Strona główna Blog Strona 2128

Lech Poznań: Przed meczem więcej pytań niż odpowiedzi

0
Lech Poznań zmierzy się dzisiaj na własnym stadionie z Jagiellonią Białystok prowadzoną przez Ireneusza Mamrota. Ostatnie dwa spotkania podopiecznych Dariusza Żurawia w PKO Ekstraklasie kończyły się porażkami, więc kibice bardzo liczą na przerwanie złej passy i wreszcie nawiązywanie do czołówki, bo rywale powolutku zaczynają Lechowi odjeżdżać. Po porażkach odpowiednio z Cracovią i Lechią jest więcej pytań niż odpowiedzi, jeśli mowa o stylu „Kolejorza”, postawie bramkarza czy defensywy oraz skuteczności w ofensywie.

Ireneusz Mamrot na przedmeczowej konferencji wypowiadał się z dużym szacunkiem o poznańskiej drużynie.

Chcąc wywieźć z Poznania korzystny rezultat, sami musimy rozegrać bardzo dobre spotkanie. Lech ma zawodników, którzy w pojedynkę potrafią rozstrzygnąć o losach spotkania. Poznaniacy u siebie chcą dominować, utrzymywać się przy piłce, ale i my nie zamierzamy oddawać inicjatywy. Jestem pewien, że lechici będą jeszcze bardzo mocną drużyną. Oby poznaniacy wskoczyli na swoje tory już po potyczce z namimówił na konferencji opiekun Jagiellonii Białystok.

Dzisiejsi goście przed tygodniem zremisowali w Białymstoku po emocjonującym meczu z Legią Warszawa. Nie obyło się też bez kontrowersji, bo w ostatnich minutach gry w polu karnym legionistów padł jeden z zawodników Jagiellonii, ale sędzia nie dopatrzył się faulu, choć pojawiały się głosy, że „Jadze” należał się rzut karny. Zespół z Białegostoku grał w dodatku w przewadze jednego zawodnika, bo z boiska usunięty został Luis Rocha, więc mieli więcej szans na przechylenie szali na swoją korzyść, ale świetna postawa w defensywie „Wojskowych” zadecydowała o tym, że ostatecznie padł remis. W kapitalnej formie w tym sezonie jest Jesus Imaz, którym swojego czasu interesował się poznański Lech, ale ostatecznie Hiszpan z Wisły Kraków trafił do Białegostoku i w barwach tego klubu w tym sezonie strzelił siedem goli w ośmiu występach, dokładając tego jeszcze jedną asystę.

W Poznaniu z kolei jest w ostatnich tygodniach dość nerwowo. Kibice wracają myślami do poprzedniego, całkowicie beznadziejnego sezonu, bo ich ulubieńcy prezentują się bardzo podobnie jak wtedy. Kiepska forma Harta, brak dobrego zgrania w defensywie i wysoka nieskuteczność w ofensywie powoduje, że takie mecze jak z Cracovią czy Lechią, drużynami będącymi bezpośrednimi rywalami „Kolejorza” w walce o podium, są na nieszczęście kibiców Lecha, przegrywane. Wydawało się, że po pierwszych meczach ten sezon będzie zupełnie inny niż ten przed rokiem, jednak z meczu na mecz zawodnicy Dariusza Żurawia grają coraz to słabiej, nie mając pomysłu na stwarzanie dobrych okazji. Jeśli już taka sytuacja się pojawi, pikarze Lecha koncertowo je marnują. Nie trzeba przypominać chociażby meczu ze Śląskiem, gdzie piłkarze z Wrocławia wykorzystali trzy z czterech okazji i mieli mecz zamknięty. „Kolejorz” z kolei stworzył sobie takich akcji o wiele więcej, a zdobył tylko jedną bramkę. Drużyna jest w przebudowie, to jasne, ale w stolicy Wielkopolski apetyty są spore, bo lechici nie sięgneli po żadne trofeum już od czterech lat.

– Musimy w piątek za wszelką cenę wygrać. Jeśli nie zaczniemy punktować, możemy osiąść na mieliźnie, a wtedy ciężko się będzie z niej wydostać. Póki co tabela jest na tyle spłaszczona, że jeden czy dwa udane mecze mogą całkowicie odwrócić sytuację. Trzeba to jednak zrobić. Analizowaliśmy grę Jagiellonii i jeżeli będziemy szybciej operować piłką, rywal może nie nadążać, a wtedy znajdziemy miejsce. Nie chcemy jednak zmieniać stylu. Lech nie ma być drużyną, która się wycofa i poczeka na jedną okazję. To, czego potrzebujemy najbardziej, to wyeliminowanie prostych błędów indywidualnych. Dużo nad tym pracujemy i pokazujemy zawodnikom momenty, w których powinni się zachować lepiej. Nie jest też tak, że myślimy tylko o atakowaniu. Doskonale wiemy, jak ważny jest odpowiedni balans i dlatego dużo uwagi poświęcamy fazom przejściowym oraz grze defensywnej – wypowiadał się za to na konferencji prasowej trener Lecha, Dariusz Żuraw.

Słowa trenera Lecha mówią wiele. Mecz piątkowy będzie bardzo ważny, jeśli chodzi o nastroje kibiców, piłkarzy czy samego trenera. „Kolejorz” musi zacząć seryjnie punktować i cały czas być w czołówce tabeli PKO Ekstraklasy, bo jak rywale odjadą, później nie będzie już czego gonić.

Poznań: Władysław Berkan pochowany na Cmentarzu Górczyńskim

0
Działacz niepodległościowy i polonijny w Berlinie w czasie zaborów, współtwórca m. in. Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania wrócił do swojego rodzinnego grodu. Jego szczątki spoczęły dziś na Cmentarzu Górczyńskim.

Władysław Berkan (ur. 1859, zm. 1941) – był z zawodu krawcem, który dzięki talentowi i pracowitości dorobił się własnego warsztatu, a później fabryki. Od 1880 do 1917 roku był działaczem niepodległościowym i polonijnym – pracował wówczas w Berlinie. Współpracował m.in. z ks. Piotrem Wawrzyniakiem.

W 1917 roku przedsiębiorstwo, którym kierował, przekazał bratu, a sam przeprowadził się do Poznania. Od 1919 był radcą miejskim i ławnikiem, a także członkiem deputacji szkolnej magistratu. Aktywnie działał także w świeżo powstałej Izbie Przemysłowo–Handlowej jako radca, współudziałowiec i członek rad nadzorczych przedsiębiorstw branży tekstylnej. Był współzałożycielem Towarzystwa Miłośników Poznania, napisał także pamiętnik „Życiorys własny”, wysoko oceniany przez znawców literatury pamiętnikarskiej.

Okres okupacji niemieckiej spędził w Zakopanem, tam też zmarł i został pochowany. W ostatniej chwili udało się uratować grób przed likwidacją dzięki zaangażowaniu kilku osób, przy wsparciu Towarzystwa Miłośników Miasta oraz pomocy Miejskiego Konserwatora Zabytków.

Teraz szczątki zasłużonego dla Poznania działacza spoczęły na Cmentarzu Górczyńskim. Władze miasta na pogrzebie reprezentował Mariusz Wiśniewski, pierwszy zastępca prezydenta Poznania.

UMP, el

Poznań: Będą ogromne cięcia w budżecie. Odczuć je mają wszyscy poznaniacy!

Mariusz Wiśniewski, zastępca Jacka Jaśkowiaka, oficjalnie dziś poinformował, że miasto czekają znaczące cięcia w wydatkach. Odczuć to mają wszyscy poznaniacy.

O złej sytuacji poznańskich finansów Mariusz Wiśniewski alarmował już kilka razy. Za obecną sytuację wini on rząd Prawa i Sprawiedliwości oraz przeprowadzone przez niego reformy. Konkretnie chodzi o obniżenie stawki PIT, oraz zwolnienie młodych ludzi z płacenia tego podatku. Zmiana niewątpliwie korzystna z punktu widzenia obywateli, jest zabójcza dla finansów samorządów.

175 milionów. Tyle pieniędzy mniej ma wpłynąć do budżetu miasta w związku z decyzjami, które podjął obecny rząd. Zmiany w podatku PIT nie są jedynymi, które doprowadziły do pogorszenia sytuacji w budżecie. Wiśniewski wskazuje również, jako źródło problemów, reformę edukacji. Wprowadzona przez PiS zakładała likwidację gimnazjów. Koszty związane z jej wprowadzeniem w dużym stopniu musiały jednak pokryć samorządy ze środków własnych. Miasto zostało też zmuszone, żeby z własnych pieniędzy sfinansować część podwyżek dla nauczycieli.

Sytuację finansową miasta mają jeszcze pogorszać prognozowany wzrost płacy minimalnej, rosnące koszty inwestycji oraz przewidywany wzrost cen prądu. 

Wszystkie te zmiany oznaczają, że miasto czekają cięcia. Odczuć mają je wszyscy poznaniacy, chociaż obecnie jeszcze dokładnie wiadomo, które obszary działalności miasta sytuacja dotknie najbardziej. Te decyzję mają zostać podjęte do 15 listopada.

Priorytetem dla władz miasta jest kontynuowania trwających już inwestycji i doprowadzenie ich do szczęśliwego końca. Jest to też szczególnie ważne ze względu na dofinansowania otrzymane od Unii Europejskiej. W przypadku nie wywiązania się z inwestycji Poznaniowi groziłaby konieczność zwrócenie środków do UE.

Władze miasta podały natomiast ile muszą wynieść cięcia budżetowe, żeby budżet był bezpieczny. Kwota jest imponująca – 134 miliony złotych. Konsekwencje braku tych pieniędzy mieszkańcy miasta mają jeszcze odczuwać w kolejnych latach.

 

Poznań: Jest wyrok w sprawie śmierci dwulatki z Piły. Rodzice zostali skazani

0
Poznański Sąd Apelacyjny uznał, że Angelika i Szymon B., rodzice 2-letniej Lilianny, przyczynili się do jej śmierci. Podtrzymał w ten sposób wcześniejszy wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu. Od wyroku odwołała się prokuratura.

2-letnia Lilianna zmarła w marcu 2017 roku. Powodem śmierci był poważny uraz głowy, bo dziewczynka została pobita przez ojczyma. Jak ustalili śledczy i jak zeznała matka dziewczynki, Angelika, chociaż później wycofała się z tych zeznań, Szymon B. miał wykręcić dziecku rękę i popchnąć tak, że dziewczynka uderzyła głową o futrynę drzwi i o podłogę.

Dziecko straciło przytomność i rodzice zabrali ją do lekarza, ale nie powiedzieli, jaka jest przyczyna utraty przytomności. To, że dziecko ma poważny i w konsekwencji śmiertelny uraz głowy, okazało się dopiero w szpitalu, gdzie ją przewieziono i zrobiono dokładne badania. Ale wtedy na ratunek było już za późno i mimo wysiłków lekarzy dziecko zmarło.

Jak podaje „Głos Wielkopolski”, Szymon B. i Angelika B. zostali oskarżeni przez prokuraturę o zabójstwo dziewczynki. Ojczym nie przyznał się do winy, natomiast Angelika początkowo przyznała się i opisała dokładnie całe zdarzenie. Jednak już na pierwszej rozprawie w sądzie wycofała się z zeznań.

W grudniu 2018 roku zapadł wyrok: Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał, że Szymon B. nie jest winny zabójstwa dziewczynki, ale jest winny znęcania się nad swoimi dziećmi oraz podawania amfetaminy swojej żonie – i skazał go na 12 lat i 2 miesiące więzienia.

Angelikę B. za nieumyślnie przyczynienie się do śmierci córki skazano na dwa lata więzienia. Od wyroku odwołała się prokuratura, jednak podczas piątkowej rozprawy Sąd Apelacyjny wydał prawomocny wyrok podtrzymując wcześniejszy wyrok Sądu Okręgowego.

Głos Wielkopolski, el

Poznań: Włamanie do Lidla. Mężczyna ukradł papierosy

0
Nieznany sprawca w nocy z czwartku na piątek włamał się do Lidla na ul. Głównej. Policja zajmuje się sprawą.

Złodziej wszedł do sklepu dzięki rozbiciu szyby w drzwiach. Z pierwszych ustaleń wynika, że ukradł ze sklepu tylko papierosy. Szacowanie strat w dalszym ciągu jednak trwa.

Swoje czynności na miejscu prowadzą również policjanci, którzy m.in. zabezpieczają monitoring.

Poznań: Zmarła kelnerka ranna w pożarze w City Parku

0
W Wielospecjalistycznym Szpitalu Miejskim im. Strusia w Poznaniu zmarła kelnerka z restauracji Whisky Bar 88 w City Parku. Dziewczyna została poparzona w czasie pożaru, do którego doszło tam 14 września.

Przypomnijmy: tragiczne zdarzenie miało miejsce wieczorem 14 września. W restauracji było wielu gości, gdy nagle dał się słyszeć głośny wybuch, a później pojawił się ogień. Wszyscy zostali ewakuowani z lokalu, ale ogień rozprzestrzeniał się szybko i cztery osoby odniosły poparzenia. Najpoważniejsze – jedna z kelnerek lokalu.

Dziewczyna miała poparzone 80 proc. powierzchni ciała. Trafiła do szpitala im. Strusia przy Szwajcarskiej, gdzie lekarze wprowadzili ją w stan śpiączki farmakologicznej. Mimo licznych i głębokich poparzeń, jakich doznała, nie tracili nadziei, a stan pacjentki powoli się poprawiał. Niestety, jak podaje „Głos Wielkopolski”, jej stan wczoraj się nagle pogorszył, co zdarza się przy tak poważnych urazach. Już nie udało się jej uratować.

Głos Wielkopolski, el

Poznań: Szukali sprawcy kolizji, a znaleźli… kradzione części samochodowe

0
Zaczęło się od zwykłego zgłoszenia kolizji z udziałem białego busa. Policjanci zaczęli szukać takiego auta, znaleźli je – i mocno się zdziwili, gdy zobaczyli, co jest w środku…

Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego w Poznaniu otrzymali informację, że w Przeźmierowie doszło do kolizji, a jej sprawca odjechał z miejsca zdarzenia samochodem typu bus. Świadkowie podawali dokładny opis samochodu i gdy na miejsce kolizji dotarły patrole policyjne, to jeden z nich zauważył samochód, który odpowiadał opisowi zgłaszających interwencję świadków.

Policjanci zatrzymali kierowcę, poprosili o dokumenty i otwarcie bagażnika. jakież było ich zdumienie, gdy w środku znaleźli… kradzione części samochodowe o wartości prawie 200 tys. złotych. Elementy skradzionego samochodu oraz bus, którym były one przewożone zostały zabezpieczone do dalszych czynności.Wprawdzie bus i jego 63-letni kierowca nie brali udziału w kolizji, jednak za kradzione części samochodowe mężczyzna odpowie przed sądem.

Co ciekawe, kilkanaście minut później patrol zatrzymał innego białego busa – i ten już okazał się tym właściwym, jeśli chodzi o kolizję. Jego kierowca jechał na podwójnym gazie i po spowodowaniu stłuczki uciekł z miejsca zdarzenia. Także i on został zatrzymany przez policje i odpowie za swoją nieodpowiedzialną jazdę samochodem.

KWP, el

Konin: Przedsiębiorca wybudował blok. I dał w prezencie miastu

0
3 i pół miliona złotych – tyle jest wart prezent, który Wojciech Pluta-Plutowski ofiarował miastu. Dzięki niemu 12 rodzin z osobami niepełnosprawnymi szybciej dostanie mieszkanie komunalne.

Jak informuje Radio Poznań, dwa lata temu Wojciech Pluta-Plutowski i jego córka dostali od miasta działkę, na której miał powstać blok. Po dwóch latach inwestycja jest zakończona: blok ma 24 mieszkania na 4 kondygnacjach, przystosowany jest dla osób niepełnosprawnych. Zamieszka tam 12 rodzin oczekujących na mieszkanie komunalne, w tym osoby z niepełnosprawnością.

W części lokali swoją działalność będzie prowadziła Fundacja na Rzecz Rozwoju Dzieci i Młodzieży „Otwarcie” wyznaczając też osoby, które z ich ramienia będą zasiedlały poszczególne lokale. Ona prowadzić też będzie jedno z dwóch mieszkań treningowych dla osób z niepełnosprawnościami. Drugie poprowadzi miasto.dwa mieszkania treningowe to dla Konina dodatkowa korzyść.

Darczyńcy podziękował Piotr Korytkowski, prezydent Konina.

Radio Poznań, el

Kalisz: Oddano do użytku najnowocześniejszą w Polsce komendę policji

0
Ponad dziesięć tysięcy metrów kwadratowych powierzchni, nowoczesne stanowisko kierowania, zautomatyzowana strzelnica, sala ćwiczeń taktyk i technik interwencji. 500 kaliskich policjantów i pracowników policji otrzymało do dyspozycji nową siedzibę Komendy Miejskiej Policji w Kaliszu.

Wydarzenie rozpoczęła Msza Święta w Kościele pw. Św. Gotarda w Kaliszu, której przewodniczył biskup Edward Janiak. W uroczystym apelu wziął udział Sylwester Tułajew, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, oraz nadinsp. Dariusz Augustyniak, I Zastępca Komendanta Głównego Policji.

W uroczystym apelu wziął udział także insp. Piotr Mąka – Komendant Wojewódzki Policji w Poznaniu wraz z I Zastępcą insp. Romanem Kusterem i Zastępcą insp. Konradem Chmielewskim, parlamentarzyści, przedstawiciel wojewody wielkopolskiego, samorządowcy, przedstawiciele służb mundurowych i instytucji współpracujących na co dzień z Policją oraz wielu gości. Gospodarzem uroczystości był insp. Dariusz Bieniek – Komendant Miejski Policji w Kaliszu.

Oddany policjantom do użytkowania budynek jest największym tego typu obiektem w Polsce oddanym do użytku w tym roku. Jego łączna powierzchnia to ponad dziesięć tysięcy metrów kwadratowych. Znajdzie się w nim miejsce dla ponad pół tysiąca policjantów i pracowników policji. Budynek został zaprojektowany z myślą o jak najlepszej obsłudze mieszkańców Kalisza oraz najlepszych warunkach służby policjantów.

W nowej komendzie znajduje się nowoczesne stanowisko kierowania i punkt przyjęć interesantów, czynne całą dobę. Poza przestronnymi pomieszczeniami biurowymi funkcjonariusze mają do dyspozycji salę ćwiczeń taktyk i technik interwencyjnych oraz zautomatyzowaną strzelnicę, wygodne biura i przestronne szatnie. Na terenie policyjnego kompleksu znalazła się także nowa stacja obsługi radiowozów oraz kojce dla policyjnych psów.

Budowa komendy została rozpoczęta w październiku 2017 roku. Została ona sfinansowana z Programu Modernizacji Policji w kwocie 48 mln. zł. oraz z funduszy przekazanych przez samorząd Kalisza, który podarował na ten cel aż 10 mln. zł.

KWP, el

Ostrów: Zderzenie rowerzysty z BMW. „Następnie cofnął i… przejechał po nim drugi raz”

Policja będzie ustalać szczegóły wypadku w Ostrowie Wielkopolskim. Rowerzysta zginął po zderzeniu z samochodem.

Do wypadku doszło na skrzyżowaniu ulic Grabowskiej i Pruślińskiej. W jego wyniku zmarł starszy mężczyzna, który jechał rowerem. Kierowcy samochodu nic się nie stało.

Sensacyjną relację z miejsca wypadku przedstawia portal Ostrów Nasze Miasto. Według strony „kierowca BMW potrącił rowerzystę i przejechał po nim. Następnie cofnął i… przejechał po nim drugi raz.”

Szczegóły zdarzenia będą teraz wyjaśniali policjanci.

Źródło: ostrow.naszemiasto.pl

Gniezno: Złodziej z targowiska miejskiego zatrzymany

0
Z jednego ze straganów ukradł damską bieliznę i biżuterię, a później sam usiłował to sprzedać na straganie. Gnieźnieńscy policjanci zatrzymali go na gorącym uczynku.

Do włamania doszło w nocy z 8 na 9 września 2019 roku. Następnego dnia właściciele jednego ze straganów na miejskim targowisku zawiadomili policję o włamaniu i kradzieży. Jak ustalili, z wnętrza zniknęła odzież, artykuły bieliźniane oraz ozdoby dla kobiet o wartości 700 złotych.

Policjanci zaczęli szukać złodzieja, w czym bardzo pomógł monitoring znajdujący się na targowisku. Szybko udało się wytypować, a później zatrzymać podejrzanego o ten czyn 35-letniego gnieźnianina. Co ciekawe, stróże prawa zatrzymali go akurat wtedy, gdy sprzedawał skradziony towar po okazyjnych cenach…

Część skradzionych rzeczy udało się odzyskać. Mężczyzna został zatrzymany.  Podczas przesłuchania przyznał się do popełnienia tego przestępstwa i powiedział, że pieniądze uzyskane ze sprzedanego towaru przeznaczył na alkohol. 17 września br.35-latek usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Przestępstwo to zagrożone jest karą nawet do 10 lat pozbawienia wolności. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.

KWP, el

Trener bilarda wysyłał wiadomości porno swojemu podopiecznemu. Zajmie się tym prokuratura?

0
Ministerstwo Sportu planuje zawiadomić prokuraturę o zachowaniu byłego trenera bilarda, który wysyłał swojemu podopiecznemu z Poznania filmy porno.

O sprawie poinformował „Głos Wielkopolski”. Poszkodowanym jest 18-letni Wiktor Zieliński, nadzieja polskiego bilarda. Utalentowany zawodnik miał dostawać od swojego ówczesnego trenera niepokojące filmy porno poprzez aplikację „Messanger”. Zachowanie trenera miało trwać kilka lat, co oznacza, że wysyłał tego rodzaju treści do swojego zawodnika, kiedy ten był jeszcze nieletni.

Nagrania miały pokazywać m.in. masturbację i seks grupowy. Pojawiły się wśród nich również bardziej ekstremalne produkcje. Na jednym z filmów miał występować mężczyzna, który przejechał wałkiem po swoim penisie i jądrach.

Po opublikowaniu tych szokujących faktów, Ministerstwo Sportu i Rekreacji zapowiedziało, że powiadomi organy ścigania. Przedstawiciele resortu oczekiwali również wyjaśnień od Polskiego Związku Bilardowego. Ten jednak „umywa ręce” twierdząc, że o sytuacji nie wiedział.

Źródło: Głos Wielkopolski

Kobylnica: Będzie tunel zamiast przejazdu kolejowego

0
PKP Polskie Linie Kolejowe zadeklarowały, że znajdą pieniądze na to, by w miejscu przejazdu kolejowego w Kobylnicy powstał tunel.

Przez Kobylnicę w gminie Swarzędz przebiega ruchliwa trasa kolejowa na Gniezno. Przejazd jest zamykany często i na długo, a to z kolei utrudnia życie okolicznym mieszkańcom. W okolicy powstaje coraz więcej nowych osiedli, bo jest niedaleko i do Poznania, i do Swarzędza. I korki na przejeździe są coraz dłuższe.

Na problem zwrócił uwagę poseł Bartłomiej Wróblewski z PiS, jak informuje Radio Poznań. Poseł uczestniczył w spotkaniach w tej sprawie, jeździł też z burmistrzem Swarzędza na rozmowy do Warszawy. I udało się. Co prawda konkretnego termin u przystąpienia do inwestycji nie ma, ale PKP Polskie Linie Kolejowe zadeklarowały, że znajdą na to połowę szacowanych kosztów budowy tunelu – a to całkiem spora kwota, bo 40 milionów złotych. Pozostałe dwadzieścia milionów będą musiały dołożyć gmina Swarzędz i powiat poznański.

Radio Poznań, el

Poznań: Sklepikarz oskarżony o uwięzienie złodzieja został uniewinniony

0
Miał zamknąć złodzieja na zapleczu swojego sklepu i go pobić. Tak zeznawał złodziej. Jednak dziś sąd uniewinnił sklepikarza ze wszystkich zarzutów.

Łukasz G., jest właścicielem sklepu spożywczego na Wildzie. Oskarżający go Wiesław R. miał w lutym 2018 roku ukraść w jego sklepie piwo. I właśnie za to – jak zeznawał Wiesław R. – właściciel sklepu miał go zamknąć na zapleczu, przykuć do kraty w oknie, polewać wodą, a później pobić.

Prokuratura za te właśnie czyny żądała dla właściciela sklepu kary 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok, jak podaje „Głos Wielkopolski”. Jednak sam Łukasz G. twierdził, że taka sytuacja w ogóle nie miała miejsca i domagał się uniewinnienia.

Sąd pierwszej instancji uznał winę sklepikarza, chociaż twardych dowodów w tej sprawie nie było – i skazał go na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok. Jednak Łukasz G. odwołał się od wyroku i ostatecznie Sąd Okręgowy w Poznaniu uniewinnił go od zarzucanych mu czynów. Zdaniem sędziego zeznania pokrzywdzonego budziły wiele wątpliwości co do tego, czy są prawdziwe. Wiesław R. mówił na przykład o oblaniu go wiadrem wody przez sklepikarza, tymczasem, gdy po rzekomym wypuszczeniu ze sklepu poszedł od razu do znajomego, to miał mokrą jedynie twarz, a nie ciało i ubranie. To sprawiło, że wersja wydarzeń opowiadana przez rzekomego pokrzywdzonego nie wydała się sędziemu wiarygodna.

Głos Wielkopolski, el

Kalisz: Ponad 50 manifestacji w tym samym czasie, co Marsz Równości

0
50 pozwoleń na organizację zgromadzeń publicznych w dniach 21 i 22 września wydał jak dotąd Urząd Miasta Kalisza. A na rozpatrzenie czekają następne wnioski.

Zgłoszone akcje mają bardzo oryginalne nazwy: „W obronie polskiego złotego przed walutą euro”, „Wyrażenie solidarności i szacunku dla pracy strażników miejskich” czy „Spotkanie fanów bajki Gumisie”, pikieta promująca introdukcję orangutana sumatrzańskiego na tereny Polski i pikieta miłośników serii „Szybcy i Wściekli”.

Urzędnicy analizują napływające wnioski od ponad miesiąca. Prezydent musiał wyznaczyć do tego celu aż 20 osób. Nikt nie ma wątpliwości co do tego, że większość tych akcji jest zgłoszona po to, by zablokować przejście przez Kalisz Marszu Równości, zaplanowanego na 22 września. Nikt jednak też nie przypuszczał, że wydarzenie wzbudzi aż tyle emocji – i wywoła taką reakcję.

Urzędnicy prezydenta analizują wnioski, by zadecydować, czy organizowana akcja nie wiąże się z zagrożeniem dla mieszkańców lub nie planuje odbyć się w miejscu, gdzie już zgłoszono inna akcję. I właśnie w przypadku 12 takich imprez – jak podaje Radio Poznań – prezydent wydał decyzję o zakazie zgromadzenia. Zgodnie z prawem takie decyzje są zawsze przekazywane do sądu, gdzie organizatorzy mogą się odwołać od decyzji prezydenta.

Ale jak dotąd żadne odwołanie nie wpłynęło. Co ciekawe, organizatorzy tych wszystkich demonstracji i pikiet nie stawili się też w poniedziałek na rozprawie administracyjnej – przyszli tylko organizatorzy Marszu Równości. Nie odebrali też identyfikatorów z urzędu – ale na to mają jeszcze czas do jutra.

Ile więc ostatecznie odbędzie się zgromadzeń w Kaliszu poza Marszem Równości – nie wiadomo.

Radio Poznań, el

Oborniki: Policja wykryła uprawę konopi

0
16 krzewów konopi indyjskich oraz woreczek z amfetaminą – to wszystko znaleźli policjanci w jednym z mieszkań w Obornikach. Zatrzymali też 34-letniego właściciela mieszkania, którego podejrzewali o posiadanie narkotyków.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Obornikach weszli do podejrzanego mieszkania 17 września, a przeszukanie lokalu tylko potwierdziło ich wcześniejsze ustalenia. Znaleźli w nim namiot przystosowany do uprawy konopi indyjskich. W namiocie znajdowało się 16 roślin rosnących w donicach, które miały wysokość około 80 cm. Oprócz tego podczas przeszukania mieszkania policjanci znaleźli woreczek z zawartością amfetaminy i zabezpieczyli narzędzia służące do prowadzenia uprawy, w skład której wchodziły m.in. namiot, wentylatory, lampy, filtr.

Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie 34-latkowi zarzutów z Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, która za posiadanie i uprawę zabronionych roślin przewiduje karę do 3 lat więzienia.

KWP, el

Poznań, Kalisz, Konin, Piła, Leszno: Młodzieżowy Strajk Klimatyczny opanuje Wielkopolskę!

Odbędzie się 20 września i jest częścią Ogólnoświatowego Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, który odbywa się na całym świecie w tym samym czasie. To protest młodych ludzi sprzeciwiających się obojętności rządzących wobec zmiany klimatu.

Klimat się zmienia, a jednym z powodów jest brak szacunku dla naszego środowiska i niechęć polityków oraz biznesmenów do likwidacji działań i procesów niszczących Ziemię oraz zmieniających klimat. To dlatego 20 września młodzi ludzie na całym świecie zamierzają wyjść na ulice, żeby przeciwko temu zaprotestować.

„Upały, susze, powodzie i gwałtowne burze to tylko zapowiedź najgorszego co może stać się z naszym światem, jeżeli nie zatrzymamy postępującego wzrostu globalnej temperatury” – piszą na stronie wydarzenia. – „Dlatego tak ważne jest, aby jak najszybciej została rozpoczęta transformacja energetyczna w celu osiągnięcia neutralności klimatycznej.

Termin ten – jak podaje „Głos Wielkopolski” – nie jest przypadkowy, ponieważ 20 września jest ostatnim piątkiem przed szczytem klimatycznym ONZ w Nowym Jorku, podczas którego prowadzone są negocjacje na temat działań polityki klimatycznej.

Gdzie w Wielkopolsce odbędą się demonstracje?
Młodzieżowy Strajk Klimatyczny: Poznań
Przemarsz poznańskiego Młodzieżowego Strajku Klimatycznego wyruszy o godz. 10 z placu Wolności. Następnie przejdzie ulicami Ratajczaka, Św. Marcin i Szkolną na Stary Rynek, by następnie pojawić się na ulicach Świętosławskiej i Gołębiej.

Młodzieżowy Strajk Klimatyczny: Kalisz
W Kaliszu Młodzieżowy Strajk Klimatyczny odbędzie się Rynku Głównym. Początek o godzinie 15.30. „Wyjdź razem z nami na ulice, aby pokazać, że także TY nie zgadzasz się na taki los naszej planety!” – zachęcają organizatorzy.

Młodzieżowy Strajk Klimatyczny: Konin
W Koninie Młodzieżowy Strajk Klimatyczny rozpocznie się o godzinie 12:00. Miejsce: ul. Dworcowa 15.

Młodzieżowy Strajk Klimatyczny: Leszno
Strajk Klimatyczny rozpocznie się o godzinie 10.00 (do 13.00) na rynku, a jego uczestnicy przemaszerują przez centrum miasta.

Młodzieżowy Strajk Klimatyczny: Piła
W Pile Młodzieżowy Strajk Klimatyczny ma rozpocząć o godzinie 17.00 na Deptaku (koło fontanny).

Młodzieżowy Strajk Klimatyczny: postulaty
Żądamy prowadzenia polityki klimatycznej w oparciu o aktualne stanowisko nauki wyrażone w najnowszych raportach Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) powołanego przez ONZ. Oczekujemy, że sugerowane przez środowisko naukowe rozwiązania będą wdrażane niezwłocznie we współpracy międzynarodowej.
Wzywamy rząd polski, by oficjalnie uznał katastrofę klimatyczną poprzez ogłoszenie stanu kryzysu klimatycznego. Kwestia kryzysu nie może być przedmiotem ideologicznych sporów – w obliczu katastrofy musimy mówić wspólnym głosem, ponad podziałami.

Domagamy się zawarcia kompleksowej i aktualnej wiedzy o mechanizmach kryzysu klimatycznego w podstawie programowej edukacji, przy zapewnieniu kadrze nauczycielskiej obowiązkowych szkoleń w tym zakresie. Jednocześnie edukację klimatyczną w pełnym zakresie swoich kompetencji powinny zapewniać samorządy lokalne.

Żądamy, by media wzięły na siebie odpowiedzialność za uświadamianie społeczeństwa o bezpośrednich zagrożeniach związanych z kryzysem klimatycznym. Wzywamy do priorytetyzacji tematu katastrofy klimatycznej w przekazie medialnym oraz posługiwania się językiem odzwierciedlającym wagę problemu.

Żądamy przyjęcia przez parlament RP ustawy powołującej ekspercką i niezależną Radę Klimatyczną, której zadaniem będzie opracowanie strategii osiągnięcia neutralności klimatycznej Polski do roku 2040 oraz kontrola realizacji tej strategii. Ustawa ta musi być stworzona przy aprobacie środowiska naukowego, maksymalnej transparentności i przy szerokich konsultacjach społecznych.

Oczekujemy podjęcia natychmiastowych kroków prowadzących do przeprowadzenia sprawiedliwej transformacji gospodarki w celu redukcji emisji gazów cieplarnianych. Wymagamy, by respektowano prawa i potrzeby wszystkich których dotkną skutki transformacji, szczególnie osób zatrudnionych w sektorach energetyki, rolnictwa, przemysłu i transportu

Głos Wielkopolski, el

Poznań: Sprawa porwania Ziętary – kolejna rozprawa „Ryby” i „Lali”

0
W Sądzie Okręgowym w Poznaniu odbyła się kolejna rozprawa w sprawie zabójstwa Jarka Ziętary, dziennikarza „Gazety Poznańskiej”. O porwanie i pomocnictwo w zabójstwie dziennikarza oskarżeni są „Ryba” i „Lala”, dwaj byli ochroniarze Elektromisu.

Podczas dzisiejszej rozprawy zeznawali kolejni świadkowie, jak informuje „Głos Wielkopolski”, między innymi Krystian Cz., były milicjant,a później jeden z najważniejszych ludzi w Elektromisie. Krystian Cz. zaprzeczył zeznaniom Jerzego U., byłego oficera UOP, który twierdził, że był naocznym świadkiem porwania dziennikarza przez „Rybę” i „Lalę”.

Oficer wycofał swoje zeznania i dostał za to od Elektromisu – jak twierdzi – pół miliona złotych. Krystian Cz. temu zaprzecza i twierdzi, że było to wynagrodzenie za ochronę siedziby Elektromisu przed podrzuceniem ludzkich szczątków.

Jakich ludzkich szczątków? Krystian Cz. zgodnie z relacją „Głosu Wielkopolskiego”, zeznał, że spotkał się z Jerzym U. na przełomie 2014/2015 roku. Podczas spotkania ten były oficer UOP powiedział mu, że zna śledczych i prokuratora z Krakowa, którzy zajmują się sprawą Ziętary. I że byłoby dobrze, gdyby na terenie Elektromisu znalazły się jakieś ludzkie szczątki. Dodał też, że siedziba firmy przy Wołczyńskiej jest słabo chroniona.

Terenem tym zarządzała wówczas spółka „Czerwona Torebka” i to jej szefowie podjęli decyzję o wzmocnieniu ochrony. Firma, która się tym zajmowała, zaoferowano 50 tys. złotych premii za złapanie osoby podrzucającej szczątki, a firma Jerzego U. dostała zlecenie zewnętrznej ochrony siedziby dawnego Elektromisu. I za to otrzymała wynagrodzenie.

Dlaczego jednak Krystian Cz. nie zawiadomił o możliwości podrzucenia ludzkich szczątków prokuratury? Jak się okazuje, zrobił to, ale dopiero w roku 2018, informując też, że firma przekazała pieniądze byłemu oficerowi UOP za ochronę. Dlaczego dopiero wtedy? Bo właśnie w 2018 roku ktoś podrzucił mu nagranie, na którym podobno słychać, jak Jerzy U. opowiada, że za 3 mln zł może zmienić swoje zeznanie w sprawie Ziętary i roli Elektromisu. Jerzy u. stanowczo zaprzecza, by taka rozmowa miała miejsce.

Zdaniem Krystiana Cz. Jerzy U. nie jest osoba wiarygodną, konfabuluje,.a podczas wykonywania przez niego zadań dla „Czerwonej Torebki” były na niego skargi. Byli ochroniarze Elektromisu to porządni ludzie, a o istnieniu kogoś takiego jak Jarosław Ziętara dowiedział się dopiero w 2014 roku, gdy zatrzymano ochroniarzy i Aleksandra Gawronika, uważanego za osobę podżegającą do porwania i zabójstwa dziennikarza. W dodatku o tym wszystkim dowiedział się z mediów. Jego zdaniem możliwa jest też wersja, że Ziętara żyje, bo przecież jego ciała nie znaleziono.

W czwartek miał zeznawać także Mariusz Ś., właściciel dawnego Elektromisu. Jednak nie przyszedł z powodu choroby – przedstawiono jego zwolnienie lekarskie.

Kolejna rozprawa odbędzie się 3 października.

Jarosław Ziętara, 24-letni dziennikarz „Gazety Poznańskiej”, zniknął 1 września 1992 roku w drodze do pracy. Po wielu latach krakowska prokuratura doszła do wniosku, że został porwany i zamordowany, ponieważ, pisząc o biznesowej „szarej strefie” dotarł do zbyt wielu niewygodnych faktów zagrażających interesom ówczesnych czołowych poznańskich biznesmenów. Na budynku przy ulicy Kolejowej, gdzie Jarek Ziętara mieszkał i z którego po raz ostatni wyszedł do pracy – wisi tablica pamiątkowa.

Głos Wielkopolski, el

Międzychód: Czy linia kolejowa zostanie odbudowana? Jest kłopot z trasą przez Pniewy

Od kilku lat trwa walka o odbudowę linii kolejowych z Poznania do Międzychodu i Pniew. I gdy wszystko już było na dobrej drodze – Pniewy wykupiły od PKP część działek leżących na trasie, by wybudować tam zbiornik retencyjny. Co będzie z linią kolejową?

Uruchomione ponownie miały być dwie dawne linie: nr 363 Międzychód – Rokietnica i linię 368 Międzychód – Szamotuły. Dzięki nim takie miejscowości jak Sieraków, Kwilcz, Chrzypsko Welkie, Międzychód i Pniewy zyskiwałyby połączenie kolejowe z Poznaniem.

Głównym zainteresowanym w odbudowie linii kolejowych jest Starostwo Powiatowe w Międzychodzie. Warto dodać, że to właśnie mieszkańcy Międzychodu najgoręcej protestowali, gdy pod koniec lat 90. ubiegłego wieku linia była likwidowana ze względu na fatalny stan techniczny. PKP co prawda usiłowało wówczas przekonać zainteresowanych, że nie chodzi o pieniądze na remont, ale o to, że nikt tą trasą nie jeździ. Ośrodki wypoczynkowe poznańskich zakładów pracy mieszczące się w okolicach Międzychodu i Sierakowa masowo wówczas padały, więc dał się zauważyć spory spadek letników. Jednak nadal z pociągów korzystali studenci dojeżdżający do Poznania i to ich rodzice najgłośniej protestowali przeciwko likwidacji linii. Po likwidacji kolei pozostawały im tylko autobusy PKS, niemiłosiernie zatłoczone w każdy piątek, gdy studenci jechali do domów – i w niedzielę, gdy wracali do Poznania.

Niestety, linię zlikwidowano i mimo kilkakrotnych prób jej odbudowy jak dotąd to się nie udało. Czy uda się tym razem? Wszystko wskazywało na to, że tak. Kolej od kilku lat wraca do łask, zaczyna doceniać wartość tak nowego taboru, jak i remontów posiadanych linii, letnicy znów doceniają Międzychód i Sieraków, a Rafał Litke, starosta powiatu międzychodzkiego, nie tylko sam walczy o połączenia kolejowe, ale namówił też inne samorządy, leżące na trasie obu zlikwidowanych linii. W tym także Pniewy, przez które kiedyś przebiegała linia 363.

Tymczasem, jak podaje „Głos Wielkopolski”, 18 września Bartłomiej Pomianowski z programu „Pociąg do Wielkopolski” ujawnił, że gmina Pniewy, przez teren której przebiega linia kolejowa nr 363 nabyła rok temu od PKP działki za około 600 tys. zł. Są to te dokładnie te działki, przez które kiedyś przebiegała linia. Pniewy jednak nie zamierzają tam wybudować kolei, ale nową ulicę i zbiornik retencyjny.

Decyzja pniewskiego samorządu oburzyła pozostałych zainteresowanych, zwłaszcza Międzychód. Bo przecież władze Pniew uczestniczyły w spotkaniach, podczas których podpisywane były listy intencyjne w sprawie rewitalizacji tych linii, udzieliły też legitymacji Międzychodowi do rozmów w tej sprawie z instytucjami i innymi samorządami także w imieniu Pniew. W dodatku międzychodzkie starostwo poniosło już całkiem spore koszty na badania mające wykazać, czy w ogóle byłoby zainteresowanie pasażerów tymi liniami.

Starosta nie zamierza się jednak poddać i nadal chce walczyć o odbudowę tych linii. Ma nadzieję, że uda się znaleźć jakieś rozwiązanie dla tej sytuacji. Tego samego zdania jest Jarosław Przewoźny, burmistrz gminy Pniewy. deklaruje, że jeśli władze województwa znajda te kilkaset milionów na odbudowę linii kolejowej, to miasto jest w stanie przesunąć obie inwestycje planowane na dawnej trasie kolejowej: i ulicę, i zbiornik retencyjny. Znajdzie też na to środki w budżecie. Burmistrz zwrócił też uwagę, że odbudowa linii wcale nie musi oznaczać dokładnie taki sam jej przebieg jak przed laty, co zresztą w wielu miejscach nie jest już możliwe. PKP sprzedawało te tereny nie od dziś i nie tylko Pniewom, więc w wielu przypadkach na miejscu dawnych torów stoją domy.

List intencyjny w sprawie odbudowy linii podpisano w 2017 roku, a rok później wykonano prognozy wielkości ruchu pasażerskiego i towarowego dla tych linii, czyli tak zwanych potoków pasażerów i towarów. Badania kosztowały 70 tysięcy złotych, a sfinansowały cztery samorządy: województwo wielkopolskie, powiat międzychodzki, powiat szamotulski i gmina Międzychód. ich wyniki dowiodły, że obie linie miałyby ogromny potencjał i towarowy i pasażerski. Warto dodać, że aż 90 proc. ankietowanych osób z ponad 6 tys., przebadanych chciałoby w przyszłości korzystać z tych linii.

W 2018 roku dokument trafił do Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu i stał się załącznikiem wniosku o dokonanie zmian w Planie Transportowym Województwa Wielkopolskiego. To pierwszy krok do odbudowy linii. Jej koszt jest szacowany na 200-300 mln zł. To dużo, ale warto dodać, że reaktywacją linii do Międzychodu zainteresowane jest także województwo lubuskie oraz PKP PLK S.A., które chcą je umieścić na liście potencjalnych inwestycji w ramach nowego budżetu unijnego w latach 2021 – 2027.

Głos Wielkopolski, el