Kilka tygodni po wypadku chłopiec zmarł w szpitalu z powodu poniesionych obrażeń. Jak poinformowało Radio Poznań śledczy za wypadek obwiniają ojca dziecka, który nie zabezpieczył przydomowej studni w odpowiedni sposób. – 22 lipca (ojciec – red.) naraził małoletniego, nad którym miał obowiązek opieki na niebezpieczeństwo utraty życia w ten sposób, że nie zabezpieczył otworu do wykopanej uprzednio przez siebie studni w wyniku czego to dziecko do niej wpadło i pozostawało 10 minut pod lustrem wody – wyjaśnia w rozmowie z radiem Maciej Meler, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrowie.
Ojcu dziecka może grozić nawet pięć lat więzienia. Śledztwo w tej sprawie w dalszym ciągu jednak trwa.
Ulica Kwiatowa ma całkowicie zmienić swoje dotychczasowe oblicze. ZDM zapowiada, że samochody zostaną zastąpione drzewami.
Zmiany na ulicy zostały poprzedzone konsultacjami społecznymi. Obecnie odcinek pomiędzy ulicami Półwiejską i Rybaki jest zastanwiony samochodami. To ma się zmienić. Zamiast „parkingu” w tym miejscu ma się pojawić więcej zieleni, a ulica powinna się stać spoiwem pomiędzy deptakiem na ulicy Półwiejskiej i ulicą Rybaki, przy której znajduje się kilka popularnych lokali. – Zieleń pojawi się w formie drzew i zieleni niskiej, a jej wprowadzenie w gęstą śródmiejską zabudowę stanie się odpowiedzią na zmieniający się klimat i potrzeby człowieka żyjącego w środowisku miejskim ujęte w kluczowych dokumentach miasta – tłumaczy ZDM w komunikacie.
Co istotne, wprowadzenie zieleni na ulicy nie oznacza, że zniknie z niej ruch samochodowy. Mieszkańcy dalej będą mieli możliwość dotarcia do swoich domów, a służby ratunkowe do sytuacji nagłych. W związku ze specyficznym planem ułożenia zieleni, wszyscy kierowcy będą natomiast zmuszeni do ograniczenia prędkości, przejeżdżając przez ulicę Kwiatową.
– Ulica zyska cechy tak zwanego woonerfu – przyjaznej przestrzeni wypełnionej zielenią z priorytetem ruchu pieszego. Na ulicy znajdzie się także miejsce dla ogródków gastronomicznych, a jeśli mieszkańcy po oddaniu ulicy do użytkowania wyrażą takie oczekiwanie – ławek – wyjaśnia ZDM.
Początek przebudowy zaplanowano na pierwszy kwartał 2020 roku.
Puszczykowo jest kolejną miejscowością, która stara się ograniczyć zużycie plastiku. Burmistrz podpisał już odpowiednie rozporządzenie.
– W celu ochrony środowiska naturalnego przed negatywnymi skutkami korzystania z przedmiotów jednorazowego użytku wykonanych z tworzyw sztucznych w ramach akcji „Puszczykowo bez plastiku” wprowadza się zasady wykorzystywania takich przedmiotów w Urzędzie Miejskim w Puszczykowie, jednostkach organizacyjnych Miasta Puszczykowa oraz w trakcie wydarzeń organizowanych przez Miasto Puszczykowo – poinformował w komunikacie Urząd Miejski w Puszczykowie.
Rozporządzenie zostało już podpisane przez Andrzeja Balcerka, burmistrza miejscowości. Oznacza ono, że z urzędów w Puszczykowie znikną m.in. jednorazowe sztućce, talerze, kubki czy słomki plastikowe. Ograniczone ma zostać również kupowanie wody w plastikowych butelkach, a zamiast tego miejscowość będzie promowała picie wody z kranu. Dodatkowo przeprowadzona zostanie akcja edukacja, zarówno dla pracowników urzędów, jak i mieszkańców Puszczykowa w zakresie ograniczenia stosowania przedmiotów jednorazowych użytków.
Grupa młodych mężczyzn wykazała się wyjątkowym brakiem rozsądku, decydując się na zorganizowanie libacji na torach tramwajowych.
Sytuacja była bardzo groźna, ponieważ przy szybko zapadającym obecnie zmroku, mężczyźni byli słabo widoczni. Podczas gdy oni pili alkohol i palili papierosy, ruch tramwajowy nie mógł odbywać się płynnie. – Motorniczowie, którzy ruszali z przystanku, musieli zwalniać, a nawet zatrzymywać skład do czasu aż, młodzież nie odblokowała przejazdu – opisują sytuację strażnicy miejscy.
Wszystko działo się przy ulicy Jana Pawła II. Na szczęście bardzo szybko mężczyzn dostrzegł operator monitoringu miejskiego, który powiadomił policję. Nieodpowiedzialna młodzież została przewieziona na posterunek w celu złożenia wyjaśnień.
Kierowcy mają dzisiaj kolejny ciężki poranek. Sytuacja (kolejny raz) najgorzej wygląda na ulicy Głogowskiej, gdzie doszło do awarii sygnalizacji świetlnej.
Światła nie działają na skrzyżowaniu Głogowskiej i Ściegiennego. Korek w stronę centrum Poznania zaczyna się na Szachtach i obecnie sytuacja tylko się pogarsza.
Niezbyt dobrze wygląda też sytuacja na poznańskim odcinku A2. W stronę Warszawy utworzył się potężny korek, który zaczyna się przed Komorniki, a kończy za węzłem Krzesiny.
Ciężko jest też na autostradzie w stronę Świecka. Na 178 km zajęty jest prawy pas. Korek zaczyna się już na S5 przed zjazdem na autostradę.
178+300 km(m.w. P-n Wschod i Krzesiny) w kierunku Świecka ,prace utrzymaniowe, zablokowany pas: prawy #AWSAalert#remonty#A2
Radny Andrzej Rataj chciałby żeby miasto znalazło środki finansowe na oczyszczenie dna jeziora Rusałka ze znajdujących się tam nagrobków.
To na początek wyjaśnimy skąd się nagrobki w tym miejscu wzięły. Jezioro powstało podczas II wojny światowej w wyniku spiętrzenia wód Bogdanki. Do utwardzania dna oraz brzegów nowego jeziora użyto płyt nagrobkowych ze zlikwidowanego cmentarza żydowskiego na ul. Głogowskiej. Okazjonalnie na ślady nagrobków można natrafić do tej pory – zwykle pojawiają się kiedy poziom wody jest obniżony. Z szacunku dla zmarłych są one zbierane.
– Obecnie, po 80 latach od wybuchu II wojny światowej – początku największej tragedii w dziejach Narodu i Państwa Polskiego – czas na zebranie wszystkich pozostałości kamiennych nagrobków – podkreśla Andrzej Rataj.
To może być jednak problem. Oczywiście głównie ze względów finansowych. – Faktem jest, że zadanie to wymagałoby dużych nakładów finansowych i znacznych działań inżynieryjnych, hydrologicznych i organizacyjnych. Być może jednak udałoby się przeprowadzić te działania przy wsparciu finansowym z budżetu państwa. Należy się bowiem szacunek i pamięć o tragicznej przeszłości tego miejsca, a także o historii i dziedzictwie Poznania. Pozostałości kamiennych nagrobków powinny zostać zabrane z dna i brzegu jeziora Rusałka i powinno zostać utworzone odpowiednie miejsce pamięci – uważa Rataj.
III Konkurs kulinarny Gęsina na Imieninach został rozstrzygnięty wieczorem 29 października w hotelu Moderno w Poznaniu. Spośród jedenastu finalistów po smakowitych zmaganiach jury konkursu przyznało po 3 miejsca w kategorii Przystawka i Danie główne oraz przyznało tytuł Króla Gęsiny.
Wyniki konkursu wyglądają następująco:
III miejsce w kategorii przystawka i danie główne zajęła załoga z restauracji w Hotelu Grand Lubicz w Ustce
II miejsce w kategorii przystawka i danie główne zajęła Restauracja DOMU Kitchen & Friends z Poznania
I miejsce w kategorii przystawka zajęła załoga Restauracji Grodzka 12 z Leszna
I miejsce w kategorii danie główne zajęła załoga Apartamenty Restauracja za Murem z Poznania
Tytuł Króla Gęsiny zdobyła Restauracja DOMU Kitchen & Friends z Poznania.
Skład jury:
przewodniczący Adam Chrząstowski, Dominik Brodziak, Sergiusz Hieronimczak, Jolka Knichalska, Maciej Kobylański, Wojtek Lewandowski, Dawid Łagowski, Dominik Narloch, Iwona Niemczewska, Jakub Pindych, Tomasz Różański, Wojtek Wojtkowiak. Jurorzy techniczni: Andrzej Gołąbek, Marcin Stelmaszyk i Maciej Zieliński. Jurorem wagowym był Bartek Nieckarz.
W trakcie finałowego dnia konkursu odbyły się pokazy kulinarne, degustacje, mini recital. Gościem specjalnym był Maciej Nowak – znany krytyk kulinarny. Ważnym elementem był występ Adriana Kiersnowskiego – wyjątkowego sushi mastera.
Stałym elementem konkursów kulinarnych organizowanych przez Poznańską Spiżarnię Biesiadników – Juliusza Podolskiego jest współpraca z Drużyną Szpiku, dzięki czemu prowadzona jest w tym czasie zbiórka charytatywna, można również zarejestrować się jako dawca szpiku. Tradycją stało się pomaganie osobom w potrzebie, które tej pomocy potrzebują.
Konkurs odbył się po raz kolejny w Hotelu Moderno.
Gęsina na Imieninach – III konkurs kulinarny fot. Sławek Wąchała
Arstele, firma telemarketingowa, została ukarana przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta za nieuczciwe praktyki podczas pokazów handlowych. Firma zapraszała chętnych na badania w ramach „Akademii Zdrowia”, ale nie miała ich wcześniejszej zgody na telemarketing.
Jak informuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, telemarketer, który dzwoni z zaproszeniem na pokaz lub bezpłatne badania, ma obowiązek poinformować o tym, że odbędzie się tam sprzedaż, a konsument musi wcześniej na taki kontakt wyrazić zgodę.
Z ustaleń UOKiK wynika, że telemarketerzy nie informowali o sprzedaży podczas spotkania, a także nie mieli zgody konsumentów na przekazanie informacji marketingowych. Prezes urzędu uznał, że firma Arstele naruszyła zbiorowe interesy konsumentów i nałożył na nią karę w wysokości prawie 70 tys. zł (69 967 zł). Nakazał także zaniechania kwestionowanej praktyki.
Przypominamy, że każdy przedsiębiorca, który dzwoni do konsumenta w celach marketingu bezpośredniego, powinien mieć na to jego wyraźną, wcześniejszą zgodę. Wynika to z art. 172 Prawa telekomunikacyjnego. Nie można o nią pytać na początku rozmowy.
To już kolejna decyzja urzędu dotycząca naruszenia art. 172 Prawa telekomunikacyjnego. Pod koniec 2018 r. prezes UOKiK stwierdził, że spółka ACS Medica ze Śremu dzwoniła do konsumentów bez ich zgody, a w połowie maja informowaliśmy o karze dla spółki Smak i Zdrowie.
Boisko piłkarskiej, wielofunkcyjne boiska do piłki siatkowej i koszykówki, poliuretanowa bieżnia, siłownia zewnętrzna i plac zabaw dla najmłodszych. Mieszkańcy osiedla Żegrze dostali imponujący obiekt sportowy do dyspozycji.
Kompleks boisk o nazwie „Sportowe Żegrze” powstał między ulicami Bobrzańską i Milczańską, w sąsiedztwie Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej. Został tak pomyślany, by znalazło się tam coś ciekawego dla poznaniaków w każdym wieku.
Na „Sportowym Żegrzu” jest więc boisko piłkarskie z nawierzchnią wykonaną z trawy syntetycznej, wielofunkcyjne boiska do piłki siatkowej i koszykówki oraz poliuretanowa bieżnia. Dla najmłodszych użytkowników przewidziano również plac zabaw wyposażony m.in. w kiwaki, huśtawki i bujaki na sprężynach. Wybudowana została także siłownia zewnętrzna i street workout z zestawem urządzeń sprawnościowych do ćwiczeń rekreacyjnych.
– Obiekt powstał dzięki Radzie Osiedla Żegrze, lokalnej społeczności i ich determinacji. Nie moglibyśmy dzisiaj podziwiać tego kompleksu, gdyby nie zgłoszenie projektu do Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego i mieszkańcom, którzy na niego zagłosowali – mówi Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. – Dla miasta najważniejsze jest to, że powstał kolejny wielofunkcyjny obiekt sportowy dla mieszkańców, dla wszystkich grup wiekowych. Staramy się, przy współpracy z radą miasta i radami osiedli, lokować tego typu obiekty w różnych częściach Poznania, żeby mieszkańcy mieli do nich jak najbliżej
Pomysł stworzenia tego miejsca pojawił się w wyniku spotkań i rozmów Mariusza Wiśniewskiego, zastępcy prezydenta Poznania, ze strażakami z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 7. Efektem pomysłu było przygotowanie projektu i zgłoszenie go do Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego 2017, a Wielkopolski Komendant Wojewódzki PSP, Komendant Miejski PSP oraz prezydent Poznania porozumieli się w kwestii użyczenia terenu. Mieszkańcy zagłosowali za powstaniem obiektu i można było zacząć budowę.
W styczniu 2018 r. uzyskano pozwolenie, następnie w kwietniu tego roku podpisano umowę z firmą Concept Trade na budowę kompleksu. A to jeszcze nie koniec. Obok powstanie cały kompleks do ćwiczeń dla strażaków. Na Żegrzu powstał więc naprawdę wielofunkcyjny obiekt, który – jak mają nadzieję jego pomysłodawcy – będzie służył długie lata i mieszkańcom, i strażakom.
Trzy spacery badawcze z mieszkańcami, warsztaty projektowe, a w efekcie – wypracowanie koncepcji przebudowy ulicy Umultowskiej na odcinku od Krygowskiego do Ślazowej, z chodnikiem i drogą rowerową.
Jak informuje Zarząd Dróg Miejskich, dyskusja na temat przyszłości ul. Umultowskiej rozpoczęła się w czerwcu 2018 roku, kiedy to na terenie planowanej inwestycji zorganizowano trzy spacery badawcze z udziałem mieszkańców. Był to pierwszy etap konsultacji społecznych, którego celem było zidentyfikowanie najważniejszych problemów i potrzeb.
Drugi etap konsultacji został przeprowadzony w formie partycypacji obywatelskiej, która zakładała samodzielne zaprojektowanie ulicy przez mieszkańców. W lutym 2019 roku w Zespole Szkolno – Przedszkolnym nr 9 odbyły się warsztaty projektowe. Ich uczestnicy zostali wyposażeni w plansze prezentujące przebieg pasa drogowego ul. Umultowskiej oraz ruchome kartonowe elementy. Mieszkańcy otrzymali zadanie zaprojektowania ul. Umultowskiej w taki sposób, aby spełniała ona ich potrzeby i oczekiwania. Pomocą służyli specjaliści z ZDM, MPU, Wydziału Środowiska UMP, spółki PIM oraz projektantów. Była to najważniejsza część procesu konsultacji społecznych. Makiety stworzone przez mieszkańców dały podstawę do opracowania koncepcji budowy ul. Umultowskiej.
Dwuwariantowa dokumentacja została zaprezentowana 17 czerwca 2019 roku. Wtedy to rozpoczął się trzeci, ostatni etap opiniowania, który potrwał do 8 lipca. W tym czasie mieszkańcy mogli zgłaszać uwagi i propozycje zmian do przedstawionych rozwiązań projektowych. Swoje stanowiska przedstawiły też rady osiedli, organizacje i stowarzyszenia.
Opierając się na opiniach mieszkańców i Rady Osiedla Umultowo, szczególnie tych wyrażonych w czasie warsztatów, zdecydowano o kontynuowaniu prac projektowych w oparciu o wariant 1 koncepcji. Zakłada on budowę ulicy o uspokojonym lokalnym ruchu, wraz z chodnikiem, drogą rowerową i oświetleniem. Przewidziano zastosowanie urządzeń spowolnienia ruchu, budowę przejść i przepustów dla zwierząt, a także montaż małej architektury. Priorytetem będzie zachowanie walorów przyrodniczych i rekreacyjnych rejonu ul. Umultowskiej, w tym ograniczenie ingerencji w występującą tu roślinność do niezbędnego minimum.
Wśród propozycji mieszkańców, które zostały uwzględnione w ostatecznej wersji koncepcji znalazły się: połączenie chodnika i drogi rowerowej z leśną ścieżką przy ul. Anyżowej oraz drugie takie połączenie na wysokości przepustu dla płazów przy Stawie Południowym wzdłuż strumyka. Zostanie zachowana aleja platanowa wzdłuż bloku mieszkalnego przy ul. Umultowskiej 102, odwrócona została także kolejność szykan zaprojektowanych pomiędzy Archiwum UAM a Stawem Południowym – jadąc od ul. Krygowskiego pierwszą szykanę napotkamy po prawej, a drugą po lewej stronie ulicy.
Z wiadomości i pism otrzymanych w trzecim etapie konsultacji wyodrębniono szereg zasadnych sugestii, z których część została uwzględniona w ostatecznej wersji koncepcji. Pozostałe zostaną przeanalizowane na etapie opracowania projektu budowlanego.
Chyba nikt się nie spodziewał, że spotkanie o profilaktyce uzależnień wśród młodzieży wywoła aż taką burzę. Ale gdy się rozpoczęło, okazało się, że prelegenci zamierzają mówić na zupełnie inny temat. Młodzi ludzie usłyszeli między innymi, że „seks przedmałżeński to zło”.
Spotkanie zaplanowano na 25 października w II LO. W ramach profilaktyki uzależnień, co jest jednym z obowiązków szkoły, takie spotkania ze specjalistami w tej dziedzinie odbywają się regularnie. W tym konkretnym uczestniczyli też uczniowie II LO, a poprowadzili je Paweł Pytlak, psychoterapeuta, Piotr Pietrow ze Stowarzyszenia Profilaktyki Społecznej „Etap” – Punkt Konsultacyjny dla Osób i Rodzin Dotkniętych Problemem Narkotykowym w Koninie oraz Rafał Porzeziński, dziennikarz wydawca programów publicystycznych „Ocaleni”, trener terapii uzależnień.
Jednak gdy tylko spotkanie się zaczęło, okazało się, że – jak podaje Radio Poznań – zaproszeni goście mówią nie o uzależnieniach, ale o Bogu, jego miłości – i o szkodliwości przedmałżeńskiego seksu, który jest grzechem i krzywdą wyrządzaną drugiej osobie. Terapeuci sięgali też po dość ryzykowne argumenty, mówiąc na przykład, że jeśli seks jest miłością, to najbardziej kochają gwałciciele, a najbardziej kochani są gwałceni…
Osoby homoseksualne były nazywane osobami ze skrzywieniem seksualności, a terapeuci wyjaśnili, że procent samobójstw wśród takiej młodzieży jest wyższy, ponieważ ich związki się nie układają, a nie dlatego, że spotykają się z hejtem i nietolerancją.
Sporej grupie uczniów obecnych na spotkaniu nie spodobały się opinie prelegentów, tak samo jak to, że spotkanie nie było poświęcone tematowi, na który czekali – uzależnieniom. Dali temu wyraz w mediach społecznościowych, opisując także dokładnie, co działo się na spotkaniu. W mediach społecznościowych zaczęło wrzeć, na prelegentów wylał się hejt – a tymczasem oni nie rozumieją, w czym problem. Ich zdaniem w prelekcji nie było niczego nagannego, to po prostu nauczanie w duchu chrześcijańskiej duchowości. Ich zdaniem młodzież wyrażając swoje oburzenie wykazała się nietolerancją. Być może są przez kogoś sterowani? – zastanawiają się terapeuci.
Na spotkaniu nie była obecna dyrektor szkoły, ale przyznaje, że z tego, co do niej dotarło, to uzgodniła z terapeutami zupełnie inny temat spotkania i będzie to chciała z nimi wyjaśnić. Gdyby była na sali, zapewne przerwałaby spotkanie, zwracając uwagę, że jest nie na temat, ale skoro jej nie było – nikt nie czuł się na tyle kompetentny, żeby to zrobić. Teraz oczekuje przeprosin od zaproszonych gości i sprostowania, jednak jest daleka od tego, by przydawać spotkaniu większe znaczenie. Jej zdaniem bez względu na temat i jego ujęcie zawsze się znajdą tacy, którym będzie się to podobało i tacy, którym podobać się nie będzie. Na szczęście szkoła jest tolerancyjna i większość uczniów podchodzi do całej sprawy z dystansem.
W środę, 30 października, drogowcy rozpoczną roboty na kolejnych odcinkach ulic Żegrze i Chartowo. Kierowcy będą mieli problem z zaparkowaniem aut na osiedlu Czecha 78.
Na ul. Chartowo, na odcinku od sklepu Biedronka w kierunku ul. Piaśnickiej, rozpocznie się rozbiórka krawężników. Są to prace przygotowawcze do układania warstw asfaltowych na jezdni. Do zakończenia wymiany krawężników oraz nawierzchni zatoki, utrudnione będzie korzystanie z postoju aut naprzeciwko budynku zlokalizowanego przy os. Czecha 78.
W środę drogowcy rozpoczną również prace przygotowawcze do budowy krawężnika drogowego wzdłuż południowej jezdni ul. Żegrze, od ul. Kurlandzkiej do ul. Bobrzańskiej. Będą one prowadzone w obrębie pasa wewnętrznego jezdni.
W trakcie całej inwestycji wymieniona zostanie nawierzchnia jezdni na ulicach Żegrze i Chartowo na odcinku od ul. Piaśnickiej do Kurlandzkiej. Poprawi to standard przejazdów samochodowych i pozwoli przygotować te ulice do większego ruchu w czasie zaplanowanej na przyszły rok przebudowy ronda Rataje.
Zakończył się remont przejazdu kolejowego w ciągu ulicy 1 Maja, łączący centrum Leszna z dzielnica Zaborowo. PKP przejazd otworzyło, ale władze miasta natychmiast go z powrotem zamknęły. Przez uskok.
Po trzech tygodniach remontu przejazdu i stania w korkach leszczynianie z radością powitali otwarcie wyremontowanego przejazdu kolejowego. Jakież było ich zdumienie, gdy dosłownie po kilkunastu minutach od otwarcia został ponownie zamknięty…!
Jak się okazało, wszystko z powodu uskoku. Jak podaje Radio Poznań, nowa nawierzchnia przejazdu różni się poziomem od jezdni o jakieś 10 cm. Przy tak dużej różnicy poziomów może dojść do niebezpiecznych sytuacji i uszkodzeń samochodów. Dlatego leszczyński magistrat nie zgodził się na dopuszczenie przejazdu do użytkowania i nakazał zamknięcie przejazdu do czasu wyrównania poziomów.
Skąd taka duża różnica poziomów? To nie efekt niedokładności czy niekompetencji PKP. Po prostu modernizacja przejazdu nie jest jeszcze zakończona. Władze kolei chciały ułatwić życie mieszkańcom Leszna i na jakiś czas, dopóki nie będzie to kolidowało z pozostałymi pracami w tym rejonie, otworzyć im przejazd. Niestety, z powodu 10 cm nie okazało się to możliwe. Leszczynianie będą więc z przejazdem poczekać do połowy grudnia tego roku, bo do tego czasu ma się zakończyć remont.
Reklamy są dyskretniejsze i dopasowane stylistycznie do zabytkowego otoczenia, coraz mniej też neonowych kolorów na elewacjach i we wnętrzach. To efekty działania „Parku Kulturowego Stare Miasto”. Można je podziwiać na wystawie na Wolnym Dziedzińcu.
To efekt pracy wielu osób – ale też zmian zachodzących w świadomości mieszkańców. Kiedyś trzeba było długo walczyć o zdjęcie nielegalnej czy szczególnie szpetnej reklamy. Dziś sami przedsiębiorcy – niestety, jeszcze nie wszyscy – rozumieją, że krzykliwy szyld w złym guście raczej zmęczy i odstręczy klienta niż go przyciągnie. I że Stare Miasto w ogóle, a Stary Rynek w szczególności są miejscami, które wymagają specjalnego podejścia, gdy chce się tu robić interesy. Jest ono nieco kosztowniejsze – ale w efekcie się opłaca. No i, jak się okazuje, władze miasta też to doceniają.
Jak podkreślają pracownicy Biura Miejskiego Konserwatora Zabytków, udało się zbudować lokalną społeczność, której zależy na dbaniu o wspólne dziedzictwo. Przedsiębiorcom wyróżniającym się dbałością o estetykę wręczono Certyfikat Dobrych Praktyk. Dużym zainteresowaniem cieszyły się wydarzenia towarzyszące kampanii promocyjnej, takie jak Pogrzeb Zimy w Parku Kulturowym czy akcja Wiosennych Porządków – pospolitego ruszenia w kwestii demontażu nielegalnych nośników reklamowych. Dla przedsiębiorców zorganizowano otwarte konsultacje – w czerwcu w Galerii Miejskiej Arsenał oraz we wrześniu podczas XIV Weekendu z Historią organizowanego przez Bramę Poznania. Nie zabrakło atrakcji dla najmłodszych w postaci warsztatów i kolorowania zabytków Starego Miasta.
Przedsiębiorcy cały czas mogą liczyć na wsparcie merytoryczne pracowników Biura Miejskiego Konserwatora Zabytków. Co istotne, proponowane zmiany nie są kosztowne. Ograniczenie treści i uproszczenie komunikatu to rozwiązania tańsze od wcześniej przyjętych.
– Za nami są setki rozmów i uzgodnień z przedsiębiorcami. Ze strony naszego biura cały czas deklarujemy pełne wsparcie, przede wszystkim merytoryczne i czekamy na dalsze efekty – zapewnia Joanna Bielawska-Pałczyńska, Miejski Konserwator Zabytków.
To marchewka. Ale jest też i bat. W procesie egzekwowania zapisów uchwały ważną rolę pełni straż miejska. Za łamanie zasad parku kulturowego strażnicy miejscy wystawiają mandaty lub kierują wnioski do sądu. Dla lokali, które nadal nie uporządkowały swoich szyldów, wszczęto postępowania administracyjne. Niestety, nadal są takie firmy, którym są obce zasady nie tylko parku kulturowego, ale zwyczajnie dobrego gustu.
Jesienią działania Biura Miejskiego Konserwatora Zabytków będą skierowane głównie na uporządkowanie witryn sklepów sieciowych i banków. Pozostałe działania będą skupiać się na dotarciu i informowaniu o parku kulturowym właścicieli budynków, by również oni intensywniej włączyli się w prace nad poprawą estetyki przestrzeni publicznych.
O tym, ile pracy trzeba włożyć, by przestrzeń wokół nas była lepsza, opowiada wystawa poświęcona Parkowi Kulturowemu Stare Miasto w Poznaniu, która 29 października stanęła na Wolnym Dziedzińcu Urzędu Miasta.
– Wystawa prezentuje to, co zyskała przestrzeń miejska dzięki rozwiązaniom wynikającym z zapisów parku kulturowego – mówi Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. – Widzimy konkretne efekty, co przekłada się na radość i satysfakcję. Wiemy, że porządkowanie miejskiej przestrzeni ma sens. Dzięki temu osoby powtarzające, że centrum jest brzydkie i nic się tam nie zmienia, zobaczą, że to nieprawda. Prezentujemy pozytywne praktyki przedsiębiorców, licząc, że w ich ślady pójdą kolejni.
Zdjęcia będzie można oglądać do 27 listopada. Zmiany zachodzące na terenie objętym uchwałą systematycznie relacjonowane są na stronie parku kulturowego na Facebooku.
Odmowa umorzenia podatku od nieruchomości i podwyżka o 1000 proc. opłat za wywóz śmieci. To kolejne opłaty nakładane na szpital powiatowy w Słupcy przez burmistrza miasta.
Zaczęło się, jak podaje Radio Poznań, od odmowy umorzenia podatku od nieruchomości, który wynosi około 48 tys. zł rocznie. Dotąd zawsze był umarzany, jednak w tym roku burmistrz Michał Pyrzyk podatku nie umorzył. Tłumaczył to wzrastającymi wydatkami miasta, między innymi na podwyżki dla nauczycieli, których wcześniej nie przewidziano w budżecie. Słupcy nie stać więc na umarzanie podatków w takiej sytuacji.
Kolejnym finansowym ciosem dla szpitala są opłaty za wywóz śmieci. Od 2013 roku szpital płacił tyle samo za wywóz odpadów i – jak to wyszło podczas kontroli – opłata nie miała wiele wspólnego z rzeczywistymi kosztami wywozu i rzeczywistymi ilościami śmieci, które były o wiele wyższe. Kontrolę zarządził burmistrz w ubiegłym roku, gdy system gospodarki odpadami komunalnymi nie zbilansował się. Miał nadzieję, że wyniki kontroli dadzą odpowiedź, dlaczego tak się stało.
I dały: okazało się, że szpital musi dopłacić prawie 120 tys. zł za wywóz odpadów. Zgodnie z uaktualnioną deklaracją tyle kosztuje wywóz śmieci produkowanych przez szpital. To 1000 proc. więcej niż dotychczas. Dla szpitala to ogromne pieniądze, dlatego placówka nie przystąpiła do systemu odbioru odpadów organizowanego przez miasto na przyszły rok. Prawdopodobnie sam poszuka sobie operatora – tańszego niż miasto.
Według opublikowanego wczoraj sondażu pracowni Kantar, Prawo i Sprawiedliwość jest jedynym ugrupowaniem, które traci poparcie.
W dalszym ciągu ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego może jednak pochwalić się największym poparciem społeczeństwa i znaczną przewagą nad pozostałymi partiami. W sondażu chęć głosowania na PiS wyraziło 39% badanych, czyli jeden procent mniej niż przed miesiącem.
Drugie miejsce w sondażu zajmuje Koalicja Obywatelska, która zdołała do siebie przekonać 27% głosujących, co oznacza wzrost poparcia o trzy procent. Trzecie miejsce konsekwentnie przypada Lewicy. Ona również zanotowała wzrost poparcia i może się pochwalić 14% wynikiem (wzrost o 3%).
PSL i Konfederacja solidarnie zgarnęły po 7% głosów. Pierwsze ugrupowanie zyskało, w porównaniu z poprzednim sondażem, 1% poparcia, a Konfederacja aż 5% poparcia.
Sondaż, opublikowany przez wp.pl, został zrealizowany przez pracownię Kantar w dniach 11-16 października na grupie 986 osób. Preferencje badano na grupie 650 osób, które potwierdziły chęć wzięcia udziału w wyborach.
Lech Poznań pokonał na wyjeździe Resovię Rzeszów 4:0 po dwóch bramkach Christiana Gytkjaera, jednej Kostewycza oraz Marchwińskiego. „Kolejorz” do zdobycia pierwszej bramki grał nerwowo, rywale mieli nawet okazję, by wyjść na prowadzenie, ale to ostatecznie lechici strzelili dwa gole przed przerwą, po niej dołożyli następne i mogą cieszyć się z awansu do kolejnej rundy Pucharu Polski.
Sympatycy „Kolejorza” obawiali się wtorkowego meczu, zwłaszcza po tym, jak ich ulubieńcy zaprezentowali się w piątkowy wieczór z Zagłębiem Lubin, gdzie po bezbarwnej grze przegrali 1:2 i spadli aż na dziewiąte miejsce w tabeli. Do Rzeszowa podopieczniu Dariusza Żurawia udali się samolotem, by całkowicie wyeliminować ewentualne zmęczenie długą podróżą autobusem, mając na uwadze także najbliższy mecz z PKO Ekstraklasie z Pogonią Szczecin. Nie bez problemów, ale udało się wygrać i uniknąć kompromitacji czy nawet niepotrzebnej straty sił uczestnicząc w dogrywce. Bardzo ważnym piłkarzem dla Lecha Poznań jest Christian Gytkjaer, który mając pół sytuacji – zdoła ją skutecznie wykorzystać i tak było w przypadku dwóch pierwszych bramek zdobytych w tym meczu. Później cegiełkę dołożył Kostewycz po świetnym rajdzie i dograniu Jóźwiaka, a ostatnie trafienie zaliczył młody Filip Marchwiński.
– Na początek chcę podziękować chłopakom za te dwa mecze w tej edycji Totolotek Pucharu Polski. Przygoda się skończyła. Myślę, że zasłużenie. Nie potrafiliśmy przeciwstawić się Lechowi. Piłkarska jakość rywala była na tyle wyższa, nie potrafiliśmy się przciwstawić nawet ambicją i wolą walki. Mojej drużynie nie mogę odmówić zaangażowania i możemy gdybać, co by się stało, gdybyśmy wykorzystali okazję przy 0:0. Lech nie dał nam za dużo pograć i dziś zamykamy rozdział pt: „Puchar Polski”. Wzorem poprzedniej edycji, kiedy przegraliśmy z Lechią Gdańsk, teraz życzę Kolejorzowi powodzenia i zdobycia trofeum – powiedział po meczu trener Resovii, Szymon Grabowski.
– To był mecz, który mieliśmy obowiązek wygrać. Wiedzieliśmy, że zespół Resovii jest dobrze zorganizowany, a do momentu, kiedy nie strzelimy gola, nie będzie łatwo. To jest tylko jeden mecz i trzeba mieć cierpliwość, nam jej nie zabrakło. Po dwóch bramkach Christiana Gytkjaera zaczęliśmy mieć to spotkanie pod kontrolą. Druga połowa to już nasze prowadzenie. Minusem dzisiejszego meczu jest kontuzja Tomka Cywki, nie wiemy jeszcze, co się dokładnie stało. Chcieliśmy, żeby Robert Gumny odpoczął, bo dotychczas zagrał we wszystkim spotkaniach. Jego organizm jest jednak młody i szybko się regeneruje – skomentował spotkanie Dariusz Żuraw, trener Lecha Poznań.
Właścicielowi odkrytego cztery dni temu nielegalnego składowiska odpadów może grozić więzienie. Z nieoficjalnych informacji wynika, że chemikalia miały zostać zakopane.
O sprawie pisaliśmy już 25 października. Sąsiedzi zauważyli na terenie jednej z działek we wsi Szołajdy (powiat kolski) przyczepę z chemikaliami. Zdecydowali się na powiadomienie służb, które po przybyciu odkryły, że chemikalia znajdują się również w pomieszczeniach gospodarczych na działce.
Na szczęście beczki okazały się szczelne i nie doszło do żadnego wycieku. Dzisiaj tvn24 podaje więcej informacji dotyczących sprawy. Według ustaleń telewizji na działce miał pracować mężczyzna, który zakopywał beczki z nieznaną substancją w ziemi, na polecenie właściciela działki.
– Urządzenia do pomiaru toksyczności wykazały obecność chloru, siarkowodoru i tlenku węgla. Dokonano też analizy substancji z jednego z pojemników. Badanie wykazało obecność pochodnych azotanu amonu – wyjaśnia Aleksandra Marańda, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Koninie w rozmowie z tvn24.
W innych beczkach znajdowały się m.in. lakiery, ale też… kwas solny. Obecnie teren jest całodobowo pilnowany przez policję. Przeciwko właścicielowi działki toczy się śledztwo. Grozi mu do pięciu lat więzienia.
MPK poinformowało w komunikacie, że ze względu na konieczność przeprowadzania prac naprawczych na rondzie Kaponiera, zmieni się tam położenie przystanków.
– Z uwagi na pilną konieczność wykonania prac naprawczych związanych z okablowaniem w międzytorzu na Rondzie Kaponiera na ul. Roosevelta (przy hotelu Mercure) przystanki autobusowe linii nocnych (RKAP71 i RKAP72) w obu kierunkach przeniesione zostaną poza torowisko. Autobusy linii nocnych odjeżdżać będą z przystanków tymczasowych zlokalizowanych na ul. Roosevelta (na jezdni) w obu kierunkach – poinformowało MPK w komunikacie prasowym.
Prace naprawcze będą prowadzone dzisiaj (29/30) oraz jutro w nocy (30/31 października 2019).