Poznań: Czym różni się kontraruch od kontrapasu?

Bez tej wiedzy nie da się bezpiecznie jeździć po poznańskich ulicach. Dlatego władze miasta razem ze Stowarzyszeniem Rowerowy Poznań przygotowały film, który odpowiada na te pytania.

Kontrapas to – najprościej mówiąc – wyznaczony na jednokierunkowej jezdni pas rowerowy, który pozwala rowerzystom jechać “pod prąd”. Wyznacza się go zawsze przy lewej krawędzi jezdni, zawsze też oddzielony jest linią (ciągłą lub przerywaną). Może być wydzielony na drogach, na których dozwolona prędkość nie przekracza 50 km/h. Wloty i wyloty kontrapasów często malowane są na czerwono, by zwrócić uwagę kierowców i rowerzystów. Uwaga: na kontrapasie rowerowym nie można parkować samochodów.

Zasady poruszania się kontrapasem są bardzo proste: rowerzysta zawsze jedzie nim w przeciwnym kierunku niż samochody i wszystkie inne pojazdy. Żaden kontrapas nigdy nie jest dwukierunkowy.

W praktyce oznacza to np., że rowerzysta, który chce jechać ulicą Szamarzewskiego w stronę Ogrodów, powinien jechać wyznaczonym kontrapasem. Ale cyklista, który chce jechać ulicą Szamarzewskiego w stronę centrum, powinien poruszać się tym samym pasem, którym jadą samochody – nie może korzystać z kontrapasu.

Pierwszy kontrapas rowerowy został wytyczony w Poznaniu w 1993 r. na ul. Wronieckiej.

Kontraruch rowerowy również umożliwia rowerzystom jazdę “pod prąd” na jezdniach jednokierunkowych. Dopuszcza się go tam, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h.

Uwaga: w przypadku kontraruchu cyklista nie ma wyznaczonego osobnego pasa. O tym, że może jechać “pod prąd” informują znaki pionowe (tabliczki pod zakazem wjazdu z napisem “nie dotyczy rowerów”) oraz poziome – tzw. sierżanty rowerowe (piktogramy rowerów z podwójną strzałką, która wskazuje kierunek ruchu”. Czasami o możliwości kontraruchu przypomina również dodatkowo pomalowany na czerwono fragment jezdni (jak np. na ul. Serafitek w Poznaniu).

W praktyce na jezdni, na której dopuszczono kontraruch rowerowy, cyklista powinien zawsze zwracać uwagę na tzw. sierżanty i poruszać się w kierunku, jaki wskazują.

Pierwszy kontraruch w Poznaniu został wprowadzony w 2015 roku na ulicy Wieniawskiego.

UMP, el

4
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy oceniany
as
Gość
as

Kontrapasy, kontraruchy, to proszenie się o nieszczęście. Wyobraźmy sobie sytuację następującą. Dojeżdżam z bocznej ulicy do ulicy jednokierunkowej, na której jest dozwolony kantraruch. Na mojej ulicy jest znak nakazujący mi skręcić w kierunku obowiązującego kierunku ruchu. Kierowca w sposób oczywisty patrzy tylko w tym kierunku skąd mogą nadjechać samochody. On nie wie, że jest kontraruch. Tymczasem rowerzysta jadący “pod prąd” ma wobec niego “teoretyczne” pierwszeństwo.

kmk
Gość
kmk

Kierowcy już umieją jeździć po ulicach z kontruchem, zresztą prędkości są małe, a skrzyżowania równorzędne np. na starym mieście. W miejscach o dużym natężeniu ruchu na jezdni są czerwone oznaczenia kontpasa np. na Mostowej. Uczenie kierowców zachowania uwagi to dobra rzecz.

Obserwator
Gość
Obserwator

Im prędzej Jaśkowiaka się umieści w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym tym mniej będzie ofiar zdarzeń rowerzystów z autami. Ukrywa się statystyki tych licznych zdarzeń. Rowerzysta w zdarzeniu drogowym z autem ma małe szanse . Jest zbyt wiele zdarzeń śmiertelnych i licznych kalectw. Na prawdę nie wiem Kogo Jaśkowiak bardziej nienawidzi , rowerzystów ? czy kierowców aut ? ,być może wszystkich! Jedno jest pewne Jaśkowiak ma wygląd człowieka ale nim nie jest. To bardo groźny typ którego należy izolować od ludzi.

Poznaniak
Gość
Poznaniak

Wszystko pięknie ładnie gdy wszyscy uczestnicy znają drogę i wiedzą czego spodziewać się. Niestety przy pierwszym kontakcie może dojść do zamieszania czego ofiarą wiadomo kto będzie.