Poznań: Do sylwestra jeszcze kilka dni, ale fajerwerki już dają się we znaki

Huk, hałas i zadymione klatki schodowe. Miłośnicy efektów pirotechnicznych od kilku dni ćwiczą odpalanie fajerwerków, nie przejmując się tym, że jest to niezgodne z prawem.

“Testerzy” fajerwerków działają praktycznie w całym mieście. Od kilku dni na hałas i huki w nocy narzekają mieszkańcy okolic Areny. Na Wildzie jacyś “żartownisie” próbują wrzucać petardy do skrzynek na listy. Na szczęście nie jest to łatwe, jako że większość wildeckich kamienic ma domofony.

Podobna sytuacja jest na Łazarzu – tylko wczoraj na Chociszewskiego do kilku klatek schodowych nieznani sprawcy wrzucali petardy, które wybuchały z ogromnym hukiem, przerażając mieszkańców i zwierzęta domowe.
– Wybiegłam na klatkę, bo pomyślałam, że budynek się wali – opowiada pani Maria, jedna z mieszkanek Chociszewskiego. – A tam dym taki, że o mało się nie udusiłam. Od razu się domyśliłam, że to petarda, bo to już nie pierwszy raz, odkąd domofon mamy popsuty.

Mieszkańcy chcą powiadomić policję, bo używanie środków pirotechnicznych w miejscach publicznych – a za takie bez wątpienia można uznać klatkę schodową – jest w Polsce niezgodne z prawem poza dwoma dniami: 31 grudnia i 1 stycznia. Ograniczenia w używaniu fajerwerków wprowadzają zarówno przepisy kodeksu wykroczeń, jak i przepisy prawa miejscowego, co oznacza, że osoba odpalająca petardy lub fajerwerki poza dniami, kiedy to jest dozwolone, może zapłacić mandat i dodatkowo ponieść odpowiedzialność za zakłócanie ciszy i porządku publicznego.

Jeszcze surowiej prawo traktuje tych, którzy sprzedają fajerwerki i petardy osobom niepełnoletnim. Grozi im grzywna, a nawet więzienie do 2 lat.

Lilia Łada

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
9 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze