Kolejny lokal znika z centrum Poznania. „Wieczne kłody pod nogi”

Fuzz fot. Tomasz Dworek

Z ulicy Gwarnej w Poznaniu znika kultowa już miejscówka: bar „Fuzz”. Podwójny lockdown, podwyżki cen prądu, gazu i produktów, czynsz bez możliwości negocjacji i remont Gwarnej – to kilka z powodów, które sprawiły, że lokal się zamyka.

„Fuzz” już się pożegnał ze swoimi wiernymi klientami, choć ostateczne zamknięcie planują dopiero w połowie listopada. Lokal na swoim profilu w mediach społecznościowych napisał: „Zastanawia Was dlaczego się zamykamy? Już mówię! Podwójny lockdown, podwyżki cen prądu i gazu, podwyżki cen produktów, czynsz bez możliwości negocjacji, stary dziad kapuś wróg ludzi i miłośnik policji oraz straży miejskiej, do tego brak kasy na powiększenie załogi. Wreszcie REMONT ul. Gwarnej i okolic, który momentalnie zmniejszył nam obroty. Ponadto miasto nadal nie jest w stanie podać informacji, jakie są etapy, ile realnie potrwa remont odcinka, itd. Gemela jak zawsze. Poza tym wieczne kłody pod nogi rzucane przez Urząd Miasta czy ZDM. Nic od nich nie chcieliśmy, ale mogliby przynajmniej nie utrudniać życia i prowadzenia lokalu. Wiecie, że kazali załatwiać nam pozwolenie na budowę, aby zamontować neon?! Chcieli pobierać opłatę za wynajem chodnika, bo neon podobno wystaje 8 cm poza fasadę. Niezły bullshit. Co za tym idzie, mamy dość, jesteśmy zmęczeni, podupadliśmy na zdrowiu i czujemy zbliżające się wypalenie. Zawijamy się, póki sami możemy o tym decydować”.

Szefowie lokalu napisali też, że tworzenie „Fuzza” było wspaniałą przygodą – ale czas na następną. Obiecują jednak, że „Fuzz” wróci, choć na razie nie wiadomo jeszcze, kiedy i w jakiej formie.

Nad zamknięciem lokalu ubolewa Tomasz Dworek, radny osiedla Stare Miasto. „Fuzz” otrzymał tytuł Dobrego Sąsiada przyznawany przez RO Stare Miasto za to, że rzeczywiście był dobrym sąsiadem i przestrzegał reguł, chowając stoliki zawsze przed 22.00 do środka. Dobre, oryginalne jedzenie, które tam serwowano, świetny klimat – wszystko to sprawiało, że „Fuzz” zawsze tętnił życiem i trudno było o miejsce.

„Przedsiębiorcy ze centrum Poznania są załamani” – komentuje radny na swoim profilu społecznościowym. – „Prezydent Jaśkowiak miał dla nich radę: niech uatrakcyjnią swój biznes”.

Jednak przy okazji likwidacji popularnej i na pewno atrakcyjnej miejscówki, sądząc choćby po liczbie klientów, radny zwrócił też uwagę na pewien niezwykle istotny aspekt remontów i przedsiębiorców działających w centrum, który najwidoczniej umknął władzom miasta.

„Te remonty w centrum miasta są potrzebne, nie chodzi tylko o estetykę (zostawmy na razie kwestie designu), ale wymianę przestarzałej podziemnej infrastruktury” – tłumaczy. – „Ale nie będzie też tak, że gdy skończą się remonty, nagle jak na wiosnę przebiśniegi wystrzeli handel, kultura czy knajpy i życie wróci na Stare Miasto. Obawiam się, że w tym temacie Urząd Miasta Poznania nie ma planu B, nie ma nawet planu A. Bo co zmieni się po remoncie? Upadają firmy, do których nie można dojechać ani dojść, i tu pan prezydent jest oporny na głosy radnych w zakresie całościowej pomocy biznesowi w obniżeniu podatków czy czynszów w lokalach miejskich. Czytając post FUZZA dotyczący zajęcia pasa drogowego na szyld – skrupulatności ZDM w tym temacie, mogę przytoczyć ogrom spraw zgłaszanych ZDM w zakresie kontenerów na gruz, czy nielegalnego zajmowania pasa przez deweloperów – zazwyczaj odpowiedź jest taka, że kontrola nie ujawniła”…

Radny na zakończenie swojego wpisu życzył chłopakom i dziewczynom z „Fuzza” powodzenia i szybkiego powrotu. Te życzenia przydadzą się teraz wszystkim przedsiębiorcom działającym na starym rynku.