Locha fot. Jerzy Strzelecki

Myśliwi w lubuskiem mają wybić ponad 2 tys. dzików z powodu ASF (afrykańskiego pomoru świń)

Wojciech Perczak, wojewoda lubuski, wydał rozporządzenie zabicia 2177 dzików na terenie województwa. Polowania zaplanowano na 15 i 31 stycznia, a próbki tkanek dzików mają zostać przebadane pod kątem ASF. Jednak zdaniem naukowców to bezsensowna rzeź, która w dodatku nic nie da.

WWF Polska zwraca uwagę w obszernym materiale na ten temat, że za rozprzestrzenianie wirusa i groźbę zarażenia świń w hodowlach odpowiadają nie dziki, lecz ludzie. Dzik nie wchodzi do chlewni, świnia raczej z niej nie wychodzi, więc jedyną możliwością zarażenia jej wirusem ASF jest przeniesienie go przez ludzi. A temu nie zapobiegnie wybicie dzików, tylko przekazywanie odpowiedniej wiedzy hodowcom i uczenie ich metod ochrony.

Człowiek może przynieść wirusa z lasu, pola i łąki na ubraniu, butach czy nawet oponach samochodu. Dlatego tak ważne jest przestrzeganie zasad bioasekuracji w gospodarstwach: nie wprowadzanie do hodowli zwierząt niewiadomego pochodzenia, wykładanie mat dezynfekcyjnych, zabezpieczenie tak ogrodzenia chlewni, jak jej samej, okien i drzwi, by była szczelna, podawanie sprawdzonej karmy i dodatkowe środki ostrożności wszystkich, którzy mają kontakt ze świniami. Chodzi tu o zmianę odzieży oraz obuwia i prysznic przed wejściem do hodowli, jeśli wcześniej było się w lesie czy na łące – tam, gdzie żerują dziki. Wirusowi nie przeszkadza mróz, można go więc przynieść do gospodarstwa na ubraniu także zimą.

Jak twierdzi WWF Polska, te metody są znacznie skuteczniejsze niż wybicie dzików i zwraca uwagę na kilka faktów, których Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi chyba nie wzięło pod uwagę. Przede wszystkim to, że zwierzęta spłoszone przez polowanie będą uciekać – czyli rozniosą wirusa na jeszcze większy obszar. Po zabiciu dzika na miejscu pozostanie jego krew, która może zawierać wirusa i którego mogą roznieść dalej inni mieszkańcy lasu. Jak ją zutylizować?

Całemu procesowi dezynfekcji należy też poddać myśliwych biorących udział w polowaniach, a także ich samochody. Ale co zrobić z psami myśliwskimi? One też mogą przenieść wirusa.

Wybicie dzików zaburzy też równowagę biologiczną w lasach i na polach. Dziki żywią się pędrakami, larwami owadów i samymi owadami, więc to im w dużej mierze zawdzięczamy to, że latem naszych lasów nie niszczą szkodniki. Ryzykujemy więc, że wiosną w naszych lasach pojawi się znacznie więcej szkodników niszczących drzewostan i drzewa zaczną obumierać.

Dziki zjadają też padlinę oraz chore, słabsze zwierzęta, ograniczając w ten sposób rozprzestrzenianie wielu chorób. Ryjąc w ziemi spulchniają i napowietrzają glebę, dzięki czemu rośliny lepiej rosną. No i same dziki są pokarmem dla drapieżników żyjących w naszych lasach. Co będą jadły, gdy wybijemy dziki? Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że zaczną szukać pokarmu w siedliskach człowieka – na przykład w gorzej zabezpieczonych kurnikach…

W Lubuskiem i kilku powiatach Wielkopolski obowiązuje zakaz wstępu do lasu oraz konieczność wprowadzenia zasad bioasekuracji. I to są najskuteczniejsze metody, zdaniem naukowców, radzenia sobie z ASF. Fachowcy zwracają też uwagę, że wirus przywędrował z Afryki przez Portugalię, do nas dotarł z Białorusi. W większości krajów, gdzie się pojawił, stosowano różne metody walki z wirusem, także odstrzał dzików. jednak – jak widać – odstrzał nie okazał się skuteczny, skoro choroba – i dziki – pojawiają się na coraz większym obszarze.

Dlaczego więc niektóre środowiska tak dążą do odstrzału dzików, skoro wiadomo, że to nic nie da? Cóż, przede wszystkim znacznie łatwiej jest zastrzelić kilka tysięcy zwierząt niż wyłożyć spore pieniądze na program edukacyjny na temat bioasekuracji w całym kraju, a później przypilnować, by był realizowany. Zastrzelenie dzików jest też widocznym dowodem na to, że państwo coś robi, by rozwiązać problem. A na wyobraźnię odbiorców znacznie bardziej podziałają martwe dziki niż maty dezynfekcyjne.

Jest też jeszcze jeden powód – pieniądze. Te dziki, u których nie stwierdzi się ASF, będą mogły być wprowadzone do obrotu dziczyzną, a myśliwi dostaną za to pieniądze. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi 20 marca 2019 r. wydał rozporządzenie, zgodnie z którym powiatowy lekarz weterynarii wypłaca dzierżawcy lub zarządcy obwodu łowieckiego 650 zł brutto za zabite samice przelatki i dorosłe samice dzika oraz 300 zł brutto za pozostałe zabite dziki. A 80 proc. tej kwoty otrzymuje myśliwy, który zastrzelił dzika.

el

0 0 votes
Oceń artykuł
14 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze