Poznań: Sprawa porwania Ziętary – kolejna rozprawa “Ryby” i “Lali”

W Sądzie Okręgowym w Poznaniu odbyła się kolejna rozprawa w sprawie zabójstwa Jarka Ziętary, dziennikarza “Gazety Poznańskiej”. O porwanie i pomocnictwo w zabójstwie dziennikarza oskarżeni są „Ryba” i „Lala”, dwaj byli ochroniarze Elektromisu.

Podczas dzisiejszej rozprawy zeznawali kolejni świadkowie, jak informuje “Głos Wielkopolski”, między innymi Krystian Cz., były milicjant,a później jeden z najważniejszych ludzi w Elektromisie. Krystian Cz. zaprzeczył zeznaniom Jerzego U., byłego oficera UOP, który twierdził, że był naocznym świadkiem porwania dziennikarza przez “Rybę” i “Lalę”.

Oficer wycofał swoje zeznania i dostał za to od Elektromisu – jak twierdzi – pół miliona złotych. Krystian Cz. temu zaprzecza i twierdzi, że było to wynagrodzenie za ochronę siedziby Elektromisu przed podrzuceniem ludzkich szczątków.

Jakich ludzkich szczątków? Krystian Cz. zgodnie z relacją “Głosu Wielkopolskiego”, zeznał, że spotkał się z Jerzym U. na przełomie 2014/2015 roku. Podczas spotkania ten były oficer UOP powiedział mu, że zna śledczych i prokuratora z Krakowa, którzy zajmują się sprawą Ziętary. I że byłoby dobrze, gdyby na terenie Elektromisu znalazły się jakieś ludzkie szczątki. Dodał też, że siedziba firmy przy Wołczyńskiej jest słabo chroniona.

Terenem tym zarządzała wówczas spółka “Czerwona Torebka” i to jej szefowie podjęli decyzję o wzmocnieniu ochrony. Firma, która się tym zajmowała, zaoferowano 50 tys. złotych premii za złapanie osoby podrzucającej szczątki, a firma Jerzego U. dostała zlecenie zewnętrznej ochrony siedziby dawnego Elektromisu. I za to otrzymała wynagrodzenie.

Dlaczego jednak Krystian Cz. nie zawiadomił o możliwości podrzucenia ludzkich szczątków prokuratury? Jak się okazuje, zrobił to, ale dopiero w roku 2018, informując też, że firma przekazała pieniądze byłemu oficerowi UOP za ochronę. Dlaczego dopiero wtedy? Bo właśnie w 2018 roku ktoś podrzucił mu nagranie, na którym podobno słychać, jak Jerzy U. opowiada, że za 3 mln zł może zmienić swoje zeznanie w sprawie Ziętary i roli Elektromisu. Jerzy u. stanowczo zaprzecza, by taka rozmowa miała miejsce.

Zdaniem Krystiana Cz. Jerzy U. nie jest osoba wiarygodną, konfabuluje,.a podczas wykonywania przez niego zadań dla “Czerwonej Torebki” były na niego skargi. Byli ochroniarze Elektromisu to porządni ludzie, a o istnieniu kogoś takiego jak Jarosław Ziętara dowiedział się dopiero w 2014 roku, gdy zatrzymano ochroniarzy i Aleksandra Gawronika, uważanego za osobę podżegającą do porwania i zabójstwa dziennikarza. W dodatku o tym wszystkim dowiedział się z mediów. Jego zdaniem możliwa jest też wersja, że Ziętara żyje, bo przecież jego ciała nie znaleziono.

W czwartek miał zeznawać także Mariusz Ś., właściciel dawnego Elektromisu. Jednak nie przyszedł z powodu choroby – przedstawiono jego zwolnienie lekarskie.

Kolejna rozprawa odbędzie się 3 października.

Jarosław Ziętara, 24-letni dziennikarz „Gazety Poznańskiej”, zniknął 1 września 1992 roku w drodze do pracy. Po wielu latach krakowska prokuratura doszła do wniosku, że został porwany i zamordowany, ponieważ, pisząc o biznesowej “szarej strefie” dotarł do zbyt wielu niewygodnych faktów zagrażających interesom ówczesnych czołowych poznańskich biznesmenów. Na budynku przy ulicy Kolejowej, gdzie Jarek Ziętara mieszkał i z którego po raz ostatni wyszedł do pracy – wisi tablica pamiątkowa.

Głos Wielkopolski, el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze