W miejscowości Ludwina pod Pleszewem znaleziono ciało 63-letniej kobiety, mieszkanki gminy Pleszew. Kobietę zauważyły osoby przejeżdżające drogą krajową nr 11 i zgłosiły sprawę policji.
Wszystko wydarzyło się 23 września około godziny 10.00 rano, jak informuje portal „z Pleszewa”. Funkcjonariusze pleszewskiej policji znaleźli ciało kobiety w miejscu wskazanym przez zgłaszających, a obok ciała leżał rower. Funkcjonariusze wezwali karetkę, jednak kobiety nie udało się uratować.
Pojawiły się przypuszczenia, że kobieta może być ofiarą potrącenia przez samochód, jednak na jej ciele nie znaleziono obrażeń typowych dla wypadku komunikacyjnego. Jak ostatecznie stwierdzili biegli, jej śmierć nie była spowodowana udziałem osób trzecich i nastąpiła z przyczyn naturalnych.
42-letni mężczyzna kierujący samochodem dostawczym potrącił 37-letnią kobietę, która przechodziła z synem przez przejście dla pieszych w Gostyniu. Oboje trafili do szpitala.
Wypadek miał miejsce 23 września około godziny 7.30 na ulicy Powstańców Wielkopolskich. Jak informuje portal „gostynska”, policjanci wstępnie ustalili, że kierowca prowadzący samochód dostawczy marki Citroen Jumper, zmieniał pas ruchu z lewego na prawy. Najwidoczniej nie wziął pod uwagę, że robi to na przejściu dla pieszych i właśnie podczas zmiany pasa potrącił kobietę z 14-letnim synem przechodzących przez pasy.
Kobieta i jej syn z obrażeniami trafili do szpitala, jak powiedziała portalowi aspirant sztabowy Monika Curyk, rzecznik prasowa Komendy Powiatowej Policji w Gostyniu. Policjanci prowadzą czynności w sprawie wypadku drogowego spowodowanego przez kierowcę citroena.
Stowarzyszenia Wildecka Inicjatywa Lokalna WILdzianie zaprasza na kolejne oprowadzanie z cyklu „Niedzielne spacery wildeckie”. Dwa ostatnie spacery w tym roku będą poświęcone południowej części dzielnicy i warto na nie się wybrać.
Pierwszy z nich – „POŁUDNIOWA WILDA – Od Hetmańskiej do Wiśniowej i z powrotem przez Rolną” – prowadzi przez wildeckie tereny poprzemysłowe. Chętni spotkają się 25 września 2022 o godzinie 11.00 na skwerze Klementyny Śliwińskiej, u zbiegu ul. 28 Czerwca, Traugutta i Hetmańskiej.
„Czy potoczne skojarzenie tej części Wildy z klimatami industrialnymi jest jeszcze prawdziwe? Porozmawiamy o przeszłości i teraźniejszości Cegielskiego, FPS czy koszarów saperów, odwiedzimy m.in. stuletnie kolonie mieszkalne, słynny czworobok i Topolowy Fyrtel” – zachęcają WILdzianie.
Ostatni spacer – „TROCHĘ DĘBCA NA WILDZIE” – odbędzie się 23 października o godzinie 11.00 i też warto się na niego wybrać. Spacerowicze będą poznawać ciekawe miejsca na południe od Wspólnej do granic osiedla: kolonia kolejowa przy Placu Lipowym, międzytorze, cmentarz przy ul. Bluszczowej.
Zbiórka na przystanku tramwajowym Wspólna w kierunku Dębca.
Spacery prowadzi licencjonowana przewodniczka miejska, od lat zaangażowana społecznie wildzianka Anna Gawrysiak-Knez. Czas trwania wycieczek to 2-3 godziny. Udział bezpłatny.
PSE ogłosiły okres zagrożenia 23 września od godziny 19.00 do 21.00. Ogłoszenie go nie oznacza, że energii zabraknie indywidualnym odbiorcom. To sygnał dla elektrowni, by były w gotowości, ponieważ rezerwa mocy jest bardzo niska.
Jak informuje Business Insider Polska, choć okres zagrożenia mocy nie oznacza kłopotów dla odbiorców końcowych, czyli gospodarstw domowych, to jest dowodem na to, że sytuacja w polskiej energetyce jest trudna. Ten termin bowiem to informacja dla elektrowni, które mają podpisane umowy mocowe. Muszą być w gotowości i na sygnał operatora dostarczyć żądaną moc, ponieważ rezerwy skurczyły się tak bardzo, że istnieje zagrożenie dostaw energii dla odbiorców końcowych. W gotowości są też przedsiębiorstwa, które podpisały umowy mocowe – one w razie konieczności i na sygnał operatora będą musiały zredukować pobór energii.
Co takiego wydarzyło się 23 września, że PSE ogłosiły okres zagrożenia rynku mocy? Według Business Insider Polska sporo elektrowni już kolejny raz zgłosiło częściowe ubytki mocy albo z powodu awarii, albo z powodu oszczędzania węgla na zimę. Tej luki nie zapełnią wiatraki, które nie są w stanie wyprodukować wystarczającej ilości energii, ponieważ mamy ostatnio raczej bezwietrzne dni. Tymczasem PSE codziennie muszą mieć w zapasie około 9 proc. planowanego zapotrzebowania na moc w kraju. Gdy jest mniej – mamy do czynienia z zagrożeniem rynku mocy.
Sytuacja jest poważna, ale to nie znaczy, że musimy się obawiać masowych wyłączeń prądu w gospodarstwach domowych. PSE mogą skorzystać z innych narzędzi ratunkowych, a mają ich naprawdę dużo. Najpierw uruchamiają te elektrownie, które są wyłączone i pozostają w tzw. rezerwie zimnej, mogą także zwiększyć moc tych, które już pracują – to tzw. rezerwa wirująca.
W następnej kolejności są elektrownie wodne szczytowo-pompowe, które pracują jak magazyny energii i mogą magazynować energię w czasie nadprodukcji, by wykorzystać ją, gdy jej brakuje. Dalej są ci wytwórcy prądu, którzy otrzymują wynagrodzenie za samą gotowość do produkcji, bo to oni muszą dostarczyć odpowiednia ilość energii w sytuacji zagrożenia. Jak zauważą BIP, minusem tego rozwiązania jest fakt, że od momentu zgłoszenia potrzeby produkcji do momentu przesyłu energii mija co najmniej 8 godzin. To oznacza, że w sytuacjach nagłych ci dostawcy nie pomogą, a przynajmniej nie tak od razu.
Wyłączanie prądu w domach zwykłych znajduje się na samym końcu tej listy.
Z ulicy Gwarnej w Poznaniu znika kultowa już miejscówka: bar „Fuzz”. Podwójny lockdown, podwyżki cen prądu, gazu i produktów, czynsz bez możliwości negocjacji i remont Gwarnej – to kilka z powodów, które sprawiły, że lokal się zamyka.
„Fuzz” już się pożegnał ze swoimi wiernymi klientami, choć ostateczne zamknięcie planują dopiero w połowie listopada. Lokal na swoim profilu w mediach społecznościowych napisał: „Zastanawia Was dlaczego się zamykamy? Już mówię! Podwójny lockdown, podwyżki cen prądu i gazu, podwyżki cen produktów, czynsz bez możliwości negocjacji, stary dziad kapuś wróg ludzi i miłośnik policji oraz straży miejskiej, do tego brak kasy na powiększenie załogi. Wreszcie REMONT ul. Gwarnej i okolic, który momentalnie zmniejszył nam obroty. Ponadto miasto nadal nie jest w stanie podać informacji, jakie są etapy, ile realnie potrwa remont odcinka, itd. Gemela jak zawsze. Poza tym wieczne kłody pod nogi rzucane przez Urząd Miasta czy ZDM. Nic od nich nie chcieliśmy, ale mogliby przynajmniej nie utrudniać życia i prowadzenia lokalu. Wiecie, że kazali załatwiać nam pozwolenie na budowę, aby zamontować neon?! Chcieli pobierać opłatę za wynajem chodnika, bo neon podobno wystaje 8 cm poza fasadę. Niezły bullshit. Co za tym idzie, mamy dość, jesteśmy zmęczeni, podupadliśmy na zdrowiu i czujemy zbliżające się wypalenie. Zawijamy się, póki sami możemy o tym decydować”.
Szefowie lokalu napisali też, że tworzenie „Fuzza” było wspaniałą przygodą – ale czas na następną. Obiecują jednak, że „Fuzz” wróci, choć na razie nie wiadomo jeszcze, kiedy i w jakiej formie.
Nad zamknięciem lokalu ubolewa Tomasz Dworek, radny osiedla Stare Miasto. „Fuzz” otrzymał tytuł Dobrego Sąsiada przyznawany przez RO Stare Miasto za to, że rzeczywiście był dobrym sąsiadem i przestrzegał reguł, chowając stoliki zawsze przed 22.00 do środka. Dobre, oryginalne jedzenie, które tam serwowano, świetny klimat – wszystko to sprawiało, że „Fuzz” zawsze tętnił życiem i trudno było o miejsce.
„Przedsiębiorcy ze centrum Poznania są załamani” – komentuje radny na swoim profilu społecznościowym. – „Prezydent Jaśkowiak miał dla nich radę: niech uatrakcyjnią swój biznes”.
Jednak przy okazji likwidacji popularnej i na pewno atrakcyjnej miejscówki, sądząc choćby po liczbie klientów, radny zwrócił też uwagę na pewien niezwykle istotny aspekt remontów i przedsiębiorców działających w centrum, który najwidoczniej umknął władzom miasta.
„Te remonty w centrum miasta są potrzebne, nie chodzi tylko o estetykę (zostawmy na razie kwestie designu), ale wymianę przestarzałej podziemnej infrastruktury” – tłumaczy. – „Ale nie będzie też tak, że gdy skończą się remonty, nagle jak na wiosnę przebiśniegi wystrzeli handel, kultura czy knajpy i życie wróci na Stare Miasto. Obawiam się, że w tym temacie Urząd Miasta Poznania nie ma planu B, nie ma nawet planu A. Bo co zmieni się po remoncie? Upadają firmy, do których nie można dojechać ani dojść, i tu pan prezydent jest oporny na głosy radnych w zakresie całościowej pomocy biznesowi w obniżeniu podatków czy czynszów w lokalach miejskich. Czytając post FUZZA dotyczący zajęcia pasa drogowego na szyld – skrupulatności ZDM w tym temacie, mogę przytoczyć ogrom spraw zgłaszanych ZDM w zakresie kontenerów na gruz, czy nielegalnego zajmowania pasa przez deweloperów – zazwyczaj odpowiedź jest taka, że kontrola nie ujawniła”…
Radny na zakończenie swojego wpisu życzył chłopakom i dziewczynom z „Fuzza” powodzenia i szybkiego powrotu. Te życzenia przydadzą się teraz wszystkim przedsiębiorcom działającym na starym rynku.
Do poważnego wypadku doszło przed godziną 7.00 rano na al. Reymonta w Gnieźnie. Autobus prowadzony przez 69-letniego kierowcę wjechał w budynek i uszkodził go. Kierowca został przewieziony do szpitala. Prawdopodobnie zasłabł za kierownicą.
„Jak wynika że wstępnych ustaleń policji, 69-letni mężczyzna kierujący autobusem marki Neoplan jadąc ulicą Roosevelta podczas wjeżdżania w ulicę Reymonta, najprawdopodobniej z powodu zasłabnięcia, zjechał na przeciwległy pas ruchu i uderzył w budynek” – informuje Komenda Powiatowa Policji w Gnieźnie. Funkcjonariusze wyjaśniają przyczyny i okoliczności zdarzenia.
Kierowca został przez pogotowie ratunkowe zabrany do szpitala i już wiadomo, że pozostanie tam na obserwacji, zostanie skierowany także na badania lekarskie. Policja zatrzymała jego prawo jazdy. W autobusie znajdowała się także pasażerka, ale nie odniosła obrażeń.
W ostatni weekend funkcjonowania linii turystycznych na trasę wyjedzie długo oczekiwany, historyczny wagon silnikowy Heidelberg z serii KSW. Właśnie wrócił z Krakowa po remoncie i będzie kursował 25 września na linii 0.
Prawdziwa sensacja
To prawdziwa sensacja dla miłośników miejskiej komunikacji, a zwłaszcza jej zabytkowych pojazdów.
– Historia poznańskiej komunikacji miejskiej jest historią Poznania, jego rozwoju i zmieniających się potrzeb mieszkańców. To ważne, aby o niej pamiętać, pokazywać i udostępniać poznaniankom i poznaniakom obiekty z nią związane – mówił Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. – Wagon, który dziś powraca na poznańskie torowiska, jest absolutnie wyjątkowy: takie tramwaje służyły mieszkańcom pod koniec wojny i w okresie powojennym, były wykorzystywane jako barykady i „mównice” w trakcie wydarzeń Poznańskiego Czerwca 1956 r. Ważne jest także miejsce, w którym go prezentujemy: głęboko wierzę, że w przyszłości dawna zajezdnia Madalińskiego odzyska blask, podobnie jak ten Heidelberg.
Wagon o numerze taborowym 158 został wyprodukowany w fabryce Waggonfabrik Fuchs w Heidelbergu. Prosta konstrukcja z dużymi drzwiami miała ułatwiać sprawną ewakuację w przypadku nalotów: skrót KSW oznacza Kriegs-Straßenbahn-Wagen, czyli „wojenny wagon tramwajowy”.
Wojenny nabytek
KSW Heidelberg trafił do Poznania w 1944 roku – w dość ciekawych okolicznościach: pociąg z transportem nowych wagonów tramwajowych przeznaczonych dla Wiednia został zawrócony spod tego miasta z powodu zbliżających się do miasta wojsk alianckich. Podobno osobista interwencja Arthura Greisera, namiestnika Rzeszy w Kraju Warty, spowodowała skierowanie pociągu z 10. nowymi wagonami do Poznania.
Wagon z numerem 158 początkowo był eksploatowany jako doczepny z powodu braku części wyposażenia elektrycznego. Natomiast do samodzielnego ruchu – jako wagon silnikowy – został skierowany już po wojnie, w roku 1950. W latach 60. przeszedł remont połączony z przebudową na jednokierunkowy i w takim stanie kursował do roku 1972. Wtedy został wycofany z ruchu liniowego i przekształcony w wagon gospodarczy. Na początku lat 90. XX wieku całkowicie zakończono jego eksploatację.
– Dzięki działaniom członków Klubu Miłośników Pojazdów Szynowych oraz wspieraniu tej inicjatywy przez ówczesną dyrekcję MPK Poznań wagon uniknął kasacji – mówi Krzysztof Dostatni, prezes Zarządu MPK Poznań. – Został zachowany jako zabytek techniki i niemy świadek historii. Dzięki temu oraz uporowi i konsekwencji wielu osób udało się go odbudować, aby mógł wrócić na poznańskie torowiska, już nie na regularne linie komunikacyjne, ale jako wagon historyczny. Starania o jego odbudowę trwały wiele lat, dziś możemy podziwiać efekt przeprowadzonych prac, a wkrótce ocenić je będą mogli pasażerowie linii turystycznej 0.
Remont w Krakowie
Wagon został wyremontowany przez pracowników Stacja Obsługi i Remontów MPK SA w Krakowie, która na co dzień zajmuje się utrzymaniem eksploatowanego taboru, a równocześnie od lat wykonuje specjalistyczne naprawy zabytkowych tramwajów i autobusów.
– Każdy z remontowanych pojazdów wymaga indywidualnego podejścia. Tak było też w przypadku remontu wagonu Heidelberg – mówi Jacek Kołodziej, kierownik Stacji Obsługi i Remontów MPK SA w Krakowie, autor publikacji o historii krakowskiej komunikacji, który nadzorował modernizację poznańskiego KSW. – Choć ten wagon to typowy Kriegs-Straßenbahn-Wagen, który był podstawą budowy setek wagonów typu N, to różnice pomiędzy wagonami i zastosowanymi rozwiązaniami są spore. Dzięki współpracy z miłośnikami z Niemiec w dniu rozpoczęcia prac dotarły do nas oryginalne, wcześniej niepublikowane rysunki wagonu, co umożliwiło przywrócenie wszelkich pierwotnych rozwiązań.
Dostarczony do Krakowa pojazd był mocno nadgryziony zębem czasu. Liczne zdarzenia drogowe i ich naprawy doprowadziły do skrzywienia konstrukcji, która wymagała odpowiedniego ustawienia nadwozia. Specjalnie dla tego wagonu odtworzone zostały profile stalowe, które posłużyły do odbudowy ścian bocznych. Odnaleziona dokumentacja pozwoliła na odtworzenie oryginalnego zawieszenia silnika i hamulców szynowych. Przywrócone do dawnej formy i wyglądu maźnice pozwoliły na posadowienie zestawów kołowych w podwoziu.
– W trakcie odbudowy wagonu starano się przywrócić jego dawną sprawność, wygląd i wyposażenie, stąd dużą uwagę przykładano do elementów, także tych niewidocznych dla pasażerów – podkreśla Jacek Kołodziej. – Zamki, ukryte mechanizmy, a nawet dzwonki i sposób ich działania odtworzone zostały według zachowanych w ocalałym wagonie śladów, dokumentacji i istniejących tramwajów.
Odbudowanym, znów dwukierunkowym, tramwajem Heidelberg z serii KSW będzie można wybrać się na przejażdżkę w niedzielę 25 września. Tego dnia na linii 0 będzie kursował nie tylko KSW, ale też wagon N oraz – udostępniony na sezon, będący własnością MPK SA w Krakowie tramwaj 4N1. Tramwaje będą kursować co 20 minut (od godziny 11.20 do 17.00) z przystanku Stare Zoo.
Właścicielka posesji przy ulicy Folwarcznej w Jarocinie po raz kolejny straciła bramę do swojej posesji – jadący zbyt szybko samochód staranował jej bramę. Kobieta chce zamontowania progów zwalniających na ulicy.
Na tym odcinku to nie pierwsze takie zdarzenie – właścicielka tej posesji już kilkakrotnie miała zniszczoną bramę lub ogrodzenie. Cały problem polega na tym, że, jak wyjaśnia portal „jarocinska”, ulica Folwarczna akurat w tym miejscu, na osiedlu Ługi, ostro zakręca. Kierowcy, którzy jadą ulicą Warcianą i nie zachowują odpowiedniej ostrożności – powinni jechać z prędkością 30 km na godzinę, bo taka prędkość jest tam dozwolona, ale nie brakuje takich, którzy jadą znacznie szybciej. I zamiast skręcić tak jak prowadzi ulica, wjeżdżają prosto w bramę posesji.
Tak zdarzyło się już kilkakrotnie, dlatego właścicielka domu zamontowała solidną bramę, ma też kamerę na posesji. Niestety, w nocy 16 września okazało się, że to nie wystarczy. Po raz kolejny kierowca wjechał w jej bramę, dosłownie roznosząc ją na strzępy. Wysiadł z samochodu na jej podwórzu, zamknął go i uciekł.
Właścicielka posesji tuż po zdarzeniu wracała taksówką od znajomych. Zobaczyła, że nie ma bramy, za to pełno policjantów na podwórzu. Policję wezwali sąsiedzi, którzy słysząc huk pękającej bramy byli przekonani, że to wybuch gazu i wezwali służby.
Policjanci szybko znaleźli sprawcę i przyprowadzili na podwórze, żeby otworzył samochód, bo laweta nie mogła go zabrać. Był pod wpływem alkoholu, ale twierdził, że gdy jechał, nie był pijany. Poprzedni, który zdemolował bramę kobiety, dostał mandat.
Kobieta mówi, że nie ma już siły do napraw, a ubezpieczenie nie pokrywa kosztów ciągłej wymiany bram. Zwraca też uwagę, że takie wypadki stanowią zagrożenie dla życia jej i jej bliskich. Bo co by było, gdyby 16 września wróciła do domu wcześniej, akurat jak ten kierowca rozwalał jej bramę? Zginęłaby w wypadku na własnym podwórzu.
Dlatego zwróciła się do burmistrza Jarocina o zamontowanie spowalniaczy ruchu na ulicy Folwarcznej. Ma nadzieję, że to zmusi kierowców do jazdy z przepisową prędkością 30 km na godzinę. Pod jej wnioskiem podpisał się też przewodniczący osiedla Ługi Marcin Rakoczy. Burmistrz Jarocina Adam Pawlicki obiecał zamontowanie progów na ulicy, można więc mieć nadzieję, że problemy mieszkanki ulicy Folwarcznej się skończą.
Policjanci z Komisariatu Policji Poznań – Nowe Miasto poszukują dochodzenie w sprawie kradzieży paliwa. Może mieć z nim związek mężczyzna widoczny na zdjęciu. Czy ktoś go rozpoznaje?
Do kradzieży paliwa o wartości ponad pięciuset złotych doszło 4 września na stacji benzynowej przy ul. Kurlandzkiej w Poznaniu. Kamery monitoringu zarejestrowały wizerunek mężczyzny, który może mieć związek z tą sprawą.
Osoby rozpoznające mężczyznę proszone są o kontakt z policjantami pod numerami telefonów 47 77 143 54 lub 47 77 123 11/12.
Znane są już wyniki sekcji zwłok małżeństwa, których ciała znaleziono w lesie pod Staszowem. Małżonkowie wybrali się na grzyby, z których nie wrócili. Ich zaginięcie zgłosiła córka.
Według relacji kobiety jej rodzice wybrali się na grzyby samochodem 16 września. Gdy do wieczora nie wrócili i nie miała z nimi kontaktu, zaczęła się niepokoić i zawiadomiła policję. Ta rozpoczęła poszukiwania, a 17 września znalazła zwłoki obojga małżonków, jak informuje portal „Echo Dnia”.
Portal 20 września podał wstępne wyniki sekcji zwłok małżeństwa, przekazane przez prokuraturę. Z ustaleń biegłych wynika, że 55-letnia kobieta, którą znaleziono w samochodzie, została uduszona przez zadzierzgnięcie pętli na jej szyi. Mężczyzna zaś, którego ciało znaleziono kilkadziesiąt metrów dalej w zaroślach, zmarł przez powieszenie, jak powiedział portalowi Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach.
Wyniki potwierdzają wstępną tezę przyjętą przez śledczych, że doszło tu do samobójstwa rozszerzonego – jednak dochodzenie i sprawdzanie innych wątków sprawy nadal trwa.
W 19 miejscach w Poznaniu znajdziemy ławki z przewijakami. Ostatnio zamontowano cztery nowe: w parku Bambrów Poznańskich, na placu Nowakowskiego, przy ul. Obrzeże oraz przy ul. Jachowicza/ Leśnych Skrzatów.
Ławki są szczególnie wygodne dla mam z małymi dziećmi, które podczas spaceru muszą przewinąć pociechę albo ją nakarmić. Obie te czynności znacznie łatwiej wykonać, gdy ma się przewijak, o czym wie każda mama.
– Pierwsze ławki pojawiły się w Poznaniu w 2019 roku i od tej pory pojawia się ich coraz więcej w przestrzeni publicznej – wyjaśnia Klaudia Beker, rzeczniczka prasowa Zarządu Zieleni Miejskiej. – Dziś jest ich już 19 – znajdują się zarówno w dużych parkach (np. park Rataje, park Jana Pawła II), jak i w mniejszych (np. park im. Ks. J. Jasińskiego, park im. W. Wróża przy ul. Heweliusza). Ławki montowane są najczęściej w pobliżu placów zabaw, w intymnych lokalizacjach, aby rodzice, którzy przychodzą także ze starszymi dziećmi, mieli zapewnione poczucie komfortu i bezpieczeństwa.
Gdzie znajdziemy ławki dla matek karmiących w Poznaniu?
Park Bambrów Poznańskich- 1 szt.
Plac Nowakowskiego – 1 szt.
Teren przy ul. Obrzeże – 1 szt.
Teren przy Jachowicza/Leśnych Skrzatów- 1 szt.
Park im. H. Wieniawskiego w piasku 1 szt.
Park im. J. Gagarina 1 szt.
Zieleniec Wilczy Młyn 1 szt.
Park Stare Koryto Warty 1 szt.
Park K. Marcinkowskiego 1 szt.
Zieleniec im. I. Łukasiewicza 1 szt.
Park im. Ks. J.Jasińskiego 1 szt.
Plac zabaw przy ul. Fabianowo 1 szt.
Park im. W.Wróża przy ul. Heweliusza 1 szt.
Park Rataje 1 szt.
Park Czarneckiego 1 szt.
Park na Os. B. Chrobrego 1 szt.
Park na Os. Zwycięstwa 1 szt.
Park Jana Pawła II 1 szt.
Park Sołacki 1 szt.
Jak informuje spółka Aquanet, w niektórych dzielnicach Poznania w wodzie może być wyczuwalny zapach chloru. To skutek zwiększenia jego ilości w wodzie ze względu na prace prowadzone przez spółkę, jednak dawka nie przekracza bezpiecznych norm, jak zapewnia Aquanet.
Zapach chloru ma związek z pracami eksploatacyjnymi zaplanowanymi na Stacji Uzdatniania Wody przy ul. Wiśniowej w Poznaniu, jak wyjaśnia Aquanet. Zapach może być wyczuwalny w rejonie dzielnic: Dębiec, Wilda, Świerczewo, Górczyn (na wschód od ul. Głogowskiej), Stare Miasto, Chwaliszewo, Starołęka, Rataje (Dolny Taras Rataj), Łacina, Piotrowo oraz w miejscowości Luboń (na wschód od ul. Żabikowska i ul. Sobieskiego).
Prace potrwają jeszcze do 30 września i właśnie ze względu na nie Aquanet profilaktycznie zwiększył dawkę chloru w wodzie dostarczanej ze Stacji w Poznaniu.
„Zaznaczamy jednak, że cały czas stężenie środka dezynfekcyjnego jest zgodne z wymaganiami stawianymi w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi z dnia 7 grudnia 2017 r.” – podkreśla spółka w swoim komunikacie. – „Zmiana w dawkowaniu chloru może wiązać się z indywidualnym odczuwaniem różnicy w smaku i/lub zapachu wody u niektórych odbiorców”.
Mieszkaniec gminy Wronki usłyszał zarzut spowodowania wypadku drogowego: miał potrącić nastoletnią rowerzystkę, pomóc jej odstawić rower i… uciec z miejsca zdarzenia. Policja prowadzi postępowanie w tej sprawie.
21 września około godziny 22.00 policjanci otrzymali zgłoszenie o zdarzeniu drogowym, do którego doszło na ul. Nowowiejskiej we Wronkach.
– Jak wynikało ze wstępnych ustaleń, kierujący samochodem marki Fiat Bravo podczas włączania się do ruchu potrącił nastolatkę, która jechała rowerem po chodniku – wyjaśnia asp. Sandra Chuda z Komendy Powiatowej Policji w Szamotułach. – Kierowca zatrzymał się, pomógł odstawić 14-latce rower, jednak po chwili odjechał z miejsca zdarzenia. Po przewiezieniu rowerzystki do szpitala przez pogotowie ratunkowe okazało się, że nastolatka doznała obrażeń, które zakwalifikowały sprawę jako wypadek drogowy.
Policjanci ustalili więc dane właściciela samochodu i pojechali do niego – jednak nikogo nie zastali. Ale przed budynkiem znajdował się samochód, który brał udział w wypadku, więc funkcjonariusze wykonali jego oględziny i zabezpieczyli pojazd do celów procesowych.
22 września podejrzany o spowodowanie wypadku przyszedł do Komisariatu Policji we Wronkach i został przesłuchany.
– Usłyszał zarzut spowodowania wypadku drogowego oraz ucieczki z miejsca zdarzenia – mówi as. Sandra Chuda. – Policjanci zatrzymali mężczyźnie prawo jazdy. Postępowanie w sprawie prowadzą kryminalni z Komisariatu Policji we Wronkach. W przypadku ucieczki z miejsca wypadku, sprawca musi liczyć się z zaostrzonym wymiarem kary.
Konsekwencje poniesie też poszkodowana 14-latka, ponieważ jazda rowerem po chodniku jest wykroczeniem. Policjanci będą więc też prowadzili czynności w związku z podejrzeniem popełnienia przez nieletnią czynu karalnego.
28 kondygnacji, w tym 3 podziemne, 40 tys. metrów kwadratowych powierzchni, lokale biurowe i usługowe – w połowie 2025 roku Andersia Silver, najwyższy budynek biurowy w Poznaniu i w Wielkopolsce, ma być już gotowy.
Inwestorem jest spółka Andersia Retail Sp. z o.o. – joint venture pomiędzy Von der Heyden Group i miastem Poznań. Generalnym wykonawcą projektu jest PORR S.A., a komercjalizacją biurowca zajmie się firma CBRE.
– Rozpoczęcie realizacji prac naziemnych projektu Andersia Silver to uzupełnienie projektu zabudowy placu Andersa o jego finalny etap – mówi Sven von der Heyden. – Ten najnowocześniejszy i inteligentny budynek został zaprojektowany zgodnie z najwyższymi standardami i rozwiązaniami ESG, co czyni go budynkiem jutra właściwym dla będącego w trakcie przemian świata. Przez ponad ćwierć wieku dążyliśmy do osiągnięcia tego, czym dziś jest miejski pejzaż Poznania: tętniącym życiem, zorientowanym na społeczność miejscem ze strukturą najemców klasy A i wyjątkową szansą dla firm na zajęcie miejsca przy jednej z głównych arterii miasta.
Wysokość Andersii Silver wyniesie 116 metrów, dzięki czemu stanie się najwyższym budynkiem w stolicy Wielkopolski. Ma być dominantą placu Andersa. Budynek obsługiwany będzie przez 15 wind, z czego dwie przeznaczone będą przede wszystkim pod dostawy.
Swoim przyszłym najemcom zaoferuje trzy typy powierzchni, różniących się wielkością, z możliwością łączenia ich wewnętrznymi (powierzchniowymi) klatkami schodowymi. Bezpośrednio z parteru dostępna będzie rowerownia wraz z szatnią, prysznicami, stanowiskami serwisowymi oraz ładowarkami. Na parkingu samochodowym znajdzie się 227 miejsc parkingowych oraz stacje do ładowania pojazdów elektrycznych. Budynek będzie miał także taras na 12 kondygnacji, z którego będzie można podziwiać panoramę Poznania.
Zdarza się, że posiłki, chociaż przygotowane z największą chęcią i dobrymi intencjami nie zachęcają dziecka do jedzenia. Co więcej, dziecko unika spożywania posiłków czy nawet kłamie na ten temat. Dlaczego dziecko nie chce jeść? Jak poradzić sobie z niejadkiem? Czy niechęć do jedzenia może być chorobą?
Potraktuj dziecko jak dorosłego przy przygotowaniu jedzenia
Jeżeli maluch wciąż odmawia jedzenia, trzeba zastanowić się, jak sobie z tym poradzić. Warto zacząć od rozmowy z dzieckiem. Zapytać, dlaczego nie chce jeść, czy uważa że jedzenie jest potrzebne. Dziecku też należy dać możliwość wygłoszenia swojego zdania i bycia wysłuchanym. Kiedy nasz smyk powie, co mu nie pasuje – należy wytłumaczyć mu, bazując na jego odpowiedzi, że wszystko, co człowiek zje, ma wpływ na jego zdrowie, siłę i energię. Nie wolno tutaj zapominać o warzywach, które odgrywają ważną rolę w rozwoju dziecka i są źródłem niezbędnych witamin.
Dzieci bardzo lubią robić coś samemu, być częścią jakiegoś działania. W takim wypadku, dobrym pomysłem będzie zabranie niejadka na zakupy. Dziecku można dać wybór – pokazać, że może o sobie decydować. Aby to zrobić, można na przykład pokazywać dziecku kilka produktów, z których będzie musiało wybrać to, co chce zjeść. Niech maluch również sam wybiera produkty, interesuje się nimi. Dobry rodzic powinien wtedy poradzić, jakie wartości odżywcze ma wybrany produkt i czy dobrym pomysłem będzie dołączenie go do dania lub diety. Kiedy zakupy są już zrobione – trzeba zabrać się za gotowanie. W tym przypadku również warto zaangażować dziecko do pomocy. Im większe poczucie włożonej pracy, tym większa szansa, że młody kucharz zje przygotowane przez siebie danie.
Kreatywność na talerzu
Dzieci nie zawsze lubią wszystkie przygotowane potrawy czy podane warzywa. W tej sytuacji nie trzeba się poddawać. Jeśli niechciany element zacznie pojawiać się na stole częściej, tym większa będzie szansa, że dziecko zaakceptuje je jako składnik diety. Dobrym sposobem jest także podawanie dań, których maluch nie lubi, jako przystawki przed głównym daniem. Wtedy dziecko jest najbardziej głodne i najbardziej chętne aby schrupać to, co akurat leży przed nim na talerzu. Dzieci lubią to, co znają. Pozwól więc dziecku najpierw poznać jedzenie.
Dotykanie i zabawa jedzeniem to w pewnym wieku nieodłączny element oswajania się z potrawami. Będą i takie dni, w których będą przepełnione aktywnościami i zabawą, ale ono samo nie będzie chciało zjeść posiłku. W takim wypadku dobrym uzupełnieniem diety będzie Frebini Energy Drink (https://zywieniemaznaczenie.pl/produkty/frebini-energy-drink/). Frebini Energy Drink to kompletna, wysokoenergetyczna dieta przeznaczona do wsparcia żywieniowego dzieci w wieku 1-12 lat.
Niechęć do jedzenia a zaburzenia odżywiania
Niechętne spożywanie posiłków nie zawsze będzie oznaczało, że dziecko ma problemy z odżywaniem. Najczęściej do zaburzeń odżywiania prowadzą problemy o podłożu psychologicznym. Wiąże się to z erą social mediów i kreowanym przez nie wizerunkiem sylwetki idealnej. Na tę przypadłość narażone są szczególnie dzieci w wieku nastoletnim. Choroba ta dotyka zarówno dziewczynki, jak i chłopców, dlatego nie wolno więc lekceważyć żadnych objawów, gdyż zaburzenia odżywiania mogą prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych. W takich przypadkach oprócz obserwacji zachowań dziecka należy szczerze z nim rozmawiać o zauważonych objawach. Twoje dziecko boryka się z zaburzeniami odżywiania? – sprawdź, jak możesz mu pomóc. Zarówno przypuszczane zaburzania jak i te potwierdzone zawsze należy konsultować z lekarzem.
Budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego, choć nie znajduje się w Wielkopolsce, to jednak przyczynia mnóstwo kłopotów tutejszym mieszkańcom. Mają być wywłaszczeni ze swoich nieruchomości, a w ich sprawie poseł Adam Szłapka złożył interpelację.
Co ma wspólnego Roszków z budową CPK? Otóż ze względu na tę inwestycję zostanie wybudowany odcinek linii kolejowej nr 85 Sieradz-Kalisz-Poznań, który będzie prowadził właśnie przez Roszków. Linią ma kursować Kolej Dużych Prędkości z prędkością do 350 km na godzinę i ekspresy z prędkością 160 km.
Przebieg linii jednak wywołał ogromne protesty mieszkańców Roszkowa, ponieważ z informacji, jakie do nich dotarły, wynika, że zostanie wyburzonych aż 15 domów, a pod inwestycję zostaną zajęte też pola uprawne, gospodarstwa rolne i siedziby firm. Mieszkańcy zwrócili się z prośbą o pomoc do posła Adama Szłapki z Nowoczesnej, a on napisał interpelację w tej sprawie do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka.
„Mieszkańcy zwracają uwagę na brak konsultacji społecznych oraz brak wiarygodnych informacji związanych z planowaną inwestycją” – napisał poseł w interpelacji. – „Wątpliwości budzą niejasne zasady ewentualnych wywłaszczeń, w tym brak zapewnień niezbędnych środków, które pozwoliłby na odtworzenia standardu mieszkaniowego na podobnym poziomie”.
W związku z tym poseł zapytał ministra, ile kosztuje ta inwestycja i czy jej koszty uwzględniają inflację oraz wzrost cen na rynku materiałów budowlanych, a także czy istnieją szacunki, ile osób dziennie będzie korzystało z tej trasy.
Adam Szłapka zadał też pytanie o konsultacje społeczne: czy się odbyły, ile było spotkań oraz jaki był ich efekt. Zapytał także, czy inwestycja oznaczać będzie przesiedlenie mieszkańców na trasie linii, a jeśli tak, to ilu gospodarstw domowych może dotyczyć i jakie kwoty są przewidziane na odszkodowania dla rodzin, które będą musiały zmienić dotychczasowe miejsce zamieszkania.
Artyści poznańskiej Sceny Roboczej zostali wyeksmitowani z Olimpii – ale nie zamierzają przestać działać. „Podjęliśmy_łyśmy decyzję o przeniesieniu naszego urodzinowego festiwalu do JURTY, która stanie na placu przed budynkiem Olimpii” – informują.
Przypomnijmy: Akademia Muzyczna, która jest właścicielem budynku Olimpii – uczelni przekazało go miasto – po otrzymaniu ekspertyzy technicznej o jego stanie zdecydowała o natychmiastowym zamknięciu obiektu do czasu rozpoczęcia generalnego remontu. Scena Robocza mająca siedzibę w tym budynku nieoczekiwanie dostała nakaz wyprowadzki do 30 września – akurat tuż przed 10. urodzinami teatru.
Zdaniem artystów stan budynku nie jest aż tak zły, o czym napisali w specjalnym oświadczeniu. Teraz wydali kolejny komunikat, zapraszając swoich fanów na swoje urodziny do Olimpii – a raczej przed nią.
„Nieprawdą jest, że budynek Olimpii stanowi zagrożenie życia i zdrowia osób w nim przebywających, niemniej jednak nie chcemy, abyście stali_ły się przedmiotem jakiegokolwiek sporu” – napisali w komunikacie na swoim profilu społecznościowym. – „Dlatego podjęliśmy_łyśmy decyzję o przeniesieniu naszego urodzinowego festiwalu do JURTY, która stanie na placu przed budynkiem Olimpii. Wszystkie spektakle i wydarzenia będą bezpłatne! Osoby, które kupiły bilety, otrzymają zwrot kosztów. DALEJ ROBIMY SWOJE! Ubierzcie się ciepło i chodźcie świętować z nami!”.
Świętowanie rozpocznie się 22 września o godzinie 19.00 spektaklem Orbis Tertius Trzeci Teatr Lecha Raczaka „Podróże przez sny. I powroty” w reżyserii Lecha Raczaka, a pełen repertuar można znaleźć na stronie Sceny Roboczej.
Włączone sygnały świetlne i dźwiękowe oraz minuta ciszy – tak strażacy w całym kraju uczcili pamięć zmarłego ogn. Pawła Chyły z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Grudziądzu.
36-letni ogn. Paweł Chyła z Grudziądza zmarł nagle 21 września w czasie służby. Zawód strażaka był tradycja w jego rodzinie – jego brat Sławek jest zastępcą JRG2 w KM PSP w Grudziądzu. Sam rozpoczął służbę w 2007 roku. Osierocił żonę i małą córeczkę.
Jeszcze tego samego dnia strażacy w całym kraju oddali hołd zmarłemu koledze. We wszystkich jednostkach PSP o godzinie 18.00 zostały włączone sygnały świetlne i dźwiękowe w pojazdach, a strażacy uczcili pamięć kolegi chwilą ciszy.