Strona główna Blog Strona 1522

Poznań: Ruszyły miejskie rowery!

0
Więcej stref i rowerów 4G i nowa, wyższa taryfa opłat. Dziś oficjalnie rozpoczął się 10. sezon Poznańskiego Roweru Miejskiego.

W tym roku użytkownicy otrzymali 7 dodatkowych stref wypożyczeń i 87 kolejnych rowerów bezstacyjnych. Dostali też nowe ceny: użytkownicy, którzy nie mają biletu okresowego, za pierwsze 30 minut wypożyczenia zapłacą symboliczną złotówkę (dotychczas od 21. do 60. minuty obowiązywała opłata 2 zł, a pierwsze 21. minut jechało się za darmo). Posiadacze karty PEKA z ważnym biletem okresowym nadal będą mogli korzystać z bezpłatnych 30 minut podróży PRM.

Ogółem system PRM 3G (wypożyczanych i zwracanych w stacjach PRM) liczy sobie już 113 stacji, a na nich czeka na chętnych prawie 1000 rowerów, w tym 76 wyposażonych w foteliki służące do przewozu dzieci. Na trzech stacjach: Malta Ski, Termy Maltańskie i Rondo Śródka są także miejskie rowerki dla dzieci.

Jest też 746 rowerów PRM 4G (wypożyczanie i zwrot w wyznaczonych strefach PRM 4G, a nie w stojakach na stacjach PRM 3G), i dodatkowo 30 rowerów elektrycznych PRM 4G, a także 179 miejskich stref postoju rowerów 4G. 80 stref znajduje się w pobliżu stacji PRM 3G, natomiast Strefa Centrum to obszar wewnątrz I ramy komunikacyjnej, z wyjątkiem płyty Starego Rynku.

Warto dodać, że udział przejazdów rowerowych w podróżach niepieszych na terenie miasta w roku 2013 wynosił 6,8 proc. – natomiast w 2019 r. już 10,6 proc. Każda dodatkowa złotówka uzyskana dzięki wprowadzonym zmianom przyczyni się do dlaszego rozwoju infrastruktury dla rowerów.

ZTM

Poznań: Aquanet ostrzega przed uciążliwością zapachową

0
Ostrzeżenie dotyczy budynków mieszkalnych położonych w sąsiedztwie Lewobrzeżnej Oczyszczalni Ścieków przy Serbskiej. Z powodu prac prowadzonych w oczyszczalni wydobywające się z niej zapachy mogą być bardziej intensywne.

Powodem jest, jak informuje Aquanet, realizacja zadania inwestycyjnego „Wzrost produkcji energii „zielonej” na LOŚ”. Prace będą prowadzone 3 marca w godzinach 6.00-20.00 i właśnie w tym czasie istnieje możliwością zwiększenia uciążliwości zapachowej w najbliższym sąsiedztwie oczyszczalni.

Polska: Niespełna 5 tysięcy zakażeń koronawirusem

0
Mamy 4 786 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem w kraju, jak poinformowało dziś Ministerstwo Zdrowia. Wykonano też 26 770 testów na obecność koronawirusa.

Zakażenia stwierdzono w województwach: mazowieckim (1051), pomorskim (643), śląskim (373), dolnośląskim (352), kujawsko-pomorskim (336), podkarpackim (335), małopolskim (282), wielkopolskim (202), warmińsko-mazurskim (197), łódzkim (186), świętokrzyskim (180), zachodniopomorskim (139), lubuskim (117), podlaskim (104), lubelskim (97), opolskim (84).

„108 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną” – poinformowało ministerstwo. – Z powodu COVID-19 zmarło 6 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 18 osób.

Liczba zakażonych koronawirusem: 1 711 772/43 793 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe). W ciągu ostatniej doby wykonano też 26 770 testów na obecność koronawirusa.

MZ

Stado jeleni przeskakujące nad samochodem. Zobaczcie film i uważajcie na drogach!

0
Nie tak dawno publikowaliśmy zdjęcie i film jelenia, który przeskoczył przez jezdnię tuż przed maską samochodu. Dziś sytuacja, gdy jeleniowi się to nie udało.

Nagranie, gdzie jeleniowi udało się przeskoczyć jezdnię jeszcze przed samochodem, zostało wykonane w Brzeźnie pod Kostrzynem. Obecne nagranie pochodzi z serwisu YouTube „Stop cham” i zostało zrobione na drodze wojewódzkiej nr 618, na wjeździe do Pułtuska w województwie mazowieckim od strony Wyszkowa. Wprost pod koła jadących samochodów z lasu wypadło stado okazałych jeleni.

Kierowcy zatrzymali się i zjechali na pobocze, ale mimo to jednemu z jeleni nie udało sie bezkolizyjnie przebiec na drugą stronę jezdni. Zwierzę zderzyło się z BMW – na szczęście niegroźnie, więc zeskoczyło z maski i pobiegło w drugą stronę.

I kierowca, i jeleń byli w tym szczęśliwym położeniu, że w chwili zderzenia nie jechali zbyt szybko. Gdyby prędkość samochodu była większa, to zderzenie ze zwierzęciem tej wielkości co jeleń mogłoby się skończyć tragicznie dla kierowcy. Dlatego policjanci apelują, żeby jadąc drogą przez las jechać szczególnie ostrożnie.

Wielkopolska: Ponad 200 zakażeń koronawirusem

Ministerstwo Zdrowia poinformowało dziś o 202 zakażeniach koronawirusem w Wielkopolsce. Mamy też 9 zgonów, w tym 2 z powodu covid-19.

powiat ostrzeszowski 6
powiat obornicki 2
powiat leszczyński 1
powiat Leszno 3
powiat kolski 4
powiat rawicki 0
powiat słupecki 3
powiat średzki 0
powiat jarociński 2
powiat nowotomyski 5

powiat wągrowiecki 2
powiat Poznań 61
powiat Konin 1
powiat czarnkowsko-trzcianecki 2
powiat złotowski 2
powiat kościański 1
powiat grodziski 0
powiat szamotulski 1
powiat ostrowski 4
powiat Kalisz 3

powiat chodzieski 0
powiat międzychodzki 2
powiat gostyński 3
powiat kaliski 1
powiat pilski 2
powiat śremski 2
powiat kępiński 16
powiat turecki 0
powiat wrzesiński 4
powiat gnieźnieński 15

powiat pleszewski 8
powiat krotoszyński 4
powiat wolsztyński 1
powiat poznański 30
powiat koniński 9

MZ

Poznań: Kolejny protest przeciwko antyaborcyjnym bilboardom

0
Są rozwieszane lub rozstawiane w centrach miast i straszą widokiem zwłok zakrwawionego dziecka. Coraz więcej osób ma dość epatowania takimi widokami i składa skargi.

Zgodnie z art. 141 Kodeksem wykroczeń umieszczanie nieprzyzwoitego ogłoszenia, napisu czy rysunku w miejscu publicznym jest wykroczeniem, tak samo jak – zgodnie z art. 51, prezentowanie drastycznych treści w przestrzeni publicznej. Bo takie prezentacje zakłócają spokój, porządek publiczny i wywołują zgorszenie w miejscu publicznym. A widok okrwawionych zwłok, zwłaszcza dziecka, jest w naszej kulturze uważany za widok szokujący i drastyczny.

Ale to teoria. W praktyce bardzo trudno skłonić policję i prokuraturę do tego, by zechciała się zająć sprawą i ukarała osoby czy organizacje epatujące takimi obrazami w miejscach publicznych choćby mandatem. Przekonały się o tym osoby protestujące przeciwko przejazdom antyaborcyjnej furgonetki fundacji Pro Prawo do Życia przez miasto z włączonymi głośnikami, przez które były emitowane antyaborcyjne hasła. W kilku przypadkach to zatrzymujący furgonetkę ludzie byli przez policję podawani do sądu.

Z kolei ci, którzy usiłowali zgłosić bannery przedstawiające zakrwawione ciało dziecka, często prezentowane przez tę samą fundację na Półwiejskiej, skarżyli się, że sprawy są umarzane, bo nie stwierdzono znamion przestępstwa.

Jednak ruch osób, dla których umieszczanie takich wizerunków w przestrzeni publicznej jest niedopuszczalne, staje się coraz silniejszy. „Gazeta Wyborcza” opisała historię Agnieszki Kossowskiej, mamy „Dzielnego Franka”, jednej z protestujących, która zbiera podpisy pod petycją do premiera, by zakazał wieszania w miejscach publicznych tak drastycznych plakatów antyaborcyjnych. Robi to dla swojego syna, Franka, który urodził się jako wcześniak, przez dwa miesiące był podłączony do respiratora, a teraz dzielnie walczy ze swoją niepełnosprawnością. Agnieszka Kossowska napisała też książkę „Duże sprawy w małych głowach”. Dzieci z niepełnosprawnościami opowiadają w niej o swoim widzeniu świata i jest prezeską Fundacji Rozwoju Edukacji Empatycznej FREE, prowadzącej edukację domową dla takich dzieci.

W swojej petycji Agnieszka Kossowska domaga się wydania „jednoznacznego zakazu prezentowania w miejscach publicznych drastycznych, brutalnych, nieprzyzwoitych i budzących odrazę obrazów antyaborcyjnych oraz tym samym ochrony dzieci przed emocjonalnymi, behawioralnymi i fizjologicznymi skutkami związanymi z nagłą ekspozycją na nie”. Współautorkami petycji są też psycholog Anna Bereś i pedagog specjalna Joanna Ławicka.

Dlaczego to robią? Bo, jak mówią, zdjęcia rozczłonkowanych czy zakrwawionych ludzkich zwłok nie powinny być prezentowane w przestrzeni publicznej, by mogły je oglądać na przykład dzieci czy osoby, które sobie tego zwyczajnie nie życzą. Pytają też, jak to jest, że nie publikuje się zdjęć ofiar zabójstw czy zwłok topielców, bo są zbyt drastyczne – a nie ma problemu z publikacją zdjęć martwych i w dodatku zakrwawionych dzieci.

Autorki petycji zwracają uwagę, że tu nie chodzi o zakaz wyrażania poglądów. Chodzi o to, jak się je wyraża. W akcjach propagujących bezpieczny wypoczynek nad wodą nie wykorzystuje się zdjęć topielców. W tych, które walczą o zmniejszenie liczby wypadków drogowych – zwłok osoby zmiażdżonej podczas wypadku w samochodzie. Ta sama zasada powinna obowiązywać przy dyskusji o aborcji.

W petycji poruszana jest też kwestia niekonsekwencji rządzących: w przypadku filmów o bardziej drastycznej treści obowiązuje ograniczenie wiekowe, w przestrzeni publicznej nie można wieszać plakatów epatujących nagością – ale wizerunek martwego, nagiego i zakrwawionego dziecka może sobie wisieć bez żadnych ograniczeń. Albo jeździć na przyczepie antyaborcyjnej furgonetki Fundacji Pro Prawo do Życia.

Nie są odosobnione w swojej opinii: 3 stycznia tego roku został opublikowany raport przygotowany przez 28 naukowców: psychologów, psychiatrów i neurobiologów, którzy jednoznacznie atwierdzili, że ekspozycja tak drastycznych treści w przestrzeni publicznej ma bardzo negatywny wpływ na psychikę dziecka. Ich zdaniem drastyczne zdjęcia mogą być stosowane w ściśle określonych przypadkach, ale na pewno nie w przestrzeni publicznej, gdzie mogą je zobaczyć dzieci.

Podpisy pod petycją są zbierane na stronie Nasza Demokracja.

Poznań: Nowy przystanek autobusowy od 1 marca

0
Autobusy linii nr 154 i 220 od dziś będą się zatrzymywały na nowym przystanku o nazwie „Spławska”. To efekt wniosków mieszkańców, którzy chcieli mieć przystanek w tej okolicy.

Przystanek „Spławska” jest umiejscowiony na ul. Spławie pomiędzy ulicami Poznańskie Sady a Ostrowską w kierunku Krzesin. Bedą się na nim zatrzymywały szkolne kursy linii nr 154 oraz linia nr 220.

ZTM

Biedrusko: Przysięga kolejnych terytorialsów

0
Już po raz 17. świeżo upieczeni terytorialsi 12 Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej składali przysięgę wojskową. Tym razem odbywała się ona w koszarach w Biedrusku i była bardzo skromna z powodu pandemii.

Ze względu na ograniczenia związane z koronawirusem w przysiędze nie uczestniczyła kompania honorowa ani orkiestra wojskowa. Świadkami uroczystości nie mogli być też bliscy żołnierzy składających przysięgę. Ze względu na obostrzenia sanitarne związane z COVID-19, bramy jednostki dla rodzin i przyjaciół przysięgających żołnierzy pozostały zamknięte i mogli jedynie obejrzeć transmisję uroczystości na Youtube.

Składający przysięgę Wielkopolanie zostali powołani do służby 12 lutego i zanim złożyli przysięgę – musieli odbyć intensywne szesnastodniowe szkolenie podstawowe, będące wstępem do dalszego kształcenia. Nie było łatwe: każdy dzień składał się z ćwiczeń, które trwały 12 godzin, a rekruci podczas nich nabywali praktyczne umiejętności strzeleckie, poznawali zasady zachowania na polu walki, udzielania pierwszej pomocy medycznej i topografii.

Przed samym złożeniem przysięgi musieli zdać egzamin z tzw. „pętli taktycznej” – czyli pokazać to, czego się nauczyli w trakcie szkolenia. Tym razem dodatkowym utrudnieniem tak w czasie szkoleń, jak i „pętli taktycznej” była pogoda: najpierw zima, śnieg i duży mróz, później deszcz, a w czasie egzaminu – 17 stopni Celsjusza, czyli wyjątkowo ciepło jak na tę porę roku.

28 lutego uroczystą przysięgę złożyło 62 rekrutów z województwa wielkopolskiego i lubuskiego. Żołnierzami wielkopolskiej brygady WOT zostali między innymi: mistrzyni Polski w zapasach, listonosz, księgowa, kucharz, stolarz, instruktor kitesurfingu, kierowca autobusu, ratownik WOPR oraz studenci i wielu tegorocznych maturzystów. Wśród 11 kobiet, które zostały terytorialsami jest także Aneta Kurowska, wdowa po poruczniku Łukaszu Kurowskim poległym w Afganistanie.

Po przysiędze żołnierzy czekają comiesięczne, dwudniowe szkolenia, które planowane są głównie w dni wolne od pracy. Cały cykl szkolenia żołnierza OT trwa trzy lata. Razem z nowymi rekrutami w szeregach wielkopolskich i lubuskich terytorialsów służy już ponad 1800 żołnierzy.

WBOT

Wągrowiec: W miejscowości Wapno zapadła się ziemia!

0
To kolejny taki przypadek w tej okolicy: zapadają się wyrobiska dawnej kopalni soli. Jak zapewnia urząd gminy wszystko jest pod kontrolą i nie ma zagrożenia dla mieszkańców, ale na teren zapadliska nie wolno wchodzić.

Władze gminy wydały komunikat, by uspokoić mieszkańców. W 1977 roku doszło tam do największej katastrofy w czasach PRL: woda wdarła się do pokopalnianych szybów, wywołując zapadanie się ziemi i duze zniszczenia. Wiele osób z Wapna obawia się, że historia się powtórzy, zwłaszcza że do powstawania takich zapadlisk dochodzi tu regularnie.

Jednak jak uważają władze gminy, obecna sytuacja jest stabilna i nie stanowi zagrożenia dla mieszkańców. Maciej Kędzierski, wójt Wapna, powiadomił o zapadlisku, zgodnie z przepisami, Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach oraz Okręgowy Urząd Górniczy w Poznaniu.

Obecnie zapadliska pilnują przez całą dobę strażacy ochotniczy z gminy Wapno zgodnie z procedurami kryzysowymi. Osobom postronnym nie wolno się zbliżać do zapadliska.

Poznań: Przystań w Owińskach już jest gotowa!

0
Znajduje się na wysokości ulicy Cysterek, prowadzi do niej oświetlona droga dojazdowa, a na miejscu jest pomost, wandaloodporne stoły i stacja naprawy rowerów. Tak wygląda nowa przystań w Owińskach.

To doskonała wiadomość dla tych wodniaków, którzy uważali, że na tak malowniczą gminę jak Czerwonak jedna przystań nad Wartą nie wystarczy. W tym sezonie będą już mogli skorzystać ze świeżo ukończonej przystani w Owińskach.

Jak poinformował Marcin Wojtkowiak, wójt gminy Czerwonak, prace przy budowie przystani zakończono w piątek. 26 lutego. Sama przystań znajduje się na wysokosci ulicy Cysterek, prowadzi do niej świeżo wybudowana droga utwardzona kruszywem. Tak przystań, jak i droga są oświetlone 9 latarniami parkowymi, jest tam też monitoring wizyjny – aż 8 kamer.

Na miejscu znajdują się też dwa wandaloodporne – co bardzo ważne – stoły i cztery ławki, a także stacja naprawcza rowerów dla tych, którzy będą kontynuować podróż na dwóch kółkach.

Brzeg rzeki został w tym miejscu umocniony materacem faszynowym, a w sezonie od kwietnia do października przystań będzie wyposażona w pomost pływający z desek impregnowanych o długości 18 m.

Pomost jest dostosowany jest do cumowania małych jednostek pływających, takich jak kajaki. Specjalnie dla nich na brzegu wykonano też ślizg ułatwiający wyciąganie kajaków z rzeki.

 

 

Poznań: Co dalej ze Strefą Płatnego Parkowania na Wildzie i Łazarzu?

0
Śnieg zniknął i mrozy ustąpiły, więc – wydawałoby się – prace przy SPP powinny ruszyć ze zdwojoną siłą. Tymczasem na ulicach nic się nie dzieje. „Słoneczna pogoda to nie wszystko” – wyjaśnia ZDM.

Prace przy SPP tej zimy właśnie przez śnieg i mróz. Ruszyły później niż planowano ze względu na odwołanie jednego z uczestników przetargu – i nie wszystko udało się wykonać przed nadejściem zimy. Która tego roku pokazała, że potrafi i sypnąć śniegiem i nieźle przymrozić.

Jednak po śniegu nie ma już ani śladu, temperatura w ciągu dnia w minionym tygodniu sięgnęła 17 stopni Celsjusza – a prace przy SPP nadal się nie zaczynają. Dlaczego?
„Niestety, korzystne warunki atmosferyczne utrzymujące się w ciągu dnia to jeszcze za mało, aby przystąpić do tego rodzaju prac” – wyjaśnia ZDM. „Powodem jest niska temperatura w nocy i nad ranem i utrzymująca się w związku z tym duża wilgotność nawierzchni, zwłaszcza w zacienionych miejscach. Oznakowanie namalowane na takim podłożu byłby nietrwałe. Ponadto w wielu miejscach występuje piasek, będący pozostałością po usuwaniu skutków niedawnego ataku zimy”.

Prace zostaną więc rozpoczęte wtedy, gdy już będzie wiadomo na pewno, że mrozy nie wrócą, a ciepło będzie także i w nocy. „Mieszkańcy zostaną o tym z wyprzedzeniem poinformowani” – zapewnia ZDM. – „Znaki z tabliczkami informującymi o konieczności przeparkowania pojazdów zostaną ustawione minimum 5 dni przed rozpoczęciem prac na danej ulicy”.

Poznań: Banery „Czas na bunt!”. Koniec protestu głodowego

0
Protest głodowy Extinction Rebellion na placu Wolności się zakończył, ale banery z napisem „Czas na bunt” wiszą nadal. Dla pamięci.

Przypomnijmy, że młodzi ludzie z Extinction Rebellion 26 lutego zorganizowali 24-godzinny strajk głodowy na placu Wolności. Jego celem było zmuszenie władze miasta do poważnego traktowania problemów zmian klimatycznych i rozpoczęcia działań w tym zakresie w mieście. Wkrótce zaczyna się Poznański Panel Klimatyczny, a prezydent Jacek Jaśkowiak nawet nie spotkał się z jego organizatorami. To na pewno nie świadczy o poważnym zainteresowaniu tematem.
– Zbieraliśmy podpisy pod petycją online, byliśmy przed urzędem miasta, na sesji rady miasta, robiliśmy przemarsze, performance, robiliśmy wszystko – mówił w piątek Miłosz Lupiński, jeden z uczestników protestu. – Niestety, nie dociera do pana prezydenta, jaki ważny jest problem klimatu. Dlatego postanowiliśmy dziś zaprotestować w taki sposób, bo protest głodowy jest czymś o wiele trudniejszym do zignorowania. Trudno się do niego nie odnieść, jeżeli 24 godziny nie przyjmujemy pokarmu.

Protestujący osiągnęli swój cel: Jacek Jaśkowiak pojawił się na placu, porozmawiał z nimi i zapewnił, że kwestie klimatyczne traktuje z największą powagą. Umówił się nawet z młodymi ludźmi na przejaźdżkę rowerową w późniejszym czasie, by podczas niej spokojnie porozmawiać o konkretnych problemach miasta, jeśli chodzi o ochronę środowiska. natomiast z uczestnikami panelu spotka się 6 marca, podczas spotkania edukacyjnego, które jest jednym z elementów panelu.

Jednak działacze banerów z napisem „Czas na bunt” jeszcze nie zdjęli. Tak na wszelki wypadek.

Poznań: Przebudowa skrzyżowania ul. Karpiej i Dworskiej trwa!

0

Bezpieczniej dla pieszych i… miejskich autobusów, które wreszcie będą się mogły tu zmieścić na łukach dróg. To efekt trwającej przebudowy skrzyżowania ulic Dworskiej i Karpiej.

Przede wszystkim zmieni się geometria ulic, a ich łuki zostaną poszerzone, na ulicach pojawią się też progi wyspowe, a samo skrzyżowanie zostanie wyniesione. To sprawi, że kierowcy ograniczą prędkość, a piesi będą bezpieczniejsi. Dzięki nowej geometrii i poszerzeniu łuków dróg będą mogły tędy przejeżdżać autobusy.

Jak informuje ZDM, obecnie trwa pierwszy etap robót, w którym wykonano wszystkie prace geodezyjne i ułożono krawężniki na dojściach dla pieszych. Wkrótce zostaną usunięte stare betonowe słupy, znajdujące się po południowej stronie skrzyżowania. Drugim etapem będzie już przebudowa samego skrzyżowania, której głównym elementem będzie wyniesiona nawierzchnia.

Całość prac powinna potrwać miesiąc, o ile planów tych nie pokrzyżuje pogoda. Koszt inwestycji to 450 382,15 zł i jest ona współfinansowana ze środków Rady Osiedla Naramowice.

W związku z pracami na miejscu można się spodziewać utrudnień w ruchu. Jeszcze do 8 kwietnia ruch pojazdów będzie się tu odbywał pod nadzorem osób upoważnionych do sterowania ruchem. Ruch pieszych odbywa się drugą stroną ulicy.

W kolejnym etapie, na czas układania nawierzchni asfaltowej i zamknięcia wlotu ul. Karpiej, objazd wytyczony będzie ul. Naramowicką i ul. Dworską. A na czas zamknięcia wlotu ul. Dworskiej – ul. Naramowicką i ul. Karpia. W tym czasie ruch na skrzyżowaniu odbywać się będzie wahadłowo. W końcowym etapie, na czas montażu progów zwalniających na ul. Dworskiej przed skrzyżowaniem ulica będzie zwężana połówkowo w rejonie prac.

ZDM

Poznań: Miasto przygotowało wytyczne ochrony ptaków i nietoperzy

0
Chodzi głównie o o ochronę podczas prac remontowych i budowlanych, bo wtedy wielokrotnie dochodzi do niszczenia siedlisk ptaków i nietoperzy, a także ich samych.

Przykładów można wymieniać dosłownie setki. Wielokrotnie podczas termorenowacji bloków dochodziło do zamurowania gniazd jeżyków i pustułek, a także uwięzienia ptaków za siatkami czy też odizolowania ich od piskląt, których nie mogły nakarmić i które w efekcie ginęły z głodu.

Także z powodu prac remontowych płoszone są nietoperze i niszczone ich legowiska. No i sztandarowy problem Poznania, występujący nagminnie: wycinka drzew bez sprawdzenia, czy nie znajdują się tam ptasie gniazda – i to w okresie lęgowym.

Dlatego miasto Poznań przygotowało standardy, które mają pomóc zachować siedliska gatunków objętych ochroną prawną, a także zapobiec uśmiercaniu zwierząt w trakcie prowadzonych prac. Wytyczne są dokładne, by inwestor nie miał wątpliwości, jak prowadzić prace, by nie zniszczyć siedlisk.

„W zarządzeniu znajdziemy m.in. zapisy o konieczności przeprowadzenia przed rozpoczęciem prac szczegółowej ekspertyzy i inwentaryzacji” – informują władze miasta. – „Musi być ona poprzedzona wstępnym rozpoznaniem obecności gatunków chronionych i ich siedlisk na terenie obiektu. Badania powinny być zlecone specjalistom – ornitologom i chiropterologom”.

Standardy informują też, jakie działania zapobiegawcze, łagodzące i kompensacyjne należy podjąć, aby zapobiec utracie miejsc lęgowych oraz schronień ptaków i nietoperzy. Inwestor ma obowiązek zamontowania budek lęgowych dla ptaków, jeśli zamurował im szczeliny, w których się gnieździły. Ma też obowiązek tak zaplanować prace czasowo, żeby nie odbywały się w czasie okresu lęgowego.

Standardy trafiły już do biura i wydziałów urzędu miasta. One same oraz podmioty działające na ich zlecenie zbędą musiały ich przestrzegać. Miasto chce też propagować wytyczne wśród inwestorów – w szczególności zarządców i wspólnot mieszkaniowych oraz wykonawców prac budowlanych.

UMP

Leszno: Jechał motocyklem 164 km na godzinę i nie usłyszał policji, bo… głośno słuchał muzyki

0
Pewien motocyklista z powiatu kościańskiego nie tylko jechał dwukrotnie szybciej niż pozwalają przepisy, ale zignorował radiowóz na sygnale. Bo go nie słyszał…

25 lutego policjanci ruchu drogowego jechali nieoznakowanym radiowozem z wideorejestratorem i w pewnym momencie na trasie Osieczna – Wojnowice na drodze wojewódzkiej nr 432 zauważyli jadącego motocyklistę. I to jadącego bardzo szybko – bo po wykonaniu pomiaru okazało się, że w miejscu, gdzie jest ograniczenie prędkości do 70 km/h kierowca suzuki jechał z prędkością 108 km/h.

Funkcjonariusze włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, jednak kierowca nie zareagował – tylko przyspieszył. Policjanci byli świadkami, jak popełniał kolejne wykroczenia, łamiąc trzykrotnie na odcinku kilku kilometrów, ustanowione znakami ograniczenia prędkości. Na sześćdziesiątce pędził z prędkością 148 km/h, tym samym przekraczając dozwoloną prędkość o 88 km/h! Najwyższą prędkość osiągnął na odcinku, na którym obowiązywało ograniczenie do 90 km/h. Tam licznik motocykla wskazał 164 km/h, co skrupulatnie odnotował wideorejestrator.

Policjanci w końcu wyprzedzili motocyklistę i dali mu sygnały do zatrzymania. Ten posłusznie się zatrzymał i wtedy wydało się, dlaczego nie reagował na policyjne sygnały dźwiękowe. Miał tak głośno włączoną muzykę w kasku, że niczego nie słyszał. I nie miał pojęcia o jadącym za nim policyjnym radiowozie…

Teraz zapis z kamery i cała dokumentację tego nietypowego pościgu otrzyma sąd. I on zdecyduje, jaką karę otrzyma motocyklista.

KWP

Polska: Ponad 3 miliony zaszczepionych przeciwko koronawirusowi

0
3 316 073 – tyle szczepień wykonano w Polsce do ostatniej doby, jak poinformował Narodowy Fundusz Zdrowia.

Pierwszą dawkę otrzymało 2 135 769 osób, natomiast drugą – 1 180 304 osób. 3 491 osób wykazało niepożądane odczyny, a liczba zutylizowanych dawek nosi 4 836.

Dotąd do Polski dotarło 3 853 310 dawek szczepionki. Stan magazynu – w tym dawki na II szczepienie i w trakcie realizacji – 347 810.

NFZ

Poznań: Przybywa dzikich wysypisk. Budowlanych

0

Rocznie strażnicy miejscy znajdują około 500 dzikich wysypisk śmieci. Coraz mniej wśród nich odpadów z gospodarstw domowych – coraz więcej jest za to budowlanych.

Tylko w ciągu kilku ostatnich dni strażniczki miejskie z Grunwaldu znalazły dzikie wysypiska odpadów remontowych i budowlanych na ulicach Legnickiej, Wołowskiej, Dziewińskiej i Fabianowo. Dzięki uporowi funkcjonariuszki znalazły sprawców wyrzuconych nielegalnie odpadów, a dzięki regularnym kontrolom – zapobiegły tworzeniu się kolejnych wysypisk.

Podczas każdej kontroli strażniczki przypominały osobom odpowiedzialnym o tym jak powinny być przechowywane odpady lub materiały budowlane – odpady powstające podczas prac remontowo-budowlanych winny być posegregowane i umieszczone w specjalnym pojemniku.

Rocznie strażnicy znajdują ok. 500 dzikich wysypisk. Co ciekawe, coraz rzadziej są to śmieci z gospodarstw domowych, rośnie natomiast problem odpadów budowlanych, które ani nie są przechowywane zgodnie z prawem – ani nie są wywożone na wysypisko. Zgodnie z obowiązującymi przepisami gruz budowlany musi być gromadzony w kontenerach lub big-bagach.

Obowiązek pilnowania tego, czy odpady trafiają tam, gdzie powinny, spoczywa na kierowniku budowy – jeśli to duża inwestycja. Ma on też obowiązek prowadzenia ewidencji powstałych odpadów produkcyjnych z podziałem na poszczególne frakcje.

W w przypadku remontów czy budowy domu jednorodzinnego o odpowiednie zagospodarowanie odpadów powinien zadbać właściciel nieruchomości. Musi je przekazywać do PSZOK na zasadach określonych w prawie miejscowym.

SMMP

Tama zaprasza na koncert zespołu Cisza Jak Ta. Nie online!

0
Koncert odbędzie się z zachowaniem zabezpieczeń obowiązujących z powodu pandemii – ale jednak odbędzie się na żywo! Tama zaprasza 6 marca o 19.00.

„Bardzo stęskniliśmy się za Wami i nie możemy się doczekać spotkania w Poznaniu” – napisał zespół w zaproszeniu na koncert.

Cisza jak ta to zespół nazywający siebie folk-poetyckim. Wydał 9 autorskich płyt i zagrał ponad 600 koncertów na scenach w całej Polsce. Jego piąta płyta, „Nasze światy” została uznana Poetycką Płytą Roku 2012, a płyta „Wuka” – Poetycką Płytą Roku 2014.

Zespół tworzą trzy gitary, perkusja, flet, skrzypce, i pięć odmiennych wokali splatających słowa i dźwięki w urozmaiconą całość. Do tego zawsze towarzyszący zespołowi na scenie Juno – pies zespołowy, ulubieniec publiczności w całym kraju.

Wielkopolska: Zaczynają się pożary traw. I mamy pierwsze ofiary pożarów

0
Wielkopolscy strażacy już 50 razy w tym roku – a mamy dopiero ostatni dzień lutego – wyjeżdżali do pożarów traw. Jest też już ofiara śmiertelna. Strażacy apelują o zaprzestanie wypalania traw.

Zdaniem wielu osób wypalenie suchej trawy na wiosnę jest naturalną metodą użyźnienia gleby, dzięki któremu młoda trawa odrasta bujniej i szybciej.

Nic bardziej błędnego. W palącej się suchej trawie giną drobne zwierzęta, jak jeże czy jaszczurki, giną także wszystkie mniejsze organizmy, które wpływają na żyzność gleby. Wypalanie suchych traw zabija więc życie tam, gdzie się odbywa. Pożar może być też groźny dla położonych w pobliżu budynków, które mogą od niego zająć się ogniem.

Zdarza się też, że giną ludzie. Podczas 50 pożarów, do których wyjeżdżali w tym roku wielkopolscy strażacy, jeden zakończył się tragicznie właśnie dla człowieka.

25 lutego strażacy zostali wezwani do pożaru trawy w miejscowości Janków Drugi w podkaliskiej gminie Blizanów. Na miejscu strażacy zastali płonącą trawę na powierzchni około 20 arów – i mężczyznę, dotkliwie poparzonego ogniem. jego obrażenia były tak rozległe, że niezbędne okazało się wezwanie Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i przewiezienie rannego najpierw do szpitala w Kaliszu, a później śmigłowcem do Centrum Leczenia Ciężkich Oparzeń i Chirurgii Plastycznej w Gryficach.

Niestety, 69-letniego mężczyzny nie udało się uratować. Miał poparzenia I i II stopnia na całym ciele, ponieważ podczas próby gaszenia pożaru zapaliło się na nim ubranie.

Pożar przypuszczalnie powstał od niedopałka papierosa. Strażacy apelują do palaczy o ostrożność, a tym, którzy celowo wypalają trawy przypominają, że jest to niezgodne z prawem.

KM PSP Kalisz