Poznań: Jak 23-latek twierdził, że jest radiologiem z doświadczeniem

Próbował nabrać dyrekcje szpitali w Poznaniu i Warszawie, a także Wielkopolska Izbę Lekarską, pokazując sfałszowane dokumenty ukończenia uczelni w Marsylii. Teraz rzekomym radiologiem Radosławem L. zajmuje się prokuratura.
Reklama

Jak podaje RMF FM, 23-latek próbował znaleźć pracę najpierw w Szpitalu Miejskim im. Raszei. Twierdził, że jest Polakiem, ale mieszkał we Francji i tam ukończył studia medyczne, jest radiologiem z doświadczeniem, a do Polski wrócił z powodów osobistych i szuka pracy. Jego dokumenty są w Wielkopolskiej Izbie Lekarskiej i czekają na nostryfikację.

Elżbieta Wrzesińska-Żak, dyrektor szpitala, przyjęła rzekomego radiologa jako wolontariusza do czasu nadejścia jego dokumentów. Do tego czasu może przyglądać się pracy lekarzy, ale żadnych czynności medycznych nie wolno mu było wykonywać samodzielnie. Wszystko, co robił, miało się odbywać pod nadzorem lekarzy szpitala.

Reklama

I to właśnie oni zwrócili uwagę na to, że nowy “kolega” nie ma pojęcia, jak się robi USG, nie umie czytać zdjęć RTG, nie zna też terminologii medycznej i ma braki w wiedzy z anatomii. Swoje wątpliwości zgłosili dyrektor Wrzesińskiej-Żak, a ta podziękowała “radiologowi”: za wolontariat i zaprosiła na rozmowę o pracy, gdy będzie już miał swoje dokumenty.

Postanowiła też sprawdzić niedoszłego pracownika w Wielkopolskiej Izbie Lekarskiej – i gdy tam zadzwoniła, dowiedziała się, że żadne dokumenty od Radosława L. nie wpłynęły. Sama zaś WIL twierdzi, że informacje o sprawie otrzymała od firmy pośredniczącej w zatrudnianiu lekarzy i wtedy zwróciła się z pytaniem do swojego francuskiego odpowiednika o uprawnienia Radosława L. Francuzi odpowiedzieli, że dokumenty Radosława L. są sfałszowane. Wtedy WIL powiadomiła o sprawie prokuraturę Stare Miasto, co miało miejsce 20 maja tego roku.

Reklama

Rzekomy radiolog próbował zatrudnić się także w szpitalu klinicznym im. Karola Jonschera przy ul. Szpitalnej, by leczyć najmłodszych pacjentów, jednak jego referencje nie były wystarczające dla tej placówki i ta nie przyjęła go nawet na wolontariat. Jak wyjaśnia szpital, badania najmłodszych pacjentów wykonują specjaliści najwyższej klasy, mający wiele lat stażu i doświadczenia. Już choćby z racji wieku Radosław L. po prostu nie mógł mieć wymaganych kwalifikacji.

Mężczyzna próbował też znaleźć zatrudnienie na oddziale radiologii dziecięcej w największym szpitalu pediatrycznym w Warszawie. Udało mu się zostać tam jedynie wolontariuszem, bez bezpośredniego kontaktu z pacjentami, więc szybko zrezygnował.

Obecnie rzekomym lekarzem zajmują się policja i prokuratura. Dochodzenie – przynajmniej na razie – prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko komuś. Sam zainteresowany w rozmowie z radiem RMF FM stanowczo zaprzeczył temu, by dokumenty, które przedstawił, były sfałszowane.

Reklama

RMF FM, el

Podziel się!

Dodaj komentarz

avatar