Reklama

Porażka Lecha w Legnicy…

Lech Poznań przegrał na wyjeździe z Miedzią Legnica prowadzoną przez Dominika Nowaka 2:3 po bramkach Forsella, Santany i Musy. Bramki dla ekipy “Kolejorza” zdobyli Maciej Gajos oraz Joao Amaral. Lechici nie wykorzystali szansy, by wyprzedzić w tabeli Jagiellonię Białystok, która również swoje spotkanie przegrała.

Apetyty po dwóch wygranych z rzędu były duże. Najpierw “Kolejorz” pokonał u siebie Legię Warszawa, później w nieco gorszym stylu Arkę Gdynia i wydawało się, że jest na dobrej drodze, by wrócić do prawdziwej walki o najwyższe lokaty. Spotkanie w Legnicy rozpoczęło się dobrze dla lechitów, bo bardzo wyraźnie zaatakowali od pierwszego gwizdka, głęboko presując na połowie rywala. Wydawało się, że podopieczni Adama Nawałki pójdą za ciosem i będą próbować kolejnych szans. Nic bardziej mylnego, bo chwilę później do piłki z rzutu wolnego podszedł piłkarz z nadwagą, czyli Petteri Forsell, który popisał się silnym uderzeniem – tak silnym, że Buric wypluł piłkę przed siebie, a do bramki wpakował ją Musa. Miedź grała coraz szybciej i odważniej, co przynosiły dwunastej drużynie w tabeli kolejne okazje, ale defensywa Lecha póki co dawała sobie z nimi radę. Do 36. minuty, kiedy to Maciej Gajos zostawił sporo miejsca Finowi na 25-30 metrów przed bramką, a ten huknął jak z armaty i nie dał żadnych szans golkiperowi z Poznania. Sytuacja drużyny ze stolicy Wielkopolski była katastrofalna, a podsumowaniem gry mogła być tez statystyka, bo do 40. minuty zawodnicy Lecha nie oddali żadnego strzału na bramkę Sapeli.

W drugiej połowie wyglądało to nieco inaczej – lechici wreszcie stwarzali sobie sytuacje, ale brakowało dobrego wykończenia. Takie wreszcie przyszło po nieudanym strzale Tiby, ale ostatecznie piłka trafiła do Gajosa, który zdołał ją władować do bramki gospodarzy. Lech napierał, atakował, ale nie wynikało z tego zbyt wiele. Za to Miedź grała rozważnie, spokojnie i w kluczowych momentach potrafiła przyspieszyć i przenieść ciężar gry na stronę poznaniaków. W 83. minucie ręką we własnym polu karnym zagrał Vujadinovic, a rzut karny na gola pewnie wykorzystał Santana. W doliczonym czasie gry gola dla Lecha strzelił jeszcze Amaral, ale to nie wystarczyło, by wywieźć jakiekolwiek punkty z Legnicy. “Kolejorz” przegrywa na wyjeździe drugi mecz z rzędu i ponownie zawodzi swoich kibiców. Najpierw rozbudził nadzieje, by je po raz kolejny brutalnie pogrzebać.

Dodaj komentarz

avatar