Strona główna Blog Strona 2071

Jarocin: Mężczyzna znęcał się nad psem. „Żywiony był sporadycznie”

0
43-letni mieszkaniec Jarocina usłyszał zarzut znęcania się nad psem. Mężczyzna miał dopuścić się rażących zaniedbań.

O pomoc policjantów poprosiło schronisko dla zwierząt w Radlinie. Z ich informacji wynikało, że pies jest trzymany w pustostanie od dwóch lat bez należytej opieki oraz dostępu do lekarza.

– Widok psa zastanego na miejscu nie pozostawiał złudzeń. Zaniedbany owczarek niemiecki żywiony był sporadycznie, nie miał dostępu do wody a dodatkowo jego uszy zaatakowała choroba – relacjonują policjanci z Jarocina.

Zwierzę trafiło pod opiekę schroniska, a policjanci rozpoczęli poszukiwania właściciela psa. Okazało się, że jest nim 43-letni mieszkaniec Jarocina, który czworonoga otrzymał od swojego kolegi. Po zebraniu materiałów dowodowych policjanci postawili mu zarzut znęcania się nad zwierzęciem. Grozi mu nawet do dwóch lat pozbawienia wolności.

Poznań: Na lotnisku zatrzymano dwóch obcokrajowców. Muszą wracać do swojego kraju

0
Dwójka obywateli Gruzji nie została wpuszczona do Polski podczas kontroli dokumentów na Ławicy. Będą zmuszeni jak najszybciej opuścić nasz kraj.

Podczas kontroli dokumentów na Ławicy strażnicy graniczni szybko zorientowali się, że 21-letni Gruzin ma zakaz wjazdu do krajów Strefy Schengen. Natomiast 47-letnia kobieta spotkała się z odmową wpuszczenia jej do kraju z uwagi na wykorzystany już przez nią 90-dniowy pobyt w ruchu bezwizowym w Strefie Schengen.

Gruzini będą teraz zmuszeni wrócić do kraju najbliższym samolotem.

Poznań: Nowe połączenie z Ławicy. Od wiosny będzie można polecieć na Cypr

0
Od wiosny 2020 roku poznaniacy zyskają połączenie z Ławicy na Pafos (Cypr). Linie obsługiwać będą samoloty Ryanair.

Jest to kolejne połączenie z poznańskiego lotniska o którym dowiadujemy się w tym miesiącu. Zaledwie dwa dni temu informowaliśmy o nowych trasach do Oslo i Kopenhagi, które obsługiwać będzie norweski przewoźnik Norwegian.

Loty na Cypr mają się rozpocząć w kwietniu 2020 roku i odbywać się raz w tygodniu. Podobnie wygląda sprawa z powrotami. Połączenie pojawiło się już na oficjalnej stronie Ryanaira. 

Trzy nowe połączenia są pewną zmianą trendu. W kontekście połączeń lotniczych o Ławicy mówiło się głownie źle, często narzekając na ich małą ilość w porównaniu z portami z innych miast. Narzekania nasiliły się mocno po zakończeniu współpracy z Wizz Air, który we wrześniu poprzedniego roku zlikwidował swoją bazę na Ławicy.

Od jakiegoś czasu wszystko powoli wydaje się wracać do normy i na Ławicy pojawiają się nowe kierunki lotów. 

Zobacz: Dlaczego Ławica się nie rozwija?

Zablokowane rondo Rataje i całkowity paraliż Poznania. Ciężko też na innych drogach

0
Od rana poznaniacy muszą walczyć z olbrzymimi korkami. Sytuacja wygląda najgorzej w okolicach ronda Rataje, gdzie przez długi czas samochody praktycznie stały w miejscu.

Przyczyną korków na rondzie miał być konwój. Przynajmniej tak wynika z relacji udostępnianych przez internautów. Jest to o tyle prawdopodobne, że konwoje przez Poznań w ostatnim czasie przyjeżdżają regularnie. Policja nigdy nie chce komentować oficjalnie sprawy, ale najprawdopodobniej w ciężarówkach przewożone jest polskie złoto, które NBP postanowił ściągać do kraju z Londynu. Konwoje przejeżdżają w ciągu dnia z Ławicy przez Poznań, za każdym razem tworząc znaczne problemy na drogach. W okolicach ronda Rataje pojawiły się korki w każdym kierunku.

Uważać muszą też kierowcy poruszający się drogą krajową 12. Między Gostyniem, a Jarocinem doszło do wypadku w miejscowości Łobez. Droga jest obecnie zablokowana.

Z nietypowym problemem będą musieli sobie też poradzić kierowcy wjeżdżający do miasta od strony Pniew. Na Dąbrowskiego jest bardzo ślisko. Jako jedną z możliwych opcji wymienia się rozlany olej.

Zobacz: Konwój ciężarówek jechał w stronę Ławicy. Złoto z Londynu?

zdjęcie ilustracyjne

Ujęcie wody dla powiatu poznańskiego jest zagrożone?

0
Tak uważa Polska Akademia Nauk, która obawia się, że ujęcie wody w Krajkowie może zostać zabudowane. Pochodzi z niego 70% wody dla powiatu.

Do sprawy wraca dzisiaj „Głos Wielkopolski”. O co chodzi? Głównie o finanse. Tereny w okolicach ujęcia wody są bardzo atrakcyjnym miejscem pod potencjalną zabudowę. Temat wraca co jakiś czas – gmina Mosina, na której terenie znajduje się ujęcie uważa że może ono hamować rozwój regionu. Reszta mieszkańców powiatu poznańskiego (i Poznania) liczy, że temat zabudowy tego terenu zostanie całkowicie porzucony.

Obecnie lokalni radni pracują nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, który ma umożliwić częściową zabudowę tych terenów. Przeciwko temu protestują naukowcy i ekolodzy. Do niedawna mieli za sojusznika również spółkę Aquanet, która konsekwentnie sprzeciwiała się inwestycjom w pobliżu ujęcia. Ostatnio to się w jakimś stopniu zmieniło. Firma przygotowała projekt sieci kanalizacyjnej dla tych terenów, co często jest wstępem przed zabudową. W kwietniowej rozmowie z „Głosem Wielkopolskim” władze spółki tłumaczy się z decyzji, że jest ona pewnym ukłonem wobec gminy.

Co istotne, gmina ma przeciwko sobie również część polityków. Jadwiga Rotnicka, senator wybrana z okręgu poznańskiego, jest przeciwna zabudowie tego miejsca. – Ten teren dyskusyjny powinien być zalesiony, niezabudowany. Rozumiem, że gmina chce mieć zyski z tych działek i dziś nie może ich czerpać, bo nie są one zamieszkałe – mówiła w rozmowie z „Głosem” senator dodając, że znajdą się osoby chcące wykupić te tereny i chronić ujęcie wody. 

Źródło: Głos Wielkopolski

Już nie ma dzikich plaż – Irena Santor zaczarowała publiczność w Poznaniu

0
Irena Santor – niekwestionowana Pierwsza Dama Polskiej Piosenki wystąpiła w Poznaniu. Uwielbiana przez kolejne pokolenia słuchaczy artystka zaprezentowała koncert „Punkt Widzenia”.

W programie usłyszeliśmy znane i lubiane przeboje artystki, w tym piosenki z okrytej platyną płyty „Kręci mnie ten świat” oraz najnowszej płyty „Punkt widzenia”, która entuzjastycznie przyjęta przez recenzentów, zdobyła także serce i uznanie publiczności. W tym roku artystka obchodzi Diamentowy Jubileusz pracy.

Irena Santor nagrała ponad tysiąc piosenek, z których wiele stało się niezapomnianymi przebojami jak np. „Tych lat nie odda nikt”, „Powrócisz tu”, „Już nie ma dzikich plaż”, „Embarras”. Kryształowo czysty głos i wyjątkowa muzykalność oraz kunszt interpretacyjny czynią z niej Artystkę wielkiego formatu – ponadczasową. Znają ją wszyscy, w każdym wieku, a jej piosenki są wciąż aktualne i nadal brzmią z tą samą ogromną siłą… Piosenki pisali dla niej najlepsi nasi autorzy i kompozytorzy. Usłyszeliśmy zatem niezapomniane przeboje, a także nowe piosenki, które niosą przesłanie artystki i już znalazły uznanie publiczności. Muzyczną podróż dopełniły opowieści i wspomnienia Ireny Santor, które powodowały dodatkowe wzruszenia wśród mocno zróżnicowanej wiekowo publiczności.

Irena Santor wystąpiła w Auli Artis z towarzyszeniem zespołu muzycznego w składzie: Mariusz Dubrawski – fortepian, Wojciech Ruciński – kontrabas, Grzegorz Poliszak – perkusja.

Organizatorem koncertu była agencja SoSimple.

Grodzisk: Śmiertelny wypadek. Nie żyje 17-latek

W wyniku wypadku w miejscowości Blinek (powiat grodziski) zmarł 17-letni kierowca motoroweru. Przyczyny wypadku będzie ustalać prokuratura wspólnie z policją.

Policjanci zostali poinformowani o wypadku 12 listopada przed godz. 17. Funkcjonariusze, którzy pojawili się na miejscu ustalili, że chłopak z nieustalonych przyczyn zjechał na lewy pas i zderzył się czołowo z koparko – ładowarką. Młody mężczyzna został przetransportowany do szpitala w Nowym Tomyślu, ale mimo reanimacji nie przeżył.

Dokładny przebieg wypadku będzie teraz ustalać policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Grodzisku Wielkopolskim.

Kościan: Rozszczelniła się cysterna z gazem. Zablokowana droga

0
Na DK nr 5 (obwodnica Kościana), doszło do wypadku z udziałem cysterny z gazem. W jego efekcie cysterna się rozczelniła. Trasa jest obecnie zablokowana.

Do wypadku doszło przed godziną 8. Brały w nim udział cztery samochody. Z obecnie docierających informacji wynika, że nikt nie ucierpiał.

Na miejscu pracują strażacy. Cała obwodnica Kościana jest obecnie zablokowana. Utrudnienia mają potrwać kilka godzin.

PTT: Listopadowa rozmównica

0
Polski Teatr Tańca zaprasza 14 listopada na wyjątkową rozmównicę, czyli dyskusję odkrywającą nietypowe perspektywy postrzegania i rozumienia tańca. Dlaczego będzie wyjątkowa?

Dotychczas podczas cyklicznych rozmów o tańcu ich autorzy szukali nieoczywistych dziedzin nauki i sztuki, w których obecny jest taniec. Teraz podejmą odwrotne wyznanie. Zajmą się związkiem dwóch sztuk, które łączy silna, wręcz organiczna więź i które najprawdopodobniej pojawiły się w historii ludzkości jednocześnie – związkiem tańca i muzyki.

Gośćmi będą prof. Zbigniew Kozub, kompozytor, organista, profesor sztuk muzycznych, wykładowca Akademii Muzycznej w Poznaniu, kierownika Pracowni Warstwy Audialnej Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, laureat wielu nagród w konkursach kompozytorskich. Z Polskim Teatrem Tańca współpracował jako autor muzyki do spektaklu „Polka”.

Obecnie prof. Kozub komponuje warstwę dźwiękową spektaklu „Fabula rasa” w choreografii Macieja Kuźmińskiego, który będzie drugim rozmówcą. Ten tancerz, choreograf i pedagog, absolwent BA Dance Theatre w Konserwatorium Muzyki i Tańca Trinity Laban w Londynie tworzy formalnie odważne spektakle, dotykające tematyki filozoficzno-egzystencjalnej. „Room 40”, ‚Różnica i powtórzenie” czy „Dominique” mają rozpoznawalną formę choreograficzną dzięki dynamicznemu ruchowi, opartemu na autorskich technikach tańca i cieszą się uznaniem krytyków w kraju i za granicą.

Obaj panowie będą rozmawiać o pracy nad spektaklem z punktu widzenia choreografa i kompozytora. Poszukają też wspólnie z gośćmi spotkania odpowiedzi na kilka pytań. Jak impuls ruchowy wyraża się w muzyce? W jaki sposób ciało podchwytuje ten impuls? Jak można zobaczyć muzykę poprzez ruch? Jakie gatunki, style i techniki tańca miały największy wpływ na wyobraźnię kompozytorów? Jakie dzieła muzyczne stymulują choreografa? Jaka może być przyszłość relacji między dźwiękiem a ruchem w spektaklach i koncertach? Czym są interaktywne systemy tańca i muzyki? Kim są kontrolerzy gestu?

A przede wszystkim – jak porusza się muzyka?

W drugiej części spotkania Maciej Kuźmiński poprowadzi improwizację ruchową z udziałem publiczności. Punktem wyjścia kompozycji będzie cytat z pism amerykańskiej filozofki Suzanne Langner, która określała taniec jako gestyczne ujęcie form muzycznych.

Na zakończenie zabrzmi improwizowana kompozycja muzyczna w wykonaniu prof. Zbigniewa Kozuba i Andrzeja Koniecznego, będąca zaproszeniem do wspólnego tańca.

14 listopada o 18.30 chętni spotykają się w studio Polskiego Teatru Tańca przy ul. Koziej 4. Wstęp wolny.

PTT, el

Poznań: Były dyrektor POSiR chce wrócić na stanowisko. Sprawę rozstrzygnie sąd pracy

0
Zbigniew Madoński, były dyrektor Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji, który został zwolniony przez prezydenta Jaśkowiak, chce powrotu na stanowisko. Walczy o to w sądzie pracy.

Dyrektor Madoński został zwolniony w czerwcu ubiegłego roku, a jednym z powodów był artykuł opublikowany w tygodniku „Solidarność”, opisujący kulisy funkcjonowania POSiR. Autor twierdził między innymi, że spółka omija prawo, a pracownicy, którzy się z tym nie zgadzają, są zmuszani do rezygnacji z pracy, opisywał też wspólne interesy dyrektora z wiceprezesem spółki Marcelin, która jest operatorem stadionu miejskiego, i zwrócił uwagę na fakt, że brat dyrektora Madońskiego jest wiceprezesem Poznańskich Inwestycji Miejskich.

Zbigniew Madoński wytoczył tygodnikowi proces o pomówienia i cała sprawa zakończyła się ugodą. Tygodnik zobowiązał się opublikować przeprosiny i zapłacić 2 tys. złotych na Caritas. Były dyrektor ma nadzieję, że teraz, skoro zarzuty tygodnika zostały uznane za bezzasadne, prezydent przywróci go na poprzednie stanowisko. Sprawa jest już w sądzie pracy – jak informuje „Głos Wielkopolski”, Zbigniew Madoński chce przywrócenia go na stanowisko dyrektora POSiR i wypłaty odszkodowania za utracone zarobki.

Co zadecyduje sąd – nie wiadomo. Wiadomo jednak, że prawnicy POSiR odrzucili ugodę zaproponowaną przez Zbigniewa Madońskiego. Artykuł w tygodniku nie był bowiem jedynym powodem utraty zaufania prezydenta do dyrektora Madońskiego. Drugim i znacznie ważniejszym powodem był pokontrolny raport z jesieni 2017 roku, z którego wynikało, że w działaniach dyrektora jako zarządzającego brakuje transparentności i zgodności z prawem.

Kolejna rozprawa w sądzie pracy odbędzie się jeszcze w tym roku.

Głos Wielkopolski, el

Swarzędz: Czy w mieście zabraknie pomocy doraźnej w nocy i święta?

0
Do tej pory taką pomoc oferowała przychodnia lekarska Multi-Medic. Ale właśnie wypowiedziała umowę z NFZ. Czy to oznacza, że mieszkańcy Swarzędza zostaną bez pomocy medycznej w nocy iw święta?

Powodem wypowiedzenia umowy jest – jak ustalił „Głos Wielkopolski” – zbyt niskie finansowanie pracy w święta i w nocy. Koszty pracy w tym czasie są dużo wyższe, zwłaszcza że przecież NFZ stawia określone warunki, w jakich mają być wykonywane świadczenia. A to też kosztuje.

Efektem wypowiedzenia umowy jest to, że placówka będzie świadczyć pomoc nocną i świąteczną jeszcze tylko do końca tego roku. Co dalej? NFZ zamierza ogłosić konkurs na świadczenie takich usług. Czy uda się jednak wyłonić świadczeniodawcę w tak krótkim czasie, zwłaszcza biorąc pod uwagę stawki, jakie oferuje NFZ? Bo swarzędzka przychodnia nie jest pierwszą, która zrezygnowała z umowy z NFZ. W październiku z podobnych powodów zrezygnowała przychodnia w Dopiewie.

Jednak nowym podmiotom NFZ oferuje wyższe finansowanie. Mogą liczyć na stawkę wyższą o 10 proc., co daje 137 700 zł miesięcznego ryczałtu. NFZ zapewnia, że mieszkańcy i Swarzędza, i Dopiewa będą mieli zapewnioną pomoc medyczną w niedziele i święta.

Głos Wielkopolski, el

Poznań: Sprawa zatrucia Warty nadal w prokuraturze. Były przecieki w śledztwie?

0
W 2015 roku w Warcie doszło do katastrofy ekologicznej. Po upływie ponad czterech lat nadal nikt za to przestępstwo nie stanął przed sądem, a w sprawie z upływem czasu pojawia się coraz więcej pytań. Między innymi o przecieki w śledztwie.

Przypomnijmy: w październiku 2015 roku doszło do gigantycznego skażenia wód Warty. Śnięte ryby płynęły rzeką całymi ławicami, łącznie zebrano ich – jak szacuje fundacja „Ratuj ryby” – około 3 ton, i to tylko na odcinku między mostem Lecha a Wronkami.

Jak wykazały badania Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, do wody rzeki ktoś wlał transflurynę, silnie toksyczną substancję, zazwyczaj stosowaną w produkcji środków owadobójczych. Podejrzenie padło na firmę Bros – znajduje się blisko Warty i jest w zasadzie jedyną firmą w tym rejonie, która wykorzystuje transflurynę. Inspektorom WIOŚ udało się ustalić, że transfluryna dostała się do Warty ze studzienki kanalizacji deszczowej na terenie zakładu. Tylko kto ją tam wlał?

Ale odpowiedzią na to pytanie zajęła się już prokuratura, której WIOŚ przekazał sprawę. Na jej polecenie policjanci w kwietniu – czyli dopiero pół roku po zdarzeniu – zatrzymali czterech pracowników firmy Bros podejrzanych o posiadanie informacji w tej sprawie. Akcja była przeprowadzona w tajemnicy, bo chodziło o zaskoczenie, by podejrzani nie mogli uzgodnić między sobą zeznań. I tu zaczynają się niepokojące zdarzenia, do których dotarł „Głos Wielkopolski”. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że ktoś ostrzegł pracowników o wizycie policji. Czekali na policjantów ubrani i gotowi, zupełnie nie zdziwieni ich wizytą. Ba, jeden z nich nawet powiedział policji, że wyszedł wcześniej z psem, żeby zdążyć przed ich przybyciem. A o tym, że zostanie zatrzymany przez policję, dowiedział się dwa dni wcześniej od Piotra M., swojego szefa.

Ustalenia dziennikarzy potwierdził Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji. Policja od razu powiadomiła prokuraturę, że doszło do przecieku, dla funkcjonariuszy to było oczywiste.

Ale wkrótce po zatrzymaniu pracowników Brosa w komendzie pojawili się przedstawiciele renomowanej kancelarii prawnej jako ich obrońcy i zakazali im do czegokolwiek się przyznawać. A Arkadiusz S., ten pracownik, który przyznał, że o aresztowaniu uprzedził go szef, zmienił zeznania i stwierdził, że to nieprawda. Policjanci wywierali na niego presję psychiczną i znęcali się nad nim, dlatego to powiedział. Dziwnym trafem, jak ustalił „Głos Wielkopolski”, wszyscy ci pracownicy, których zatrzymała policja, niedługo po całej tej sprawie dostali podwyżki.

Władze Brosa nie odpowiedziały na pytania o podwyżki dla pracowników i przeciek ze śledztwa. Przesłały natomiast długie oświadczenie, w którym informują, że firma nigdy nie odprowadzała do Warty żadnych szkodliwych substancji, a działania policji miały na celu zastraszenie pracowników i wymuszeniu zeznań niezgodnych z prawdą. Policja miała grozić pracownikom Brosa długą bronią, przewrócić na ziemię niepełnosprawnego ochroniarza i trzymać pracowników pod ścianą przez pół godziny mierząc do nich z karabinów. „Takie działania” – pisze oburzona firma Bros – „rodzą ogromne wątpliwości odnośnie rzetelności działań organów ścigania w tej sprawie”.

Tak sprawa przecieku ze śledztwa, jak i znęcania się policjantów nad podejrzanymi zostały wyłączone z głównej sprawy i przeniesione do konińskiej prokuratury. Niewiele jednak udało się ustalić. Do przecieku niewątpliwie doszło, jak ustalili prokuratorzy z Konina, ale kto był źródłem – tego już nie udało się ustalić. W przypadku znęcania policjantów nad podejrzanym nie znaleziono dostatecznych dowodów na to, że rzeczywiście znęcanie miało miejsce. I obie sprawy zostały już umorzone.

Ostatecznie w kwietniu 2016 roku czterem pracownikom firmy Bros postawiono zarzuty zatrucia rzeki. Ale… sprawę umorzono. Bo prokuratura uznała, że winny tu jest szef firmy, Piotr M. I w kwietniu 2018 roku oskarżyła go o to, że wydał polecenie nieustalonym osobom wlania transfluryny do studzienki kanalizacji deszczowej na terenie firmy.

Ale adwokat oskarżonego, Paweł Sowisło, doszukał się w akcie oskarżenia poważnych braków. I złożył do sądu wniosek o zwrócenie sprawy prokuraturze. A sędzia Jan Kozaczuk z Sądu Rejonowego Poznań Stare Miasto, któremu przydzielono tę sprawę, wyraził na to zgodę, i w styczniu 2019 roku akta wróciły do prokuratury. Jakie to poważne braki w akcie oskarżenia przekonały sędziego o konieczności zwrotu dokumentu? Nie wiadomo, bo posiedzenie zostało utajnione na prośbę obrońcy oskarżonego…

Zazwyczaj dzieje się tak, że gdy sąd zwraca prokuraturze akta do uzupełnienia, to prokuratur składa zażalenie na tę decyzję do sądu wyższej instancji. Robi to nie tylko powodowany dumą zawodową, którą ktoś zakwestionował, ale często zdarza się, że sąd wyższej instancji nie podziela decyzji podjętej przez sąd instancji niższej i proces jednak się rozpoczyna.

Ale w tym przypadku tak się nie stało. Zażalenie zostało przygotowane w odpowiednim terminie przez prokurator Annę Bręk prowadzącą sprawę. Ale zanim je złożyła, poprosił o nie Łukasz Biela, wiceszef poznańskiej Prokuratury Okręgowej, który chciał się z nim zapoznać. I nie wiadomo, jak to się stało, ale pismo zostało złożone w sądzie z jednodniowym opóźnieniem. Podobno spóźniła się pracownica sekretariatu prokuratury, która została za to ukarana upomnieniem.

To oznacza, że prokuratura musi zaczynać od nowa śledztwo w sprawie sprzed ponad czterech lat. Tym razem jednak ma to potrwać znacznie krócej, bo podejrzany jest tylko jeden – Piotr M. Akt oskarżenia ma być gotowy jeszcze w tym roku. Jeśli, oczywiście, znów się coś nie wydarzy.

Głos Wielkopolski, el

Poznań: Twierdził, że jest lekarzem i szuka pracy. Usłyszał zarzuty

0
Zarzut posługiwania się trzema fałszywymi dokumentami: dyplomem ukończenia studiów, ukończenia specjalizacji i odbycia praktyk zawodowych usłyszał 23-letni Radosław L. Mężczyzna twierdził, że jest lekarzem i szuka pracy.

23-latek twierdził, że studia skończył w Marsylii, tam też zrobił specjalizację i odbył praktyki zawodowe. Teraz, czekając na nostryfikację dyplomu, szuka pracy. Z taką historią pojawił się między innymi w szpitalu miejskim im. Raszei – jak o tym informowaliśmy. Zaproponowano mu staż na zasadzie wolontariatu. Miał przyglądać się starszym kolegom, ale bez ich nadzoru nie wolno mu było niczego robić samodzielnie.

I to właśnie lekarze nadzorujący „stażystę” zauważyli, że tak naprawdę, mimo powierzchownego obycia z terminologią, 23-latek nie umie zrobić USG i nie zna podstaw anatomii. On swoją niewiedzę tłumaczył tym, że kończył studia za granicą, więc nie zawsze orientuje się w polskiej terminologii, sprzęt też jest tu inny niż ten, na którym dotąd pracował. Jednak powiadomiona o podejrzeniach lekarzy dyrekcja szpitala zdecydowała, że nie przedłuży stażu.

Podobnie wyglądała sytuacja w innym poznańskim szpitalu, a także w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie. A gdy dyrekcja szpitala im. Raszei powiadomiła o sprawie Wielkopolska izbę Lekarską – okazało się, że nikt taki żadnych dokumentów do nostryfikacji nie składał i nie ukończył studiów w Marsylii. Jego dokumenty były sfałszowane.

Wielkopolska Izba Lekarska powiadomiła o sprawie prokuraturę. Ta, po zbadaniu sprawy, postawiła 23-latkowi zarzuty dotyczący posługiwania się sfałszowanymi dokumentami. Jak podaje „Głos Wielkopolski”, Radosław L. przyznał się prokuratorowi do podrobienia dokumentów, twierdzi, że zrobił to sam, chociaż wcześniej, w rozmowie z dziennikarzami, twierdził, że dokumenty nie są sfałszowane.

Za posługiwanie się fałszywymi dokumentami 23-latkowi grozi do dwóch lat więzienia lub grzywna.

Głos Wielkopolski, el

Opozycja przejmuje Senat. Tomasz Grodzki marszałkiem

0
Tomasz Grodzki z Platformy Obywatelskiej został marszałkiem Senatu. W głosowaniu pokonał on Stanisława Karczewskiego z Prawa i Sprawiedliwości.

Po jesiennych wyborach parlamentarnych większość w Senacie zdobyła opozycja. Większość dość kruchą, co pokazało obecne głosowanie i emocje jakie jemu towarzyszyły. Za Grodzkim było 51 senatorów (był wspólnym kandydatem całej opozycji), a Karczewski przekonał do siebie 48 senatorów. Dodatkowo jeden senator zdecydował się wstrzymać od głosu.

– Obiecuję wszystkim, że zrobię wszystko, by obłuda, kłamstwo i niegodziwość nie będą miały tu wstępu – mówił nowy marszałek po wyborze.

Molestował kobiety. Dostał co najmniej trzynaście ciosów nożem

0
Na 15 lat do więzienia mogą trafić dwie kobiety, które skatowały 68-letniego Jerzego R. Mężczyzna wcześniej miał je molestować.

Wszystko wydarzyło się w nocy z 23 na 24 stycznia w Słupcy podczas libacji alkoholowej. W jej trakcie Jerzy R. miał molestować dwie kobiety – dotykać ich piersi oraz wkładać rękę między ich nogi.

Odpowiedź kobiet była zdecydowana. Z relacji, która padła dziś w sądzie w Koninie, wynika, że mężczyzna przed swoją śmiercią był przypalany, nacinano mu uszy i palce u rąk, a dodatkowo wsadzono mu w odbyt pogrzebacz. Na koniec dostał co najmniej trzynaście ciosów w klatkę piersiową i brzuch.

Za zabójstwo prokuratura chciała 25 lat więzienia dla każdej z oskarżonych. Dzisiaj Sąd Okręgowy w Koninie uznał kobiety za winne zarzucanego im czynu. Ze względu na okoliczności łagodzące (molestowanie) kobiety mogą trafić do więzienia na 15 lat. Wyrok jest nieprawomocny.

Źródło: Radio Poznań

11 listopada w Poznaniu. Tłumy poznaniaków na ulicach (zdjęcia)

0
Uroczyste obchody odzyskania przez Polskę niepodległości na placu Wolności, a następnie wielkie świętowanie imienin ulicy. Zobacz jak bawili się poznaniacy!

Sprawa Ewy Tylman: Karolina K. trafi do więzienia!

0
Dziesięć miesięcy bezwzględnego więzienia. Na taki wymiar kary zdecydował się sąd w sprawie Karoliny K., która podczas poszukiwań Ewy Tylman składała fałszywe zeznania.

Karolina K. kilka dni po zaginięciu Ewy Tylman, poinformowała policję, że widziała kłótnię mężczyzny z kobietą na moście Rocha. Po wszystkim mężczyzna miał wrzucić kobietę do Warty. W trakcie policyjnych przesłuchań kobieta przyznała się do składania fałszywych zeznań.

Policjanci twierdzili, że robiła to pod czyimś wpływem. Podejrzenie padło na Radosława Białka, byłego współpracownika Krzysztofa Rutkowskiego, który był zaangażowany przez pewien czas w poszukiwania Ewy Tylman. Mężczyzna twierdził jednak, że jest niewinny, a w tym okresie nie było go nawet w Polsce. Sąd zdecydował o jego uniewinnieniu.

Sąd Okręgowy nie miał za to litości dla Karoliny K. i zdecydował, że kobieta zasłużyła na więzienie, podkreślając że jej zeznania mogły zaważyć na losie sprawy. Teraz czeka ją dziesięć miesięcy bezwzględnego więzienia.

Źródło: Głos Wielkopolski

Poznań: Wyrzucili z samochodu człowieka w worku (film)

0
Ciemno, ulicą jedzie biały dostawczak. Po chwili mężczyźni wyrzucają z niego worek. Kilka sekund później worek zaczyna się ruszać…

A jeszcze chwilę później okazuje się, że jest w nim mężczyzna, który po chwili zaczął uciekać. Brzmi jak akcja z filmu. Wydarzyła się w Poznaniu. Nie wiadomo do końca kiedy, natomiast nagranie wideo z zajścia pojawiło się już w sieci.

Jak tylko uzyskamy szczegółowy komentarz od policji, będziemy temat kontynuowali.

https://www.facebook.com/332551400182715/videos/446168432571619/

Związkowcy w Solarisie będą pikietować? „Nie byliśmy tego w stanie przyjąć”

0
W Wielkopolsce pojawiły się billboardy informujące o pikiecie pracowników, jaka ma się odbyć pod zakładami Solarisa.

Pikieta miałaby się obyć 16 listopada 2019 o godzinie 12 pod siedzibą zakładów. Jak tłumaczą związkowcy, rozmowy z Solarisem trwają od czerwca i dotychczas nie zakończyły się sukcesem. W międzyczasie miało się już odbyć siedem spotkań.

Solidarność chciałaby wprowadzenia comiesięcznego dodatku stażowego w kwocie 50 złotych za każdy rok pracy. Ich postulat jest ograniczony z dwóch stron. Żeby osoba dodatek otrzymała musi pracować w Solarisie minimum trzy lata (wtedy też będzie jej od razu przysługiwało 150 złotych co miesiąc – 50 zł za każdy wcześniejszy rok pracy). Dodatek również przestałby rosnąć w przypadku pracowników z ponad dziesięcioletnim stażem (co oznacza, że osoba pracująca w zakładach dziesięć lat, dostawałaby 500 złotych dodatku stażowego. Osoba z dwukrotnie większym stażem, też otrzymywałaby 500 złotych).

Dodatek stażowy nie jest jedynym o który walczy lokalna Solidarność. Płaca zasadnicza miałaby zostać podniesiona o 300 złotych; osoby po 60 roku życia powinny otrzymać możliwość łatwej zamiany stanowiska pracy na pozwalające im na spokojne wykonywanie pracy zawodowej, a dodatkowo na terenach Solarisa miałaby powstać kasa zapomogowo-pożyczkowa.

– Zarząd zaproponował podwyżki w tak niskich kwotach, że nie byliśmy tego w stanie przyjąć a także zrozumieć. Zarząd Solaris twierdzi że taki budżet na podwyżki został ustalony przez CAF – firmę hiszpańska która nas kupiła – tłumaczą związkowcy.

Mateusz Figaszewski, rzecznik Solarisa poinformował nas, że jutro ma się odbyć jeszcze jedno spotkanie ze związkowcami.