Strona główna Blog Strona 2232

Marek Lapis: fotograf widzi więcej

0
9 lat pracy, 200 wyjazdów w teren, 90 zdjęć na 104 stronach – tak w skrócie można przedstawić książkę Marka Lapisa „Biało-czerwona”. Ale skrót nie jest właściwą drogą, by zrozumieć, co tak naprawdę zawiera ta książka.

Lilia Łada: Tytuł „Biało-czerwona” nasuwa skojarzenie z naszą flagą. Ale znając ciebie wiem, że to na pewno nie jest takie proste…

Marek Lapis: W Polsce flaga albo dzieli – albo łączy. Pokazuję, jakie to społeczeństwo jest, jak my sami siebie traktujemy. Można powiedzieć, że ten projekt jest portretem naszego społeczeństwa widzianym przez pryzmat, matrycę biało-czerwonej. Do flagi podchodzi się zazwyczaj z wielkim namaszczeniem, szacunkiem, przed ważnymi i mniej ważnymi wydarzeniami. I co się wtedy dzieje? Wtedy flaga jest wszędzie, w różnych konfiguracjach i wersjach: malowana sprayem na nagim torsie, drukowana na koszulkach w towarzystwie naszego orła lub nie, na kołach, pojazdach. Czy to jest szacunek czy brak szacunku? Postanowiłem więc ruszyć w Polskę i poszukać odpowiedzi na to pytanie. I zaintrygowało mnie, jak ciekawe są relacje między narodowymi barwami a ludźmi. Jak się spotykają ze sobą i jakie wtedy powstają historie. Zauważyłem, że te relacje nie są takie zerojedynkowe, że każda z historii, jakie staram się opowiadać, ma drugą, ukrytą warstwę znaczeń.

Lilia Łada: Nie obawiałeś się, że taki projekt zostanie odebrany jako polityczny?

Marek Lapis: To nie jest projekt polityczny, on powstał ponad podziałami! Ale… opowiem taką anegdotę: w 2017 roku starałam się o patronat nad książką u różnych firm. Rozmawiałem, pokazywałem zdjęcia, tłumaczyłem, o co chodzi. Kilka z nich odniosło się do projektu bardzo pozytywnie. Ale w listopadzie na Wolnym Dziedzińcu została otwarta moja wystawa „Biało-czerwona”, na której było można zobaczyć o wiele więcej zdjęć. I kilka dni później z jednej firmy dostaję telefon: „Panie Marku, bardzo nam przykro, ale nie wejdziemy w ten projekt, bo ta wystawa jest propisowska”. Następnego dnia dzwoni kolejna firma: „Panie Marku, bardzo nam przykro, ale nie wchodzimy w to, bo ta wystawa jest antypisowska”.

Lilia Łada: Czyli jednak takie myślenie się pojawiło.

Marek Lapis: Co było w sumie potwierdzeniem, że osiągnąłem efekt… Ale tak naprawdę to efekt tego, że polskie społeczeństwo jest bardzo podzielone. W tym sensie książka jest spektrum odcieni między sacrum a profanum. Na przykład na jednej stronie mam zdjęcie biało-czerwonej z Przystanku Woodstock, a na drugiej – z Lednicy, gdy flagę niosą zakonnice. Albo zestawienie demonstracji narodowców z Woodstockiem. Albo na przykład to zdjęcie pary młodej z demonstracją Solidarności w tle. Związkowcy szli z czerwonymi transparentami, oni walczyli, byli bardzo roszczeniowi. A obok ubrana na biało zakochana para młoda beztrosko, z miłością, śmiała się do aparatu. Moim zadaniem jako fotoreportażysty nie jest kształtowanie postrzegania rzeczywistości, ale zadawanie pytań i budzenie refleksji. Przecież na tym polega zawód dziennikarza: widzieć z dwóch stron, obserwować, co się dzieje, dokumentować to – a nie wytykać.

Lilia Łada: Jaki był klucz do wyboru tych zdjęć? Te, które ci się podobają?

Marek Lapis: Nie, nie! Ja w ogóle uwielbiam zdjęcia, które mnie denerwują, zadają pytania – często bolesne! Wybór był bardzo trudny, ale zawsze jest, gdy się wybiera zdjęcia… Metody wyboru mogą być różne: wybierasz od razu, ale też można zrobić wstępną selekcję i poczekać. Z czasem przychodzą do głowy inne pomysły, ujawniają się inne emocje, różne od tych, które były na samym początku, przy robieniu zdjęć. Na pewno nie chodziło o kolor. Bo kolor często zawłaszcza obraz, jest zbyt agresywny i dominuje nad warstwą znaczeniową. Tu miało być odwrotnie. Znaczenie zdjęć jest najważniejsze. Nie chciałem też, żeby ich było za dużo, więc wybór był tym trudniejszy. Jesteśmy atakowani każdego dnia tysiącami obrazów. Dlatego uznałem, że im mniej – tym lepiej. 90 zdjęć na 104 stronach: to akurat tyle, że można się skupić.

Lilia Łada: Twoją książkę można więc też odczytywać jako przypomnienie tego, czym jest zawód fotografa i fotoreportażysty, jego etyka i warsztat. Bo to jakby trochę ostatnio odeszło w zapomnienie. Dzisiaj każdy uważa, że umie robić zdjęcia…

Marek Lapis: Kiedyś granica między zawodowym fotografem a amatorem przebiegała na linii sprzętowej. Zawodowiec miał znacznie lepszy sprzęt, i to było od razu widać. Ale teraz każdy może mieć superaparat z milionem opcji, którym robi perfekcyjne zdjęcia, fotki i selficzki. Granica jest więc nadal, ale istnieje w świadomości, w poczuciu odpowiedzialności za to, co się fotografuje i publikuje. Fotografia to medium łatwe, bo łatwo dziś zrobić i opublikować zdjęcie, ale i bardzo trudne, jeśli się czuje ciążącą na sobie odpowiedzialność za tę publikację. Poza tym aparat to pretekst do rozmów z ludźmi. Rozmowa jest najważniejszą umiejętnością fotografa, żeby przekonać potencjalnego modela do zdjęcia, do zmniejszenia swojej granicy intymności – iw rezultacie do zrobienia zdjęcia, o które chodzi. Bo to fotograf ma zobaczyć więcej, chociaż patrzą wszyscy.

Lilia Łada: Twoje ulubione zdjęcie?

Marek Lapis: To będzie to ze starego Rynku, zrobione 11 listopada. W Poznaniu, jak wiadomo, jest wtedy podwójne święto, my bawimy się na całego także z okazji imienin Świętego Marcina. Myślę też, że to trochę z powodów zawiłości historii Święto Niepodległości nie jest tu tak intensywnie odbierane, jak w innych regionach Polski, bo przecież u nas wtedy jeszcze ani niepodległości, ani Polski nie było… I może dlatego na zdjęciu stoją bardzo poważni ludzie. Jedyną cieszącą się osobą jest niepełnosprawny na wózku, ale, co ciekawe, on akurat najmniej widzi, ponieważ na wysokości oczu ma biało-czerwoną taśmę, odgradzającą miejsce uroczystości od widzów… To zdjęcie pokazuje społeczność, która nie czuje więzi. Ale ja za dużo mówię, powinienem zostawić widzom odkrywanie tego albumu i sensu zdjęć. I niech każdy sam sobie odpowie na pytanie, czy taka narracja, styl opowieści mu odpowiada.

Lilia Łada: Podczas spotkania zwróciłeś też uwagę, że nie tylko zawartość książki, ale i jej forma jest istotna.

Marek Lapis: To prawda, ma takie dodatkowe, interesujące elementy. Pierwszym jest papier, na którym zostają zachowane odciski palców. Nie można ich niczym zetrzeć. Gdy założymy białe rękawiczki, które są w komplecie – podchodzimy do photobooka z szacunkiem, poświęcamy jemu więcej czasu i uwagi, niż gdybyśmy tylko przerzucali obrazy na smartfonie czy tablecie. Wtedy też odczujemy szorstkość całej opowieści o Polsce i całej książce, która nie do końca odpowiada o naszym wyobrażeniu społeczeństwa w którym funkcjonujemy Symboliczne, prawda? No i zakładka, która jest biało-czerwona. Można białą założyć te zdjęcia, które się podobają, a czerwone – których nie polubiliśmy. Ale mam nadzieję, że białych będzie więcej…

Książkę na razie można nabyć bezpośrednio u autora [email protected], niebawem ruszy sprzedaż poprzez stronę internetową. Można też pisać w tej sprawie na profil na fb: https://www.facebook.com/marek.lapis. I lepiej się spieszyć, bo nakład jest niski i wynosi 500 egzemplarzy, a sporo z niego już ubyło…

Fot. Sławek Wąchała

Poznań: Zostaw po sobie ślad w kapsule czasu

0
Jak będzie wyglądał świat za 100 lat? Nie znamy odpowiedzi na to pytanie. Możemy jednak sprawić, że przyszłe pokolenia dowiedzą się czegoś więcej o nas. Z okazji 100-lecia Uniwersytetu Poznańskiego przed Collegium Minus, przy ul. Wieniawskiego umieszczona zostanie Kapsuła Czasu. O tym, co się w niej znajdzie zdecyduje społeczność akademicka oraz osoby, które wezmą udział w jubileuszowym konkursie.

Celem Kapsuły Czasu Uniwersytetu Poznańskiego jest upamiętnienie obrazu środowiska akademickiego Miasta Poznania oraz jego mieszkańców. Do tego potrzebne są artefakty – przedmioty, które studenci, wykładowcy i pozostali poznaniacy wskażą jako najbardziej znaczące w historii ostatnich 100 lat. Mogą być one związane z życiem prywatnym, zawodowym oraz identyfikować wyzwania i marzenia osób żyjących pod koniec drugiej dekady XXI wieku.

Kapsuła Czasu zostanie złożona przed Collegium Minus 7 maja 2019 r., w kulminacyjnym dniu obchodów jubileuszu 100-lecia Uniwersytetu Poznańskiego. W specjalnie przygotowanej instalacji umieści ją czterech rektorów uczelni, współorganizujących wydarzenie: Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu oraz Akademii Wychowania Fizycznego im. Eugeniusza Piaseckiego w Poznaniu. Cenne pamiątki ponownie ujrzą światło dzienne za 100 lat – w 2119 roku.

O tym, co znajdzie się w Kapsule Czasu, zdecydują wyniki konkursu. Propozycje można zgłaszać do 2 kwietnia, poprzez stronę internetową http://100lat.amu.edu.pl/kapsulaczasu. Spośród nadesłanych zgłoszeń jury wybierze te najciekawsze. Najlepsze pomysły wezmą udział w głosowaniu, które rozpocznie się 10 kwietnia. Ogłoszenie wyników konkursu zaplanowano na 30 kwietnia 2019 r.

Pomysłodawca artefaktu, który przejdzie wszystkie etapy konkursu i uzyska najwięcej punktów, otrzyma 3 tys. zł. Uczestnicy konkursu, których pomysły zostaną zrealizowane otrzymają zaproszenia na uroczystość 7 maja oraz wyjątkowe „zaproszenie na okaziciela” na uroczystość wykopania Kapsuły Czasu w 2119 r.

Autor: UMP

Poznań: Kontrola obiektów wielkopowierzchniowych, dużo zastrzeżeń

0
W 2018 roku pracownicy Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego dla Miasta Poznania skontrolowali 48 obiektów wielkopowierzchniowych. W przypadku 21 z nich, kontrolerzy mieli zastrzeżenia.

Za właściwy stan techniczny obiektów wielkopowierzchniowych odpowiadają ich właściciele lub zarządcy. Co najmniej dwa razy w roku (w terminach do 31 maja i do 30 listopada) powinni zlecać osobom z uprawnieniami budowlanymi sprawdzenie stanu technicznego obiektu. O wnioskach musi zostać powiadomiony powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. W przypadku nieprawidłowości, mogących skutkować zagrożeniem życia lub zdrowia ludzi, bezpieczeństwa mienia bądź środowiska, zarządzający obiektem zobowiązani są do ich natychmiastowego usunięcia.

– Od momentu wejścia w życie nowych przepisów, a więc od 2007 roku, inspektorzy PINB prowadzą rejestr obiektów wielkopowierzchniowych i analizują treść otrzymywanych zawiadomień o przeprowadzonych kontrolach. Sami także prowadzą działania kontrolne, podczas których sprawdzają stan techniczny tego rodzaju obiektów – mówi Paweł Łukaszewski, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.

Na koniec 2018 roku w rejestrze obiektów wielkopowierzchniowych, prowadzonym przez PINB, znajdowało się 718 budynków i budowli.

– Ze względu na rozbiórki lub powstawanie nowych obiektów rejestr ten jest na bieżąco aktualizowany. Zawiadomienia o przeprowadzeniu półrocznych kontroli budynków i budowli wielkopowierzchniowych są bardzo szczegółowo analizowane. Jakiekolwiek sygnały o ich nieodpowiednim stanie technicznym są natychmiast sprawdzane – tłumaczy Paweł Łukaszewski. – Nie tylko monitorujemy treści zawiadomień, jakie otrzymujemy od osób dokonujących przeglądy stanu technicznego. Co roku inspektorzy poznańskiego nadzoru budowlanego przeprowadzają kontrole prewencyjne tego rodzaju obiektów.

Kontrole dotyczą przede wszystkim budynków użyteczności publicznej, np.: centrów handlowych, obiektów targowych i sportowych, a także w dużym zakresie obiektów przemysłowych.

W 2018 roku PINB sprawdził 48 obiektów wielkopowierzchniowych. Były to budynki o funkcji: produkcyjnej, magazynowej, sportowej, dydaktycznej, wystawienniczej, mieszkalnej oraz handlowo – usługowej. Podczas ubiegłorocznych kontroli inspektorzy nie stwierdzili nieprawidłowości w stanie technicznym obiektów zarządzanych m.in. przez: Międzynarodowe Targi Poznańskie, Uniwersytet Adama Mickiewicza i Uniwersytet Ekonomiczny, Remondis Sanitech. Nie odnotowano ich także sprawdzając stan techniczny obiektów handlowych przy ulicy Szwedzkiej, Umultowskiej i Pleszewskiej, przedsiębiorstwa produkcyjnego przy ul. Szwajcarskiej czy obiektów firmy budowlanej przy ul. Szarych Szeregów.

W trakcie ubiegłorocznych kontroli niestety stwierdzono także sporo nieprawidłowości w stanie technicznym obiektów magazynowych i produkcyjnych oraz handlowo-usługowo-mieszkalnych. Zastrzeżenia inspektorów dotyczyły: stanu technicznego zewnętrznych elementów budynków (ubytki i odparzenia tynków, spękania ścian i kominów, uszkodzone rynny i rury spustowe, skorodowane obróbki blacharskie i uszkodzone pokrycia dachów) oraz stanu technicznego wewnętrznych elementów budynków (np. zawilgocone piwnice, przemieszczenia elementów sufitu podwieszanego, zły stan okładzin ścian, obwieszone maty izolujące kanały wentylacyjne).

W trzech sytuacjach stwierdzono, że zarządzający obiektem nie przeprowadził kontroli stanu technicznego wentylacji mechanicznej oraz przewodów kominowych. W przypadku jednego obiektu – biurowego z wiatą magazynową – stwierdzono zły stan techniczny elementów konstrukcyjnych (spękania i ubytki w słupach i ryglach żelbetowych, korozja stalowych elementów nośnych, ubytki otulin zbrojenia). W wyniku odkrytych nieprawidłowości wydano decyzję o wyłączeniu tego budynku z użytkowania.

– Reasumując, w odniesieniu do 27-u spośród 48 skontrolowanych obiektów inspektorzy nie mieli żadnych zastrzeżeń. Natomiast w przypadku 21 obiektów wydano zalecenia, najczęściej dotyczące pilnego wykonania napraw uszkodzonych części obiektów – tłumaczy Paweł Łukaszewski.

Autor: PINB / UMP

Tak Brzmi Miasto: Inkubator – Akademia w Poznaniu

0
Jesteś muzykiem, grasz lub śpiewasz w zespole, albo jako menedżer opiekujesz się jakąś grupą? Czujesz, że masz potencjał? Dołącz do pierwszego, muzycznego inkubatora kariery!

Inkubator muzyczny to program edukacyjny, który odbywa się w pięciu miastach Polski: Krakowie, Łodzi, Katowicach, Poznaniu i Toruniu. Inkubator kierowany jest do obiecujących zespołów, ich menadżerów oraz muzyków, którzy sami chcą zarządzać swoją karierą. To rodzaj „lotnej akademii biznesu muzycznego”. Warsztaty Tak Brzmi Miasto. Akademia w ramach programu obejmą cztery główne filary działalności zespołu muzycznego: działalność medialną, koncertową, wydawniczą oraz aspekt biznesowy (finansowy/prawny).

Każdy z kuratorów: Bartosz Stawiarz (Wojtek Mazolewski Quintet), Leszek Biolik, Paweł Hordejuk (Happysad), Agata Trafalska (Kortez), Daga Gregorowicz (DagaDana) specjalizuje się w nieco innych aspektach. Program inkubatora zakłada więc zajęcia „rotacyjne” tak, by każdy kurator odwiedził – jako gość – wszystkie miasta, a uczestnicy programu mogli zdobyć kompletną wiedzę.

Dodatkowo w każdym z miast przewidziane jest spotkanie z gościem specjalnym, który pogłębi wybrany temat, taki jak na przykład emisja muzyki w radio czy organizacja tras koncertowych.

Kuratorem i mentorem podczas Tak Brzmi Miasto: Akademia będzie Daga Gregorowicz wokalistka, liderka i menedżerka folkowego zespołu DAGADANA, z którym koncertowała i koncertuje na całym świecie – i nie ma tu odrobiny przesady. Dagadana odwiedziła Chiny, Koreę, Indonezję, Singapur, Malezję, Słowację, Argentynę, Czechy, Węgry, Bułgarię, Mołdawię, Ukrainę i prawdopodobnie, kiedy czytacie te słowa, do listy dołączyło już kilka innych krajów.Podczas trwania programu, Daga skupi się na ważnych aspektach zarządzania karierą i zespołem: na budowaniu bazy kontaktów, świadomym budowaniu publiczności i pozyskiwaniu fanów, doświadczeniach związanych z festiwalami typu showcase oraz na eksporcie własnej muzyki za granicę.

Oprócz pracy z kuratorem, na uczestników Inkubatora czekają integrujące lokalną scenę muzyczną spotkania społecznościowe, indywidualne konsultacje kariery on-line i wiedza przekazywana przez pozostałych kuratorów i gości programu: uznanych muzyków, menedżerów muzycznych i dziennikarzy. Najlepsi z zakwalifikowanych wezmą udział w 10-dniowym obozie szkoleniowym w Krakowie w sierpniu tego roku, na którym pogłębią zagadnienia poznane na części warsztatowej.

Harmonogram:
Wykłady:

12.03
9.04 (gość: Agata Trafalska)
14.05 (gość: Bartek Stawiarz)
28.05 (gość: Leszek Biolik)
11.06 (gość: Paweł Hordejuk)
10.09 (gość specjalny)
8.10

Spotkania społecznościowe:
26.03
21.05
25.06
22.10

Zapisy www.takbrzmimiasto.pl/inkubator/rekrutacja
Główny organizator: Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki
Współpraca merytoryczna i promocyjna: Krakowska Scena Muzyczna

Projekt współfinansowany przez Wydział Kultury Gminy Miejskiej Kraków, przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Województwo Kujawsko-Pomorskie.

Mat.pras., el

Promocja książki „Polki, Patriotki, Rebeliantki”

0
Izabela Kowalczyk, Roman Kubicki, Zofia Nierodzińska i Marta Smolińska Będą dyskutować w Galerii Miejskiej Arsenał o sztuce feministycznej i sytuacji kobiet w Polsce.

Książka jest zbiorem tekstów naukowych poświęconych najnowszej sztuce feministycznej w Polsce, nakreślających nowe narracje postfeministyczne w obliczu pytań o wyczerpanie dotychczasowych narracji i stylistyk. Książka odnosi się do aktualnych problemów związanych z sytuacją kobiet w Polsce, takich jak czarne protesty i pojawiające się na nich akcje artystyczne.

Kluczowym zagadnieniem jest współczesny artywizm, czyli zjawisko łączące sztukę oraz aktywizm społeczny i polityczny. Książka stanowi podsumowanie wystawy o tym samym tytule oraz sesji naukowej, które odbyły się w Galerii Miejskiej Arsenał w 2017 roku.

Redakcja: Izabela Kowalczyk; autorki tekstów: Agata Araszkiewicz, Patrycja Cembrzyńska, Izabela Kowalczyk, Karolina Rosiejka, Karolina Sikorska, Marta Smolińska, Magdalena Ujma, Karolina Wilczyńska; dokumentacja fotograficzna: Diana Lelonek.

Spotkanie rozpocznie się 12 marca o 18.00, a poprowadzi Justyna Ryczek.

Mat. pras., el

Poznań: Drzwi otwarte w Zespole Szkół nr 103

0
Zajmujący się edukacją osób z różną formą niepełnosprawności Zespół Szkół Specjalnych nr 103 w grudniu otrzymał nową siedzibę. Teraz szkoła organizuje dni otwarte.

W nowym budynku dzieci i młodzież zyskali nie tylko więcej miejsca, ale też dużo lepsze warunki nauki. Szkoła jest wyposażona w nowoczesny sprzęt edukacyjny i rehabilitacyjny. Przy salach dydaktycznych znajdują się aneksy kuchenne i szatnie, w tych dla młodszych dzieci są także w łazienki. Uczniowie mają do swojej dyspozycji pomieszczenia do pracy indywidualnej oraz nowoczesne pracownie, m.in. artystyczną, techniczną, kulinarną i hydroterapii. W budynku znajduje się też sala gimnastyczna, biblioteka, sala audiowizualna oraz duża jadalnia, gdzie młodzież z klas przysposabiających do pracy będzie wykorzystywać w praktyce wiedzę zdobytą podczas zajęć. Na dachu powstał taras, czyli miejsce do wypoczynku i rekreacji. W budynku działa też winda.

Teraz szkoła organizuje dni otwarte w nowo otwartym budynku. Odbędą się one 16 marca 2019, od godz. 10.

Autor: UMP / SS

Poznań: Chcesz się dowiedzieć za ile przyjedzie twój autobus? Użyj telefonu!

0
ZTM zaczął rozwieszać na przystankach naklejki z… tagami. Osoby posiadające w telefonach funkcje NFC będą mogły po zbliżeniu swojego smartphona do naklejki sprawdzić, za ile rzeczywiście przyjedzie pojazd na który czekają.

Obecnie program jest wdrażany pilotażowo. ZTM chce sprawdzić jak duże zainteresowanie będzie nową funkcją i ile ewentualnych problemów technicznych może się pojawić po drodze. Sam system ma działać na bazie Wirtualnego Monitora (www.peka.poznan.pl). To również dzięki niemu na niektórych przystankach pojawiły się tablice z informacją za ile dokładnie minut konkretna linia tramwajowa przyjedzie na przystanek.

– W ramach pilotażu, na stu przystankach rozmieszczono naklejki z chipem, tagiem NFC. Wystarczy posiadać smartfona z modułem NFC oraz z aktywnym dostępem do Internetu, aby na ekranie wyświetliła się dynamiczna informacja o przyjeździe pojazdu dla konkretnego przystanku na którym się znajdujemy. Do pozyskania informacji nie jest konieczne instalowanie żadnych dodatkowych aplikacji – tłumaczy Daniel Wawrzyniak, zastępca dyrektora ZTM ds. technicznych.

Test będzie przeprowadzany na przystankach wyposażonych w wiaty z gablotami na obszarze Naramowic, Winograd oraz w centrum miasta na przystankach tramwajowych na odcinkach, gdzie obecnie nie ma tablic TIP (rejon ronda Śródka, ronda Rataje i Dolnego Tarasu Rataj).

Jak to działa? To proste! Wystarczy uruchomić transmisję danych i funkcję NFC na swoim smartfonie, a następnie zbliżyć go do naklejki z tagiem (czyli „tapnąć”) aby zobaczyć za ile minut przyjadą pojazdy linii obsługujących dany przystanek.

– Zastosowane przez nas rozwiązanie oparte o NFC jest rozwiązaniem prostym do obsługi, bezpiecznym, a jednocześnie stanowi promil kosztu nowej tablicy TIP – podkreśla Daniel Wawrzyniak. – Chcemy sprawdzić czy nasi pasażerowie będą chętnie korzystać z tego rozwiązania, dlatego wprowadzamy je pilotażowo. Jeśli uzyska pozytywne opinie rozważymy czy zastosować je także na innych przystankach.

Autor: SS / ZTM

Polska: MEN ma plan awaryjny na wypadek strajku nauczycieli podczas egzaminów

0
W związku z planowanym strajkiem nauczycieli MEN chce zmienić zasady powoływania zespołów egzaminacyjnych w szkołach. Nowe przepisy miałyby obowiązywać już na tegorocznych kwietniowych egzaminach.

Na stronie Rządowego Centrum Legislacji ukazały się w poniedziałek projekty rozporządzeń w sprawie w sprawie szczegółowych warunków i sposobu przeprowadzania egzaminu ósmoklasisty oraz w sprawie szczegółowych warunków i sposobu przeprowadzania egzaminu gimnazjalnego i egzaminu maturalnego.

Resort edukacji proponuje w nich zmiany, które „pozwolą dyrektorowi szkoły na większą elastyczność działania w momencie powoływania zespołu egzaminacyjnego i zespołów nadzorujących”.

Obecne regulacje stanowią, że do przeprowadzenia egzaminu ósmoklasisty oraz egzaminy gimnazjalnego i maturalnego jest powoływany zespół egzaminacyjny, którego przewodniczącym jest dyrektor szkoły, w której jest przeprowadzany egzamin. Spośród członków zespołu egzaminacyjnego przewodniczący powołuje zespoły nadzorujące przebieg egzaminu w poszczególnych salach egzaminacyjnych. W skład każdego zespołu nadzorującego wchodzi co najmniej dwóch nauczycieli, z tym że co najmniej jeden nauczyciel jest zatrudniony w szkole, w której jest przeprowadzany ww. egzamin, oraz co najmniej jeden nauczyciel zatrudniony w innej szkole lub w placówce.

MEN proponuje, aby w skład zespołu egzaminacyjnego oraz zespołów nadzorujących, w sytuacji gdy nie ma możliwości powołania nauczycieli zatrudnionych w szkole, w której jest przeprowadzany egzamin, mogli być powoływani inni nauczyciele (spoza tej szkoły).

Zgodnie z projektem takie rozwiązanie będzie mogło być zastosowane już w bieżącym roku szkolnym przy przeprowadzaniu egzaminu ósmoklasisty w kwietniu 2019 r.

„Pilne wejście w życie rozporządzenia wynika z potrzeby umożliwienia przewodniczącemu zespołu egzaminacyjnego skorzystania z zaproponowanego rozwiązanie jeszcze w bieżącym roku szkolnym 2018/2019” – czytamy w uzasadnieniu projektów.

Zgodnie z decyzję Centralnej Komisji Egzaminacyjnej 10 kwietnia ma rozpocząć się egzamin gimnazjalny, a 15 kwietnia egzamin ósmoklasisty. Na 8 kwietnia Związek Nauczycielstwa Polskiego zapowiada początek strajku i nie wyklucza, że nałoży się on na czas egzaminów.

aba/

Poznań: Samochody wróciły na ul. Święty Marcin

0
Jedna z najważniejszych ulic w Poznaniu, Święty Marcin, jest już przejezdna dla samochodów. Kierowcy muszą jednak pogodzić się ze znacznym ograniczeniem prędkości.

Samochody mogą już jeździć zarówno ulicą Święty Marcin, jak i Ratajczaka i Kantaka. Ze względu na wprowadzenie na tych ulicach strefy zamieszkania, obowiązuje ograniczenie prędkości do 20 kilometrów na godzinę.

A jak wrażenia kierowców z nowej drogi? Ci mocno narzekają na… kolory. Jak podkreślają zarówno droga samochodowa, ścieżka rowerowa i chodnik wyglądają praktycznie tak samo co niektórym z nich mocno utrudnia jazdę. Pojawiają się też głosy, że oznakowanie jest zbyt słabe.

Ulica Święty Marcin została ostatnio oddana do użytku. Po remoncie miała ona stać się wizytówką Poznania, jednak opinie odnośnie jej wykonania są mocno podzielone. Są osoby, którym podoba się użycie efektownych lamp oraz nieszablonowy chodnik, ale pojawia się też dużo głosów, że ulica zdecydowanie lepiej wyglądałaby bez zbędnych udziwnień. Obie strony wskazują przesadne użycie szarego koloru, który zdominował ulicę. Miasto twierdzi, że na wiosnę, kiedy drzewa się zazielenią efekt będzie całkowicie inny.

Poznań i Wielkopolska na XIX-wiecznych fotografiach

0
Widoki Poznania jeszcze otoczonego potężnymi murami, z polami uprawnymi tam, gdzie dziś rozciąga się Wilda. Te i wiele innych zdjęć stolicy Wielkopolski można zobaczyć na wystawie w holu głównym Biblioteki Uniwersyteckiej.

Okazje obejrzenia pokaźnego zbioru zdjęć z dawnego Poznania i Wielkopolski zdarzają się na tyle rzadko, że zawsze, gdy już są, warto z nich skorzystać. Zwłaszcza gdy swoje zbiory udostępnia Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu, co gwarantuje, że odwiedzający będzie mógł nie tylko obejrzeć zdjęcie, ale też otrzyma solidną dawkę wiedzy o tym, gdzie i kiedy zostało zrobione.

Otwarcie wystawy zaplanowano w poniedziałek, 11 marca, w samo południe, w gmachu głównym przy ulicy Ratajczaka 38/40.

el, fot. Biblioteka Uniwersytecka

Porażka Lecha w Legnicy…

0
Lech Poznań przegrał na wyjeździe z Miedzią Legnica prowadzoną przez Dominika Nowaka 2:3 po bramkach Forsella, Santany i Musy. Bramki dla ekipy „Kolejorza” zdobyli Maciej Gajos oraz Joao Amaral. Lechici nie wykorzystali szansy, by wyprzedzić w tabeli Jagiellonię Białystok, która również swoje spotkanie przegrała.

Apetyty po dwóch wygranych z rzędu były duże. Najpierw „Kolejorz” pokonał u siebie Legię Warszawa, później w nieco gorszym stylu Arkę Gdynia i wydawało się, że jest na dobrej drodze, by wrócić do prawdziwej walki o najwyższe lokaty. Spotkanie w Legnicy rozpoczęło się dobrze dla lechitów, bo bardzo wyraźnie zaatakowali od pierwszego gwizdka, głęboko presując na połowie rywala. Wydawało się, że podopieczni Adama Nawałki pójdą za ciosem i będą próbować kolejnych szans. Nic bardziej mylnego, bo chwilę później do piłki z rzutu wolnego podszedł piłkarz z nadwagą, czyli Petteri Forsell, który popisał się silnym uderzeniem – tak silnym, że Buric wypluł piłkę przed siebie, a do bramki wpakował ją Musa. Miedź grała coraz szybciej i odważniej, co przynosiły dwunastej drużynie w tabeli kolejne okazje, ale defensywa Lecha póki co dawała sobie z nimi radę. Do 36. minuty, kiedy to Maciej Gajos zostawił sporo miejsca Finowi na 25-30 metrów przed bramką, a ten huknął jak z armaty i nie dał żadnych szans golkiperowi z Poznania. Sytuacja drużyny ze stolicy Wielkopolski była katastrofalna, a podsumowaniem gry mogła być tez statystyka, bo do 40. minuty zawodnicy Lecha nie oddali żadnego strzału na bramkę Sapeli.

W drugiej połowie wyglądało to nieco inaczej – lechici wreszcie stwarzali sobie sytuacje, ale brakowało dobrego wykończenia. Takie wreszcie przyszło po nieudanym strzale Tiby, ale ostatecznie piłka trafiła do Gajosa, który zdołał ją władować do bramki gospodarzy. Lech napierał, atakował, ale nie wynikało z tego zbyt wiele. Za to Miedź grała rozważnie, spokojnie i w kluczowych momentach potrafiła przyspieszyć i przenieść ciężar gry na stronę poznaniaków. W 83. minucie ręką we własnym polu karnym zagrał Vujadinovic, a rzut karny na gola pewnie wykorzystał Santana. W doliczonym czasie gry gola dla Lecha strzelił jeszcze Amaral, ale to nie wystarczyło, by wywieźć jakiekolwiek punkty z Legnicy. „Kolejorz” przegrywa na wyjeździe drugi mecz z rzędu i ponownie zawodzi swoich kibiców. Najpierw rozbudził nadzieje, by je po raz kolejny brutalnie pogrzebać.

Były właściciel Warty zdemontował schody na trybunie

0
Według informacji dziennikarza sportowego Szymona Mierzyńskiego, pracownicy byłego właściciela klubu Jakuba Pyżalskiego zdemontowali schody na jednej z trybun stadionu Warty Poznań. Chciał w ten sposób nie dopuścić do rozegrania meczu „Zielonych” z Podbeskidziem Bielsko-Biała w ramach 1. ligi. Klub zapewnia, że mecz dojdzie do skutku i wstawi tymczasowo drewniane schody.

– W czwartek po południu pracownicy firmy należącej do męża poprzedniej właścicielki klubu zdemontowali część schodów prowadzących na trybunę. Kilka godzin wcześniej mąż byłej właścicielki przedstawił nam pismo, w którym zażądał opłat za korzystanie z trybuny. Nawet nie zdążyliśmy na to pismo odpowiedzieć – mówił dla portalu Sportowe Fakty rzecznik Warty, Piotr Leśniowski.

Jak wynika ze zdjęć i tłumaczeń klubu, były właściciel Jakub Pyżalski kontynuuje utrudnianie działałności klubu w każdy możliwy sposób. Pyżalski jest znany ze swojego mało kulturalnego zachowania, dał się poznać z tej strony między innymi podczas dwumeczu „Warciarzy” z Garbarnią Kraków, gdzie obrażał w bardzo wulgarny sposób piłkarzy drużyny przeciwnej, co zresztą można zobaczyć na poniższym filmie:

Warta Poznań walczy o utrzymanie i ewentualny walkower mógłby być dla klubu katastrofalną wiadomością. Na całe szczęście szkody udało się naprawić i mecz mógł zostać rozegrany bez większych problemów.

Poznań: Otwarcie schronu przeciwlotniczego przy ul. Kościelnej

0
W niedzielę można było zwiedzić po raz pierwszy schron przeciwlotniczy przy ulicy Kościelnej w Poznaniu. Obiekt znajduje się w mocno uczęszczanej okolicy pod zielonym skwerem pomiędzy pasami ulicy.

Poznańska Grupa Eksploracyjna Stowarzyszenie Pasjonatów Obiektów i Historii Militarnej zaopiekowała się schronem przeciwlotniczym na Jeżycach. Niedzielne zwiedzanie stanowiło pierwszą możliwość odwiedzenia schronu. Możliwe, że miejsce dołączy do kilku takich obiektów w Poznaniu, które są udostępniane cyklicznie. Oprócz możliwości zwiedzenia samego schronu, na przybyłych czekały pojazdy i wystawy militarne oraz możliwość posilenia się w kuchni polowej.

Wchodzący do schronu zwiedzający wysłuchali jego historię. Wewnątrz obiekt został oświetlony, żeby ułatwić jego eksplorację. Impreza pokazała, że zainteresowanie poznaniaków takimi wydarzeniami nie słabnie, co pokazuje, że takie miejsca są potrzebne na mapie Poznania. Jest szansa, że schron będzie jedną z atrakcji tegorocznych Dni Twierdzy Poznań.

Poznań: Najważniejsze momenty 2018 roku na zdjęciach

0
Konkursowe fotografie „Poznań – Ludzie – Miasto 2018” to krótkie podsumowanie najważniejszych wydarzeń poprzedniego roku. 26 najlepszych zdjęć można oglądać na Wolnym Dziedzińcu Urzędu Miasta.

Wystawa jest podsumowaniem konkursu ogłoszonego przez Wydział Kultury Urzędu Miasta i poznańską galerię fotografii Pix.house.

– Dziękuję fotografom nie tylko za zdjęcia, które możemy oglądać dziś na Wolnym Dziedzińcu, ale również za wszystkie fotografie, które możemy oglądać w internecie czy na stronach gazet – mówił Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. – One najlepiej dokumentują to, co się w Poznaniu dzieje.

Założeniem konkursu było wybranie zdjęć, które dokumentują rozkwitającą w naszym mieście aktywność społeczną, kulturalną i obywatelską, także tę, która ma związek z troską poznaniaków o pamięć i przyszłość naszego miasta i kraju. Jury – złożone ze znawców fotografii – szukało też nowych poznańskich pejzaży, w których architektoniczne „wczoraj” spotyka się z „dzisiaj” oraz wizualnych znaków ludzkiej pasji i nieustannej zmiany, która czynić ma życie poznaniaków lepszym, ciekawszym i istotniejszym.

– Zależało nam na tym, by z zebranych fotografii można było ułożyć portret Poznania w 2018 roku – mówi Marcin Kostaszuk, zastępca dyrektora Wydziału Kultury Urzędu Miasta. – Dlatego poza zdjęciami ich twórcy proszeni byli o nadesłanie również krótkich komentarzy, opisujących uwiecznioną sytuację, jej czas i miejsce.

Do rywalizacji mogli stanąć zarówno profesjonaliści, jak i amatorzy. Każdy uczestnik mógł zaproponować tylko trzy fotografie.

– Wybraliśmy 26 zdjęć autorstwa 23 fotografów – mówi Mariusz Forecki z Pix.house. – Staraliśmy się wybrać takie fotografie, które wywarły na nas największe wrażenie. Cieszymy się, że było z czego wybierać – obrady jury nie należały do łatwych i spokojnych. Gratuluję wszystkim, których zdjęcia znalazły się na wystawie.

Jury wyróżniło 5 osób, którym przyznało nagrodę. Zwycięzcy to: Łukasz Cynalewski (zdjęcie przedstawiające paradę 100 kabrioletów na 100-lecie Niepodległej), Mikołaj Konkiewicz (fotografia dokumentująca przygotowania do parady na Świętym Marcinie), Kinga Mądro (zdjęcie przedstawiające „przypadkowych ludzi w nieprzypadkowej konfiguracji” w parku Adama Mickiewicza), Paweł Stasiak (fotografia z koncertu saksofonisty) oraz Paweł Szott (zdjęcie przedstawiające kibiców świętujących setną rocznicę Powstania Wielkopolskiego).

Autor: UMP

Schronisko od kuchni

0
Rozmowy o zwierzakach, zwiedzanie tych zakamarków schroniska, które na co dzień nie są dostępne – poznańskie schronisko zaprasza dziś do odwiedzin.

Na czym polega praca opiekuna psów czy kotów? Co komunikuje nam swoją postawą pies? To tylko kilka spośród wielu pytań, na które miłośnicy zwierząt otrzymają odpowiedzi w niedzielę podczas imprezy „Schronisko od kuchni”.

Chętni zostaną oprowadzeni po schronisku i zobaczą miejsca zazwyczaj niedostępne.
Opiekunowie psów i kotów opowiedzą o swojej pracy, a najmłodsi odwiedzający będą mogli się nauczyć, jak przywitać się z psem, by się ich nie bał. Będą też konkursy i zabawy uczące właściwego zachowania wobec zwierząt.

– Przez cały dzień będziemy zbierać smakołyki dla psów, których nam ostatnio brakuje – mówi Małgorzata Lamperska, rzeczniczka prasowa schroniska.

Poznaniacy najwyraźniej bardzo kochają zwierzęta i chcą się o nich jak najwięcej dowiedzieć, bo miejsca na warsztaty tematyczne rozeszły się jak świeże bułki. Ale ci, którzy się nie załapali, nie powinni się martwić. Jak obiecują pracownicy schroniska, od kwietnia wycieczki będą się odbywać raz w miesiącu, więc są dodatkowe szanse na skorzystanie z wiedzy i fachowości pracowników.

Schronisko dla zwierząt (ul. Bukowska 266) można odwiedzać do godziny 15.00.

Mat. pras., el

Dziś Lech zagra z Miedzią

0
Lech Poznań zagra dzisiaj o godzinie 18:00 mecz wyjazdowy z Miedzią Legnica w ramach 25. kolejki Lotto Ekstraklasy. Zawodnicy Adama Nawałki muszą to spotkanie wygrać, jeśli chcą włączyć się do walki o co najmniej podium tabeli w tym sezonie. W bieżącej kolejce bezpośredni rywale o ten cel: Piast i Legia swoje mecze wygrały, natomiast przegrała Jagiellonia i przy ewentualnej zdobyczy trzech punktów, „Kolejorz” wskoczy na czwarte miejsce, wyprzedzając podopiecznych Ireneusza Mamrota.

Miedź Legnica, która walczy o utrzymanie, ma w swoim składzie naprawdę bardzo ciekawych zawodników. Ciekawych, to znaczy takich, którzy grali – więcej lub mniej – w bardzo przyzwoitych europejskich klubach. Zaczynając od bramkarzy: Anton Kanibołocki rywalizował parę lat temu w Lidze Europy przeciwko Lechowi Poznań w barwach Dnipro Dniepropietrowsk. Wtedy to „Kolejorz” okazał się lepszy, eliminując ukraiński zespół w fazie barażowej, samemu awansując do fazy grupowej. Na tej samej pozycji gra także niedawno zakontraktowany Sosłan Dżanajew, 31-letni bramkarz, który ma na swoim koncie ponad 150 meczów w rosyjskiej Premier Lidze, zasmakował także Ligi Mistrzów czy pierwszej reprezentacji Rosji – reprezentując takie kluby jak Rubin Kazań, Achmat Grozny, Spartak Moskwa czy FK Rostov. Miedź słynie także z licznej grupy Hiszpanów: Borja Fernandez przyszedł do Legnicy z rezerw Celty Vigo, Juan Camara z drugiego zespołu FC Barcelony, Omar Santana grał w rezerwach Atletico Madryt czy również FC Barcelony, a także Marquitos – młodzieżowy reprezentant Hiszpanii, 67 meczów w La Lidze i sześć zdobytych bramek. W tym sezonie jednym z kluczowych piłkarzy jest Fin, Petteri Forsell, mający już w tym sezonie osiem goli i jedną asystę. Smaczku rywalizacji na linii Lech-Miedź może dodawać także fakt, że jest tutaj piłkarz, który jeszcze parę lat temu miał ofertę z Poznania, ale po dużym zamieszaniu, zdecydował się jednak na grę w Legii Warszawa. Tam mu nie wyszło i ostatecznie po europejskiej tułaczce znowu wrócił do naszego kraju. Mowa oczywiście o Henriku Ojaamie. Estończyk ma całkiem przyzwoite liczby jak na skrzydłowego. W 24 meczach strzelił trzy gole i dołożył do tego pięć asyst. Dorobek na pewno lepszy od tego, jaki miał w Lechu chociażby Nicklas Barkroth.

– Przygotowujemy się w pełnej kadrze. Nikomu nic nie dolega. Skrupulatnie analizowaliśmy pojedynek w Warszawie. Nie jesteśmy zadowoleni z wyniku. Nie byliśmy zadowolenia jako drużyna, z tego jak graliśmy. Mogliśmy tam osiągnąć znacznie lepszy wynik. Niestety na boisku byliśmy słabszy zespołem i przegraliśmy. To jest za nami. Najważniejsze jest tu i teraz. Teraz mamy mecz z Lechem przed własną publicznością. Cieszymy się z tego, bo uwielbiamy atmosferę naszego stadionu i wiemy, że będziemy dopingowani przez kibiców. Na pewno nie będziemy się bali Lecha, wręcz przeciwnie. Bardzo potrzebujemy punktów i musimy grać o pełną pulę. Spodziewamy się Lecha z poprzednich występów. Trener Nawałka obrał bardzo dobrą drogę stylu zespołu. Pewnie będzie po swojemu przebudowywał ten zespół. Styl jest party na dobrej organizacji gry defensywnej. My myśląc o zwycięstwie z Lechem, musimy zagrać szybciej jeśli chodzi o ostatnią fazę w ataku – mówił przed meczem z Lechem trener Miedzi, Dominik Nowak.

– Jeżeli spojrzy się na statystyki i analizy, to Miedź bardzo dobrze biega, w każdym spotkaniu jest to około 115-116 kilometrów. Ten zespół z Legią czy Zagłębiem, czyli dobrymi drużynami, miał większe posiadanie piłki. Nie jest to słaba drużyna, nie można ich zlekceważyć, posiada zawodników na wysokim poziomie. Ostatnio nie wygrali dwóch spotkań, ale z Wisłą Płock zwyciężyli. Przestrzegałbym przed traktowaniem Miedzi w taki sposób, że łatwo im strzelić gola. Jest to dobra drużyna, a my musimy wierzyć w swoje umiejętności, potwierdzić, że jesteśmy drużyną, która chce walczyć o zwycięstwo – mówił na konferencji prasowej z kolei opiekun „Kolejorza”, Adam Nawałka.

W niedzielnym meczu na pewno w pierwszym składzie nie zobaczymy Volodymyra Kostewycza, który wczoraj rozegrał mecz w rezerwach Lecha. Podobnie jak Marcin Wasielewski, Mihai Radut czy Dimitrios Goutas. Zabraknie także kontuzjowanego Juliusza Letniowskiego. Początek spotkania o godzinie 18:00.

Tramwaj na Naramowice: Wznowienie prac po przerwie zimowej

0
Po przerwie zimowej, ekipy budowlane powróciły na pętlę tramwajową na Wilczaku, żeby kontynuować prace. Obecnie prowadzone są prace instalacyjne i pierwsze roboty ziemne.

W ramach projektu przebudowane zostanie torowisko tramwajowe wraz z siecią trakcyjną. Na pętli pojawią się również przebudowane perony tramwajowe z nowymi wiatami przystankowymi, a całość uzupełnią elementy małej architektury, systemu identyfikacji miejskiej oraz stacja trakcyjna dla przyszłej trasy tramwajowej. Ciągi komunikacyjne w obrębie pętli zostaną wyposażone w rozwiązania ułatwiające poruszanie się osobom z niepełnosprawnościami wzrokowymi.

Do tej pory, we współpracy z Miejskim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym zdemontowano dotychczasową infrastrukturę tramwajową – torowiska, słupy trakcyjne i perony, a w porozumieniu z Zakładem Lasów Poznańskich wycięto drzewa i krzewy, które z czasem zostaną zastąpione nasadzeniami kompensacyjnymi.

Prace na pętli Wilczak, których efektem będzie przygotowanie wyprowadzenia torowiska tramwajowego w kierunku północnym, to pierwszy etap największej inwestycji komunikacyjnej w Poznaniu, prowadzonej w formule „zaprojektuj i wybuduj”. Równolegle, zgodnie z przyjętym harmonogramem, projektowane są pozostałe odcinki trasy do Naramowic. Do końca marca znany będzie docelowy kształt pasa drogowego i trasy tramwajowej na tym odcinku. Według planu w pierwszym kwartale przyszłego roku powinny zostać skompletowane wszystkie decyzje umożliwiające terminową realizację inwestycji.

Realizacja inwestycji ma zakończyć się w 2021 roku, a jej celem jest kompleksowa budowa nowego układu komunikacyjnego – nowego torowiska o długości 3,3 km oraz niemal 7,5 km dróg, łącznie z drogami dojazdowymi i skrzyżowaniami. Na nowej trasie tramwajowej zlokalizowanych będzie 8 przystanków. Całość uzupełni nowe zagospodarowanie terenu związanego z infrastrukturą pasażerską i pieszo-rowerową, a także zielenią i małą architekturą.

Wartość zadania sięga 380 mln zł. Ponad 155 mln zł. z tej kwoty dołoży Unia Europejska w ramach dofinansowania dwóch projektów z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2014-2020. Pierwszy z nich to „Poprawa warunków komunikacyjnych w ciągu drogi krajowej nr 92 w Poznaniu”, drugi – „Budowa trasy tramwajowej od Pętli Wilczak do Naramowic w Poznaniu”.

Autor: PIM / UMP

Młodzież Wszechpolska: „Subtelność jest kobieca”

0
„Kobieta- opiekunka ogniska domowego” – pod tym szyldem Młodzież Wszechpolska zorganizowała wczoraj liczne pikiety w całej Polsce. Narodowcy podkreślali – subtelność jest kobieca.

Z okazji Dnia Kobiet wszechpolacy rozdawali poznaniankom kwiatki i tematyczne ulotki. – Celem akcji było uświadomienie społeczności, że nie ma odgórnej zgody na godzenie w kobiece cechy i wartości jakimi są m.in. wrażliwość, dom i rodzina, wszechobecną wulgarnością i agresją reprezentowaną przez przedstawicielki płci pięknej spod znaku czarnego wieszaka – powiedział Marek Sajdok, Prezes Poznańskiego koła Młodzieży Wszechpolskiej.

Na koniec zaapelował: – Dziewczyny, bądźcie kobiece!

Poznań: przejście podziemne jak podróż w czasie?

0
Zaproszenie na… Betlejem Poznańskie, Sylwestra Miejskiego w roku 2018 czy festiwal Poznańskie Kolędowanie 2018. Takie oto bardzo aktualne plakaty widoki mogą ujrzeć podróżni w przejściu podziemnym prowadzącym od przystanków tramwajowych na Dworcu Zachodnim.

Przejście jest łącznikiem między przystankami a przejściem podziemnym prowadzącym do dworca PKP. Jest to więc bezdyskusyjnie miejsce bardzo ruchliwe i tłumnie uczęszczane. Czy to nie właśnie w takich miejscach miasto szczególnie powinno dbać o właściwą promocję?

Tymczasem w gablotach reklamowych wiszących na ścianach tego łącznika wiszą plakaty sprzed dobrych kilku miesięcy, zachęcając czytającego do wzięcia udziału w Poznańskim Kolędowaniu (26.12.18 – 13.01.19), Betlejem Poznańskim (17.11.18-22.1218) czy… Sylwestrze Miejskim 2018.

Poznań to podobno miasto prężne, otwarte, rewitalizowane na potęgę, europejskie i nadążające za nowoczesnością. Takie opinie można usłyszeć z ust poznańskich samorządowców przy każdej okazji, na przykład w kampanii wyborczej niespełna rok temu. Plakaty reklamujące miejskie imprezy sprzed czterech miesięcy i wiszące w jednym z najbardziej uczęszczanych miejsc miasta chyba nie bardzo potwierdzają taki wizerunek..?

Postanowiliśmy dowiedzieć się, kto zarządza owym łącznikiem. Pierwszym podejrzanym był Zarząd Transportu Miejskiego, wybór dość oczywisty ze względu na związek przejścia z komunikacją miejską. Jednak chociaż to ZTM zarządza przejściem pomiędzy przystankami PST Dworzec Zachodni a przejściem podziemnym pod dworcem kolejowym – to nie on odpowiada za gabloty reklamowe.
„Powierzchnie reklamowe zostały udostępnione Gabinetowi Prezydenta Urzędu Miasta Poznania, a niebawem trafią pod administrację MTP Sp. z o.o” – odpowiedziała portalowi TenPoznan.pl Agnieszka Smogulecka, rzeczniczka prasowa ZTM Poznań.

I niby wszystko jasne, zmienia się zarządzający, więc w aktualizacji zawartości gablot może nastąpić pewien poślizg czasowy. A dokładnie 1 stycznia 2019 roku gabloty nie znajdują się już w gestii Gabinetu Prezydenta UMP, jak wyjaśniła Marta Raszeja, Kierownik Oddziału Promocji Gabinetu Prezydenta Poznania.

Ale czy trzy miesiące aktualizowania zawartości kilku gablot to trochę nie za długo jak na miasto prężne, nowoczesne i europejskie? I dlaczego nikomu z władz miasta, tak dbających o wizerunek Poznania, jakoś to się nie rzuciło w oczy przez ponad trzy miesiące?

Lilia Łada, fot. L. Łada