Extinction Rebellion, strajk głodowy

Poznań: Strajk głodowy Extinction Rebellion. I prezydent Jaśkowiak

Siedzą w namiotach rozstawionych przy napisie “Siła w nas” i zamierzają głodować 24 godziny. Żeby zwrócić uwagę prezydenta Jacka Jaśkowiaka na Poznański Panel Klimatyczny. I udało im się – prezydent właśnie spotkał z nimi na placu Wolności.

Zaczyna się Poznański Panel Klimatyczny – a prezydent Jacek Jaśkowiak nie spotkał się z jego organizatorami i uczestnikami, nie zadeklarował też woli wdrożenia postulatów będących efektem panelu. Dlatego działacze Extinction Rebellion postanowili zorganizować jednodniowy strajk głodowy na placu Wolności.

– Nie przeciwko czemuś – poprawia Miłosz Lupiński, jeden z protestujących – ale za czym, w jakiej sprawie. Protestujemy, żeby panel obywatelski w Poznaniu odbył się tak jak powinien się odbyć, zgodnie ze standardami międzynarodowymi. I żeby jego postulaty zostały wdrożone w życie, a nie zostały na papierze i potem zniknęły.

Aktywistom Extinction Rebellion najbardziej brakuje zaangażowania prezydenta miasta. Panele obywatelskie, jeśli są powoływane przez jakiś organ, w tym przypadku przez prezydenta Poznania, to one są przez ten organ w pewien sposób prowadzone. Poświęca się im uwagę, promuje go, a potem wdraża w życie jego ustalenia.
– W tym momencie prezydent Jacek Jaśkowiak jedyne co zrobił, to podpisał się na zaproszeniach dla osób, które zostały wylosowane – podsumował Miłosz Lupiński. – I to jest wszystko. Niestety, nie spotkał się z zespołem koordynującym, co uważam za dosyć skandaliczne, bo jakby nie patrzeć, jest gospodarzem tego panelu, a nie wie, co się na nim dzieje.

– Osoba, która decyduje się na zorganizowanie panelu obywatelskiego, czyli prezydent miasta, powinna wyrazić jakieś zaangażowanie, bo ten panel kosztuje 200 tys. zł z budżetu miasta – dodaje Michalina Wojtkowska, która również protestuje. – Mamy świadomość tego, że ma sporo na głowie, ale to przecież też jest ważna rzecz. I nasza przyszłość.
Działacze zdecydowali się na strajk głodowy, ponieważ uznali, że inne formy protestu nie działają.
– Zbieraliśmy podpisy pod petycją online, byliśmy przed urzędem miasta, na sesji rady miasta, robiliśmy przemarsze, performance, robiliśmy wszystko – wylicza Miłosz Lupiński. – Niestety, nie dociera do pana prezydenta, jaki ważny jest problem klimatu. Dlatego postanowiliśmy dziś zaprotestować w taki sposób, bo protest głodowy jest czymś o wiele trudniejszym do zignorowania. Trudno się do niego nie odnieść, jeżeli 24 godziny nie przyjmujemy pokarmu.

A jednak prezydent Jaśkowiak przyszedł do protestujących, czyli protestujący osiągnęli swój cel. Umówił się ze strajkującymi na przejażdżkę rowerową i spokojną rozmowę o klimacie i problemach miasta. Prezydent obiecał też, że zrealizuje postulaty panelu, o ile nie będą niezgodne z prawem i zmieszczą się w miejskim budzecie.

Jednak Miłosz Lupiński, który rozmawiał z Jackiem Jaśkowiakiem, odniósł wrażenie, że jednak prezydent nie do końca zdaje sobie sprawę ze znaczenia zmian klimatu i znaczenia wydarzenia, jakim jest Poznański Panel Klimatyczny. Ale oczywiście na przejażdżkę się wybiorą, nie zamierzają też przerwać strajku głodowego. Zgodnie z zapowiedziami będzie on trwał do 8 rano w sobotę.

5 1 vote
Oceń artykuł
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze