Koncerty wszystkich szkolnych orkiestr i polonez odtańczony na Starym Rynku. Hucznie i pięknie świętowały poznańskie szkoły muzyczne Międzynarodowy Dzień Muzyki, obchodzony 1 października.
Uroczystości zostały przełożone o jeden dzień, na sobotę, dzień wolny od szkoły i pracy, by móc poświętować naprawdę z rozmachem.
I dokładnie tak to wyglądało: orkiestry szkolne dały wspaniały koncert grając “Poloneza” Wojciecha Kilara, a pozostali uczniowie odtańczyli go na płycie rynku. To było wyjątkowe widowisko i aż szkoda, że na następne trzeba będzie czekać cały rok.
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
Międzynarodowy Dzień Muzyki Stary Rynek Poznań fot. Sławek Wąchała
„Sobota to najlepszy dzień na gruntowne sprzątanie” – poinformowało poznańskie zoo na swoim profilu, prezentując zdjęcia z jesiennych porządków w ogrodzie wokół wybiegu tygrysów. Pomagali w nich piloci F-16.
Piloci wyszli z założenia, że kto jak kto, ale tygrysy tygrysom powinny pomagać, a pomoc należy się szczególnie Kanowi i Goghowi, tygrysom tak doświadczonym przez los. Bo przypomnijmy, że oba tygrysy zostały uratowane w październiku 2019 roku z transportu do Dagestanu, który z powodu braku dokumentów utknął na polsko-białoruskiej granicy. Tygrysy były przewożone w strasznych warunkach: ciasnych klatkach, w ciężarówce do przewożenia koni, bez jedzenia i wody, były zaniedbane, niedożywione i odwodnione. Jeden z tygrysów nie wytrzymał podróży i padł – powodem była niedrożność jelit spowodowana niewłaściwą karmą.
Pracownicy poznańskiego zoo, gdy tylko otrzymali informację o wstrzymaniu transportu i o tym, że potrzebna jest pomoc w zapewnieniu tygrysom godnych warunków, natychmiast pojechali nad granicę i uratowali życie dziewięciu z dziesięciu tygrysów. Siedem z nich pojechało do tygrysiego azylu w Hiszpanii, dwa najsłabsze i w najgorszej kondycji, które nie mogły zaryzykować takiej podróży, zostały w Poznaniu.
Dziś, po leczeniu i dzięki opiece, są w bardzo dobrej kondycji, mają też swój własny wybieg, który został uroczyście otwarty w lipcu tego roku. Już wtedy z pomocą pospieszyła Tygrysia Eskadra 31 Bazy Lotnictwa Taktycznego Poznań-Krzesiny, która nadal wspiera opiekę nad tygrysami “Nieumarłymi” z poznańskiego zoo. Tym razem były to jesienne porządki, ale dokładnie tak jak obiecali piloci, byli też do dyspozycji zwiedzających.
„Jeżeli macie ochotę przybić piątkę, porozmawiać o służbie w Siłach Powietrznych lub o wyższości F-16 nad innymi konstrukcjami lotniczymi to zapraszamy w okolice azylu Kana i Ghoga!” – zapowiadali w mediach społecznościowych. I dokładnie tak to wyglądało, co udokumentowali pracownicy zoo na swoich zdjęciach.
Trzy lata temu okazało się, że perle baroku w Poznaniu, całemu zabytkowemu zespołowi klasztornemu Franciszkanów na Wzgórzu Przemysła – grozi katastrofa budowlana. Dziś można już z całą pewnością powiedzieć, że katastrofę udało się zażegnać.
Kościół został już prawie w całości wyremontowany, a 3 października zostanie poświęcony przez arcybiskupa Stanisława Gądeckiego. W uroczystości weźmie udział marszałek Marek Woźniak – to między innymi dzięki niemu, środkom unijnym i innym darczyńcom, udało się uratować świątynię.
Na przeprowadzenie niezbędnych prac remontowo-konserwatorskich, związanych z ratowaniem cennego zabytku, Zarząd Województwa Wielkopolskiego, mający w dyspozycji środki unijne z Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014-2020 (WRPO 2014+), przeznaczył prawie 12,3 mln zł, podczas gdy wartość całego projektu wynosiła blisko 14, 4 mln złotych.
Prace rozpoczęły się we wrześniu 2019 r. i właśnie się kończą. Jak zauważa o. Leszek Klekociuk, gwardian poznańskiej wspólnoty franciszkańskiej, bez tej pomocy wykonanie tak szerokiego i skutecznego zakresu prac ratowniczych i odtworzeniowych – nie byłoby możliwe.
Liczne uszkodzenia zagrażające stabilności budynku (rysy i spękania fundamentów, murów i stropów, proces nierównomiernego przemieszczania się fundamentów) sprawiły, że część zabytkowego obiektu nie była udostępniana dla zwiedzających. Podjęte pilnie prace ratujące kompleks, pozwoliły utrzymać go w dobrym stanie, a jednocześnie zwiększyć jego atrakcyjność dla zwiedzających.
3 października o godzinie 20.00 i 20.30 ojcowie franciszkanie zapraszają też na widowisko multimedialne prezentujące prawie 400 lat historii klasztoru. Będzie je można podziwiać na fasadzie odnowionego kościoła.
Nawa glowna, sciana wschodnia – etap po wykonaniu wszystkich zabiegow konserwatorskich fot. UMWW
Po długich negocjacjach udało się wypracować porozumienie umożliwiające wsparcie kadrowe pracowników pogotowia ratunkowego przez wielkopolskich strażaków z uprawnieniami ratownika medycznego.
Po informacjach o brakach kadrowych w zespołach ratownictwa medycznego (w sobotę na 108 ZRM w gotowości do wyjazdu były 84 ambulanse), wojewoda wielkopolski Michał Zieliński zdecydował o przekierowaniu do pracy w pogotowiu strażaków i żołnierzy.
Jednak, choć strażacy i żołnierze stawili się w stacji pogotowia przy Rycerskiej, to nie chcieli podjąć pracy i podpisać umów. Argumentowali, że nie chcą wchodzić w spór ratowników z ministerstwem zdrowia, zwracali tez uwagę, że praca ratowników w wojsku i straży wygląda zupełnie inaczej niż ratowników z pogotowia: pracują na innym sprzęcie i najczęściej z innymi chorobami i urazami.
Negocjacje trwały prawie cały dzień, zakończyły się po południu.
– Strażacy będą dysponowani do zdarzeń, a do poszkodowanych dotrą karetkami użyczonymi przez Wojewódzką Stację Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu – poinformował Tomasz Stube, rzecznik prasowy wojewody wielkopolskiego. – W toku dzisiejszych rozmów ustalono, że pięć karetek z trzema strażakami-ratownikami na pokładzie będzie udzielało pomocy osobom poszkodowanym.
Gotowość do wsparcia działań ratowniczych zadeklarowało w sumie około 90 strażaków.
– Wypracowane dziś porozumienie służy zapewnieniu bezpieczeństwa Wielkopolan – podsumował wojewoda Michał Zieliński. – Gwarantuje także ciągłość funkcjonowania państwowego ratownictwa medycznego.
Na bazie porozumień Ministerstwa Zdrowia zawartych z protestującymi ratownikami, od 1 października wprowadzony został 30-procentowy tzw.dodatek wyjazdowy dla ratowników. Określono także minimalną stawkę wynagrodzenia za godzinę pracy dla ratowników zatrudnionych na kontraktach, która wynosi nie mniej niż 40 zł.
„Oszuści znowu atakują” – ostrzegają śremscy policjanci. Tym razem senior stracił 45 tysięcy złotych, a seniorka – ponad 37 tysięcy złotych. „Apelujemy do mieszkańców powiatu śremskiego: nie dajcie się oszukać”.
28 września Komenda Powiatowa Policji w Śremie została powiadomiona o tym, że śremianka została oszukana metodą „na prokuratora i policjanta”. Dzień wcześniej około godz. 13.30 w mieszkaniu seniorki zadzwonił telefon stacjonarny. Mężczyzna, który dzwonił poinformował kobietę, że jest prokuratorem i dzwoni do niej, bowiem jej dowód osobisty, a także dowód jej męża zostały sfałszowane i w dwóch śremskich bankach jest mafia, która wypłaci im pieniądze z konta.
Oczywiście oszust powiedział seniorce, jak się przed tym obronić. Najpierw, by wzbudzić jej zaufanie, polecił, aby się nie rozłączała i zadzwoniła na numer 112. A później poinformował ją, że policja zdąży zamrozić pieniądze przed mafią, ale ona musi je wypłacić i przekazać policjantowi po cywilnemu.
Kobieta wykonała polecenia oszusta i wypłaciła 30 tysięcy z banku na osiedlu Helenki, a później osobiście przekazała te pieniądze oszustowi. Później – rozmawiając cały czas przez telefon komórkowy z oszustem – z drugiego banku wypłaciła ponad 7 tysięcy złotych. Te pieniądze seniorka również osobiście przekazała oszustowi – który zamówił dla niej taksówkę, aby nie musiała iść pieszo…
W bardzo podobny sposób został oszukany senior – ale on stracił 45 tysięcy złotych.
„Niestety, mimo licznych i częstych policyjnych komunikatów, kampanii społecznych i zaangażowania różnych instytucji i mediów w nagłaśnianie kolejnych spraw, seniorzy nadal padają ofiarami oszustów” – ostrzegają policjanci. – „Dlatego tak ważne jest to, aby z nimi rozmawiać i przypominać w jaki sposób działają przestępcy. Uświadamiając seniorów można pomóc ochronić im oszczędności życia i zaoszczędzić sporo stresu”.
Bednarek (7) – przez większość meczu bezrobotny, ale kiedy raz musiał wykazać się umiejętnościami przy strzale z dystansu Picha to nie zawiódł.
Satka (7) – dobry zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Satka pozostaje w wysokiej formie.
Salamon (8) – pewny z tyłu. Miał jedną dobrą okazję po stałym fragmencie gry na zdobycie bramki, ale świetną interwencją popisał się bramkarz gości.
Milić (7) – bardzo solidny występ obrońcy Lecha.
Rebocho (8) – dobry w obronie i jednocześnie aktywny w ataku. Barry Douglas może mieć problem z powrotem do podstawowej jedenastki.
Karlstrom (7) – może mało efektywny, ale swoją pracę na boisku wykonuje zawsze bardzo solidnie. Kolejny dobry występ.
Pedro Tiba (7) – zagrał dobrze, chociaż na tle świetnie dysponowanej ofensywy Lecha już się nie wyróżniał. Z całą pewnością był to jednak udany występ.
Amaral (9) – otworzył wynik spotkania już w drugiej minucie. Do momentu w którym został zmieniony był bardzo groźny. To już kolejny udany mecz Amarala w tym sezonie, a rywale ciągle nie mają sposobu jak go zatrzymać.
Ramirez (7) – po dobrym meczu w Pucharze Polski dostał szansę wystąpienia od pierwszych minut w lidze. Zagrał dobrze, ale jednak zauważalnie gorzej niż Amaral, Kamiński czy Ishak. Minus za dwa bardzo źle wykonane stałe fragmenty gry.
Kamiński (10) – udział przy trzech bramkach, z czego dwie to popis jego indywidualnych możliwości. Najpierw Kamiński odebrał piłkę o rzucie rożnym rywali i po przebiegnięciu połowy boiska pokonał bramkarza Śląska. W drugiej połowie wpadł w pole karne gości i strzelił swojego drugiego gola w tym meczu. Brzy bramce Ishaka to Kamiński był zawodnikiem który naciskał obrońcę Śląska.
Ishak (8) – bardzo dobry mecz zakończony bramką.
Zmiennicy grali zbyt krótko lub niczym się nie wyróżnili, żeby można ich było ocenić.
Lech Poznań pokonał Śląsk Wrocław 4:0. Bramki dla poznaniaków zdobyli Amaral, Kamiński (dwie) i Ishak.
Spotkanie Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław zapowiadane było jako hit kolejki. „Kolejorz” w tabeli przed tym meczem zajmował pierwsze miejsce, a zawodnicy ze Śląska byli na drugiej pozycji. W przypadku zwycięstwa to oni zostaliby liderem tabeli. Dodatkowo Śląsk był przed tym meczem jedynym zespołem, który w obecnym sezonie nie zanotował porażki i teoretycznie w Poznaniu miał by trudnym rywalem dla Lecha.
Tyle teorii. Piłkarze Macieja Skorży od początku rzucili się do ataku i po dwóch minutach prowadzili. Amaral wykorzystał dośrodkowanie w pole karne i uderzeniem po ziemi pokonał pokonał Szromnika. Drugą bramkę dla poznaniaków zdobył Jakub Kamiński, który po rzucie rożnym rywali przejął piłkę i po przebiegnięciu z nią połowy boiska bez problemu pokonał bramkarza gości.
To nie był koniec pokazu umiejętności Kamińskiego. W drugiej połowie wpadł w pole karne Śląska i strzelił trzecią bramkę dla „Kolejorza”. A po minucie… naciskał na obrońcę rywali, piłkę przejął Ishak i ustalił wynik tego meczu.
Lech był w tym spotkaniu zespołem zdecydowanie lepszym i całkowicie zasłużenie wysoko wygrał. Po tym spotkaniu poznaniacy są ciągle pierwsi w tabeli, mając 21 punktów po 10 spotkaniach.
Do wypadku doszło około południa – mężczyzna właśnie pracował przy naprawie dachu na swojej posesji, gdy stracił równowagę i zsunął się w dół. Natychmiast wezwano Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Śmigłowiec LPR przetransportował mężczyznę do szpitala w Lesznie. Nie wiadomo na razie, jaki jest jego stan, ale spadł ze sporej wysokości i – jak twierdzą świadkowie zdarzenia – obrażenia wyglądały bardzo poważnie.
Komenda Powiatowa Policji prowadzi czynności mające na celu ustalenie okoliczności tego zdarzenia.
Działacze fundacji zorganizowali ten „kryminalny” happening z okazji przypadającego 1 października Światowego Dzień Wegetarianizmu, a w Polsce również Światowego Dnia Wegan. Miał zwrócić uwagę na to, jak traktuje się zwierzęta wiezione do rzeźni.
Aktywiści i aktywistki Vivy! przygotowali przy ul. Półwiejskiej inscenizację symbolicznego miejsca zbrodni, w której ofiarami są zwierzęta zabijane na potrzeby przemysłu spożywczego.
– Większość osób woli nie myśleć lub ignorować to, jak powstają produkty pochodzenia zwierzęcego – mówi Karolina Czechowska, koordynatorka kampanii „Zostań Wege”. – Nic w tym dziwnego, gdyż prawda jest okrutna, a dla wielu osób niemożliwa do zaakceptowania. Sprawie nie pomagają reklamy mięsa czy nabiału przedstawiające fałszywy obraz produkcji ani etykiety na produktach z uśmiechniętą świnką lub kurą. Dlatego też w ramach kampanii „Zostań Wege” i „Stopklatka” zdecydowaliśmy o przeprowadzeniu we współpracy z grupami lokalnymi akcji ulicznych, które mogą wydawać się kontrowersyjne lub trudniejsze w odbiorze, ale za pomocą obrazów i nawiązania do sytuacji odbierania życia ukazują oczywisty związek między zwierzęciem a powstającym z niego produktem.
Działacze fundacji zwracają też uwagę na nazewnictwo – nie bez powodu w sklepach zazwyczaj sprzedaje się nie części ciała świni, kury czy krowy, ale wołowinę, wieprzowinę czy drób. Wystarczy spojrzeć na początek i zastanowić się nad procesem powstawania tych „produktów”, aby szybko uzmysłowić sobie, że były to czujące i pragnące żyć istoty.
– One nie miały wyboru – podkreśla Łukasz Musiał, koordynator kampanii „Stopklatka”. – My go mamy i możemy zdecydować, że nie będziemy ich jeść. Dzięki naszej pracy w terenie i opublikowanych przez nas śledztwach mamy świadomość tego, jak w Polsce są traktowane zwierzęta.
Fundacja Viva! prowadzi także akcję „Zostań Wege na 30 dni”, która ma na celu pokazanie, że zbilansowana dieta roślinna wcale nie jest trudna do przygotowania, a jest przy tym różnorodna i smaczna. Każdy, kto chciałby się o tym przekonać, może dostać od fundacji obszerny pakiet informacji i przepisów, dzięki którym zacznie swobodnie poruszać się w tematyce diety roślinnej. W dodatku wszystko jest podzielone na codzienne informacje przygotowane w bardzo przystępnej formie. Wystarczy wysłać maila do fundacji Viva, by taki pakiet otrzymać. Zdecydowało się na to już prawie 200 tysięcy osób, a większość z nich po zakończeniu wyzwania zadeklarowało kontynuację diety roślinnej.
Światowy dzień Wegetarianizmu fot. Fundacja Viva!.
Światowy dzień Wegetarianizmu fot. Fundacja Viva!.
Światowy dzień Wegetarianizmu fot. Fundacja Viva!.
Światowy dzień Wegetarianizmu fot. Fundacja Viva!.
Światowy dzień Wegetarianizmu fot. Fundacja Viva!.
Światowy dzień Wegetarianizmu fot. Fundacja Viva!.
Poseł otrzymał odpowiedź w sprawie grupy imigrantów z dziećmi, którzy przebywali w ośrodku straży granicznej w Michałowie, a później zniknęli. Zostali wywiezieni z powrotem na Białoruś, jak poinformował Andrzej Jakubaszek, komendant Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej.
Podczas krótkiego pobytu w Michałowie zdążono zrobić zdjęcia całej grupie, a zwłaszcza dzieciom. Najmłodsze miało dwa latka. Okazało się, że to byli Irakijczycy i iraccy Kurdowie. Jednak później wszyscy, dorośli i dzieci, zniknęli z Michałowa. Pytali o nich posłowie opozycji podczas bardzo burzliwej debaty sejmowej o przedłużeniu stanu wyjątkowego.
Już wiadomo, że zostali wywiezieni z powrotem na Białoruś. Poseł Franciszek Sterczewski złożył w tej sprawie interpelację poselską i otrzymał odpowiedź od Andrzeja Jakubaszka, komendanta Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej: „W odpowiedzi na Pana korespondencję uprzejmie informuję, że wobec osób wymienionych w piśmie zastosowane zostały przepisy Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 20 sierpnia 2021 roku zmieniającego rozporządzenie w sprawie czasowego zawieszenia lub ograniczenia ruchu granicznego na określonych przejściach granicznych. Zgodnie z ww. aktem prawnym cudzoziemcy zostali zawróceni do linii granicy państwowej. Odnośnie korespondencji dotyczącej ilości pacjentów i pacjentek szpitali na terenie objętym stanem wyjątkowym wypisanych „na żądanie Straży Granicznej” w okresie wprowadzenia stanu wyjątkowego informuję Pana, że Straż Graniczna nie ingeruje w decyzję lekarzy. Decyzję o wypisaniu pacjenta podejmuje prowadzący leczenie lekarz samodzielnie lub na żądanie pacjenta”.
„To oznacza, że Aryas (8 lat), Arin (6 lat), Alas (4 lata) i Almand (2 lata), wraz ze swoimi rodzicami oraz osobami towarzyszącymi, zostali objęci push-backiem” – podsumowuje poseł Sterczewski – „a więc niezgodnym z prawem krajowym i międzynarodowym odesłaniem za polską granicę”. Zgodnie z prawem osoby, którym udało się przekroczyć polską granicę, powinny tu zostać i otrzymać prawo ubiegania się tu o pomoc międzynarodową poprzez złożenie specjalnego wniosku.
Jak poinformowała straż graniczna, migranci nie chcieli złożyć takich wniosków w Polsce, bo stwierdzili, że chcą to zrobić dopiero w Niemczech, które były ich docelowym krajem. jednak jak podaje „Gazeta Wyborcza”, niezupełnie to tak wyglądało. Zdaniem dziennikarzy, którzy byli obecni w o środku straży granicznej w Michałowie, uchodźcy błagali o pomoc, chcieli zostać w Polsce i błagali, by ich nie wysyłać z powrotem na Białoruś.
To pierwsza sytuacja, o której wiadomo, że straż graniczna dokonała pushbacku rodziny z małymi dziećmi.
Z powodu trwającego protestu ratowników medycznych i braku obsady karetek wojewoda Michał Zieliński zadecydował o skierowaniu do pomocy ratowników ze straży pożarnej i wojska. Ale oni odmówili podjęcia pracy.
Jak poinformowaliśmy wczoraj, z powodu trwającego protestu ratowników medycznych, wojewoda skierował do pomocy w pogotowiu ratowników medycznych pracujących na co dzień w straży pożarnej i wojsku. Ratownicy stawili się w stacji pogotowia dziś rano i było ich nawet więcej niż potrzeba, bo około stu osób – według służb wojewody obecnie brakuje około 50 ratowników. Ale odmówili podpisania umów i rozpoczęcia pracy.
Jak wyjaśnili, podpisywanie umów postawiłoby ich w środku sporu między ratownikami z pogotowia a ministerstwem zdrowia, a oni nie zamierzają wchodzić w ten spór i opowiadać się po którejkolwiek stronie. Poza tym, jak zwrócili uwagę ratownicy pracujący w wojsku i straży, ich praca wygląda zupełnie inaczej niż ratowników z pogotowia, pracują w innych warunkach, na innym sprzęcie i najczęściej z innymi chorobami i urazami. Równie dobrze można byłoby wymagać od ratowników z pogotowia, żeby natychmiast przestawili się na pracę w straży pożarnej.
Wojewoda wysłał więc do stacji negocjatorów, by dojść do porozumienia z ratownikami. Porozumienie udało się osiągnąć dopiero po południu i strażacy zdecydowali się wspomóc ratowników medycznych, ale doraźnie, bez umów i delegowania do pracy. Utworzą pięć zespołów ratownictwa i będą pracować ze swoim sprzętem.
To rozwiązanie nie jest satysfakcjonujące dla żadnej ze stron, ale razie będzie musiało wystarczyć. Rozmowy nadal trwają. Dziś w regionie nie wyjechały na trasy 24 karetki spośród 108 funkcjonujących w regionie.
Jej tytuł może zbić z tropu, a zawartość – jeszcze bardziej, bo przecież prezentuje prace fotograficzne i rzeźbiarskie. Czyli dzieła jak najbardziej trwałe, przynajmniej teoretycznie. Bo praktycznie to już nie jest takie oczywiste…
Ale zacznijmy od początku, czyli od pomysłu dwóch niesamowitych kuratorów tej ekspozycji, czyli Tomasza Jędrzejewskiego i Krzysztofa Ślachciaka: „„Ulotne”, „chwilowe”, „efemeryczne”, „nietrwałe” to określenia, które na co dzień nie kojarzą się ani z fotografią, u której podstaw definicji leży ich antyteza, czyli „utrwalenie”, ani z rzeźbą, której powszechne wyobrażenie wiąże się z trwającą przez wieki formą czy pomnikiem. Interpretacja tych pojęć, jaką postawiliśmy przed zaproszonymi autorami, prowokuje do nieortodoksyjnego spojrzenia na własne medium, do głębokiego zastanowienia się nad jego granicami i rozważnego ich przekraczania”.
Zrealizować tę ideę udało im się ponad wszelkie oczekiwanie, a widzowie wychodzili oszołomieni i zachwyceni – a także bogatsi właśnie o to „nieortodoksyjne spojrzenie”, bo poglądy na fotografię, rzeźbę i ulotność poszerzyli także odbiorcom. Każda odsłona tej wystawy, każde zestawienie i ustawienie zaskakuje, zachwyca i prowokuje do myślenia i do własnych odkryć. Mało jest wystaw, na których koncentracja jakości i odkrywczości jednocześnie występuje na tym poziomie.
Trzeba jeszcze koniecznie wspomnieć o samym wnętrzu – galeria Rozruch to przecież dawny schron, ze wszystkimi cechami takiego wnętrza, które w zasadzie powinny sprawić, że kompletnie nie nadaje się na obiekt wystawienniczy. Za mało światła, brak okien, przedziwnie skonfigurowane pomieszczenia, mroczne podziemia oraz drzwi, bardzo wyraźnie podkreślające militarny charakter obiektu. Jak w czymś takim w ogóle można pokazywać sztukę współczesną…?
Okazuje się, że nie tylko można, ale dzięki wyjątkowym talentom kuratorów ona się prezentuje doskonale w tych wnętrzach, a sam schron staje się czymś w rodzaju trzeciego kuratora, bo jego bardzo wyrazisty charakter wzbogaca ekspozycję i wymusza określony sposób jej prezentacji. A czyż nie tak właśnie dobry kurator powinien robić…?
Tę wystawę trzeba zobaczyć, zatrzymać się przy każdej z wyjątkowych prac, stanowiących zaproszenie do równie wyjątkowego mikroświata. Wrażenia z niej z całą pewnością nie będą ulotne ani kruche, a pozostaną z widzem na długo, przyczyniając się do wzbogacenia jego własnego rozumienia nietrwałości.
Artyści:
Wojciech Beszterda, Emilia Bogucka, Emilia Bogucka, Jarosław Bogucki, Joanna Buczak, Jacek Jagielski, Piotr Garstka, Anna Ilska-Gruchot, Tomasz Jędrzejewski, Katarzyna Kryńska, Małgorzata Kopczyńska, Roman Kosmala, Włodzimierz Kowaliński, Zdzisław Mackiewicz, Jowita Mormul, Zdzisław Orłowski, Patrycja Pi Pa Piwosz, Berenika Pyza, Grażyna Szymała-Wołyńska, Anna Sarnecka, Michał Wielopolski, Olga Skliarska, Piotr Spek, Wojciech Sternak, Dawid Szafrański, Leszek Szurkowski, Karol Szymkowiak, Krzysztof Ślachciak, Szymon Zwoliński
Kuratorzy:
Tomasz Jędrzejewski, Krzysztof Ślachciak
Wystawa organizowana jest w ramach współpracy Wielkopolskiego Związku Artystów Rzeźbiarzy, Związku Polskich Artystów Fotografików Okręg Wielkopolski i Jeżyckiego Centrum Kultury.
wernisaż 30 września godz.19.00
finisaż 22 października godz. 19.00
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Nietrwałe – fotografia i rzeźba Galeria Sztuki Rozruch fot. Sławek Wąchała
Stoiska restauracji będzie można znaleźć na Świętym Marcinie przy skrzyżowaniu z Ratajczaka, a do wyboru będzie kuchnia włoska, ormiańska, kirgiska i kilka niespodzianek. Warto się wybrać, bo to ostatni raz w tym roku w plenerze!
Dziś od 12.00 do 17.00 będzie można spróbować pysznych, aromatycznych dań ormiańskich z Bistra Ojax z Rataj. Będzie też zupa w kolorowych kubkach, które będzie można zjeść – od Soupсulture. Podobno każdy, kto wypija zupę i zjada kubek – prosi o następna porcję…
Będą przysmaki ze Smak Italy z Szyperskiej, gdzie każda potrawa smakuje mistrzowsko i każdej warto spróbować. Będą też gospodarze z Beefore Poznań – gospodarze, bo Beefore mieści się przecież przy Świętym Marcinie. I przepyszna kuchnia kirgiska U Aipo z Jeżyc – kto jeszcze nie spróbował, koniecznie musi zajrzeć i posmakować!
Przypomnijmy, że wszystkie dania są serwowane w jednej cenie: 10 zł, więc można spróbować kilku różnych dań i znaleźć kuchnię swoich marzeń… Warto się wybrać, bo to ostatnia taka okazja w tym roku. Na następną Jedzielnię trzeba będzie czekać do wiosny przyszłego roku…
1 października tuż przed godziną 16.00 na drodze z Modliszewa do Świątnik Małych doszło do zderzenia dwóch samochodów. Dwie osoby odniosły obrażenia, ale tylko jedna z nich wymagała przewiezienia do szpitala.
Zderzenie było na tyle silne, że jednego z kierowców musieli wydobyć z samochodu strażacy. W akcji uczestniczyli strażacy z OSP Karniszewo, OSP Modliszewo, OSP Mieleszyn oraz JRG Gniezno. Ranny został przekazany załodze pogotowia ratunkowego i odwieziony do szpitala. Drugiemu kierowcy udzielono pomocy na miejscu.
Po wypadku droga była przez kilka godzin zablokowana. Ruchem kierowali strażacy. Obecnie policja wyjaśnia okoliczności tego wypadku.
Wszystko to działo się podczas zlotu samochodów w Białężycach. Zabezpieczający imprezę policjanci zauważyli na parkingu 16-latka, który kierował samochodem. I nie tylko kierował, ale też kręcił bączki. I to wśród innych samochodów.
Młody człowiek, kierujący Peugeotem 206, wprowadzał samochód w niekontrolowane poślizgi, czyli tak zwane „bączki”, co powodowało ogromne zagrożenie dla uczestników zlotu, bo wykonywał te manewry między stojącymi obserwatorami.
„Parking oznaczony jako Strefa ruchu traktowany jest jak droga publiczna” – zwracają uwagę wrzesińscy policjanci. – „Stwarzanie na niej swoim zachowaniem niebezpieczeństwa jest karalne”.
Dodatkowym problemem dla 16-latka jest to, że nie ze względu na wiek nie miał uprawnień do kierowania tym pojazdem. W aucie znajdował się jego pełnoletni kolega, który posiadał prawo jazdy i z którym przyjechał na zlot. Nieletni sprawca dwóch wykroczeń został przekazany swoim rodzicom, natomiast zostało zabezpieczone na policyjnym parkingu. Sprawą 16-latka zajmie się Sąd Rodzinny.
Ostrowska prokuratura podała wyniki sekcji zwłok dwumiesięcznej dziewczynki, która zmarła tydzień temu w gminie Kotlin z niewyjaśnionych przyczyn.
Przypomnijmy, że matka dziewczynki pojechała zawieźć do szkoły starsze dziecko, zostawiając śpiącą córeczkę pod opieką członka rodziny. Gdy wróciła – maleństwo było już sine i nie oddychało. Wezwane pogotowie ratunkowe nie pomogło i lekarz stwierdził zgon.
Sekcja zwłok w Zakładzie Medycyny Sądowej w Poznaniu wykazała, że na ciele maleństwa nie było żadnych obrażeń, które mogłyby doprowadzić do jego śmierci. Jednak zostanie jeszcze przeprowadzona analiza histopatologiczna pobranych wycinków i dopiero mając jej wyniki biegli wydadzą pełna opinię o przyczynach śmierci dziecka. Jak wyjaśnił prokurator Maciej Meler, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, to standardowa procedura w takich przypadkach.
Zarzut gróźb karalnych, 2 tysiące złotych grzywny i zakaz zbliżania się do rowerzysty. Takie zarzuty usłyszał kierowca, który zaatakował rowerzystę przy restauracji McDonalds na Wildzie. Jak się okazało – broń nie była prawdziwa. To był pistolet na kulki.
„Policjanci z Wildy zatrzymali mężczyznę, który groził rowerzyście bronią” – poinformował dziś na Twitterze Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji. – „Była to na szczęście zabawka na kulki. Przyznał się i dobrowolnie poddał się karze”.
Mężczyzna złożył wyjaśnienia, potwierdzając informację, którą już wczoraj opublikował „Głos Wielkopolski” – że rzekoma broń była pistoletem na kulki.
Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło w miniony czwartek na ulicy Hetmańskiej, przy restauracji McDonalds. Kierowca białego audi zajechał drogę rowerzyście omal go nie potrącając, a gdy rowerzysta zwrócił mu uwagę, krzyknął: „wyp…aj”, wyciągnął pistolet i wymierzył w jego kierunku.
Nagranie całej sytuacji trafiło do internetu, a policja zaczęła szukać kierowcy i znalazła go dzień później. Teraz mężczyzna usłyszał zarzut gróźb karalnych, ma zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego i musi zapłacić 2 tysiące złotych grzywny.
Ministerstwo Zdrowia przedstawiło nowe dane dotyczące zakażeń koronawirusem w Wielkopolsce. Na terenie województwa odnotowano 65 zakażeń i jeden zgon. Tydzień temu w Wielkopolsce było 35 zakażeń.
Kolejno: nazwa powiatu i liczba zakażeń.
powiat ostrzeszowski 0
powiat obornicki 2
powiat leszczyński 1
powiat Leszno 1
powiat kolski 0
powiat rawicki 0
powiat słupecki 0
powiat średzki 5
powiat jarociński 1
powiat nowotomyski 0
powiat wągrowiecki 0
powiat Poznań 18
powiat Konin 1 (1 zgon)
powiat czarnkowsko-trzcianecki 1
powiat złotowski 2
powiat kościański 5
powiat grodziski 1
powiat szamotulski 0
powiat ostrowski 1
powiat Kalisz 2
powiat chodzieski 0
powiat międzychodzki 1
powiat gostyński 0
powiat kaliski 1
powiat pilski 0
powiat śremski 3
powiat kępiński 0
powiat turecki 2
powiat wrzesiński 0
powiat gnieźnieński 1
powiat pleszewski 1
powiat krotoszyński 2
powiat wolsztyński 0
powiat poznański 13
powiat koniński 0
Ministerstwo Zdrowia podało najnowsze dane dotyczące liczby zakażeń koronawirusem na terenie Polski. W porównaniu z poprzednim tygodniem nastąpił kolejny wzrost zakażeń.
– Mamy 1344 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem z województw: lubelskiego (254), mazowieckiego (242), podlaskiego (91), zachodniopomorskiego (82), pomorskiego (80), śląskiego (79), małopolskiego (71), dolnośląskiego (68), wielkopolskiego (65), kujawsko-pomorskiego (63), warmińsko-mazurskiego (61), łódzkiego (59) podkarpackiego (57), świętokrzyskiego (22), lubuskiego (15), opolskiego (15). 20 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną – poinformowało Ministerstwo Zdrowia.
Z powodu koronawirusa zmarły 4 osoby. Z powodu koronawirusa i chorób współistniejących zmarło 19 osób.
Z powodu COVID-19 zmarły 4 osoby, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 19 osób. Liczba zakażonych koronawirusem 2 909 776/75 689 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe).