Wraz z rozpoczęciem wakacji gnieźnieńscy policjanci codziennie kontrolują autokary wyjeżdżające na wycieczki, kolonie i obozy. Jak oceniają – z roku na rok stan techniczny oraz przygotowanie pojazdów do podróży jest coraz lepsze.
Podczas kontroli autokaru sprawdzany jest przede wszystkim stan techniczny i jego wyposażenie, uprawnienia kierującego oraz to, czy jest trzeźwy.
Policjanci zwracają uwagę, że jeśli autokar wyposażony jest w pasy bezpieczeństwa, przewożone w nim dzieci muszą je mieć zapięte, przejście w autokarze powinno pozostawać wolne, co umożliwia szybkie opuszczenie autokaru w razie ewakuacji. Także podczas podróży samochodem osobowym dzieci powinny mieć zapięte pasy bezpieczeństwa, a młodsze dzieci powinny podróżować w specjalnych fotelikach.
Funkcjonariusze przypominają, że każdy zainteresowany taką kontrolą może o nią poprosić kontaktując się z dyżurnym Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie pod numerem telefonu 47 77 21 211 lub Wydziałem Ruchu Drogowego w dni robocze w godzinach 7.00 – 15.00, tel. 47 77 21 260. Najlepiej gdyby to zrobił kilka dni wcześniej – wówczas nie będzie musiał dłużej czekać na patrol policji.
Na stronie https://bezpiecznyautobus.gov.pl można sprawdzić podstawowe informacje na temat autobusu: dane o badaniu technicznym, dane techniczne, informacje o polisie.
Narady sztabów kryzysowych na szczeblach powiatowym i wojewódzkim okazały się mało skuteczne: w Przysiece Polskiej znów wybuchł pożar na składowisku odpadów. To już piąty w tym roku.
Jak informuje portal Kosciannasygnale.pl, pożar zauważono przed godzina 5.00 rano. Na miejsce pojechało 12 zastępów straży pożarnej. Trwa akcja gaśnicza.
To kolejny, piąty już w tym roku, pożar na składowisku w Przysiece Polskiej. Pożary wybuchają tu regularnie i nikt, jak się okazuje, nie potrafi sobie z tym poradzić. Pracownicy zarządzania kryzysowego na szczeblu wojewódzkim i powiatowym dyskutowali nad możliwościami rozwiązania tego problemu, ale – jak widać – bezskutecznie. Burmistrz Śmigla zaapelowała do parlamentarzystów, by rozpoczęli pracę nad aktem prawnym zakazującym lokowania działalności takich firm w pobliżu domów mieszkalnych.
Rozpoczął się nabór wniosków do miejskiego programu usuwania azbestu – można ubiegać się o usunięcie wyrobów zawierających ten materiał z nieruchomości w Poznaniu, a miasto pokryje 100 proc. kosztów ich demontażu lub odbioru.
Wyroby azbestowe były kiedyś bardzo popularnym środkiem używanym w budownictwie. Dzisiaj wiemy, że powodują one szereg chorób zagrażających życiu i zdrowiu, dlatego tak ważne jest ich usunięcie np. z dachów czy ścian.
W związku z realizacją „Programu usuwania azbestu i wyrobów zawierających azbest dla Miasta Poznania na lata 2021-2032” miasto finansuje w całości: demontaż, zapakowanie, transport i unieszkodliwienie wyrobów zawierających azbest lub zapakowanie odpadów zawierających azbest składowanych na nieruchomości, transport i unieszkodliwienie tych wyrobów.
Wnioski mogą składać osoby fizyczne, w tym członkowie rodzinnych ogrodów działkowych, przedsiębiorcy, osoby prawne i jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej. Usługa demontażu elewacji, przegród wewnętrznych i rur z wyrobów zawierających azbest nie obejmuje spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych.
Dokumenty można składać do 30 września w siedzibie Wydziału Kształtowania i Ochrony Środowiska UMP przy ul. Gronowej 22a lub pocztą na adres: Wydział Kształtowania i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Poznania, ul. Gronowa 22a, 61-655 Poznań, przez ePUAP lub osobiście w siedzibie wydziału, po uprzednim telefonicznym lub mailowym umówieniu wizyty. Decyduje kolejność zgłoszeń.
Szczegóły dotyczące programu oraz wzory wniosków, wraz z listą wymaganych dokumentów, można znaleźć na stronie internetowej. Informacje udzielają również pracownicy Wydziału Kształtowania i Ochrony Środowiska, tel. 61 878 5017, 61 878 4053 (sekretariat), mail: [email protected].
Pacjenci z powiatu pleszewskiego chorujący na cukrzycę mogą skorzystać z bezpłatnych nieinwazyjnych badań wykrywających retinopatię cukrzycową. Zaprasza na nie Pleszewskie Centrum Medyczne.
Badania są przeprowadzane przez przeszkolony personel szpitala przy pomocy funduskamery. To urządzenie, którego zadaniem jest badanie dna oka. Pozwala ono na wykrycie nieprawidłowości i tym samym podjęcie szybkiego leczenia.
– Retinopatia cukrzycowa u diabetyków spowodowana jest uszkodzeniami drobnych naczyń krwionośnych siatkówki oka – tłumaczy dr Ryszard Bosacki, dyrektor do spraw medycznych PCM. – Osoby chorujące na cukrzycę powinny więc szybko zareagować na stopniowe pogarszanie widzenia, mroczki przed oczami, nagłą utratę wzroku bez towarzyszącego bólu czy przemijające zaburzenia ostrości widzenia. odwlekanie badań w efekcie końcowym uszkadza siatkówkę, często bezpowrotnie.
Pleszewski szpital apeluje więc do cukrzyków o skorzystanie z darmowych badań -są one przeznaczone dla pacjentów poradni diabetologicznej Pleszewskiego Centrum Medycznego i możliwe dzięki współpracy PCM z Fundacją Wspierania Rozwoju Okulistyki „OKULISTYKA 21”.
– Nie bez powodu mówi się, że na świecie panuje pandemia cukrzycy – dodaje Błażej Górczyński, prezes PCM. – Wiele osób nawet nie wie, że na nią choruje i przez to nie trafia na czas pod opiekę specjalistów. My, wykonując bezpłatne badania, dajemy takim osobom szansę na uratowanie wzroku. Warto wiec z nich skorzystać.
Samo badanie przy użyciu funduskamery zajmuje zaledwie kwadrans i nie wymaga specjalnych przygotowań ze strony pacjentów. W grupie osób, które powinny z niego skorzystać są m.in. pacjenci z niedawno rozpoznaną cukrzyca typu II i typu I oraz kobiety w ciąży chorujące na cukrzycę lub planujące ciążę.
W parku Sołackim powstał kolejny układ osadnika i separatora, oczyszczający wody opadowe z rejonu ul. Śląskiej. Dzięki niemu woda w Bogdance, do której trafiają wody opadowe, będzie czystsza.
Dzięki układowi osadnika i separatora, który został zbudowany w parku Sołackim, w sąsiedztwie skrzyżowania ul. Małopolskiej i Śląskiej, wody opadowe są oczyszczane z substancji ropopochodnych, podczyszczane i dopiero w takiej postaci trafiają do płynącej przez park Bogdanki.
To już trzeci podobny zespół urządzeń w tej okolicy. Poprzednie, o dokładnie takich samych funkcjach powstały w rejonie ul. Pomorskiej i Kaszubskiej. Dzięki nim poprawia się jakość wód opadowych trafiających do Bogdanki z ulic sąsiadujących z parkiem Sołackim.
Powstanie osadnika i separatora nie ograniczyło się do rozbudowy infrastruktury podziemnej. W ramach robót budowlanych wyremontowany został fragment alejki parkowej, wykonano także przejazd techniczny przez torowisko tramwajowe w ul. Małopolskiej. Ponadto wymieniony został betonowy wylot kanału deszczowego do Bogdanki.
We wtorek, 29 czerwca odbył się odbiór końcowy inwestycji. Jej koszt wyniósł 1,16 mln zł.
Będą podstawą konstrukcji wiaduktów węzła drogowego w miejscu skrzyżowania ul. Lechickiej i Naramowickiej. A ze względu na nietypowe gabaryty – mają po 28 metrów długości – były wiezione w specjalnych konwojach i nocą.
28 belek zostało przetransportowanych w dwie noce z zakładu produkcyjnego firmy Pekabex przy ul. Szarych Szeregów w konwojach po trzy sztuki na każdym pojeździe. Będą częścią wiaduktu tramwajowego. Zamontowano je od razu po przetransportowaniu na przygotowanych wcześniej rusztowaniach, a prace trwały do późnych godzin porannych. Do prac konieczny był żuraw o udźwigu 250 ton.
– Transport i montaż tak wielkich elementów jest wyzwaniem logistycznym, dlatego wybraliśmy porę nocną – mówi Grzegorz Bubula, wiceprezes zarządu spółki Poznańskie Inwestycje Miejskie. – Mówimy o belkach, które posłużą jako element nośny przęseł wiaduktu. Jedna sztuka waży prawie 30 ton i liczy niemal 28 metrów długości!
Prace te prowadzone są wraz z budową trasy tramwajowej na Naramowice. Roboty podzielone są na etapy tak, by w miarę możliwości utrzymywana jak najdłużej była przejezdność skrzyżowania bez konieczności całościowego zamknięcia. Do tej pory zrealizowano m.in. nowe rondo od strony ul. Dworskiej, a od 26 czerwca kierowcy mają do dyspozycji nową, południową łącznicę węzła oraz kolejną część północno-zachodniej łącznicy. Takie rozwiązanie pozwoliło wyłączyć z ruchu dotychczasowy przejazd i kontynuować tam prace budowlane.
– Zamontowanie tych belek to kolejny ważny krok w postępie prac na placu budowy – mówi Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. – Węzeł, który powstaje w miejscu skrzyżowania ul. Lechickiej i Naramowickiej, to dwupoziomowy układ dróg. Dzięki niemu tramwaj przejedzie bezkolizyjnie, a ruch drogi krajowej nr 92 nie będzie ograniczony przez ruch lokalny.
Kolejne tego typu transporty będą związane z realizacją wiaduktu drogowego i nastąpią wraz z postępem prac. Zrealizowano już około 65 proc. całego zadania obejmującego plac budowy między pętlą Wilczak a ul. Błażeja. Prace wykończeniowe prowadzone są już pomiędzy pętlą Wilczak a ul. Lechicką, dzięki czemu tramwaj będzie mógł w pierwszej kolejności dojechać do przystanku Włodarska. Uruchomienie całej trasy do ul. Błażeja wraz z układem drogowym planowane jest na przyszły rok.
To nowy obowiązek dla właścicieli i zarządców domów: 1 lipca ruszyła Centralna Ewidencja Emisyjności Budynków. Każdy właściciel lub zarządca domu powinien złożyć deklarację, w której wskaże źródło ogrzewania. Za jej brak grozi grzywna.
Centralna Ewidencja Emisyjności Budynków (CEEB) została ustanowiona przez Sejm ustawą z 28 października 2020. Prowadzi ją Główny Urząd Nadzoru Budowlanego. Powstała, by zbierać informacje dotyczące źródeł ogrzewania budynków – dane te mają pomóc w wymianie pieców i w walce ze smogiem.
W praktyce wiąże się ona z tym, że od 1 lipca każdy właściciel lub zarządca budynku powinien złożyć deklarację, w której wskaże, czym ogrzewa swój dom. Deklaracje można składać na dwa sposoby: przez internet lub w formie papierowej.
Złożenie dokumentu w formie elektronicznej to najszybszy i najwygodniejszy sposób. Można to zrobić za pośrednictwem systemu teleinformatycznego CEEB. Deklarację można złożyć także w formie papierowej. W stolicy Wielkopolski przyjmuje je Poznańskie Centrum Świadczeń.
– Deklaracje można składać w siedzibie PCŚ przy ul. Wszystkich Świętych 1 lub przy ul. Małachowskiego 10 – mówi Damian Napierała, zastępca dyrektora PCŚ. – Nie trzeba drukować dokumentu wcześniej. Jeśli będzie taka potrzeba, pracownicy PCŚ pomogą go wypełnić, a następnie wprowadzą deklarację do systemu.
W dokumencie należy wskazać: imię i nazwisko albo nazwę właściciela lub zarządcy budynku i jego adres, opcjonalnie można podać też e-mail i numer telefonu. Trzeba podać również adres nieruchomości, w obrębie której znajduje się źródło ciepła lub spalania paliw. Ważne: właściciel domu powinien zgłosić wszystkie źródła ogrzewania.
Składanie deklaracji rozpoczęło się 1 lipca 2021 r. – od tego dnia właściciel lub zarządca istniejącego już budynku ma 12 miesięcy, by to zrobić. W przypadku nowego budynku, w którym zostało uruchomione źródło ciepła, termin na złożenie deklaracji wynosi 14 dni.
Ważne: najemca nie ma obowiązku zgłaszania źródeł ciepła. Powinien to zrobić wyłącznie właściciel lub zarządca. Deklaracji nie muszą również składać poszczególni mieszkańcy bloków – chyba że w ich lokalu znajduje się indywidualne źródło ciepła, np. kominek. Wówczas deklarację powinni złożyć samodzielnie.
Każdemu, kto nie dopełni obowiązku, grozi grzywna, wymierzana na zasadach ogólnych kodeksu wykroczeń.
Będzie promował rower jako najbardziej efektywny środek transportu w mieście, chce także współpracować ze środowiskiem akademickim i rozwijać bazę naukową. Takie plany ma na przyszłość Tadeusz Mirski, nowy prezes Rowerowego Poznania.
Prezes jest w zasadzie nowy-stary, ponieważ Tadeusz Mirski był już prezesem Stowarzyszenia Rowerowy Poznań w latach 2015-2017. Na stanowisku zastąpił go wówczas Andrzej Janowski, który obecnie, jako że został oficerem rowerowym Poznania, ustapił ze stanowiska. Członkinie i członkowie Rowerowego Poznania podziękowali mu za cztery lata pracy i zapewnili, że trzymają kciuki za powodzenie jego działań w Zarządzie Dróg Miejskich.
„Główny cel nowo wybranego prezesa pozostaje zbieżny z dotychczasowymi priorytetami stowarzyszenia” – zapewniają działacze. – „Rowerowy Poznań działa jako organizacja ekspercka w kwestiach związanych z rozwojem infrastruktury rowerowej, reprezentuje stronę społeczną w kontaktach z władzami oraz współpracuje z jednostkami organizacyjnymi Miasta Poznania; promuje rower jako najbardziej efektywny środek transportu w mieście i edukuje, zarówno najmłodszych, jak i dorosłych mieszkańców Poznania. Ponadto dodatkowym celem Tadeusza na najbliższą kadencję jest rozbudowa kadr stowarzyszenia i rozwijanie bazy naukowej poprzez współpracę ze środowiskiem akademickim. Stowarzyszenie chce otworzyć się na nowe pokolenia mieszkańców i mieszkanek Poznania oraz podążać za potrzebami wynikającymi ze zmian klimatu”.
Walne Zebranie Członków Stowarzyszenia Rowerowy Poznań wybrało także nowy zarząd. Wiceprezesami stowarzyszenia pozostają Karol Raniszewski oraz Agnieszka Guźniczak-Beim.
Teatr Promyk, Majka Jeżowska, Francesco Napoli i zespół Raz Dwa Trzy – Smochowice i Krzyżowniki zapraszają na swój festiwal 3 i 4 lipca.
Tej imprezy specjalnie w Poznaniu nie trzeba przedstawiać, bo od lat nie jest to już festiwal wyłącznie zachodnich dzielnic miasta. Co zobaczymy i usłyszymy w tym roku na Smochy Festiwal?
Festiwal rozpocznie się w sobotę, 3 lipca, o godzinie 17.00 spektaklem Teatru Promyk. O godzinie 18.15 wystąpi Black Night, o 19.15 zaśpiewa Francesco Napoli, o 20.30 Revolta, a o 21.30 – zespół Raz Dwa Trzy.
4 lipca o 13.00 będzie można wziąć udział w tańczeniu zumby, a o 17.15 ponownie obejrzeć spektakl Teatru Promyk. O 18.00 wystąpi Czysta Energia, 18.45 Amelia Kurantowicz, a o 19.30 Majka Jeżowska.
Impreza odbywa się na boisku przy ulicy Braniewskiej. Wstęp jest wolny.
Zaledwie wczoraj Aquanet poinformował o planach poszukiwania ropy i gazu na terenie ujęcia wody pitnej dla aglomeracji poznańskiej w podmosińskim Krajkowie – a dziś na terenie ujęcia znaleziono urządzenia, których tam nie powinno być.
Przypomnijmy: wczoraj Aquanet poinformował, że firma Geofizyka Toruń zamierza szukać ropy i gazu na terenie ujęcia wody pitnej w Krajkowie niedaleko Mosiny. Jednak Aquanet nie zamierza się zgodzić na to poszukiwania, ponieważ mogą być poważnym zagrożeniem dla ujęcia, a więc i dla wody pitej przez poznaniaków.
To właśnie ujęcie w Krajkowie dostarcza 70 proc. wody pitnej dla aglomeracji poznańskiej. By woda była bezpieczna i wolna od groźnych zanieczyszczeń, ujęcie chronią dwie strefy: pośrednia i bezpośrednia. Obie są oznakowane tablicami wyjaśniającymi, co wolno, a czego nie wolno robić na terenie obu stref i samego ujęcia. Strefa ochrony bezpośredniej jest strefą ogrodzoną i zamknięta, tam w ogóle wchodzić nie może nikt poza pracownikami Aquanetu. A już na pewno montować jakichkolwiek urządzeń bez zgody spółki.
Tymczasem takie właśnie urządzenia znaleziono w zamkniętej strefie.
– Podczas porannego obchodu terenu ochrony bezpośredniej nasi pracownicy natknęli się na urządzenia, których nie powinno tam być! Geofony – opowiada Dorota Wiśniewska, rzeczniczka prasowa Aquanetu. – Ktoś nielegalnie wszedł na teren Aquanetu, teren ogrodzony i strzeżony dodam, i poustawiał urządzenia służące do rejestrowania drgań sejsmicznych.
Nielegalnie – ponieważ Aquanet nikomu takiej zgody nie wydawał. Wtargnięcie zostało więc zgłoszone na policję, a spółka przygotowuje dokumenty do wojewody oraz Regionalnego Zarządu Wód Polskich.
– Uważamy takie zachowanie za nielegalne, a nade wszystko jest to naruszenie zasad bezpieczeństwa pracy ujęcia – mówi rzeczniczka. – A tym samym zagrożenie dla płynności pracy Poznańskiego Systemu Wodociągowego i zaopatrzenia w wodę mieszkańców aglomeracji poznańskiej.
Sygnalizacja świetlna na przejściu, na którym doszło do wypadku, była wyłączona, ale kobieta przechodziła zgodnie z zasadami – ustalili policjanci. A kierowca, który ją potrącił, jechał z nadmierną prędkością.
Przypomnijmy, że chodzi o wypadek, do którego doszło dziś rano około godziny 6.00. Na wysokości ulicy Kolejowej samochód, biała honda, potrącił 26-letnią kobietę przechodzącą przez przejście. Niestety, nie udało się jej uratować. 66-letni kierowca twierdził, że jej nie zauważył.
Przejście jest wyposażone w sygnalizację świetlną, ale w czasie wypadku była ona wyłączona. Jak informuje telewizja WTK, świadkowie zdarzenia od początku mówili o nadmiernej prędkości samochodu – potrąconą po zderzeniu odrzuciło na odległość kilku metrów. Kierowca auta miał kilka minut wcześniej wymusić pierwszeństwo na Hetmańskiej wyjeżdżając z ulicy Rolnej. Piesi zwracają też uwagę, że to przejście jest naprawdę niebezpieczne, bo kierowcy w ogóle nie przestrzegają ograniczeń prędkości. A ponieważ jest tam łagodny łuk i spadek terenu, auta jadące od strony Wildy wyłaniają się nagle tuż przed przejściem. Jeśli samochód jedzie szybciej niż 50 km, a na przejściu jest pieszy – nie ma szans, by zdążyć wyhamować.
Dla policjantów sprawa jest jasna – kobieta była na przejściu dla pieszych i zgodnie z obowiązującymi przepisami kierowca ma obowiązek zatrzymać się i przepuścić ją, a tego nie zrobił.
Kierowca został już przesłuchany, jednak policja go nie zatrzymała. Po przesłuchaniu wrócił do domu.
Wnioski można składać od 1 lipca do 30 listopada wyłącznie online za pomocą Platformy Usług Elektronicznych (PUE) ZUS, portalu Emp@tia lub bankowości elektronicznej. Świadczenia będą wypłacane wyłącznie na rachunki bankowe.
Na wniosku – oprócz innych danych – należy podać: numer rachunku bankowego, adres mailowy oraz numer telefonu. Te dane będą potrzebne do kontaktu w sprawie wniosku i ewentualnie do założenia profilu na portalu Platformy Usług Elektronicznych (PUE) ZUS.
– Osoby, które złożą wniosek o 300+ dla ucznia przez bankowość elektroniczną lub portal Emp@atia, będą miały automatycznie założony swój profil na PUE ZUS. Informacje na temat wniosku i jego obsługi będą tylko na portalu PUE ZUS. Tam również będzie korespondencja w sprawie wniosku np. wezwanie do jego uzupełnienia lub dosłania załączników, a także informacja o przyznaniu świadczenia czy decyzja odmawiająca przyznania świadczenia – informuje Krystyna Michałek, regionalny rzecznik prasowy ZUS województwa kujawsko-pomorskiego. – Klienci mogą liczyć na naszą pomoc w założeniu profilu na PUS ZUS i poprawnym wypełnieniu wniosku o 300+. Jednocześnie chciałabym przestrzec, że pracownicy ZUS nie będą chodzić po domach, zachęcać do złożenia wniosku czy założenia profilu na PUE. Wszelkie tego typu działania są nielegalne i zapewne będą inicjowane przez oszustów.
– Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Poczta Polska oraz Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego podpisali listy intencyjne, dzięki którym w wybranych placówkach Poczty oraz KRUS możliwe będzie uzyskanie pomocy w złożeniu wniosku o tzw. świadczenie 300+. Zainteresowanym pomagać będą pracownicy ZUS – mówi prof. Gertruda Uścińska, prezes ZUS.
Pomoc można uzyskać bezpośrednio w każdej placówce ZUS. Ruszyły także mobilne punkty wparcia w placówkach Poczty Polskiej i KRUS. Pracownicy Zakładu będą także w razie potrzeby pełnić dyżury w wybranych jednostkach terenowych urzędów miasta, gminy, MOPS i GOPS.
– Na szczęście teraz możemy dbać o rozwój Polski w inny, gospodarczy sposób – powiedział wicepremier Jarosław Gowin na otwarciu biura PARP, nawiązując w ten sposób do niedawnych obchodów rocznicy Powstania Poznańskiego Czerwca ’56.
Pierwsze regionalne biuro Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości mieści się na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich, w budynku World Trade Center od strony ulicy Bukowskiej. Będzie obsługiwało przedsiębiorców z zachodniej Polski i – jak podkreślił obecny na otwarciu wicepremier Gowin – nie przypadkiem powstało właśnie w Poznaniu.
– W ostatnich dniach obchodziliśmy 65. rocznicę wybuchu Powstania Poznańskiego Czerwca, czyli wydarzenia, które najdobitniej obrazuje ducha mieszkańców Polski zachodniej – mówił wicepremier. – Na szczęście teraz możemy dbać o rozwój Polski w inny, gospodarczy sposób.
To pierwsze pozawarszawskie biuro PARP, a o jego powstanie bardzo walczyli poseł Jadwiga Emilewicz i wiceminister Grzegorz Piechowiak. Poznań jako siedziba Międzynarodowych Targów Poznańskich, które w tym roku świętują stulecie istnienia – i jako miasto powszechnie uważane za gospodarczą stolicę Polski wydawał się idealnym kandydatem.
– Otwarcie jest wyrazem uznania dla przedsiębiorczości i potencjału mieszkańców Wielkopolski, która jest jednym z najlepiej rozwijających się regionów Europy – podkreślił wicepremier.
Zdaniem Jarosława Gowina na tle krajów UE polska gospodarka wychodzi z trzeciej fali pandemii w stanie względnie dobrym. Przykładem może być poziom inwestycji: spadek o 8 proc., podczas gdy średnia światowa to 35 proc. Jeśli chodzi o bezrobocie – ono w zasadzie zostało niezmienione dzięki determinacji przedsiębiorców i szybkim programom pomocowym rządu i pod tym względem jesteśmy liderem w Europie. Mamy też silny przemysł, który kołem zamachowym gospodarki w czasie pandemii.
Jednak nawet liderom pomoc bywa potrzebna, zwłaszcza teraz, w czasie końcówki pandemii, mówił wicepremier. PARP udziela jej od wielu lat, ale teraz czas na deglomerację, czyli zrównoważony rozwój Polski, gdy ważne instytucje są ulokowane nie tylko w Warszawie.
– Biuro będzie funkcjonowało nie tylko dla Polski zachodniej – zastrzegł Jarosław Gowin. – To będzie też ośrodek szybkiego reagowania, szybkiego wsparcia dla firm, które znalazły się z powodu pandemii w sytuacji wymagającej restrukturyzacji i głębokich zmian. Ośrodek poznański będzie świadczył takie usługi dla całego kraju i jestem przekonany, że rola tego ośrodka, jak i całej PARP, będzie coraz ważniejsza. To miejsce i znakomity zespół ludzi jest gwarancją najwyższej jakości usług i pomocy dla polskich firm i będzie ważnym centrum wymiany doświadczeń między przedsiębiorcami a rządem.
Małgorzata Jarosińska-Jedynak, sekretarz stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, jest zdania, że przedsiębiorcy mogą spokojnie przygotować się na następne 100 lat dobrego funkcjonowania, nawiązując do stulecia MTP.
– Wielkopolska jest jednym z dwóch polskich regionów, które z kategorii słabo rozwiniętego przeszły do regionu przejściowego podkreśliła. – Na ten skok miał wpływ poziom PKB, a ten poziom to przedsiębiorcy. Przedsiębiorcy z województwa wielkopolskiego są jednymi z najbardziej aktywnych, jeśli chodzi o pozyskiwanie funduszy europejskich. Ich wartość to prawie 16 mld zł. Wierzę w tę kreatywność wielkopolskich przedsiębiorców.
Grzegorz Piechowiak, Sekretarz Stanu, Pełnomocnik Rządu ds. inwestycji zagranicznych, w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii podkreślił, że jego szczególnie cieszy otwarcie biura w Poznaniu, bo jest Wielkopolaninem, i to, że ruszy tu system wczesnego ostrzegania dla przedsiębiorców.
– Jako wieloletni syndyk, doskonale wiem, jak bardzo przedsiębiorcom potrzeba wtedy pomocy – mówił. – Poznań jest liderem, jest na świeczniku. Wszyscy inni przyglądają się, jak to tutaj będzie działało.
Prezes PARP, Małgorzata Oleszczuk, podziękowała za dobre życzenia i wiarę w sukces.
– Ostatnie półtora roku było czasem bardzo trudnym dla takich agencji i innych jednostek rządowych, bo pojawiały się nowe wyzwania – przyznała. – Dlatego system wczesnego ostrzegania jest bardzo ważny. Dzisiaj otwieramy biuro i dzisiaj pierwsi przedsiębiorcy już mogą składać wnioski. Wszystkie informacje znajdują się na stronie, ale pracownicy regionalni są już gotowi do spotkań z przedsiębiorcami i do pomocy. Mamy nadzieję, że uda nam się objąć zasięgiem 2 tysiące firm.
O godzinie 12.00 rozpoczęła się już pierwsza konferencja dla przedsiębiorców, która w całości była transmitowana online. W jej ramach odbyły się panele dyskusyjne „Przedsiębiorczość warunkiem rozwoju regionu” oraz „Polityka Nowej Szansy”, podczas których zostały przedstawione m.in. założenia nowego programu „System Wczesnego Ostrzegania MMŚP w okresowych trudnościach”. Konferencja będzie również okazją do zapoznania się z aktualną ofertą Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, adresowaną do przedsiębiorców, którą przedstawiła Magdalena Hilszer, biura regionalnego w Poznaniu.
Zdaniem lidera Konfederacji świadczenia socjalne sprawiają, że ludziom nie chce się pracować, dlatego nie powinno ich być. – Nic tak nie uczy ludzi pracy jak głód – powiedział.
Jak informuje TVP.info poseł Konfederacji podczas spotkania z leszczyńskimi wyborcami mówił też o swojej nienawiści do socjalizmu, który zabiera pracującym i daje jako socjal tym, którzy nie pracują, a także o swoim przekonaniu, że wolność powinna być podstawowym prawem. I to wolność absolutna, czyli taka, gdzie chcący jechać do kraju, w którym panoszy się zaraza, będą mogli to zrobić, chcący zaćpać się na śmierć – nie będą mieli problemów z dostępem do narkotyków.
To wszystko zamierza zapewnić jego partia, jeśli dojdzie do władzy, łącznie z likwidacją świadczeń socjalnych, ponieważ, jak powiedział, dobrobyt pochodzi z pracy, więc to ciężko pracujący i wykształceni powinni mieć dobrze, a lenie powinni mieć źle. Jeśli będą wiedzieli, że nie mogą liczyć na żadną pomoc, to szybko zaczną pracować, bo nic tak nie uczy ludzi pracowitości jak głód.
Przed Januszem Korwinem-Mikke jeszcze spotkania z mieszkańcami Kępna, Ostrowa Wielkopolskiego i Kalisza.
– Mamy 54 proc. dorosłych Polaków zaszczepionych albo pierwszą dawką lub zarejestrowanych – powiedział dziś minister Michał Dworczyk podczas konferencji prasowej. Jednak jak przyznał, dynamika rejestracji na szczepienia spada.
I to spada naprawdę mocno: tydzień do tygodnia o 30 proc. Efektem będzie zamykanie Punktów Szczepień Powszechnych, które nie mają chętnych. Ich funkcję przejmą punkty populacyjne.
– W tym tygodniu po raz pierwszy blisko 1 mln szczepionek nie pojechało do punktów, ponieważ punkty z nich zrezygnowały – powiedział minister. – Okres wakacyjny i zmniejszenie natężenia pandemii powoduje, że borykamy się z problemem braku chętnych.
W grupie osób 70+ zarejestrowanych lub zaszczepionych jest ponad 77 proc. osób, w grupie 60+ to tylko 67 proc. Im młodsi Polacy – tym mniejszy odsetek zaszczepionych, jak zauważył minister.
Dlatego rząd uruchamia kolejne kanały promocji: o północy wystartowała Loteria Narodowego Programu Szczepień, na którą zarejestrowało się już 200 000 osób, wkrótce też firmy, które szczepią pracowników, będą mogły liczyć na związane z tym bonusy.
– Wprowadziliśmy uelastycznienie dla firm, w których można się szczepić. Do tej pory zgłosiło się ponad 780 firm, 900 tys. pracowników – wyjaśnił minister Dworczyk. – Od połowy czerwca każda firma, bez względu na wielkość, może zgłosić chęć szczepienia pracowników i ich rodzin.
Rozpoczęła się też kampania telefoniczna NFZ zapowiadana przez ministra Niedzielskiego.
– Jest już ponad 180 tysięcy osób, do których wykonano połączenia telefoniczne – mówił minister Dworczyk. – Konsultanci przekonują wszystkich do tego, aby się szczepić.
Od 1 lipca każdy chętny może się zaszczepić drugą dawką w dowolnym punkcie, na przykład podczas pobytu na wakacjach. Jednak – co ustalili dziennikarze – nie zawsze jest to możliwe, bo niektóre punkty twierdzą, że nie mają wytycznych, a inne nie chcą prowadzić tej usługi. Minister Dworczyk przyznał, że tak się może zdarzać, choć dziwi go informacja, że nie mają wytycznych co do szczepień i zamierza to sprawdzić.
– Wszystkie punkty powinny mieć wytyczne od 1 lipca, więc to jest zaskakujące – powiedział. – Ale zarządzanie praca punktu zależy od podmiotu, który prowadzi ten punkt, więc nic tu nie możemy narzucić. Jeśli jakiś punkt stwierdzi, że nie chce wykonywać tej usługi, to my nie możemy przymusić. Ale zakładam, że całemu personelowi medycznemu będzie zależało na tym, żeby jak najwięcej osób się zaszczepiło i że takie sytuacje będą wyjątkami.
Minister zapewnił też, że rząd nie planuje wprowadzenia odpłatności za szczepienia w perspektywie najbliższego kwartału. Nie ma też planów co do szczepienia trzecią dawką – żadne międzynarodowe gremium specjalistów, na przykład WHO, nie wprowadziło takich zaleceń.
Do szczepień zachęcał też profesor Andrzej Horban podkreślając, że ratują nam życie, a do odporności populacyjnej Polakom jeszcze daleko. Według prof. Horbana możemy o niej mówić dopiero po zaszczepieniu 90 proc. społeczeństwa. Na razie dwiema dawkami lub jednodawkową szczepionką J&J zostało zaszczepionych 13 293 459 Polaków – a więc zaledwie około jednej trzeciej populacji.
Jak poinformowała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, właśnie została podpisana umowa na remont drogi krajowej nr 10 na odcinku między Piłą a Jeziorkami. Będą utrudnienia w ruchu.
Prace rozpoczną się w najbliższy piątek, jak podaje GDDKiA, a kierowcy muszą się liczyć z utrudnieniami w ruchu na tym odcinku. Będzie tam obowiązywał ruch wahadłowy, ograniczenie prędkości do 40 km na godzinę oraz zakaz wyprzedzania. Prace – i utrudnienia – potrwają do września tego roku.
W sobotę 3 lipca z placu Wolności wyruszy XVII Marsz Równości. Uczestnicy przejdą przez centrum, między innymi Gwarną, Kościuszki, Półwiejską i Paderewskiego.
„W tym roku zmieniamy formułę Marszu” – informuje Grupa Stonewall, organizator imprezy. – „Zamiast mobilnych platform zorganizowaliśmy na trasie przystanki muzyczne!”. Będą też dwie sceny muzyczne i piknik na placu Wolności, a na zakończenie – afterparty w Lockum Stonewall, HAH Poznań i KontenerArt.
Program wydarzeń:
12:00 – Start pikniku na placu Wolności. Tam m.in. scena z muzyką od Miss Ken.d An Urban Groove i DJ Meehoo, strefa gastro, stoiska organizacji pozarządowych, strefy Netflix i BNP Paribas Bank Polska oraz stoisko naszego sklepu z tęczowymi gadżetami Out&Proud.
17:00 – Start XVII Marszu Równości
19:00 – Start Queerowego Maratonu przed Lokum Stonewall. Kilkanaście osób performerskich zaprezentuje swoje talenty!
20:00 – Muzyczny after na Placu Wolności! Zaczyna thekayetan, później Avtomat, a na koniec Reni Jusis. Koncerty potrwają do 23.00, a po nich zaczynają się afterparty w Lokum Stonewall, HAH Poznań i KontenerArt.
Dawniej strażnik podwórka mieszkający w budzie – obecnie pełnoprawny członek rodziny nierzadko posiadający bogatszą garderobę od swoich właścicieli. Pies obchodzi dziś swoje święto, jak przypominają naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Jak przypominają lek. wet. Zuzanna Hamankiewicz-Jarczak, absolwentka UPP, lekarz weterynarii, hodowczyni, lek. wet. Weronika Gruss, Uniwersyteckie Centrum Medycyny Weterynaryjnej UPP oraz dr n. wet. Tomasz Nowak z Katedry Genetyki i Podstaw Hodowli Zwierząt Wydział Medycyny Weterynaryjnej i Nauk o Zwierzętach UPP – pies domowy (Canis lupus familiaris) to potomek mięsożernych ssaków drapieżnych, (Carnivora), pochodzących z ery kenozoicznej, czyli sprzed około 55 milionów lat. Dzisiaj do tej grupy oprócz rodziny psowatych, łącznie z wilkami i szakalami należy bardzo wiele gatunków takich jak: łasice, kuny hieny, jenoty czy niedźwiedzie.
Specjaliści z zakresu zooarcheologii, antropologii i genetyki są zgodni, że dzisiejszy pies pochodzi od wilka w wyniku długofalowego i wieloetapowego procesu domestykacji. Natomiast to, czy to człowiek udomowił wilka czy też wilki kalkulując korzyści przebywania w pobliżu osad ludzkich same wybrały udomowienie – jest jeszcze sporem naukowców. Faktem jest, że od około 15 000 lat pies towarzyszy człowiekowi, stając się dodatkowo z użytecznego stróża, obrońcy, łowcy, pasterza, psa pociągowego, niezastąpionym kompanem spacerów, zabaw, psem tropiącym, sportowym, ratownikiem, terapeutą, zyskując niezaprzeczalnie miano „najlepszego przyjaciela człowieka”.
Obecnie gatunek Canis familiaris jest reprezentowany przez ponad 400 ras, których zróżnicowanie pod względem eksterieru, behawioru i umiejętności jest imponujące i niespotykane wśród innych zwierząt domowych. Międzynarodowa Federacja Kynologiczna (FCI, Fédération Cynologique Internationale) usystematyzowała rasy wg pochodzenia i przeznaczenia tworząc poniższe grupy:
1 – Owczarki i inne psy pasterskie, z wyłączeniem szwajcarskich psów do bydła
2 – Pinczery i sznaucery, molosy, szwajcarskie psy górskie i do bydła, pozostałe rasy
3 – Teriery
4 – Jamniki
5 – Szpice i psy w typie pierwotnym
6 – Psy gończe i pokrewne
7 – Wyżły
8 – Aportery, płochacze i psy dowodne
9 – Psy ozdobne i do towarzystwa
10 – Charty
Każda z tych grup skupia psie indywidualności, różnice między nimi w budowie anatomicznej, umaszczeniu, zachowaniu i pasji są efektem wieloletniej i konsekwentnej pracy hodowlanej w celu utrwalenia lub zredukowania określonej cechy. Kilkusetgramowa chihuahua i prawie stukilogramowy mastiff angielski, nagi pies meksykański oraz puchaty bobtail, tytan pracy owczarek malinois i kanapowy pekińczyk – to wciąż przedstawiciele jednego gatunku pies domowy posiadający tę samą liczbę 78 chromosomów, w których zawarta jest informacja genetyczna dająca tyle wariantów (nie licząc krzyżówek ras).
Dla naszych przodków psy często były opiekunami gospodarstwa, chroniąc kury przed kunami, a w nagrodę otrzymując ich rosołowe części oraz ciepły kąt do spania. Dziś w przeważającej większości psy traktujemy jak pełnoprawnych domowników, nierzadko podporządkowując życie ich potrzebom. Podczas wyboru psa kierujemy się często jego wyglądem – kiedyś modne yorki obecnie grają rolę oldschoolowego garbusa; na miejscu wciąż komfortowej skody Fabii chorowite, ale niezapomniane buldogi francuskie, a pierwsze miejsce na podium, niczym czerwone ferrari zajmują hybrydy pudli – maltipoo, cavapoo, labradoodle. Wybierając auto pamiętamy jednak, by poza odpowiadającym nam kolorem lakieru zajrzeć też pod maskę – i tak też powinno być w przypadku psa, gdyż różnice leżą nie tylko w ich wyglądzie, ale też predyspozycjach do chorób, czego przyszły właściciel powinien być świadomy.
Labrador nie przebiegnie maratonu, bo nie pozwolą mu na to stawy biodrowe, buldogowi francuskiemu na przeszkodzie stanie kręgosłup oraz często wydłużone podniebienie. Zresztą kształt czaszki determinuje potencjał węchowy danego psa, wpływa na jego aktywność i może być odpowiedzialny za chrapanie. Rasy chondrodysplastyczne jak basset, czy z tendencją do dysplazji stawów biodrowych – owczarek niemiecki lub dyskopatii jak jamnik czy kardiomiopatii – bokser oraz chorób mózgowia – cavalier king charles spaniel to tylko niektóre przykłady psich odmienności, ale też przypadłości.
Dlatego posiadanie psa to decyzja wymagająca świadomości, że pod burzą loków lub krótką sierścią kryje się żywy organizm, który podobnie jak dwunożna część populacji, wymaga opieki medycznej uzależnionej od rasy i jej schorzeń.
Tyle, ile psich twarzy, tyle też psich charakterów – kanapowe leniuchy, aktywni biegacze, czy mentalni aktywiści wymagający zagadek i coraz to nowych ćwiczeń – co rasa, to inny charakter, które niestety zbyt często nie są analizowane przez przyszłych właścicieli przy wyborze czworonożnego przyjaciela. Stąd później zadawane pytania:
„Dlaczego mój jamnik przekopuje mi ogródek?”
„Dlaczego mój border ciągle domaga się uwagi i zabawy?”
„Dlaczego mój cane corso nie chce wpuszczać do domu gości?”
„Dlaczego mój labrador ciągle niszczy moje rzeczy?”
„Dlaczego mój chart na spacerach zupełnie nie zwraca na mnie uwagi?”
„Dlaczego mój husky ciągle wynajduje nowe sposoby, aby uciec z ogrodu?”
Ostatnie lata, a szczególnie miesiące tak masowego i bezrefleksyjnego nabywania zwierząt przez właścicieli łaknących psiego towarzystwa sprawiły, że psy są na granicy kryzysu wynikającego z niewiedzy i nieodpowiedniej interpretacji ich typowych zachowań.
Każda rasa przez tysiące lat i wiele pokoleń przystosowała się do zadań, jakie były przed nią stawiane. Pasterstwo, stróżowanie, praca w kopalniach czy wreszcie myślistwo wymagały obecności psa wspierającego człowieka przy wykonywaniu jego pracy. Wiele psów nadal ma cechy niezbędne do wykonywania zadań, które spełniały w przeszłości, a które dzisiaj są zmorą właścicieli. Bo czy możemy oczekiwać, że konkretne predyspozycje poszczególnych ras, ukształtowane przez tysiące lat, znikną tylko dlatego, że już ich nie potrzebujemy?
Wymagamy, aby owczarek australijski czy border collie wyzbył się swojego instynktu pasterskiego i nie zaganiał dzieci, rowerów czy samochodów. Kochamy naszego pupila, ale zakładamy obrożę antyszczekową beaglowi, gdyż nie możemy znieść tego „okropnego jazgotu”. A sama nazwa rasy pochodzi z języka starofrancuskiego i oznacza „rozwarte gardło”. Wynika to ze specyficznej dla tej rasy budowy strun głosowych, która umożliwia wydawanie 3 rodzajów dźwięków. Dźwięk przypominający jodłowanie dawniej informował resztę stada o złapaniu tropu, teraz informuje właścicieli o tym, że sąsiad zmienił pozycję z leżącej na siedzącą, oraz że w pobliskim lesie spadła szyszka.
Irytujemy się na basseta, że co krok zatrzymuje się by wąchać dla nas nic nie znaczące podłoże. Tymczasem budowa basseta – od krótkich i potężnych łap, przez rozbudowany korpus aż po zmarszczki i długie uszy stanowi przystosowanie do naganiania zapachu prosto pod doskonale rozwinięty nos.
Czy masz na tyle odwagi, żeby gołymi rękami dokopywać się do nory lisa czy borsuka? „Łapy jak łopaty” doskonały węch, samodzielność i bardzo dużo zadziorności. O kim mowa? O największym szkodniku wypielęgnowanych ogrodów – jamniku.
Yorkshire terrier – pies z kompleksem Napoleona? Niewiele większy od swoich ofiar – gryzoni, które musiał wypłaszać z ciasnych pozbawionych światła nor. Dziś traktowany jako zabawka potrafi pokazać swoje prawdziwe oblicze szczekając i atakując większych od siebie.
Dlaczego twój chart cię nie słucha i nie chce przybiegać na zawołanie? Zakres jego pola widzenia to 270 stopni (u człowieka zaledwie 180 stopni) jeżeli dołączymy do tego długie łapy, potężne pazury i kształt ciała przystosowany do przebijania powietrza to wyjdzie nam doskonały krótkodystansowiec – myśliwy, za którym człowiek nie ma szans nadążyć. Odbiega on więc od właściciela i musi sam podejmować decyzję co do strategii polowania. Oddalanie się charta od właściciela jest zatem częścią dziedzictwa jego hodowli przez wieki.
Husky mogą mieć piękne, niebieskie oczy, które są przyczyną wielu ich problemów. Zostały stworzone, by biegać długie dystanse w trudnych warunkach, nawet bez jedzenia. Potrafią regulować metabolizm w celu uzyskania jak największej wydajności, nie spalając jednocześnie swoich zapasów glikogenu tłuszczu. Bez odpowiedniej dawki ruchu ten pies sam znajdzie sobie zajęcie – niekoniecznie takie, które spodoba się właścicielowi.
Dalmatyńczyk – w starożytności i średniowieczu pies myśliwski, od XVI wieku pies bojowy w wyprawach wojennych Turków na kraje bałkańskie, od XVIII wieku stróż i obrońca karet. Ta rasa zmieniała się na przestrzeni lat. Co nigdy nie uległo zmianie? Potrzeba aktywności, biegu, długich spacerów. Jeżeli ma stanowić tylko ozdobę domu, to jedynie w formie, jaką proponowała Cruella De Mon.
Mimo, że psy robią co w ich mocy, by dostosować się do licznych zmian oraz nakładanych na nie ograniczeń – to jako żywe istoty nie mogą być poddawane przemodelowaniu co dekadę. Naszym głównym wobec nich obowiązkiem jest zaspokojenie ich potrzeb, aby nasz Canis familiaris był szczęśliwym psem rodzinnym.
Psich twarzy jest wiele, nie mniej jest cech wspólnych dla nich wszystkich: począwszy od trywialnej i oczywistej dla wszystkich zawsze dostępnej świeżej wody, miski pełnej karmy, spacery, poświęcenie czasu i uwagi właściciela, przez konieczność regularnych wizyt u lekarza weterynarii, profilaktyki przeciwpasożytniczej, szczepień, aż do (dla większości właścicieli – zadziwiającej) codziennej higieny jamy ustnej.
Nie zapominajmy o potrzebach naszych pupili – pies to nie tylko przyjemności, ale też (nierzadko kosztowne) obowiązki, które jednak mają zapewnić im długie i szczęśliwe psie życie. Za to one odwdzięczą się nam swoją wiernością i miłością. Zatrzymajmy się dziś na moment w tym pełnym pośpiechu świecie i poświęćmy im chwilę, która sprawi, że ich dzień, zwłaszcza tak szczególny jak Dzień Psa (1 lipca) będzie pełen radości, zabawy i pysznych smakołyków.
Zdarzenie miało miejsce na ulicy Dmowskiego, a cała sytuację nagrała jedna z mieszkanek sąsiedniego osiedla. I przesłała nagranie straży miejskiej.
Zdarzenie miało miejsce wczoraj około godziny 10.00 rano. Kobieta wyglądając przez okno zauważyła dwie osoby, które podjechały samochodem pod ogrodzenie osiedla i wyrzuciły starą pralkę w krzaki obok niego. Nagrała zdarzenie telefonem i wysłała nagranie do straży miejskiej.
Straż miejska potwierdziła otrzymanie zgłoszenia od mieszkanki – a także fakt, że zawiera ono wystarczająco dużo szczegółów, by zidentyfikować właściciela samochodu, a więc i osoby, które wyrzuciły pralkę w krzaki.
Jak przypomina straż miejska, w Poznaniu działają gratowiska, na których można bezpłatnie zostawić zużyty czy niesprawny sprzęt AGD oraz meble. Jeden z takich punktów znajduje się nawet niedaleko Dmowskiego, bo przy ulicy 28 Czerwca 1956.
Właściciele pralki nie skorzystali jednak z tej opcji, więc teraz będą musieli po sobie posprzątać, a dodatkowo jeszcze zapłacić spory mandat za zaśmiecanie otoczenia.