Z Lecha do AS Romy?
Wiktor Pleśnierowicz, 18-letni środkowy obrońca Lecha Poznań, według włoskiego dziennikarza Gianluci di Marzio – przechodził testy medyczne we włoskim klubie AS Roma i trafi tam na roczne wypożyczenie z możliwością wykupu. Jest to o tyle niespodziewane, że przecież młody lechita nie debiutował jeszcze w oficjalnych rozgrywkach w barwach Lecha Poznań.
#Calciomercato | La #Roma guarda anche al futuro con questo acquisto in prospettivahttps://t.co/HVbYnur46h
— Gianluca Di Marzio (@DiMarzio) September 1, 2019
Pleśnierowicz był włączony do kadry pierwszego zespołu, ale w żadnych oficjalnych rozgrywkach meczu nie rozegrał. Grał za to w drugoligowych rezerwach „Kolejorza”, dla których w tym sezonie rozegrał cztery spotkania.
Najgorszy mecz Lecha w tym sezonie
Lech Poznań przegrał na własnym stadionie z Cracovią 1:2 i nie wykorzystał szansy na zrównanie się punktami z Jagiellonią Białystok, która wskoczyła po piątkowym meczu na fotel lidera. „Kolejorz” rozegrał bezbarwne spotkanie, a Michał Probierz pod każdym kątem był lepszy taktycznie od Dariusza Żurawia. Kontaktowego gola dla Lecha zdobył w końcowych minutach wprowadzony z ławki rezerwowych Paweł Tomczyk.
Wiele wskazywało na to, że lechici po przegranym ostatnio meczu na własnym stadionie ze Śląskiem Wrocław wyciągnęli odpowiednie wnioski i w niedzielę zaprezentują się lepiej, nie pozwalając Cracovii na taką grę, jak to robili piłkarze Śląska. W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że Lech rozpocznie od huraganowych ataków, jednak na boisku oglądaliśmy całkowicie co innego. Piłkarzy, którzy snuli się po murawie, bez jakiejkolwiek energii i pomysłu na grę. Często zawodnicy rozpoczynali akcje zbyt wolno, nie wykorzystywali okazji na szybkie wyjścia z kontratakiem… Można rzecz, że był to najgorszy mecz Lecha w bieżących rozgrywkach. Nie obserwowaliśmy tego, do czego przyzwyczaili nas podopieczni Dariusza Żurawia, czyli agresji w odbiorze piłki czy sprytu i finezji w ofensywie.
Na boisku nie istniał niestety Darko Jevtic, który przypominał zawodnika z poprzedniego sezonu, nie potrafiącego zrobić niczego dobrego. Więcej wymachiwał rękoma, aniżeli wnosił cokolwiek dobrego. Dalej niepewnie wyglądał w bramce Mickey van der Hart, bardzo długo wyprowadzający piłkę do swoich wyżej ustawionych kolegów na boisku. Często można było zauważyć frustrację ze strony Djordje Crnomarkovicia czy Pedro Tiby, którzy – podobnie jak kibice – nie mogli już wytrzymać spowalniania gry przez golkipera Lecha. Na osobny komentarz zasługuje też postawa zawodników Cracovii. Zdobyli pierwsi bramkę po stałym fragmencie gry i od tego momentu rozpoczęło się granie według trenera Michała Probierza. Spowalnianie gry przez bramkarza, który łącznie wybijaniem piłki ukradł kilka dobrych minut. Ostre wejścia, twarda gra oraz zbieranie drugich piłek to plan idealny na „Kolejorza” chcącego grać technicznie i ładnie w piłkę. Trener Żuraw mówił na konferencji prasowej, że nie chce iść na łatwiznę i od swoich zawodników wymaga gry kreatywnej, finezyjnej, aniżeli prostej, czyli szybkiego przenoszenia piłki oraz gry dośrodkowaniami. Kuriozalne było też zachowanie jednego z piłkarzy Cracovii w końcówce spotkania, kiedy upadł na murawę, sędzia nakazał zniesienie go na noszach, po czym nagle wstał za boiskiem i momentalnie był gotowy do wejścia na boisko. Czy to była gra fair-play? Nie wiemy, ale takie zachowania są bardzo irytujące. Cracovia, mimo tego przeciągania gry i wybijania lechitów z rytmu, zaprezentowała się jednak bardzo dobrze. Potrafiła grać na jeden kontakt, szybko wymieniać piłkę i szybko wyprowadzać kontratak. Było widać schematy wypracowane na treningach, czyli rękę Michała Probierza, który pod względem taktycznym był w tym meczu o poziom wyżej niż Dariusz Żuraw.
Lech przegrał, nie wykorzystał szansy na przeskoczenie wyżej w tabeli i przypominał drużynę z poprzedniego sezonu. Snującą się po boisku, bez pomysłu taktycznego i radości z gry. Mamy nadzieję, że to tylko wypadek przy pracy, a nie coś, do czego teraz piłkarze będą nas na boisku przyzwyczajać.
Niewidzialne rzeki – spacer (zdjęcia)
Rzeki, strumienie, cieki wodne – jedne widoczne, inne biegnące gdzieś pod ziemią. Niektóre ujawniają się czasami np. przy dużych opadach. Niewidoczne rzeki są lub były w całym Poznaniu.
Specjalny spacer śladem Bogdanki zorganizowało Centrum Otwarte. Podczas spaceru uczestnicy dowiedzieli się, którędy biegło koryto Bogdanki, Wierzbaka, gdzie były stawy w części Starego Miasta. Wiele ciekawostek, historii. Mało kto się orientuje, że dzisiejszą Aleję Niepodległości przecinał kiedyś akwedukt prowadząc wody Bogdanki. Spacerowicze wraz z przewodnikiem Wojciechem Manią przeszli szlakiem rzeki, która biegła całkowicie innym korytem niż obecnie.
Spotkanie było okazją do rozmowy na temat rzek, kanałów miasta, historii z nimi związanych.
Poznań: Remont chodnika przy Drodze Dębińskiej
2 września po wschodniej stronie ulicy (od Warty) rozpocznie się remont chodnika, który potrwa dwa tygodnie. Mieszkańcy tej strony Drogi Dębińskiej muszą się nastawić na dwa tygodnie utrudnień.
Do remontu przeznaczony jest chodnik na odcinku między ulicą Bielniki a kortami AWF. Dojazd do posesji i ulic bocznych odbywać się może po płytach przejazdowych i kładkach, a ruch pieszych wygrodzonym korytarzem wzdłuż jezdni. Jak informuje Miejski Inżynier Ruchu, w związku z przebudową chodnika wygrodzony zostanie prawy pas ulicy w stronę centrum (buspas) oraz chodnik w rejonie prac. Kierowcy będą się mogli poruszać z prędkością ograniczoną do 30 km/h.
Wszyscy uczestnicy ruchu proszeni są o zachowanie szczególnej ostrożności w miejscu prowadzonych prac oraz o dostosowanie się do obowiązującego oznakowania.
ZDM, el
Poznań: Śmieci na poznańskich osiedlach. Przed domami!
Stare kanapy, fotele w częściach, resztki szaf, krzeseł i regałów. Taki widok można zobaczyć przed domami na wielu poznańskich osiedlach. Dlaczego mieszkańcy kolekcjonują stare meble przed domami?
Sprawą zainteresowało się Radio Poznań, bo widok resztek mebli jest w mieście powszechny i nie widać, by ktoś je wywoził. A mieszkańcy skarżą się na bałagan na osiedlach.
Jednak po zbadaniu sprawy okazało się, że sprawcami tego bałaganu, który im tak przeszkadza, są… sami mieszkańcy. Bo w miejscach wyznaczonych przez zarządców nieruchomości do składowania odpadów wielkogabarytowych wszystkie wyrzucane meble się nie mieszczą. Mieszkańcy więc ustawiają je gdzie popadnie…
Zdaniem Jeżyckiej Spółdzielni Mieszkaniowej to wina GOAP, bo powinien wywozić odpady wielkogabarytowe znacznie częściej. Obecnie wywóz odbywa się raz w miesiącu i to stanowczo za mało. Poza tym nie odbywa się w jeden określony dzień. Czasami samochód przyjedzie na początku miesiąca, czasami na końcu miesiąca, co oznacza, że między jedną a drugą wywózką jest znacznie więcej czasu niż cztery tygodnie. I odpadów przybywa.
Jednak zdaniem GOAP wywóz śmieci częściej niż raz w miesiącu nie jest możliwy, poza tym dotyczy tylko tych przedmiotów, które znajdują się w miejscach do tego wyznaczonych. Pracownicy GOAP nie zabierają śmieci z innych miejsc – a jeśli ktoś takie miejsce zauważy, powinien zgłosić to straży miejskiej jako nielegalne wysypisko odpadów. Każdy jednak poznaniak może pozbyć się starych mebli wywożąc je do punktów PSZOK na ulicy Wrzesińskiej lub 28 Czerwca.
Radio Poznań, el
Turek: Likwidacja leśnej uprawy konopi indyjskich. Rośliny miały prawie dwa metry
14 krzaków konopi indyjskich oraz kilka gramów gotowego suszu znaleźli policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Turku w kompleksie leśnym na terenie Nowego Świata w gminie Tuliszków. Nielegalną plantację prowadził 29-latek.
Rośliny, które znaleźli policjanci, były w różnych fazach wzrostu od 40 do 180 cm wysokości. W trakcie przeszukania w domu zatrzymanego policjanci ujawnili ponad 3 gramy suszu roślinnego. Wstępne badanie testerem potwierdziło, iż jest to marihuana.
W trakcie przesłuchania w Prokuraturze Rejonowej w Turku zatrzymanemu przedstawiono dwa zarzuty w związku z uprawą konopi i posiadaniem środków odurzających. Do wszystkich zarzutów się przyznał.
Przepisy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii mówią, że osoba która uprawia konopie (z wyjątkiem włóknistych) podlega karze do 3 lat więzienia. W przypadku uprawy zlikwidowanej na terenie gminy Tuliszków, można mówić o znacznej ilości ziela konopi. Wtedy kara wzrasta do 8 lat więzienia.
KPP Turek, el
Poznań: 21 zatrzymanych dowodów rejestracyjnych w ramach akcji „Smog”
W środę w Poznaniu 21 kierowcom zatrzymano dowody rejestracyjne. To wynik ostatniej akcji „Smog”, która odbywała się w całym kraju.
Policjanci na terenie całego kraju kontrolowali stan techniczny samochodów na polskich drogach. Funkcjonariusze sprawdzają, czy pojazdy poruszające się po drogach mają aktualne badania techniczne oraz czy są one zgodne ze stanem faktycznym, np. czy nie dochodzi do wycieku płynów, czy samochód nie emituje dużej ilości spalin oraz czy zachowane są normy jeśli chodzi o hałas. Zgodnie z przepisami, za przekroczenie norm emisji czy inne wykroczenia wpływające negatywnie na środowisko, grozi mandat karny oraz zatrzymanie dowodu rejestracyjnego samochodu.
Celem takich działań jest wyeliminowanie niesprawnych pojazdów zagrażających bezpieczeństwu i nadmiernie zanieczyszczających środowisko.
– W większości przypadków silnik emitował spaliny w ilości przekraczającej dopuszczalną normę. Zdarzało się też, że w aucie występowały usterki, które eliminowały je z dalszej jazdy, najczęściej był to uszkodzony silnik – tłumaczy Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.
UMP, el
Poznań: Strażnicy miejscy świętują
Piotr Będziewski, strażnik rejonowy referatu Północ, został Najlepszym strażnikiem 2019 roku. Wyróżnienie, podczas uroczystości z okazji Dnia Straży Gminnej, wręczył mu Mariusz Wiśniewski, zastępca Prezydenta Miasta Poznania.
– W imieniu prezydenta Jacka Jaśkowiaka i swoim własnym składam Państwu serdeczne gratulacje. Dziękuję za pracę wykonywaną na rzecz Miasta Poznania – mówił Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. – Na sukces straży miejskiej pracuje grupa osób. To strażnicy, których widzimy na ulicach miasta oraz nie mniej ważne osoby w drugim szeregu, np. obserwatorzy monitoringu miejskiego. Państwa pracę dostrzegam nie tylko ja, ale też mieszkańcy miasta. Na przestrzeni kilku lat wzrosła liczba osób zadowolonych z działalności straży miejskiej. Wzrasta też świadomość naszych obywateli, którzy kierują coraz więcej zgłoszeń. To bardzo cieszy.
Dzień Straży Gminnej przypada dokładnie 29 sierpnia. Z tej okazji odbyła się uroczystość podsumowująca całoroczną pracę poznańskich strażników i pracowników cywilnych SMMP. Rocznie strażnicy miejscy interweniują w blisko 31 tys. spraw, będących w ich kompetencjach. Usuwają wraki, pomagają zwierzętom, czuwają nad porządkiem w komunikacji, obserwują obraz z kamer monitoringu miejskiego, współpracują z wieloma instytucjami przyczyniając się do poprawy poczucia bezpieczeństwa mieszkańców.
– Z roku na rok mieszkańcy mają do nas coraz większe zaufanie. Świadczą o tym liczby. Do końca lipca tego roku strażnicy miejscy odebrali 45 tys. zgłoszeń – to o 6 tys. więcej niż w zeszłym roku. Ludzie dzwonią, bo potrzebują naszej pomocy i wsparcia. Jakimi bolączkami się zajmujemy? Najwięcej zgłoszeń dotyczy nieprawidłowo zaparkowanych samochodów. W zeszłym roku straż miejska usunęła z drogi 866 aut. Chodzący po ulicach strażnicy aż 15 tys. razy wystawili wezwania źle parkującym kierowcom. Strażnicy kontrolują też to, co mieszkańcy spalają w swoich piecach. W tym roku interweniowaliśmy w tej sprawie 2 tys. razy, zdyscyplinowaliśmy 200 osób. Jest jeszcze dział w straży miejskiej, o której wszyscy mówią, a nikt jej nie widzi. To operatorzy monitoringu miejskiego. W tym roku, udało się ująć dzięki nim ponad 230 sprawców przestępstw – wylicza mówił Waldemar Matuszewski, komendant poznańskiej Straży Miejskiej.
To tylko przykłady aktywności poznańskich funkcjonariuszy. Do najbardziej zaangażowanych trafiły nagrody i wyróżnienia.
Wyróżnienia, za wzorowe wykonywanie obowiązków służbowych otrzymali:
operatorzy monitoringu miejskiego, za szczególne osiągnięcia na rzecz poprawy bezpieczeństwa publicznego
strażnicy rejonowi, za całokształt wieloletniej pracy na rzecz społeczności lokalnych, oraz wkład w wychowanie młodych pokoleń strażników
strażnicy ceremoniału miejskiego, za profesjonalizm, dyspozycyjność oraz wzorowe wypełnianie obowiązków ceremoniału uroczystości miejskich
Uroczystość była też okazją do wręczenia awansów na wyższe stanowiska służbowe. W tym roku Komendant SMMP awansował 34 funkcjonariuszy.
„Niezawodny partner SMMP” to forma podziękowania komendanta wręczana przedstawicielowi instytucji, która poprzez swoją działalność wspiera straż miejską stając się niezawodnym partnerem. W tym roku do grona Niezawodnych Partnerów SMMP dołączył Wydział Wspierania Jednostek Pomocniczych UMP.
Punktem kulminacyjnym uroczystości było ogłoszenie wyników konkursu na Najlepszego strażnika 2019 roku. Do XI edycji konkursu przystąpiło 11 funkcjonariuszy. Najlepszy strażnik został wyłoniony nie tylko na podstawie efektów całorocznej pracy, ale też wyników testu z wiedzy teoretycznej oraz umiejętności praktycznych – takich jak kontakt z mieszkańcem, właściwe posługiwanie się terminologią prawną i sporządzania dokumentacji służbowej.
Decyzją Komisji Konkursowej Najlepszym strażnikiem 2019 roku został Piotr Będziewski, strażnik rejonowy referatu Północ.
– Szczęściem jest praca z odpowiednimi ludźmi. Ja miałem przyjemność trafić na odpowiednich partnerów i kierownictwo. To dzięki nim tu jestem. Serdecznie dziękuję – mówił zwycięzca.
Piotr Będziewski pracuje w straży miejskiej od 27 lat – od początku związany jest z Piątkowem, a po reorganizacji straży miejskiej z referatem Północ. Od lat współpracuje z samorządami terytorialnymi, a w szczególności z Radą Osiedla Piątkowo. Z jego doświadczenia skorzystało wielu funkcjonariuszy stawiających pierwsze kroki w mundurze strażnika. Zawsze pomaga innym, jest koleżeński i życzliwy. Pasją Piotra Będziewskiego jest sport. Piłka nożna to dyscyplina, w której wielokrotnie reprezentował straż miejską, jednak czas wolny najchętniej spędza z rodziną.
UMP, el
Ruchy katolickie idą na wojnę z LGBT?
Zakaz wdrażania w Polsce „nowinek społecznych i politycznych” wcześniej niż po 200 latach obserwacji ich skutków na Zachodzie. To pomysł organizacji katolickich na walkę mniejszościami seksualnymi.
Jak informuje „Rzeczpospolita”, wśród podobnych pomysłów jest też zakaz osiedlania się w Polsce mniejszości narodowych, jeśli mają wiele dzieci, bo to mogłoby grozić wynarodowianiem Polaków.
Kolejny projekt, autorstwa uczestników V Kongresu Rodzin w Krzeszowie na Dolnym Śląsku proponuje usunięcie przepisów, które „naruszają konstytucyjną definicję małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety”, „zmniejszają ochronę dzieci przed demoralizacją” i służą „nadawaniu uprawnień środowiskom LGBT”. Chodzi m.in. o wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej, ratyfikowanej w 2015 r. przez Polskę. Drugi postulat to zmiana w ustawie o prawie prywatnym międzynarodowym przez dodanie przepisu mówiącego, że „małżeństwem w rozumieniu niniejszej ustawy jest tylko związek kobiety i mężczyzn”. Bardzo interesująca jest też petycja proponująca „objęcie prawną ochroną płci genetycznej człowieka oraz jego prawa do niezakłóconego rozwoju osobowego, zgodnie z naturalną dynamiką rozwoju osobowości”.
Pomysłów na takie akty prawne jest znacznie więcej i są one masowo wysyłane do sejmowej Komisji do Spraw Petycji. Niektóre są adresowane do Kancelarii Prezydenta i do senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji.
Rzeczpospolita, el















































































