Do wypadku doszło na skrzyżowaniu ulic Polskiej i Marcelińskiej, na przejściu pieszo-rowerowym. W czasie zdarzenia obok przejeżdżał patrol straży miejskiej i to strażnicy udzielili rowerzyście pierwszej pomocy oraz wezwali policję.
Strażnicy Referatu Grunwald przejeżdżając przez skrzyżowanie ulicy Polskiej z ulicą Marcelińską dosłownie trafili na potrącenie rowerzysty przez samochód osobowy na przejściu pieszo-rowerowym.
Strażnicy wezwali Zespół Ratownictwa Medycznego oraz policję, opatrzyli poszkodowanego opatrzyli i do czasu przybycia policji zabezpieczali miejsce zdarzenia. Obecnie dochodzenie w tej sprawie prowadzi policja.
Na odcinku od Ratajczaka do Al. Marcinkowskiego już jest torowisko tramwajowe, trwa układanie nawierzchnia jezdni i chodników oraz prace przy sieci trakcyjnej. Władze Poznania raportują stan prac tego etapu Projektu Centrum Dzięki inwestycji mieszkańcy i turyści zyskają wygodną przestrzeń.
– Na obu fragmentach ulic ułożone zostało torowisko tramwajowe – mówi Tomasz Płóciniczak, dyrektor ds. przygotowania i realizacji inwestycji w spółce Poznańskie Inwestycje Miejskie. – Na Al. Marcinkowskiego bardzo zaawansowane są również prace związane z siecią trakcyjną, równolegle przygotowywane są wykopy na specjalne komory antykompresyjne dla nowych drzew, które pojawią się pobliżu Galerii MM. Z kolei na ul. Św. Marcin, przy kościele, rozpoczynamy roboty polegające na układaniu nawierzchni.
Na plac budowy nareszcie dotarła kamienna kostka – zamówiono ją w Żytomierzu na Ukrainie, więc z powodu wojny dostawa była mocno utrudniona – i spóźniona. Brak materiału mocno zakłócił harmonogram prac, bo kostka miała się znaleźć na jezdni i torowisku, więc jej brak wstrzymał prace. Na szczęście kostka już jest i roboty ruszyły z kopyta.
Na Al. Marcinkowskiego zamontowano już większość słupów trakcyjno-oświetleniowych, pierwsze stoją już także na ul. Św. Marcin. Około 90 procent powierzchni jezdni ul. Św. Marcin i Al. Marcinkowskiego ma już wykonaną podbudowę, na której układana będzie kamienna kostka. W połowie zrobiono także podbudowę chodników. Natomiast układanie kostki w torowisku w ul. Podgórnej i Al. Marcinkowskiego zostało już wykonane w około 85 proc. Kończą się także prace związane z przebudową sieci kanalizacyjnej i wodociągowej oraz sieciami teletechniczną i elektroenergetyczną wraz przyłączami do poszczególnych posesji.
Na Al. Marcinkowskiego są już skrzynie antykompresyjne, w których zostaną posadzone drzewa, trwa montaż systemu nawadniania zieleni. Przypomnijmy, że docelowo na Al. Marcinkowskiego zostanie posadzonych 36 dębów kolumnowych, berberysy i irgi, a przed muzeum założony zostanie kwietnik. Z kolei na przebudowanym odcinku ul. Św. Marcin stanie 10 donic z kwitnącymi roślinami – tu niestety wąska zabudowa ulicy Św. Marcin i liczne sieci podziemne uniemożliwiają posadzenie w gruncie.
Po zakończeniu przebudowy ul. Św. Marcin i Al. Marcinkowskiego mają być przestrzeniami przyjaznymi dla przechodniów, również dla osób z niepełnosprawnościami, dzięki szerszym chodnikom, przebudowie jezdni oraz wymianie i przesunięciu torowiska tramwajowego. Przewidziany jest ciąg przeznaczony dla ruchu rowerowego, pojawi się nowe oświetlenie, a pomiędzy ulicami Ratajczaka i Podgórną zostanie wprowadzona strefa zamieszkania, czyli przestrzeń publiczna łączącą funkcje ulicy, deptaku, parkingu i miejsca spotkań mieszkańców. Na pozostałym odcinku inwestycji ruch odbywać się będzie z maksymalną prędkością 30 km/godz, a tego, czy kierowcy przestrzegają ograniczenia – będzie pilnowała rozbudowana sieć monitoringu wizyjnego.
Dla przeważającej części Wielkopolski IMiGW wydał ostrzeżenie trzeciego stopnia przed burzami i drugiego przed upałami. Przewidywane opady do 50 mm, wiatr do 130 km na godzinę.
„Prognozowane są burze, którym miejscami będą towarzyszyć ulewne opady deszczu do 40 mm, lokalnie do 50 mm oraz porywy wiatru do 115 km/h, lokalnie do 130 km/h. Miejscami grad. Możliwość utworzenia się trąby powietrznej” – informuje IMiGW.
Ostrzeżenie przed burzami trzeciego stopnia obowiązuje 1 lipca od godziny 15.00 do północy na terenie powiatów: złotowskiego, pilskiego, wągrowieckiego, chodzieskiego, poznańskiego, gnieźnieńskiego, wrzesińskiego, średzkiego, konińskiego, słupeckiego, kolskiego, jarocińskiego, pleszewskiego, kaliskiego, tureckiego, ostrowskiego i ostrzeszowskiego.
Warto dodać, że dla tych samych powiatów nadal obowiązuje też ostrzeżenie drugiego stopnia przed upałem – temperatura maksymalna w dzień wyniesie od 30°C do 34°C, lokalnie do 35°C. Temperatura minimalna w nocy od 18°C do 20°C. To ostrzeżenie obowiązuje jeszcze 1 lipca do godziny 20.00.
W pozostałych powiatach Wielkopolski 1 lipca od godziny 13.00 do 22.00 obowiązuje ostrzeżenie przed burzami drugiego stopnia.
„Prognozowane są burze, którym miejscami będą towarzyszyć bardzo silne opady deszczu do 40 mm, lokalnie do 50 mm, oraz porywy wiatru do 95 km/h, lokalnie do 110 km/h. Miejscami grad” – podaje IMiGW.
Tu także, do 1 lipca do godziny 20.00, obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia przed upałami. Temperatura maksymalna w dzień może wynieść od 30°C do 34°C, lokalnie do 35°C. Temperatura minimalna w nocy od 18°C do 20°C.
Górczynka i jej mokradła w południowej części Poznania są terenem cennym przyrodniczo – i zagrożonym przez postępującą urbanizację. Czy ten teren zostanie zabudowany? Zapytał o to radny Andrzej Rataj.
Górczynka płynie w południowej części Poznania, od źródła na terenie Świerczewa do ujścia do rzeki Warty na terenie Dębiny, głównie przez tereny podmokłe i mokradła. Obszar ten jest bardzo cenny biologicznie ze względu na swoją różnorodność. Stanowi nie tylko ostoję wielu zwierząt, ale jest także naturalnym zbiornikiem retencyjnym przechowującym nadmiar wody, co zabiega zalewaniu okolicznych terenów.
Jednak, jak zwraca uwagę w swojej interpelacji radny Andrzej Rataj, tereny podobne do doliny Górczynki przez długi czas podlegały osuszaniu i zagospodarowaniu, a dokładniej rzecz biorąc – zabudowie. Radny niepokoi się, czy taki los nie czeka także okolic Górczynki.
– Obecnie obszary te w coraz większym zakresie powinny być chronione, wobec postępujących zmian klimatu, przejawiających się w naszym mieście ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi, takimi jak z jednej strony wysokie temperatury, długie okresy bez opadów deszczu i coraz większe susze, a z drugiej strony nagłe zmiany temperatury, gwałtowne burze i opady dużych ilości wody – wyjaśnia. – Prowadzi to do zaburzenia bilansu wodnego i konieczności działań w kierunku podniesienia zdolności retencyjnych Poznania, czyli wychwytywania i zatrzymywania wody. Do najlepszych rozwiązań w tym zakresie należy utrzymywanie i ochrona naturalnych mokradeł (jako naturalnej gąbki zatrzymującej duże ilości wody), do których zalicza się podmokły teren w dolinie Górczynki.
Rejon cieku Górczynka chroni więc przed skutkami ocieplenia klimatu, ale także może pełnić ważną rolę zdrowotną i rekreacyjną dla mieszkańców tej części naszego miasta jako teren zielony.
– Tymczasem lokalna społeczność, eksperci zajmujący się ochroną środowiska i miłośnicy przyrody wskazują na coraz większe zagrożenie dla mokradeł wzdłuż cieku Górczynka przez postępującą urbanizację i coraz bardziej intensywną zabudowę w okolicy – zwraca uwagę radny.
Dlatego Andrzej Rataj w ostatnim czasie wystąpił w tej sprawie z odpowiednią interpelacją do Prezydenta Miasta Poznania. Zapytał o status prawny mokradeł wzdłuż cieku Górczynka, o to, czy istnieje zagrożenie istnienia mokradeł wzdłuż cieku Górczynka, a jeśli tak, to z jakich przyczyn – w szczególności czy są to przyczyny związane z postępującą urbanizacją i coraz bardziej intensywną zabudową w okolicy. I przede wszystkim – czy miasto podejmuje jakieś działania, by ochronić i ocalić ten teren i jaką rolę widzi dla niego w przyszłości.
Odpowiedź jeszcze nie nadeszła, jednak podczas lutowego spaceru zastępca prezydenta Bartosz Guss zapewnił, że w tym miejscu powstanie park, a miasto już przystępuje do prac związanych z jego utworzeniem. Jednak nie cały teren mokradeł należy do miasta, a sytuacja na pozostałych działkach już nie wygląda tak dobrze. Mieszkańcy cały czas informują o nielegalnych wysypiskach śmieci, wycince drzew bez wymaganych pozwoleń i zasypywaniu koryta rzeczki ziemią. Kompleksowa ochrona jest tam zdecydowanie bardzo – i szybko – potrzebna.
„Chcesz, aby Franek Sterczewski oddał mandat? Podpisz petycję!” – zaapelował społecznik Marcin Staniewski. Jego petycję w tej sprawie można znaleźć na stronie Petycje Online.
„Każdy ma prawo popełnić błąd, aczkolwiek nie wiem, czy wsiadanie pod wpływem alkoholu jako kierowca do jakiegokolwiek pojazdu można nazwać błędem” – napisał społecznik w petycji. – „Zwłaszcza, kiedy kierowca jest wiceprzewodniczącym parlamentarnego zespołu ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego. To brak wyobraźni, skrajna nieodpowiedzialność. Zasłanianie się immunitetem podczas próby badania trzeźwości jest z kolei żenujące. 5 tysięcy dla fundacji zajmującej się pomocą ofiar wypadków? Ciekawe, czy to kwota z podwyżek, które dostał w sejmie”.
Społecznik zwraca uwagę, że być może nikt by się aż tak bardzo nie przejął tym wydarzeniem, gdyby nie to, że Franek Sterczewski miał być głosem młodego pokolenia i miał zmieniać Polskę, był nadzieją na nową, lepszą jakość polskiej polityki.
„W jeden wieczór przekreślił wszystko pokazując przy tym pełną ignorancję do WŁASNYCH przekonań i wartości” – podsumowuje Sterczewski. – „Franku, oddaj mandat. Chcesz, aby Franek Sterczewski oddał mandat? Podpisz petycję!”.
Przypomnijmy, że policjanci zatrzymali posła w nocy jadącego na rowerze bez świateł. Podejrzliwość funkcjonariuszy wzbudził fakt, że poseł jechał rowerem całą szerokością jezdni, w dodatku rower nie miał obowiązkowych świateł. Po zatrzymaniu policjanci wyczuli od posła zapach alkoholu. Sterczewski jednak nie zgodził się na przebadanie alkomatem zasłaniając się immunitetem poselskim, ale po krótkiej dyskusji z policjantami przypiął rower w bezpiecznym miejscu i w dalszą drogę udał się piechotą.
Sprawa stała się głośna w całym kraju. Skomentował ja między innymi Donald Tusk i wicemarszałek Senatu Marek Pęk.
Ani w tym, ani w przyszłym roku nie ma co liczyć na podwyżkę świadczenia 500 plus, jak zapowiedziała minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg. Resort nie przewiduje podwyżki, mimo tego, że 500 plus jest dziś warte znacznie mniej niż w 2016 roku.
– Świadczenie 500 plus będzie realizowane w tym kształcie, w którym jest. W tym roku i w kolejnym nie planujemy zwiększania tego świadczenia – poinformowała 30 czerwca minister Marlena Maląg w Radiu Wrocław. I zapewniła, że nadal rodzina jest priorytetem dla PiS, więc polityka inwestowania w rodzinę będzie kontynuowana.
Minister Maląg zwróciła też uwagę, że 500 plus to nie jedyne świadczenie, na jakie może liczyć rodzina: jest jeszcze Rodzinny Kapitał Opiekuńczy, Dobry Start i dofinansowanie do żłobków. Dlatego 500 plus pozostanie w obecnej wysokości. Minister przypomniała też, że taką opinię wyraził również Jarosław Kaczyński.
Tymczasem w ciągu 6 lat funkcjonowania dodatku 500 plus jego wartość znacznie spadła. Obecnie za 500 zł można kupić tyle, ile można było za 389 zł w 2016 roku z powodu narastającej inflacji.
Jak informuje Wirtualna Polska, minister zapewniła też, że rząd nie rozważa podwyższenia wieku emerytalnego. Ale jeśli ktoś zdecyduje się dalej pracować, to będzie miał wszelkie udogodnienia z tego powodu, bo mamy w Polsce niskie bezrobocie i wykwalifikowani pracownicy, z doświadczeniem, są potrzebni. Dlatego już w tym roku obowiązuje PIT zero dla seniorów, dzięki któremu osoby mające już prawo do emerytury, ale chcące nadal pracować, nie będą musiały odprowadzać podatku do kwoty 85 tys. zł. Dużą zachętą, jej zdaniem, jest także kwota wolna od podatku w wysokości 30 tys. zł.
Minister uważa też, że sami pracodawcy zachęcają pracowników w wieku emerytalnym do pozostawania w pracy, wprowadzają specjalnie dla nich elastyczne formy zatrudnienia, by nadal korzystać z ich wiedzy i doświadczenia. Jednak to nie znaczy, że PiS chce podwyższyć wiek emerytalny, choć w sejmie już czekają dwa projekty emerytur stażowych, które – między innymi – będą zachęcały Polaków do tego, by pracowali dłużej.
29 czerwca 29-letni kierowca jadący z Rudek do Niewolna zauważył samochód marki Volvo wykonujący dziwne manewry na szosie. Dokonał obywatelskiego zatrzymania kierowcy i wezwał policję – jak się okazało, prowadzący volvo był pod wpływem alkoholu.
29-latkowi udało się zatrzymać samochód przed przejazdem kolejowym w Niewolnie i odebrać kierowcy kluczyki. Następnie powiadomił o sprawie policję. Gdy na miejsce dotarli policjanci z Trzemeszna, kierowca volvo próbował udawać pasażera. Gdy policjanci przebadali go alkomatem – powód stał się jasny. Urządzeniem Iblow pokazało 1,48 promila alkoholu!
„55-letni mieszkaniec gminy Trzemeszno został zabrany do komisariatu w celu sporządzenia stosownej dokumentacji. W wyniku wojaży na podwójnym gazie stracił prawo jazdy” – podsumowują trzemeszeńscy policjanci, dziękując jednocześnie kierowcy drugiego auta za to, że dokonał obywatelskiego zatrzymania i w ten sposób zapobiegł tragedii.
Dwie świnki morskie w klatce zostały znalezione na śmietniku przy ulicy Zielony Rynek. „Zwierzęta domowe to nie zabawki” – napisali członkowie stowarzyszenia Gnieźnianie Razem dla Zwierząt.
Zwierzęta zostały znalezione o godzinie 4.00 rano – stowarzyszenie już znalazło im nowy dom, ale całą historię opisało na swoim profilu na Facebooku ku przestrodze.
„Jeśli z jakiś przyczyn nie jesteście w stanie opiekować się waszymi zwierzętami, nie porzucajcie ich w ten sposób” – czytamy we wpisie. – „Jest wiele form które, pozwalają rozwiązać pilne sytuacje. Możecie się zwracać do lokalnych organizacji z prośbą o udostępnienie ogłoszenia. Na naszym fanpage dbamy o to, aby każde ogłoszenie poszukiwania domu stałego miało odpowiednią formę, które nie będzie wywoływało hejtu i nieprzyjemności z tym związanych. Zamiast porzucać warto skontaktować się z schroniskiem miejskim. To zawsze lepszy wybór”.
Stowarzyszenie podkreśla, że w życiu zdarzają się różne sytuacje i zwrócenie się z prośbą o pomoc to żaden wstyd.
„Czy Poznania nie stać na kupno pojazdów z klimatyzacją? – pyta jedna z naszych Użytkowniczek. A druga zwraca uwagę na przenikliwe zimno w pojazdach miejskiej komunikacji. „Przesadzają z klimatyzacją” – napisała do nas. Jak to jest z tą klimatyzacją w MPK?
Jak wiadomo, jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził – i narzekania na klimatyzację w miejskich tramwajach oraz autobusach są tego najlepszym dowodem. Wiele osób narzeka, że w miejskich pojazdach jest za gorąco, a klimatyzacja, nawet jeśli jest, to MPK ją wyłącza z oszczędności. Inni z kolei zarzucają miejskiej spółce robienie „lodówek” z autobusów i tramwajów, co sprawia, że pasażerowie marzną nawet w największe upały i łatwiej się przeziębiają.
To jest ta klimatyzacja czy jej nie ma?
– W klimatyzację całopojazdową wyposażonych jest 100 proc. autobusów miejskich MPK Poznań oraz 55 proc. tramwajów – wyjaśnia Agnieszka Smogulecka, rzeczniczka prasowa MPK Poznań. – Informacja o tym, czy dany kurs jest realizowany pojazdem wyposażonym w klimatyzację, zamieszczana jest – w postaci piktogramów – w Wirtualnym Monitorze PEKA, publikowanym m.in. w aplikacji myMPK.
Każdy pasażer może więc sobie sprawdzić, jeżeli ma wątpliwości, czy jechał pojazdem z klimatyzacją czy też nie. Jeśli pojazd ma klimatyzację – to musi być ona włączona, gdy tylko temperatura powietrza przekroczy 23 stopnie Celsjusza. Tak stanowi umowa z organizatorem transportu publicznego.
– Temperatura nastawy klimatyzacji działa automatycznie i uzależniona jest od temperatury zewnętrznej – tłumaczy rzeczniczka. – Obecnie klimatyzacja całopojazdowa jest standardem w nowo kupowanych pojazdach, a poprawność jej działania jest sprawdzana każdego dnia podczas tzw. obsługi codziennej.
Albo za zimno, albo za ciepło
Agnieszka Smogulecka przyznaje jednak, że mimo starań MPK także dostaje skargi na klimatyzację. Pasażerowie skarżą się, że w pojazdach bez klimatyzacji jest duszno, a w tym z klimatyzacją – za zimno, ale zdarza się, że i w tych klimatyzowanych części pasażerów jest zbyt gorąco, a inni narzekają, że za zimno…
– Wiele w tym zakresie zależy od subiektywnych odczuć i upodobań pasażerów – podkreśla rzeczniczka. – Przy czym na możliwość schłodzenia wnętrza tramwaju duży wpływ ma otwieranie drzwi na przystankach.
MPK Poznań na czas obowiązywania wakacyjnego rozkładu jazdy, czyli od 25 czerwca, wstrzymało wykorzystanie w ruchu liniowym tramwajów typu 105Na, bo one akurat nie są wyposażone w klimatyzację. Dodatkowo ich konstrukcja sprawia, że ma się wrażenie włączonego ogrzewania – pod podłogą tych wagonów znajdują się urządzenia rozruchowe i napędowe, które podczas pracy wydzielają znaczną ilość ciepła, a ono częściowo przenika do wnętrza wagonu.
Wędrówka po mało znanych, niedostępnych miejscach na fyrtlu, poznawanie ludzi, którzy je tworzą – a wszystko to w rytm muzyki na żywo granej na fyrtlach przez artystów. Fyrtel Główna zaprosił uczestników na prawdziwie czarodziejski spacer, bo i miejsce, i repertuar to były niespodzianki.
Spacer muzyczny, którego mogliśmy doświadczyć w miniony weekend, odbył się w przestrzeni Fyrtel Główna. Spacer nieśpieszny, niedaleki, pozwalający uczestniczyć w tych wydarzeniach wszystkim, w tym osobom z niepełnosprawnościami, rodzinom z małymi dziećmi. Inicjatywa wymyślona i zrealizowana przez Gosię Marciniak i społeczność osiedla Główna.
Pięć miejsc schowanych za murami oddzielającymi je od ruchliwej ulicy wypełniła muzyka i śpiew. Kasia Osterczy Music, Malwina Galara, Marcin Baranowski, Krzysztof Grzegorzyca, Kuba Marciniak i Gosia Marciniak wypełnili pięknie te przestrzenie dźwiękami.
W jednym z podwórzy mieszkańcy dodatkowo i niespodziewanie ugościli wszystkich przybyłych ciastami, napojami, wzmacniając tym bardziej tę niezwykłą atmosferę panującą w czasie spaceru. A wszystko zakończyła kolacja sąsiedzka w ogrodzie kościoła przy ul. Mariackiej.
Kultura wymyka się z sal teatralnych, widowiskowych, z typowych przybytków kultury. Ciekawe inicjatywy spotykają się z dużym zainteresowaniem, szkoda, że stopień rozpropagowania takich wydarzeń nie jest zbyt wielki – z drugiej strony daje to możliwość lepszego przeżywania tej sztuki, dużo lepszą niż w tłumie.
A przestrzenie nieoczywiste, schowane przed okiem niejednego przechodnia są doskonałą miejscówką dla takich spotkań.
37-letni mężczyzna skierowany przez sąd na obserwację psychiatryczną uciekł z oddziału zamkniętego Szpitala Neuropsychiatrycznego w Kościanie. Placówka zawiadomiła policję i po kilku godzinach pacjent został schwytany.
Około godziny 10.15 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Kościanie został powiadomiony przez lekarza dyżurującego o tym, że ze szpitala uciekł pacjent. Mężczyzna był już wcześniej karany i uznany za niebezpiecznego, a obecnie przebywał w szpitalu ze względu na decyzję sądu, który nakazał jego obserwację psychiatryczną.
Policjanci natychmiast ruszyli w pościg za uciekinierem – dzięki współpracy kościańskiej straży miejskiej i nagraniom monitoringu szybko zlokalizowali uciekiniera w okolicach ulicy Łąkowej i zatrzymali go, po czym doprowadzili z powrotem do Wielkopolskiego Centrum Neuropsychiatrycznego w Kościanie.
W stawie w miejscowości Moszczanka niedaleko Ostrowa Wielkopolskiego znaleziono ciało mężczyzny, 91-letniego mieszkańca gminy. Wyłowili je strażacy. Sprawą zajmuje się policja.
Ciało w stawie zauważył 30 czerwca przed południem, około godziny 11.40, jeden z przechodniów, jak podaje portal wlkp24.info. Do akcji natychmiast wkroczyli strażacy z OSP Raszków i to oni wyłowili ciało. Na wszelki wypadek wezwano też karetkę pogotowia, jednak po wyciągnięciu ciała na brzeg okazało się, że na pomoc już jest za późno.
W stawie w Moszczance (gmina Raszków) jeden z przechodniów zauważył ok. 11.40 unoszące się na wodzie ciało mężczyzny. – Jako pierwsi na miejsce dotarli strażacy z OSP Raszków, którzy podjęli z wody ciało. Przekazali je zespołowi ratownictwa medycznego, który stwierdził zgon – wyjaśnia kpt. Tomasz Chmielecki, oficer prasowy PSP w Ostrowie Wielkopolskim.
Jak informują przedstawiciele służb, to mężczyzna w wieku 91 lat. O sprawie został powiadomiony prokurator. Pod jego nadzorem będzie prowadzone śledztwo.
Spekulowano o tym od dłuższego czasu, po drodze było kilka dynamicznych zwrotów akcji, a ostatecznie całość zakończyła się dla Lecha Poznań „happy endem”. Alfonso Sousa związał się z „Kolejorzem” umową na cztery lata.
O zainteresowaniu Sousą informowaliśmy już wcześniej. Początkowo transfer ten wydawał się być mało realny. Dlaczego? Według pierwszych doniesień medialnych zawodnik miał być wyceniany aż na cztery miliony euro. Lech nigdy nie zapłacił tyle za piłkarza. Kwota transferu była więc zapewne znacznie niższa.
I teoretycznie wydaje się, że poznaniacy ściągnęli do siebie piłkarza, który może zostać gwiazdą ekstraklasy. Ze względu na wiek (22 lata) Sousa jest też piłkarzem, którego w przyszłości będzie można sprzedać. Oczywiście pod warunkiem, że się w polskiej lidze sprawdzi.
CV ma imponujące – wychowanek FC Porto (z którym zaliczył występy w młodzieżowej Lidze Mistrzów), występy w młodzieżowej reprezentacji Portugalii. Całkiem nieźle pokazał się też w Belenenses, czyli klubie z którego trafił do „Kolejorza”. – Pozyskanie środkowego pomocnika było latem jednym z naszych priorytetów. Pożegnaliśmy się bowiem z Pedro Tibą, który dał nam bardzo wiele, ale w futbolu nic nie trwa wiecznie i chcieliśmy skorzystać z innej opcji w tej środkowej formacji. Okazało się, że liczba Portugalczyków w Kolejorzu musi się zgadzać – skomentował transfer Tomasz Rząsa, dyrektor sportowy Lecha Poznań.
– Afonso był na szczycie naszej listy skautingowej i od początku byliśmy przekonani, że chcemy go pozyskać. Trochę to jednak musiało potrwać, bo młody i tak perspektywiczny zawodnik budził spore zainteresowanie innych klubów. Dla nas jednak ważne było to, że Afonso od początku był przekonany do tego, żeby do nas przyjść, więc cierpliwie czekaliśmy i negocjowaliśmy z jego klubem, co skończyło się ostatecznie dopięciem wszystkich szczegółów – tłumaczy Rząsa.
Jak sam siebie opisuje nowy piłkarz? – Jestem graczem technicznym, a w okresie, w którym tu jestem, chcę pomóc klubowi tak bardzo, jak tylko mogę. Chcę zdobyć jak najwięcej tytułów, być mistrzem Polski, jak Lech w poprzednim sezonie, zdobyć puchar, jeśli to możliwe, zajść jak najdalej w rozgrywkach europejskich i indywidualnie móc grać jak najwięcej, aby pomóc drużynie – wyjaśnia Sousa. I dodaje: – Wybrałem Lecha, bo uważałem, że to najlepszy projekt dla mnie. Byłem zafascynowany stadionem i kibicami. Pierwsze wrażenie z Poznania to niesamowity stadion, widziałem już filmy fanów i są spektakularne. Trudno znaleźć takich fanów. Nie chcę długo czekać, żeby zadebiutować na tym stadionie przed kibicami i właśnie tego chcę w tej chwili.
Sousa podpisał kontrakt z Lechem, który będzie obowiązywał do 30 czerwca 2026 roku.
26 czerwca ratownicy z wielkopolskiego WOPR uratowali siedmioletniego chłopca, który topił się na niestrzeżonej plaży. Dziecko trafiło do szpitala – a cała sprawa do sądu rodzinnego. Sprawą zajmuje się policja.
Sprawą zajmuje się poznańska policja. Jak informuje telewizja WTK, funkcjonariusze ustalili, że chłopiec był nad jeziorem z nastoletnim bratem. Całe zdarzenie kwalifikują jako nieszczęśliwy wypadek. Dziecku na szczęście nic poważnego się nie stało, już wyszło ze szpitala, ale sprawa i tak trafi do sądu rodzinnego. Sąd skontroluje, jak wygląda sytuacja rodzinna chłopca i czy ma właściwą opiekę.
Policjanci Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie szukają kierowców pokrzywdzonych w dwóch kolizjach drogowych, do których doszło 24 czerwca około południa na drodze S5 między zjazdem Pobiedziska/Kapalica a Gnieznem.
Przypomnijmy: 24 czerwca gnieźnieńscy policjanci otrzymali zgłoszenie, że trasą S5 w kierunku Gniezna funkcjonariusze z Poznania prowadzą pościg za Audi Q5, który łamie przepisy drogowe wyprzedzając inne samochody pasem zieleni. Kierowca samochodu kilka razy nie zapanował nad autem i uderzył w barierki ochronne, ale mimo tego i mimo policyjnych sygnałów do zatrzymania się jechał dalej, po drodze taranując dwa pojazdy.
Sprawca kontynuował ucieczkę aż do Woźnik, gdzie porzucił uszkodzony pojazd i uciekał dalej na piechotę. Funkcjonariusze zauważyli ukrywającego się mężczyznę w zbożu i zatrzymali po krótkim pościgu. Okazało się, że audi zostało ukradzione w Niemczech, a 39-letni mieszkaniec Torunia, który prowadził samochód, usłyszał zarzut paserstwa i niezatrzymania się do kontroli drogowej. 26 czerwca Sąd Rejonowy w Gnieźnie zastosował wobec niego tymczasowy trzymiesięczny areszt.
Teraz policjanci szukają dwóch kierowców, których samochody uszkodził kierujący Audi Q5 uciekając przed policyjnym pościgiem.
Policjant Wydziału kryminalnego zajmujący się sprawą asp. szt. Marcin Bednarek prosi teraz właścicieli dwóch samochodów biorących udział w kolizjach o kontakt osobisty lub telefoniczny 47 77 21 283, dyżurny gnieźnieńskiej policji 47 77 21 211.
Ponad 30 interwencji odnotowali wielkopolscy strażacy z powodu burz, które przeszły nocą nad regionem. Najbardziej ucierpiał region kaliski: od uderzenia pioruna zapaliła się stodoła i dach budynku produkcyjnego. Na szczęście nikt nie ucierpiał.
Większość interwencji to było usuwanie połamanych konarów kub gałęzi oraz jednego powalonego drzewa w Jankowie Drugim w gminie Blizanów, jak poinformowała Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Kaliszu.
Odnotowano tylko dwa poważniejsze wypadki: w miejscowości Dąbrowa w gm. Koźminek pod Kaliszem prawdopodobnie od uderzenia pioruna zapaliła się drewniana stodoła. Budynek spłonął doszczętnie, na szczęście udało się ochronić sąsiednie budynki podając na nie prądy wody. Pożar gasiły jednostki straży pożarnej z Kalisza a także OSP Koźminek, Pietrzyków, Staw, Radliczyce oraz Szczytniki.
Z kolei w miejscowości Kamień w powiecie kaliskim od uderzenia pioruna zapalił się dach budynku, w którym są produkowane i remontowane instrumenty muzyczne. Tu pożar udało się szybko ugasić. Na szczęście nikt nie ucierpiał.
Tuż przed godziną 12.00 na ulicy Opolskiej doszło do zderzenia dwóch samochodów – jeden z kierowców uciekł z miejsca zdarzenia. Pasażerka drugiego auta odniosła obrażenia, jak informują strażnicy miejscy.
Na miejscu był patrol straży miejskiej, który włączył się w pomoc ofiarom wypadku. Zderzenie było na tyle silne, że pasażerka jednego z samochodów odniosła obrażenia.
– Na miejsce trzeba było wezwać karetkę – poinformował Przemysław Piwecki, rzecznik prasowy SMMP. – Kierowca drugiego samochodu uciekł z miejsca zdarzenia. Sprawą zajmuje się policja.
Sanepid poinformował o otwarciu kolejnych kąpielisk w powiecie poznańskim. Gdzie można się kąpać?
Od początku lipca będzie można skorzystać z kąpielisk w Niepruszewie i Zborowie (jezioro Niepruszewskie) oraz kąpieliska Glinianki, które znajduje się w Mosinie.
– Nadal obowiązuje tymczasowy zakaz kąpieli w kąpielisku Malta w Poznaniu z powodu zakwitu sinic. We wszystkich nadzorowanych kąpieliskach miejskich i w powiecie poznańskim woda jest przydatna do kąpieli – tłumaczy Cyryla Staszewska, rzeczniczka prasowa sanepidu.
Kąpieliska w Poznaniu i powiecie poznańskim. Gdzie można popływać?
Na terenie Poznania działają następujące kąpieliska:
nad jeziorem Kierskim
nad jeziorem Strzeszyńskim
nad jeziorem Maltańskim (tymczasowo nie można z niego korzystać)
nad jeziorem Rusałka
Na terenie powiatu poznańskiego można korzystać z następujących kąpielisk: