Strona główna Blog Strona 2086

Tribute to Dirty Dancing – poruszające widowisko

0
Tribute to Dirty Dancing to wyjątkowe muzyczno – taneczne widowisko, które przenosi widzów w czasy znanego przeboju filmowego. Filmowa historia Baby i Johnego, przeniesiona z ekranu na scenę pozwala widzom doznać wielu wrażeń i wzruszeń w zupełnie inny sposób.

Przeboje z filmu oraz sceny filmowe w wykonaniu na żywo zarówno zespołu muzycznego składającego się z 11 muzyków jak i grupy 30 tancerek i tancerzy połączone z wizualizacjami na ekranie pozwalają widzom poczuć się tak, jakby sami byli świadkami przedstawionych wydarzeń.

Był to wieczór pełen lekkiej i przyjemnej rozrywki w postaci tańca i muzyki.

Na scenie wystąpił zespół Dirty Band w składzie: Karolina Kończal – vocal, Jacek Ciepliński – vocal, Jacek Kotlarski – vocal, Maciej Gwoźdź – trąbka, Maciej Kociński – saksofon, Maciej Kołodziejski – puzon, Michał Pietrzak – gitara, Michał Kwapisz – gitara basowa, Marcin Górny – instrumenty klawiszowe, Grzegorz Siek – instrumenty perkusyjne, Piotr Kończal – perkusja oraz grupa 30 tancerzy.

Halloween czy Dziady?

0
Mało kto wie, że nasi przodkowie jeszcze sto lat temu świętowali równie barwne i magiczne święto 31 października co Halloween. Nazywa się ono Dziady i nie ma wiele wspólnego ze słynnym utworem Adama Mickiewicza.

Dziady nazywa się także zaduszkami, radecznicą, przewodami albo pominkami – wszystko zależy od regionu Polski, w którym o nie zapytamy. Świętowane są jednak bardzo podobnie w całym kraju, a ostatnio obchody stają się coraz bardziej widoczne ze względu na rosnącą liczbę wyznawców religii rodzimowierczej, którzy z poświęceniem kultywują stare, słowiańskie obyczaje.

Podczas Dziadów Słowianie oddają cześć duchom zmarłych przodków. Od 24 października granica dzieląca świat żywych od świata zmarłych aż do końca miesiąca jest uważana za bardzo cienką, co pozwala duszom przodków przybyć na ziemię. Tak naprawdę Słowianie obchodzili święto kilka razy w roku, na wiosnę, latem i jesienią. Przełom października i listopada był jednym z terminów święta – dlatego też zresztą kościół katolicki wybrał 1 i 2 listopada na oddawanie czci zmarłym. Bo było świętowane już wcześniej w tym terminie.

Słowiańskie obchody święta nie były tą melancholijną uroczystością, jaką znamy dziś – dla naszych przodków była to okazja do radości, że dusze znów są z nimi, że na chwilę wróciły do bliskich. Podczas Dziadów rozpalało się okazałe ogniska na rozstajach dróg, by dusze wracające z zaświatów bez problemu trafiały do swoich dawnych domów, w oknach stawiano też zapalone świece w tym samym celu, a uczestnicy święta śpiewali i tańczyli przy ogniskach.

Nieodłącznym elementem obchodów tego święta była też uczta, która zazwyczaj odbywała się na… grobach przodków. Weselono się tam przy płonącym ognisku, nie stroniono także od napojów wyskokowych. Na stole musiały się znaleźć kasza, miód, chleb i sól, jajka jako znak nowego życia oraz kutia, a przy stole – wolne miejsce dla dusz, które zechciałyby przyjść poucztować z żywymi. Dla nich także wylewano pierwszy łyk z każdego kielicha napoju na ziemię. Pozostałości z uczty zostawiano na grobach, by zmarli mogli się pożywić, zostawiano tam też płonące światełka – ich dalekim echem jest stawianie 1 listopada na grobach bliskich zniczy i lampionów.

Przodkom składano też ofiary z ziarna, piwa i wina, które żercy wrzucali w ogień, wróżąc z dymu przyszłość ofiarodawców. Proszono ich również o rady w trudnych sprawach, a przede wszystkim o pomyślność dla rodu.

Ogień przez kilka dni świętowania nie tylko wskazywał drogę duszom do domów, ale też chronił żywych przed demonami. W czasie święta, gdy granica między światem żywych i zmarłych była wyjątkowo cienka, na ziemię mogły się przedostać także te nieprzychylne ludziom istoty, a jasny ogień, którego się bały, chronił przed ich mocą. Dla odstraszenia ich w domu na czas święta rozstawiano kraboszki, zwane też karoboszkami. To były maski wykonane z drewna symbolizujące przodków i przy okazji odstraszające złe duchy. Jako wizerunki przodków, nawet umowne, byly przecież widomym dowodem dla demonów, że ten oto dom jest pod dobrą ochroną.

Podczas Dziadów nie wolno było robić niczego, co mogłoby obrazić duszę przodka, który właśnie zawędrował na ziemię. Nie wolno było szyć, żeby nie pokłuć duszy i nie zaplątać jej w nici, nie wylewało się wody przez okno, żeby nie oblać duszy, która tamtędy właśnie przechodziła, nie odsuwało gwałtownie krzeseł, by jej nie potrącić.

Można było za to wróżyć – powszechnie wierzono, że wróżby odprawione podczas tego święta się sprawdzają, a wyrażone życzenia, o ile naprawdę szczere, spełniają się. Podczas zabaw przy grobach sporo czasu poświęcano więc nie tylko tańcom, jedzeniu i piciu, ale i poznawaniu przyszłości – o ile ktoś miał tyle odwagi, by chcieć ją poznać. Bo wróżąc podczas Dziadów, jak wierzono, można było też ściągnąć na siebie przekleństwo demonów, które równie chętnie i tłumnie jak dusze przodków przybywały na święto… Powszechne było wróżenie z wosku, niewiele różniące się od tego, jakie zdarza się dziś podczas zabaw andrzejkowych, skakano również przez ogień dla odegnania złego losu, okadzano też magicznymi ziołami wszystkich przeklętych, zauroczonych lub chorych.

el

Poznań: Kibice jednoczą siły z Terytorialsami w Zbiórce Powstańczej

0
Po raz pierwszy wielkopolscy Terytorialsi wspierają Stowarzyszenie Lecha Poznań w kweście Zbiórka Powstańcza. W dniu Wszystkich Świętych będzie można ich spotkać na wielkopolskich cmentarzach i przyłączyć się do kwesty.

Pieniądze ze zbiórki przeznaczone zostaną na odrestaurowanie zniszczonych grobów bohaterów Powstania Wielkopolskiego. Kibice chcą też dotrzeć i zająć się grobem powstańca, który spoczął na cmentarzu w Sao Paulo w Brazylii. Być może i tym razem, przy pomocy Wielkopolan, uda się ustanowić nowy rekord. W ubiegłym roku poznaniacy odwiedzający groby swoich bliskich wrzucili do puszek aż 416 tys. zł. Akcja potrwa do późnego wieczora.

Zanim jednak uczcimy Dzień Wszystkich Świętych, trzeba uporządkować groby zmarłych. Żołnierze z 12 WBOT od tygodnia, w ramach akcji „Pamięć i wdzięczność” odwiedzają wielkopolskie cmentarze, na których spoczywają powstańcy.

Terytorialsi ze 125 batalionu lekkiej piechoty odpowiedzieli na prośbę o wsparcie Urzędu Miasta Poznania i w miniony weekend zapalili blisko 100 zniczy na junikowskiej nekropolii. Doglądają również miejsc spoczynku bohaterów w Lesznie i Pońcu. Z kolei śremski batalion, oprócz miejskiego cmentarza, wyruszył na groby w Szamotułach i Gnieźnie, gdzie spoczął m.in. major Stefan Chosłowski, który podczas powstania wielkopolskiego uczestniczył w opanowaniu Śremu oraz przejmowaniu niemieckich koszar i magazynów. To on zorganizował powstańczy batalion w Śremie i nim dowodził.

1.listopada 12 WBOT wystawi asystę honorową przy grobie gen. Stanisława Taczaka (pierwszego dowódcy powstania), by uczcić pamięć swojego patrona. Asysta honorowa pojawi się także pod Pomnikiem Powstańców Wielkopolskich.

Mat. pras., el

Poznań: Jak dojechać na cmentarz? Dodatkowe linie tramwajowe i autobusowe

0
Zarząd Transportu Miejskiego przygotował nie tylko dodatkowe autobusy i tramwaje, ale też dodatkowe linie komunikacji miejskiej, dzięki czemu na cmentarz będzie znacznie wygodniej dotrzeć transportem publicznym niż samochodem.

Więcej autobusów i tramwajów kursuje już od 26 października, a 1 listopada uruchomione zostaną 3 dodatkowe linie tramwajowe (nr 41, 42 i 43), czynny będzie również Punkt Obsługi Klienta ZTM na Junikowie.

31 października (czwartek)
Komunikacja tramwajowa będzie funkcjonować według roboczego rozkładu jazdy bez zmian. Komunikacja autobusowa będzie funkcjonować według roboczego rozkładu jazdy z poniższymi zmianami:
autobusy linii nr 198 nie będą wjeżdżać pod Kampus UAM,
na liniach numer 160, 163, 173, 176, 177, 182 i 193 będzie (w miarę możliwości) kursował tabor 18-metrowy, a na linii nr 157 autobusy 12-metrowe.

1 listopada (piątek) – Wszystkich Świętych
Komunikacja będzie funkcjonować według świątecznego rozkładu jazdy z następującymi zmianami. W komunikacji tramwajowej:
w godz. 6.00-18.00 tramwaje linii nr 1, 6, 8 i 13 będą kursować co 10 minut, natomiast tramwaje linii nr 7 co 15 minut,
przez cały dzień linia nr 15 będzie wydłużona jest do Junikowa, a linia nr 7 do Miłostowa,
w godz. 8.00-17.00 na linii nr 15 tramwaje będą jeździć co 5 minut, a od 6.00-8.00 i od 17.00-18.00 co 10 minut,
w godz. 8.00-17.00 uruchomione zostaną dodatkowe trzy linie tramwajowe nr 41, 42 i 43:

Linia nr 41 (kursy co 10 minut)
JUNIKOWO – Grunwaldzka – Reymonta – Hetmańska – Żegrze – Chartowo – Trasa Kórnicka – Jana Pawła II – Rondo Śródka – Warszawska – MIŁOSTOWO

Linia nr 42 (kursy co 10 minut)
OS. SOBIESKIEGO – Trasa PST – Most Teatralny – Fredry – Plac Wielkopolski – Rondo Śródka – Warszawska – MIŁOSTOWO

Linia nr 43 (kursy co 10 minut)
JUNIKOWO – Grunwaldzka – Przybyszewskiego – Dąbrowskiego – Kraszewskiego – Św. Marcin – Marcinkowskiego – Podgórna – most Św. Rocha – Kórnicka – Jana Pawła II – rondo Śródka – Warszawska – MIŁOSTOWO (powrót przez plac Wolności i Gwarną)

W nocy z 1 na 2 listopada (piątek/sobota)
na linii nr 201 tramwaje będą kursować co 30 minut. W komunikacji autobusowej:
Ruch autobusowy odbywać się będzie według świątecznego rozkładu jazdy z następującymi zmianami:
w godz. 8.00-17.00 wzmocnione będą linie nr 177 (kursy co 10 minut), nr 160 (kursy co 15 minut), nr 182 (kursy co 10 minut) ,
w godz. 8.00-17.00 zostanie uruchomiona linia nr 113, na której autobusy będą kursować co około 10 minut:

Linia nr 113
RONDO ŚRÓDKA – Podwale – Zawady – Główna – Gnieźnieńska/Cmentarz – Bałtycka – Gdyńska – Główna – Podwale – Zawady – RONDO ŚRÓDKA

Na ul. Gnieźnieńskiej wprowadzony zostanie ruch jednokierunkowy (w kierunku Bogucina). Autobusy linii nr 173 i 113 w kierunku Śródki kursować będą przez ul. Bałtycką i Gdyńską.

W związku z wprowadzeniem ruchu jednokierunkowego na ul. Św. Antoniego (od ul. Książęcej do ronda Minikowo) autobusy linii nr 189 kursować będą z podwojoną częstotliwością (co około 20 minut).

Od godz. 5.00 do godzin wieczornych na ul. Złotowskiej wprowadzony zostanie ruch jednokierunkowy (od ul. Owczej do ul. Bukowskiej). Autobusy linii nr 177 i 729 w kierunku Junikowa i Dopiewa kursować będą przez ulicę Bukowską w Poznaniu oraz Skórzewską w Wysogotowie.

Przez cały dzień zawieszone będzie kursowanie linii nr 194; linie nr 181 i nr 184 nie będą wykonywać kursów pod Centrum Handlowe M1, a na liniach nr 180, 611 i 703 nie będą wykonywane wjazdy pod Auchan Sycowska – autobus nr 180 dojedzie tylko do pętli Rudnicze, a na linii 611 do pętli Luboń Żabikowo. Autobusy linii 198 nie będą wjeżdżać na teren Kampusu UAM.

Linie nr 160, 163, 173, 176, 177, 182, 193 i 113 obsługiwane będą w całości taborem 18-metrowym, a linia 157 autobusami 12-metrowymi.

W związku ze zmianą organizacji ruchu na ulicy Poznańskiej w Murowanej Goślinie autobusy linii nr 342 i 348 jadące w kierunku Poznania, zostaną skierowane objazdem ulicami: Mściszewską, Wodną i Łąkową. Na trasie objazdu autobusy zatrzymywać się będą na tymczasowych przystankach Murowana Goślina/ Cmentarz n/ż zlokalizowanych na ulicy Mściszewskiej oraz na ulicy Łąkowej.

Mając na uwadze umożliwienie dojazdu mieszkańców Lubonia do cmentarza w Żabikowie, autobusy nr 690 będą kursować zgodnie z rozkładem jazdy obowiązującym w dni robocze z następującą zmianą: nie będzie realizowany kurs o godzinie 13.15 z pętli Łęczyca/Dworcowa. Nie będą realizowane wjazdy na przystanek Sycowska Centrum Handlowe.

Od godz. 5.00 do godzin wieczornych na ul. Złotowskiej wprowadzony zostanie ruch jednokierunkowy (od ul. Owczej do ul. Bukowskiej). Autobusy linii nr 177 i 729 w kierunku Junikowa i Dopiewa kursować będą przez ulicę Bukowską w Poznaniu oraz Skórzewską w Wysogotowie. Na liniach nr 611, 690 oraz 703 – kursy będą realizowane bez wjazdów na przystanek Sycowska.

ZTM

Poznań: Tygrysy już są!

0
Osłabione, zestresowane i niedożywione zwierzęta dojechały w nocy do poznańskiego zoo. Już w drodze zaczęła się walka o ich życie. Czasami na przekór samym tygrysom.

Pracownicy zoo – jak informowaliśmy – byli przerażeni widokiem zwierząt.
„Chude, odwodnione, z zapadniętymi oczami, futra obklejone odchodami, odparzenia od moczu, w totalnym stresie, bez woli i chęci do życia. Pokrzywione grzbiety, straszliwy smród w aucie. Skrzywdzone, cierpiące i upodlone” – opisuje ich stan Małgorzata Chodyła, rzecznika prasowa poznańskiego ogrodu.

Już na miejscu zaczęła się intensywna terapia wszystkich tygrysów. Dwójka z nich już w drodze na tymczasowy pobyt w Człuchowie, jadą pod opieką lekarza i opiekuna. Kolejna dwójka w stodole, nakarmiona, napojona, obłożona słomą, odpoczywa po podróży.

Niestety, pracownicy zoo musieli jeszcze poradzić sobie z z jednym, z tygrysów, który na głód i fatalne warunki podróży zareagował agresją. Oszalały tygrys w rozpadającej się skrzyni – to nie jest coś, z czym sobie można poradzić w pięć minut. W dodatku jego skrzynia zagradzała dostęp do pozostałych zwierząt. Trzeba było czekać do rana, by w świetle ocenić sytuację, stan klatki z szalejącym tygrysem i zadecydować o tym, jak ją przewieźć, żeby się nie rozpadła…

Na szczęście trafiło na profesjonalistów i wszystkie zwierzęta udało się załadować do samochodu. Ale – jak informuje Małgorzata Chodyła – sytuacja nadal jest dramatyczna, a kondycja zwierząt bardzo zła.

el, fot. UMP

Poznań: Chciał wyrzucić z domu starszą kobietę – teraz może pójść za to do więzienia

0
Wymontowanie drzwi i okna, dewastacja budynku pod pretekstem remontu – a wszystko po to, by wymusić wyprowadzkę. Tak Josef L. starał się pozbyć rodziny, w tym ponad 90. letniej pani Stefanii, mieszkającej w należącym do niego budynku.

Wszystko działo się w kamienicy przy ulicy Woźnej, w której pani Stefania mieszkała z rodziną od 1959 roku. Gdy w 2011 roku budynek kupił Josef L., zaczęły się kłopoty. Nowy właściciel chciał się pozbyć lokatorek – pani Stefanii i jej córki – stosując sposoby czyścicieli kamienic, jak to przedstawiła prokuratura, gdy odmówiły wyprowadzki. Wysłał jej pismo o nakazie wyprowadzki ze względu na nakaz rozbiórki budynku, a gdy to nie podziałało – pani Stefania sprawdziła w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego, że takiego nakazu nie ma – to wymontował drzwi i okna w budynku pod pretekstem remontu.

Pani Stefania zgłaszała wielokrotnie sprawę i policji, i prokuraturze. Bez skutku. nawet jeśli jakiekolwiek postępowanie się zaczynało, szybko było umarzane. Zdesperowana kobieta osiem lat temu postanowiła złożyć prywatny akt oskarżenia przeciwko Josefowi L. Oskarżyła go o oszustwo i zastraszanie.

Na początku czerwca tego roku pani Stefania zmarła w wieku 101 lat. Nie doczekała wyroku. Może go jednak doczeka jej córka, Hanna, która w tej sprawie występuje jako pokrzywdzona. Proces zakończył się w środę. Jak podaje „Głos Wielkopolski”, pani Hanna w swojej mowie końcowej powiedziała, że Josef L. powinien odpowiedzieć za całe zło, które im wyrządził. Adwokat rodziny domagał się kary dwóch lat więzienia dla Josefa L. i grzywny w wysokości 30 tys. zł. Jego zdaniem zarzuty z aktu oskarżenia zostały bezsprzecznie udowodnione.

Obrońca Josefa L. uważa jednak, że posądzanie Josefa L. o oszustwo nie ma uzasadnienia w dokumentach. W żadnym z nich Josef L. nie napisał, że to nadzór budowlany orzekł, że kamienica jest do rozbiórki. Twierdził, że lokatorki muszą się wyprowadzić z powodu złego stanu technicznego budynku, a ten stan potwierdzili rzeczoznawcy. Domagał się dla kamienicznika uniewinnienia.

Głos Wielkopolski, el

Poznań: Ewakuacja galerii Avenida

0
Kilkanaście minut temu wszyscy klienci i pasażerowie PKP, którzy czekali na swój pociąg w galerii Avenida, zostali ewakuowani z budynku. Jak długo to potrwa – nie wiadomo.

Na miejscu straż pożarna, policja, pogotowie ratunkowe, jednak klienci nie zostali poinformowani, co się stało. Niektórzy twierdzą, że dostali informację o ćwiczeniach służb Avenidzie.

W najgorszej sytuacji są ci, którzy w Avenidzie czekali na pociąg. Teraz, by dostać się na swój peron, muszą wejść na Most Dworcowy i schodami dostać się na peron pierwszy lub czwarty, skąd już bez problemu będą mogli dostać się przejściem podziemnym na swój peron. Ewakuacja nie dotyczy bowiem dworca.

el

Jadwiga Emilewicz opowiedziała o nowym podatku. Teraz to prostuje

0
Minister przedsiębiorczości zapowiedziała w Radiu Zet możliwość wprowadzenia nowego podatku – tzw. congestion tax. Kilka godzin później wycofała się z tego pomysłu. Prac nad nowym podatkiem nie potwierdziło też Ministerstwa Finansów.

Jadwiga Emilewicz podczas rozmowy w Radiu Zet powiedziała, że już w styczniu w życie może wejść nowy podatek, o ile rząd byłby w stanie go do tego czasu dopracować. Podatek miałby być naliczany według specjalnego algorytmu.
– To jest podatek wprowadzony od sklepów wielkopowierzchniowych. Nie od obrotu, od poziomu uzyskiwanych dochodów, ale od trudności, jakie taki sklep wielkopowierzchniowy tworzy w tkance miejskiej. Zwiększone korki czy większe inwestycje drogowe, które muszą powstać – tłumaczyła posłanka z Poznania.

Jednak jak się okazało, Ministerstwo Finansów nie pracuje nad takim rozwiązaniem. Tak powiedział Paweł Jurek, rzecznik prasowy ministra. Sama minister Emilewicz przyznała później, że sprawa tzw. podatku handlowego nie jest rozstrzygnięta przez TSUE, a nad konkretnymi rozwiązaniami praca dopiero się zaczęła i jest to zadanie na najbliższe miesiące.

Congestion tax miałby być alternatywą dla tzw. podatku handlowego, który kwestionowała Komisja Europejska. Nowy pomysł rządu funkcjonuje już w kilku krajach Europy i nie powinno być problemów z jego akceptacją na szczeblu europejskim.

Rzeczpospolita, el

Wolsztyn: Pałac idzie do remontu. Będzie hotelem i luksusową restauracją

0
Elegancki hotel, dobra restauracja, tapas bar w stylu hiszpańskim i wina z całego świata. To wszystko ma się znaleźć w wolsztyńskim pałacu po remoncie i to już za trzy lata. Umowa na dzierżawę pałacu właśnie została podpisana.

Wolsztyński pałac, choć piękny, długo czekał na pomysł na swoje zagospodarowanie. Chętnych na dzierżawę nie było wielu, a ś się już znaleźli, to ich oferty nie budziły zaufania i do podpisania umowy nigdy nie doszło. Tym razem jest inaczej: dzierżawca się znalazł, a umowa z gminą już została podpisana.

Firma Grace Enterprise sp. z o.o. z Poznania, która jako jedyna złożyła ofertę, zamierza wyremontować obiekt i przeznaczyć go na luksusowy hotel z restauracją. Jak informuje „Głos Wielkopolski”, najpierw musi się odbyć remont pod okiem konserwatora zabytków, który zadecyduje o kolorze elewacji oraz rodzaju nowych okien.

W wyremontowanym pałacu zostanie otwarty hotel, a na dachu znajdzie się taras widokowy i bar, gdzie będą urządzane spotkania z muzyką na żywo. Będzie też drugi bar w stylu hiszpańskim, gdzie będą serwowane tapas. W piwnicy natomiast znajdzie się winiarnia, w której będzie można napić się wina z każdego zakątka świata.

Inwestor planuje także budowę oranżerii i odnowienie dwóch sal bankietowych, w których będzie się mieściła restauracja – a także budowę windy, bo bez niej nowoczesny kilkupiętrowy hotel nie ma racji bytu. Z czasem hotelowi przybędzie basen, a nawet dodatkowe skrzydło, jednak dopiero wtedy, gdy wyrazi na to zgodę konserwator zabytków.

Głos Wielkopolski, el

Poznań: Czy w Prokuraturze Okręgowej giną akta? Prokuratorzy z Zielonej Góry badają sprawę

0
Czy to niedbalstwo czy też celowe działanie? W Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu zaginęły niektóre z akt. Wiadomo, że dotyczyły czterech śledztw. Nie wiadomo, których.

Zaginionymi aktami zainteresował się „Głos Wielkopolski”. I udało mu się ustalić, że od 2 maja śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura w Zielonej Górze. W sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa polegającego na niedopełnieniu obowiązków służbowych przez prokuratorów lub pracowników sekretariatu Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Jak dotąd ustalono, że zginęły niektóre z dokumentów z czterech śledztw – w jednym przypadku to cały tom akt. By go odtworzyć, trzeba było między innymi ponownie przesłuchać świadków.

Jednak jak uspokajają prokuratorzy, zaginięcie akt w żadnym wypadku nie spowoduje, że któryś z oskarżonych uniknie kary albo w ogóle nie stanie przed sądem. Brak części dokumentów nie wpłynie też negatywnie na postępowanie, bo wszystkie da się odtworzyć, a z większością już to zresztą zrobiono.

Jednak sprawa i tak budzi niepokój. Bo skoro giną akta – to albo w jednostce jest bałagan, albo ktoś zabiera je celowo, żeby komuś zaszkodzić. Komu? Na przykład prowadzącym konkretne śledztwo lub też szefom prokuratury. Ani jedna ani druga ewentualność nie napawają optymizmem. Zwłaszcza że prokuratorzy nie chcą zdradzić, czego konkretnie dotyczyły dokumenty, które zaginęły.

Głos Wielkopolski, el

Poznań: Idziesz na cmentarz? Uważaj na… dziki!

0
Na Miłostowie odwiedzających cmentarz od kilku już lat wita tablica z napisem „Na terenie cmentarza istnieje możliwość spotkania dzików. Prosimy o zachowanie szczególnej ostrożności”. I nie jest to żart. Jak w takim razie zachować się, kiedy spotka się dzika?

Miłostowo to dla ludzi cmentarz, ale dla dzików – duży teren leśny, gdzie mają dużo pożywienia i sobie żyją rzadko kiedy niepokojone przez ludzi. Na cmentarzu tłumów ludzi raczej się nie spotyka poza 1 listopada, więc jest to idealnie miejsce do żerowania dla dzików. Zwłaszcza że dziki są najbardziej aktywne w nocy – w dzień unikają ludzi, chowając się w miejscach dla nich niedostępnych.

Jednak jeśli ktoś zjawi się na cmentarzu wcześnie rano lub późnym popołudniem – ma szanse na spotkanie z dzikiem albo nawet dziczym stadem oko w oko. Zwłaszcza że dziki mieszkające na Miłostowie przyzwyczaiły się do ludzi i nawet nie uciekają, kiedy ich widzą. To może sprawić wrażenie, że dziki są niegroźne, a może nawet oswojone. Ale w żadnym razie nie można ich tak traktować, bo to się może źle skończyć. Absolutnie nie należy do dzika podchodzić za blisko, a już na pewno nie wolno go dotykać. Należy spokojnie, bez wykonywania nerwowych ruchów i podnoszenia głosu, odejść na bok. Krzyk czy też nagła ucieczka mogą spowodować, że dzik stanie się agresywny. Ale jeśli się go nie zaczepia, to on też zostawi człowieka w spokoju.

Na pewno należy natomiast zawiadomić pracowników cmentarza, którzy mogą wtedy przepłoszyć dziki bez szkody dla zwierząt. Koniecznie należy też uważać na psy. Wiele psów atakuje dziki, zgodnie zresztą ze swoim instynktem, ale w starciu z taką górą mięśni nawet duży i silny pies nie ma żadnych szans. Jeśli więc wybieramy się z naszym ulubieńcem tam, gdzie można spotkać dziki – nie spuszczajmy go ze smyczy w żadnym wypadku.

el

Kalisz: Odzież z podrobionymi znakami towarowymi w cenie oryginałów

0
Policjanci operacyjni z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą zatrzymali 39-letnią kobietę i 30-letniego mężczyznę, którzy oferowali do sprzedaży odzież z zastrzeżonymi znakami towarowymi. Grozi im za to kara dwóch lat więzienia.

27 października policjanci skontrolowali giełdy zlokalizowane na terenie Kalisza. Na jednej z nich zatrzymali 39-letnią kobietę i 30-letniego mężczyznę, którzy na swoim stoisku oferowali do sprzedaży odzież znanych, światowych marek – ale znaki towarowe były sfałszowane, a logotypy użyte bezprawnie. Towarzyszący funkcjonariuszom operacyjnym przedstawiciel jednego z pokrzywdzonych producentów potwierdził, że odzież bezprawnie oznaczono zastrzeżonymi znakami towarowymi.

Podczas wszystkich przeszukań policjanci zabezpieczyli łącznie blisko 400 sztuk różnego rodzaju elementów odzieży m.in. koszulek, swetrów i bluz. Wstępna, szacunkowa wartość strat na rzecz tylko dwóch z pokrzywdzonych firm wyniosła ponad 65 tys. złotych.

Zabezpieczony podczas czynności towar nie trafi już do klientów, a jego właściciele poniosą odpowiedzialność za popełnione przestępstwo. Zgodnie z art. 305 Ustawy o prawie własności przemysłowej, za handel wyrobami z zastrzeżonymi znakami towarowymi grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo więzienia do 2 lat.

Znaki towarowe są symbolami stosowanymi w handlu do identyfikacji produktów. W świetle prawa nie można używać zastrzeżonego logo bez zgody właściciela. Policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczość gospodarczej, wspólnie z przedstawicielami znanych światowych koncernów, cyklicznie kontrolują punkty handlowe, w których mogą znajdować się nielegalne towary.

KWP, el

Akcja „Stroisz”, czyli polowanie na złodziei niszczących drzewa

0
Okolice dnia Wszystkich Świętych to czas wytężonej pracy… straży leśnej. Strażnicy przeciwdziałają kradzieżom gałęzi drzew iglastych służącym później do robienia ozdób na groby.

Od 23 października strażnicy dodatkowo patrolują lasy – zwłaszcza tam, gdzie prawdopodobieństwo kradzieży stroiszu drzew iglastych jest większe, na przykład w lasach znajdujących się w pobliżu dużych miast, z dogodnym dojazdem samochodem.

Pod szczególną kontrolą będą też lasy, w których rośnie dużo jodły, bo to ona cieszy się szczególnym zainteresowaniem złodziei. Całe drzewka (szczególnie w okresie świąt Bożego Narodzenia) lub ich gałęzie są kradzione na sprzedaż lub na użytek własny. Oprócz stroiszu zdarzają się także przypadki uszkodzenia poszycia leśnego, gdyż złodzieje w dużych ilościach zbierają mech.

Warto dodać, że osoby sprzedające stroisz powinny posiadać dokumenty, poświadczające legalność pozyskania, czyli tzw. asygnatę wystawioną przez nadleśnictwo.

W ubiegłym roku w niemal 4700 patrolach uczestniczyło aż 1563 funkcjonariuszy straży leśnej wspieranych przez policję, straż graniczną i inne służby. Podczas patroli stwierdzono aż 30 przypadków nielegalnego pozyskania stroiszu, 79 kradzieży drewna, 11 przypadków kłusownictwa, a także znaleziono 161 wnyków.

Oprócz tych wcześniej wymienionych przewinień odnotowano również kilkanaście przypadków kradzieży mienia i ponad 80 zaśmiecania lasu. Mandatami ukarano blisko 590 osób na łączną kwotę ponad 59 tys. zł.

Przy okazji patrolowania lasów natknięto się też na całkiem niespodziewane znaleziska. Jeden z patroli ujął osobę poszukiwaną listem gończym, która ukrywała się w lesie, inny – znalazł plantację konopi, a jeszcze inny – niewybuchy z okresu drugiej wojny.

Lasy Państwowe, el

Poznań: Narkotyki za 180 tysięcy złotych

0
3,5 litra płynnej amfetaminy, przeszło 100 gramów kokainy, 330 gramów amfetaminy, 80 gramów marihuany oraz prawie 200 tabletek ekstazy. Wszystko to policjanci znaleźli u pewnego łodzianina, który przyjechał z towarem do Wielkopolski.

Policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu zdobyli informację, że do Wielkopolski z województwa łódzkiego przyjedzie mężczyzna posiadający przy sobie narkotyki. Policjanci ustalili datę transportu i przygotowali zasadzkę na trasie przejazdu.

Kiedy 18 października ustalony pojazd pojawił się na drodze wjazdowej do Poznania, jego kierujący został zatrzymany przez policjantów do kontroli. Okazało się, że informacja o przewożonych narkotykach była prawdziwa: 32-latek przewoził ponad 3,5 litra płynnej amfetaminy oraz przeszło 100 gramów kokainy. W jego mieszkaniu policjanci znaleźli kolejne narkotyki: 330 gramów amfetaminy, 80 gramów marihuany oraz prawie 200 tabletek ekstazy. Czarnorynkowa wartość tego policyjnego łupu to co najmniej 180 tysięcy złotych.

Mężczyzna został zatrzymany.i usłyszał zarzut posiadania znacznych ilości narkotyków oraz przygotowania do wprowadzenia ich do obrotu. Na wniosek Prokuratora Rejonowego w Środzie Wielkopolskiej sąd aresztował podejrzanego na trzy miesiące. Mężczyzna był w przeszłości notowany za przestępstwa narkotykowe. Za popełnione przestępstwa sprawcy grozi do 10 lat więzienia.

KWP, el

Poznań: Tomasz J., oskarżony o spowodowanie wybuchu na Dębcu, stanie przed sądem

0
Zabicie żony, śmierć czterech mieszkańców domu i usiłowanie zabójstwa 34 lokatorów – to zarzuty, jakie Tomaszowi J. postawiła prokuratura. Takiej sprawy nie było jeszcze nie tylko w Poznaniu, ale i w Polsce. Sąd wprowadził karty wstępu na rozprawę.

Jak informuje Radio Poznań, proces rozpocznie się w listopadzie w największej sali rozpraw poznańskiego Sądu Okręgowego. Nie bez powodu wybrano właśnie tę salę – wymiar sprawiedliwości spodziewa się dużego zainteresowania tą sprawą. Do tego stopnia, że wprowadził karty wstępu na salę sądową. Miejscówek jest 80 i mogą się o nie starać wszyscy ci, którzy nie są pokrzywdzeni w sprawie – pokrzywdzeni bowiem wejściówek nie potrzebują. Dla nich – i dla dziennikarzy – przeznaczono ponad 40 miejsc. Media i pokrzywdzeni zajmą miejsca na parterze sali, publiczność dostanie miejsca na balkonie.

Proces będzie się toczył jawnie, a oskarżony zostanie umieszczony w tzw. klatce, czyli szklanym pomieszczeniu zamontowanym na ławie oskarżonych i oddzielającym go od publiczności.

Chętni mogą odbierać karty wstępu od 7 listopada w Biurze Obsługi Interesantów Sądu Okręgowego. Nie można ich wcześniej zarezerwować ani poprosić kogoś innego, by je odebrał. Można je odebrać tylko osobiście. To drugi przypadek – po sprawie zabójstwa Ewy Tylman – wprowadzenia kart wstępu na proces w poznańskim sądzie.

Radio Poznań, el

Poznań: Władze miasta zgodziły się na przyjęcie tygrysów z granicy

0
Bartosz Guss, zastępca prezydenta Poznania, dał „zielone światło” na przyjęcie do poznańskiego zoo tygrysów, które utknęły na granicy z Białorusią. Poznański Ogród Zoologiczny już wyruszył na ratunek zwierzętom, a poznaniacy wsparli akcję.

Początkowo poznańskie zoo miało przyjąć jedynie 2 z 10 przewożonych tygrysów. Mając na uwadze stan zwierząt oraz warunki, w jakich musiały one przebywać, placówka postanowiła pomóc jednak całej grupie. Zgodnie z decyzją zastępcy prezydenta Poznania, zoo może przyjąć wszystkie transportowane tygrysy, gdy dopełni niezbędnych formalności.

– Nie jesteśmy obojętni wobec cierpienia zwierząt. Nie zgadzamy się, aby tygrysy przebywały w tak trudnych warunkach, a ich życie było zagrożone przez nieodpowiedzialność innych. Dlatego wspólnie zrobimy wszystko, aby im pomóc. Pracownicy zoo przejmą całą grupę zwierząt i otoczą je najlepszą opieką – wyjaśnia Bartosz Guss.

Jak wynika ze wstępnych informacji, zwierzęta jechały z Włoch do Rosji. Prawdopodobnie miały zostać później sprzedane do cyrków. Transport odbywał się w skandalicznych warunkach – tygrysy spędziły wiele dni w małych skrzyniach.
– Nasi pracownicy na miejscu zastali koszmar. Tygrysy oblepione własnymi odchodami, wyniszczone, wygłodzone, nasz lekarz weterynarii określa ich stan jako tragiczny – informowali na fanpage’u poznańskiego zoo.

Ciężarówka, która przewoziła zwierzęta, utknęła na polsko-białoruskim przejściu granicznym – na szczęście, bo to umożliwiło zorganizowanie w poznańskim zoo ekspedycji ratunkowej, która wyruszyła na pomoc tygrysom Już na miejscu pracownicy dowiedzieli się, że jedno ze zwierząt nie przeżyło transportu w takich warunkach i padło. Obecny na miejscu weterynarz złożył już zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Pracownicy zoo otrzymali też niezbędną – zgodnie z procedurą – zgodę wójta gminy, w której obecnie znajdują się zwierzęta. W tej chwili największym problemem jest ich szybki transport do Poznania.

– Wszystkie tygrysy są w fatalnym stanie, mamy nadzieję, że uda nam się je uratować, ale nie mamy takiej pewności – podkreśla Małgorzata Chodyła, rzeczniczka prasowa ogrodu zoologicznego. – Jeden z nich padł, powodem była niewłaściwa dieta, jedzenie dosłownie zaczopowało przewód pokarmowy zwierzęcia. Teraz – przy wsparciu władz miasta – walczymy o zdrowie i życie reszty kotów.

Przyjęcie tak dużej liczby tygrysów znajdujących się w ciężkim stanie wymagało zebrania dodatkowych środków finansowych. Z pomocą przyszli darczyńcy, dzięki którym budowany jest obecnie specjalny wybieg. Zwierzęta zatrzymają się w Poznaniu na kilka-kilkanaście dni, do czasu, gdy ich stan będzie umożliwiał dalszą podróż. Zostaną ulokowane w profesjonalnych kotnikach, na zapleczu zoo. Wstępnie jako ich docelowy azyl wskazuje się ośrodek w Hiszpanii.

UMP, el

Poznań: Duże korki w mieście. Wszystko przez wypadki

0
Rekordowe korki na trasie katowickiej oraz Dolnej Wildzie i Hetmańskiej. W obu przypadkach spowodowane jest to wypadkami.

Korek na trasie katowickiej ciągnie się od Chartowa. Ma być spowodowany wypadkiem do jakiego doszło na autostradzie A2.

Ciężka sytuacja jest też na ulicach Hetmańskiej i Dolnej Wildzie, gdzie doszło do wypadku samochodu osobowego i ciężarówki na wjeździe w stronę ronda Starołęka. Tutaj również korki są niezwykle duże.

Poznań: UAM został uczelnią badawczą. Otrzyma dodatkowo 50 milionów złotych rocznie!

0
UAM znalazł się wśród laureatów konkursu „Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia Badawcza” zorganizowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Lista laureatów została ogłoszona dzisiaj podczas gali na Zamku Królewskim. Znalezienie się wśród laureatów oznacza solidny zastrzyk finansowy dla uczelni. Przez sześć lat będzie ona otrzymywała dodatkowo 50 milionów złotych subwencji.

– Odnieśliśmy sukces godny obchodzonego niedawno jubileuszu Uniwersytetu Poznańskiego. Cieszymy się, że właśnie w roku 100-lecia naszej Alma Mater uzyskaliśmy nie tylko status uczelni europejskiej ale także tytuł uczelni badawczej. Dzisiejsza decyzja to potwierdzenie, że Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu należy do największych i najlepszych uczelni w naszym kraju. Naszą mocną stroną zawsze była znakomita kadra naukowa, teraz, jako uczelnia badawcza, dysponująca większymi środkami, będziemy mogli jeszcze ściślej powiązać kształcenie z badaniami prowadzonymi przez naukowców. Mam nadzieję, że taka perspektywa przyciągnie do nas zdolnych, młodych ludzi chcących zająć się pracą naukową – komentuje prof. Andrzej Lesicki, rektor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

– Uczelnia badawcza to nie tylko zaszczytny tytuł, lecz przede wszystkim szereg wyzwań i zobowiązań oraz dodatkowe środki finansowe na realizację zadań, wyraźnie zorientowanych na rozwój badań naukowych oraz ich umiędzynarodowienie. Ważną wizytówką UAM będzie także szkoła doktorska, autonomiczna w swoim działaniu, skutecznie zarządzana i przede wszystkim silnie umiędzynarodowiona – dodaje prof. Ryszard Naskręcki, prorektor kierujący Szkołą Doktorską UAM.

Celem konkursu jest wyłonienie i wsparcie uczelni, które będą w stanie skutecznie konkurować z najlepszymi ośrodkami akademickimi w Europie i na świecie. Spośród 20 najlepszych uczelni w Polsce uprawnionych do startu w konkursie wyłoniono 10, które w latach 2020–2026 będą otrzymywać specjalną subwencję. W przypadku UAM wyniesie ona około 50 milionów złotych rocznie. Co ważne, uczelnia sama będzie mogła zadecydować jak rozdysponuje te pieniądze.

 

mat. pras. / NA

Konin: Nie będzie ponownego liczenia głosów

0
Sąd Najwyższy pozostawił bez dalszego biegu protest wyborczy Prawa i Sprawiedliwości. Głosy w Koninie nie zostaną ponownie przeliczone.

Chodzi o wybory do Senatu. Po wyborach Prawo i Sprawiedliwość zdecydowało się z wystąpieniem o ponownie przeliczenie głosów w kilku okręgach, w których kandydaci tego ugrupowania nieznacznie przegrali z opozycją. Jednym z okręgów był Konin, w którym wygrał kandydat Koalicji Obywatelskiej.

We wtorek Sąd Najwyższy rozpatrzył protesty wyborcze z dwóch okręgów, w tym z Konina. W obu wypadkach sąd zdecydował pozostawić postępowanie bez dalszego biegu. To oznacza, że nie będzie ponownego liczenia głosów w Koninie.

W wyborach do Senatu z okręgu konińskiego mandat zdobył Paweł Arndt z Koalicji Obywatelskiej.