Jednym z możliwych miejsc pochówku arcybiskupa jest katedra. Jako arcybiskupowi przysługuje mu prawo pochowania w kościele. Jednak publicysta Tomasz Terlikowski uważa, że byłaby to „decyzja skandaliczna i haniebna”.
Archidiecezja Poznańska wydała w tej sprawie komunikat:
„Dnia 15 listopada 2019 r. zmarł śp. abp Juliusz Paetz, arcybiskup metropolita poznański w latach 1996-2002. Pogrzeb śp. abp. Juliusza Paetza odbędzie się w formie ściśle prywatnej w katedrze poznańskiej. Miejsce pochówku, jak również forma pogrzebu, zgodne z normami Kodeksu Prawa Kanonicznego (kan. 1178, kan. 1242), zostały ustalone w wyniku konsultacji ze Stolicą Apostolską i Nuncjaturą Apostolską w Polsce oraz Rodziną Zmarłego. Requiem aeternam dona ei Domine et lux perpetua luceat ei”.
Prawo kanoniczne stanowi – jak informuje „Głos Wielkopolski” – że w kościele nie należy chować zmarłych, ale nie dotyczy to biskupów rzymskich, kardynałów i biskupów diecezjalnych (w tym emerytowanych), którzy powinni być pogrzebani we własnej świątyni. Prawo stwarza więc taką możliwość – ale czy archidiecezja z niego skorzysta? Gdyby tak się stało, to – zdaniem publicysty Tomasza Terlikowskiego – byłaby to „decyzja skandaliczna i haniebna” ze względu na oskarżenia o molestowanie seksualne kleryków, o jakie oskarżono arcybiskupa w 2002 roku. Nigdy mu niczego nie udowodniono, on sam cały czas twierdził, że opacznie rozumiano jego zachowania, a jego ofiary nie miały odwagi wystąpić otwarcie z oskarżeniem. I trudno się temu dziwić: księża, którzy mieli odwagę zaprotestować przeciwko zachowaniom arcybiskupa, zostali szybko zesłani na odległe placówki…
Mimo jednak braku formalnego oskarżenia Watykan zadecydował o zakazie sprawowania funkcji biskupich przez niego. W 2013 roku zakazał mu udziału w publicznych uroczystościach, który to zakaz arcybiskup senior regularnie łamał bez sprzeciwu ze strony lokalnych przedstawicieli Kościoła Katolickiego.
Na całym świecie w dniu 17.11 najważniejsze budynki w miastach podświetlone zostają na fioletowo z okazji Światowego Dnia Wcześniaka. Także i Poznań co roku bierze udział w akcji.
Podświetlenie budynków na fioletowo jest gestem solidarności z Małymi Wojownikami w dniu ich święta. To także zwrócenie uwagi na problem wcześniactwa: 1 na 10 noworodków rodzi się przedwcześnie.W akcji może wziąć udział każdy – wystarczy postawić na oknie światełko w fioletowym kolorze. „To niewielki, ale bardzo ważny gest” – piszą organizatorzy z Laboratorium Marzeń – „że wiemy, że pamiętamy i że jesteśmy razem”.
Wszyscy, którzy zechcą wziąć udział w akcji, proszeni są o przesłanie zdjęć do organizatorów, by mogli je opublikować na stronie. Niezależnie od tego oni sami będą dziś w mieście polować na wszystkie budynki oświetlone na fioletowo.
Na pewno zostaną podświetlone Centrum Kultury Zamek, Avenida Poznań, Bałtyk, Poznań Inea Stadion oraz Iglica Międzynarodowych Targów Poznańskich. Marzeniem organizatorów akcji jest zobaczenie całego Poznania oświetlonego na fioletowo. Czy to się uda w tym roku?
Na lokalnej drodze między Cieszkowem a Ujazdem doszło do tragicznego wypadku. Motocyklista zderzył się z osobowym oplem i dosłownie wbił się w bok samochodu.
Mimo że droga nie należy do głównych i jest dość wąska – motocyklista jechał po niej bardzo szybko. Świadczy o tym głębokość wgniecenia w karoserii samochodu – motocyklista wbił się w nią z ogromną siłą i doznał bardzo poważnych obrażeń.
Strażacy z OSP Cieszków, którzy pierwsi dojechali na miejsce wypadku, wezwali Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Niestety, mimo akcji reanimacyjnej nie udało się go uratować.
Dwa patrole policji i obsada karetki pogotowia – wszystko po to, by uspokoić jednego mężczyznę, będącego pod wpływem środków odurzających. I nie obyło się bez ofiar.
Agresywny mężczyzna w jednym z bloków przy ulicy Kusocińskiego – takie wezwanie otrzymali wolsztyńscy policjanci w sobotę. Na miejscu rzeczywiście zastali agresywnego mężczyznę, będącego najwyraźniej pod wpływem jakichś środków odurzających. Postanowili więc wezwać pogotowie ratunkowe.
Przybyli ratownicy zgodzili się z opinią policjantów, że podanie leku jest niezbędne, jednak w tym celu należało podejść bliżej do mężczyzny, a to, przy jego pobudzeniu, nie było łatwe. Właśnie podczas próby podania lekarstwa potencjalny pacjent zaatakował jednego z ratowników i kopnął go w klatkę piersiową. Ratownik spadł ze schodów i stracił przytomność. Niezbędne okazało się odwiezienie do szpitala także i jego.
Ratownik trafił do szpitala na oddział wewnętrzny, gdzie zrobiono mu niezbędne badania, a agresywny pacjent – do kościańskiego szpitala neuropsychiatrycznego.
Kilkadziesiąt osób protestowało wczoraj przed Komendą Miejską Policji w Koninie. Żądali ukarania policjanta, który zastrzelił 21-letniego Adama.
Przypomnijmy: 14 listopada na ulicy Wyszyńskiego w Koninie zginął młody chłopak zastrzelony przez policjanta przy próbie wylegitymowania. O sprawie pisaliśmy już tutaj.
Na miejscu, w którym zginął, stoją płonące znicze i jego zdjęcie,.zbierają się też ludzie, wyrażając w ten sposób solidarność z rodziną i przyjaciółmi Adama. W sobotę grupa kilkudziesięciu osób poszła pod budynek Komendy Miejskiej w Koninie. Wśród protestujących pojawili się również kibice Górnika Konin z transparentem ,,14.11 Stop mordercom w mundurach”, którzy podjudzali do ataku na funkcjonariuszy.
Wokół komendy ustawiły się oddziały prewencji wzmocnione o jednostki przybyłe z Łodzi. Na szczęście jednak, jak informuje portal LM.pl, skończyło się na okrzykach i około 21.00 uczestnicy demonstracji rozeszli się do domów.
17 listopada w kilkudziesięciu miastach w Polsce, przedstawiciele koalicji #ChodziOżycie uczczą Światowy Dzień Pamięci Ofiar Wypadków Drogowych. Na dziedzińcu urzędu miasta społecznicy ustawili zapalone znicze tworzące cyfrę 8. To dlatego, że codziennie w Polsce na drogach ginie 8 osób.
– W ubiegłym roku na drogach zginęło 285 osób. Polskie drogi to strefy śmierci – mówi Dorota Bonk-Hammermeister, poznańska radna i działaczka społeczna. – Dlatego postanowiliśmy uczcić pamięć pieszych, którzy zginęli na drogach przez nierozważnych kierowców.
Wypadków w Polsce jest bardzo dużo, za dużo, stanowimy pod tym względem czarny punkt na mapie Europy. W miastach piesi giną na przejściach dla pieszych, które powinny być azylem bezpieczeństwa — w 90% z winy kierowców.
Zdaniem organizatorów dzisiejszej akcji dzieje się tak dlatego, że to pod kierowców jest przygotowana cała infrastruktura drogowa w Polsce. To im ma być najwygodniej, najszybciej i jak najmniej bezproblemowo. To ich nie ściga się wystarczająco konsekwentnie, gdy przekraczają prędkość albo parkują w miejscach niedozwolonych, bo to przecież niewielkie wykroczenie. W takiej sytuacji naprawdę nie powinno dziwić przekonanie wielu kierowców, że wszystko im wolno i że reszta uczestników ruchu drogowego – piesi i rowerzyści – powinni się do nich dopasować.
– Pieszy już na starcie jest w gorszej pozycji – tłumaczy Dorota Bonk-Hammermeister. – To on ma się pilnować, to on ma uważać na drodze. A kierowca? Codziennie w naszym kraju ginie 8 osób, w tym wielu na przejściach dla pieszych, przechodząc na zielonym świetle. Częsta argumentacja kierowców, że to piesi zachowują się niebezpiecznie nie wytrzymuje zderzenia z faktami. Mniej niż 10% wypadków na pasach kwalifikowana jest przez policję jako”wina pieszego”, sugeruje to, że na poznańskich ulicach często nie mamy do czynienia z „niesfornymi pieszymi”, ale raczej z „polowaniami na pieszych”’.
Przejścia dla pieszych i pasy powinny być miejscami bezpiecznymi dla osób przekraczających ulice. Obecnie w wielu przypadkach, nazwa „przejście dla pieszych” nie oddaje istoty tych miejsc.
– Jest to szczególnie widoczne na wielopasmowych arteriach wprowadzających ruch samochodowy do miasta: na Grunwaldzkiej, Głogowskiej, Hetmańskiej, ale także na wielu innych ulicach – mówi Dorota Bonk-Hammermeister. – Brak uwagi kierowców, czasem zwykła brawura naznaczają te miejsca krzyżami.
Działacze koalicji uważają, że jeżeli od wielu lat nie stać nas na egzekwowanie przepisów o ruchu drogowym, to czas radykalnie obniżyć prędkość ruchu samochodowego i wprowadzić np. obligatoryjny dla inwestycji miejskich wymóg montowania świateł na wielopasmowych drogach dojazdowych do centrum Poznania. A później egzekwować te przepisy i karać tych, którzy je łamią. Bo już starożytni Rzymianie mawiali, że nie surowość, ale nieuchronność kary zniechęca do przestępstwa.
#ChodziOżycie to ogólnopolska koalicja na rzecz bezpieczeństwa na polskich drogach, powołana oddolnie przez ruchy miejskie z kilkunastu polskich miast, zrzeszone m.in. w Federacji Piesza Polska. Jej celem jest zwrócenie uwagi na tragiczne statystyki na polskich drogach, szczególnie te dotyczące śmierci pieszych na pasach.
Działacze koalicji kierują swój apel apel do przedstawicieli samorządów miejskich. To od lokalnych władz zależą decyzje o przebudowie niebezpiecznej infrastruktury na konkretnych ulicach. We wrześniu członkowie koalicji złożyli pisma do wszystkich 16 wojewodów jako reprezentantów rządu w terenie, z wnioskiem o pilne podjęcie prac nad zmianami w prawie na rzecz bezpieczeństwa. Są już pierwsze deklaracje zmian ze strony premiera i parlamentarzystów.
Światowy Dzień Pamięci Ofiar Wypadków Drogowych jest obchodzony od 1993 roku w każdą trzecią niedzielę listopada. Po raz pierwszy świętowano go w Wielkiej Brytanii. Od 2005 roku odbywa się pod patronatem ONZ.
Z powodu awarii torowiska na ul. Roosevelta pomiędzy rondem Kaponiera i Mostem Teatralnym został całkowicie wstrzymany ruch tramwajowy na tej trasie. Ruch będzie wstrzymany aż do odwołania.
Obecnie służby MPK pracują nad wymianą uszkodzonego odcinka torowiska. Jak długo to potrwa – nie wiadomo. Awaria jest powodem zmian tras tramwajów w całym mieście.
Tramwaje linii 8, 10, 11, 15 oraz 18 jeżdżą teraz następującymi objazdami:
Linia 8 – w obu kierunkach przez Św. Marcin i Gwarną,
Linia 10 – w kierunku Połabskiej przez Św. Marcin, Marcinkowskiego, 27 Grudnia i Fredry, w kierunku Dębca przez Fredry, Gwarną i Św. Marcin,
Linia 11 – w kierunku Piątkowskiej przez Św. Marcin, Marcinkowskiego, 27 Grudnia i Fredry, w kierunku Starołęki przez Fredry, Gwarną i Św. Marcin,
Linia 15 – w obu kierunkach przez Dworzec Zachodni, Głogowską i Roosevelta,
Linia 18 – w obu kierunkach przez Kraszewskiego i Zwierzyniecką.
„Tu nie zbieramy liści” – takie tabliczki stawiane przez samorządy można zobaczyć na trawnikach już w całej Polsce. Kiedy pojawią się w Poznaniu? Na razie „Liściobranie” oddolnie społecznicy zorganizowali na Strzeszynie.
We Wrocławiu, Gdańsku i Częstochowie władze miast zadecydowały o pozostawianiu w parkach i na skwerach stert liści, by mogły w nich przezimować jeże. Odchodzą też od używania dmuchaw do sprzątania liści: nie są przyjazne środowisku, bo strasznie hałasują,wydzielają toksyczne spaliny, no i są szkodliwe dla owadów.
Tam, gdzie samorządy jeszcze nie doszły do tego, że środowisko naturalne trzeba chronić, sprawy w swoje ręce biorą mieszkańcy. I to jest też, niestety, przypadek Poznania. Koalicja ZaZieleń próbowała przekonać Tomasza Lisieckiego, dyrektora Zarządu Zieleni Miejskiej, by nie grabić liści w poznańskich parkach, bo są to miejsca zimowania jeży.
– Usuwanie liści z parków i terenów zieleni powoduje nie tylko straty w obiegu materii w przyrodzie, ale także w bioróżnorodności – tłumaczy Magdalena Garczarczyk z Kolaicji ZaZieleń. – A z z usuwaniem i przycinaniem krzewów, wygrabianiem lici do czysta jeże tracą przestrzeń do życia. Warto przypomnieć, że jeże to naturalni wrogowie ślimaków, tak nielubianych przez ogrodników.
Niestety, ZZM nie został przekonany. Nadal stoi na stanowisku, że trawniki w sezonie muszą być koszone, a poza sezonem – oczyszczane z liści. I żadne tam jeże nie są wystarczającym argumentem do zmiany zdania.
Społecznicy ze Strzeszyna postanowili zatem wziąć sprawy w swoje ręce i samodzielnie zadbać o tereny zielone w najbliższej okolicy. Akcja nazywała się „Liściobranie na Strzeszynie”. Pod wodzą Izabelli Zaremby oraz Magdaleny Garczarczyk 10 osób pracowicie usypywało liście w sterty i stawiało domki dla jeży.
Ale właściwie dlaczego warto zostawić liście pod drzewami i krzewami?
– Bo tworzą ściółkę, która gromadzi wodę i zapobiega wysychaniu gleby, a także wnikaniem mrozu w głąb ziemi – wylicza Magdalena Garczarczyk. – Liście chronią korzenie roślin i nasiona, a także zimujące w ziemi organizmy przed zamarznięciem. Liście są też naturalną spiżarnią dla ptaków na zimę, a z czasem powstaje z nich próchnica bogata w składniki pokarmowe i odżywcza dla roślin.
Jednak są trawniki, z których liście jednak zgrabić należy. Należą do nich trawniki nawożone i podlewane oraz takie, na których są liście zarażone chorobami.
– Należy też zbierać liście kasztanowców, bo w nich zerują larwy szrotówka kasztanowcowiaczka – wyjaśnia Magdalena Garczarczyk. – Grabić należy także liście z ulic, chodników i dróg rowerowych: tak dla bezpieczeństwa, jak i dlatego, że mogą być zanieczyszczone substancjami ropopochodnymi.
Zdrowe liście warto kompostować albo usypywać z nich przytulne miejsca zimowania dla jeży. Takie miejsce powinno znaleźć się w zacisznym kącie, oddalonym od ścieżek uczęszczanych przez ludzi. Najlepiej je też oznakować, na przykład tabliczką z odpowiednim napisem. Żeby nikt nie uznał go za zwyczajną stertę liści i nie sprzątnął…
Policjanci Komendy Powiatowej Policji w Jarocinie ustalili i zatrzymali 26-letniego mężczyznę, który w miniony poniedziałek doprowadził do pożaru stodoły oraz stogu. Straty jakie spowodował oszacowane zostały na ponad 500 tysięcy złotych.
Do pożaru doszło 11 listopada około godziny 4.00 w miejscowości Stefanów w gminie Jarocin. Całkowitemu spaleniu uległa stodoła wraz ze stertą słomy i znajdujący się w pobliżu stóg złożony z 4 tysięcy bel. Nadpalona została też przyczepa ciężarowa wraz z drewnem, a stopieniu uległy foliowe rękawy od sianokiszonki. Wartość strat oszacowana została przez pokrzywdzonych na kwotę około 500 tys. zł.
Już podczas wstępnych oględzin policjanci i strażacy zaczęli podejrzewać, że przyczyną pożaru było podpalenie. Po przeprowadzeniu dochodzenia funkcjonariusze ustalili, że związek z pożarem może mieć 26-letni mieszkaniec gminy, znany kryminalnym z działalności przestępczej. Tego samego dnia został on zatrzymany i przewieziony do jarocińskiej komendy. W chwili zatrzymania był on pod wpływem alkoholu.
Mężczyzna usłyszał zarzut podpalenia. Za popełnione przestępstwo grozi mu kara pozbawienia wolności na okres od 3 miesięcy do 5 lat. 26-latek przyznał się do jego popełnienia i złożył wyjaśnienia. Wobec podejrzanego prokurator rejonowy wydał postanowienie o zastosowaniu środka zapobiegawczego w postaci policyjnego dozoru.
W gaszeniu pożaru udział wzięło 9 jednostek straży pożarnej, które z żywiołem walczyły kilkanaście godzin.
Szamotulscy policjanci zatrzymali trzech sprawców kradzieży samochodu marki Range Rover o wartości ponad 200 tys. zł. Odzyskany przez policjantów samochód został już oddany pokrzywdzonemu, a złodzieje trafili do policyjnego aresztu.
29 października szamotulscy policjanci przyjęli zgłoszenie dotyczące kradzieży samochodu marki Range Rover – w Berlinie. 44-letni właściciel samochodu zauważył jego brak przed godziną 22, a ponieważ miał w pojeździe zabezpieczenie GPS, natychmiast się zalogował do systemu i zobaczył, że jego samochód porusza się z dużą prędkością. W tej chwili był już pewny, że pojazd został skradziony.
44-latek razem ze swoim synem śledzili skradziony samochód dzięki nawigacji, a gdy okazało się, że auto jedzie w kierunku Polski – skontaktowali się z polską policją. W ten sposób dzień po kradzieży samochód udało się znaleźć w… Szamotułach. Tuż po północy na ulicy Wojska Polskiego policjanci z szamotulskiej patrolówki zatrzymali samochód skradziony w Berlinie. Odzyskany samochód został przekazany właścicielowi, policjanci natomiast zajęli się jego kierowcą – 24-letnim mieszkańcem Bydgoszczy.
Na podstawie zgromadzonych informacji jeszcze tego samego dnia policjanci z Wydziału Kryminalnego szamotulskiej komendy ustalili, że w kradzieży samochodu brało udział jeszcze dwóch mężczyzn, którzy jechali wypożyczonym wcześniej na ten cel samochodem. Szamotulscy kryminalni o godzinie 16 w Bydgoszczy zatrzymali dwóch mieszkańców tego miasta w wieku 37 i 45 lat. Bydgoszczanie zostali zatrzymani i osadzeni w policyjnym areszcie.
Wszyscy trzej mężczyźni, usłyszeli zarzut kradzieży z włamaniem, za co grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Teraz za swoje postępowanie odpowiedzą przed sądem.
Możliwość zainscenizowania wariantów policyjnych taktyk poruszania się w budynkach zamkniętych i zatrzymywania niebezpiecznych osób w pomieszczeniach – wszystko to ćwiczyli funkcjonariusze Grupy Realizacyjnej Policji w opuszczonym budynku.
Treningi i szkolenia dla poznańskich policjantów z Grupy Realizacyjnej to codzienność. Stale muszą być w formie, gotowi na każde wezwanie. Dlatego gdy tylko otrzymali z Urzędu Miasta Poznania możliwość przeprowadzenia szkolenia w opuszczonym budynku nie wahali się ani chwili. Budynek jest przeznaczony do rozbiórki, z uwagi na planowane inne inwestycje w tym miejscu, i do szkolenia policjantów w terenie nadawał się idealnie.
Policjanci z tzw. GRki stale trenują i podnoszą swoje umiejętności. W akcji liczy się każdy ich ruch, każda sekunda i wszystko musi być przemyślane. Tylko dobrze wyćwiczone taktyki pozwalają działać bez pomyłek, z pełnym profesjonalizmem. Funkcjonariusze z Grupy Realizacyjnej biorą udział w zatrzymaniach niebezpiecznych przestępców, są wysyłani na miejsca przestępstw, reagują na bandyckie zachowania grup przestępczych.
W Komendzie Miejskiej Policji w Poznaniu Grupa Realizacyjna istnieje od 2002 roku. Funkcjonariusze tej elitarnej grupy na co dzień patrolują ulice. W każdej chwili są jednak gotowi do najbardziej skomplikowanych akcji. Współpracują z wydziałami kryminalnymi, jak również z Centralnym Biurem Śledczym. Chętnie i często pojawiają się na różnych imprezach organizowanych dla mieszkańców miasta. Prezentują zazwyczaj swoje wyposażenie i umiejętności.
w nocy z piątku na sobotę kierowca jadący ulicą Gnieźnieńską przy Urzędzie Miasta i Gminy w Witkowie na łuku drogi nie opanował samochodu i wypadł z trasy wprost na rosnące obok drogi drzewo.
Kierowca może jednak mówić o dużym szczęściu, bo w drzewo nie uderzył, a jedynie się o nie otarł, kasując po drodze pobliskie znaki drogowe. Z wypadku wyszedł zaledwie z kilkoma, i to niezbyt poważnymi, obrażeniami.
Jako pierwsi na miejscu zdarzenia pojawili się strażacy z OSP Witkowo, którzy zabezpieczyli miejsce zdarzenia i uszkodzony pojazd. Okoliczności zdarzenia ustala policja.
Od 1 grudnia 2019 r. zacznie obowiązywać nowy elektroniczny system opłat drogowych w Republice Czeskiej. Za brak nowego urządzenia do naliczania opłat drogowych przewoźnikowi grozi mandat w wysokości do około 16 tys. zł.
Kto musi się zarejestrować?
Właściciele wszystkich pojazdów silnikowych, których dopuszczalna masa wynosi powyżej 3,5 tony, korzystający z płatnych dróg muszą się zarejestrować w nowym systemie i zaopatrzyć się w nowe urządzenia do naliczania opłat drogowych (jednostki pokładowe). Elektroniczne urządzenie obecnego administratora nie będzie kompatybilne z nowym „satelitarnym” Elektronicznym Systemem Poboru Opłat Drogowych, dlatego należy wymienić je na nowe.
Gdzie się zarejestrować?
Przewoźnicy mogą się rejestrować za pośrednictwem operatorów kart paliwowych lub bezpośrednio na stronie. W przypadku rejestracji internetowej nowe jednostki pokładowe zostaną bezpłatnie wysłane na wskazany adres nie tylko do Czech, ale również do Polski, Niemiec, Austrii i Słowacji. Przed wysłaniem urządzenia przewoźnik musi wpłacić kaucję zwrotną w wysokości 2468 CZK (około 400 PLN). Przewoźnicy mogą również dokonać osobistej rejestracji pojazdów w ponad 200 Punktach Obsługi Klienta na terenie Czech.
Czy zmienią się opłaty za korzystanie z dróg płatnych w Czechach?
Zasady funkcjonowania systemu opłat drogowych w Republice Czeskiej pozostają bez zmian. Wysokość opłaty zależy od rodzaju pojazdu i odległości przejechanej po drogach płatnych. Od 1 grudnia 2019 r. nie będzie zmian w zakresie dróg płatnych.
Zawodnicy odchodzą, a miasto wciąż nie podjęło decyzji, czy będzie finansować klub żużlowy czy nie. To sprawa, że sytuacja pilskiej Polonii nie przedstawia się różowo.
Obecnie, jak podaje Radio Poznań, ważne kontrakty ma tylko trzech seniorów i jeden junior. To może nie wystarczyć w walce o punkty. Remigiusz Kaja, wiceprezes klubu, jest zdania, że bez pomocy miasta Polonia może nie wystartować w rozgrywkach przyszłego sezonu. Właśnie zakończyło się okienko transferowe, ale Polonia z powodu braku środków nie brała udziału w zakupach.
Krzysztof Szewc, wiceprezydent Piły , twierdzi jednak, że rozmowy z Polonią wciąż trwają. W ubiegłym roku miasto przekazało klubowi milion złotych – w tym roku klub chciałby również tyle dostać, by móc przetrwać.
Roboty przemysłowe, kroczące, a nawet marsjańskie – to między innymi te konstrukcje można było zobaczyć w ostatni weekend w stolicy Wielkopolski. Europejski Tydzień Robotyki to cykl ponad 1000 wydarzeń odbywających się w 37 krajach, a gospodarzem najważniejszego z nich był w tym roku Poznań.
Poznań to pierwsze miasto w Polsce, które mogło gościć u siebie Centralne Wydarzenie Europejskiego Tygodnia Robotyki. W poprzednich latach odbywało się ono m.in. w Augsburgu, Brukseli i Amsterdamie. W dniach 14-16 listopada w stolicy Wielkopolski spotkali się przedstawiciele najważniejszych w branży robotycznej firm i instytucji, a motywem przewodnim ich dyskusji było połączenie robotyki i sztucznej inteligencji.
W czwartek na oficjalnym otwarciu pojawili m.in. Uwe Haass, były Sekretarz Generalny euRobotics oraz pomysłodawca Europejskiego Tygodnia Robotyki, Andrei Bunis z Komisji Europejskiej, prof. dr hab. inż. Teofil Jesionowski, Prorektor ds. Edukacji Ustawicznej Politechniki Poznańskiej, Krzysztof Kurowski z Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego (PCSS), a także Marina Bill z Robotics and Motion Division w ABB.
– Mitologiczny Talos, mechaniczny olbrzym wyznaczony przez bogów na strażnika Krety to najstarszy przykład w pełni autonomicznego robota – mówił na czwartkowej gali Łukasz Wilczyński, prezes Europejskiej Fundacji Kosmicznej. – Jego przeznaczenie wiele mówi o kierunku, w jakim powinniśmy rozpatrywać rozwój robotyki. To dziedzina, która w wielu obszarach może pomagać człowiekowi, a nawet wynosić jego możliwości na wyższy poziom. Roboty mogą być wykorzystywane m.in. w ratownictwie czy pełnić rolę opiekunów osób starszych i niepełnosprawnych.
Kolejne dwa dni (15-16 listopada) organizatorzy przygotowali z myślą o szkołach, grupach zorganizowanych oraz szerokiej publiczności. Otwarte dla wszystkich wystawy, warsztaty oraz prelekcje przyciągnęły setki odwiedzających. Dużym zainteresowaniem cieszył się m.in. robot YuMi od ABB, który rywalizował z odwiedzającymi w układaniu klocków sześciennych na czas. Młodsi pasjonaci nauki mogli zaprojektować własnego robota, a następnie zbudować go i wprawić w ruch wykorzystując zaawansowany zestaw LEGO.
Nieco starsi wzięli udział w warsztatach Arduino z budowy i programowania prostych układów elektronicznych. Ogromnym zainteresowaniem cieszył się też czworonożny robot ANYmal wykorzystywany w projekcie H2020 THING. Inicjatywa ta ma na celu wykonywanie zadań inspekcyjnych w trudnych warunkach, jak kopalnie i podziemne kanały przez autonomicznego robota kroczącego.
– W strefie wystawców można było zobaczyć liderów na rynku robotyki, jak międzynarodowy koncern ABB – opowiada dr Krzysztof Walas z Politechniki Poznańskiej, koordynator wydarzenia. – Tuż obok nich swoje osiągnięcia prezentowały koła naukowe oraz studencka drużyna IMPULS z Kielc, tegoroczni zwycięzcy dwóch najważniejszych konkursów robotów marsjańskich: European Rover Challenge (ERC) oraz University Rover Challenge (URC). Europejski Tydzień Robotyki ma na celu inspirować edukację technologiczną u uczniów w każdym wieku i podkreślać znaczenie robotyki w różnych obszarach. Myślę, że bogaty program atrakcji, który przygotowaliśmy, doskonale spełnił oba te zadania.
Równolegle do strefy pokazów odbywały się wykłady i panele dyskusyjne. Chętni mogli dowiedzieć się m.in. „Jak robot postrzega świat” lub obejrzeć prezentacje pt. „Roboty mogą też latać”, „Łaziki marsjańskie” czy „Samochody autonomiczne – jakie technologie za tym stoją”. Dużym zainteresowaniem publiczności cieszyła się międzynarodowa dyskusja na temat udziału kobiet w branży nowych technologii. Na scenie stanęły przedstawicielki Bucharest Promo Robots (Rumunia), ABB (Szwecja/Szwajcaria), PSNC (Polska) IT Girls (Bośnia i Harcegowina), Scuola di Robotica (Włochy) oraz City of Riihimäki, (Finlandia).
Organizatorami Centralnego Wydarzenia Europejskiego Tygodnia Robotyki w Poznaniu byli: Politechnika Poznańska, Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe (PCSS) oraz Europejska Fundacja Kosmiczna. W gronie sponsorów wydarzenia znaleźli się: ABB, Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny w Szczecinie, ASTOR oraz PAL Robotics. Cykl wydarzeń odbywających się na całym kontynencie pod nazwą Europejski Tydzień Robotyki organizowany jest od 2011 roku przez euRobotics. To międzynarodowe stowarzyszenie non-profit z siedzibą w Brukseli, które skupia ponad 250 firm, uniwersytetów i instytucji badawczych z wielu gałęzi branży robotycznej.
9 litrów krwi – tyle zebrali policjanci, a także mieszkańcy Poznania, podczas kilku godzin postoju krwiobus przed komendą Wojewódzką Policji w Poznaniu.
15 listopada od wczesnych godzin porannych pod Komendą Wojewódzką Policji w Poznaniu przy ulicy Kochanowskiego zaparkowany był krwiobus. Kolejny raz wielkopolscy policjanci zorganizowali zbiórkę krwi.
W kilka godzin krew oddało 20 osób, a chętnych było blisko 30. Momentami wszystkie stanowiska, gdzie pobierano krew, były zajęte. Wszyscy, a policjanci szczególnie, mają świadomość jak bardzo potrzebna jest krew, aby ratować ludzkie życie. Dzięki ofiarności krwiodawców w mundurach udało się zebrać aż 9 litrów płynu ratującego życie.
Od pierwszego stycznia 2020 roku w Lesznie wzrosną opłaty za parkowanie w centrum miasta. Strefa płatnego parkowania będzie też obowiązywała dłużej: nie osiem, ale dziesięć godzin.
Jak podaje Radio Poznań, opłata za godzinę parkowania w strefie „A” wzrośnie o ponad 40 proc., a w tańszej strefie „B” – o 60 proc.. Biorąc pod uwagę jeszcze fakt, że strefa będzie obowiązywała dłużej, bo nie osiem, ale dziesięć godzin – opłaty za parkowanie mocno uderzą leszczynian po kieszeni. O ponad 100 % wzrosną też opłaty za przekroczenie wykupionego czasu parkowania i za brak biletu parkingowego.
Ale samorząd przypomina, że podwyżek opłat za strefę nie było od trzech lat, gdy tymczasem koszty jej utrzymania od tego czasu znacznie wzrosły. Chodzi też o to, by jeden samochód nie parkował w centrum za długo i by na miejscach parkingowych była większa rotacja. Dzięki temu więcej osób będzie mogło z nich skorzystać – a przy okazji leszczynianie nauczą się znacznie ekonomiczniej korzystać z samochodów. Bo miejsc parkowania w centrum nie przybędzie, przestrzeń nie jest z gumy i na kolejne parkingi zwyczajnie nie ma miejsca.
W ubiegłym roku z parkomatów do kasy miasta trafiło 2,7 miliona złotych.
W ostatni weekend listopada Kalisz zaprasza na mistrzostwa w e-sporcie „Play and fly”. W Arenie rozegrane zostaną również drużynowe mistrzostwa Kalisza w grze League of Legends oraz turniej w FIFĘ 2019.
Jak informuje Radio Poznań, władze Kalisza postanowiły zaproponować swoim mieszkańcom nową formę rozrywki, ponieważ gry komputerowe cieszą się ogromnym zainteresowaniem na całym świecie, a na turnieje gier przyjeżdżają tysiące fanów. W Kaliszu do tej pory takie turnieje się nie odbywały. To jest pierwszy raz, ale zainteresowanie już jest ogromne.
Zawodom towarzyszyć będzie stoisko Wielkopolskiego Klastra Lotniczego z wieloma wystawami i pokazami, min drony a także muzeum Apple, warsztaty z robotyki i programowania oraz symulator lotu.
Po trzech dniach od złożenia petycji w sprawie księdza pedfila, byłego członka zakonu, Towarzystwo Chrystusowe odpowiedziało na petycję, którą przyjęli „Z szacunkiem i uwagą”, jak piszą w oświadczeniu. Jednak kasacji nie wycofają.
Przypomnijmy: 16 tysięcy osób podpisało petycję w obronie ofiary księdza pedofila Romana B., który gwałcił i więził trzynastoletnią Katarzynę. Wyrokiem sądu Towarzystwo Chrystusowe zostało skazane na zapłacenie odszkodowania Katarzynie w wysokości miliona złotych oraz 850 zł dożywotniej renty. I właśnie od tego wyroku złożyło kasację. Natomiast autorzy petycji są zdania, że zakon powinien ponieść konsekwencje postępowania jednego z członków zgromadzenia i wycofać się ze skargi kasacyjnej – jak o tym informowaliśmy.
Oto odpowiedź Towarzystwa Chrystusowego: Towarzystwo Chrystusowe nie podważa ani nie relatywizuje krzywdy, jaka została wyrządzona przez byłego księdza Romana B. pani Katarzynie. Jednak do wielu postulatów zawartych w petycjach trudno nam się odnieść, ponieważ nie jesteśmy ich adresatami.
Podstawą złożenia skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego nie jest zasądzona kwota zadośćuczynienia, tylko interpretacja przepisu 430. k.c. i sprawa odpowiedzialności zbiorowej. Celem złożenia skargi jest prośba o rozstrzygnięcie, czy przy wydawaniu zapadłego wyroku nie doszło do naruszenia prawa przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie.
Były ksiądz, popełniając osądzone już przez wymiar sprawiedliwości czyny niedozwolone, działał wbrew regułom prawa zakonnego, łamiąc znane mu zasady nie tylko prawne, ale i moralne. Działał więc na swoją własną odpowiedzialność. Zastosowana przez sąd wykładnia przepisu mówiącego o odpowiedzialności instytucji za czyny popełnione przez jednego z jej członków rodzi poważne wątpliwości i może stanowić przestrzeń do nadużywania tego przepisu w przyszłości wobec innych instytucji, nie tylko kościelnych.
Podkreślamy, że w Towarzystwie Chrystusowym nigdy nie było i nie będzie przyzwolenia na działania, których dopuścił się były zakonnik. Godzą one w dobre imię naszego Zgromadzenia. Dlatego nam również zależy na sprawiedliwym wyroku. Uważamy jednak, że przypisywanie innym osobom i całej instytucji nieudowodnionego współudziału w popełnianiu czynów niedozwolonych jest nadużyciem.
Fakt przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania świadczy o tym, że Sąd Najwyższy dostrzega konieczność wyjaśnienia wątpliwości prawnych związanych z wykładnią przepisów dokonywaną przez sądy orzekające w sprawie. Los ofiary Romana B. nie jest nam obojętny. Jednocześnie podkreślamy, że żadne nasze działanie w jakimkolwiek stopniu nie jest w nią wymierzone. Potwierdzamy, że także przy korzystnym dla Towarzystwa orzeczeniu Sądu Najwyższego będziemy wspierać ofiarę byłego zakonnika.
Odpowiedź podpisał ks. dr Marek Grygiel SChr, Dyrektor Biura Prasowego Rzecznik Prasowy Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej.