Uratowane tygrysy najwyraźniej oswoiły się już z nowymi wybiegami. ,Dowodem na to jest fakt, że Kan postanowił oznaczyć swoje terytorium. Starannie i obficie osikał więc wybieg, zabawki i… dyrektor Ewę Zgrabczyńską, która je akurat przyniosła.
Ewa Zgrabczyńska potraktowała rzecz z humorem i jako swoisty dowód akceptacji przez tygrysy.
„Stanowczo obalam tezę, jakoby mocz tygrysa leczył z czegokolwiek” – skomentowała sprawę na profilu FB zoo. – „Nawet kataru nie zgubiłam, a zasikana zostałam od stóp do głów”.
Zaakceptowane – czytaj: zasikane – zostały także nowe zabawki. Tu Gogh radzi sobie lepiej i bawi się oponą całkiem sprawnie. Kan niestety uważa, że wszystko można zjeść, więc zabawki dla tego tygrysa trzeba dobierać bardzo ostrożnie.
el
