a radni mają głosować nad projektem uchwały w sprawie jej przyjęcia. Zapowiada się burzliwa debata.
Europejska Karta Równości w Życiu Lokalnym została wprowadzona w maju 2006 roku przez Radę Gmin i Regionów Europy i jest adresowana do władz lokalnych na terenie Europy. Jej podstawowymi zasadami są: równość kobiet i mężczyzn; zrównoważony udział mężczyzn i kobiet w podejmowaniu decyzji (parytety); walka ze stereotypami wynikającymi z płci; walka z dyskryminacją w różnych jej formach. Podpisanie karty jest całkowicie dobrowolne.
37 autobusów elektrycznych, w tym 31 pojazdów standardowych, 12-metrowych oraz 6 przegubowych, czyli 18-metrowych. MPK kupuje kolejne „elektryki”, a pierwsze dostawy planowane są na jesień 2021 roku.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, MPK Poznań kupuje kolejne autobusy o napędzie elektrycznym. Postępowanie przetargowe zostało już ogłoszone, a termin składania ofert mija 20 lutego o godzinie 10.00.
Zamówienie podzielono na dwa zadania. Jedno z nich obejmuje dostawę 31 elektrycznych miejskich autobusów standardowych (o długości ok. 12 metrów), w których znajdzie się miejsce dla przynajmniej 70 pasażerów (miejsc siedzących ma być co najmniej 20). Drugie zadanie dotyczy dostawy 6 autobusów przegubowych (o długości ok. 18 metrów). Każdym z tych pojazdów będzie mogło podróżować do 110 pasażerów, a miejsc siedzących ma być nie mniej niż 30. Wszystkie dostarczane pojazdy mają mieć możliwość ładowania energii zarówno poprzez wtyczki (system plug-in), jak i pantografy.
Autobusy zostaną wyposażone w dobrze już znany podróżnym system informacji pasażerskiej – będą posiadały czytelne tablice kierunkowe, wewnętrzne wyświetlacze LED, system zapowiedzi głosowych, a przyciski będą oznakowane w alfabecie Braille’a. Zainstalowany zostanie system monitoringu oraz bramki liczące pasażerów, a także monitory informacji publicznej, na których będą prezentowane m.in. ważne wiadomości na temat funkcjonowania komunikacji. Standardowo już w pojazdach będzie miejsce przygotowane z myślą o pasażerach na wózku inwalidzkim, do przewozu rowerów oraz ładowarki USB.
Dofinansowanie na zakup autobusów elektrycznych przyznano w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2014-2020, oś priorytetowa VI „Rozwój niskoemisyjnego transportu zbiorowego w miastach”, działanie 6.1 „Rozwój publicznego transportu zbiorowego w miastach”. Infrastruktura niezbędna do ładowania autobusów (m.in. ładowarki zajezdniowe, pantografowe oraz mobilne) będzie stanowić przedmiot odrębnego zamówienia.
Będzie to kolejny zakup elektrycznych autobusów przez poznańskiego przewoźnika. Obecnie kursuje już 15 przegubowych pojazdów, a do końca lutego dostarczonych będzie 6 12-metrowych. Zgodnie z ustawą o elektromobilności do 2028 roku przewoźnik musi posiadać 30 procent autobusów elektrycznych.
Obecnie elektryki kursują na linii 174. Kolejne, kupione dzięki dofinansowaniu, zostaną skierowane na linie nr 145, 149, 163, 175, 176, 179, 190 i 193. Ich wybór został poprzedzony wieloma analizami, przy czym najistotniejsza była gęstość zaludnienia w bezpośrednim otoczeniu przebiegu tras.
Samochód ciężarowy z lawetą wiozący cztery samochody z nieznanych przyczyn przewrócił się i wypadł z trasy. Samochody, które przewoziła, w tym dwa luksusowe bentleye, odniosły sporo uszkodzeń.
Do wypadku doszło w nocy z 19 na 20 stycznia. Na miejscu wypadku jako pierwsi pojawili się strażacy ochotnicy z Wąsowa, którzy zabezpieczyli miejsce wypadku.
Ciężarówka po uderzeniu o barierę energochłonną przewróciła się na bok i zatarasowała pas ruchu, laweta zjechała na pas awaryjny. Ruch w kierunku Świecka, bow tym kierunku jechała ciężarówka, był utrudniony.
W samochodzie z litewską rejestracją było dwóch kierowców. Na szczęście żadnemu z nich nic się nie stało. Policja wyjaśnia okoliczności wypadku.
Parkowanie niezgodnie z przepisami i nieznajomość miasta – z tych powodów ciężarówka utknęła na skwerze Eki z Małeki. I to tak, że nie mogła w żaden sposób wyjechać.
Skwer może nie jest zbyt ciasny, ale za to szczelnie zastawiony parkującymi tam samochodami. Niektóre stały na samym skrzyżowaniu, co jest, jak wiadomo, niezgodne z prawem, ale w Poznaniu raczej mało kogo wzrusza. I trudno się dziwić: gdyby chcieć ukarać wszystkich tak parkujących, to połączonych sił policji i straży miejskiej pewnie by nie wystarczyło do wypisywania mandatów.
Jednak tym razem talkie parkowanie zemściło się na kierowcy ciężarówki, który nie tylko chciał wjechać w Łukaszewicza, ale w dodatku z naczepą. Nadmierny optymizm kierowcy może tłumaczyć tylko to, że był nietutejszy.
Jak było do przewidzenia – kierowca zaklinował się na skrzyżowaniu, które nie byłoby tak ciasne i trudne do manewrowania, gdyby nie stało na nim tyle samochodów. Efekt? Kilka uszkodzonych aut, urwane lusterka i tablice rejestracyjne – wszystko po to, by ciężarówka jednak mogła się wydostać
Całe zdarzenie doskonale pokazuje, dlaczego nie wolno parkować na skrzyżowaniu. Czy jednak tak parkujących kierowców to czegoś nauczy?
Takiej interwencji strażacy z Otorowa jeszcze nie mieli: z przydrożnego stawu niedaleko Lipnicy musieli wyciągać jaguara, którego kierowca stracił panowanie nad kierownicą i wjechał do wody.
Zdarzenie, do którego doszło w niedzielę wieczorem, wyglądało bardzo groźnie, na szczęście jednak takie nie było. Kierowca wydostał się z samochodu o własnych siłach, auto także udało się wyciągnąć na brzeg bez większych uszkodzeń.
Jak to się stało, że jaguar wylądował w stawie? Według wersji kierowcy znienacka pod koła wyskoczyło mu jakieś zwierzę, prawdopodobnie sarna, ale stało się to tak szybko, że nie miał pewności. Odruchowo skręcił kierownicą, by nie potrącić zwierzęcia – i stracił panowanie nad samochodem, który zatrzymał się dopiero w stawie.
Dobrze, że kierowca nie jechał szybciej – bo wtedy z pewnością nie skończyłoby się tylko na przymusowej kąpieli…
Marihuana, amfetamina i narzędzia do porcjowania narkotyków. Policjanci z Kościana zatrzymali 4 mężczyzn, którzy odpowiedzą za posiadanie i dystrybucję środków odurzających.
17 stycznia na terenie Kościana kryminalni zatrzymali 28-letniego mieszkańca powiatu kościańskiego, u którego ujawnili środki odurzające w postaci marihuany. Dalsze działania kościańskich kryminalnych w myśl zasady „po nitce do kłębka” doprowadziły do kolejnych zatrzymań.
U jednego z mężczyzn w piwnicy ujawniono ponad 90 gramów marihuany i amfetaminy wraz z przyrządami umożliwiającymi porcjowanie narkotyków. Po podsumowaniu zgromadzonych materiałów okazało się, że zatrzymani w ciągu ostatniego półrocza sprzedali prawie pół kilograma narkotyków.
Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii za posiadanie narkotyków grozi do 3 lat pozbawienia wolności, a gdy przedmiotem przestępstwa jest ich znaczna ilość nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Natomiast handel tego typu substancjami zagrożony jest kara pozbawienia wolności do lat 12.
Popularna sieciówka z Irlandii wiosną otworzy swój pierwszy sklep w Warszawie – a drugi w Poznaniu. To już oficjalna wiadomość.
Wybór Warszawy – bo w niej znajdzie się pierwszy sklep marki – był niejako oczywisty. Ale wszyscy specjaliści od rynku odzieżowego zastanawiali się, gdzie powstaną kolejne i które miasto pójdzie na drugi ogień. Poznań był jedną z propozycji, raz dlatego, że po sąsiedzku w Swarzędzu znajdują się biura firmy Primark Limited, a dwa dlatego, że – sądząc po ilości galerii handlowych – poznaniacy lubią kupować.
Firma oficjalnie potwierdziła już wybór Poznania na kolejny sklep po Warszawie, natomiast nie podała jeszcze dokładnej lokalizacji tłumacząc się tym, że rozmowy nie zostały jeszcze sfinalizowane. Jednak według nieoficjalnych informacji sklep będzie się znajdował w Galerii Posnania.
Nie wiadomo jeszcze, jaką będzie miał powierzchnię i kiedy zostanie otwarty – ten w warszawskiej Galerii Młociny, który jest właśnie urządzany, zajmuje 7 tys. m kw na dwóch poziomach. Ma zostać otwarty wiosną. Firma szuka ludzi do pracy w swoich placówkach w Warszawie i Poznaniu.
Primark, sieć sklepów odzieżowych z przystępnymi cenami, powstał w 1969 roku w Dublinie. Swój pierwszy sklep poza granicami Wielkiej Brytanii sieć otworzyła w Hiszpanii, w 2006 roku. Teraz Primark zaplanował ekspansję w Europie Środkowej: w tym roku chce otworzyć sklepy w Polsce i Czechach, a za dwa lata – na Słowacji. Obecnie firma posiada 376 sklepy o łącznej powierzchni ponad 1,46 mln m kw, a największym powodzeniem cieszy się w Wielkiej Brytanii.
Do tej pory rowerzyści na trasie Łęgi Dębińskie – Półwiejska musieli łamać przepisy i jechać chodnikiem albo lawirować wśród samochodów. Wiosną rozpoczną się prace przy budowie drogi rowerowej na tym odcinku.
Wschodnia część Wildy jest akurat jedną z najbardziej przyjaznych rowerzystom dzielnic i mają tu oni do wyboru kilka całkiem dobrych tras. Jednak jak to z trasami rowerowymi w Poznaniu często się zdarza – znikają akurat tam, gdzie byłyby najbardziej potrzebne. W tym przypadku na odcinku między Półwiejska a Łęgami Dębińskimi.
Oczywiście rowerzyści mogą ten odcinek przejechać Dolną Wildą, co – ze względu na duży ruch i szybkość, jaką tu rozwijają kierowcy – jest nie tylko mało przyjemne, ale i nie bardzo bezpieczne. Dlatego cykliści zazwyczaj wjeżdżają na chodnik. Nie ma tu dużego ruchu pieszego, więc w zasadzie nikomu nie przeszkadzają – chyba że stoją tam policjanci, bo wtedy można dostać mandat za łamanie przepisów.
Dzięki wybudowaniu nowej drogi rowerowej na tym odcinku problem zniknie, i to szybko – inwestycja ma ruszyć wiosną, bo Poznańskie Inwestycje Miejskie wybrały już najkorzystniejszą ofertę w przetargu na na jej wykonanie. Do końca tego roku rowerzyści zyskają wygodne połączenie okolic parku Jana Pawła II na Wildzie z deptakiem na ul. Półwiejskiej.
Powstanie ponad kilometr nowej, dwukierunkowej drogi rowerowej. Trasa o szerokości od 2 do 2,5 m wyznaczona zostanie na zachodniej stronie ul. Dolna Wilda, na odcinku od ulic Świętego Jerzego do Górna Wilda, a dalej – po wschodniej stronie ul. Górna Wilda – w kierunku ul. Królowej Jadwigi. Ostatni, około 70-metrowy odcinek drogi o szerokości 2 metrów, połączy ul. Królowej Jadwigi z ul. Krakowską (przez ul. Półwiejską).
Wzdłuż trasy powstanie chodnik, a także zatoki postojowe do parkowania równoległego przy krawędzi jezdni. Przebudowane i dostosowane do ruchu rowerowego zostaną sygnalizacje świetlne na skrzyżowaniach ul. Dolna Wilda i Świętego Jerzego, ul. Górna Wilda i Królowej Jadwigi oraz ul. Półwiejskiej i ul. Krakowskiej.
Bezpieczne połączenie Wildy z centrum Poznania to nie jedyna inwestycja rowerowa zaplanowana na ten rok. Wkrótce rowerzyści i piesi będą mogli korzystać z nowego odcinka Wartostrady o długości ok. 1,3 km. Ta trasa między mostem Królowej Jadwigi a parkiem w Starym Korycie Warty jest już na ukończeniu. W tym roku planowana jest również budowa nowego odcinka drogi rowerowej w ul. Grunwaldzkiej (od skrzyżowania z ul. Słoneczną/Ostroroga do ul. Jugosłowiańskiej).
Sporo ciekawych filmów będzie można obejrzeć w kinach w nadchodzącym tygodniu. Oprócz tego nie zabraknie też innych atrakcji w Poznaniu.
Czy tematy leżą na ulicy? Porozmawiajmy o współczesnym reportażu
21 stycznia @ 18:00 – 20:00
Jaki powinien być dobry temat na reportaż? Jak go szukać? Gdzie – na ulicy, w gazetach, a może w podsłuchanych na mieście rozmowach? Jak go rozpoznać, kiedy się objawi? A które tematy są niedobre? Co to właściwie znaczy – „zły temat”? A może to prawda, że nie ma złych tematów, tylko bywają słabi reporterzy? Jakie tematy powinny być dzisiaj najistotniejsze i dlaczego? I co jest ważniejsze – temat reportażu czy jego bohater?
Fabula Rasa / spektakl
21 stycznia @ 20:00 – 21:00
Od pierwszej sekundy spektaklu wyruszamy w niepokojącą, hipnotyczną podróż w głąb osobowości człowieka, która ulega zagładzie, aby odrodzić się w perspektywie metafizycznej. Punktem zwrotnym jest moment przejścia granicy dwóch światów – doczesności i wieczności.
Nędznicy – przedpremiera w Pałacowym
21 stycznia @ 20:30 – 22:15
„Nędznicy” to drapieżny, odważny, trzymający w napięciu portret zbuntowanych i gotowych na rewolucję paryskich przedmieść, buzujących od konfliktów i napięć pomiędzy mieszkańcami, władzą i policją. Kiedy niewinny psikus dzieciaków z osiedla wywołuje lawinę wydarzeń i zmusza do interwencji policję, sytuacja na przedmieściach wymyka się spod kontroli.
Proxima | Pokaz przedpremierowy w Kinie Muza!
22 stycznia @ 17:30 – 19:30
Sara (Eva Green) jest astronautką. Jako jedyna kobieta bierze udział w wyczerpującym szkoleniu Europejskiej Agencji Kosmicznej. Każdego dnia, pod kontrolą maszyn i specjalistów, poddana ekstremalnym warunkom jakie panują na statku kosmicznym, ćwiczy wytrzymałość swojego organizmu. Jej codzienność to nie tylko mordercze treningi, ale również ciągłe udowadnianie męskiej części załogi, że zasługuje na miejsce w zespole. W domu zrzuca skafander i jest mamą 7-letniej Stelli. Kiedy zostaje wybrana na członka załogi misji ”Proxima”, jej dotychczasowe życie zaczyna się komplikować. Jako astronautka jest gotowa, by spełnić swoje marzenia i polecieć w kosmos, jako mama boi się rozłąki z córką. Każda decyzja jest dobra i zła jednocześnie. Wyprawa w kosmos czasami okazuje się mniejszym wyzwaniem niż zwykłe życie na Ziemi.
Kłamstewko – przedpremiera w Pałacowym
22 stycznia @ 18:30 – 20:15
Okrzyknięty przez krytykę jednym z najlepszych filmów roku i uwielbiany przez widzów. Pełna serca, humoru i wzruszeń opowieść o rodzinie, która decyduje się ukryć przed ukochaną babcią informację o jej stanie zdrowia i odwiedzić ją tłumnie pod pretekstem absurdalnie wielkiego, hucznego wesela jednego z kuzynów.
Zbigniew Preisner i Przyjaciele @Poznań, Poland
22 stycznia @ 20:00 – 22:00
Najpiękniejsze kolędy – pełne refleksji i melancholii – skomponowane przez Zbigniewa Preisnera, znowu zapełnią sale koncertowe. Wystąpią znakomici wokaliści i instrumentaliści. Wieczory przepełnione świątecznym klimatem odbędą się w styczniu przyszłego roku.
Jan Adamczewski Trio to najnowszy muzyczny pomysł saksofonisty Jana Adamczewskiego. Skład współtworzą pianista Jacek Szwaj oraz perkusista Waldemar Franczyk . Zespół stawia na swoje najmocniejsze strony, własne kompozycje oraz porywające improwizacje. W kwietnia 2019 roku ukazała się ich najnowsza płyta zatytułowana „Una Escultura”. Jest to już szósty album na koncie saksofonisty.
W zbliżającym się sezonie – jak co roku – Kortez z zespołem wybierze się w trasę koncertową po całej Polsce. Tym razem jednak poza piosenkami, które publiczność zna i lubi, zaprezentuje też przedpremierowo materiał, który znajdzie się na jego trzeciej płycie.
Lekarz Włodzimierz Bystrzycki miał stracić pracę w szpitalu z powodu głosowania za likwidacją izby wytrzeźwień. Na jego publiczne poparcie zdecydowali się politycy PO.
Włodzimierz Bystrzycki pracował w Szpitalu Specjalistycznym w Pile od 32 lat. Jest postacią którą w mieście kojarzy praktycznie każdy. Oprócz leczenia pacjentów zajmuje się też sprawami miejskimi. Od 1998 roku zasiada w lokalnej Radzie Miasta, najpierw reprezentując barwy SLD, a następnie PO.
I to właśnie działalność polityczna lekarza miała nieoficjalnie sprowadzić na niego problemy. Nowy dyrektor placówki zdecydował się nie przedłużać kontraktu Bystrzyckiemu. Jako powód (niepotwierdzony) podaje się jedno z głosowań na sesji Rady Miasta, dotyczące izby wytrzeźwień. Włodzimierz Bystrzycki zagłosował za likwidacją placówki. To miało nie spodobać się władzom szpitala.
Wersja ta jest o tyle wiarygodna, że to właśnie szpitale i ich oddziały ratunkowe będą teraz musiały przejąć osoby po spożyciu alkoholu. Wcześniej zajmowała się nimi izba wytrzeźwień. Oznacza to dla nich więcej pracy oraz dodatkowe koszty. Konsekwencją tego miało być zakończenie współpracy z Bystrzyckim.
Sprawa natomiast tutaj się nie kończy. Na facebooku powstał już interentowy profil „Solidarni z doktorem Bystrzyckim”. Lekarz otrzymuje również wyrazy poparcia od kolejnych osób. Na napisanie listu otwartego do dyrektora placówki zdecydowała się m.in. Maria Kubica, przewodnicząca Rady Miasta Piła.
Teraz swoje oświadczenie w tej sprawie wydali jeszcze politycy Platformy Obywatelskiej z Wielkopolski. – „Mając wzgląd na zapisy Europejskiej Karty Samorządu Terytorialnego, z których wynika zapewnienie przez państwa-sygnatariuszy swobodnego wykonywania mandatu przez osoby wybrane na szczeblu lokalnym (Art. 7 pkt 1), sprzeciwiamy się pogwałceniu przepisów prawa i naruszenie zasad elementarnej przyzwoitości, które miały miejsce w odniesieniu do radnego Rady Miasta Piły, a jednocześnie chirurga dziecięcego, ortopedy i traumatologa zatrudnionego do końca 2019 r. w Szpitalu Specjalistycznym w Pile im. Stanisława Staszica. Nieprzedłużenie z nim kontraktu z powodu głosowania na sesji Rady Miasta Piły niezgodnie z oczekiwaniami przełożonego zasługuje na szczególną krytykę” – czytamy w oświadczeniu.
– „Za skandaliczną nazwać należy ponadto postawę przełożonego dyrektora ww. placówki medycznej – starosty pilskiego Eligiusza Komarowskiego, sprawującego rządy koalicyjne w Powiecie Pilskim z ramienia Prawa i Sprawiedliwości oraz Porozumienia Samorządowego, który nie tylko nie odniósł się negatywnie do tej niemerytorycznej decyzji kadrowej dyrektora szpitala, ale wręcz poparł ją, podając dodatkowo, jako argumenty, takie kwestie jak: wysokość wynagrodzenia oraz wiek Pana doktora” – czytamy w dalszej części oświadczenia podpisanego przez Rafała Grupińskiego oraz Leszka Wojtasiaka.