Reklama

Dziś Lech zagra z Miedzią

Lech Poznań zagra dzisiaj o godzinie 18:00 mecz wyjazdowy z Miedzią Legnica w ramach 25. kolejki Lotto Ekstraklasy. Zawodnicy Adama Nawałki muszą to spotkanie wygrać, jeśli chcą włączyć się do walki o co najmniej podium tabeli w tym sezonie. W bieżącej kolejce bezpośredni rywale o ten cel: Piast i Legia swoje mecze wygrały, natomiast przegrała Jagiellonia i przy ewentualnej zdobyczy trzech punktów, “Kolejorz” wskoczy na czwarte miejsce, wyprzedzając podopiecznych Ireneusza Mamrota.

Miedź Legnica, która walczy o utrzymanie, ma w swoim składzie naprawdę bardzo ciekawych zawodników. Ciekawych, to znaczy takich, którzy grali – więcej lub mniej – w bardzo przyzwoitych europejskich klubach. Zaczynając od bramkarzy: Anton Kanibołocki rywalizował parę lat temu w Lidze Europy przeciwko Lechowi Poznań w barwach Dnipro Dniepropietrowsk. Wtedy to “Kolejorz” okazał się lepszy, eliminując ukraiński zespół w fazie barażowej, samemu awansując do fazy grupowej. Na tej samej pozycji gra także niedawno zakontraktowany Sosłan Dżanajew, 31-letni bramkarz, który ma na swoim koncie ponad 150 meczów w rosyjskiej Premier Lidze, zasmakował także Ligi Mistrzów czy pierwszej reprezentacji Rosji – reprezentując takie kluby jak Rubin Kazań, Achmat Grozny, Spartak Moskwa czy FK Rostov. Miedź słynie także z licznej grupy Hiszpanów: Borja Fernandez przyszedł do Legnicy z rezerw Celty Vigo, Juan Camara z drugiego zespołu FC Barcelony, Omar Santana grał w rezerwach Atletico Madryt czy również FC Barcelony, a także Marquitos – młodzieżowy reprezentant Hiszpanii, 67 meczów w La Lidze i sześć zdobytych bramek. W tym sezonie jednym z kluczowych piłkarzy jest Fin, Petteri Forsell, mający już w tym sezonie osiem goli i jedną asystę. Smaczku rywalizacji na linii Lech-Miedź może dodawać także fakt, że jest tutaj piłkarz, który jeszcze parę lat temu miał ofertę z Poznania, ale po dużym zamieszaniu, zdecydował się jednak na grę w Legii Warszawa. Tam mu nie wyszło i ostatecznie po europejskiej tułaczce znowu wrócił do naszego kraju. Mowa oczywiście o Henriku Ojaamie. Estończyk ma całkiem przyzwoite liczby jak na skrzydłowego. W 24 meczach strzelił trzy gole i dołożył do tego pięć asyst. Dorobek na pewno lepszy od tego, jaki miał w Lechu chociażby Nicklas Barkroth.

– Przygotowujemy się w pełnej kadrze. Nikomu nic nie dolega. Skrupulatnie analizowaliśmy pojedynek w Warszawie. Nie jesteśmy zadowoleni z wyniku. Nie byliśmy zadowolenia jako drużyna, z tego jak graliśmy. Mogliśmy tam osiągnąć znacznie lepszy wynik. Niestety na boisku byliśmy słabszy zespołem i przegraliśmy. To jest za nami. Najważniejsze jest tu i teraz. Teraz mamy mecz z Lechem przed własną publicznością. Cieszymy się z tego, bo uwielbiamy atmosferę naszego stadionu i wiemy, że będziemy dopingowani przez kibiców. Na pewno nie będziemy się bali Lecha, wręcz przeciwnie. Bardzo potrzebujemy punktów i musimy grać o pełną pulę. Spodziewamy się Lecha z poprzednich występów. Trener Nawałka obrał bardzo dobrą drogę stylu zespołu. Pewnie będzie po swojemu przebudowywał ten zespół. Styl jest party na dobrej organizacji gry defensywnej. My myśląc o zwycięstwie z Lechem, musimy zagrać szybciej jeśli chodzi o ostatnią fazę w ataku – mówił przed meczem z Lechem trener Miedzi, Dominik Nowak.

– Jeżeli spojrzy się na statystyki i analizy, to Miedź bardzo dobrze biega, w każdym spotkaniu jest to około 115-116 kilometrów. Ten zespół z Legią czy Zagłębiem, czyli dobrymi drużynami, miał większe posiadanie piłki. Nie jest to słaba drużyna, nie można ich zlekceważyć, posiada zawodników na wysokim poziomie. Ostatnio nie wygrali dwóch spotkań, ale z Wisłą Płock zwyciężyli. Przestrzegałbym przed traktowaniem Miedzi w taki sposób, że łatwo im strzelić gola. Jest to dobra drużyna, a my musimy wierzyć w swoje umiejętności, potwierdzić, że jesteśmy drużyną, która chce walczyć o zwycięstwo – mówił na konferencji prasowej z kolei opiekun “Kolejorza”, Adam Nawałka.

W niedzielnym meczu na pewno w pierwszym składzie nie zobaczymy Volodymyra Kostewycza, który wczoraj rozegrał mecz w rezerwach Lecha. Podobnie jak Marcin Wasielewski, Mihai Radut czy Dimitrios Goutas. Zabraknie także kontuzjowanego Juliusza Letniowskiego. Początek spotkania o godzinie 18:00.

Dodaj komentarz

avatar