Strona główna Blog Strona 2016

Kalisz: Spór o pomidory. Z przedsiębiorcą z… Azerbejdżanu

0
Zepsute czy nie? Spór toczy się o pomidory warte 300 tys. zł. Azerski kupiec twierdzi, że doszły do niego zepsute i nie chce zapłacić. Plantatorzy spod Kalisza twierdzą, że były świeże i że zapłata się należy. Sprawa trafiła do sądu.

Wszystko wydarzyło się w czerwcu ubiegłego roku. Kupiec z Azerbejdżanu zamówił partię pomidorów u plantatorów spod Kalisza. Partia była spora: 6,5 tys. pojemników, a w każdym 6 kg pomidorów, co razem było warte około 100 tys. zł i druga partia za 200 tys. zł.

Warzywa doszły do Azerbejdżanu, ale plantatorzy nie dostali zapłaty. Kupiec stwierdził, że pomidory były zepsute, więc nie ma za co płacić. I przestał się kontaktować z producentami.

Tyle że zanim odebrał warzywa – skontrolował je Wojewódzki Inspektorat Ochrony Roślin i Nasiennictwa, który uznał warzywa za świeże i dobre. Dlatego plantatorzy zadecydowali, że oddają sprawę do sądu – wartość wszystkich dostarczonych pomidorów to 300 tys. zł, a więc poważna kwota.

Śledztwo wykazało, że rzeczywiście warzywa dotarły do odbiorcy w dobrym stanie i nie były zepsute. W związku z tym 41-letniemu handlarzowi z Azerbejdżanu postawiono zarzut oszustwa, jak podają faktykaliskie.pl. Grozi mu 10 lat więzienia. Kupiec nie przyznaje się do winy.

el

Poznań: Na S11 jechał pod prąd

0
Jechać pod prąd drogą ekspresową, i to jeszcze pod Poznaniem, gdzie ruch jest jeszcze bardziej intensywny? Okazuje się, że bywają i tacy kierowcy.

Zdarzenie miało miejsce 27 grudnia, a nagranie jadącego pod prąd kierowcy zostało udostępnione na kanale PiraciDrogowi.pl. Kierowca jechał od strony Kórnika, zignorował wszystkie znaki po drodze informujące o kierunku ruchu i o mały włos nie wpakowałby się prosto pod samochody jadące z Poznania – gdyby nie autor nagrania, który zatrzymał go i wyjaśnił, że próbuje jechać drogą ekspresową pod prąd…

Tym razem nikomu nic się nie stało. Pechowy kierowca zawrócił i – miejmy nadzieję – że szczęśliwie dotarł do domu już zgodnie z kierunkiem ruchu.

el

 

Poznań: Syn profesora Łuczaka walczy o życie. Pomóżcie!

0
56 tys. złotych – tyle potrzeba na terapię bio-immunologiczną Michała Łuczaka, chorego na stwardnienie zanikowe boczne. Terapia jest dla niego szansą na życie. na razie udało się zebrać jedną czwartą potrzebnej kwoty.

Michał jest synem profesora Jacka Łuczaka, zmarłego w tym roku wybitnego lekarza, prekursora medycyny paliatywnej w Polsce i założyciela Hospicjum Palium. Gdy zachorował, ojciec był dla niego największym wsparciem i to on pierwszy poprosił o wsparcie leczenia Michała w mediach społecznościowych.

Do 30 roku życia Michał by zdrowy. Skończył politechnikę, prowadził swoją firmę. ma żonę i córkę, którą kocha nad życie i którą z radością opiekował się od urodzenia. Energiczny i uśmiechnięty miał wielu przyjaciół i ciągle nowe pomysły.

Stwardnienie zanikowe boczne pojawiło się dwa lata temu, znienacka i zaczęło od drętwienia prawej ręki. Później doszła do tego noga, a później bezwład dotknął też drugą połowę ciała. To choroba nieuleczalna, a w przypadku Michała jeszcze jest wyjątkowo agresywna – dotychczasowe terapie, na które z takim poświęceniem zbierali pieniądze jego bliscy i przyjaciele, nie dały spodziewanych efektów. Michał leży, uwięziony we własnym ciele, i może oddychać jedynie przez respirator.

Terapia bio-immunologiczna daje kolejną nadzieję na to, że choroba jednak może zostać uleczona. Taki zresztą jest cel Michała, jak opisał to na siepomaga.pl: „wiem, że choroba pojawiła się po to, żeby pokazać, że będę pierwszym człowiekiem na świecie, który zostanie wyleczony. I jak będę zdrowy mam założyć fundację, która będzie leczyć pozostałych pacjentów z tą chorobą. Wiem, że to jest mój cel. Potrzebuję tylko Waszej pomocy, aby go zrealizować”.

56 tys. zł to dużo. Ale gdy się zastanowić nad tym, że to może być cena ludzkiego życia, życia kochającego ojca, który tak chciałby córkę zabrać kiedyś na koncert Metalliki i widzieć, jak dorasta – to właściwie naprawdę niewiele. A czas ucieka i Michał jest coraz słabszy…

Wszyscy, którzy chcieliby pomóc Michałowi wyzdrowieć, mogą to zrobić na stronie fundacji siepomaga.pl.

el

Rosnówko: Wypadek na trasie Poznań-Kościan. Policja publikuje film

0
Trzy osoby ranne i droga zablokowana na kilka godzin. To efekt wypadku spowodowanego przez pijanego kierowcę. Policja dla ostrzeżenia opublikowała film przedstawiający wypadek.

Wypadek miał miejsce około godziny 14.00. Samochód prowadzony przez pijanego kierowcę zjechał ze swojego pasa i zderzył się czołowo z fiatem nadjeżdżającym z przeciwka, jadącego zgodnie z przepisami swoim pasem. Oba samochody dosłownie wyleciały z trasy, zahaczając o trzecie auto, które również ucierpiało w wypadku. Karoserie były tak zakleszczone, że musieli pomagać strażacy z OSP Strykowo, by je rozciąć i dostać się do rannych.

Jadący fiatem, osoby w starszym wieku, zostały poważnie ranne i zostały natychmiast zabrane do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Jak się okazało, kierowca, który spowodował wypadek, był pijany. Miał prawie 2 promile alkoholu w organizmie. Dlatego policja zdecydowała się opublikować nagranie wypadku – by każdy mógł naocznie stwierdzić, do czego prowadzi siadanie za kierownicą po alkoholu.
„To cud, że dziś w Rosnówku nikt nie zginął” – podsumowują policjanci.

KWP, el

 

Poznań: Stan poparzonych z Górczyna nadal bardzo poważny

0
25 proc. powierzchni ciała z poparzeniami u noworodka, nieco mniej u jego trzyletniej siostry i mamy. Stan całej trójki nadal jest bardzo poważny, ale są już wszyscy w jednym szpitalu.

Przypomnijmy: do wypadku doszło w pierwszy dzień Bożego Narodzenia w domu przy ul. Górniczej na Górczynie w Poznaniu. Gdy kobieta dolewała paliwa do biokominka, ono zajęło się nagle ogniem, parząc kobietę i jej dwójkę dzieci: dwutygodniowego noworodka i trzyletnią dziewczynkę.

Dzieci trafiły do Wielkopolskiego Centrum Leczenia Oparzeń w Ostrowie Wielkopolskim. Matkę dzieci przewieziono do szpitala im. J. Strusia w Poznaniu, bo jej stan również wymagał leczenia szpitalnego. Ale kobieta odmówiła, chcąc jak najszybciej pojechać do Ostrowa, do dzieci, mimo perswazji lekarzy, którzy – biorąc pod uwagę jej stan – nie chcieli na to pozwolić.

Ostatecznie udało się przenieść ją do ostrowskiego szpitala i teraz cała trójka jest razem. To, niestety, jedna z nielicznych dobrych wiadomości w tej sprawie. Kolejna jest taka, że stan matki i jej trzyletniej córeczki powoli się poprawia, choć nadal jest określany jako poważny. W gorszym stanie jest noworodek, bo w jego wieku 25 proc. poparzonej powierzchni ciała to niezwykle groźny uraz. Dziecko zostało wprowadzone w stan śpiączki farmakologicznej i cały czas leży na oddziale intensywnej terapii.

Lekarze jednak są pełni nadziei, że stan chłopczyka będzie się poprawiał i za dwa, trzy dni będzie można go wybudzić ze śpiączki.

el

Poznań: Wejdziesz do lasu w czasie polowania – grozi ci więzienie. Nawet rok!

0
Więzienie za wejście do lasu w czasie polowania i prawo do polowań bronią z tłumikiem. To najbardziej kontrowersyjne zapisy ustawy zwanej Lex Ardanowski, która ma pomóc w walce z ASF, czyli afrykańskim pomorem świń.

Metodą na poradzenie sobie z chorobą i ochrona trzody chlewnej jest, według ministra rolnictwa Krzysztofa Ardanowskiego, którego imię nosi ustawa, wybicie jak największej liczby dzików w Polsce. Najlepiej wszystkich, bo to one właśnie przenoszą chorobę. Stąd szczególne uprawnienia dla myśliwych, którzy mieliby polować na dziki – i sankcje dla tych, którzy mieliby im w tym przeszkadzać. Do roku więzienia włącznie, jeśli udowodni im się utrudnianie polowania. W przypadku odstrzałów sanitarnych mogą to być nawet trzy lata.

Jedynym ustępstwem jest… pozwolenie na polowania bronią z tłumikiem. Żeby nie denerwować mieszkańców tych okolic, gdzie jest dużo lasów, dzików i polowania będą się odbywać często. Myśliwi mogą polując wejść także na prywatne grunty, co do tej pory wymagało zgody właściciela. Gdyby była taka potrzeba – mogą poprosić o pomoc policję, wojsko czy straż graniczną, a wszystkie te służby są zobowiązane okazać im pomoc.

Ustawa daje niezwykle szerokie uprawnienia myśliwym i teoretycznie powinni się z tego cieszyć, szczególnie po ostatnich kilku latach nagonki na nich jako „morderców zwierząt”. Jednak ustawa budzi wśród nich poważne wątpliwości.
– Polowanie z tłumikiem, żeby nie przeszkadzać ludziom, to jakiś absurd – mówi jeden z nich prosząc o anonimowość. – Każde koło łowieckie ma obowiązek powiadomić o polowaniu wszystkie wsie, na których terenach będzie się odbywało. Robimy to, docieramy do wójtów i sołtysów, wywieszamy komunikaty na gminnych tablicach, informujemy na stronach internetowych. A i tak zawsze się znajdzie kilku takich, co nie czytali, nie wiedzieli i dopiero huk strzałów uświadamia im, że jest polowanie i że lepiej nie wchodzić do lasu. Zdarzają się wypadki także i teraz. To co będzie, gdy będziemy strzelali z tłumikiem?

Myśliwy ma też wątpliwości co do skuteczności odstrzału dzików w walce z chorobą.
– Gdybyśmy całą Polskę otoczyli szczelnym murem i wtedy wybili dziki, które są w naszym kraju, to może wtedy dałoby się powstrzymać chorobę – wylicza. – Ale to nie dość, że nierealne, to jeszcze i tak nieskuteczne. Przecież to wirus, wystarczy, że ktoś na przykład na Ukrainie, w Niemczech czy w Czechach stanie na leśnym parkingu, by rozprostować kości, a potem przyjedzie do Polski. Może przenieść wirusa? Może. Wybicie dzików tego nie zmieni, już pomijam fakt, że po prostu nie jest możliwe. A jeśli tak, to po co tracić na to siły i środki?

Zdaniem środowiska myśliwych środki ostrożności są niezbędne i obowiązujący zakaz wstępu do lasu to dobre rozwiązanie. Ale nacisk powinien był położony przede wszystkim na zwiększenie wydatków na bioasekurację gospodarstw, by były zabezpieczone przed wirusem bez względu na to, czy występuje w okolicy czy nie. Dodatkowe pieniądze powinny też zostać przeznaczone na szkolenia dla rolników, którzy w ogromnej większości nie wiedzą, co mogą zrobić dla ochrony swoich hodowli, a kolejne pieniądze na to, by mogli środki bezpieczeństwa wprowadzić. Dla mniejszych, rodzinnych gospodarstw budowa choćby niecek na środki odkażające przed każdą chlewnią to poważne wyzwanie finansowe. A to przecież tylko jedno z wielu działań niezbędnych dla zabezpieczenia hodowli.

Należałoby także poprawić jakość i organizację pracy służb weterynaryjnych. Nie może być tak, jak to się niejednokrotnie zdarzało w Wielkopolsce, że ktoś zgłasza padłego dzika, a miejscowy weterynarz nie reaguje, bo jest weekend. I pojawia się dopiero po dwóch dniach. Przy takim tempie i jakości pracy żaden odstrzał nie pomoże, bo wystarczy jeden przeoczony dzik, który poleży dwa dni w lesie, by choroba wybuchła z nową siłą.

– Myśliwi nie są bezmyślnymi mordercami zwierząt, jak się nas lubi przedstawiać – zwraca uwagę myśliwy. – Odstrzał zwierząt, jaki prowadzimy, pomaga zachować równowagę biologiczną wśród zwierzyny leśnej. A kiedy ta równowaga jest, choroby też wybuchają rzadziej. Jednak właśnie dzięki takim działaniom, monitorowaniu stanu i populacji zwierząt na swoim terenie wiemy, że hurtowy odstrzał nic nie da. Może odsunie problem trochę w czasie, ale przecież to nie o to chodzi.

Przeciwnicy Lex Ardanowski zwracają też uwagę, że zakaz wstępu do państwowych lasów dla jednych grup ludzi, a dla innych nie, jest niezgodny z konstytucją. Kwestią dyskusyjną jest też zgodność z prawem możliwości wejścia na prywatne grunty w czasie odstrzałów sanitarnych bez zgody właściciela.

Trochę to przypomina praktyki z czasów feudalizmu, gdy dziedzic w pogoni za jeleniem lub właśnie dzikiem mógł bezkarnie tratować wszystko, co rosło na chłopskich polach – a potem żądać dziesięciny w takiej samej wysokości co zwykle, mimo że pola dały niższy plon.

Lilia Łada

Sylwester i Nowy Rok. Jak będzie funkcjonować komunikacja miejska w Poznaniu?

0
Tradycyjnie z okazji Sylwestra i Nowego Roku w komunikacji miejskiej pojawią się tymczasowe zmiany. Jak będzie można dojechać na Sylwestra Miejskiego?
Sylwester w Poznaniu. Zmiany w komunikacji miejskiej

W Sylwestra (31 grudnia 2019) obowiązywać będzie sobotni rozkład jazdy. Autobusy i tramwaje dzienne będą tego dnia jeździć natomiast nieco krócej – zaledwie do 21. Po tej godzinie na poznańskie drogi wyjadą linie nocne (będą kursowały według rozkładu z soboty na niedzielę).

Ze względu na organizowany Sylwester Miejski na placu Wolności, od godz. 17 będzie on niedostępny dla ruchu tramwajowego. Oznacza to, że kilka linii tramwajowych zmieni swoje trasy – 2, 9 i 13 pojadą przez ulice: Królowej Jadwigi oraz Towarową, natomiast 5, 16 i 201 (po godz. 21) będą jechały przez rondo Śródka oraz plac Wielkopolski.

Nocna linia 201 ma być również najszybszym sposobem, żeby dostać się na Sylwestra Miejskiego w Poznaniu (ma kursować co 10 minut). 

Sylwester Miejski w Poznaniu. O której godzinie zagra Bednarek, Brodka oraz Zalewski?

Nowy Rok w Poznaniu. Jak pojadą tramwaje i autobusy?

Dla wszystkich którzy przedłużą sobie zabawę i postanowią wrócić komunikacją miejską mamy złą wiadomość – 1 stycznia tramwaje i autobusy będą jeździły według rozkładu świątecznego. Dodatkowo kilka linii tego dnia w ogóle nie będzie kursowało: 11, 148, 150, 152, 179, 181, 183, 185, 190, 192 i 194. Część tramwajów i autobusów ruszy w miasto dopiero po godz. 14 (wcześniej będzie jeździła komunikacja nocna): 1, 2, 4, 5, 12, 15, 18, 145, 146, 157, 160, 167, 175, 191 i 196.

Leszno: Śmiertelny wypadek. DK12 zablokowana

0
Po godzinie 12 doszło do śmiertelnego wypadku na DK12 pod Lesznem. Nie żyje jedna osoba.

Wypadek miał miejsce po godz. 12 między Lesznem, a Kąkolewem. Samochód osobowy zderzył się z samochodem ciężarowym. Jedna osoba nie żyje. Fragment DK12 został całkowicie zablokowany – na miejscu obecnie pracuje m.in. policja, a objazd odbywa się przez Nową Wieś.

zdjęcie ilustracyjne

Duchowni popierają abp. Marka Jędraszewskiego. „Solidaryzujemy się z Tobą wobec krzywdzących ataków”

0
Piętnastu biskupów oraz arcybiskupów zdecydowało się na podpisanie listu otwartego wspierającego abp. Marka Jędraszewskiego.

Arcybiskup Jędraszewski jest konsekwentnie krytykowany przez środowiska lewicowe oraz liberalne. Wszystko z powodu wypowiedzi duchownego, który w tym roku mówił m.in. o „tęczowej zarazie” w odniesieniu do środowisk LGBT oraz krytykował ekologizm. Jego wypowiedzi budzą tak silne emocje, że podczas wyborów „Mr Gay”, jeden z drag queen (mężczyzna przebrany za kobietę) dusił kukłę z wizerunkiem duchownego.

Naga lalka przedstawiająca arcybiskupa Jędraszewskiego. Duszenie i imitacja podcinania gardła!

Mimo kontrowersji wielu duchownych oraz prawicowych publicystów chwali arcybiskupa za szczerość w poglądach. Ci pierwsi postanowili nawet napisać list otwarty wyrażający poparcie dla Marka Jędraszewskiego. – „Solidaryzujemy się z Tobą wobec krzywdzących ataków jakie musi znosić Obrońca Prawdy ewangelicznej” – przekonują duchowni w liście.

Pełna treść listu otwartego do abp. Marka Jędraszewskiego

„W Rzeszowie, w dn. 28 XII 2019 r.

Drogi Arcybiskupie Marku,

Metropolito Krakowski

Jako biskupi zgromadzeni na spotkaniu świątecznym solidaryzujemy się z Tobą wobec krzywdzących ataków jakie musi znosić Obrońca Prawdy ewangelicznej.

Zawsze godną chwały jest rzeczą opowiadanie się po stronie antropologii chrześcijańskiej, która w człowieku widzi obraz samego Boga.

Zapewniamy o braterskiej modlitwie i jedności w Chrystusie.”

Pod listem podpisali się: abp Adam Szal; bp Jan Wątroba; abp Mieczysław Mokrzycki; abp Wacław Depo; abp Józef Michalik; bp Marian Rojek; bp Stanisław Jamrozek; bp Kazimierz Górny; abp Stanisław Nowak; bp Krzysztof Nitkiewicz; bp Andrzej Jeż; bp Jan Śrutwa; bp Mariusz Leszczyński; bp Andrzej Przybylski; bp Edward Białogłowski.

Kępno: Gruzini napadli na sklep. Padły strzały!

0
Dwóch Gruzinów napadło na jeden ze sklepów w Kępnie. Policjanci szybko ustalili ich tożsamość i odzyskali skradziony towar.

Wszystko wydarzyło się 29 grudnia 2019. – Przed godziną 4 nad ranem dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Kępnie otrzymał zgłoszenie, o wybiciu szyby witryny wystawowej w jednym ze sklepów na ulicy Krótkiej w Kępnie – informują policjanci.

Jak się okazało dwóch Gruzinów postanowiło okraść lokalnego jubilera. Jeden ze złodziei został zatrzymany kilkanaście minut po napadzie. Jego wspólnik wpadł w ręce policji w swoim miejscu zamieszkania. Podczas przeprowadzanej interwencji funkcjonariusze mieli być zmuszeni do oddania strzałów ostrzegawczych. 

– Obaj mężczyźni zostali zatrzymani w policyjnym areszcie. Skradzione mienie zostało odzyskane. Na tą chwilę prowadzone są czynności wyjaśniające pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Kępnie – podsumowują policjanci.

Poznań: Pożar na osiedlu Wichrowe Wzgórze. Na miejsce wezwano dwa zastępy straży pożarnej

0
Chwilę grozy przeżyli mieszkańcy osiedla Wichrowe Wzgórze. W nocy zapaliły się tam kontenery ze śmieciami. Na miejsce wezwano dwa zastępy straży pożarnej.

Strażacy o pożarze jednego z kontenerów ze śmieciami oraz otaczającej go altany (w pobliżu bloków nr 32, 33, 34 i 35) zostali poinformowani przez mieszkańca osiedla około 3 w nocy. Na miejsce natychmiast udały się dwa zastępy strażaków, żeby walczyć z ogniem, który był sporym zagrożeniem. Wszystko przez znajdujące się w pobliżu wybuchu pożaru drzewa oraz zaparkowane samochody.

Na szczęście ogień udało się ugasić. Przyczyny jego pojawienia się będzie ustalać policja. Przy okazji strażacy proszą, żeby swoje samochody parkować tak, żeby pojazdy służb w sytuacji kryzysowej mogły łatwo dojechać do celu.

Poznań: Do sylwestra jeszcze kilka dni, ale fajerwerki już dają się we znaki

Ostrów Wielkopolski: Znaleziono ciało przy ulicy Matejki. Ofiara mrozu?

Policjanci znaleźli ciało mężczyzny w jednym z budynków na ulicy Matejki. Z pierwszych informacji wynika, że zgon mógł nastąpić w wyniku niskich temperatur.

Informację podał portal wlkp24.info. Mężczyzna miał ponad 60 lat, jego śmierć obecnie jest wyjaśniana przez policję.

Jarocin: Mężczyzna wjechał w studnię. Może go to kosztować wiele tysięcy złotych (film)

0
Do dość kuriozalnej sytuacji doszło w Jarocinie. Kierowca samochodu zignorował zakaz wjazdu, a następnie wjechał prosto w studnię znajdującą się na płycie rynku.

Do zdarzenia doszło na początku grudnia, ale gmina zdecydowała się na opublikowanie nagrania z kamery monitoringu w sobotę. Widać na nim jak mężczyzna wjeżdza na rynek, a następnie uderza w studnię. Na miejscu musiała zostać wezwana pomoc drogowa, po chwili pojawiła się też policja. Kierowca otrzymał mandat za swoją jazdę, wiadomo też że dobrowolnie chce pokryć koszty szkód które wyrządził. – W sumie, biorąc pod uwagę wszystkie obciążenia związane ze zdarzeniem, młody mężczyzna może stracić wiele tysięcy złotych – informuje gmina Jarocin.

https://www.facebook.com/gminajarocin/videos/829696170784714

Poznań: Wykolejenie tramwaju w centrum miasta. Pojazdy kursują objazdami

0
Na ulicy Gwarnej wykoleił się jeden z tramwajów. Ulica jest tymczasowo zablokowana, a komunikacja miejska kursuje innymi trasami.

Dyżurny ruchu MPK otrzymał zgłoszenie o wykolejeniu o godz. 9.43. Na miejsce zostali wysłani pracownicy MPK, którzy pracują nad odblokowaniem trasy. Na chwilę obecną nie wiadomo ile to jeszcze może potrwać. Tramwaje w stronę Starego Rynku kursują normalnie ulicą Św. Marcin. Pojazdy jadące w drugą stronę jadą mostem Teatralnym.

W wyniku wykolejenia nikt nie ucierpiał.

Tomasz Sadowski nie żyje. Był współzałożycielem Fundacji Barka

0
W wieku 76 lat zmarł Tomasz Sadowski, współzałożyciel Fundacji Barka. Zmarł w swoim domu w Chudobczycach.

Tomasz Sadowski całe życie był skupiony na pomaganiu innym. W przeszłości organizował m.in. obozy resocjalizacyjne oraz rehabilitacyjne. Aktywnie walczył również z tzw. „wykluczeniem społecznym”.

W 2011 roku został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski przez Bronisława Komorowskiego, ówczesnego prezydenta Polski.

Uwaga na gołoledź! IMGW ostrzega

Meteorolodzy ostrzegają przed marzącym deszczem we wschodniej części województwa wielkopolskiego. W nocy z niedzieli na poniedziałek na drogach będzie mokro i ślisko.

Polskę opuszcza wyż Wiltrud, a na jego miejsce napłynie niż z północy, znad Morza Norweskiego. To właśnie on będzie odpowiedzialny za marznący deszcz na drogach, przed którym ostrzega IMiGW.

Deszcz ma padać od 2.00 do 8.00 rano 30 grudnia. Z jego powodu wydano ostrzeżenie pierwszego stopnia przed gołoledzią dla powiatów: gnieźnieńskiego, kaliskiego, kępińskiego, kolskiego, konińskiego, ostrowskiego, ostrzeszowskiego, pleszewskiego, słupeckiego, tureckiego i wrzesińskiego.

W samym Poznaniu ma być sucho i bez gołoledzi, jednak im bardziej na wschód regionu – tym bardziej niebezpiecznie i ślisko. Uważajcie na drogach!

el

Poznań: Sylwester na skwerze Eki z Małeki

0
Będzie grill, koncert i płonący finał. Po raz kolejny już Otwarta Strefa Kultury zaprasza na Sąsiedzkiego Sylwestra na skwerze Eki z Małeki na Łazarzu.

Impreza rozpocznie się o 23.00, a pół godziny później zagrają donGURALesko & DJ Soina. Będzie też sąsiedzki grill, gdzie będą dania także w wersji vege. Ale każdy chętny może dorzucić coś na ruszt.

O samej północy na skwerze Eki z Małeki, czyli rogu Małeckiego, Łukaszewicza i Granicznej, nastąpi płonący finał projektu „Rzeźba psów dla psów” stworzonego przez Łukasza Trusewicza wraz z mieszkankami i mieszkańcami Łazarza i ich czworonogami.

Sąsiedzki Sylwester na Skwerze jest od kilku lat organizowany jest przez Fundację Otwarta Strefa Kultury na prośbę samych mieszkańców, którzy postanowili zerwać z wieloletnią tradycją palenia mebli i akcji policyjnych, będących znakiem rozpoznawczym sylwestrów na Małeckiego od wielu lat.

Otwarta Strefa Kultury, el

Leszno: Szkolenie z… palenia w piecach

0
Na leszczyńskim Zatorzu odbyło się pierwsze szkolenie palenia w piecu węglowym od góry. Miało uświadomić i przekonać mieszkańców, że wystarczy zmienić nawyki, by poprawić jakość powietrza w Lesznie.

W sezonie grzewczym strażnicy miejscy z dużą częstotliwością wykonują kontrole, by sprawdzać, czym mieszkańcy palą w piecach.
– Przeprowadzamy wyrywkowe kontrole, ale także reagujemy na każde zgłoszenie zadymiania, o których informują mieszkańcy – mówił strażnik miejski Artur Drożdżyński.

A do pieców nie zawsze trafia właściwy opał. Podczas kontroli funkcjonariusze stwierdzali, że w paleniskach były np. parasole, węże ogrodowe, plastiki czy meble.
– Niektórzy uważają, że lepiej mebel porąbać i wykorzystać jako rozpałkę, niż wywieźć go do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, gdzie zostanie odebrany za darmo – dodał Artur Drożdżyński.

Takie palenie szkodzi środowisku. Zanieczyszczenie powietrza jest także uzależnione od sposobu palenia. Stąd inicjatywa Straży Miejskiej w Lesznie, która wzorem innych miast, rozpoczęła akcję edukacyjną dla mieszkańców. Pierwsze szkolenie z palenia w piecach odbyło się przy Skataplazie na Zatorzu. Przeprowadzili je strażnicy miejscy oraz kominiarze Tadeusz Nędzyk i Tadeusz Moszak. W spotkaniu uczestniczył również przedstawiciel Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta.

– Chcemy mieszkańców przekonywać do zrezygnowania z palenia od dołu na rzecz palenia od góry. Błąd polega na tym, że w palenisku najpierw rozpala się drewno, potem dorzuca się węgiel. Tylko że wtedy dym przechodzi przez warstwy węgla i powoduje, że przez komin wydobywają się substancje szkodliwe. Rozpalanie od góry polega na zasypaniu paleniska węglem, na który kładzie się drewno i dopiero wtedy podkłada ogień – tłumaczył strażnik miejski Mirosław Machowski.
Podczas szkolenia w jednym z pieców kominiarze palili od dołu, w drugim od góry. Bardzo szybko mieszkańcy zobaczyli, na czym polega różnica. Z pierwszego komina wydobywały się kłęby gęstego dymu, z drugiego dym był niemal niewidoczny.

Na pierwszym szkoleniu pojawiło się około 40 osób.
– My palimy normalnie…od dołu – mówił jeden z mieszkańców Zatorza. – Wkładam drewno i trochę papieru żeby się rozpaliło, a na to ładujemy węgiel.
Kominiarz Tadeusz Nędzyk podkreślił, że szkolenia mają przyczynić się do zmiany dotychczasowych nawyków.
– Palę gazem i temat szkolenia mnie nie dotyczy, ale chciałbym się poduczyć i posłuchać, co fachowcy mają do powiedzenia – mówił starszy pan z Gronowa.
– Na pewno z mojego komina trochę się dymi, chociaż śmieciami nie palę – mówił mieszkaniec Zatorza, który również przyszedł dowiedzieć się jak powinno wyglądać palenie nie szkodzące środowisku.

Następne spotkania będą na początku 2020 roku na Gronowie i w centrum miasta.

UMLeszno, el

Konin: Kto zapłaci za likwidację wysypiska?

0
5 mln zł – tyle może kosztować posprzątanie terenu przy ulicy Marantowskiej, na którym znajduje się nielegalne składowisko odpadów. Kto powinien wyłożyć pieniądze?

Składowisko jest nielegalne, bowiem samorząd Konina cofnął pozwolenie firmie prowadzącej składowisko, gdy okazało się, że oprócz opon, na które opiewało pozwolenie, są tam składowane także inne odpady. Firma została ukarana 50 tys. grzywny.

Pozwolenia już nie ma, ale śmieci przybywa, no i te, które już tam są, też stanowią problem. W grudniu doszło do ich samozapłonu, a nie był to pierwszy raz. Składowisko trzeba by uprzątnąć, tylko kto ma to zrobić? Firma – właścicielka składowiska nie ma pieniędzy. Nie zapłaciła zasądzonej już grzywny.

Jak informuje Radio Poznań, miasto oddało sprawę do sądu i zastanawia się nad kolejnymi grzywnami. Tylko co z nich przyjdzie, skoro nie będzie z czego ich ściągnąć? Władze Konina mogłyby nakazać posprzątanie terenu i później ścigać właściciela terenu oraz firmę o zwrot kosztów. Tylko że szacunkowy koszt posprzątania tego terenu to około 5 mln zł. I skoro nie można od firmy ściągnąć 50 tysięcy – to 5 milionów tym bardziej się nie da. Wszystko więc wskazuje na to, że dopóki miasto nie wymyśli sposobu, by zdobyć pieniądze na posprzątanie tego terenu – nielegalne wysypisko przy Marantowskiej nadal będzie straszyć.

el