Strona główna Blog Strona 2017

Ignacy Jan Paderewski przyjeżdża do Poznania

0
Pojawi się na Dworcu letnim w Poznaniu, gdzie wygłosi przemówienie. Będzie go można spotkać też na dworcu w Swarzędzu. Jak co roku jego przyjazd rozpoczyna obchody rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego.

Ignacy Jan Paderewski przyjedzie do Poznania na Dworzec Letni o godzinie 16.00 niezwykłym pociągiem, złożonym z zabytkowego wagonu, ciągniętego przez równie zabytkowy parowóz. Powitają go członkowie Chóru Nauczycieli im. I.J. Paderewskiego, którzy wspólnie z Kolejami Wielkopolskimi oraz firmą Torpol co roku organizują tę uroczystość.

Mistrz (w tej roli aktor Teatru Nowego – Andrzej Lajborek) wygłosi przemówienie, odśpiewa wraz z chórem patriotyczne pieśni, a później wyruszy w podróż pociągiem do Swarzędza, gdzie jego przyjazd i powitanie jest spodziewane o godzinie 17.30.

Na peronie 1 swarzędzkiego dworca czekać będą Powstańcy Wielkopolscy (grupa rekonstrukcji historycznej), z koncertem patriotycznych pieśni wystąpi Chór Męski Akord – Swarzędz i Swarzędzka Orkiestra Dęta. Atrakcją będzie bez wątpienia widowiskowe przetoczenie parowozu na stacji w Swarzędzu.

Na przejażdżkę z mistrzem zabytkowym pociągiem mogą się wybrać wszyscy chętni – bilety są do kupienia w kasach Dworca Letniego w Poznaniu i dworca w Swarzędzu w cenie 5 zł. Powrót do Poznania przewidziany jest o godzinie 18.35.

el

Szczecin: miasto do długiego odkrywania

0
Wały Chrobrego, może jeszcze nowa przystań miejska i filharmonia. To najbardziej znane miejsca w Szczecinie, który poza tym uchodzi za – niestety – raczej brzydkie miasto. Czy rzeczywiście? Pokażemy, że Szczecin ma i wyjątkowo piękne miejsca, które koniecznie warto obejrzeć.

Najpierw kilka informacji technicznych. Czy wiecie, że Szczecin jest stolicą województwa najbardziej oddaloną od Warszawy? Ale połączenie kolejowe ma z nią bardzo dobre i nie brakuje ludzi, którzy jadą do stolicy na jeden dzień, by załatwić swoje sprawy i wieczorem wrócić do Szczecina.

Szczecin jest trzecim pod względem zajmowanej powierzchni – ponad 300,55 km kw. – i siódmym, jeśli chodzi o liczbę ludności. Wedłiug danych z 2017 roku liczy 403 883 mieszkańców. Jest ośrodkiem gospodarczym Pomorza Zachodniego, tak ze względu na historię, jak i położenie – niedaleko ujścia Odry do Bałtyku. Znajduje się tu port morski, stocznie remontowe, jachtowe oraz żeglugi morskiej. Miasto otaczają trzy duże kompleksy leśne, puszcze: Wkrzańska od północy, Bukowa od południa oraz Goleniowska od wschodu.

Leszek Herman, znakomity szczeciński pisarz, w swojej pierwszej książce „Sedinum” napisał o Szczecinie tak: „Tak się przyzwyczaiłaś do bylejakości tego miasta, do tych różowych bloków, że nie pamiętasz – to my sami jesteśmy temu winni. To my zrobiliśmy z tego miasta blokowisko, my rozebraliśmy teatr, stare miasto, to my odsunęliśmy Szczecin od rzeki. Żyjemy tu, nic nie wiedząc o jego byłych mieszkańcach, nie znając jego historii i uważając Szczecin za prowincję, za jakieś byle jakie miejsce, w którym nic się nie może zdarzyć. A przecież to nie jest byle jakie miejsce. Tutaj urodziły się Katarzyna Wielka i caryca Maria Piotrowna, tutaj powstawały największe transatlantyki. To w tym mieście odbywały się pierwsze loty braci Wright, to tutaj lądował Hindeburg. Mamy najstarsze na świecie kino. To miasto jeszcze przed wojną uchodziło za jedne z najpiękniejszych w północnej Europie. Dlaczego nie miałoby się tutaj wydarzyć coś ekscytującego? To nie Szczecin jest byle jaki, tylko my, jego aktualni mieszkańcy!”

Już choćby ten opis powinien zachęcić do odwiedzenia stolicy Pomorza Zachodniego i zobaczenia tego miasta na własne oczy. Co prawda – i tu trzeba przyznać rację Leszkowi Hermanowi – niewiele z tej świetności można dziś dostrzec na szczecińskich ulicach. Ale mimo wszystko ci, którzy chcą zobaczyć piękno tego miasta, mają do wyboru jeszcze całkiem sporo miejsc, gdzie można je znaleźć.

Wyjątkowość miasta można dostrzec już wysiadając z pociągu. Jedno z dwóch wyjść głównych wychodzi wprost na Odrę i widok z dworca jest chyba jednym z najpiękniejszych widoków, jakie można zobaczyć na dworcu PKP w Polsce.

Od dworca brzegiem Odry wyremontowany Bulwar Piastowski prowadzi aż na północne krańce miasta, mijając po drodze tę reprezentacyjną i chyba najpiękniejszą część Szczecina – Wały Chrobrego. To miejsce koniecznie trzeba zobaczyć, nie tylko dlatego, że w „Sedinum” Leszka Hermana zajmuje znaczące miejsce. Jest po prostu piękne, a widok ze schodów na Odrę – urzekający.

Kolejnym miejscem godnym odwiedzenia jest Zamek Książąt Pomorskich, który również zapewnia piękne widoki na miasto, odkąd na dachu otwarto taras widokowy. Zamek jest też centrum kulturalnym miasta i zawsze jest tam wystawa, koncert czy akcja artystyczna, którą warto zobaczyć.

Gdyby jednak ktoś chciał zobaczyć ten stary Szczecin, do którego wzdycha Leszek Herman, koniecznie musi odwiedzić Pogodno. Ta dzielnica rozciąga się po dwóch stronach Alei Wojska Polskiego, reprezentacyjnej ulicy Szczecina i samej w sobie zasługującej na uwagę oraz oddzielnie zwiedzanie.

Mieszkańcy Poznania łatwiej niż inni zrozumieją, na czym polega urok tego miejsca – Pogodno to taki kilka razy większy Sołacz ze wszystkimi urokami tej dzielnicy, łącznie z jeziorem, krętymi uliczkami i urokliwymi przedwojennymi willami w ogrodach. Tam można odnieść wrażenie, że czas się zatrzymał na dwudziestoleciu międzywojennymi w zachwycie błądzić między urokliwymi domami, niektórymi odnowionymi, innymi nie, zachwycając się detalami architektonicznymi, ulicami brukowanymi szlifowaną granitową kostką i mnóstwem zieleni nawet zimą. Wystarczy wejść w ulicę Mickiewicza – to boczna od Alei Wojska Polskiego – i skręcać na chybił-trafił to w jendą ulicę, to w drugą. Wszystkie są godne uwagi i wszystkie warto zobaczyć. Później warto zajrzeć na drugą stronę Pogodną, tą schodzącą do jeziora Rusałka. Piękny park, urokliwy amfiteatr i kolejne szeregi pięknych przedwojennych willi dadzą zwiedzającemu niejakie pojęcie o tym, jaki był przedwojenny Szczecin.

Na zakończenie koniecznie trzeba spróbować szczecińskich pasztecików – smakują inaczej niż paszteciki w innych miastach i podobno przybysze nie są w stanie docenić subtelnego uroku tego dania w połączeniu z czerwonym barszczem. Ale warto spróbować! Paszteciki można znaleźć w całym mieście, ale jeśli wybierzecie punkt przy Wojska Polskiego – jako dodatkowy bonus zyskacie uczucie wędrówki w czasie. Bo tam czas jakby się zatrzymał na wczesnych latach 60. ubiegłego wieku…

Skarbów do odkrywania jest w stolicy Pomorza Zachodniego znacznie więcej: warto się wybrać motorówką na przejażdżkę po porcie, zwiedzić szczecińską Wenecję i obejrzeć budynek filharmonii, który jednych zachwyca – innych oburza. Warto poszukać śladów wilkołaków w Puszczy Wkrzańskiej – w XVIII wieku mówiła o nich cała Europa! I zobaczyć Dni Morza w czerwcu, a festiwal fajerwerków w sierpniu nad Odrą. I tak dalej, i tym podobnie…

I dzięki temu z mniejszym wstrząsem estetycznym będziemy się przyglądać wszechobecnym w centrum Szczecina różowym blokom…

Lilia Łada, fot. L. Łada

Rejestracja samochodu – zmiany od stycznia

0
Od 1 stycznia 2020 roku w życie wchodzą nowe przepisy: kierowcy w całej Polsce będą mieli 30 dni, by złożyć wniosek o rejestrację sprowadzonego pojazdu lub zawiadomić o nabyciu lub zbyciu pojazdu zarejestrowanego w kraju.

30 dni na rejestrację samochodu to nic nowego – taki przepis obowiązuje już obecnie. Do tej pory jednak prawo nie przewidywało karania właścicieli samochodów, którzy nie dopełnią tego obowiązku. Od 1 stycznia to się zmieni i kierowcy, którzy nie zarejestrują samochodu w terminie, będą musieli liczyć się z karą od 200 do nawet 1000 zł.

– Przepis dotyczy osób, które zawrą transakcję po pierwszym stycznia 2020 roku – wyjaśnia Bartosz Pelczarski, dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich i Uprawnień Komunikacyjnych Urzędu Miasta Poznania. – Jeśli ktoś kupił lub sprowadził samochód w ubiegłym tygodniu czy nawet dwa lata temu i do tej pory go nie zarejestrował, nie zostanie ukarany. Oczywiście taka osoba nadal powinna dopełnić obowiązku, ale może to zrobić spokojnie po świętach, w styczniu, bez ryzyka narażenia się na karę.

Od 1 stycznia 2020 roku 30 dni, o których mowa w przepisach, będzie odliczane od dnia kupna samochodu albo od sprowadzenia samochodu z innego kraju Unii Europejskiej do Polski.

Termin 30 dni obowiązuje także w przypadku zbycia pojazdu.

Za przekroczenie terminów właścicielom samochodów może grozić od 200 do 1000 zł kary.

UMP, el

Poznań: Czas na oglądanie bożonarodzeniowych szopek

0
To już wieloletnia tradycja: podczas Bożego Narodzenia poznaniacy podziwiają szopki bożonarodzeniowe, które można podziwiać w poznańskich kościołach. A jest co oglądać!

Z pewnością wszyscy miłośnicy tego rodzaju sztuki skierują swe kroki do kościoła ojców franciszkanów przy placu Bernardyńskim, gdzie co roku powstaje największa szopka w Europie, a przy tym ruchoma. Zajmuje całą przestrzeń nad ołtarzem głównym, liczy sobie ponad 16 m wysokości i 14 szerokości, a pojawia się w niej aż 400 figur. Budowa tej szopki rozpoczyna się już na początku grudnia, a efekt zawsze jest godny podziwu. Kto jeszcze jej nie widział – koniecznie powinien tam zajrzeć.

Szopki są oczywiście we wszystkich kościołach, można je też oglądać w Muzeum Etnograficznym w Poznaniu, gdzie co roku o tej porze organizuje się niezwykle ciekawą wystawę szopek, a także w kościele franciszkanów w Koninie przy ul. Reformackiej 2, gdzie na wystawie jest prezentowanych ponad 50 szopek.

Tradycję budowania i podziwiania szopek zawdzięczamy św. Franciszkowi z Asyżu (1181-1226), który 24 grudnia 1223 zbudował w grocie w Greccio pierwszą żywą szopkę bożonarodzeniową. Chciał w ten sposób przybliżyć prostym ludziom tajemnicę narodzin Jezusa.

W grocie znalazł się żłóbek wyścielony sianem z figurką Jezusa, obok stanęły żywe wół i osioł, a role Maryi i Józefa oraz pasterzy odegrali mieszkańcy Greccio. Pomysł spodobał się bardzo nie tyle dostojnikom kościoła, ale wędrownym komediantom i aktorom, którzy podróżowali po całej Europie ciesząc ludzi swoją sztuką dzięki teatrzykom kukiełkowym czy jasełkom. I to oni włączyli sceny ze żłóbkiem do swojego repertuaru, popularyzując pomysł św. Franciszka.

el, fot. Sławek Wąchała

Policyjna akcja „Bezpieczny weekend – Boże Narodzenie”

0
W trosce o bezpieczeństwo podróżujących w dniach 24 – 29 grudnia 2019 roku policjanci ruchu drogowego będą prowadzili działania pod nazwą „Bezpieczny Weekend – Boże Narodzenie”.

Święta Bożego Narodzenia to okres wzmożonego ruchu na drogach. Przygotowania związane z okresem przedświątecznym oraz samymi świętami powodują, że wszyscy się śpieszymy, ciągle brakuje nam czasu i jesteśmy roztargnieni. Na drogach pojawia się więcej niż zwykle pojazdów i pieszych. To wszystko w połączeniu ze zmiennymi, niekorzystnymi o tej porze roku warunkami drogowymi i wcześnie zapadającym zmrokiem, może powodować sytuacje zagrażające bezpieczeństwu w ruchu drogowym.

W tym wyjątkowym okresie policjanci będą wspierać podróżnych w bezpiecznym dotarciu do celu.

Podczas prowadzonych działań będą też zwracać uwagę na przestrzeganie przez kierujących przepisów ruchu drogowego, w tym poruszanie się z dozwoloną prędkością, korzystanie z pasów bezpieczeństwa oraz przewożenie dzieci w fotelikach bezpieczeństwa lub innych urządzeniach podtrzymujących. Funkcjonariusze będą również sprawdzać stan trzeźwości kierujących pojazdami oraz reagować na każde zachowanie niezgodne z prawem.

W podróży wykażmy się odpowiedzialnością i rozwagą, respektujmy przepisy, bądźmy życzliwi dla innych użytkowników dróg.

Pamiętajmy też, że obecna pora roku nie sprzyja pieszym. Apelujemy do kierujących, aby obserwując drogę wzięli pod uwagę, że poruszają się po niej niechronieni uczestnicy ruchu, którzy ze względu na wcześnie zapadający zmrok i warunki pogodowe mogą być słabo widoczni.

Życzymy wszystkim uczestnikom ruchu drogowego udanych, spokojnych świąt Bożego Narodzenia i bezpiecznej podróży.

KGP, el

Poznań: Powstanie Wielkopolskie na deskach Teatru Polskiego. W wydaniu jarocińskim

0

27 grudnia w Teatrze Polskim widzowie będą mieli niepowtarzalną okazję zobaczyć spektakl „Nie należy dłużej czekać” Łukasza Pawłowskiego w reżyserii aktora Teatru Polskiego w Poznaniu, Piotra Kaźmierczaka.

Spektakl miał premierę 22 listopada 2019 r. na deskach Jarocińskiego Ośrodka Kultury.

„Nie należy dłużej czekać” to sztuka oparta na wspomnieniach jarocińskich powstańców wielkopolskich, przedstawiająca ich udział w konspiracji niepodległościowej oraz zrywie z przełomu lat 1918/1919.

W dialogach głównych bohaterów – postaci autentycznych – zaakcentowane zostały kluczowe wątki wydarzeń sprzed stu lat. Przywołane zostały nazwiska, losy, problemy, zapatrywania i nastroje żołnierzy z Jarocina. Na plan pierwszy wysunięte zostały nieprzemijające wartości: bunt, sprzeciw, wola walki i umiłowanie ojczyzny. Znaczenie bohaterstwa i ofiary krwi kiedyś i dzisiaj.

– Powstanie Wielkopolskie rzadko inspirowało sztukę teatralną – tłumaczą realizatorzy przedstawienia. – Główną ideą spektaklu jest artystyczne przetworzenie tego wydarzenia, by w ciekawy, nowatorski i twórczy sposób uświadomić społeczeństwu rangę tego faktu historycznego, a lokalnie przybliżyć w nim udział mieszkańców Jarocina.

Łukasz Pawłowski „Nie należy długo czekać”

Adaptacja tekstu i reżyseria
Piotr Kaźmierczak

Scenografia i kostiumy – GRUPA MIXER: Dorota Gaj Woźniak, Monika Ulańska, Robert Woźniak
Muzyka – Marcin Petrykowski
Przygotowanie muzyczne dzieci – Tomasz Paks – Szkoła Yamaha
Choreografia – Leszek Rembowski
Światło – Mariusz Adamski
Efekty dźwiękowe – Zuzanna Lipska i Konrad Handschuh
Wypożyczenie mundurów – Stowarzyszenie „Jedność” z Jarocina
Pomoc scenograficzna – Stefan Woźniak

Obsada
Polska/Albińska – Paula Maria Głowacka
Stanisław Szymański – Jakub Papuga
Ignacy Adamczewski – Paweł Siwiak
Stanisław Swornowski – Piotr Czekała
Bernard Wierzchowski – Paweł Wódczyński
Jan Bendlewicz – Rafał Stawicki

Obsada – mieszkańcy ziemi jarocińskiej
Emilia Alkess
Filip Alkess
Agnieszka Alkess-Sośnicka
Anna Borowczyk
Piotr Kurzanowski
Marcin Maćkowiak
Sławomir Markiewicz
Teresa Płóciennik
Aleksandra Walczak
Zuzanna Zdrojowa
Joanna Kaźmierczak
Zuzanna Regulska
Zuzanna Rutkowska

Produkcja: Muzeum Okręgowe w Jarocinie

Partnerzy: Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Jarocin, Stowarzyszenie Jarocin XXI, YAMAHA Szkoła Muzyczna, AKF JAR
Dofinansowane ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach Programu „Patriotyzm Jutra” oraz ze środków Gminy Jarocin.

*****
„Nie należy długo czekać”
27 grudnia 2019
Godz. 19.30
Czas trwania: 1,15′
Duża Scena Teatru Polskiego

Ceny biletów:
25 zł – normalny i ulgowy;
20 zł – bilet grupowy;
Bilety dostępnie w kasie teatru oraz na portalu Bilety24.

Teatr Polski, el

Kalisz: Balkon spadł na ulicę

0
Około 9.00 rano z kamienicy przy ul. Cmentarnej spadł balkon z mieszkania na pierwszym piętrze.

Na chodnik biegnący tuż przy ścianie kamienicy spadły duże fragmenty balkonu z pierwszego piętra. Na szczęście nikt akurat nie przechodził chodnikiem w momencie wypadku, więc nikomu nic się nie stało.

Wezwani strażacy usunęli gruz oraz pozostałości balkonu, które także groziły zerwaniem i spadnięciem. Na miejscu pracowały trzy zastępy straży pożarnej.

el

Poznań: Trzy osoby poparzone na Górniczej

0
Dwójka dzieci, w tym jedno niemowlę, oraz ich matka zostali poparzeni podczas zapalania pieca na biopaliwo w jednym z domów przy ulicy Górniczej.

Około godziny 10.30 mieszkanka domu przy Górniczej postanowiła rozpalić w piecu i wtedy właśnie, podczas rozpalania w piecu, doszło do poparzenia jej samej i dzieci – tak wynika z jej zeznań. Na szczęście pożaru udało się uniknąć, jednak poparzeni mieszkańcy domu przynajmniej część świąt będą musieli spędzić w szpitalu.

Na miejsce zostali wezwani strażacy. Akcja wciąż trwa, a specjaliści starają się ustalić, co było przyczyną poparzenia rodziny.

KMPSP, el

Boże Narodzenie: jak się je spędza na świecie?

0
U nas wiadomo: opłatek, kolędy, wigilia z dwunastoma daniami i odwiedzanie krewnych. A jak spędzają Boże Narodzenie w innych krajach?

Elementem charakterystycznym takich świąt w Australii na przykład jest Mikołaj na plaży w czerwonych kąpielówkach, oczywiście z odpowiednio wyrzeźbionym torsem, skoro tylko w kąpielówkach. No, ma też czerwoną czapkę…

Trudno się dziwić jego obecności na plaży, skoro Boże Narodzenie przypada w Australii na środek lata. A gdzie się chodzi latem jak nie na plażę?

Świętowanie na plaży czegokolwiek zawsze będzie miało atmosferę pikniku i nie inaczej jest w przypadku australijskiego Bożego Narodzenia. Dlatego świąteczne dania również mają charakter raczej piknikowy: pieczony indyk na zimno z owocami, ciastka z bakaliami, owocowe puddingi, no i oczywiście lody. gdy Australijczycy jedzą świąteczny obiad na plaży, Mikołaj wkłada im prezenty pod choinkę i gdy już wypełni swój obowiązek – także przychodzi na plaże, by odpocząć i rozerwać się tradycyjnymi bożonarodzeniowymi sportami, takich jak surfowanie, pływanie motorówką czy jazdę na nartach wodnych.

W meksyku Boże Narodzenie zaczyna się obchodzić już dziewięć dni przed nim – Meksykanie uwielbiają świętować, a Boże Narodzenie jest po temu doskonałą okazją. Pierwszym sygnałem, że nadchodzą święta, jest chodzenie po domach grup bogobojnych Żydów pod wodzą Józefa i Maryi. Ma to przypominać tę scenę z Betlejem przed narodzeniem Jezusa, kiedy Józef i Maryja szukali miejsca w gospodzie.

Ale ich inscenizacja nie zawiera elementu zdenerwowania brakiem noclegu czy zmęczenia długą drogą. Wręcz przeciwnie: przebierańcy śpiewają radosne pieśni i obdarowują prezentami gospodarzy domów, do których zawitają, a oni w zamian również ofiarowują im prezenty.

Prezenty dostają również dzieci, jak na całym świecie, tylko że w Meksyku wcale nie jest łatwo się do nich dostać. Otóż prezenty wiszą sobie pod sufitem w specjalnych glinianych naczyniach zwanych piniatami. Aby się do nich dostać, trzeba taką piniatę stłuc długim kijem. Ale to wcale nie jest łatwe: bo, po pierwsze, nie w każdej piniacie są prezenty, w niektórych jest tylko piasek, który osypuje nieszczęsnego poszukiwacza prezentów, a po drugie – niektórzy rodzice dodatkowo utrudniają prace i każda dzieciom tłuc piniatę z zawiązanymi oczami…

We Francji Boże Narodzenie oznacza oczywiście mnóstwo pysznego jedzenia i doskonałe wino. Ale tak naprawdę we Francji świętuje się tylko jeden dzień – 25 grudnia. Wtedy właśnie dla rodziny i przyjaciół przygotowuje się wspaniały obiad złożony ze specjalnych, świątecznych dań, a w każdym regionie je się co innego: w Alzacji popularna jest pieczona gęś podawana z kapustą, a w Burgundii – indyk. Do tego je się mnóstwo czekolady w postaci czekoladowych figurek, pralinek i czekolady z nadzieniem.

W Prowansji natomiast popularny jest dorsz z aioli i ślimakami, a na zakończenie tradycyjny wigilijny deser Les treize, składający się z owoców i orzechów: jabłek, gruszek, pomarańczy i granatów, orzechów laskowych i włoskich, fig, daktyli, pistacji i porzeczek. Obowiązkowo wszyscy Francuzi w czasie świąt jedzą owoce morza pod różną postacią. Na żadnym stole nie może zabraknąć ostryg. Z prezentami jest już znacznie skromniej – dostają je tylko dzieci i zakochani.

W Austrii świętowanie rozpoczyna się od adwentowych jarmarków, które ruszają już pod koniec listopada, a na których robi się zakupy spożywcze i kupuje gwiazdkowe prezenty. Jednym z najbardziej znanych jest Wiener Adventzauber w Wiedniu, gdzie co roku stawia się około 150 straganów.

Podczas świąt Austriacy zajadają się więc smażonym i faszerowanym karpiem, który jest szczególnie popularny w Wiedniu, pieczoną kaczką ulubioną w Karyntii, a także linem i szczupakiem w migdałach. Do ulubionych przekąsek należą pieczone migdały, kasztany i kolorowo zdobione pierniki, często z owocowymi nadzieniami, popijane grzanym winem z korzeniami. Niezbędnym elementem świąt jest choinka i ozdobne wieńce na drzwiach domów. Ważne są też prezenty, których jednak nie przynosi Święty Mikołaj, tylko Kristkindl, który symbolizuje Dzieciątko Jezus.

Jednak najważniejszym elementem obchodów Bożego Narodzenia jest wspólne śpiewanie kolęd przez całą wigilijną noc. I nic dziwnego: w końcu to tu, w Oberndorfie, wiosce koło Salzburga, w grudniu 1818 roku powstała jedna z najpiękniejszych kolęd świata – “Cicha noc”.

Irlandczycy jako katolicy hucznie obchodzą Boże Narodzenie, świętują też Wigilię, podczas której jedzą dania z ryb i owoców morza. Najpopularniejsze są świeże krewetki w najprostszej wersji, czyli smażone z masłem i czosnkiem. Mięso w postaci pieczeni, wędzonych szynk i kiełbas pojawia się po północy w towarzystwie sosu borówkowego. Na zabłąkanego podróżnego czeka nakrycie na stole i miska wody, którą może w podzięce pobłogosławić dom na szczęście dla gospodarzy. A żeby mógł się pojawić, drzwi w każdym irlandzkim domu w święta są otwarte.

Włosi zaczynają świętować Boże Narodzenie już 8 grudnia – wtedy właśnie ubierają choinki. Natomiast 24 grudnia jedzą uroczystą, rodzinną kolacją wigilijną, która podobnie jak w Polsce, jest postna. Je się ryby pieczone i smażone oraz warzywa, a rodzaj potraw zależy od regionu. Wszędzie jednak na stole pojawia się castagniaccio, czyli ciasto z kasztanów jadalnych z bakaliami, podawane też z przeróżnymi dodatkami czy sosami. W każdym regionie przygotowuje się je i podaje trochę inaczej.

Po kolacji dzieci dostają prezenty, ale tylko słodycze i zabawki. Prawdziwym dniem prezentowym jest bowiem we Włoszech 6 stycznia, a podarki przynosi wróżka Befana. Po kolacji wigilijnej wszyscy idą na pasterkę, a po niej otwiera się butelkę wina prosecco lub szampana, wyjmuje mięsa i wędliny – no i świętuje dalej…

Pierwszy i drugi dzień świąt to już dania mięsne, bardzo często podawany jest pieczony indyk i rosół. Włosi także odwiedzają się nawzajem, a tradycyjnym prezentem jest panettone lub pandoro, czyli świąteczna babka z bakaliami, przypominająca nieco w smaku nasz keks. Przed świętami można zobaczyć we włoskich cukierniach dziesiątki takich ciast, większych i mniejszych, a wszystkie już opakowane w ozdobne kartonowe pudełka, w których łatwo je przenosić. Włosi zajadają się także czekoladą, nugatami oraz wszelkiego rodzaju słodyczami z migdałów, orzechów i kasztanów.

A ponieważ to Włochy, musi być też dużo muzyki. W tym czasie masowo organizuje się koncerty muzyki świątecznej, a na ulicach i placach występują zespoły “zampognari”, czyli muzykantów w strojach ludowych. Niegdyś tylko oni mieli prawo występowania podczas świąt na ulicach. Tradycyjnym elementem Bożego Narodzenia we Włoszech są też szopki, które chodzi się oglądać w kościołach podczas świąt. Ta najsłynniejsza staje co roku na Placu Hiszpańskim w Rzymie, a najdłuższa, licząca 10 metrów, w Predappio.

Szopki to nie jedyne włoskie dekoracje, które zasługują na uwagę. Miasta i wsie są ozdobione setkami światełek i świetlnych girland, wszędzie stoją piękne choinki, nie brakuje też dodatkowych atrakcji dla dzieci, jak lodowiska i stragany ze słodyczami. Warto odwiedzić Włochy w tym czasie.

Są jednak w Europie takie miejsca, gdzie święty Mikołaj nie zagląda z prezentami, choć paradoksalnie miałby bardzo blisko z Rovaniemi. To Szwecja i Islandia. W obu tych krajach prezenty przynoszą krasnoludki. W Szwecji nazywają się Jultomte, przychodzą w Wigilię i chowają prezenty pod choinką.

Wigilia jest najważniejszym dniem świąt. Cała rodzina je tego dnia świąteczny obiad, którego głównym daniem jest ogromna gotowana szynka. Ale najważniejsza jest kasza z migdałami, bo znalezienie całego, nie rozpołowionego migdała w swojej porcji gwarantuje szczęście przez cały następny rok. Kto kiedykolwiek przygotowywał jakąś potrawę z migdałami wie, że one najczęściej rozpadają się na dwie połówki i znalezienie całego to prawdziwa rzadkość…

Święty Mikołaj nie dociera także do Islandii – tam prezenty w dzień Wigilii dostarczają “gwiazdkowi chłopcy”, bohaterowie islandzkich baśni. Są kimś pośrednim między krasnoludkami a gwiezdnymi duszkami. Sama Wigilia jest dość specyficzna i chyba mało kto z Polaków byłby w stanie przełknąć niektóre dania. Gęsta zupa mięsna, wędzona baranina i budyń z rodzynkami są jeszcze w porządku. Ale przegniłe mięso rekina, które po złowieniu zakopuje się w ziemi na dłuższy czas i podaje przy wielkich okazjach jest potrawą dla obcych nie do przełknięcia, a nawet nie do powąchania…

Choć może trudno w to uwierzyć, Boże Narodzenie jest świętem niezwykle hucznie obchodzonym w… Indiach. Obchodzą je wszyscy Hindusi bez względu na wyznawaną wiarę. A jak się do niego przygotowują…! Już dziesięć dni przed świętami zaczyna się prawdziwe szaleństwo sprzątania: Hindusi malują domy, dekorują świątynie i całe ulice, a także malują lub sypią ze specjalnego piasku świąteczne wzory przed domami. Na honorowym miejscu przed domem staje niezwykle ozdobna i kolorowa szopka. A po wykonaniu wszysctkich niezbędnych porządków wszyscy spotykają się na wielkich ucztach z okazji Bożego Narodzenia. Specjalnych potraw z tej okazji się nie przygotowuje, na stołach stoi to, co zazwyczaj z okazji świąt – ale efektowna oprawa może zwalić z nóg…

el

Leszno: Szczęśliwy finał poszukiwań zaginionej kobiety

0
Po wyjeździe z wizyty u koleżanki pewna leszczynianka stwierdziła, że się zgubiła i nie wie, gdzie jest, a jej samochód dodatkowo ugrzązł w błocie na polnej drodze.

Kobieta zadzwoniła do przyjaciółki, od której wyjechała, ale na odległość i przez telefon nie bardzo udało się pomóc. Przyjaciółka postanowiła więc zadzwonić na policję – zdarzenie miało miejsce 22 grudnia, po godzinie 23.00, było więc późno i ciemno. Uznała, że tylko policjanci będą w stanie odnaleźć zaginioną.

I tak się też stało. Po otrzymaniu zgłoszenia policjant z leszczyńskiej komendy zadzwonił do kobiety, która poinformowała go, że straciła orientację i nie wie, gdzie się znajduje. Dodatkowo jej samochód ugrzązł w błocie i postanowiła iść sama wzdłuż drogi polnej. Na szczęście potrafiła podać nazwę miejscowości, która mijała jako ostatnią przez utratą orientacji.

Natychmiast do miejscowości zapamiętanej jako ostatnią przez zaginioną wysłano kilka patroli. Było ciemno a zalegająca gęsta mgła ograniczała widoczność i utrudniała ocenę odległości. Do pomocy zaangażowano przewodnika z psem tropiącym oraz strażaków.

Dyżurny jednostki utrzymywał stały kontakt z zaginioną, która informowała go o charakterystycznych miejscach w okolicy, gdzie się znajduje. Po kilkunastu minutach policjanci odnaleźli samochód kobiety. Z tego miejsca mundurowi przy pomocy strumieni świateł halogenowych kierowanych w różne strony, ustalili położenie zaginionej, która z oddali widziała je i opisywała ich położenie.

Funkcjonariusze rozstawili się w niewielkich odległościach i ruszyli razem. Metr po metrze sprawdzali pola i zarośla. Poszukiwania zakończyły się szczęśliwie, 73-latka została odnaleziona na drodze gruntowej pomiędzy polami. Udzielono jej pomocy i jeszcze tej samej nocy wróciła do domu.

KWP, el

Konin: Daj drugie życie choinkom!

0
Koninianie wymyślili sposób na choinki po świętach. Choinki zyskają drugie życie – a Konin więcej terenów zielonych.

Warunek jest jeden – choinka musi być w doniczce, z korzeniami. Gdy kupiliśmy takie właśnie drzewko, a po świętach nie mamy co z nim zrobić, bo nie posiadamy ogrodu – wystarczy zanieść je do sklepu Bricomarche Konin.

Wszystkie oddane w ten sposób drzewka zostaną przekazane Wydziałowi Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Konina, a jego pracownicy posadzą je przy sprzyjającej pogodzie. W ten sposób posiadacze choinek przyczynią się do zazielenienia miasta.

Choinki można przekazywać w Galerii nad Jeziorem od 7 do 12 stycznia.

el

Poznań: Boże Narodzenie i… prezenty w zoo

0
Myślicie, że tylko ludzie obchodzą Boże Narodzenie i dostają prezenty? Otóż mylicie się! Zobaczcie, jak wygląda Gwiazdka w poznańskim zoo. Oczywiście z prezentami.

Pracownicy zoo gwiazdkowe prezenty i choinki dla swoich podopiecznych przygotowywali już od kilku tygodni. A później sprawdzali, czy trafili w gust surykatki, niedźwiedzia czy tygrysa. Na filmach nakręconych przez nich wyraźnie widać, że także podopieczni poznańskiego ogrodu uwielbiają Boże Narodzenie i prezenty! Kto nie wierzy – niech sam obejrzy…

Oto radość surykatek:

https://www.facebook.com/1475315479348773/videos/2553976934720678/

Na tym filmie występują: karakale, bracia Jino i Safi, koty amurskie Czesio i Miecia, ocelot Ocuś, żbiki, tygrys Tungus.

https://www.facebook.com/1475315479348773/videos/582450035879945/

A oto zabawa kapucynek mieszkających w Starym Zoo. Lucjan trafił do zoo z cyrku, gdzie stał się zbędny, bo zaczął gryźć dzieci. Pozostałe kapucynki i talapoiny przyjechały od Adwokatów Zwierząt z Holandii (AAP). Tam zostały wyratowane, zrehabilitowane, a po zaznanych cierpieniach (talapoiny Hugo i Dylan ufarbowani na blond, w sukienkach, trzymani na uwięzi, mieli tańczyć na ulicach Sewilli) pracownicy zoo starają się zapewniać im już tylko taką zabawę, jakiej same pragną.

https://www.facebook.com/starezoopoznan/videos/528206441102998/

Niedźwiedź Baloo zazdrośnie schował swój prezent. Żeby nikt nie zobaczył, co dostał…

https://www.facebook.com/1475315479348773/videos/445688672780713/

A oto prawdziwie słoniowa choinka Kizi, Lindy, Ninia i Kingi.

https://www.facebook.com/1475315479348773/videos/2373391689450009/

Wolsztyn: Wypadek pod Jażyńcem w wigilię

0
Ponad pół godziny trwało uwalnianie kierowcy zakleszczonego w swoim samochodzie po uderzeniu w drzewo. Akcja zakończyła się około 3.00 w nocy.

Do wypadku doszło na trasie Obra-Jażyniec. Z nieustalonych jeszcze przyczyn 19-letni kierowca stracił panowanie nad samochodem i uderzył w drzewo. Siła uderzenia musiała być duża, bo samochód wbił się tak mocno w drzewo, że strażacy musieli przez pół godziny ciąć karoserię, żeby się dostać do środka i uwolnić kierowcę.

Mężczyzna wskutek wypadku stracił przytomność, więc nie wezwał pomocy. Zrobił to dopiero kierowca innego przejeżdżającego auta około 2 nad ranem, nie wiadomo więc, ile czasu młody człowiek leżał zakleszczony w uszkodzonym samochodzie.

Gdy strażacy zaczęli go uwalniać ocknął się i zaczął odczuwać ból. Okazało się, że ma poważne obrażenia nóg, zmiażdżonych przez przemieszczone części samochodu. Karetka pogotowia natychmiast odwiozła go do szpitala.

Przyczyny wypadku bada policja. Kierowcy pobrano krew do badania.

el

Poznań: Co robić w Boże Narodzenie – jeśli się nie chce siedzieć przy stole?

0
Koncerty, zwiedzanie palmiarni, a także lodowiska i pływalnie. Wszystko to czeka na tych, którzy chcą zażyć w święta także trochę ruchu i rozrywki.

Jeżeli ktoś chciałby spędzić święta przed ekranem, to może wybrać się do kina, zwłaszcza że w okolicach świąt Bożego Narodzenia pojawiło się wiele nowych premier filmowych. Wszystkie poznańskie multipleksy będą zamknięte 24 grudnia, natomiast w pozostałe dni będą czynne. Kina Charlie Monroe i Muza zapraszają na seanse 26 grudnia, Rialto będzie zamknięte przez całe święta. Z kolei Kinoteatr Apollo będzie zamknięty 25 i 26 grudnia.

Święta i okres świąteczny można też spędzić aktywnie w Poznańskich Ośrodkach Sportu i Rekreacji. Podczas świąt Bożego Narodzenia zmieniają się jednak godziny pracy obiektów POSiR. Lodowisko Chwiałka będzie czynne w wigilię od godziny 09:00 do 13:45 oraz w drugie święto od 09:00 do 20:45. Lodowisko Malta będzie czynne w Boże Narodzenie od 13:00 do 22:00 i w następne dni od 08:00 do 22:00. Z kolei kryta pływalnia przy ulicy Spychalskiego będzie czynna tylko w wigilię od 07:00 do 14:00. Fani bowlingu nie będą mogli wybrać się na kręgle w budynku głównym Oddziału Rataje, ze względu na remont całego ośrodka.

W drugi dzień świąt będzie można wybrać się na koncert w Palmiarni Poznańskiej, w trakcie którego zabrzmią kolędy, pastorałki i przeboje popularnej piosenki bożonarodzeniowej. Zagrają absolwenci Akademii Muzycznej im. Jana Paderewskiego: Anita Klepacka i Grzegorz Rudy. Koncert rozpocznie się o godzinie 14:00. W ramach świątecznego zwiedzania palmiarni warto wybrać się na pokaz gadów – będzie można poznać tajniki życia czy hodowli tych zwierząt oraz porozmawiać z ich miłośnikami.

Także tego dnia, zgodnie z wieloletnią tradycją, poznaniacy powitają na Dworcu Letnim Ignacego Paderewskiego wraz z organizatorami, członkami Poznańskiego Chóru Nauczycieli jego imienia. Uroczystość rozpocznie się o godz. 16 na Dworcu Letnim, a I.J. Paderewski pojawi się w bogatej oprawie wydarzeń z epoki, przygotowanej przez rekonstruktorów historycznych.

26 grudnia można spędzić kąpiąc się w poznańskich termach. Fani pływania i wygrzewania się w saunach mogą wybrać się tam w godzinach od 11:00 do 23:00 oraz zajrzeć do Aqua Parku od 09:00 do 23:00. W tym dniu obowiązuje cennik taki, jak w soboty i niedziele.

27 grudnia o 19.30 na dziedzińcu urzędu miasta będzie można posłuchać „Pieśni Powstania Wielkopolskiego” w wykonaniu barda Jacka Kowalskiego oraz licznych zespołów muzycznych.

UMP, el

Wągrowiec: Ruszyła zbiórka na pomoc dla pogorzelców z Niemczyna

0
Dzień przed wigilią siedmioosobowej rodzinie z Niemczyna w powiecie wągrowieckim spalił się dom. Na portalu zrzutka.pl ruszyła pomoc dla pogorzelców.

Mieszkańcom budynku udało się wyjść z pożaru bez szwanku, ale dom spłonął całkowicie i nie nadaje się do remontu. Taką decyzję wydał dziś inspektor nadzoru budowlanego i zakazał użytkowania budynku. Pogorzelcy stracili więc nie tylko cały dobytek, który się spalił, ale także i dach nad głową.

Święta spędzą u krewnych, a po świętach, jak zapowiedział wójt gminy Damasławek, zostaną umieszczeni w lokalu zastępczym. Jednak nie mogą tam mieszkać bez końca, a na odbudowę domu z własnych środków ich nie stać.

Sąsiedzi i przyjaciele rodziny zorganizowali zbiórkę na portalu zrzutka.pl. Teraz każdy chętny może pomóc rodzinie, która dzień przed wigilią straciła dach nad głową.

el

Poznań: Senator Marcin Bosacki jest eko!

0
I jest też prawdziwym poznaniakiem. By zrobić torby na świąteczne prezenty, wykorzystał… swoje bannery z kampanii wyborczej. W ten sposób i bannery się nie zmarnują – i nie trzeba będzie kupować kolejnych opakowań.

Senator Bosacki zamieścił zdjęcie choinki z takimi niezwykłymi torbami na prezenty na swoim profilu na Facebooku. I podpisał: „Torby zrobione z banerów wyborczych rozdamy (z zawartością) rodzinie i przyjaciołom. Rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia!”

Ten sposób utylizacji bannerów, najczęściej zrobionych z tworzyw sztucznych, nie jest nowy – choćby w Poznaniu co roku stosują to festiwale Malta i Ethno Port, obdarowując dziennikarzy takimi torbami. Jednak jak dotąd żaden chyba polityk nie poszedł za ich przykładem, ale jak się to już zdarzyło – to musiał to być polityk z Poznania. W jakim innym mieście marnotrawstwo jest równie poważnym grzechem…?

Dodał także uwagę na temat choinki. Otóż jest to choinka żywa, ale w doniczce i po świętach zostanie posadzona w ogródku.

el

Poznań: Jest 9 milionów złotych dla Alexa!

0
To ogromny sukces i śmiało może być uznany za bożonarodzeniowy cud. Udało się zebrać 9 milionów złotych dla Alexa na terapię genową. W styczniu chłopiec pojedzie na leczenie do USA.

Alex Jutrzenka choruje na rdzeniowy zanik mięśni – jak o tym pisaliśmy, także prosząc o pomoc dla chłopca. Choroba do niedawna była nieuleczalna, ale teraz jest już możliwa terapia genowa, która jest wielką nadzieją dla cierpiących na tę chorobę. I to właśnie ona, ze względu na to, że nowatorska, jest tak kosztowna. Poza tym można ją przeprowadzić tylko w Stanach Zjednoczonych, a tak daleka podróż i pobyt też kosztują.

Zorganizowania zbiórki podjęła się fundacja siepomaga.pl i akcja ruszyła w październiku. Odzew był ogromny od samego początku, jednak suma, którą należało zebrać, sprawiała, że rodzice Alexa tracili nadzieję. Do tego stopnia, że nie mieli sił na organizację świąt – bo przecież trzeba było zbierać pieniądze, których brakowało jeszcze 1,5 mln zł.

Jednak udało się! Obecnie na koncie Alexa jest 9 062 583 zł! A to oznacza, że Alex już w styczniu poleci po zdrowie do Stanów Zjednoczonych. A wszyscy, którzy go wsparli, będą trzymać kciuki, żeby się udało…

9 mln zł to największa jak dotąd suma zebrana na leczenie jednego dziecka przez fundację.

el

Gniezno: „Wigilijna dycha” pobiegła przez miasto

0
Prawie 350 osób wzięło udział w dziewiątym już wigilijnym biegu w Gnieźnie „Wigilijna dycha”. Biegacze okrążyli jezioro Jelonek.

Dystans „Wigilijnej dychy”, jak sama nazwa mówi, to 10 km i tyle właśnie przebiegli zawodnicy wokół Jelonka, by – jak mówią – zrobić miejsce na świąteczne kalorie i rozruszać się troszkę przed świętami. Elementem niezbędnym biegu są zawsze czerwone elementy stroju, a są tacy, którzy startują w pełnym stroju Świętego Mikołaja.

Bieg zazwyczaj jest połączony też z akcją charytatywną. W tym roku biegacze zbierali pieniądze dla Marcina Stępnia chorego na chłoniaka. każdy, kto wrzucił datek, dostał specjalny medal wigilijny na mecie.

el

Jak wigilia – to tylko tradycyjna!

0
Siadanie do stołu, gdy zaświeci pierwsza gwiazdka, wkładanie siana pod obrus i zostawianie miejsca dla niespodziewanego gościa. To najbardziej znane tradycje wigilijne. Ale nasi przodkowie mieli ich znacznie więcej.

Właściwie przez cały dzień poprzedzający Boże Narodzenie trzeba było bardzo uważać na to, co się robi, bo wszystko – zgodnie z tradycją – było bardzo ważne. Na przykład – wczesne wstanie w wigilię gwarantowało energię i dobre samopoczucie przez cały następny rok. A najlepiej jeszcze, jeśli się ten dzień rozpoczęło od kąpieli w rzece albo w strumieniu. Odkąd mamy ocieplenie klimatu nie jest to już tak ekstremalna rozrywka, ale i tak kąpiel w wodzie mającej raptem 4 stopnie Celsjusza to rozrywka nie dla każdego. Może jednak warto pomyśleć chociaż o zimnym prysznicu…?

Tego dnia obowiązywał ścisły post. Można było jeść jedynie chleb i popijać wodą. Ale na śniadanie ten chleb powinien być z miodem i odrobiną wódki, by zapewnić obfitość jedzenia i picia przez cały rok. Absolutnie nie wolno było tego dnia niczego pożyczać, nawet oldrobiny soli czy – powiedzmy – ozdoby do wigilijnego stroju. To grozi utratą majątku w ciągu roku.

Choinkę należało ubrać zaraz po śniadaniu, ale lampek nie wolno było zapalać przed czwartą po południu, żeby złego nie kusić przedwczesnym świętowaniem. I koniecznie trzeba było powiesić jemiołę: wcale nie dlatego, by móc się bezkarnie całować! Dla naszych przodków spełniała ona znacznie ważniejszą rolę: chroniła przed pożarem i uderzeniem pioruna.

Następną rzeczą było nakrycie stołu – oczywiście pod obrusem musiało się znaleźć rozłożone sianko. To odległe echo tradycji pogańskich, zgodnie z którymi po świątecznej wieczerzy należało powróżyć wyciągając źdźbło spod obrusa. Z jego stanu wnioskowano, jaki będzie ten nadchodzący rok. Najlepiej było wyciągnąć trawkę z kwiatostanem i zielona – to oznaczało zmiany na lepsze w życiu i wielką miłość. Zółta wróżyła solidne zabezpieczenie gotówką, choć nie w przesadnych ilościach. Najgorzej było wyciągnąć połamaną albo szarą trawkę. Połamana wróżyła straty finansowe, a koslawa – kłopoty ze zdrowiem.

Na wigilijnym stole powinno być nakrycie dla niespodziewanego gościa. To także echa prasłowiańskich wierzeń. Kiedyś powszechnie uważano, że noc wigilijna jest jedną z tych nocy, gdy dusze zmarłych mogą wracać na ziemię, by odwiedzić swoich bliskich. Dlatego na wszelki wypadek trzeba było dmuchnąć na krzesło, zanim się na nim usiadło, żeby nie usiąść na odpoczywającej tam duszy. Nie wolno też było pluć, śmiecić, rąbać drewna i szyć tego dnia, bo wszystko to mogło obrazić dusze przodków. Natomiast pod każdy talerz należało położyć monetę na szczęście, by nikomu nie brakowało gotówki. Warto było także schować do portfela łuskę wigilijnego karpia – w tym samym celu.

A ile powinno być wigilijnych potraw? W różnych regionach Polski dfziś wygląda to różnie, ale kiedyś wiadomo było, że wyłącznie 12, tyle, ilu było apostołów. Zanim jednak domownicy mogli się nimi rozkoszować, trzeba było podzielić się opłatkiem. Dzielił go zawsze najstarszy mężczyzna w rodzinie i wierzono, że temu, kto się przełamie opłatkiem, nie zabraknie chleba przez cały rok.

Jeśli chodzi o wigilijne dania, to do naszych czasów przetrwały one praktycznie bez zmian – inna rzecz, że tu każdy region Polski ma swoje tradycje. Wśród zup do wyboru jest migdałowa, grzybowa, rybna i barszcz z uszkami. Wśród pozostałych dań musiały być dania z ryb, kapusta z grzybami albo pierogi z takim nadzieniem, a na kresach wschodnich – kutia, danie przyrządzone z maku, miodu, gotowanej pszenicy i mnóstwa bakalii. Do picia powinien być kompot z suszonych owoców. W niektórych regionach obowiązkowy był kieliszek wódki – ale tylko jeden, na zakończenie wigilii.

Początek wieczerzy wyznaczała pierwsza gwiazdka. Gdy niebo było zachmurzone, czas wieczerzy wyznaczano w przybliżeniu, ale nikogo to nie martwiło, bo pochmurna noc wróżyła dobre plony w nadchodzących roku. Jeszcze lepiej, żeby noc była mglista – wtedy znaczyło to, że krowy będą dawać dużo mleka.

Po kolacji można już było zabrać się za rozdawanie prezentów. Wydaje się, że ten zwyczaj był od zawsze, ale tak naprawdę pojawił się dopiero w XIX wieku. Wcześniej jedynie władcy ofiarowywali z okazji Bożego Narodzenia prezenty swoim dworzanom, a za czasów pogańskich na Gody obdarowywano dzieci słodyczami i tak zwanymi szczodrakami, czyli ciastkami w kształcie ludzkich postaci. Ale takie prezenty, jakie znamy dzisiaj, pojawiły się dopiero w XIX wieku.

el