Strona główna Blog Strona 2012

Ostrów Wielkopolski: Stan noworodka poparzonego podczas wypadku z biokominkiem poprawia się. Będzie wybudzany

Poprawia się stan całej trójki poparzonych: mamy i dwójki dzieci. Jednak to właśnie stan najmłodszego, dwutygodniowego chłopczyka budził najwięcej obaw i trzeba go było wprowadzić w stan śpiączki farmakologicznej. Teraz jego stan poprawił się na tyle, że można go wybudzić.

Malec nadal przebywa na oddziale intensywnej terapii szpitala w Ostrowie Wielkopolskim, jednak jego stan poprawił się na tyle, że lekarze postanowili go wybudzić. Dziecko jednak nadal pozostanie na intensywnej terapii.

Poprawił się też stan jego mamy i trzyletniej siostry, które przebywają w tym samym szpitalu. Dziewczynka na oddziale chirurgii dziecięcej czeka na operację, ale jej życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo, a lekarze oceniają jej stan jako dobry.

Cała trójka trafiła do ostrowskiego szpitala po wypadku, jaki miał miejsce 25 grudnia w ich domu przy ulicy Górniczej w Poznaniu. Gdy matka dolewała paliwa do biokominka, paliwo gwałtownie zapaliło się i matka oraz dwójka dzieci uległy poważnym poparzeniom. W najgorszym stanie był noworodek – miał poparzone 25 proc. powierzchni ciała. By ratować chłopca ostrowscy lekarze wprowadzili dziecko w stan śpiączki farmakologicznej i w nim przebywa do dziś.

Strażacy opublikowali zdjęcia z tego wydarzenia, by uzmysłowić wszystkim posiadającym biokominki, jakim niebezpieczeństwem grozi ich niewłaściwa obsługa. Nie wolno dolewać paliwa, gdy kominek jest rozgrzany. 

el

Poznań: Śmierć w windzie na os. Piastowskim to był wypadek

0
Tak uznała prokuratura prowadząca dochodzenie w sprawie śmierci 76-letniego mężczyzny w windzie na os. Piastowskim. I umorzyła śledztwo.

Decyzja prokuratury była efektem działań i ustaleń biegłych, którzy odtworzyli przebieg wypadku. Przypomnijmy: miał on miejsce 27 sierpnia ubiegłego roku. W szybie jednej z wind bloku na osiedlu Piastowskim znaleziono ciało 76-letniego mieszkańca tego bloku. Prokuratura starała się ustalić, jak mężczyzna znalazł się w szybie i dlaczego zginął.

Wśród roboczych hipotez była także i taka, że 76-latek wezwał windę, jednak gdy drzwi się otworzyły – nie było za nimi kabiny. W ten sposób mężczyzna wpadł do szybu. Przy takim przebiegu wypadków winna byłaby spółdzielnia mieszkaniowa, niedostatecznie dbająca o sprzęt.

Jednak biegli nie potwierdzili tej wersji. Według ich ustaleń winda zatrzymała się między 11 i 12 piętrem z powodu awarii, gdy mężczyzna był w środku. Uwięziony w windzie próbował wezwać pomoc, ale nie dało to rezultatu, więc postanowił samodzielnie wyjść z windy. W tym celu siłą otworzył drzwi wewnętrzne, a później drzwi zewnętrzne i próbował wyjść. Niestety, odległość od podłogi piętra była zbyt duża. Mężczyzna nie zdołał wyjść, najprawdopodobniej stracił równowagę i wpadł do szybu windy.

Biegli sprawdzili też przeglądy techniczne windy i stwierdzili, że była konserwowana zgodnie z przepisami.

el

Poznań: 2 Konkurs Kulinarny Mięso na karnawał – (Nie) dzika kuchnia

0
Konkurs kulinarny jako główny punkt spotkania i dziczyzna w roli głównej. 14 stycznia restauracja Lizawka zaprasza na wyjątkowe, towarzysko-konkursowe, spotkanie branży gastronomicznej.

Konkurs jest przeznaczony dla zaproszonych szefów kuchni i będzie przeprowadzony na zasadach black boxa. Tematem będzie oczywiście dziczyzna.

Zaproszenia do gotowania konkursie otrzymali: Marcin Deckert, szef kuchni Apartamenty Restauracja Za Murem;
Waldemar Kaniewski nominacja do Szefa Kuchni Tradycyjnej Gault&Millau Polska, Restauracja Grodzka 12 w Lesznie; Krzysztof Klimczak, szef kuchni Papierówka (11 lat za granicą, głównie restauracje gwiazdkowe w Londynie i Szwecji); Roman Serdiuk, szef kuchni Lavenda cafe & lunch, uczestnik konkursów eliminacji do Kulinarny Puchar Polski m.in. Wielkopolski Kucharz Roku – Konkurs im. Rafała Jelewskiego; Michał Fabiszewski MasterChef, finalista MasterChef 2016; Kajetan Buszewicz – Król Gęsiny 2019, szef kuchni DOMU Kitchen & Friends.

W jury konkursu zasiądą partnerzy i przedstawiciele organizatora, ponieważ kucharze będą przygotowywać bigos, gotując go na zewnątrz w dużym kotle. Wśród atrakcji będzie też dzik pieczony w całości, mnóstwo zabawy i dobrego jedzenia – a wszystko to w restauracji Lizawka przy Bałtyckiej 79. Warto dodać, że Lizawka jest jedną z kilku w Polsce Ambasad Dziczyzny.

Stałym partnerem konkursów kulinarnych organizowanych przez Poznańską Spiżarnię Biesiadników jest Drużyna Szpiku. W czasie spotkań organizowana jest zawsze zbiórka funduszy na fundację.

Konkurs z dziczyzną będzie pierwszym konkursem kulinarnym w roku 2020, w kolejnych miesiącach odbędą się jeszcze: 3 Konkurs Kulinarny Pogromcy Szparagów – w kwietniu, oraz 4 Konkurs Kulinarny Gęsina na Imieninach – w październiku.

el, mat. pras.

Poznań: Dyrektor zoo zaakceptowana przez Kana. Tygrys ją…. osiusiał

0
Uratowane tygrysy najwyraźniej oswoiły się już z nowymi wybiegami. ,Dowodem na to jest fakt, że Kan postanowił oznaczyć swoje terytorium. Starannie i obficie osikał więc wybieg, zabawki i… dyrektor Ewę Zgrabczyńską, która je akurat przyniosła.

Ewa Zgrabczyńska potraktowała rzecz z humorem i jako swoisty dowód akceptacji przez tygrysy.
„Stanowczo obalam tezę, jakoby mocz tygrysa leczył z czegokolwiek” – skomentowała sprawę na profilu FB zoo. – „Nawet kataru nie zgubiłam, a zasikana zostałam od stóp do głów”.

Zaakceptowane – czytaj: zasikane – zostały także nowe zabawki. Tu Gogh radzi sobie lepiej i bawi się oponą całkiem sprawnie. Kan niestety uważa, że wszystko można zjeść, więc zabawki dla tego tygrysa trzeba dobierać bardzo ostrożnie.

el

Gościejewo: Pociąg śmiertelnie potrącił człowieka. Pociągi mają opóźnienia

0
Około godziny 16.00 w Gościejewie niedaleko Rogoźna przejeżdżający pociąg potrącił mężczyznę. Potrącony zginął na miejscu. Zablokowana jest trasa między Rogoźnem a Chodzieżą, a pociągi mają spore opóźnienia.

Sytuację utrudnia fakt, że na tej trasie jest tylko jeden tor, rozładowanie korka nie będzie więc łatwe. Na miejscu cały czas pracuje policja i służby kolejowe, badając okoliczności wypadku. Wstrzymanie ruchu na trasie między Rogoźnem i Chodzieżą potrwa jeszcze zapewne kilka godzin.

ek

Myśliwi w lubuskiem mają wybić ponad 2 tys. dzików z powodu ASF (afrykańskiego pomoru świń)

0
Wojciech Perczak, wojewoda lubuski, wydał rozporządzenie zabicia 2177 dzików na terenie województwa. Polowania zaplanowano na 15 i 31 stycznia, a próbki tkanek dzików mają zostać przebadane pod kątem ASF. Jednak zdaniem naukowców to bezsensowna rzeź, która w dodatku nic nie da.

WWF Polska zwraca uwagę w obszernym materiale na ten temat, że za rozprzestrzenianie wirusa i groźbę zarażenia świń w hodowlach odpowiadają nie dziki, lecz ludzie. Dzik nie wchodzi do chlewni, świnia raczej z niej nie wychodzi, więc jedyną możliwością zarażenia jej wirusem ASF jest przeniesienie go przez ludzi. A temu nie zapobiegnie wybicie dzików, tylko przekazywanie odpowiedniej wiedzy hodowcom i uczenie ich metod ochrony.

Człowiek może przynieść wirusa z lasu, pola i łąki na ubraniu, butach czy nawet oponach samochodu. Dlatego tak ważne jest przestrzeganie zasad bioasekuracji w gospodarstwach: nie wprowadzanie do hodowli zwierząt niewiadomego pochodzenia, wykładanie mat dezynfekcyjnych, zabezpieczenie tak ogrodzenia chlewni, jak jej samej, okien i drzwi, by była szczelna, podawanie sprawdzonej karmy i dodatkowe środki ostrożności wszystkich, którzy mają kontakt ze świniami. Chodzi tu o zmianę odzieży oraz obuwia i prysznic przed wejściem do hodowli, jeśli wcześniej było się w lesie czy na łące – tam, gdzie żerują dziki. Wirusowi nie przeszkadza mróz, można go więc przynieść do gospodarstwa na ubraniu także zimą.

Jak twierdzi WWF Polska, te metody są znacznie skuteczniejsze niż wybicie dzików i zwraca uwagę na kilka faktów, których Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi chyba nie wzięło pod uwagę. Przede wszystkim to, że zwierzęta spłoszone przez polowanie będą uciekać – czyli rozniosą wirusa na jeszcze większy obszar. Po zabiciu dzika na miejscu pozostanie jego krew, która może zawierać wirusa i którego mogą roznieść dalej inni mieszkańcy lasu. Jak ją zutylizować?

Całemu procesowi dezynfekcji należy też poddać myśliwych biorących udział w polowaniach, a także ich samochody. Ale co zrobić z psami myśliwskimi? One też mogą przenieść wirusa.

Wybicie dzików zaburzy też równowagę biologiczną w lasach i na polach. Dziki żywią się pędrakami, larwami owadów i samymi owadami, więc to im w dużej mierze zawdzięczamy to, że latem naszych lasów nie niszczą szkodniki. Ryzykujemy więc, że wiosną w naszych lasach pojawi się znacznie więcej szkodników niszczących drzewostan i drzewa zaczną obumierać.

Dziki zjadają też padlinę oraz chore, słabsze zwierzęta, ograniczając w ten sposób rozprzestrzenianie wielu chorób. Ryjąc w ziemi spulchniają i napowietrzają glebę, dzięki czemu rośliny lepiej rosną. No i same dziki są pokarmem dla drapieżników żyjących w naszych lasach. Co będą jadły, gdy wybijemy dziki? Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że zaczną szukać pokarmu w siedliskach człowieka – na przykład w gorzej zabezpieczonych kurnikach…

W Lubuskiem i kilku powiatach Wielkopolski obowiązuje zakaz wstępu do lasu oraz konieczność wprowadzenia zasad bioasekuracji. I to są najskuteczniejsze metody, zdaniem naukowców, radzenia sobie z ASF. Fachowcy zwracają też uwagę, że wirus przywędrował z Afryki przez Portugalię, do nas dotarł z Białorusi. W większości krajów, gdzie się pojawił, stosowano różne metody walki z wirusem, także odstrzał dzików. jednak – jak widać – odstrzał nie okazał się skuteczny, skoro choroba – i dziki – pojawiają się na coraz większym obszarze.

Dlaczego więc niektóre środowiska tak dążą do odstrzału dzików, skoro wiadomo, że to nic nie da? Cóż, przede wszystkim znacznie łatwiej jest zastrzelić kilka tysięcy zwierząt niż wyłożyć spore pieniądze na program edukacyjny na temat bioasekuracji w całym kraju, a później przypilnować, by był realizowany. Zastrzelenie dzików jest też widocznym dowodem na to, że państwo coś robi, by rozwiązać problem. A na wyobraźnię odbiorców znacznie bardziej podziałają martwe dziki niż maty dezynfekcyjne.

Jest też jeszcze jeden powód – pieniądze. Te dziki, u których nie stwierdzi się ASF, będą mogły być wprowadzone do obrotu dziczyzną, a myśliwi dostaną za to pieniądze. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi 20 marca 2019 r. wydał rozporządzenie, zgodnie z którym powiatowy lekarz weterynarii wypłaca dzierżawcy lub zarządcy obwodu łowieckiego 650 zł brutto za zabite samice przelatki i dorosłe samice dzika oraz 300 zł brutto za pozostałe zabite dziki. A 80 proc. tej kwoty otrzymuje myśliwy, który zastrzelił dzika.

el

Lech Poznań. Z klubu odchodzi kolejny piłkarz. Miał być gwiazdą

0
Joao Amaral został wypożyczony na pół roku z Lecha Poznań do portugalskiego FC Paços de Ferreira. Powodem ma być sytuacja rodzinna pomocnika.

Amaral w niebiesko-białych barwach rozegrał 47 spotkań. Do Lecha trafił na życzenie Ivana Djurdevicia. Portugalczyk miał być zapowiedzią nowej polityki transferowej „Kolejorza” według której klub miał zacząć stawiać na jakość, a nie ilość. Udało się częściowo – Amaral i ściągnięty w tym samym czasie Pedro Tiba niewątpliwie wnieśli dużo do gry Lecha Poznań na początku swojej przygody. Ligi jednak nie przerastają umiejętnościami, a w przypadku Amarala zdarzało się nawet, że tracił miejsce w pierwszej „jedenastce” Lecha.

– Mam kłopoty osobiste związane z moją rodziną. Ponadto moja narzeczona jest w ciąży i w kwietniu będzie rodzić. Jest to dla mnie trudna sytuacja, bo nie potrafię utrzymać koncentracji, skupić się na grze, dawać z siebie wszystkiego dla klubu. A tego przecież chcę. Mam nadzieję że wszyscy zrozumieją, że muszę podjąć tę decyzję. Nie jest ona łatwa, jednak myślę, że w tym momencie jest najlepsza dla mnie, a także dla klubu. Nie jest to dobra sytuacja, gdy ma się zawodnika, który daje z siebie tylko 50 procent tego, co mógłby dać. Mam nadzieję, że wszyscy zrozumieją, jak trudna jest dla mnie ta sytuacja i że czuję smutek. W tym momencie nie jestem skoncentrowany i bardzo mi trudno sobie z tym poradzić – tłumaczy przyczyny swojego (tymczasowego) odejścia Joao Amaral w rozmowie z oficjalną stroną klubu.

Paços de Ferreira jest obecnie siedemnastym klubem w portugalskiej ekstraklasie. Nie ma prawa do pierwokupu zawodnika, więc istnieje szansa, że Amaral do Poznania jeszcze wróci. – Chcę powiedzieć, że z pewnością po sześciu miesiącach wypożyczenia powrócę do Poznania i mam nadzieję, że będę wtedy w pełni skoncentrowany na tym, bym w najlepszy możliwy sposób mógł pomóc drużynie – zapowiada zawodnik.

Amaral jest drugim zawodnikiem Lecha, który w tym okienku transferowym opuszcza Poznań. Wcześniej klub z Bułgarskiej sprzedał Dawida Kurminowskiego. Jednocześnie „Kolejorz” jeszcze nikogo nie kupił.

Poznań: Tragiczny wypadek przy dolewaniu paliwa. Straż pożarna publikuje zdjęcia

0
Strażacy postanowili opublikować zdjęcia z wypadku do jakiego doszło 25 grudnia w jednym z domów w Poznaniu. W jego wyniku ucierpiały trzy osoby.

Wszystko wydarzyło się w święto Bożego Narodzenia na ulicy Górniczej w Poznaniu. – Podczas wspólnie spędzanego czasu przy biokominku, jeden z domowników postanowił dolać paliwa do w/w urządzenia. W tym momencie doszło do gwałtownego zapalenia się dolewanego paliwa. Płomień objął znaczną część pokoju w wyniku czego poparzeniu uległy trzy osoby znajdujące się w jego zasięgu. Poparzeń doznały: kobieta w wieku 29 lat oraz dwójka dzieci w wieku 3 lat i dwóch tygodni – informują strażacy.

Całej trójce pomocy natychmiast udzieliło pogotowie, które następnie przetransportowało ich do szpitali. Ze względu na to, że to nie pierwszy podobny wypadek, straż pożarna postanowiła opublikować zdjęcia z wnętrza domu oraz przypomnieć o zasadach bezpieczeństwa do jakich powinno się stosować dolewając paliwa do pieca.

– Zgodnie z instrukcją: „Należy pamiętać, aby nigdy nie nalewać biopaliwa wprost na palący się płomień. Przed uzupełnieniem biopaliwa w zbiorniku, należy pozwolić na schłodzenie się biokominka przez co najmniej 15 minut (nie dolewać płynu do gorącego pojemnika spalania). Pojemnik na paliwo należy napełnić ponownie (kroki z instrukcji powyżej). Zapalić bioetanol w taki sposób, jak opisano to w dziale „Rozpoczęcie pracy urządzenia”. – tłumaczą strażacy.

Jakie kwiaty wybrać? Stwórz idealny bukiet walentynkowy

0
Piękny, efektowny bukiet kwiatów podarowany ukochanej to idealny sposób, aby wyrazić uczucia – zarówno te skrywane, nieśmiałe, jak i te najgorętsze. Kwiaty będą także wspaniałym prezentem walentynkowym.

Kobiety uwielbiają przecież być nimi obdarowywane. Jednak, jakie kwiaty będą odpowiednie na walentynki? Jak skomponować bukiet, który powie więcej niż dziesiątki słów? Podpowiadamy!

Jeśli wiesz, jakie są ulubione kwiaty ukochanej…

Przypomnij sobie, czy Twoja ukochana nie wspominała kiedyś, że jej ulubionymi kwiatami są tulipany. A może frezje? Czy to nie słoneczniki zawsze wywołują uśmiech na twarzy Twojej wybranki? W domu Twojej dziewczyny najczęściej goszczą radosne, żółte żonkile? Zatem wiesz już, że to jej ulubione kwiaty! Jeśli znasz preferencje swojej wybranki w kwestii kwiatów lub przynajmniej się ich domyślasz, możesz podarować jej bukiet złożony właśnie z nich. W ten sposób wyrazisz nie tylko swoje uczucia, ale także pokażesz ukochanej, że wiesz, co lubi i przywiązujesz do tego dużą wagę.

Czy bukiet na walentynki musi być przygotowany z gotowych propozycji? Jeśli tylko chcesz, możesz stworzyć własną oryginalną kompozycję, która będzie pięknie nawiązywała do preferencji Twojej ukochanej.

Jakie kwiaty na Walentynki wybrać?

Jeżeli nie podejmiesz się stworzenia własnej kompozycji, możesz wybrać gotowe bukiety. Najbezpieczniejszą opcją będzie sięgnięcie po bukiet z kwiatów, które najbardziej kojarzą się z Walentynkami. Róże to klasyczny wariant, zawsze na czasie i perfekcyjnie nadający się na walentynkowy bukiet. Te czerwone będą wyrażać miłość, namiętność, głębokie i gorące uczucia. Różowe sprawdzą się, jeśli zechcesz wyrazić zainteresowanie i sympatię. Dobrym pomysłem będzie także bukiet z róż w kilku kolorach.

Wyrazem skrywanej miłości, tęsknoty i wierności będzie bukiet, w którym znajdą się fiołki. Tulipany – niezależnie od koloru – powiedzą „dobrze, że jesteś”. Czerwonymi wyrazisz natomiast miłość. Inne propozycje kwiatów na walentynkowy bukiet to m.in. margaretka, goździk, frezja i lilia.

Niezależnie od tego, na jaki bukiet się zdecydujesz, doskonałym sposobem na jego zamówienie i podarowanie ukochanej kobiecie, będzie skorzystanie z propozycji kwiaciarni internetowej, np. na https://kwiatowadostawa.pl/pl/i/kwiaciarnia-poznan/16. W ten sposób skorzystasz z kompetencji i doświadczenia profesjonalistów, zatem wybrany bukiet będzie z pewnością odpowiednio przygotowany. Po drugie, zamówiony bukiet zostanie dostarczony bezpośrednio pod wskazany adres – do domu, lub np. do biura, w którym pracuje Twoja wybranka. W ten sposób sprawisz ukochanej niespodziankę. Po trzecie, to doskonała opcja w sytuacji, kiedy nie możesz osobiście wręczyć kwiatów wybrance. Jeśli obowiązki zawodowe, wyjazd służbowy, czy inne okoliczności sprawią, że w Walentynki nie będzie Cię przy ukochanej, podarowany przez kwiaciarnię internetową bukiet kwiatów przekaże jej, że o niej pamiętasz.

Tylko bukiet, czy coś jeszcze?

Piękny, elegancki bukiet świeżych kwiatów to doskonały pomysł na prezent walentynkowy, Jeśli jednak zachcesz, możesz dołączyć do niego coś więcej. Możliwości jest wiele – od wykwintnych, belgijskich czekoladek, poprzez urocze pluszaki, aż po elegancką biżuterię. Świetną opcją w tym wypadku będzie dołączenie do bukietu biletów do kina, do którego udacie się na randkę, lub zaproszenie na kolację do restauracji. W takiej opcji także możesz skorzystać z pomocy kwiaciarni internetowej – niespodzianka będzie jeszcze większa. Twoja wybranka z pewnością doceni taki gest.

Ile kwiatów powinno znaleźć się w walentynkowym bukiecie?

Niegdyś ogólnie panująca w tej kwestii zasada mówiła, że ilość kwiatów w bukiecie powinna stanowić liczbę nieparzystą. I reguła to dotyczyła wszelkich bukietów, niezależnie od rodzaju kwiatów, z jakich były skomponowane, czy też okazji, na którą były wybierane. Obecnie nie trzymamy się już sztywno tej zasady. Co prawda nieparzysta ilość kwiatów w bukiecie lepiej się układa, jednak i ten fakt dotyczy przede wszystkim mniejszych bukietów składających się z kilku lub kilkunastu kwiatów. Jeśli kwiatów jest więcej, np. kilkadziesiąt – parzystość, czy nieparzystość nie mają już takiego znaczenia.

Jeśli zatem bukiet ma być z kilku lub kilkunastu tulipanów, czy też róż – niech to będzie np. 5, 9, lub też 15 kwiatów. Natomiast w większy bukiet walentynkowy można dowolnie wkomponować 30, 40, czy 50 kwiatów.

Artykuł sponsorowany

Duża awaria kas fiskalnych. W wielu miejscach nie zrobisz zakupów

Ze względu na awarię kas fiskalnych, w wielu miejscach mogą się pojawić problemy ze zrobieniem zakupów. Nie wiadomo ile zajmie naprawa.

Problem występuje w kasach fiskalnych firmy Novitus i został spowodowany przez „błąd zegara”. Z tego powodu sprzedawcy nie mogą wystawiać paragonów z poprawną datą sprzedaży. Firma wydała już oświadczenie w tej sprawie. – „Błąd został już zlokalizowany i określono sposób jego naprawy. Niestety niemożliwe jest dokonanie naprawy u Klienta i konieczna jest interwencja serwisu producenta” – informuje Novitus.

Urządzenia nie mogą zostać naprawione zdalnie. W tej chwili w naprawę są zaangażowane wszystkie punkty serwisowe producenta. – „Wszystkie koszty naprawy ponosi Novitus. Sam proces naprawy nie jest długotrwały, jednak ze względu na dużą ilość urządzeń, prawdopodobnie dojdzie do kolejkowania zleceń, dlatego trudno wskazać precyzyjny termin wykonania każdej naprawy. Serwisy Novitus oraz Partnerów Serwisowych pracują obecnie bez przerwy, aby zminimalizować czas oczekiwania.” – tłumaczy firma w oświadczeniu.

https://www.facebook.com/MultikinoPolska/posts/2706062919460777

Aktualizacja 3 stycznia

Multikino poinformowało, że problem został u nich rozwiązany. – „Informuję, że sieć kin Multikino we współpracy z firmą LSI Software S.A. wyeliminowała awarię drukarek fiskalnych. Dzięki temu od dziś, 3 stycznia 2020 r. widzowie Multikina mogą kupować bilety i przekąski zarówno on-line jak i tradycyjnie – w kasach biletowych i barowych” – napisała nam Natalia Kaleta-Nguyen, PR Manager Multikina.

Złotów: Zderzenie pociągu z autem. Przejazd zablokowany na kilka godzin

0
Tuż po godz. 12 doszło do zderzenia pociągu z samochodem na jednym z przejazdów w gminie Okonek. Dwie osoby zostały ranne.

Obie ranne osoby to pasażerowie samochodu osobowego, który zderzył się z pociągiem. Wiadomo, że do wypadku doszło na oznaczonym przejeździe kolejowym. Nikt z pasażerów pociągu GWAREK, jadącego z Katowic do Słupska miał nie ucierpieć.

– Wstrzymany ruch pociągów. Przewidywany czas trwania utrudnienia do godz. 15:00. Wprowadzono zastępczą komunikację za pociągi Przewozy Regionalne na odcinku Jastrowie – Szczecinek – Jastrowie oraz za pociągi PKP INTERCITY na odcinku Jastrowie – Okonek – Jastrowie. Przepraszamy za utrudnienia – poinformowało PKP w komunikacie.

zdjęcie ilustracyjne

Śrem: Nocny pożar. Jedna osoba nie żyje

0
W nocnym pożarze pustostanu do którego doszło w Śremie zmarła jedna osoba. Przyczyny wybuchu ognia ustala teraz policja.

Ogień pojawił się w pustostanie przy ulicy Piłsudskiego. Strażacy otrzymali zgłoszenie o wybuchu pożaru przed godz. 1 w nocy. Na miejscu udało się wyciągnąć z budynku jednego mężczyznę, który jak się okazało był kompletnie pijany. Po ugaszeniu ognia w obiekcie znaleziono ciało osoby bezdomnej. Ofiara miała 58 lat. Jego pijany towarzysz został zatrzymany przez policję, która obecnie ustala jak mogło dojść do wybuchu pożaru.

SP / fot. ilustracyjne

Kalisz: Zarzuty dla dewelopera. Ludzie stracili miliony

Chcieli mieć własne mieszkanie, a zostali z niczym. Teraz jeden z deweloperów usłyszał w związku z tym zarzuty.

Dziewięć milionów złotych. Tyle mają wynosić łączne straty osób, które liczyły że dostaną własne mieszkanie. Jeden z deweloperów miał je wybudować. Miał. Mieszkania nigdy nie powstały. Z tego też powodu usłyszał właśnie zarzuty.

– Pełniąc obowiązki prezesa zarządu jednej ze spółek wprowadził pokrzywdzonych w błąd, co do swoich możliwości finansowych, organizacyjnych i technicznych w zakresie przyjętego przez siebie zobowiązania do wybudowania na nieruchomości położonej w Kaliszu zespołu budynków mieszkalnych, wielorodzinnych. Przy czym zataił swoją rzeczywistą sytuację finansową kierowanego przez siebie podmiotu – tłumaczył w rozmowie z Radiem Poznań powód postawienia mężczyźnie zarzutów Maciej Meler, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.

Wobec dewelopera zastosowano dozór policyjny, zakaz opuszczania Polski oraz poręczenie majątkowe. Został też zawieszony w czynnościach prezesa spółki oraz musi się powstrzymać od działalności gospodarczej. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia. 

Źródło: Radio Poznań

19-latek zabił swojego 9-letniego brata? Usłyszał zarzut

0
Prokuratura Okręgowa w Koninie zarzuca 19-latkowi, że ten miał zabić swojego młodszego brata. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Odmawia również składania zeznań.

O tragicznej śmierci 9-latka już pisaliśmy. Z wstępnych, nieoficjalnych, informacji podanych przez rmf24.pl wynikało, że przyczyną zabójstwa miała być kłótnia o dostęp do komputera. W pewnym momencie starszy z braci miał użyć noża i zaatakować kilka razy swojego młodszego brata. Mimo podjętej próby reanimacji, chłopiec zmarł.

Turek: Nie żyje 9-latek. Został zabity przez brata?

Wczoraj swoje oświadczenie w tej sprawie wydała Prokuratura Okręgowa w Koninie. Dowiedzieliśmy się z niego, że policja została wezwana na miejsce zbrodni przez jednego z mieszkańców bloku. Po przybyciu na miejscu funkcjonariusze odnaleźli ciało 9-latka oraz zabezpieczyli potencjalne narzędzie zbrodni. Zatrzymany został też 19-letni brat zmarłego. Już wtedy prokuratura chciała postawić mężczyźnie zarzut zabójstwa.

I dzisiaj do tego faktycznie doszło. 19-latek został oskarżony przez Prokuraturę Okręgową w Koninie o zabójstwo swojego 9-letniego brata. Mężczyzna nie przyznaje się do winy oraz odmawia składania zeznań. Grozi mu od 8 lat więzienia do dożywocia. 

Źródło: TenPoznan.pl / rmf24.pl / Głos Wielkopolski

 

Poznań: Konsultacje w sprawie organizacji ruchu na ulicach Lemierzyckiej i Sułowskiej

0
W związku z przebudową placu u zbiegu ulic Lemierzycka, Muszkowska, Sułowska, Karlińska radni osiedla Krzyżowniki-Smochowice zapraszają na konsultacje społeczne w tej sprawie.

Po przebudowie na placu zostanie wprowadzona nowa organizacja ruchu. A ponieważ wielu mieszkańców zgłaszało radnym swoje wątpliwości w tej sprawie, rada postanowiła zaprosić ich na konsultacje w sprawie zmiany organizacji ruchu na ulicy Lemierzyckiej i Sułowskiej.

Konsultacje odbędą się w trakcie dyżurów radnych 8 i 15 stycznia 2020 roku (środy) od godziny 18.00 do 19.00 w siedzibie Rady Osiedla mieszczącej się w Filii Biblioteki Publicznej przy ulicy Muszkowskiej 1a (wejście od ulicy Ownickiej). Uwagi z konsultacji zostaną przekazane do Miejskiego Inżyniera Ruchu wraz z ewentualnym wnioskiem o zmianę stałej organizacji ruchu na tych ulicach.

ROKS, el

Od 1 stycznia 2020 rośnie płaca minimalna

0
W roku 2020 roku wzrośnie płaca minimalna na umowie o pracę i stawka godzinowa na umowie zleceniu. Ile teraz zarobimy?

Rada Ministrów przyjęła rozporządzenie dotyczące minimalnego wynagrodzenia w tym roku. W tym roku płaca minimalna wzrośnie o 350 zł. Pracownik zamiast 2250 zł otrzyma 2600 zł brutto. Senat przyjął też nowelizację ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, zgodnie z którą dodatek stażowy będzie wyłączony z podstawy wymiaru tego wynagrodzenia. Oznacza to, że zgodnie z aktualną regulacją prawną do wysokości minimalnego wynagrodzenia nie wlicza się dodatku za pracę w nadgodzinach, nagrody jubileuszowej, odprawy emerytalnej, odprawy rentowej, a teraz także dodatku za staż.

Wzrosła też stawka godzinowa z 14,70 do 17 zł brutto. Warto jednak przy tym pamiętać, że pracodawca w umowie nie musi określać stawki godzinowej, jedynie podać zapłatę kwotowo. Warto wówczas upewnić się dzieląc tę kwotę przez godziny pracy, czy stawka godzinowa jest zgodna z obowiązującym prawem.

el

Poznań: Jak się drzewiej na sylwestra i w karnawale bawiono

0
Tańce w salach, pałacach i resursach, kuligi po ulicach miasta do białego rana. A do tego szampan, najmodniejsze stroje i dodatki. Dziewiętnastowieczny Poznań umiał się bawić!

Jak piszą Maria i Lech Trzeciakowscy w książce “W dziewiętnastowiecznym Poznaniu”, poznaniacy słynęli z pracowitości i poważnego podejścia do pracy – ale bawić się też zawsze potrafili. A jak hulali – to na całego. W balach i wieczorkach tanecznych w karnawale można było w Poznaniu przebierać i wybierać.

Najsłynniejsze bale odbywały się oczywiście w siedzibie księcia Radziwiłła, namiestnika księstwa, wydawane przez jego żonę Luizę. Nie mogło być inaczej i księżna dokładała wszelkich starań, by rzeczywiście, a nie tylko z tytułu stanowiska męża, spotkania towarzyskie urządzane przez nią prezentowały to, co najlepsze, najmodniejsze i najświeższe w poznańskim „beau monde”.

Na taką okazję damy przywdziewały więc najmodniejsze toalety szyte w Berlinie lub w Wiedniu, stroiły głowy w strusie pióra i prezentowały olśniewające fryzury – dzieła już miejscowych fryzjerów. Ich ogłoszenia zaczynały się lawinowo pojawiać w poznańskiej prasie już w listopadzie, obiecując elegantkom najmodniejsze paryskie fryzury na karnawał – oczywiście w atrakcyjnych cenach…

Ceny musiały być atrakcyjne, bo większość środków wydawano na suknie.Tylko na samą ówczesną sukienkę balową zużywano około 15 metrów satyny i 25 metrów tiulu upiętego przemyślnie na satynowym spodzie. Najmodniejszą kreacją na początku wieku była bogato zdobiona krynolina, którą w latach 50. wyparła suknia z tiurniurą. Kreacja niby wygodniejsza – ale tylko pozornie. Jej niezbędnym dodatkiem w wersji balowej był tren i młode damy, zanim wystąpiły na swoim pierwszym balu, musiały się nauczyć go nosić. Nie było to łatwe zadanie: tren trzeba było umieć z wdziękiem podnieść z podłogi nie wypinając tylnej części ciała. Młode damy ćwiczyły więc w pocie czoła przysiady z wdziękiem…

Panowie występowali we fraku. Ale to tylko pozornie było prostsze rozwiązanie. Frak musiał być modny, a ówcześni dandysi mieli oko krawca i każda fałdka niezbędna w minionym sezonie, a w tym już przestarzała – mogła ośmieszyć właściciela takowego stroju. Liczyły się też dodatki. “Na balach u Xięcia od 1815 do 1826 byliśmy ubierani: białą chustką na szyi i podkoszulce z karbowanym gorsem” – odnotował jeden z ówczesnych poznańskich dandysów. – “Kamizelka biała, spodnie krótkie z czarnej jedwabnej materyi z szpinkami, rękawiczki białe, frak czarny, kapelusz francuski stosowany. Szpada przy boku”. Elegant musiał też zadbać o obuwie – w dobrym tonie było wystąpić w “butach glancowanych roboty misternej Caldarolego”, jak zaprezentował się na jednym z bali Hipolit Cegielski, czym wywołał prawdziwą burzę zazdrości u gorzej obutych panów…

Zazwyczaj sezon karnawałowy w Poznaniu zaczynał się balem noworocznym, a kończył balem kawalerskim. W tym czasie cały elegancki Poznań dosłownie przebiegał z balu na bal, zostawiając sobie jedynie trochę czasu na przebranie.

Złote lata poznańskich karnawałów trwały do 1826 roku, do czasu zerwania słynnego romansu księżniczki Elizy Radziwiłłówny i księcia Wilhelma, następcy tronu Prus. Później wybuchło powstanie listopadowe i do bali nikt nie miał głowy, zresztą para książęca wyjechała z Poznania.

Kolejna seria udanych karnawałów zaczęła się w 1842 roku, gdy odbył się pierwszy bal w poznańskim Bazarze. Co prawda słynne bale, zwłaszcza sylwestrowy bal maskowy – urządzało też kasyno poznańskie przy ulicy Wrocławskiej, udanymi balami chlubił się też znajdujący się po sąsiedzku Hotel Saski. Jednak to zdecydowanie Bazar dzierżył prym. Już w pierwszym balu wzięło udział 700 osób, a największą sensacją był… strój Karola Marcinkowskiego. Ten asceta, znany z niezwykle skromnego sposobu ubierania, tym razem wystąpił we fraku i ozdobnej brokatowej kamizelce. O niczym innym nie mówiło się przez całe tygodnie w Poznaniu…

Bale otwierano tradycyjnie polonezem, a w pierwszej parze szedł zazwyczaj gospodarz lub główny organizator imprezy z wyjątkowo zasłużona damą. W drugiej parze szedł kolejny według ważności gość z żoną głównego organizatora czy też gospodarza. Później tańczono już według gustu kontredanse, menuety czy gawoty, a po ogromnych oporach w połowie wieku – walca. Przed każdym sezonem szkoły tańca, a było ich w Poznaniu kilkanaście, zbijały majątki, bo tańczyć po prostu trzeba było umieć, jeśli się chciało liczyć w towarzystwie.Takie drobiazgi jak brak poczucia rytmu nie mogły w tym przeszkodzić. Pojawiła się też galopka i mazur, a menuet i kontredans szły w zapomnienie. Często to właśnie mazur kończył zabawę i dawał znać, że czas już do domów.

“Odkąd Poznań Poznaniem nigdy jeszcze nogami tyle nie pracowano, nigdy jeszcze nie było tak zawziętej gonitwy zabaw i tańców” – pisał Marceli Motty w swoich “Listach Wojtusia z Zawad do Pafnusi”. – “Byłbyś z koncertu mógł iść prosto na bal pod Gwiazdę i wytańczyć się do woli, bo aż do piątej rano tańczono. A przepędził ich jeszcze trzy z okładem bezsennie, bo w niedzielę tańcował na Naukowej Pomocy, w poniedziałek na kawalerskim, we wtorek na dobroczynnym balu…”

A Karol Marcinkowski tak podsumował jeden z balów w Bazarze: ”Otóż i karnawał przeminął. Szalano na nim, jak Poznań jeszcze nie pamięta. Dobry czas na odbyt starych kawalerów. Ja sam ledwom nie oszalał, trudność wyboru tylko mnie salwowała”.

Dziś dość trudno o bale, nawet podczas karnawału. Ale poznaniacy nadal lubią się bawić, sądząc po tłoku w klubach i pubach w każdy weekend. Cóż, w tym mieście zawsze ceniono sobie tradycję…

Lilia Łada

Golina: Ochotnicza Straż Pożarna szuka kandydatów na strażaków

0
Ochotnicza Straż Pożarna w Golinie zaprasza wszystkie chętne osoby chcące wstąpić w jej szeregi, dla których przynależność do służb ratowniczych, to coś więcej niż tylko „atrament na papierze” . To sposób na życie!

Bycie strażakiem ochotnikiem nie jest łatwe, jak informują strażacy z Goliny. To chęć pracy dla innych bez ograniczeń czasowych, to trudna umiejętność pogodzenia pracy zawodowej z działalnością w ochotniczej straży pożarnej – a do tego dochodzą jeszcze dodatkowe umiejętności, które przyszły strażak musi zdobywać.

Kandydat na strażaka ochotnika musi mieć ukończone 18 lat i predyspozycje fizyczne, wypełnić deklarację wstąpienia i złożyć ją w jednostce OSP – w tym przypadku w Golinie, przy placu Kazimierza Wielkiego 2. Później będzie musiał odbyć okres kandydacki obejmujący zapoznanie się ze specyfiką jednostki OSP, wyposażeniem, obsługą podstawowego sprzętu pożarniczego oraz jego konserwacją, a po okresie kandydackim – uzyskać pozytywną opinię członków zarządu jednostki.

Później kandydat będzie musiał odbyć szereg kursów i szkoleń: pożarnicze oraz kursy z zakresu udzielania kwalifikowanej pierwszej pomocy przedmedycznej. Dopiero po ich ukończeniu będzie mógł się uważać za pełnoprawnego strażaka.

OSP Golina, el

Piła: Pożar domu z ofiarą śmiertelną

0
Jedna osoba poniosła śmierć w wyniku pożaru, do którego doszło w jednym, z domów jednorodzinnych w Pile. Ogień gasiły trzy zastępy strażaków.

O ogniu w budynku około 8.00 rano powiadomił straż pożarną sąsiad, który zauważył dym. On też powiadomił strażaków, że w budynku może ktoś być – i rzeczywiście, funkcjonariusze znaleźli tam nieprzytomnego mężczyznę. Niestety, mimo rozpoczętej od razu resuscytacji krążeniowo-oddechowej nie udało się go uratować.

Nie wiadomo, co było powodem wybuchu pożaru. Okolicznościami zdarzenia zajmie się prokuratura.

el